"znajomi ekonomiczni"

14.08.07, 09:14
Przeplatają sie czasem wątki o wynajmowaniu kuzynek, kuzynów,
znajomych itp. do różnych funkcji weselnych-dj,fotograf,kamerzysta
itd.
I pojawia się pytanie: bedą na weselu gośćmi czy
pracownikami?. Pytam, bo mój kolega jest notorycznie zapraszany jako
gość na wesela, po czym proszony o pełnienie funkcji głównego
fotografa.I ma tego serdecznie dosyć. Ma "zajadać placki"smile czy
fotografować, tańczyć czy znikać na 2 godziny w plener?
Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
    • zuzia_8 Re: "znajomi ekonomiczni" 14.08.07, 09:19
      albo go zapraszasz albo prosisz by był fotografem. rzadko te dwie
      funkcje da sie pogodzić i nie dziwię się, że chłopak się wkurza.
      jeżeli chcesz go o to poprosić - omów to z nim, także kwestie
      finansowe bo jeżeli go zaprosisz jako gościa to niech już gościem
      pozostanie.
      Takie wash&go (2 w 1) rzadko się sprawdzają - jest nieciekawie i dla
      pary młodej i dla gościa/fotografa.
      • anesca1 mnie to nie dotyczy:) 14.08.07, 09:20
        Ja mam wesele za sobą.
        I uważam że słusznie chłopak sie wkurzasmile
    • gioseppe Re: "znajomi ekonomiczni" 14.08.07, 09:26
      kolega musi nauczyc sie asertywnosci. to jedyne wyjscie
      no albo dogadac sie jakos finansowo jesli mu taka opcja odpowiada
    • magdalenax Re: "znajomi ekonomiczni" 16.08.07, 19:45
      Nie pamietam kiedy ostatnio bawilam sie na weselu i nie robilam
      zdjec. To bylo chyba jakies 10 lat temu. Nie powiem wolalabym byc po
      prostu gosciem ale z drugiej strony jest to tez jakas forma prezentu
      dla bliskich mi ludzi. Po prostu pogodzilam sie juz z tym faktem sad
      chociaz smutno mi ze bede musiala znowu w sobote robic zdjecia
      zamiast beztrosko bawić sie z mężem i córeczką.
      • znow_wedrujemy Re: "znajomi ekonomiczni" 16.08.07, 19:57
        myślę, że poprostu trzeba czasem odmówić, a czasem nie, jeśli np to
        jacyś bliscy ludzie lub nie mają za wiele pieniędzy albo poprostu
        wiedzą, że Ty możesz im zrobić ładne zdjęcia, których fotograf "z
        zewnątrz" nie uchwyci. ale wtedy to rzeczywiście powinna być jakaś
        zapłata
    • minerwamcg Re: "znajomi ekonomiczni" 16.08.07, 21:15
      Czasem wozimy przyjaciół naszym autem do ślubu. Jest to z naszej
      strony forma prezentu. W takiej sytuacji młodzi na ogół nie oczekują
      od nas prezentu "rzeczowego" - a kiedy takowy wręczamy, a wręczamy
      zawsze, przyjmują go tym milej smile
      No, ale kierowca to nie kamerzysta. Kierowca młodych zawiezie,
      przywiezie i może się bawić do białego rana. W każdym razie: gdybym
      do robienia zdjęć angażowała np. kuzyna albo przyjaciela,
      zaproponowałabym mu zapłatę. Tak było na naszym ślubie cywilnym -
      poprosiłam o zdjęcia przyjaciela, świetnego fotografa.
      Zaproponowałam, że mu zapłacę albo przynajmniej zwrócę za materiał -
      cóż, kiedy Piotr na jedno się prawie obraził, a na drugie
      odpowiedział, że to będzie jego prezent smile)) Nie płaciłam natomiast
      tym wszystkim, którzy na naszym ślubie i weselu robili zdjęcia ot
      tak, na pamiątkę - mój brat np. nie uznaje imprezy bez aparatu i
      fotografuje, bo lubi smile Na jego ślubie i weselu też zrobiłam górę
      zdjęć, co nawiasem mówiąc nie przeszkodziło mi się dobrze bawić.
      • stworzenje Re: "znajomi ekonomiczni" 17.08.07, 10:26
        pogodzic trudno,ja poki co dwa razy mialam taki przypadek,ze na weselu siostryw
        ramach prezentu zgodzilam sie robic fotki,a niedawno u kolegi tak samo,chcial
        zebym troche nafilmowala mu wesele i zrobila teledysk w formie prezenru,bo
        kamerzysy wynajmowac nie chcieli.Na naszym ktore bedzie juz niedlugio bo 15.09
        przyjaciolka ze studiow bedzie robic nam fotki przed slubem w plenerze i w
        kosciele-forma prezentu i robi je baaardzo ladne smile,a juz na weselu
        powiedzielismy jej,ze ma sie bawic,a fotki niech cyka kto ma ochote smile.
    • mike2005 Re: "znajomi ekonomiczni" 17.08.07, 23:11
      Wkurzają mnie tacy kutwiarze kombinujący, jak by tu wykorzystać ludzi, żeby
      pracowali dla nich za darmochę. Na złość takim spaprałbym zdjęcia, żeby mieli
      nauczkę.

