onioni
11.09.07, 19:30
Tamten wątek chciałbym zgłoscić do kasacji, gdyż poziom spadł do
zera przez pewnego trola intenertowego (przykładami mogę służyć).
Po pierwsze, chiałbym uniknąć dyskusji wjeżdżającej na kogoś
personalnie, bo to czysty prymitywizm.
A więc o co chodzi.
Przyznaje, że NIE interesowałem się ślubami/weselami (jak to facet),
bo i niewiele miałem z tym do czynienia. Byłem na kilku weselach za
dzieciaka i tyle. Ostatnimy czasy za to bywam ponownie na weselach,
tzw. same odkladane śluby. Mój też pewno się zbliża
Moje "doświadczeńia" z dzieciństwa były takie, że wesela to:
- impreza rodzinna, równie ważna dla rodziny jak i pary młodej
(rodziny się poznają, rodzice chcą ich godnie "pożegnać" itd.);
- raczej koszy wesela nie ponosiła w 100% para młoda (tak to
pamiętałem i tak wynika z relacji moich np: rodziców), a czasem na
100% bywało tak, że ponosiły je rodziny.
Założyłem więc wątek, o "pomocy" rodzinnej w kosztach wesela. Mój
błąd, że nie opisałem całej sprawy dokładnie, i zrobiło się z tego
bagno. Każdy wylewał tyle żółci na nich ile mógł (choć sami często
korzystali z pomocy).
Tymczasem, moje spostrzeżenia są takie:
1) Jak można mówić, że wesele to sprawa TYLKO pary młodej?! Ślub
tak, ale wesele? To często rodziny nalegają na wielkie śluby (chcą
zapraszać max rodziny!), chca się poznać, chcą się godnie
zaprezentowac i 100 róznych innych powodów, często tylko im znanych.
2 ) Odnosiłem wrażenie, że wesele to jednak RODZINNA uroczystość,
może się myliłem? Może to tylko zwykła impreza "sponsorowana" przez
parę młodą? I tylko od ich WIDZIMISIE zależy, czy będzie wesele, czy
nie - i tym samym, rodziny nie poznają się całe (lub wcale).
Jak chce zaprosić tylko znajomych, to ich sprawa. Jak na 6 osób to
ich sprawa.
Rzecz jasna można i tak, ale czemu obrzucac błotem ogoś, kto pojmuje
to inaczej? Że to wazne dla obu rodzin?
2) Wychowanie dzieci do 18 roku życia, to niejako "psi" obowiązek
rodziców. Więc pomoc w weselu odbieram jako
pierwszą i często ostatnią "pomoc" rodziny w dorosłym życiu.
Rodziny się cieszą, jeśli mogą pomóc, nawet finansowo, bo to także
impreza dla nich (przynajmniej miałem takie wrażenie, że kiedyś tak
było). Cowięcej, miałem wrażenie, że to nawet obowiązek? Tylko
błagam, nie zabijcie mnie za to, i darujcie sobie teksty o lobotomi -
bo nie każdy musi wiedziec wszystko o tradycji weselnej!
3) Jak można mówić o żerowaniu na cudzej (rodziców) kasie, skoro,
rodzice sami otrzymali pomoc od swoich rodziców.
A dzieci (niezależnie od wieku) które teraz otrzymują pomoc, same
będa pomagać swoim dzieciom?
Otrzymanie przykładowych 5 zł, by potem przekazać je swoim dzieciom,
to nie jest żerowanie, przynajmniej wg mnie. - tylko jakaś forma
tradycji. I jak można mówić o żerowaniu, skoro młoda para (nawet
jeśli ma 25-30 lat) odda te kasę (kiedyś chyba by nie musiała
nawet?).
4) Zgadzam się, że do tego wszystkiego, należy uwzględnić realia.
Jeżeli rodzice są biedniejsi niż parka młoda, to jak najbardziej
może finansowac to tylko para młoda. Jeżeli facet jest bogatszy od
partnerki, to może finansowac to tylko facet. Itd. Czyli bardzo
elastyczne podjeście.
Takie czasy i realia. Ale mnie chodzi bardziej o zasadę. O to, że
czasem nie ma niczego złego, jesli rodzina pomaga
- jeśli ma ku temu możliwości -
i sama chce większego wesela, czy po prostu na nie nalega by poznac
sie z tamta rodziną, całą.
--
Mam jeszcze jedną prośbę, do wspomnianego trola intenetowego -
niejakiej kasiulkki. Bo mam wrażenie, że przybędzie tu na 100% -
niestety.
Weź kobieto nie zabieraj głosu w tej dyskusji, bo sprowadzasz to do
poziomu bagna. Manipulujesz strasznie. Co bym nie był gołosłowny w
tym, jak obrażasz ludzi, kilka przykładów:
- zarzucasz mi, że jestem leniem czy nieudacznikiem i tak po 10
razy. W końcu odpisuje, że pewno radze sobie lepiej od ciebie
(jestem pracodawcą, wiele razy zabierałem głos na forach
gospodarczych, zwłaszcza przy dyskusjach o UPR, które bardzo
popieram, bo to partia nie dla leni i nieudaczników).
Gdy napisałem, że radze sobie lepiej niz ty, twój komentzarz? Że
liczą się dla mnie tylko kasa. Żenada! Najpier komuś 10x zaglądasz
do kieszeni, a potem jak uzyskasz odp. to wykorzystujesz to podle.
Inny przykład. Zarzucasz mi, że pewno chcę, by mi narzecona
zasponsorowała ślub. Gdy odpisuję, że ja to robie (partnerka kupuje
sobie tylko suknie). OBRAŻASZ moją kobiete tekstem, że wychodzi
tylko z tego powodu za mnie! (lub dla kasy).
Rozumiem, że obrazasz w tym momencie WSZYSTKIE kobiety, które
zarabiają mniej od swoich partnerów.
I tak po wielokroć obracasz kota ogonem. Niby nie powinno się kobiet
obrażać, ale ty czynisz to za kazdym razem, wiec wiedz, że jesteś
dla mnie zerem. Nie będziesz #$$$%# obrażac mojej kobiety, która
cięzko pracuje a pensje ma jaką ma.
Poza tym, jestes doskonałym przykładem trola internetowego KTÓREGO
JEDNYNYM celem jest - obrażanie, w celu poprawy własnego ego.
Także mam prośbę, daj sobie spokój, nie wniesziesz nic mądrego ani
rozsądnego do tego tematu.
A jesli ktoś chciałby mnie obrażać, to przyznaję się, być może za
mało wiem o obecnych zwyczajach, ale to chyba nie powód, by obrazać
tak nienawistnie?