smutne historie

09.07.07, 07:33
Cześc dziewczyny.
Trochę się wyżalę. W ostatnią sobotę miał być ślub mojego młodszego brata
(drugi, bo pierwszy został odwołany 2 lata temu przez jego niedoszłą i jego)
i znowu odwołalisad Ona się wyprowadziła od nas, zabrała nikolkę (ich 2 letnią
córeczkę) i ślub się nie odbył. Rodzice załamani poraz drugi. W niedzielę
dowiedziałam się, że świadkowie moi nie przyjadą na ślub, bo on dostał pracę
w Szkocji i nie dostanie urlopu - na miesiąc przed ślubem. Cholera.
Zdecydowaliśmy się, że poprosimy mojego młodszego brata i moją przyjaciółkę.
Takie smutne wydarzenia.
    • dagps Re: smutne historie 09.07.07, 08:25

      bardzo smutnesad szkoda mi brata i malej i jego niedoszlej zony tezsad widac nie
      za ciekawie bylo od poczatku.
      a masz na mysli tego samego brata mowiac ze chcesz go prosic na swiadka? nie
      pamietam ile mdo twojego slubu ale trudno byloby mi w takiej sytuacji byc
      swiadkiem na slubie siostry...moze jestem jakas egositka, ale wyobrazam sobie
      ze cierpialabym podwojniesad
      • monitchka26 Re: smutne historie 09.07.07, 08:48
        Mam na myśli właśnie tego brata biednego. Pytałam go czy chce być świadkiem,
        powiedział że chce. Szkoda mi go strasznie ale może to dobry pomysł żeby był
        świadkiem.
    • zosiaczek25 Re: smutne historie 09.07.07, 08:53
      Albo ta jego kobieta jakas niepowazna tudziez chora na umysle i nie ma sie
      wowczas czym przejmowac, tylko raczej cieszyc, ze dala moze definitywnie bratu
      tym razem spokoj. Albo ten zwiazek byl koslawy.
      • monitchka26 Re: smutne historie 09.07.07, 09:03
        Ona pochodzi z biednej rodziny, mieszkała u nas w domu z moimi rodzicami i
        bratem i nikolką. Pokłócili się i ona nie wytrzymała presji i sie wyprowadziła
        do swojej mamy do mieszkania jednopokojowego (gdzie mieszka jej mama, 2
        siostry, w tym jedna chora na ADHD i pies). Ona chciala mieszkać na mieszkaniu
        sama z moim bratem i dzieckiem a nie z moimi rodzicami. Mój brat wrócil z
        francji 4 tyg temu i przywiozł kasę na samochód, a ona nie patrząc na nic
        chciała mieć mieszkanie. Mówiłam jej, zeby poczekała 2 miesiące, od września
        nikolka idzie do przedszkola, ona poszłaby do pracy, brat pracuje u taty i
        mogliby wynająć mieszkanie. Do września brat zarobił by coś pieniędzy na
        początek. Ale nic się nie dało zrobić. szkoda tylko tej kochanej nikolki.
        • kasia-k Re: smutne historie 09.07.07, 09:18
          swoją drogą to chyba mieszkanie ważniejsze niż samochód

          też bym sie wkurzyła

          no chyba że twój brat jest kierowcą, kurierem etc. i samochód jest mu
          niezbednie potrzebny do pracy
          • monitchka26 Re: smutne historie 09.07.07, 09:30
            pracuje u mojego taty i musi miec samochód żeby rozwozić towar.
        • zosiaczek25 Re: smutne historie 09.07.07, 09:38
          Wlasnie szkoda tylko dziecka. I Twojego brata tez. Bo ta kobieta jak widac, jest
          wyrachowana osobka, ktora mysli, ze osiagnie wszystko szantazem. Jak jej nie
          kupi mieszkania, to ona odwola slub... Brat powinien sie w sumie cieszyc, ze tak
          sie stalo. Ja bym na jego miejscu dala sobie spokoj z tym zwiazkiem i poszukala
          sobie kobiety, ktorej na mnie by na prawde zalezalo, a nie takiej, ktora bylaby
          ze mna, bo ma dach nad glowa i kogos, kto sie nia opiekuje.

