Problem z teściami. Zapraszać?

24.06.07, 09:24
Mamy problem z teściami. Są alkoholikami i nie pracują.....
Praktycznie nie utrzymujemy z nimi kontaktu, czasem woadamy, ale nie czuję
się z nimi rodziną. Niedługo będziemy rozsyłać zaproszenia i tu problem:
ZAPRASZAĆ CZY NIE? Ja bym najchętniej nie zapraszała, mój N. się wacha. Co
byście zrobiły?
    • anetina to są rodzice pana młodego, wypada, by byli na wes 24.06.07, 09:29

    • kc_mc Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 09:34
      To sa Rodzice Twojego przyszlego Meza.
      Jacy by nie byli - to sa Rodzice.
      Na pewno Twoj przyszly Maz chcialby aby byli w takim dniu obecni.
      Skoro sie waha - to znaczy ze nie powiedzial ze ich nie chce.
      Zastanawia sie aby ich zaprosic ...
      Wypadaloby.

      Swoich zapewne tez bys chciala, bez wzgledu czy byliby alkoholikami czy tez nie.

      Z dalsza rodzina tez sie nie trzyma Bog wie jakiego kontaktu, a mimo wszystko
      zaprasza.
      A Ty sie zastanawiasz nad Tesciami ?
      Troche przykro ...
    • agnrek Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 10:01
      Oczywiście, że zapraszać.
      • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 10:05
        nie decyduj o tym czy ich zapraszac, to decyzje meza, bo to jego rodzice.
        rozumiem trudne uczucia, rozumiem strach, ze moze cos odwala na weselu, ale to
        sa rodzice, niezastapieni kimkolwiek by byli. jezeli maz potrzebuje ich
        obecnosci w tym dniu, tobie nic do tego. nie wazne ze ty nie czujesz sie z nimi
        rodzina. to jest jego rodzina, najblizsza jaka moze byc, mimo przeszlosci i relacji.
        u nas jest podobna sytuacja.
    • panna.mloda1 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 10:04
      Tylko na samą myśl, że coś "wywiną" odechciewa mi sie wszystkiego.
      • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 10:07
        wiem, ale najgorsze co sobie mlody moze "wywinac" to postapic tak, zeby pozniej
        zalowac ze jego rodzicow nie bylo na slubie. jezeli on jest pewien, bedzie
        pewien, ze nie hce ich zaprosic, to niech nie zaprasza. ty sie trzymaj od
        decyzji z daleka, tylko wspieraj go w czymkolwiek postanowi.

        trzymaj siesmile bedzie dobrze.
      • anetina to po prostu nie róbcie wesela :D 24.06.07, 10:08

        • memphis90 Re: to po prostu nie róbcie wesela :D 24.06.07, 17:10
          Można tez nie podawać na weselu alkoholusmile
      • kc_mc Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 10:13
        Kobieto ! to sa Jego rodzice !
        Mimo wszystko to Rodzice ! Jacy by nie byli !
        Niech Twoj Maz zadecyduje czy chce ich widziec.
        Jak dla mnie bledem i nietaktem byloby ich nie zapraszac.
        Martwisz sie ze moga sie zle zachowac ?
        A nie martwisz sie ze kolega jakis czy wujek moze tez sie upic i rozwalic zabawe ?
        Tak tez moze przeciez byc.
        Wiec co ? tez nie zaprosisz ?
        • horpyna4 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 10:59
          Wiesz, jak ktoś z dalszych krewnych się urżnie, to mniejszy wstyd, niż jak
          dotyczy to najbliższych osób. Ale decyzja powinna należeć do chłopaka, a
          dziewczyna niech zaakceptuje każdą jego decyzję. Przecież jak się coś stanie,
          to on to najbardziej przeżyje.
          Wydaje mi się, że w takim przypadku powinno ustalić się sposób postępowania
          znacznie wcześniej. Wziąć pod uwagę również ślub bez wesela. Mogłoby być też
          wesele bez alkoholu, ale z drugiej strony coś takiego potrafi wywołać furię u
          mocno pijących.
          Tak, czy owak, decyzja i związana z nią odpowiedzialność należy teraz do
          chłopaka.
        • przytulaneczka Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 11:07
          Rodzice rodzicami... ale skoro ich własny syn nie wie co robić to chyba coś w
          tym jest... też uważam, że twój przyszły mąż powinien zdecydować. Myślę, że
          mówienie, że "a nie boisz się ze jakiś wujek wywinie numer?" jest bez sensu. To
          w końcu dzień młodych i troszkę bez sensu, żeby wywinęli im jakiś numer, tym
          bardziej jeśli robią to często. Zresztą można się zastanowić jak temu
          zapobiec... można zaprosić i zostawić kogoś trzeźwego, żeby w razie czego
          wsadził ich do auta i odwiózł do domu, czy do hotelu. I przede wszystkim
          poprosić ich o to, żeby nie pili na imprezie.
    • zosiaczek25 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 11:09
      Faktycznie, sprawa nie prosta. Tak, jak Ty, nie zapraszalabym. Ale skoro mowisz,
      ze narzeczony sie waha i to w koncu jego rodzice... Pozostaw te decyzje jemu.
      • agika1983 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 11:21
        Zastanów sie nad tym ile osób by dała bardzo duzo zeby ich rodzice,moze czasem
        nie najlepsi, ale zawsze rodzice byli na ślubie ale niestety nie mogą juz
        byc...??
        • olenka_a Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 11:27
          Moim zdaniem tłumaczenie, że to "zawsze jednak rodzice" jest żadnym
          tłumaczeniem. To, że ktoś kogoś spłodził nie daje mu pewnych praw na
          przyszłość. Niektórzy tzw.rodzice nie zasługują na to miano, więc nie uważam,
          że bezwględnie należy im się szacunek!
          Wesele bym robiła na Waszym miejscu, wbrew sugetii jednej z forumek. Dlaczego
          mają rezygnować z imprezy? Tylko dlatego, że rodzice młodego piją...

          Uważam, że decyzja co do zapraszania "rodziców" czy też nie powinna należeć do
          Twojego narzeczonego, nie sugeruj mu nic. Po latach może mieć żal do Ciebie,
          jeśli go przyciśniesz, żeby ich jednak nie zapraszał...

          Jeżeli macie jakiegoś zaufanego wujka - może on zgodzi się sprawować pieczę
          nad "rodzicami" w trakcie wesela...gdyby zaczęli zachowywac się niestosownie po
          prsotu poprosi ich o wyjście. Choć z drugiej strony może to zaognić
          sytuację...Trudna sytuacja...
          • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 17:15
            Wiesz, alkoholizm jest chorobą, a nie wolnym wyborem. Wyrzekniesz się rodzica,
            bo zachorował na raka i z powodu bólu jest rozdrażniony, upierdliwy i niemożliwy
            do zniesienia? Powiesz, ze z tego powodu nie zasłużył na miano rodzica?
            Dorosłośc polega też na tym, ze sami bierzemy odpowiedzialność za relacje z
            bliskimi nam osobami- można po prostu sie "wypiąć", można nad relacją pracować,
            a chorym rodzicom starac się pomóc.
            • drinkit Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 00:26
              memphis90 napisała:

              > Wiesz, alkoholizm jest chorobą, a nie wolnym wyborem. Wyrzekniesz się rodzica,
              > bo zachorował na raka i z powodu bólu jest rozdrażniony, upierdliwy i
              niemożliw
              > y
              > do zniesienia?

