nesicha
03.08.07, 16:17
Wróciłam z pierwszej przymiarki i jestem mocno zaniepokojona, czy wszystko
jest tak jak należy. Jakieś 2 miesiące temu wybrałam suknie w salonie Nicole
przy ul. Matejki w Poznaniu.
Suknia jest z tegorocznej kolekcji, ale z ekspozycji sklepowej, więc kupiłam
ją o 200zł taniej. Wiem, wiem, żałowałam tych 200 złotych na nową (nie ze
skąpstwa, ale z powodu ograniczonego budżetu) i teraz jestem zła na siebie, no
ale już się stało.
Suknia będzie o co najmniej 1 rozmiar zmniejszona. Drugą przymiarkę mam
wyznaczoną na 22 sierpnia i jak będzie wszystko ok., to kolejnej już nie
będzie. Tego samego dnia mam zapłacić całość (wcześniej zapłaciłam połowę,
czyli 1000 zł).
Ślub mam 1 września i zdziwiło mnie, że nie będę mieć przymiarki na 2-3 dni
przed ślubem. Wiadomo stres, więc można przez 8 dni wiele schudnąć lub utyć
(przynajmniej ja tak mam; łatwo przybieram 3-4 kg, ale też mogę łatwo
zrzucić). Na to pani z salonu, że nie jestem jedyną klientką i do krawcowej są
kolejki i nikt nie robi przymiarek w dniu ślubu, jak to złośliwie zauważyła
sprzedawczyni a chciałam się umówić na 27 lub 28 sierpnia (!). Poza tym, jak
schudnę 2-3 kg, to nic się nie stanie i suknia będzie nadal dobrze leżeć.
Na moje pytanie, kiedy będzie odświeżona i wyprasowana, bo wiadomo, że skoro
jest na sklepie od pół roku, to tego wymaga. Pani z niejakim oburzeniem i
znużeniem odpowiedziała mi, że sukni generalnie się nie odświeża, ale ona już
i tak została odczyszczona w dniu, w którym ją zarezerwowałam. Tylko, że jakoś
w to nie wierzę, bo to mało logiczne, by czyścić na 3 miesiące przed ślubem i
przed pierwszą przymiarką sukni, którą potem krawcowa musi zmniejszyć, więc
rozpruć i pociąć, czyli chyba trochę się będzie u niej „walać”. Kobieta na
taki argument pozostała głucha i wciąż, jak mantrę powtarzała, że sukienka już
została odświeżona. A co do prasowania, to owszem jest rozprostowywana za
pomocą pary i będzie temu zabiegowi poddana już na drugą i ostatnią przymiarkę.
Czy to jest standardowa sytuacja i jestem jedynie przewrażliwiona? Czy też
daję się „rolować”? A jeżeli tak, to co mogę zrobić w tej sytuacji?