          A na takie lzawe historie moja rodzina tez dala sie zwiesc. Pare lat temu moj
          brat byl w powaznym zwiazku. Chcial sie zenic, ale dziewczyna chciala jeszcze
          czekac, skonczyc studia (a mieli wtedy kolo trzydziestki). Poklocili sie wiec i
          brat w tym czasie zaczal sie spotykac z inna dziewczyna. Ta pochodzila z biednej
          wielodzietnej rodziny, byla bez pracy, wyksztalcenia, choc miala juz 27 lat.
          Przyjechal z nia ktoregos dnia do rodzicow. Ja wowczas bylam krotko po maturze.
          Znalazlam prace w sadzie. Moje siostry mieszkaja w Niemczech, gdzie tez pracuja.
          Moi rodzice, gdy nas troche ubylo z domu, wyremontowali i rozbudowali dom. Ona
          przyjechala, brat jej nawciskal kitow, ze to wszystko jego kiedys bedzie, bo on
          jest pierworodny. smile A jej sie to spodobalo. Miesiac pozniej okazalao sie, ze
          ona jest w ciazy i natychmiast musza sie pobrac, bo jej rodzina jest bardzo
          katolicka itd, itp. No i zaczelo sie zalatwianie slubu. Potem nagle zaczelismy
          otrzymywac telefony od jednej z jej siostr, ktora blagala moich rodzicow, zeby
          wzieli dziewczyne pod opieke, bo ona jest strasznie wrazliwa, ciaza jest
          zagorozona, a w domu ma tylko pieklo. A my jak glupki sie na to zgodzilismy.
          Przez 2 miesiace- do slubu- mieszkala z nami. Moj tato pod koniec listopada
          wyjechal do pracy. Zostalysmy z mama same z przyszla bratowa. My z mama
          musialysmy codziennie wstawac o godz. 4.00, zeby obrzadzic gospodarstwo (moi
          rodzice mieszkaja na wsi), a potem 6 km isc pieszo po ciemku, po lodzie z
          mlekiem do miasta. W tym czasie bratowa spala sobie w najlepsze. Gdy my
          mialysmy wychodzic, wstawala, siadala w kuchni i czekala, az ktos zrobi jej
          sniadanie, herbatke itd. Na poczatku to rozumialam, ale po 2 miesiacach zaczela
          mnie strzelac cholera. Kazdy dzien wygladal tak samo. Ona wstaje rozsiada sie
          przy stole i czeka nic nie mowiac. My pytamy, czy chce cos zjesc, ona odpowiada:
          "no, mozesz cos zrobic"... Potem robi sobie makijaz i siada na sofie i tak
          siedzi przez caly dzien. Nas nigdy nie spytala, czy cos nam pomoc. Na szczescie
          po slubie szybko sie od nas wyprowadzila do meza. Na weselu tanczyla na calego,
          pomimo zagrozonej wink ciazy. Wyprowadzila sie do miasta, do mieszkania brata,
          jakies pol kilometra od szpitala i na kazde badanie dzwonila po taksowke. A gdy
          bratu urosly dlugi za taxi i nie chcial placic, skarzyla sie moim rodzicom.
          Rodzice glupi, placili, bo szkoda dziewczyny. Jej rodzina sie nad nia nie
          lituje. Tak samo jak placili za wszytkie inne rzeczy- ciuchy, kosmetyki,
          garnki... Bo ona byla biedna. Potem zaczely sie tragiczne historie ze
          wspollokatorem i rodzice znalezli im nowe mieszkanie. Na wlasne nieszczescie w
          tej samej miejscowosci, co sami mieszkaja. Zaczelo sie nie tylko oplacanie
          dlugow synka i synowej, ale wrecz dokarmianie ich. Za kazdym razem, gdy
          jechalismy na zakupy, bratowa kazala sobie cos kupic a potem stwierdzala, ze
          brat nie zostawil jej pieniedzy, ze rozliczy sie jak on wroci. Nie rozliczyl
          sie, bo on nie wierzyl w jej dlugi (bo podobno pieniadze zostawial). Gdy cos
          gotowalismy, robilismy jakies przetwory, zawsze je im zanosilismy. A bratowa
          tylko odbierala bez slowa "dziekuje", robiac wrecz skrzywiona minke, ze moze za
          malo. Gdy ja odwiedzalismy, caly czas biegaly po podworku spuszczone psy. Za
          kazdym razem trzeba bylo stac pol godziny przed brama i dzwonic do domu, bo ona
          podobno "ach, nie slyszala dzwonka"... Regularnie przychodzili tez na obiad,
          przy ktorym oczywiscie nie pomagala, ktory trzeba bylo podstawic pod nosek a
          potem odniesc laskawie. Nie zapomne nigdy tego tekstu, gdy po ktoryms obiedzie
          stal talerz godzine pod jej nosem. Ja wreszcie niewytrzymalam i spytalam
          "bedziesz jeszcze jadla?". A ona na to "Nie, mozesz sprzatnac". Len do potegi.
          Odkad sie przeprowadzili, jedynym jej zajeciem jest robienie rundki co dziennie
          po wszystkich sasiadkach i obrabianie tylka naszej rodzinie zmyslonymi
          historiami. I tak to trwa do dzis.