              Chyba troche przesadziłas z porównaniem alkoholizmu do raka. Człowiek pakujacy
              sie w alkoholizm nie jest bezwolny i moze sie w pore opamietac. Akurat
              alkoholizm jest na wlasne zyczenie.
              • napolnoc Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 00:36
                A rak pluc wynikajacy z wieloletniego palenia papierosow, nie jest choroba "na
                zyczenie" ?????
                • drinkit Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 22:46
                  napolnoc napisała:

                  > A rak pluc wynikajacy z wieloletniego palenia papierosow, nie jest choroba "na
                  > zyczenie" ?????

                  Raka płuc mozna miec NIE PALAC papierosów. W alkoholizm nie wpadniesz NIE PIJAC
                  alkoholu.
                  To jest naprawde kiepskie porownanie, bo nad alkoholizmem czlowiek jest w
                  stanie bezposrednio zapanowac, a nad rakiem bezposrednio nie. Zaraz mi powiesz
                  ze moze przestac palic, a mi nie o to chodzi.
                  Znam osobe, ktora popijala sobie jedno piwo dziennie. W pore sie opamietala i
                  zaczela sie leczyc nie siegajac dna. Analogicznie - jezeli ktos wykryje u
                  palacza poczatki raka, to poprzez rzucenie fajek rozwoj choroby nie ustanie.
                  Tym bardziej ze nowotwór moze miec inne podloze, np. genetyczne i wtedy fakt
                  palenia niewiele ma z choroba wspolnego.
              • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 09:13
                70% wszystkich chorob mamy na własne życzenie. Sądzę, ze gdyby alkoholik
                wiedział dokładnie, która butelka alkoholu już wpędzi go w nałóg- to by z niej
                zrezygnował- ale tego nie wie nikt. Jak ostatnio napisałam, że granicą tzw.
                bezpiecznego picia, jest picie 4 jedn alkoholu na imprezie, to podniósł się
                krzyk, ze zamierzam racjonować gościom wódkę. A tak to się zaczyna- dzis nikt
                nie wyobraza sobie wesela bez alkoholu, bo "wódka musi być" i to w dużej ilości,
                a 0.5 czy 0.75l "na łebka" już moze być krokiem do uzależnienia. A czy ktoś sie
                nad tym zastanawia- chocby na tym forum?
                • lilivampire Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 11:37
                  każdy człowiek ma swój umysł i doskonale wie ile może wypić i czy naprawdę chce
                  alkoholik jest osobą słabą psychicznie, najczęściej bardzo podoba mu się stan upojenia alkoholowego, więc i łatwo wpada w nałóg, wiedząc czym to grozi
                  nic nie tłumaczy alkoholizmu, tak samo jak używania innych środków odurzających, to jest po prostu ludzka głupota
                  z rakiem ma b. mało wspólnego
                  • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 15:51
                    A wspomiany nałogowy palacz- na tej zasadzie tak samo jest osobą słaba,
                    psychicznie, podoba mu się wpływ nikotyny- a palenie to po prostu głupota. I
                    powoduje raka płuc, choroby serca, udary mózgu. Nic nie tłumaczy nikotynizmu, a
                    palacz sam jest winien swoich chorób. Tak samo winien swych chorób jest
                    entuzjasta hamburgerów. I CO Z TEGO? Alkoholizm nie jest wolnym wyborem,
                    alkoholizm jest chorobą. Nikt tak naprawdę nie wie, ile może wypić, żeby nie
                    popaść w nałóg.
            • lilivampire Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 11:34
              to jest choroba, ale spowodowana wolnym wyborem
              nie chrzań głupot
              każdy człowiek sam sobie pisze swój scenariusz i nikt nikogo nie zmusza do bycia alkoholikiem
              i nie rozumiem jak można porównywać alkoholizm do raka??? to dwie zupełnie różne sprawy!
              • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 15:59
                Nie chrzanię głupot. Miałam okazję poznać osoby uzależnione, osoby podczas
                leczenia, pracować z nimi- choć pewnie krócej niż bym chciała. Nałóg jest
                zaprzeczeniem wolnej woli, nie wolnym wyborem. Większość z nas pije alkohol-
                jedni więcej, inni mniej- i pewnie wiesz, że na niebie nie pojawia się wyraźny
                znak- "słuchaj, ta butelka wina dzieli Cię od alkoholizmu, czy chcesz
                przekroczyc tę granicę?". Jasne, nikt nikogo nie zmusza do picia, robimy to na
                własne ryzyko, ale tak samo palimy papierosy, obżeramy się chipsami, współżyjemy
                bez prezerwatyw- i biorace sie z tego choroby- np. rak macicy, rak płuc,
                nadciśnienie, zawały- tez mamy na własne życzenie. Wiec powtarzam pytanie- czy
                wyrzekniesz sie rodzica, który na własne życzenie dostał raka płuca, jest
                sparaliżowany po udarze mózgu?
    • gioseppe według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 24.06.07, 11:22
      czy zaprosic ich czy nie
      ty mozesz z nim o tym pogadac, zapytac o zdanie ale wedlug mnie najlepiej
      zostawic decyzje jemu

      zobaczysz ze lepiej na tym wyjdziesz
      w razie czego pozniej nikt nie bedzie ci wypominal ze nalegalas/zakazalas etc

      to bedzie jego decyzja i w razie czego bedzie mial pretensje tylko i wylacznie
      do siebie
      • mynia0 Re: według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 24.06.07, 11:33
        ja zgadzam się z oleńką .

        na miano rodzica trzeba sobie zasłużyć. spłodzenie dziecka nie wystarczy.

        uważam, że o tej sprawie powinien zdecydować wyłacznie narzeczony, syn swoich
        rodziców. Ty musisz przyjąć jego decyzję.