      znow_wedrujemy napisała:

      > myślę, że poprostu trzeba czasem odmówić, a czasem nie, jeśli np to
      > jacyś bliscy ludzie lub nie mają za wiele pieniędzy

      Jak ktoś nie ma za wiele pieniędzy, to nie musi brać ślubu.
      • znow_wedrujemy Re: "znajomi ekonomiczni" 18.08.07, 00:09
        moim zdaniem spapranie komuś zdjęć to chamstwo po prostu.
        i nie uważam, że jak ktoś nie ma pieniędzy to ma nie brać ślubu.
        • a_weasley Re: "znajomi ekonomiczni" 09.09.07, 17:39
          znow_wedrujemy napisała:

          > moim zdaniem spapranie komuś zdjęć to chamstwo po prostu.
          > i nie uważam, że jak ktoś nie ma pieniędzy to ma nie brać ślubu.

          Ponadto zaś jak człowiek już się do czegoś zobowiązał, to słowo się rzekło i
          robotę należy wykonać rzetelnie. Było się nie podejmować.
    • d.o.s.i.a Re: "znajomi ekonomiczni" 09.09.07, 20:01
      Ja uwazam, ze proszenie, lub chocby nawet delikatne sugerowanie, ze to znajomy
      "powinien" zrobic nam przysluge i byc fotografem jest oznaka braku wychowania.
      Jezeli sam zaproponuje to ok, ale nawet wtedy uwazam, ze mlodzi powinni
      zatrudnic "etatowego" fotografa, aby nie stawiac znajomego w sytuacji pt. nic
      nie jedz i sie nie baw, bo masz wlasnie fotografowac.
    • twoj_aniol_stroz Re: "znajomi ekonomiczni" 09.09.07, 20:36
      My mieliśmy kiedyś sytuację, że zostaliśmy poproszeni na ślub i
      wesele z zastrzeżeniem, że MP życzy sobie aby jako prezent został im
      podarowany film. Kamerę mieliśmy raptem od 0,5 roku, więc nasze
      umiejętności były naprawdę niewielkie (żeby nie powiedzieć żadne).
      Tłumaczyliśmy, że po pierwsze to nasze umiejętności są za słabe,
      żeby nakręcić film, a po drugie mamy pół roczne dziecko, którego nie
      możemy zostawić babci (konsumpcja wyłącznie z piersi) i zostać na
      całym weselu. Nic nie pomagało. W końcu stanęło na tym, że film
      będzie tylko ze ślubu (ze względu na córeczkę - ślub był o 17.30,
      czy o 18.00). PM stwierdzili, że im nie przeszkadza, że to będzie
      kompletnie amatorski film. No cóż, niech tak będzie. Mąż kręcił
      film, ja całą mszę wojowałam z córeczką, która koniecznie chciała do
      taty (wszak miał ciekawą "zabawkę"). Ślub został nakręcony, MP
      otrzymała taśmę taką nieobrobioną i potem mieliśmy dowieźć taką już
      zmontowaną (wlasnym sumptem na komputerze). No i się zaczęło. Zaraz
      w niedzielę był telefon z zapytaniem, kiedy PM może liczyć na
      zmontowaną taśmę. Obiecaliśmy, że w ciągu dwóch tygodni ją otrzymają
      (wiem, że długo, ale mąż pracował normalnie a montował taśmę
      wieczorami - co zresztą było mówione od początku). Przez te dwa
      tygodnie telefony były codziennie i to nie tylko od MP, ale także
      rodziców i całej rodziny, ponieważ otrzymali od Młodych nasz
      telefon, więc wydzwaniali. Po 4 dniach zadzwoniliśmy do MP z
      informacją, że stanowczo nie życzymy sobie tych telefonów i jest nam
      bardzo przykro, że bez naszej zgody dali nasz numer całej swojej
      rodzinie. Jakoś mało się tym przejeli i nadal wydzwaniali. Po 10
      dniach dostali kasetę i myśleliśmy, że mamy ich z głowy. Ale byliśmy
      naiwni! Potem zaczęły się telefony na temat filmu, gdzie
      przeszkadzało im dosłownie wszystko, że ta scena niepotrzebnie
      wycięta inna wstawiona. To wyrzucić, tamto dołożyć. Bogu dzięki mąż
      stracił cierpliwość i towarzystwo pogonił, ale co mieliśmy problemów
      to nasze. Od tamtej pory nie daliśmy się już nigdy wmanewrować w
      taki numer.
    • kajak75 Re: "znajomi ekonomiczni" 10.09.07, 15:48
      moj M jako zawodowy operator byl proszony o nakrecenie slubu, a wlasciwie
      rodzina jego przyjaciela wymusila na nim zgode. Wypozyczyl dobra kamere i
      najsolidniej jak potrafil nakrecil to, co uwazal za wazne. Po zmontowaniu bylo
      tego 4,5 minutysmile Panstwo mlodzi, z gatunku tych, co nie lubia sie ogladac byli
      zadowolenismile Natomiast mama pana mlodego, mijajac nas na ulicy, do tej pory, a
      minelo juz z 9 lat, ciagle mu wypomina, ze zepsul slubsmile

