Problem z teściami. Zapraszać?

    • kotek.filemon Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 12:18
      Zostawić decyzję przyszłemu mężowi - tylko on jest władny postanowić co zrobić z
      tak głęboko emocjonalną sprawą. Porozmawiać, wesprzeć, przytulić, ale Boże broń
      nic nie postanawiać za niego - bo do końca życia będzie miał potem o to żal.

    • kasia-k ale .......... 25.06.07, 14:25
      dziewczyny przytaczacie przykłady KATÓW rodzinnych

      autorka wątku nic nie pisała o katowaniu znęcaniu się itp

      napisała że rodzice N to osoby pijące i niepracujące
      i mało interesujace się dzieckiem


      nie ma nic o znecaniu się psychicznym bądź fizycznym

      widocznie nie byli to aż tak OKRUTNI rodzice że N odwiedza ich raz na jakiś
      czas, że im pomaga

      pamietajcie że nie każdy pijany, zaniedbujący dziecko rodzić to POTWÓR

      Alkoholizm to choroba, człowiek w nim pogrążony nie działa tak jakby chciał
      nie można powiedzieć że GDYBY CHCIELI TO BY NIE PILI
      nie bez przyczyny wyróżnia się alkoholików pijących i tych, którym udaje się
      wytrwać w abstynencji (bo ci też są alkoholikami do końca życia)
      • mynia0 Re: ale .......... 25.06.07, 17:59
        prztyaczamy przykłady katów po to, zeby uświadomić części rozmówczyń , ze nie
        każdy zasługuje na szacunek tylko dlatego, że jest z gatunku ludzkiego. to
        wszystko. nikt nie porównywał katów do sytuacji autorki wątku.
    • zwierzatko_mojej_mamy Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 14:27
      hmm - wydaje mi się, że Twój narzeczony powinien mieć jasne stanowisko czy
      zapraszać czy nie..tzn chodzi mi o to, że chyba On powinien zdecydować, bo mimo
      waszych wspólnych rzadkich wizyt u rodziców, to On najlepiej ich zna i wie, jaki
      ma do Nich stosunek - czy wyrządzili Mu krzywdę, czy "tylko" się nie
      interesowali, czy chodzi "tylko" o ewentualne nadużycie alkoholu..

      ja mam troszkę inną sytuację - mój ojciec widywał się ze mną do mojej komunii
      raz na 3 tygodnie, potem zniknął z mojego życia, (telefon i adres miałam stale
      ten sam), pojawił się dziwnym zbiegiem okoliczności (jak z telenoweli wink - ale
      nie to jest ważne) jakieś 2 lata temu, po czym mój kolega zorganizował w
      tajemnicy przede mną "spotkanie" - mój ojciec wyszedł po mnie na dworzec
      autobusowy, po czym zaproponował "wypicie szampana za ponowne spotkanie" - nie
      powiedział ani be , ani me, ani kukuryku - a już na pewno nie "przepraszam, że
      mnie tyle lat nie było" tylko uznał, że to już załatwione i będzie super.
      potem zadzwonił i powiedział, że mnie kocha - po czym się spytałam - jakim cudem
      jak mnie tak kocha się tyle lat nie odzywał - na co On odpowiedział - "wiesz
      jacy są Twoi dziadkowie - pisałem listy - pewnie Ci nie dawali"

      hehe - śmiechu warte - moja babcia i dziadek może łatwi nie są, ale nigdy złego
      słowa o Nim mi nie powiedzieli, chociaż mieli co opowiadać i wiem, co przeżywali
      podczas związku moich rodziców, ich rozwodu, znam przyczyny rozwodu -
      powiedzieli mi dopiero jak byłam starsza - gó..arz by nie zrozumiał i może bym
      miała jakiś uraz do dziś jakby powiedzieli wcześniej - nie są to żadne straszne
      opowieści o katowaniu czy alkoholizmie - "zwykle" kłamstwa, oszukiwanie itp.

      uff- KONKLUZJA wink
      nie wpadłabym na pomysł zaproszenia Go na ślub i nie rozumiałabym nikogo kto by
      mi powiedział "przecież to Twój ojciec - jak możesz nie zaprosić?"

      może jakby inaczej "rozegrał" Swój powrót do mojego życia, nawet jeśli
      nieudolnie, ale widać by było, że mu zależy - to bym to przemyślała, ale tak?

      i mój T. w ogóle nie pyta "a Ojca nie?" - zna moje historię, ani nikt z rodziny,
      z jednej strony, z drugiej. Dlatego uważam, że to Twojego narzeczonego decyzja -
      On wie co czuje.