        my nie zapraszaliśmy ojca mojego przyszłego meża. nawet nie wiedział, że
        bierzemy ślub. identyczna sytuacja - alkoholik. dla mojego meża ten człowiek
        nie jest ojcem. to tylko - jak sie wyraża - dawca nasienia , a potem to juz
        tylko kat matki i dzieci.
        • memphis90 Re: według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 25.06.07, 09:40
          Jesteś mamą i znów bedziesz mamą- sama tak piszesz. Czy jesteś pewna, ze
          zasłużyłaś na miano rodzica? Spłodzenie dziecka nie wystarczy... Czy chcesz,
          zeby w przyszłosci Twoje dzieci rozliczały Cię ze wszystkich wad i błędów i
          decydowaly, czy zasłużyłaś na miano "mamy"? Bo ucząc je takiego podejscia,
          mozesz sie kiedyś dowiedzieć, ze "gdybyś mnie kochała, to kupiłabyś mi
          zabawkę/samochód/mieszkanie".
          • mynia0 Re: według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 25.06.07, 11:10
            to, czy zasłużę na miano dobrego rodzica ocenią moje córki, jak trochę
            podrosną, nie Ty. bo spłodzenie dziecka NIE WYSTARCZY, żeby zasłużyć na miano
            mamy czy taty.

            i niech mnie córki rozliczają z niedociągnieć i złych decyzji, bardzo proszę.
            skoro coś zrobię źle i nie daj Bóg je skrzywdzę.

            a jeśli nie zaproszą mnie na swój ślub, to oznaczałoby, że gdzieś popełniłam
            błąd. i będzie to tylko i wyłącznie moja wina.

            i mylisz pojecia, droga Memphis. czymś innym jest uczenie roszczeniowej
            postawy, a czymś innym sa wzajemne relacje rodziców i dzieci.
            • memphis90 Re: według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 25.06.07, 16:02
              Myniu, ja nie oceniam, czy Ty jesteś dobrym rodzicem- ja sądzę, że jesteś
              wspaniałą mamą. Ale sama nadajesz sobie ten tytuł już teraz, potem piszesz, ze
              najpierw trzeba na niego zasłużyć. Wg. Twojej teorii powinnaś zaczekać, az Twoje
              dzieci same zadecyduja, czy jesteś godna nazywac się ich mamą. Tylko tyle.
              • mynia0 Re: według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 25.06.07, 18:03
                wiesz, trudno oczekiwac od trzylatki i dziecka, które dopiero przyjdzie na
                świat, zeby ocenili mnie jako matkę. a jak mam siebie nazwać, jeśli nie
                rodzicem? nie wiem, na ile jestem wspaniała, a na ile nie - to dopiero czas
                pokaże. bo dopiero za jakiś czas będe zbierać owoce tego, co robię dla
                dziecka dzisiaj. i wtedy okaże się, czy jako rodzic się sprawdziłam, czy tez
                nie.
                • memphis90 Re: według mnie to pan mldy powinien zadecydowac 26.06.07, 21:06
                  No właśnie- o to mi chodziłosmile Każda z nas z dumą będzie nazywała się mamą- i
                  każda z nas zrobi wszystko, zeby być mamą najwspanialszą. Pewnie niektórym
                  wyjdzie to lepiej, innym gorzej- ale wszystkie bedziemy się staraćsmile Gdyby było
                  inaczej, bo na to dumne miano "rodzica" powinnyśmy czekać do 70tki albo dłużej-
                  zeby nasze dzieci mogły spokojnie ocenić, czy jesteśmy godne tej nazwy. Dlatego
                  uważam, ze to byłoby bez sensu. Pewnie, ze nasze dzieci kiedyś nas ocenią, jak
                  my oceniamy naszych rodziców- ale już na zawsze pozostaną naszymi dziecmi a my
                  ich rodzicami. I ja przynajmniej chciałabym, zeby bez względu na moje błędy
                  potrafiły traktować mnie z szacunkiem- takim samym, z jakim- mam nadzieję- ja
                  będę je traktować.
    • konwalia-82 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 13:08
      Domyślam się, że to trudne, ale pozostaw te decyzję jemu....
    • panna.mloda1 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 13:13
      Macie rację, dam zdecudować mojemu N.
      Ale ta cała sytuacja jest dla mnie ciężka. Wiem, że rodzice rodzicami, ale
      odkąd skończył 16lat mało się nim interesują sad
    • arwen8 NIE 24.06.07, 14:12
      Tym bardziej, że sama piszesz, że kontaktów praktycznie nie utrzymujecie
      i "teściowie" swoim synem nie interesują się od 16 roku życia.

      Być może Twój narzeczony intuicyjnie wyczuwa, że najlepiej będzie jeśli nie
      zaprosicie jego rodziców, ale boi się świadomie podjąć taką decyzję, bo wciąż
      panuje przekonanie, że rodzicom (nawet najgorszym alkoholikom) należy się
      bezwzględny szacunek. Być może narzeczony boi się opinii innych, boi się swoich
      własnych prawdziwych myśli i uczuć nt. rodziców. Zamiast pozostawać bezstronną
      obserwatorką spróbuj wczuć się w jego sytuację, spróbuj okazać mu wsparcie w
      tej trudnej dla niego decyzji (pewnie nigdy wcześniej nie miał okazji naprawdę
      krytycznie spójrzeć na własnych rodziców). Trochę empatii dla osoby z którą
      zamierzasz dzielić resztę życia! On nie musi być tak bardzo osamotniony w tej
      decyzji, możesz okazać się dla niego wsparciem, jeśli tylko będziesz chciała. I
      miała odwagę.

      P.S. Twoja intuicja też Ci dobrze podpowiada. Dlaczego więc nie zaufasz jej?
      Dlaczego nie pomożesz narzeczonemu zaufać jego intuicji? To trudne, ale jedyne
      słuszne rozwiązanie - słuchać SIEBIE, a nie rad i opinii innych. Nie ważne co
      inni pomyślą o tym kogo zaprosiliście lub nie na swój ślub. Ważne są tylko i
      wyłącznie WASZE prawdziwe uczucia.
      • trik26 Re: NIE 24.06.07, 14:33
        Niech zdecyduje narzeczony.
        Jeśli uzna, że zapraszacie to wtedy zrobiłabym jeszcze dwie rzeczy.
        Porozmawiała wczeniej z nimi i powiedziała, że to wasz dzień, i że chcecie by
        oni nie spożywali alkoholu, w razie nieprzewidzianych sytuacji, wcześniej
        poinformiwali jednego mężczyznę - np. brata, wujka, który miałby oko i w razie
        czego wyprowadzi takie osoby do ustronnego miejsca na drzemkę.
        to jedyne co mi się nasuwa w tym momencie.
      • martos82 Re: NIE 24.06.07, 14:47
        arwen8 niekoniecznie masz racje. Moze narzeczony sie waha, bo czuje potrzebe
        zaproszenia rodzicow, ale wie ze narzeczona niechetnie widzi ich na slubie?
        Moze chlopak chce zeby rodzice byli z nim, ale boi sie sprawic przykrosc
        dziewczynie?

