co mam jej poradzić?

20.08.07, 09:59
Koleżanka lat 34, jej facet 11 lat starszy. Oboje po rozwodach, z
tego co wiem - niezbyt traumatycznych. Ona bezdzietna, on
ma "kawalerskie" dziecko. Oboje nie chcą dzieci (choć ona coś
zaczęła przebąkiwać, że może by chciała, ale on kategorycznie nie
chce, nawet jej powiedział, że jeśliby jej się zachciało, to w tej
samej chwili by sie pakowała). Osobne konta, mają mieszkania (oboje)
i samochody. Są ze sobą od 2 lat. Ona chce ślubu, on "nie chce
popełnić drugi raz tego samego błędu". Dla mnie to wesołek unikający
zobowiązań (wiele razy mówił jej, że małżeństwo bez intercyzy nie ma
sensu, buntuje się, gdy ona robi jakieś drobne remonty, nota bene
własnoręcznie), ona się zadużyła i jest w kropce mimo, że facet nie
traktuje jej poważnie, nie ma planów, nie okazuje jej miłości. Ja
jej mówię, że taki związek nie ma sensu, ona niby chce zerwać, a nie
umie. Nie potrafię już jej przemówić do rozumu a widzę, jak się
dziewcze męczy (w sumie co dzień rozmawiamy i ona mi płacze, że nie
jest szczęśliwa). Chętnie poczytam Wasze spostrzeżenia.
    • zuzia_8 Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 10:33
      vickydt napisała:

      > w sumie co dzień rozmawiamy i ona mi płacze, że nie
      > jest szczęśliwa).

      chyba znalazłaś odpowiedź na swoje pytanie. Skoro nie jest
      szczęśliwa i sama to widzi to po co się katuje? życie jest za
      krótkie aby mieć takie masochistyczne podejście. Facet, który ma 45
      lat już się nie zmieni, i nie można mieć do do tego złudzeń.
    • salsa.loca Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 10:41
      moja rada: powiedz co myslisz na ten temat i daj sobie spokoj z dalszym doradzaniem
      dlaczego?
      dla mnie ta historia jest prosta jak drut, jak wiele takich historii

      ona tego własnie chce, do tego dąży
      zastanów sie rpzez chwile-gdyby na prawde była nieszczesliwa to odeszłaby, ale
      ona podswiadomie włsnie chce w tym tkwic
      gdyby tego nie chciała to bedac osoba tak niezlaezna finansowo-odeszła by bez
      dwoch zdan
      cos w jej psychice kaze jej siedzeci w tym zwiazku
      wypłakiwanie sie jest elementem gry, scenariusza jaki realizuje podświadomie
      nic tu po Twoich radach
      albo wydarzy sie cos, co złamie jej scenariusz i to zostawi, nie wiem moze on
      odejdzie (wtedy będzie za nim tęsknić do końca życia) albo cos sie stanie
      wielkiego w jej życiu i nastąpi przemiana
      ona sama musi poczuć ze już nie chce tego związku-ale teraz jeszcze tego nie
      czuje, teraz trwa gra i już

      niestety, nic nie poradzisz, ona na razie go nie zostawi, mmoze nawet nigdy nie
      będzie chciała zakończyć tego związku