      *******
      suwaczek
    • kinia901 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 15:18
      nie zapraszac, po co
      popsuja ten piekny dzien
      • kajtek114 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 25.06.07, 17:55
        Ja mam wujka alkoholika. Kiedy nie pije jest cudownym człowiekiem. Zapraszam go
        na wesele, ale z ciocią poważnie porozmawiałam, żeby miała na niego oko.
        Rodziny się nie wybiera. Myślę, że obowiązkowo na ślubie rodzice Twojego N
        powinni być, natomiast wesele to już kwestia indywidualna. Są tacy, którz się
        upiją i stają się przysłowiową "duszą towarzystwa", a są tacy, którzy
        awanturują się, leżą pod stołem i wymiotują. Oboje, a szczególnie narzeczony
        musicie wiedzieć, jacy naprawdę są po alkoholu. U nas jest taka zasada, że na
        stole obok wujka nie będzie żadnej butelki alkoholu i w barze mają zakaz
        podawania. On o tym wie i nie protestuje, bo zdaje sobie sprawę, że to choroba,
        którą należy leczyć.
    • arwen8 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 15:10
      Artykuł właśnie na temat:

      zdrowie.onet.pl/1420075,2041,0,1,,kocham_alkoholika,psychologia.html
    • salsa.loca alkoholizm rodziców 26.06.07, 15:30
      panna.mloda1 napisała:

      > Mamy problem z teściami. Są alkoholikami i nie pracują.....
      > Praktycznie nie utrzymujemy z nimi kontaktu, czasem woadamy, ale nie czuję
      > się z nimi rodziną. Niedługo będziemy rozsyłać zaproszenia i tu problem:
      > ZAPRASZAĆ CZY NIE? Ja bym najchętniej nie zapraszała, mój N. się wacha. Co
      > byście zrobiły?



      wszystkie dziewczyny, ktore doradzaja zeby zarosic, sa z twz dobrych domów-poza
      kłótniami o marchewkę , rodzinka zyje zwyczajnie i norlmanie

      nie wiem co bym zrobiła, ale wiem ze to musi byc decyzja Twojego N
      nie wiem jaki stopien tego alkoholizmu osiagneli rodzce i dlaczego teraz ,kiedy
      Twoj N sie wyrwał z domu, on woli sie od nich odcinac niz im pomoc
      z drugiej strony DDA zawsze cechuje ucieczka od domu, w ktorym pito alkohol a
      życie rodznne nie istniało
      nie dajcie sobie wmowic ze tzw picie jest dla kogos mniejszym złem
      to koszmar, ktorego nie zrozumie ten, kto tego nie rpzezył

      moj wujek pije
      nie bije nkogo, troche sie awanturuje ale bez przesady, nie rpacuje
      pije i chce zeby mu wszyscy dali swiety spokoj
      najgorsze dla osoby z zewnatrz jest to, ze smierdzi i nic nie robi
      ale dla jego rodziny to sa ukryte dramaty

      zaprosiłam go z zona i dziecmi na wesele
      beda tylko ich dzieci (natoletnie osoby, przyjada z drugim wujkiem i jego zona)
      wujek pijak i jego zona nie przyjada-ona nie chce go okazywac swiatu a samego
      nie zostawi bo jak wroci to domu nie pozna

      wiem, ze jego córka gdy tylko zda mature ucieknie z tego domu i nie chce ojca na
      czy widzec
      i dam sobie reke uciac ze nie zaprosi go na slub swoj chocby sie miał na nia
      cały swiat obrazic