          Dlatego mowie Ci, nie zaluj sie biednych osob, ktore podobno maja zle w domu.
          • kasiulkkaa Re: smutne historie 09.07.07, 11:58
            Historia twojego brata i jego małzeństwa jest po prosu urzekająca. Im więcej o
            niej opowiadasz, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że z prawdą jak z
            du..., kazdy ma swoją.
    • martula_80 Re: smutne historie 09.07.07, 11:56
      Witam. Moim zdaniem to dobry pomysł, żeby Twój brat świadczył na Twoim ślubie.
      A co do jego niedoszłej to ten związek już nigdy nie będzie miał przyszłości,
      nie potrafiła docenić tego co od was miała a to prowadzi do problemów ( tez mam
      bratową uncertain ) Co do Twojej sytuacji ze śiadkami to niestety takie niespodzianki
      w życiu sie zdarzają.. a Twój brat ma okazję Cię poratować. Grunt to rodzina!
      pozdrawiam.
      • dagps Re: smutne historie 09.07.07, 12:00
        ja bym nie przekreslala zwiazku ani nie oceniala zbyt ostro dziewczyny. szkoda
        tylko ze taka jazde dziecku robia. ale skoro tak jej sie spieszylo do osobnego
        mieszkania, to musialo jej byc ciezko. nie jest latwo mieszkac z rodzina meza.
        • monitchka26 Re: smutne historie 09.07.07, 12:12
          Ja ją rozumiem, że chce mieszkać na mieszkaniu a nie w domu moich rodziców, ale
          czy nie mogła wziąć ślubu i wyprowadzić się za miesiąc czy dwa z moim bratem?
          przekreśliła ten związek i uciekła. Szkoda mi jej bo bardzo ją lubię ale nie
          rozumiem dlaczego tak postapiła.
          • mela81 Re: smutne historie 10.07.07, 19:17
            może trzeba było ja zapytac czemu go zostawia? bo nie bardzo rozumiem co nią
            kierowało, i nie wiem jak można kogoś takiego lubić ,krzywdzi twojego brata nie
            po raz pierwszy a tobie jej szkoda, moim zdaniem ona jest jakas chora i pewnie
            chodziło jej o kasę a nie miłość
            • dagps Re: smutne historie 10.07.07, 19:58
              a moze nie chora tylko nie wiemy wszystkiego co sie miedzy nimi dzialo czemu
              nie chciala tych dwoch mieisecy czekac i czego sie bala
              • kasia-k Re: smutne historie 10.07.07, 20:25
                dagps napisała:

                > a moze nie chora tylko nie wiemy wszystkiego co sie miedzy nimi dzialo czemu
                > nie chciala tych dwoch mieisecy czekac i czego sie bala


                no właśnie

                nie znamy wersji drugiej strony

                to że dziewczyna pochodzi z biednej rodziny nie oznacza że ma być dozgonnie
                wdzięczna że narzeczony zaproponował jej miszkanie w "lepszym i bogatszym" domu.

                Bez przesady
                tylko dlatego że dziwczyna jst biedniejsza ma jeść z ręki przyszłemu, nie ma
                prawa decydować naco wydać pieniądze (prawie wspólne)

                dla twojego brata mieszkanie ze swoja rodzinką to normalka ale dla tej
                dziewczyny (nawet biednej) niekoniecznie.
Pełna wersja