      ludzka psychika jest bardzo skomplikowana
      • vickydt Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 11:10
        ona mnie prosi o mój punkt widzenia, ten zna i "trzeżwo myśląc" sie
        z nim zgadza. Chyba masz racje, że ona czeka...aż on odejdzie, bo
        ona nie potrafi. Miała już wiele związków a tego nie potrafi
        zakończyć. Bardzo mi jest jej szkoda, tylu fajnych facetów a ona
        trafiła na egoiste i karmi się złudzeniami (fakt, że troszkę go
        zmieniła, jest mniej gruboskórny).
        • memphis90 Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 12:01
          W momencie, kiedy facet zagroziłby mi wyrzuceniem z domu, jeśli zajdę w ciążę-
          już bym pakowała walizki. Takiego chama i świni dawno już nie spotkałam, a co
          dopiero być z takim prostakiem w związku. Moim zdaniem koleżanka nie chce
          cudzych opinii, nie chce niczyjej pomocy- ma ochote karmić się złudzeniami i się
          unieszczęśliwiać. Ja nie rozumiem i nie zrozumiem kobiet, które się zgadzają na
          coś takiego, na takie poniżenie. Może pokaż jej ten wątek- a nuż przejrzy na
          oczy (choć wątpię)...
          • vickydt Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 12:11
            no właśnie chcę to zrobić. Sama lubię słuchać osób, które nie sa ze
            mną spokrewnione/związane, bo te mogłyby wykazać sie sentymentem,
            dlatego poprosiłam Was o radę. Ja gościa nie lubię i dlatego
            chciałabym pokazać jej opinie osób, które nie znają ich obojga wink.
            Ona tłumaczy go, że on łoży na mieszkanie i jej nie dradza wink) ale
            nie ma tam rozmów o przyszłości ani żadnych tego typu działań. Facet
            jest z nią z przyzwyczajenia, to sama widzę i to są jej słowa, bo
            ona czuje, że on jej nie kocha. Dziwne, no ale przekonałam sie, że
            świat jest dziwny.
            • koka32 Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:04
              a ja bym sie delikatnie odsunela z tej calej sytuacji. Cokolwiek zrobisz to i
              tak bedzie zle. Doradzisz jej, zeby go zostawila, bedzie na Ciebie, powiesz,
              zeby z nim zostala, tez Tobie sie dostanie.
              Jest to dorosla kobieta, rozumek jakis na pewno ma, a poza tym niech sie sama
              bawi swoim zyciem.
              Moim zdaniem ona w takim ukladzie jest bardzo szczesliwa. Sorry, za wyrazenie,
              ale sa na Swiecie kobiety, ktore lubia dostawac w pysk (w sensie dokladnym i
              przenosnym). Moze ona wlasnie do takich nalezy. Ma w zyciu zajecie (narzekanie
              na swojego faceta) i pewien komfort psychiczny (facet jest, dobra sytuacja
              materialna). Czego w dzisiejszych czasach jeszcze potrzeba?smilesmilesmile
              No, chyba jest jeszcze jedna ewentualnosc. Moze ten facet jest dla niej ostatnia
              deska ratunku i dlatego sie go tak kurczowo trzyma. W takiej sytuacji nic
              dobrego jej nie wroze.....
              • vickydt Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 18:00
                nie odsunę się, bo jak jej ktos nie telepnie, to w tym będzie gnić.
                Ja mam taką definicję przyjaźni, z resztą jesteśmy ze sobą szczere
                do bólu. Ja za nią nie podejmę decyzji, i to wystarczy. wink) W tym
                sęk, że ona ma obawy, że lepszego nie znajdzie, więc tu to tylko na
                własne życzenie mogłaby taką sytuacje sobie zafundować. Mam
                nadzieję, że się z tego wykaraska. Złą stroną tej sytuacji jest
                fakt...że facet "sam z siebie" nie jest zły.Jest po prostu nie za
                dobry dla niej: brak wspólnych planów, teksty świadczące o braku
                szacunku, bronienie się przed związkiem a już nie daj Boże
                dzieckiem. Ona wywodzi sie z rodziny, gdzie powtarzało sie "inni
                mają gorzej" - i tu chyba pies pogrzebany.
                • koka32 Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 21:03
                  hm...skoro facet z zalozenia nie jest taki zly, na jakiego sie prezentuje przy
                  niej, to ewidentnie oznacza, ze babka jest dla niego jak piate kolo u wozu. A
                  skoro ona az tak bardzo chce, to naturalne, ze u niego to dziala w odwrotna
                  strone. Wiesz...i w tym caly jest ambaras.......
                  Jednak, skoro juz koniecznie chcesz jej cos doradzic, to niech wyprobuje faceta.
                  Oczywiscie z zalozeniem, ze moze go w ten sposob rowniez stracic. Moze niech sie
                  zainteresuje innym na poczatek (oczywiscie dla jaj, albo niech "zajdzie" w
                  ciaze) Zobaczy jak facet zareaguje. Jasna sytuacja - prosty plansmile
                  • vickydt Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 23:21
                    z tą ciążą mi się podoba: jak gość się zamknie w pokoju i obrazi, to tylko wiać.
                    Wypróbowanie swego uczucia i zainteresowanie się innym chłopem też dobre, bo
                    mozna przejrzeć na oczy wink) W każdym razie dziękuję Wam za zainteresowanie i
                    ciekawe pomysły.
    • kamelia04.08.2007 Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:09
      miejmy nadzieję, że jej przejdzie, bo szkoda dziewczyny by się
      męczyła z takim bubkiem.
      Może sie szybko w kims innym zakocha.
    • kasiulkkaa Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:24
      Decyzje musi podjąć sama. Jeśli chcesz stracić przyjaciółkę, rób dalej za doradcę.

      >ona się zadużyła i jest w kropce
      A tego zupełnie nie rozumiem. Z jakiego powodu się zadłużyła?
      • kasiulkkaa Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:29
        O matko, chciałaś napisać "zaduRZyła", a ja się zastanawiałam, gdzie się
        podziało "ł" i co mają do całej sprawy długismile).
        • salsa.loca Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:30
          kasiulkkaa napisała:

          > O matko, chciałaś napisać "zaduRZyła", a ja się zastanawiałam, gdzie się
          > podziało "ł" i co mają do całej sprawy długismile).

          kaska, uwielbiam Twoje tekstysmile))
          choc wiele osob na forum nie pdziela mojego zdania, bo jestes ostra, ale co tam,
          jestes niesamowitasmile)

          byłas?? : strefaslubna.pl ?
          • kasiulkkaa Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:37
            Salso, spamujesz. byłam, ale - wybacz szczerość - cieszę się, że pewien bełkot
            jest produkowany na innym www i nie muszę się o niego potykać, nawet przypadkiemsmile))
            Poza tym raczej nie byłabym tam mile widzianą osobą. Po co psuć humor osobom na
            innym forum, wystarczy, że tutaj to robięsmile)))
            • salsa.loca Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:55
              no cóż, doceniam szczerośćsmile może masz racje, nie ma sensu psuć czegoś co
              świetnie działa a osoby tam obecne są zadowolonesmile

              miłego dnia
        • vickydt Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 17:55
          ekhm, no każdy ma jakiś problem. Ja mam z ż i rz wink)))
    • lilia111 Re: co mam jej poradzić? 20.08.07, 21:28
      Co tu spostrzegać!Dziewczyna niech w końcu dorośnie i niech zdecyduje czy będzie
      trwać w tym związku bez narzekanie i akceptowania wszystkiego czy odejdzie bez
      oglądania się za siebie.Nie wiem jak ciebie ale mnie takie osoby męczą!Niech
      spisze na kartce jego wady i zalety niech zsumuje i zobaczymy co wyjdzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja