rusma1
15.07.07, 13:23
wczoraj bawilismy sie na weselu przyjaciela mojego N. to byla KATASTROFA. nby
palac, wszystko pieknie, ale... zespol robil co chcial (kompletnie nie mial
wyczucia jak bawia sie goscie i kiedy trzeba pograc dluzej - panowie
odbebniali po 3-4 kawalki i robili przerwe). niestety duzo mam do zarzucenia
parze mlodej, ktora kompletnie nie interesowala sie goscmi (a przynajmniej w
wydaniu panny mlodej). impreza choc elegancka zupelnie sie nie kleila.
wyszlismy o 2. przed swoim weselem mam dwa wnioski: meska rozmowa z zespolem i
ja i moj N bedziemy sie dwoic i troic by z kazdym z gosci poprozmawiac,
zatanczyc... to bardzo duzo daje.