paula_paulinka
03.07.07, 16:07
Nienawidzę durnych zabaw weselnych, jakie często zdarza mi się oglądać. Jakaś
zabawa w powóz, przekładanie jajka z nogawki do nogawki, rozpoznawanie nóg
żony, wyścigi teściowych na rowerach itd. Uzgodniłam z nareczonym, że tego
nie będzie, ale jego rodzice strasznie się burzą. Będę więc miała pewnie
trudny bój do przeprowadzenia.
Kolejna rzecz jaka mnie mdli gdy o niej myślę, to błogosławieństwo przez
rodziców oraz witanie po ślubie chlebem i solą i te kieliszki co tam trzeba
mówić coś o zarabianiu przez męża na chleb, nawet nie znam tej regułki. Jak
się z tego wyłgać? Udało się to którejś z Was? Zdradźcie pomysł na "olanie"
durnej tradycji (????) tak, by się cała familia nie obraziła.