problem mlodej mezatki

15.07.07, 23:35
witajcie!jestem "juz"po swoim slubie 4 latka a w zwiazku z mezem 10
latek,ukladalo nam sie roznie,raz lepiej,raz gorzej(to gorzej przez moich
kochanych tesciow)nigdy mnie nie zaakceptowali a jezeli juz to w niklym
stopniu jako"zlo konieczne"oni i my mieszkamy zagranica duzo by bylo pisania
jakbym chciala wszystko opisac co bylo przez nich,jak nas
upokorzali,upodlali,probo wali zniszczyc zwiazek"po cichu"a przed rodzina ze
jest super i wogole...moze napisze w streszczeniu o co mi chodzi:po pierwsze
tesciowie nie pojawili sie na slubie syna....tlumaczac tym ze ich nie stac
(mieszkaja w Kanadzie)o slubie,planach wiedzieli duzo wczesniej,matka
zapytala sie przez tel:"a mam przyjechac"mezowi bylo strasznie glupio i zle
sie z tym czul,no wiec nie przylecieli,z to byli pol roku pozniej na slubie
syna szwagierki -tesciowej,na to znalazly sie pieniadze,ona uwazala i nadal
uwaza mnie za gowniare ktora"bawi sie w dom"ja podlotkiem juz dawno nie
jestem mam prawie 29 lat,w zime skoncze!naprawde bylo duzo
swinstw,klamstewek,obgady wan przy rodzinie na moj,nasz temat,nigdy tez nie
darzyli do poznania moich rodzicow,bo i po co...przeciez moja rodzina jest
nie istotna,moi rodzice troche nad tym ubolewali ale coz mieli zrobic,dopiero
przy drugiej wizyce w Polsce ktora odbyla sie w ubieglym miesiacu odwiedzili
moich rodzicow!moi rodzice odniesli wrazenie ze oni"odwalili to spotkanie,ze
duzo chcieli wiedziec ale prawie nic o sobie nie mowili,byli podobno
b.powsciagliwi w odpowiedziach,moj ojciec wrecz uwaza ze
przyszli "sprawdzic"w jakich warunkach materialnych mieszkamy",o mnie mowili
nijako tzn."np:syn nie utrzymuje z nami kontaktow bo KTOS nie chce (po tym
wsztskim co nas spotkalo z ich strony najpierw ograniczylismy kontakty do
minimum a poniej juz zerwalismy wogole,bylo to po probach dawania
sobie"szansy na poprawe etc".)o mnie jak mowili to wlasnie w taki sposob ze
latwo bylo sie domyslec ze o mnie mowaogolnie bylo pretensje,i zal ze mimo
tego wszystkiego nie utrzymujemy z nimi kontakto,mama moja i ja wysunelysmy
taki wniosek ze przyszli sie wyzalic jaka to corke maja niedobra"ze odciaga
syna od matki"miala tez pretensje ze pszyszedl mandat z przed 4 lat za brak
biletu w czasie jazdy autobusem kwota 500 zl do zaplacenia,ze co ona zrobi bo
tam gdzie kiedys mieszkali a teraz mieszka jej syn pupilek z zona wlasnie
przychodza koperty z nakazem zaplaty-maz zapomnial ze kiedys byl taki bilet-
wyjechalismy z kraju i po prostu zapomnielismy,maz chcial aby brat sie
skontaktowal w tej sprawie(przeslal to rzekome pismo co przychodzi do niego
caly czas ale oczywiscie nie ma odpowiedzi),moj tata zaplacilby te 500zl aby
byl spokoj-tego chyba oczekiwala tesciowa-ale moj maz chciallbym to zalatwic
z bratem-ale ten sie nie odzywa,chociaz wiemy ze jest w domu(siedzi na gadu -
gadu),jestem tym tak zdenerwowana tym ze po tym wszystkim miala tupet
pojechac w "odwiedziny"do moich rodzicow,mam jej ochote napisac co o niej
sadze!co robic"zostawic to i sie nie denerwowac czy napisac jej co o tym
wszystkim sadze?
    • kcd11 Re: teściowa :)) 15.07.07, 23:55

      Dzisiaj na spotkaniu „przed ślubnym” Moi Rodzice usłyszeli od Rodziców N, że
      syn by się inaczej zachowywał gdyby nie podporządkowywał się mnie...zabawne smile)
      Rozmawiałam z N i wiem że jest mu przykro bo bardzo kocha swoją mamę ale nie
      jest w stanie zaakceptować jej zachowań, a z drugiej strony to Ja jestem dla
      niego najważniejsza...
      ...Dlatego niech sprawy pójdą własną drogą! Mąż to doceni, że nie „kopiesz
      leżącego” !!!
      ...Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło!!!!!
      i tego się trzymajmysmile)))