        Wydaje mi sie ze to on powinien zdecydowac. Jesli Ty pomozesz mu podjac decyzje
        i ich nie zaprosicie, mimo ze on w glebi serca by chcial zeby byli obecni, to
        potem moze czuc do Ciebie zal. Niech sam to przemysli. A jesli rodzice po
        jakims czasie sie zmienia, przestana pic - to wtedy bedzie Wam przykro ze ich
        nie zaprosiliscie, ze nie dalicie im szansy. Moze zachowaja sie na weselu
        porzadnie. Nawet alkoholicy sa czasem w stanie nad soba zapanowac.
        Mozecie tez ich zaprosic tylko na slub i wytlumaczyc, ze nie zostali zaproszeni
        na wesele, bo nie interesuja sie synem itp.

        Powodzenia w tej trudnej decyzji.
      • panna.mloda1 Arwen8 dziękuję za otuchę 24.06.07, 15:10
        Jeszcze porozmawiam z N. W końcu to ma być NASZ ŚLUB i mamy być szczęśliwi.
        • agaa-hcm nie nie nie 25.06.07, 11:18
          moj ojciec - wstyd sie przyznac - tez jest alkoholikiem! nie utrzymujemy
          kontaktu, nie mam zamiaru zapraszac go na swoje wesele! nie wyobrazam sobie tego
          i wkurza mnie to jak czesto gesto slysze, czasami od tych samych osob ktorys
          juz raz, "a taty nie zapraszasz na wesele? jak to??". To jest Wasz dzien i ma
          byc tak jak Wy chcecie, oboje!! mi by bylo wstyd, czulabym sie zazenowana.
          Moim zdaniem ci, ktorzy pisza ze wypada zaprosic, nie maja takiej sytuacji, nie
          wiedza co to znaczy miec rodzicow alkoholikow

          Nie - to jest moja odpowiedz.
      • memphis90 Re: NIE 24.06.07, 17:17
        "Być może Twój narzeczony intuicyjnie wyczuwa, że najlepiej będzie jeśli nie
        > zaprosicie jego rodziców, ale boi się świadomie podjąć taką decyzję, bo wciąż
        > panuje przekonanie, że rodzicom (nawet najgorszym alkoholikom) należy się
        > bezwzględny szacunek. "

        Każdemu człowiekowi należy się bezwzględny szacunek.
    • panna.mloda1 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 15:07
      Do Kościoła może przyjść kazdy, więc tu nie widzę problemu- niech przychodzą.
      Ale na przyjęciu nie chcę się denerwować. Same problemy.....
      • olenka_a Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 16:31
        No fakt, trochę sresująco może być.
        Jeżeli zdecydujecie się zapraszać rodziców N. najlepiej z nimi porozmaiwać,
        żeby w tym dniu zahcowali wstrzemięźliwość alkoholową. Chociaż może byc im
        cięzko jak tyle alkoholu będzie w pobliżu.
    • jusia79 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 17:21
      rozumiem, że teściowie nie współoragnizują wesela...ale nawet w takiej
      sytuacji, nie można ich nie zaprosić...to są rodzice było nie było, gdyby Twój
      przysżły mąż w ogóle nie utzymywał z Nimi kontaktów to jeszcze mogłabym to
      zrozumieć(że ich nie zaprosicie), ale jeśli te kontakty są podtrzymywane...mój
      ojciec też za kołnierz nie wylewa i też mam mnóstwo obaw, ale sądzę, że w takim
      dniu zachowa się przyzwoicie i nie przyniesie sobie i mnie wstydu...jeżeli w
      jakikolwiek sposób będziesz sugerować Twemu facetowi, że wolałabyś ich nie
      widzieć...nie rób tego, to zawsze obróci się przeciwko Tobie...to są RODZICE,
      gdyby nie Oni nie byłoby Nas...to dla Nich też doniosłe chwile...
    • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 17:36
      Moje zdanie jest takie- gdyby TWój N. nie chciał rodziców na ślubie/weselu- to
      by się nie wahał. Skoro sie waha, to znaczy, ze chciałby, zeby byli. Moze się
      tego obawia- ale każde dziecko chce mieć wspaniałych rodziców i każde chce ich
      akceptacji. Nie każdy rodzic jest idealny, ale nikt nie chciałby być skreślony
      przez najbliższe mu osoby. Warto wiec wyciągnąć rękę do rodziców, pokazać, że
      mimo wszystko są dla niego ważni- a żeby nie było żadnego "obciachu" na weselu
      wcześniej ustalić zasady, poprosić też inną rodzinę o pomoc.
    • panna.mloda1 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 17:45
      Wiesz,
      to nie jest do końca tak. To są ludzie którzy też nie pracują, bo się "nie
      opłaca". Mżecie wywnioskować jaki to typ społeczny.
    • arwen8 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 17:56
      Panna Młoda, wysłałam Ci maila smile
    • lilia111 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 18:11
      Jednak bym zaprosiła, to przykre że tak teściom życie się ułożyło ale cóż...to w
      końcu rodzina która, na pewno to doceni i się ucieszy, że będą z wami w tym
      ważnym dniu.
    • hawea Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 18:25
      ja bym nie zaprosiła. i nie pomogłoby tłumaczenie " to sa jednak rodzice". Ci,
      którzy tak mówia, nie wiedzą , co to znaczy, jeśli oboje rodzice piją. Rozumiem
      Ciebie, boisz, się że narobią Ci wstydu, nawet nie boisz się, ty to po prostu
      wiesz. Tym bardziej, że wiele alkoholików wszczyna awantury, lub wyzywa
      innych , bo im na niczym nie zależy. A przecież kto im zabroni pić, skoro są na
      welseu syna czy córki. Nieważne, że się nimi nie interesują na co dzień, trzeba
      zaprosić, bo tak wypada. Ludzie, zastanówice się, zanim cokolwiek
      napiszecie. "pilnowanie" czy wypili juz dosyc, czy jeszcze nie, jest śmieszne
      po prostu i obciąża tylko kogoś psychicznie z rodziny. Ten jeden dzień w życiu
      zamieni się w koszmar, bo ciągle będziesz lukać, jak się zachowują, będziesz
      się stresować, czy nie wszynają kłotni z innymi goścmi itd....nie
      zapraszałabym, rodzice rodzicami, ale niech się zachowują jak rodzice....
    • kasia-k Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 19:16
      moim zdaniem koniecznie zaprosić

      sama napisałś że czasem do nich wpdacie więc jednak jakiś kontakt jest

      to że raz na jaki czas odwiedzacie rodziców N i to że N się waha świadczy tylko
      o jednym

      Mimo alkoholizmu rodzice twojego N są dla niego ważni

      gdyby było inaczej N zerwałby całkowicie kontakt

      i powiem szczerze że nie zostawiłbym N samego z problemem i podjęciem decyzji

      wsparłabym go i RAZEM Z NIM zaprosiła

      z opowiadań znajomych, którzy mają podobne problemy z rodzicami wim że TACY
      rodzice bardzo częśto w dniu ślubu swojego dziecka piją najmniej lub wcale) ze
      wszystkich gości.

