postka
30.06.07, 20:28
Tak sobie wczoraj z moim N rozmawialismy o weselichu i po raz pierwszy
doszlismy do punktu, w ktorym nie mamy pojecia co zrobic. Otóż:
moi rodzice sa cudowni, traktuja N jak swojego syna i nie wyobrazamy sobie
zeby im nie podziekowac za wszystko co dla nas zrobili (a mnóstwo tego było).
Z drugiej strony rodzice N (a w szczeglnosci ojciec) kompletnie nie sa
zainteresowani ani jego ani naszym zyciem (z ojcem N przez 6 lat nie
rozmawialam ani razu) i N twierdzi, ze zupelnie nie ma potrzeby dziekowania
im podczas wesela, bo w zasadzie nie bardzo jest za co i to bedzie okrutnie
nieszczere i sztuczne. No i jestesmy w kropce. Nie chce mu niczego narzucac
(to w koncu jego rodzice i jego decyzja), ale sytuacja wydaje sie patowa. Nie
mozemy przeciez podziekowac tylko moim rodzicom podczas wesela, nie wyobrazam
sobie tez, zeby w ogole tego nie zrobic ze wzgledu na rodzicow N i ich
podejscie, bo moim absolutnie podziekowac musimy.
I co zrobic drogie kolezanki?