    • zuzia_8 Re: problem mlodej mezatki 16.07.07, 09:22
      ja też uważam, że powinnaś zostawić to w spokoju. Ich nie zmienisz a po co
      sobie psuć nerwy i zniżać się do ich poziomu?
      Odpuśćcie sobie ich. Wiem, że to dla Twojego męża może być trudne ale
      typowi "toksyczni rodzice". Macie siebie, załóżcie własną rodzinę i żyjcie
      swoim życiem.
    • nikusia1986 Re: problem mlodej mezatki 16.07.07, 09:41
      rozumiem Cię absolutnie !!!
      ja mam krótszy staż zarówno w związku jak i w małżeństwie, ale wiem bardzo dobrze co to znaczy mieć teściową-czarownię hehehe
      na początku było milusio i w ogóle, jak się dowiedziaął o zaręczynach, no to wtedy już się coś zaczęło psuć (swojemu 26-letniemu synowi kazała wracać ode mnie o godz.21 ???), chyba miała nadzieję, że się posypie. robiła dosłownie wszystko, żeby zniszczyć nas!!! kedy doszły już konkretne plany co do ślubu, nooo i wtedy się zaczęł :
      -a czemu nie masz białej sukni??
      -P. będzie miał granatowy garnitur (obrze wiedzieć - słowa P.)
      -a po jasną cholerę wesele??!!!
      -przecież ja tyle pieniędzy do tego ślubu dokładam (raptem 2000zł, resztę P. i moi rodzice uncertain)
      -podczas tego spotkanie wzięła i zaczęła o coś rzucać się do mojej mamy i to takjakby mieli ją ze skóry obedrzeć uncertain
      -ja jej powiedziałam, że chyba nie jestem odpowiedznią kandydatką na żonę dla P. (gdybyście zobaczyły ten błysk w oku, ta nadzieja, że wszystko odwołamy ehh)
      -po tym dniu stierdziął, że jestem furiatką (???), do mojej mamy też się doczepiła, zle nie pamiętam
      -po ślubie wszystkim dookoła mówiła, ze jaki to ona piękny ślub i wesele zorganizowała P. (jak się potem okazało grosza nie dołożyła)
      -w mieszkaniu twierdzi, że mamy syf, P. mówi, że to jego syf, a ona - ale ty w domu taki nie byłeś
      -zacyna przestawiać na półkach, P. mówi, że to ma tak być, ona, że przecież to nie pasuje, P., że nam to pasuje a ona - ty w domu taki nie byłeś
      -ostatnio zaprosiła P. na obiad jesteśmy w trakcie remontu kuchni), P. mówi, że nie przyjedziemy, a ona, że tylko on ma przyjechać a mi najwyżej przywiecie obiad (???) - nie pojechał rzecz jasna
      mogłabym tak mniożyć te przykłady i mnożyć, ale już to serdecznie olałam smile wzięłam sobie na nią poprawkę heh ona coś gada, a ja albo się nie odzywał albo twierdzę, że nie ma racji z pełną stanowczością. no to się teraz wycwaniła i czepia się mojego wykształcenia. fakt mam 21 lat no i dziwne by było, gdybym miała już zrobione studia (chyba, że ona chciała jakiegoś geniusza??). jej słowa - moja Basia powiedziała, że P. jest straszny, że nie jest mi w ogóle wdzięczny za wykształcenie, bo nie wszyscy mieli taką możliwośc, prawda??- i ten jej wredny uśmiech grrrrr
      • wiaterek10 Re: problem mlodej mezatki 16.07.07, 16:53
        up
      • malutenka5 Re: problem mlodej mezatki 16.07.07, 17:04
        nikusia1986 napisała:
        > no to się teraz wycwaniła i czepi
        >a się mojego wykształcenia. fakt mam 21 lat no i dziwne by było, gdybym miała j
        > uż zrobione studia (chyba, że ona chciała jakiegoś geniusza??)
        Mnie się o to samo czepiali, dopóki siostra mojego N. nie zdała matury tak słabo, jak zdała- czyli żadna uczelnia jej nie przyjmie, a z zaocznymi też będzie mieć problem. A ja na studia wybieram się od października.Bo dopiero teraz wiem co chce studiować i nikt mnie do jakiegoś tam kierunku nie będzie zmuszał, tak, jak to zrobili z moim narzeczonym
        • rowinki Re: problem mlodej mezatki 16.07.07, 17:22
          Dołączam do Was,tez mam pogiętą teściową,zaczęła się wtrącać już przed
          śłubem,ale ja nie zaliczam się do osób które "jakos to przeboleją",tylko się
          postawiłam i...zaczęło się,już usłyszałam,że zabrałam jej syna (mój M nie
          chciał z nią mieszkac-bo mu się we wszystko wcinała- i do pracy dojeżdżał ponad
          100km-codziennie,byle tylko nie mieszkac z matką,potem zaczął wynajmować),że
          jaka to zła jestem. Spodziewamy się teraz dziecka,moja mama szaleje, pyta czy
          wszystko OK,czy starcza nam pieniędzy (wynajmujemy i czekamy na nasze,ale
          kredyt trzeba już spłacać),czy dobrze się czuje,jego nawet nie wiedzą kiedy
          rodzę im piperwszą wnuczkę i nie wiedzą co nam się urodzi,ale mam to gdzies-
          jestem w ciązy i nie zamierzam się nią przejmować. Mój M chwali moją mamę na
          lewo i prawo,wiem,ze jest mu potwornie przykro,że jego rodzice się tak
          zachowują,ale zawsze Go wtedy przytulam i mówię jak bardzo Go kocham (dodam,że
          M zawsze staje po mojej stronie),pozdrawiam
Pełna wersja