      inna moja kolezanka z rodziny alkoholowej, ktora ojciec "tylko" nie szanował
      (nigdy nie uderzył)uciekła od nieg do Anglii, przyjechała do Polski ze swoim
      narzecznym tylko poto zeby przedstawic go matce
      wzieli slub
      ojca nawet nie powiadomła

      i nikt nie powinien tego oceniac
    • arwen8 Mynia0 26.06.07, 15:57
      Mynia0, cieszę się, że są jeszcze takie osoby jak Ty i Twój mąż - świadome,
      żyjące w zgodzie z własnymi uczuciami i sumieniem, obdarzające siebie taką
      miłością własną, o której pisał Erich Fromm. A co za tym idzie - kochające i
      szanujące innych i nazywające rzeczy po imieniu. To piękne!

      Osoby głoszące bezwzględny szacunek dla wszelakich krzywdzicieli, morderców,
      gwałcicieli, alkoholików, toksycznych rodziców i im podobnych, nie są w stanie
      odróżnić dobra od zła, a więc mają wszystkie szanse by nieświadomie zamienić
      się w tych, których tak gorliwie bronią. Bo czym innym jest ZROZUMIENIE dla
      takich toksycznych osób (przy jednoczesnym POTĘPIENIU ich zachowania), a
      zupełnie czym innym namawianie wszystkich dookoła do obdarzenia tych osób
      bezwzględnym SZACUNKIEM.

      Polecam wszystkim biorącym udział w tej dyskusji zapoznać się z książkami Alice
      Miller i Susan Forward.
      • memphis90 Re: Mynia0 26.06.07, 21:24
        Arwen- okazywanie szacunku nie jest równoznaczne z brakiem "potępienia". Chodzi
        o sposób, w jaki to robisz. Jak będziesz mówic człowiekowi, że jest nic
        niewartym g..., to z pewnoscia nie będzie mieć motywcji, żeby z tego g... stać
        sie znów człowiekiem. I na tym polega szacunek dla drugiej osoby- mówisz, ze to,
        co robi jest złe, a nie, ze sam jest zły.
    • myl777 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 16:13
      Czytam, czytam i nie mogę wyjść z podziwu...
      A większość z Was bierze ślub kościelny... A gdzie miłość i wybaczenie...???
      Tak zwyczajnie po ludzku... Człowiek zasługuje na szacunek, bo jest
      człowiekiem... Papież też rozmawiał ze swoim niedoszłym zabójcą...
      Gdyby nie Ci rodzice, Ty kochana nie miałabyś dzisiaj narzeczonego. Sytuacja
      dyskomfortowa, ale jednak bym ich zaprosiła ( m.in. z szacunku do męża również)
      Dodatkowo na Twoim miejscu "zgłębiłabym" temat DDA (dorosłe dziecko
      alkoholika), aby nabyć większą świadomość jak będziesz mogła wesprzeć swojego
      męża w trudnych dla niego momentach.
      Trzymam kciuki.
      P.S. Przed Bogiem ślubujecie, a Chrystus jest w chorych i cierpiących.
      Alkoholizm jest chorobą - NIE WYBOREM. Życzę Wam mądrych decyzji.
      • salsa.loca Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 16:20
        myl777 napisała:

        > Czytam, czytam i nie mogę wyjść z podziwu...
        > A większość z Was bierze ślub kościelny... A gdzie miłość i wybaczenie...???
        > Tak zwyczajnie po ludzku... Człowiek zasługuje na szacunek, bo jest
        > człowiekiem... Papież też rozmawiał ze swoim niedoszłym zabójcą...
        > Gdyby nie Ci rodzice, Ty kochana nie miałabyś dzisiaj narzeczonego. Sytuacja
        > dyskomfortowa, ale jednak bym ich zaprosiła ( m.in. z szacunku do męża również)
        > Dodatkowo na Twoim miejscu "zgłębiłabym" temat DDA (dorosłe dziecko
        > alkoholika), aby nabyć większą świadomość jak będziesz mogła wesprzeć swojego
        > męża w trudnych dla niego momentach.
        > Trzymam kciuki.
        > P.S. Przed Bogiem ślubujecie, a Chrystus jest w chorych i cierpiących.
        > Alkoholizm jest chorobą - NIE WYBOREM. Życzę Wam mądrych decyzji.