      A niekiedy jest tak ze Ci 'pożądni" rodzice pod wpływem stresu potrafią sie
      wstawić przysłowiowym jednym kielonkiem
      • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 19:40
        hawea zapewniam cie ze wiem jak to jest w takich sytuacjach, a jednak jestem
        zdania, ze jesli sa wachania, lepiej zaprosic niz nie.
    • hawea Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 20:13
      dagps, ale z jakiej racji? w myśl zasady, "co ludzie powiedzą"? Ale dopiero
      jest gadanie, jak się upiją, prawda?To mają Im zepsuć wesele, bo to są jego
      rodzice?tym bardziej, że się nie interesują. Wiem o co Ci chodzi, nie mam serca
      z kamienia, bo rodzice to rodzice, ale byłam na weselu , w którym wystąpił taki
      sam problem.Jestem bliska przyjacółką tej pary. Oni również się zastanawiali,
      czy zaprosić jego rodziców.łudzili się, że na weselu syna się nie upiją. Nic
      bardziej błędnego. Matka Pana Młodego zalała sie w trupa już o 21.30,
      krzyczała, obrażała gości, jego siostra chciała ją wyprowadzić szybciej z
      wesela, jednak ta ją zwyzywała.Alkoholicy mają wszytko i wszystkich w nosie,
      oni się niczym nie przejmują, jak im ktoś zwróci uwagę, to koniec, zwyzywają
      Cię i tyle...Nie było podziękowań dla rodziców, bo komu dziękować?Do dziś
      żalują, że zaprosili, bo nie było by wstydu, a najpięknijeszy dzień zamienił
      się w jeden z najgorszych. Poza tym, wtedy to dopiero świeci się oczami, kiedy
      są takie cyrki na weselu, a nie zrobiło się nic, żeby temu zapobiec. skoro
      dobrze się wiedziało, jak to się zakończy...
      • arwen8 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 24.06.07, 20:36
        Hawea i Olenka mają rację. Reszta dyskutujących wykazuje objawy chorobliwego
        uzależnienia od rodziców, skoro "radzi" szanować rodziców-alkocholików tylko za
        to, że SĄ rodzicami (nie patrząc na to JAKIMI są rodzicami).

        Polecam wszystkim "profilaktycznie" poczytać "Toksycznych rodziców" Susan
        Forward. Chociażby dlatego, by móc lepiej rozumieć innych.
        • mynia0 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 00:05
          ja także sie dziwię większosci dyskutujacych...

          łatwo jest sobie teoretycznie rozmawiać.. ale czy ktoś z Was był w podobnej
          sytuacji?

          nie można tłumaczyć wszystkiego chorobą alkoholową!!! i to ma byc wytłumaczenie
          dla rodzica? gdyby takiemu zależało, wałczyłby z nałogiem, leczyłby się i tak
          dalej. a jak sie olewa i chorobę, i rodzinę - to co to za rodzic? dla mnie
          żaden.

          wspominałam już, że byłam w identycznej sytuacji, jak autorka wątku. i maz nie
          zaprosił swojego ojca. bo oprócz tego, że jest to alkoholik, to jest to
          cżłowiek, który wyrządził rodzinie bardzo wiele zła. nie zrobił nigdy nic, żeby
          sie leczyć. i co z tego, że jest ojcem??? jaki to ojciec, co katuje własne
          dziecko? wołacie o szacunek dla takiego człowieka? dajcie spokój i nie mąćcie
          dziewczynie w głowie, szanowne panie - teoretyczki / bez urazy dla nikogo/.

          na szacunek dziecka rodzic także musi sobie zapracować. nic się nikomu nie
          nalezy tylko dlatego, że kiedyś tam zostało poczete dziecko. to jest za mało.

          nie chodzi o to, żeby przekreślać człowieka - alkoholika, ale z tym szacunkiem
          to naprawdę przesada. i z tym stwierdzeniem, że w końcu to rodzic - to także
          przesada.
          • napolnoc Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 00:10
            Chcialabys zeby kiedys Twoja corka, zastanawiala sie , czy Cie na jej wesele
            zaprosic ????
            No bo moze bedziesz nie: inteligentna, ladna, trzezwa lub bogata
            wystarczajaco....wiesz, zawsze mozna znalesz powod....
            BTW, jesli Twoj przyszly maz wstydzi sie swoich rodzicow, to to tez nie jest
            dobry znak, moze kiedys bedzie sie Ciebie wstydzic ?????
          • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 09:26
            "> na szacunek dziecka rodzic także musi sobie zapracować" KAZDY człowiek
            zasługuje na szacunek.

            Jestem przekonana, że Mynia, Arwen, Havea będą cudownymi matkami, nigdy nie bedą
            się na dzieci złoscić, ani razu nie potraktują ich niesprawiedliwie, ich dzieci
            nigdy nie będą sie ich wstydzić, nigdy nie będzie miedzy nimi żadnych
            nieporozumień, ona same nie zapadną na żadne choroby, a tym bardziej nie popadną
            w te wstretne nałogi, w które popadamy na złosć naszym dzieciom i na złość im
            nie chcemy z tych nałogów wyjśc (bo co to za problem rzucić papierosy, narkotyki
            czy alkohol, prawda? Im się po prostu nie chce). Niestety, oprócz takich
            macierzyńskich ideałów mamy też zwykłych, szarych ludzi, popełniających ludzkie
            błędy. Wszyscy je popełniamy (może oprócz wymienionych forumek, które są
            idealne). Czy mozemy wiec skreślać innch?
        • memphis90 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 09:18
          Arwen- będę się powtarzać- KAŻDY człowiek zasługuje na bezwzględny szacunek. To
          nie jest coś, co się racjonuje i wydziela w zależności od jakichś zasług. Jeśli
          Ty będziesz szanować innych- inni będą szanować Ciebie. Może jestem "chorobliwie
          zależna od rodziców"- ale w takim razie jestem też "chorobliwie zależna od
          innych ludzi"- bo samotnosc jest największym przekleństwem i największym bólem w
          zyciu człowieka. Gdyby było inaczej- to nie byłoby małżeństw, slubów ani tego
          forum- prawda?
          • mynia0 Memphis!!! 25.06.07, 11:27
            każdy człowiek zasługuje na szacunek??

            czy taki tatuś, który katuje żonę będącą w 9 miesiącu ciąży także?

            czy tauś, który po narodzinach / przedwczesnych zresztą/ tłucze jego matke
            do nieprzytomności także??? / teściowa będąc w połogu o mało się nie
            wykrwawiła na śmierć/

            czy tatuś, który przez kolejne lata znęca sie nad rodziną też zasługuje na
            bezwzględny szacunek????

            mam jeszcze kilka przykładów podać? czy wystarczy?

            dziewczyno, opamiętaj się!!! teoretyzując, piszesz bzdury i tyle. nie przezyłaś
            tego, co przeżył mój mąż i jego rodzina, matka i bracia. nie masz prawa
            oceniać tego, jaką będę matką, nie masz prawa mi mówić, że mam szanować
            teścia. bo za co mam go szanować, pytam grzecznie?

