salon Arianne w Olsztynie, ostrzezenie

20.08.07, 13:13
Czytam tak to forum i stwierdzilam, ze moze i ja cos pozytecznego wreszcie
napisze. smile
Pisalam juz o numerze z moja suknia. I niech to bedzie nauczka dla nas
wszystkich. Dziewczyny, zawsze, gdy cos zalatwiacie, pytajcie kilka razy o
szczegoly transakcji i koniecznie podpiszcie umowe. Ja mialam tylko swistek z
nazwa sukni i ze wplacilam zaliczke. Pani w salonie na zdjeciu miary
powiedziala mi, ze suknia bedzie szyta na miare i ze halka bedzie w cenie
sukni. Potem okazalo sie, ze halka jest w cenie, ale tylko do wypozyczenia i
po slubie musialam ja (za duza do tego halke) zwracac. Do tego okazalo sie, ze
pani krawcowa wziela ze mnie wtedy miare, ale sukni nie szyja w salonie, tylko
sprowadzaja na rozmiar ogolny. Wydalo sie, gdy stwierdzilam, ze suknia jest
pol metra za dluga, a przeciez byla brana miara. Wtedy dopiero pani
stwierdzila, ze "prosze pania, przeciez my tych sukni sami nie szyjemy, tylko
sprowadzamy". 3 miesiace wczesniej mowila co innego. Do tego nawet pokrowca
nie dostalam na ta suknie. Takze kobietki, nie wierzcie na slowo. Najlepiej
wszystko na papierze. Salon w Olsztynie na przeciwko dawnego kina Polonia.
    • laramia Re: salon Arianne w Olsztynie, ostrzezenie 20.08.07, 13:24
      Ciekawe co to jest ten "rozmiar ogólny"
    • magdalinska Re: salon Arianne w Olsztynie, ostrzezenie 20.08.07, 13:46
      hmmm.... ja tez mialam male (na szczescie tylko male) przejscia z
      moja suknia, ale nie napisze w jakim salonie, zobaczymy co bedzie
      dalej. jednak podłączam sie do postu, ze wszelkie, nawet te
      najbardziej błahe ustalenia zapisywac w umowie. Ja w swojej nie
      zapisalam zadnych zmian (a chcialam albo calkiem wyrzucic albo
      zmneijszyc kwiatka w sukni) wszystkie szczegoly mialy byc ustalane
      przy przymiarce. Niestety w salonie okazalo sie ze suknia przyszla z
      pracowni juz praktycznie gotowa ("bo maja duzo zamowien"), kwiatek
      jest przyklejony i przyszyty i nic sie juz nie da zrobic... a w
      umowie nie mialam nic takiego zapisanego, jedeynie co salon moze
      zrobic, to sprobowac go mniejszyc. jest to drobny szczegol,cale
      szczescie ze nic powazniejszego. dlatego tez radze wszystim PM,
      zapisuje wszystko dokladnie w umowie, nie dajcie sie zbyc "ze
      wszystko sie pozniej ustali"-pozniej moze byc juz za pozno.
    • miszawa_24 Re: salon Arianne w Olsztynie, ostrzezenie 20.08.07, 14:42
      cześć miło widzieć kogoś też z Olsztyna, szkoda że w takiej sytuacjisad
      do tej pory moje 3 koleżanki wypożyczały tam suknie i nie miały zastrzeżeń,
      wręcz chwaliły ten salon, ale ja niestety chyba będę miała zastrzeżenia. Na
      razie nie chciałam nic pisać ale po przymiarce jestem zła więc może opowiem co
      mi się przydarzyło. W lutym zamówiłam tam suknię do wypożyczenia, została
      spisana umowa na której było standardowo, jaka suknia, jaki rozmiar, na kiedy i
      tak dalej. był też zapisany termin przymiarki. Więc 13.08 poszłam na przymiarkę
      i się okazało że po pierwsze Pani chyba nie do końca jest przygotowana na moje
      przyjście, ponieważ przyniosłą suknię w rozmiarze 36 do tego za krótką, zaczeły
      sie poszukiwania dłuższej sukienki, stałam w przymierzalni jakieś 10 minut,
      okazało sie że większy rozmiar został zniszczony i Panie od lutego (bo wtedy
      podpisałyśmy umowę), się nie zorientowały ze mają klientkę w rozmiarze 38-40 na
      taką sukienkę. Razem z krawcową próbowały mi wmówić że ta jest OK, nie zwarzając
      na to że z przodu sukienka jest o 8 cm za krótka! Stwierdziły że jest zapas i że
      się do przedłużyć, ale mam co do tego mnóstwo wątpliwości! w czwartek idę
      odebrać sukienkę, mam nadzieje ze wszystko będzie OK, ale aż sie boje pomyśleć
      co będzie jeżeli nie będzie dobrze.... a w sobotę ślub... pozdrawiam
    • zuzia_8 Re: salon Arianne w Olsztynie, ostrzezenie 20.08.07, 15:49
      ja też wypożyczam sukienkę w Olsztynie, w salonie Afrodyta. Na razie
      jest ok (odpukać) ale pierwsza przymiarka dopiero 28 sierpnia.
      • zosiaczek25 to bylo kupno 21.08.07, 15:11
        Tylko ze ja nie wypozyczalam a kupilam. I dlatego jeszcze bardziej jestem
        rozgoryczona. Rodzice mieszkaja pod Szczytnem, w Szczytnie byl slub i wesele.
        Rozgladalam sie tam za suknia, ale stwierdzilam, ze ladniejsza pewnie znajde w
        Olsztynie. Tez mi sie zachcialo... Teraz ani do niej halki nie mam (bo byla
        wypozyczona w cenie sukni...) ani nawet pokrowca- co juz wogole wydaje mi sie,
        jest nie w porzadku. Pokrowiec panie z salonu laskawie pozyczyly mi i musialam
        oddac razem z halka.
        Przywiozlam suknie do domu po weselu i lezy tak brudna w kacie. Nie wiem, jak ja
        ja teraz sprzedam, bo przeciez wszyscy sprzedaja z halkami.
        • gioseppe Re: to bylo kupno 21.08.07, 15:16
          halka to nie problem jesli chodzi o odsprzedanie komus sukni
          czasem nawet dziewczyny nie chca sukni z halka wink (mialam taka sytuacje ale itak
          okazalo sie ze suknia jest za mala na dziewczyne)