      Na slubie ostatniego kawalera z naszej paczki, niechetnie, na prosbe panstwa
      mlodych zgodzil sie nakrecic taki luzny filmik. Po pierwsze kamera, ktora dal mu
      ojciec pana mlodego, byla takim szajsem, ze bylo ryzyko, ze nici z filmu. Do
      tego tenze pan starszy, bez zenady co chwila, w trakcie wesela podchodzil do
      naszego stolika, mowiac -nie proszac, ze jeszcze trzeba "skrecic" babcie Pelagie
      itd. Mimo, ze z mlodymi umawialismy sie, ze filmowanie konczy sie na powitaniu i
      pierwszym tancu. Bardzo malo komfortowa sytuacja.W efekcie po 5 czy 6 podejsciu
      delikatnie zainterweniowalam u swiadka i pielgrzymki "pana rezysera" sie
      skonczyly. Juz bez naciskow nakrecilismy jeszcze sporo i zrobilismy duzo
      niezlych zdjec - tego co nam sie podobalo i bylo fajne.
      Generalnie uwazam, ze nie nalezy prosic gosci, zeby pelnili funkcje obslugi
      wesela. Jedno z drugim kiepsko sie laczy.
    • anetapuchalska Re: "znajomi ekonomiczni" 10.09.07, 16:55
      U nas zdjęcia będzie robił w prezencie ślubnym mąż mojej przyjaciółki. Ale
      sytuacja jest zupełnie inna - sam nam to zaproponował (mi by nawet do głowy nie
      przyszło żeby go tym obarczać).
      W związku z tym zastrzegłam żeby nie przynosił nam poza zdjęciami żadnego
      prezentu i musiał mi obiecać, że nie będzie cały czas latał z aparatem tylko
      będzie się również bawiłsmile
    • d.o.s.i.a Re: "znajomi ekonomiczni" 10.09.07, 17:12
      A co powiecie na taka historie - siostra ma zostala poproszona przez
      kuzyna o filmowanie na jego slubie koscielnym. Zadna profesjonalna
      robota - miala tylko nacisnac "record" i krecic wszystko jak leci.
      Szkoda tylko, ze wczesniej nie zapoznala sie z instrukcja obslugi i
      nie doczytala, ze aby wlaczyc nagrywane trzeba owszem nacisnac
      przycisk, a nastepnie GO ZWOLNIC. Skutek - nagranie w wiekszosci nie
      tych momentow co trzeba. Czesc sie nagralo, ale duzo bylo tez
      podlogi smile)) Ale mlodzi sie nawet nie poskarzyli...
Pełna wersja