            czymś innym jest popełnić błąd, a czymś innym nie chcieć dać sobie pomóc. czymś
            innym jest upić sie od czasu do czasu, a czymś innym siedzieć w bagnie po uszy
            na własne zyczenie. my próbowaliśmy pomóc ojcu męza niejeden raz, ale bez
            skutku. nie pomagały ani prośby, ani groźby, ani leczenie, ani grupa AA. nic.
            nie mamy zamiaru poświecać sie przez całe zycie dla tego człowieka. skutki
            jego działań będziemy ponosić do końca życia, bo tak okaleczenie psychiki,
            jakiego doznał mój maż w dzieciństwie jest naprawdę duże i niestety,
            pozostanie z nami do końca życia.

            a ostatnio szanowny tatuś wystąpił do sądu o przydzielenie alimentów od
            szwagra. ten, który przez całe życie ani złotówki na życie dzieci nie dał, za
            któego alimenty zawsze płacił ZUS!!! i Ty mi będziesz pieprzyć o szacunku???
            przestań, bo mi słabo.
            • lilivampire popieram mynię n/t 25.06.07, 11:48

            • sapalka1 Re: Memphis!!! 25.06.07, 13:52
              popieram, przedmówczynie widać życia i ludzi naie znają i bawią się w piękne teorie. Nie będę szanowała i nie uważam, żeby na szacunek zasługiwał taki "człowiek" jak ten k którym pisze Mynia, czy inny, który np gwałci, katuje małe dzieci - taki ktoś zasługuje według Was drogie panie na szacunek? No to sobie szanujcie... ja nie szanuję i nie będę szanowała, mało tego odmawiam mu prawa do nazywania się człowiekiem, chociaż mówiąc "zwierze" obrażałabym zwierzęta.
            • memphis90 Re: Memphis!!! 25.06.07, 16:10
              A skad wiesz, co ja przeżyłam? Każdy z nas dźwiga swój bagaż doświadczeń- ale
              nie muszę dzielić ze wszystkimi jego szczegółami na tym forum, zeby odpowiednio
              drastycznie umotywować swoje poglądy. Tak, kazdy człowiek zasługuje na szacunek-
              takie jest moje zdanie i MAM pełne prawo je powtarzać. Ty nie musisz go
              podzielac, ja Cię do tego nie zmuszam. Skoro Twój przyszły teść katował rodzinę-
              to znaczy, ze jemu tego szacunku dla drugiego człowieka zabrakło- najlepszy
              przykład, że szacunek jest ważny. Mówiąc o szacunku nie mówię o posłuszeństwie
              czy ślepej aprobacie- tak dla wyjaśnienia.
              • mynia0 Re: Memphis!!! 25.06.07, 18:12
                widzisz, ja się nie wstydzę przeszłosci męża i potrafię o niej mówić. natomiast
                Ty podajesz swoje teorie nie poparte ani jednym rozsądnym argumentem. a ja niby
                skąd mam wiedzieć, jakie masz doświadczenia,skoro o nich nie piszesz? zresztą,
                wcale nie musisz, to Twoja sprawa - ale w takim wypadku nie zarzucaj, że nie
                wiem, co przeżyłaś - skąd mam wiedzieć?

                nigdzie nie napisałam, że szacunek nie jest ważny - bo jest. ale nie każdemu
                się on nalezy. tolerujemy z meżem to, że "teść" jest, żyje i ma się świetnie,
                płodząc po pijaku kolejne dzieci z kolejnymi kobietami. ale na Boga - nie
                wymagaj, żebym miała go szanować. bo za co?

                wg. Ciebie szanować należy wszystkich - czyli pedofili, gwałcicieli i morderców
                także? wybacz, ale mam za mały umysł, zeby pojać Twój tok myślenia...
                • memphis90 Re: Memphis!!! 26.06.07, 21:18
                  Cóz, pisząc szacunek nie mam na myśli, ze osoby te musisz kochać, lubić czy
                  choćby tolerować. Nie musisz sie z nimi zgadzać ani pochwalać tego, co robią.
                  Mozesz do woli krytykować czy się spierać. Mozesz osądzać, czy postępują dobrze,
                  czy źle. Ale po prostu traktować tak, jak sama chciałabyś być traktowana-
                  niezależnie od sytuacji. Nie odnosic się do ludzi z pogardą. Ja nigdy nie
                  zapomnę jak się czułam, kiedy jeden z wykładowców potraktował mnie z czystą
                  pogardą- bo uznał, ze jako student nie zasługuję na szacunek. Bo uznał, ze wolno
                  mu powiedzieć, ze jestem do niczego, beznadziejna. Bo można mnie zgnoić. Niby
                  banał- a mocno bolało. Pamiętam sprawę z Iraku- amerykańscy żołnierze uznali, ze
                  skoro obalili tamtejszy ustrój, to wolno im rozbierać wieźniów do naga,
                  fotofrafować, zakładać im smycze na szyje. Nie wnikam, co ci ludzie zrobili, że
                  znaleźli się w wiezieniu (może byli wsród nich mordercy i gwałciciele)- ale nie
                  można samemu zamieniać się w oprawcę.
                  • mynia0 Re: Memphis!!! 26.06.07, 22:58
                    z tego wszystkiego wynika, że mówimy więc o dwóch różnych szacunkach. w tym
                    rozumieniu szacunku, o którym piszesz - to ja sie absolutnie zgadzam, ale
                    nazwałabym to inaczej - może poszanowanie godności drugiego człowieka?
                    poszanowanie tego, że jest? tolerowanie tego, że istnieje? sama nie wiem, jak
                    to najtrafniej ując.

                    ja i mój mąż 'teścia' tolerujemy, nie życzymy mu źle, nie gnoimy i tak dalej.
                    ale szacunek w moim rozumieniu to coś innego niz ta tolerancja. szacunek dla
                    mnie oznacza liczenie się z drugą osobą, chęc słuchania tego, co ma do
                    powiedzenia, liczenie się z jej zdaniem, poważanie, itp. na taki szacunek
                    szanowny dawca genów liczyć nie może - bo tego nigdy od nas nie otrzyma. bo na
                    to nie zasłużył.
    • kasiaisebastian Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 03:26
      Mysle ze w ten sposob wyrzadzicie im najwieksza krzywde jaka mozecie. Ale to
      tylko moja opinia. Ja bym zaprosil swoich nawet gdyby byli mordercami.
      • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 06:52
        ja nie mowie o kuleniu ogona i robieniu wszystkiego tak jak "nalezy", "wypada".
        my ograniczylismy ilosc alkoholu, w sumie mozna powiedziec, ze to tez jest
        uzaleznione, bo "przez" rodzicow. ale my ograniczylismy bez wzgledu na nich.
        mozna dogadac sie z nimi, ze jak beda pili na weselu, to albo do widzenia, albo
        na leczenie. ale jak sie nic przez lata nie zrobilo, to teraz najlatwiej nie
        zaprosic.
        choc ja tez rozumiem, ze chlopak ma dylemat i moj glos jest bardziej w sprawie
        tego, ze to chlopakowi trzeba zostawic decyzje. nie znam sytuacji i nie wiem na
        ile pewne jest, ze nie da sie z nimi dogadac.