        bla bla bla

        moja ciocia, zona alkoholika z niezłym stazem tez tak mowi
        to moj maż, przed Bogiem slubowałałam
        miłoscierdzie
        pic na wode fotomonntaż

        nie pmoze sie człowiekowi choremu na ta chorobe w ten sposb
        niestety, ale on musi poczuc, ze jest cos zle, ze kiedy pije to jest "Zły" musi
        sie nauczyc ze tylko wetdy rodzina go kocha gdy ejst trzezwy
        inaczej nic z tego nie ebdzie
        moja ciocia nie moze otrzymac omcy z fundacji i organizacji własnie dlatego ze
        te bzdury wobec niego stosuje i cialge mu wybacza i ciegle miłosierdzie
        a on pije, zyga i sika pod siebie , wyprzedaje cichaczem z domu rzeczy i a w
        dupie ją, dzieci i całe ich miłosierdzie

        niestety, rola zony i dzieci to nie ejst użalanie sie i miłosierdzie nad
        pijakiem tylko dorazna opmoc, ktora polega miedzy innymi na naprostowaniu mu
        psychiki
        • myl777 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 16:46
          Pomoc materialna (o jakiej pisze forumka)to taka pseudopomoc, jest tylko
          plasterkiem na ranę albo jak kto woli "uspokojeniem własnego sumienia".
          Łatwiej "dać" kasę niż udźwignąć ciężar własnego dyskomfortu braku reakcji.

          Salsa,Ciocia Twoja, jak wynika z opisu, działa jak osoba współuzależniona. Dla
          niej argumentem za zostaniem z alkoholikiem jest - ślubowanie przed Bogiem. A
          przecież może go zostawić (może to być pomocą w tej chorobie). Kościół nie jest
          przeciwko!
          Relacje damsko-męskie jednak różnią się od relacji rodzic -dziecko.
          A kocha się bezinteresownie...I nie są to pierdoły! Można nie godzić się na
          pewne zachowania i potępiać je, ale nie kochać warunkowo! To dopiero skrzywia
          psychikę!
          Widocznie Twojej cioci odpowiada rola "cierpiętnicy". Bo Kościół nie potępia
          kobiety, która dla dobra własnego i dzieci ratuje się wyprowadzką. Mało tego
          można unieważnić małżeństwo-niezdolny do pełnienia obowiązków rodzicielskich.
          Moja ciocia tak zrobiła! Prosta kobieta z 3 dzieci i udało jej się - bo
          chciała! Przez ileś lat się tłumaczyła sama przed sobą, aż w końcu dojrzała i
          przestała się nad sobą użalać, sięgnęła po pomoc, otrzymała ją i jest teraz
          spokojna i szczęśliwa.
          • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 17:53
            no to ja jeszcze raz:
            czytalam forward, czytalam miller i ze 30 innych ksiazek tym podobnych, nie
            jestem zagorzala katoliczka, wcale nie jestem katoliczka, ani zwiazana z jakas
            inna wiara, nie wychowalam sie w domu gdzie sie klocilismy tylko o marchewki,
            dobrze znam sytuacje alkoholizmu.
            nadal uwazam ze nalezy sie szacunek, zapraszamy "swoich" alkoholikow i jak cos
            odwala, nie zamierzamy sie wstydzic. to ich wstyd, wiec im go zostawiamy. czy go
            czuja czy nie.
            sa naszymi rodzicami.
          • mynia0 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 17:54
            Salsa, widzę, że jesteś obeznana w temacie, bo bardzo fachowo się wypowiadasz.

