zosiaczek25
20.08.07, 13:13
Czytam tak to forum i stwierdzilam, ze moze i ja cos pozytecznego wreszcie
napisze.

Pisalam juz o numerze z moja suknia. I niech to bedzie nauczka dla nas
wszystkich. Dziewczyny, zawsze, gdy cos zalatwiacie, pytajcie kilka razy o
szczegoly transakcji i koniecznie podpiszcie umowe. Ja mialam tylko swistek z
nazwa sukni i ze wplacilam zaliczke. Pani w salonie na zdjeciu miary
powiedziala mi, ze suknia bedzie szyta na miare i ze halka bedzie w cenie
sukni. Potem okazalo sie, ze halka jest w cenie, ale tylko do wypozyczenia i
po slubie musialam ja (za duza do tego halke) zwracac. Do tego okazalo sie, ze
pani krawcowa wziela ze mnie wtedy miare, ale sukni nie szyja w salonie, tylko
sprowadzaja na rozmiar ogolny. Wydalo sie, gdy stwierdzilam, ze suknia jest
pol metra za dluga, a przeciez byla brana miara. Wtedy dopiero pani
stwierdzila, ze "prosze pania, przeciez my tych sukni sami nie szyjemy, tylko
sprowadzamy". 3 miesiace wczesniej mowila co innego. Do tego nawet pokrowca
nie dostalam na ta suknie. Takze kobietki, nie wierzcie na slowo. Najlepiej
wszystko na papierze. Salon w Olsztynie na przeciwko dawnego kina Polonia.