matyldan
30.06.07, 19:05
Kiedy miałam 23 lata wyprowadziłam się z domu w Bieszczady (sprzedałam
mieszkanie po prababci i dzięki temu mogłam spełnić moje marzenie). Poznałam
tam mojego obecnego narzeczonego, jesteśmy już razem 3 lata i w sierpniu jest
nasz ślub.
Mój narzeczony jest wdowcem, ma 4-letniego synka, którego kocham nad życie i
który właświcie mnie uważa za mamę, mimo że opowiadam mu o jego mamie, że
czuwa nad nim z nieba, że go kocha itd. Ja i narzeczony bardzo chcielibyśmy
mieć wkrótce jeszcze jedno dziecko.
Moja rodzina odwróciła się ode mnie już w momencie mojej wyprowadzki, nie
odzywali się do mnie, nie odwiedzili ani razu, nawet kiedy byłam w szpitalu
(bo skoro byłam w szpitalu to miałam dobrą opiekę, a jechać tak daleko nie
mają zamiaru, bo nic takiego mi nie jest, a sama chciałam mieszkać w dziczy -
tak powiedzieli). Zapraszałam ich na ślub, ale rodzice nie chca słyszeć że
wychodzę za tego faceta (bo jest starszy 8 lat, to dla nich stanowczo za
dużo, no i fakt że ma dziecko). Kiedy pojechałam do nich i zaczynałam rozmowę
o ślubie, krzyczeli, że nie przyjadą po to, żebym zmądrzała i nie wychodziła
za starucha i wieśniaka (nie mieszkamy na wsi, ale rodzice uważają, że to co
poza stolicą to wieś).
No i okazało się, że nie mam przyjaciół

Powiedzieli, że nie będzie jechać
pół Polski na takie byle jakie wesele. Jedna koleżanka nawet posunęła się do
stwierdzenia, że jakby przyjechała, to i bez prezentu, bo skoro ja nawet nie
ugoszczę ludzi jak należy, to nie zasługuję. Ona sama wzięła kredyt na swoje
wesele i jest już 2 lata po ślubie i wciąż go spłacają, ale my nie możemy
sobie pozwolić na dług.
Cóż, wesele planujemy baaardzo skromne, w zasadzie będzie to obiadokolacja w
małej knajpce. Wprawdzie starcza nam od pierwszego do pierwszego, ale nie są
to pieniądze, które pozwalałyby zorganizować wielkie prawdziwe weselicho.
Zresztą nam nie o to chodzi, slub to coś więcej niż orkiestra, uginające się
stoły i wielka impreza.
Ale jest mi bardzo smutno, że nikt ode mnie nie przyjedzie

((( Czuję się
okropnie, chce mi się płakać