        nie zgadzam sie z tym, ze jak sie wstydzi rodzicow to i zony moze bedzie sie
        wstydzil. wrozyc nie ma co.
        • panna.mloda1 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 07:17
          To nie jest tak, że przez lata nic nie robiliśmy, bo rozmawialiśmy, przynosimy
          im od czasu do czasu niezbędne rzeczy. Znaleźliśmy pracę, ale oni nie chcą bo za
          600-800zł nie warto!!! To nie chodzi tylko o to, że się spiją, ale o całokształt
          jaki sobą prezentują. A kontakt z nimi mamy na zasadzie właśnie pomocy
          materialnej im. Mamy jeszcze trochę czasu, ślub w październiku. Myślimy czy nie
          zrezygnować z przyjęcia i nie oszczędzić sobie dylematów (bo rodzice?).
          Tylko co jest najlepszym wyjściem? nadal myślimy.
          • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 07:51
            pomagajac im materialnie pomagacie im picsad jak ktos nie ma szans spasc na dno
            to nie ma szans zeby sie dobic i tak wisi w zawieszeniu chorobysad
      • arwen8 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 15:09
        kasiaisebastian napisała:

        > Ja bym zaprosil swoich nawet gdyby byli mordercami.

        Wyjątkowo chore i przerażające podejście!
    • lolinda1 Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee 25.06.07, 09:03
      Wiekszosć dyskutujących nie wie o czym piszę.
      Na szacunek trzeba sobie zasłużyć nawet jako rodzic.
      Ja miałam taki problem z ojcem, on mnie nie szanuję czemu ja mam go
      szanować??????
      Cudownie, że wszyscy macie wspaniałych rodziców i pozostaje mi tylko zazdrościć.
      Naprawdę jak możecie dziewczynę wpędzać w poczucie winy i powodować jeszcze
      większe rozterki.
      I dodam od siebie, ze oni tego nie docenią.
      Ja popłakałam się przy ołtarzu i wcale nie ze wzruszenia, byłam przerażona
      weselem.
      NIE ZAPRASZAĆ!!!!!

      • dagps Re: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee 25.06.07, 09:30
        oj nie wszyscy mamy cudownych, nie wszyscy.... zaproszeni beda, ale zadnych
        podziekowan. szacunek nalezy sie kazdemu, goraca milosc niekoniecznie.
      • memphis90 Re: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee 25.06.07, 09:34
        "Ja miałam taki problem z ojcem, on mnie nie szanuję czemu ja mam go
        > szanować??????"

        Skoro Ty go nie szanujesz, to czemu on ma szanować Ciebie? To nie jest tak, że
        wszystkie tu mamy idealne rodziny- każda ma swoje mniejsze lub większe problemy.
        Czy mamy zrobić listę zasad? Alkoholik- nie zapraszamy na ślub, cichy alkoholik-
        rozważamy zaproszenie, schizofrenik- nie zapraszamy, nie kupił mi auta za
        maturę- nie zapraszamy? To bardzo trudne- wstydzic sie za swoich rodziców- ale
        czy i oni nie wstydzą sie czasami za nas?
        • lolinda1 Re: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee 25.06.07, 10:45
          Kwesta alkoholizmu - ofiary tej choroby dzielimy na alkoholików pijących i
          niepijących (nie cichych czy głośnych).
          Argument ze schizofrenią jest poniżej mojej godności, ja bardzo współczuję
          ludziom chorym psychicznie i właśnie oni musza być pod opieką rodzinny.
          Mówię to o wrednych rodzicach, którzy np. rozpuszczają niestworzone rzeczy o
          swoich dzieciach, dokuczają im i wykańczają psychicznie od dziecka .
          Jeżeli oglądałaś "Pręgi" to powiedz mi czy zaprosiłabyś takiego ojca na swój
          ślub?

          Jeżeli nie kupili Ci samochodu po maturzę to łączę się w bólu
          Kochana życie to nie "M jak miłość"smile

          • memphis90 Re: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee 25.06.07, 16:21
            Piszac "cichy" miałam na myśli takie osoby, które piją w ukryciu, piją w domu-
            nie wszczynają burd, nie leżą w rowach itd. Jest więc szansa, że nie narobią
            wstydu na weselu upijając się do nieprzytomności. Jednak są chore i rujnują
            życie rodzinie- jak każdy inny alkoholik.

            Nie oglądałam Pręg, podobnie jak M jak miłość- i nie zamierzam tego robić.

            Nie wiem, czemu argument o schizofrenii jest poniżej godnosci- i schizofrenik i
            alkoholik lecza się na jednym oddziale, jeden i drugi do pewnego momentu uwaza
            się za osobę zdrową, jeden i drugi ma różne urojenia. Życie ze schizofrenikiem i
            alkoholikiem może być tak samo trudne. Jeden i drugi jest po prostu chory.

