Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskusja)

11.09.07, 19:30
Tamten wątek chciałbym zgłoscić do kasacji, gdyż poziom spadł do
zera przez pewnego trola intenertowego (przykładami mogę służyć).

Po pierwsze, chiałbym uniknąć dyskusji wjeżdżającej na kogoś
personalnie, bo to czysty prymitywizm.

A więc o co chodzi.
Przyznaje, że NIE interesowałem się ślubami/weselami (jak to facet),
bo i niewiele miałem z tym do czynienia. Byłem na kilku weselach za
dzieciaka i tyle. Ostatnimy czasy za to bywam ponownie na weselach,
tzw. same odkladane śluby. Mój też pewno się zbliża smile

Moje "doświadczeńia" z dzieciństwa były takie, że wesela to:
- impreza rodzinna, równie ważna dla rodziny jak i pary młodej
(rodziny się poznają, rodzice chcą ich godnie "pożegnać" itd.);
- raczej koszy wesela nie ponosiła w 100% para młoda (tak to
pamiętałem i tak wynika z relacji moich np: rodziców), a czasem na
100% bywało tak, że ponosiły je rodziny.

Założyłem więc wątek, o "pomocy" rodzinnej w kosztach wesela. Mój
błąd, że nie opisałem całej sprawy dokładnie, i zrobiło się z tego
bagno. Każdy wylewał tyle żółci na nich ile mógł (choć sami często
korzystali z pomocy).

Tymczasem, moje spostrzeżenia są takie:

1) Jak można mówić, że wesele to sprawa TYLKO pary młodej?! Ślub
tak, ale wesele? To często rodziny nalegają na wielkie śluby (chcą
zapraszać max rodziny!), chca się poznać, chcą się godnie
zaprezentowac i 100 róznych innych powodów, często tylko im znanych.

2 ) Odnosiłem wrażenie, że wesele to jednak RODZINNA uroczystość,
może się myliłem? Może to tylko zwykła impreza "sponsorowana" przez
parę młodą? I tylko od ich WIDZIMISIE zależy, czy będzie wesele, czy
nie - i tym samym, rodziny nie poznają się całe (lub wcale).
Jak chce zaprosić tylko znajomych, to ich sprawa. Jak na 6 osób to
ich sprawa.
Rzecz jasna można i tak, ale czemu obrzucac błotem ogoś, kto pojmuje
to inaczej? Że to wazne dla obu rodzin?

2) Wychowanie dzieci do 18 roku życia, to niejako "psi" obowiązek
rodziców. Więc pomoc w weselu odbieram jako
pierwszą i często ostatnią "pomoc" rodziny w dorosłym życiu.
Rodziny się cieszą, jeśli mogą pomóc, nawet finansowo, bo to także
impreza dla nich (przynajmniej miałem takie wrażenie, że kiedyś tak
było). Cowięcej, miałem wrażenie, że to nawet obowiązek? Tylko
błagam, nie zabijcie mnie za to, i darujcie sobie teksty o lobotomi -
bo nie każdy musi wiedziec wszystko o tradycji weselnej!

3) Jak można mówić o żerowaniu na cudzej (rodziców) kasie, skoro,
rodzice sami otrzymali pomoc od swoich rodziców.
A dzieci (niezależnie od wieku) które teraz otrzymują pomoc, same
będa pomagać swoim dzieciom?
Otrzymanie przykładowych 5 zł, by potem przekazać je swoim dzieciom,
to nie jest żerowanie, przynajmniej wg mnie. - tylko jakaś forma
tradycji. I jak można mówić o żerowaniu, skoro młoda para (nawet
jeśli ma 25-30 lat) odda te kasę (kiedyś chyba by nie musiała
nawet?).

4) Zgadzam się, że do tego wszystkiego, należy uwzględnić realia.
Jeżeli rodzice są biedniejsi niż parka młoda, to jak najbardziej
może finansowac to tylko para młoda. Jeżeli facet jest bogatszy od
partnerki, to może finansowac to tylko facet. Itd. Czyli bardzo
elastyczne podjeście.
Takie czasy i realia. Ale mnie chodzi bardziej o zasadę. O to, że
czasem nie ma niczego złego, jesli rodzina pomaga
- jeśli ma ku temu możliwości -
i sama chce większego wesela, czy po prostu na nie nalega by poznac
sie z tamta rodziną, całą.