          a co do pokrowca to rzeczywiscie, skąpe te panie z salonu, tymbardziej ze chyba
          kazda suknia przychodzi Z pkrowcem?
          zawsze mozesz uszyc, to nic trudnego a suknia nie bedzie Ci sie kurzyc
          • zosiaczek25 Re: to bylo kupno 21.08.07, 15:33
            > a co do pokrowca to rzeczywiscie, skąpe te panie z salonu, tymbardziej ze chyba
            > kazda suknia przychodzi Z pkrowcem?

            Dokladnie, dla mnie to tez bylo oczywiste. Ale jak juz wczesniej napisalam, to
            ze oczywiste, nic nie znaczy i trzeba pytac o najbardziej glupie i oczywiste
            szczegoly. Jak mi powiedzialy, ze mam ten pokrowiec przyniesc z powrotem, bo on
            od halki jest a do mojej przeze mnie kupionej sukni nie dostaje pokrowca, to
            mnie scielo z nog. Za co ja tak na prawde zaplacilam? Nie fair. A wogole jak sie
            ze mna umawialy na odbior. Zadzwonilam do nich tydzien wczesniej, bo mialam
            sygnal i powiedzialy mi, ze suknia juz jest i moge ja odebrac. Umowilysmy sie na
            konkretny dzien i godzine. Zjawilam sie, przymierzylismy suknie, okazalo sie, ze
            jest ona duuuuuzo za dluga i za luzna (coz, schudnac mozna, ale pol metra sie
            skurczyc?), oswiadczono mi, ze suknia nie jest przez nich szyta tylko za
            mowiona. Ale to nie jest problem, bo pani krawcowa zrobi poprawki. No to ja
            uspokojona daje sobie zaznaczyc te poprawki i pytam, kiedy ta suknie mam
            odebrac. A pani na to- za 3 godziny. Mowie wiec, to ja jutro po nia przyjde, bo
            co ja bede 3 godziny w deszczu w Olsztynie robila. A pani na to "Prosze pania,
            jutro to my mamy ODBIORY sukien". Mysle sobie: a ja to co robie i co odbieram?
            Doslownie poczulam sie potraktowana lekcewazaco. Czyzbym za tania suknie kupila?
            Czy to dlatego, ze nie byla hiszpanska i bez trenu? A pani krawcowa tak te
            poprawki naniosla, ze ja tanczac na weselu 3 razy malo sie nie zabilam, bo
            deptalam sobie po sukni. Widac to bardzo dobrze teraz, gdy jest pbrudzona- z
            przodu jest praktycznie czysta- bo podlozona, z tylu wysmarowana kilka
            centymetrow do gory- bo tyl szorowal po podlodze. Sprytnie zrobione. Sama przy
            odbiorze w lustrze tego nie zauwazylam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja