elemelek27
02.08.07, 10:06
Witam na forum,
do wesela pozostał juz tylko miesiąc. Zaproszenia praktycznie rozwiezione bo
zaczęliśmy w czerwcu. Liczyliśmy na około 120 gości a bedzie wg nas nawet
niecałe 100, może 90, nie wiem ilu jeszcze odmówi. A odmawiają i to całymi
rodzinami, podając śmieszne czasem wymówki.
Żałujemy jak diabli że zamiast skromnego kameralnego przyjęcia daliśmy się
ponieść fantazjom na temat wielkiego weseliska z przytupem. Bardzo się
zawiedliśmy na naszych rodzinach, a zwłaszcza ja. Tylko połowa gości z mojej
strony bedzie co uważam za porażkę.
A z drugiej strony - trudno, nie zapłacimy za nieobecnych to zostanie nam
troche kasy za którą pojedziemy sobie gdzieś w podróż poslubną.
Niemniej jednak jestem rozżalona i zastanawiam się dlaczego wszyscy w
momencie dawania zaproszenia zmieniają diametralnie zdanie podczas gdy
wcześniej zapewniali o swojej obecności. Paranoja. Ludziom nie wolno wierzyć,
są pokrętni i niezdecydowani.
W mojej rodzinie wesela są rzadkością i zdarzają się co kilka, kilkanaście
lat więc naprawdę - czy zawsze jest to taki problem? Odrobina dobrej woli i
mozna jak się chce... no właśnie - trzeba chcieć.
Czy i Wy macie podobne doświadczenia?