cinnamon_woman
28.06.07, 11:37
tekst nieco dołujący:
No i się zaczęło

zaprosiliśmy siostre ojca, która zawsze lubi namieszac i
wtrącic swoje 3 grosze. Poza tym nie znosi mojej mamy a ojciec w sytuacjach
spornych zawsze trzyma str ciotkia a nie mamy (szlag mnie trafia)
Do rzeczy - na zaproszeniach wpisaliśmy prośbe o potwierdzenie przybycia i
nasze nr tel - juz odbierając zaproszenie była kąśliwa minka i i tekścik "..o
potwierdzenie chcecie..." ale uznałam że to nic strasznego i grzecznie
poprosiłam że jesli to nie kłopot to bylibyśmy wdzięczni bo chodzi o
potwierdzeni liczby gości w restauracji. I myślałam że juz po wszystkim -
najgorsza wydra za mna i reszta pójdzie juz ok. Jakże się pomyliłam - wczoraj
zadzwoniła do mojego ojca i coś mu nagadała na nas - a ojciec dowalił z
grubej rury - obok siedziała mama a ten powiedział że nie może teraz
rozmawiać - matkę wcieło, trzasnęła drzwiami i wyszła - słowem - w domu znów
jest kwas przez ciotkę - nie mieszkam z rodzicami i dopiero dziś wieczorem
będę mogła porozmawiac z ojcem o całym incydencie. Od wczorajszej wieczornej
rozmowy z mamą mam nerwy w strzępach i w pracy nie mogę się na niczym
skoncentrować.
Nie wiem nawet jak z ojcem porozmawiać bo mam wrażenie że każde moje słowo
uzna za atak - ciotka przyjdzie albo nie, dynda mi to - ale jesli nie
przyjdzie to ojciec sie skwasi i pewnie upije psując wesele nam i mamie;
jesli ciotka przyjdzie to - patrz wyżej - tylko powodem będą wredne teksty
ciotki bo pewnie cos jej się nie spodoba, wspomne że chcemy na stołach
ustawić winietki - to dopiero powód do obrazy.
Przepraszam za Wasze straty moralne po przeczytaniu tego tekstu ale musiałam
się wypisac - może rozładuję się przed rozmowa z tatą.