            Co do reszty- mylnie wzięłaś podane przeze mnie przykłady za moje osobiste
            opinie (szczególnie w kwestii posiadania samochodu).
    • madziuniunia Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 09:56
      Witam,
      Wydaje mi się, że rodzice powinni być bez wzgledu na wszystko z prostej
      przyczyny Rodziców się nie wybiera a slub to ważny moment w życiu każdego
      człowieka.Takie jest moje zdanie a wy postąpicie według własnego sumienia a tak
      naprawdę decyzje powinien podjąć Twój N - to jego rodzice i to on powinien
      wiedzieć czgo chce a ty powinnaś poprzeć każdą jego decyzję. Zaproszenie
      powinno być wręczone sama piszesz że czasami do nich wpadacie, a więc kontakt
      jakiś jest. Może oni wogóle nie przyjdą - nie wiadomo, jeśli boicie się jakiejś
      gafy to przecież chyba ktoś z rodziny N będzie i mozna by go poprosic by ich
      przypilnował albo zaprosić tylko na ślub.
    • hawea Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 10:34
      lolinda, popieram!!! niech Ci, którzy podpowiadają dziewczynie, żeby zaprosili
      rodziców alkoholików, pomieszkają chociaż przez kilka dni z jednym albo gorzej
      z dwoma alkoholikami, będa mieli odpowiedź!!Dajcie juz spokój i nie mącie w
      głowie, bo dziewczyna się zastanawia, nie bez przyczyny, skoro nie wie, czy
      zaprosic, to ma na pewno do tego pwody...
      • marta.pio Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 11:13
        ja też popieram.
        Ciekawe czy te wszystkie obrończynie biednych alkoholików miały do czynienia z
        taką sytuacją osobiście.
        Czy usłyszały kiedyś od ojca, że nie są jego dzieckiem, czy były katowane,
        wyzywane i ośmieszane. Chyba nie. To nigdy nie zrozumieją. Dla takiego
        sku..syna nie mam ani szacunku, ani litości, ani zrozumienia. Co z tego, że
        spłodził? Jest tylko dawcą spermy. W takiej sytuacji słowo ojciec nie przechodzi
        mi przez gardło. I ktoś taki ma zasłużyć na szacunek??? Walnijcie się w głowę i
        pomyślcie trochę. NIE KAżDY ZASłUGUJE NA SZACUNEK. A już na pewno nie taki
        sku..el, który przez całe życie nie interesował się dzieckiem a teraz to
        dziecko ma go jeszcze na ślub zaprosić. Dobry żart..
        • ap77 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 11:15
          ja bym nie zaprosila! I nie przejmujecie sie konwenansami!
    • magdaksp Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 11:19
      ja uwazam ze decyzja nalezy do twojego meza.nie warto zapraszac rodzicow
      zktorymi nie utrzymujecie kontaktu tylko dlkatego ze wypada
    • kocurki_dwa ...zaproś..ale 25.06.07, 11:27
      przede wszytskim porozmawiaj z nimi i postawcie im warunek" jak się upiją to
      wypad z imprezy.
      • mynia0 droga Panno młoda, autorko wątku... 25.06.07, 11:44
        po raz kolejny się wypowiem bezpośrednio do Ciebie, bo znam problem z autopsji,
        niestety...

        decyzję powinien podjać Twój narzeczony. to jego rodzice. wszystko zalezy od
        tego, w jakich jesteście stosunkach z teściami. jeśli nie utrzymujecie
        kontaktów, nie zapraszać. jeśli utrzymujecie, ale się boisz o swoje wesele,
        czy się wstydzisz, że coś zrobią - zapraszać, bo sam wstyd za rodziców to
        rzeczywiście za mało. równie dobrze możesz się wstydzić za koleżanke, która coś
        głupiego palnie do cioci Basi, albo za wujka Staszka, który tez sie upić może
        przecież.

        stawianie warunków alkoholikowi nie ma sensu, bo taki i tak ich nie dotrzyma i
        wcale się nimi nie przejmie. można zrobić wesele bez alkoholu, ale jak znam
        życie, to alkoholik i tak ze sobą coś przyniesie, wiec szkoda zachodu. jeśli
        decydujecie się zaprosić, trzeba mieć zaufaną osobę , która bedzie czuwała nad
        rodzicami narzeczonego i w porę ich z wesela wyprowadzi. my tak zrobiliśmy z
        kuzynem mojego taty - szybko sie upił i żeby nie było awantury, jego syn
        wyprowadził go do wynajętego pokoju i położył spać.

        musisz porozmawiać z narzeczonym i jasno musicie przedstawić swoje powody. nie
        wiem, dlaczego narzeczony sie waha - może jednak mimo wszystko chce rodziców
        zaprosić, ale nie wie, jak Ci to powiedzieć, a może uważa, że mu wypada? to
        także za mało. my nie mielismy takich skrupułów. wiem jedno - szczera rozmowa
        to podstawa, i decyzja lezy w rękach i głowie narzeczonego. nie możesz się w
        nią wtrącać - możesz rozmawiać, ale nie wtrącać.

        i napiszę Ci jeszcze, co powiedzał mój mąż, dziecko alkoholika - całą dyskusję
        skwitował po męsku, krótko i treściwie - SZPIC!!!
        • agaa-hcm Re: droga Panno młoda, autorko wątku... 25.06.07, 13:51
          mam dokladnie takie samo zdanie jak Ty!

          wszystko fajnie...ale kurcze, to co znaczy SZPIC?wink

          pozdr.
          • kasia-k Re: droga Panno młoda, autorko wątku... 25.06.07, 14:09
            no właśnie
            co to znaczy?

            dla mnie krótko, dosadnie ale dla mnie NIEZROZUMIALE smile
            • mynia0 Re: droga Panno młoda, autorko wątku... 25.06.07, 14:14
              smile))

              w skrócie rzecz ujmując - szpic - czyli kopniak w tyłek i won z wesela i
              naszego życia...

              to przykre, ze mój maż tak mówi o swoim ojcu - ale ma powody i ja to rozumiem.
              a, że nie jestem siostrą miłosierdzia, to nie prostuję tych SZPICÓW pod adresem
              dawcy połowy genów mojego chłopa smile))
        • salsa.loca Re: droga Panno młoda, autorko wątku... 26.06.07, 16:09
          mynia0 napisała:

          > jeśli
          > decydujecie się zaprosić, trzeba mieć zaufaną osobę , która bedzie czuwała nad
          >
          > rodzicami narzeczonego i w porę ich z wesela wyprowadzi. my tak zrobiliśmy z
          > kuzynem mojego taty - szybko sie upił i żeby nie było awantury, jego syn
          > wyprowadził go do wynajętego pokoju i położył spać.
          >
          >



          czyli całe wesele z wami na czele ppomogło alkoholikwi sie napic zatarło slady
          i ululało grzcznie do łózka

          osoba majaca alkohlika w rodzinie powinna wiedziec, ze takie zachowanie-udawanie
          ze nic sie nie dzieje, a po piciu grzecznie do łózeczka i wszyscy sie ciesza, bo
          jest po problemie i mozna dlaej sie bawic w sielanke rodzinna-owoduje iz osoba
          piej sobie spokojnie i miło przez całe lata

          w ten spsob rodziny alkoholikow pomagaja im pic
          kobiety , zony alkohlikow, ktore przychodza po pomoc do organizacji zajmujacych
          sie tym [problemem dostaja dwie wytyczne , bez ktorych nie otrzymaja pomocy:
          1. same musza isc na terapie alkoholową
          2. przestac pomaga choremu pic
          czyli zero utulania do snu, zero odprowadzania do łózka, zero obiadków i
          czystego ubrania
          piłes-wiec traktuje cie tak jak na to zasłuzyłes
          inaczej takie osoby nigdy nie zrozumieja ze robia cos zle-bo gadanie z nimi
          faktycznie nic niedaje


          skoro zmagacie sie z tym plecam poczytac to i owo na temat wychodzenia z
          alkoholizmu całej rodziny
          • mynia0 Re: droga Panno młoda, autorko wątku... 26.06.07, 17:45
            Salsa, ale ten kuzyn alkoholikiem nie jest - po prostu - szybko mu do głowy
            idzie i robi się nieprzyjemny. podałam ten przykład w innym znaczeniu,
            powiedzmy - technicznym.

            natomiast to, co piszesz o współuzależnieniu / bo tak sie to fachowo określa /
            to święta prawda.
Pełna wersja