            co do współuzaleznienia i fałszywego wstydu - dokładnie tak zachowywała sie
            moja teściowa, przez całe 15 lat. az w końcu zmądrzała i się rozwiodła. i
            dzięki temu jej dzieci wyszły na ludzi, a nie stoczyły się razem z "tatusiem".
            straszy syn to klasyczne dziecko - bohater. a mój maż - był raczej mieszanką
            kozła ofiarnego z pozostałymi typami. no i trzeba jakoś z tym żyć. na
            szczęscie, po wielu latach udało się wrócić do normalnosci. dzisiaj po koźle
            ofiarnym pozostał tylko ślad...
            • salsa.loca Re: Problem z teściami. Zapraszać? 26.06.07, 20:13
              mynia0 napisała:

              > Salsa, widzę, że jesteś obeznana w temacie, bo bardzo fachowo się wypowiadasz.
              >
              > co do współuzaleznienia i fałszywego wstydu - dokładnie tak zachowywała sie
              > moja teściowa, przez całe 15 lat. az w końcu zmądrzała i się rozwiodła. i
              > dzięki temu jej dzieci wyszły na ludzi, a nie stoczyły się razem z "tatusiem".
              p>
              > straszy syn to klasyczne dziecko - bohater. a mój maż - był raczej mieszanką
              > kozła ofiarnego z pozostałymi typami. no i trzeba jakoś z tym żyć. na
              > szczęscie, po wielu latach udało się wrócić do normalnosci. dzisiaj po koźle
              > ofiarnym pozostał tylko ślad...




              niestety, znam sie w temacie, nie tlko ze wzgledu na zainteresowania psychologia

              moj wujek pije od wielu na umór, kiedys jego zona pomagała mu to ukrywac-dzis
              ona dba o niego ale ukryc jego picia juz sie nie da

              dzieci
              córka najstarsza to bohater-dobrze sie uczy, Tatus mowi ze tylko z niej ma
              pocieche, ale ona nienawidzi ojca, bo czesto jest brudny pijany i zasikany

              syn sredni to kozioł ofiarny-robi za ojca całą robote na gosodarce, choc ma
              tylko 15 lat, ale uczy sie zle i jest zamkniety w sobie -cała rodzina sie wyzywa
              zamiast go chwalic

              syn najmłotszy to maskotka służąca do zabawiania rodziny i tatusia dzeki czemu
              odwraca problem


              zona opmaga pic czyli daje mu ejsc, myje, pierze zażygane ciuchy i mwi ze jak on
              pojdzie do szpitala zamknietego, gdzie cche go zamknac reszta rodziny, to ona
              sie wyniesie, bo on jest mąz a ona mu wybacza i mu slubowała
              i nie o rozwod tu chodzi ale oto ze ona uwaza własnie ze jako bogobojna kbieta
              powinna pomagac i utulac do snu


              co do dzieci
              kazde w zaleznosci od roli zyciowek kocha lub nienawidzi osobe pijaca-
              ale raczej w wiekszosci przypadkow dzieci , dorosłe DDA , maja za złe rodzicowi
              ktory pił i zniszczył mu zycie
              i pierwszy raz słysze zeby sie DDA nie wstydziło rodzica, lub rodziców
              znam troche ludzi, ktorzy zmagali sie z tym problemem i wstyd za ojca, matke za
              cal rodzine towarzszy im całe zycie
              • myl777 Re: Problem z teściami. Zapraszać? 27.06.07, 10:12
                A ja znam kilka osób z DDA, które "oddały" wstyd rodzicom...I każdy
                zajął "odpowiednią" pozycję w rodzinie. Dużo pracy kosztowało, ale warto byłosmile
                Pozdrawiam Was wszystkiesmile
                • dagps Re: Problem z teściami. Zapraszać? 27.06.07, 10:16
                  ja tezsmile i tego oddania wstydu wszystkim goraco zyczesmile wtedy takich dylematow
                  nie bedzie. nie bedzie sie zapraszalo z powodu braku wiezi i milosci, z powodu
                  zlosci za przemoc, urazy za krzywdy, a nie z powodu leku przed wstydem.
Pełna wersja