aga07
22.07.07, 17:09
Witam.Dopiero teraz pisze,bo po ślubie nie miałam głowy,potem podróż poślubna itd.Już miesiąc przed chodziłam cała zestresowana,a od początku lipca przejmowałam się najbardziej brzydką pogodą.W piątek cały stres jak ręką odjął,aż byłam w szoku

Wieczorem przyjechała koleżanka i podcinała mi włosy,wyrównywała kolor i robiła paznokcie.Wiem,że troche za późno

. Przespałam spokojnie cała noc.Wstałam wypoczęta i zero stresu.Znowu przyjechała koleżanka i mnie czesała,a zaraz po niej wizażystka na makijaż.Potem przyjechał narzeczony ze świadkami i pojechaliśmy na zdjęcia.Na dachu BUW złapał nas deszczyk,ale nie zepsóło to nam nastrojów.Przeczekaliśmy i zaraz skoczyliśmy robić zdjęcia na moście Gdańskim i na Starówke.Potem szybkie błogosławieństwo i w droge...Wychodzimy z domu a tam tyle ludzi,że aż mnie zatkało.Zjechała się rodzina i znajomi.Jechaliśmy tak jak marzyłam o tym od dawna samochodem terenowym.Kilka dni przed ślubem kolega odebrał nowiutki z salonu.Po drodze do kościoła nie obyło się od bramek robionych przez znajomych.Jak zajechaliśmy pod kościól to kropiło.Pierwsza rzecz,która mi się nie podobała to to,że ksiądz po nas nie wyszedł tylko machnął ręką

Potem wszystko było pięknie.Pomijając fakt,że ksiądz oblał mnie winem.Na szczęście nie czerwonym.Potem życzenia i na sale

Najbardziej stresujący pierwszy taniec wyszedł na luzie.Wesele było super.Goście byli zachwyceni salą,jedzeniem a najbardziej zespołem.Cała noc rozdawali namiary.Nawet przez myśl mi nie przeszło,że ten dzień będzie tak wspaniały.Ale się rozpisałam...

[URL=
www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=4a7e0dabdc5daec0]
[/URL]
[URL=
www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=52d9f5f1ecdbc007]
[/URL]