--
Mam jeszcze jedną prośbę, do wspomnianego trola intenetowego -
niejakiej kasiulkki. Bo mam wrażenie, że przybędzie tu na 100% -
niestety.
Weź kobieto nie zabieraj głosu w tej dyskusji, bo sprowadzasz to do
poziomu bagna. Manipulujesz strasznie. Co bym nie był gołosłowny w
tym, jak obrażasz ludzi, kilka przykładów:
- zarzucasz mi, że jestem leniem czy nieudacznikiem i tak po 10
razy. W końcu odpisuje, że pewno radze sobie lepiej od ciebie
(jestem pracodawcą, wiele razy zabierałem głos na forach
gospodarczych, zwłaszcza przy dyskusjach o UPR, które bardzo
popieram, bo to partia nie dla leni i nieudaczników).
Gdy napisałem, że radze sobie lepiej niz ty, twój komentzarz? Że
liczą się dla mnie tylko kasa. Żenada! Najpier komuś 10x zaglądasz
do kieszeni, a potem jak uzyskasz odp. to wykorzystujesz to podle.

Inny przykład. Zarzucasz mi, że pewno chcę, by mi narzecona
zasponsorowała ślub. Gdy odpisuję, że ja to robie (partnerka kupuje
sobie tylko suknie). OBRAŻASZ moją kobiete tekstem, że wychodzi
tylko z tego powodu za mnie! (lub dla kasy).
Rozumiem, że obrazasz w tym momencie WSZYSTKIE kobiety, które
zarabiają mniej od swoich partnerów.

I tak po wielokroć obracasz kota ogonem. Niby nie powinno się kobiet
obrażać, ale ty czynisz to za kazdym razem, wiec wiedz, że jesteś
dla mnie zerem. Nie będziesz #$$$%# obrażac mojej kobiety, która
cięzko pracuje a pensje ma jaką ma.
Poza tym, jestes doskonałym przykładem trola internetowego KTÓREGO
JEDNYNYM celem jest - obrażanie, w celu poprawy własnego ego.

Także mam prośbę, daj sobie spokój, nie wniesziesz nic mądrego ani
rozsądnego do tego tematu.
A jesli ktoś chciałby mnie obrażać, to przyznaję się, być może za
mało wiem o obecnych zwyczajach, ale to chyba nie powód, by obrazać
tak nienawistnie?


    • hilda1007 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 19:58
      Ja myślę, że to wszystko zależy od sytuacji konkretnej pary. I od
      ich charakterów, oczywiście. Nie każdy zniesie otrzymanie prezentu,
      którego nie chce. Nie każdy zniesie prezent łączący się z warunkami
      typu " a na wesele zaprosimy...". A są tacy, którzy będą za każdy
      prezent wdzięczni. Są też tacy, którzy się obrażą, gdy nic nie
      dostaną (cały czas mówię o pieniądzach na wesele i mam na uwadze to,
      że odzież dorośli ludzie zwykle kupują sobie z własnych środków).
      Teraz ślubu na ogół nie biorą dzieciaki po 18 lat bez środków na
      własne utrzymanie. Rok temu zaczęłam czytać to forum, wtedy
      występowały nawet tematy typu " rodzice mi nie pomagają, a sami
      wyjeżdzają na wakacje".Ratunku! A okazanie szacunku najbliższej
      rodzinie nie ma nic wspólnego z rozmiarami wesela.
      • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 20:28
        > A okazanie szacunku najbliższej
        > rodzinie nie ma nic wspólnego z rozmiarami wesela.

        też nie jestem zwolennikiem wielkich wesel, ale mi dobrze to mówić,
        bo nie mamy gigantycznej rodziny smile
        Natomias, jak widzisz, często spotyka się głosy, że rodzinka chce,
        by zaprosić tego tego tego - widywałem tu takie wątki. Bo albo się
        obrażą, jak się ich nie zaprosi, albo sami wczęsniej zapraszali,
        więc wypada itd.
        Czasy się zmieniają to fakt. Teraz jak sam ktos robi wesele, to może
        wymagać, by sie rodzinka nie wpierniczała. Ale kiedyś było chyba
        tak, że jak rodzice pomagali, to i mieli wielki wpływ na wesela.


        > Teraz ślubu na ogół nie biorą dzieciaki po 18 lat bez środków na
        > własne utrzymanie.
        - no zgadzam się, ale jesli rodzice otrzymali kiedyś sami pomoc, to
        czy to coś zmienia "co do zasady", że rodzice czują się zobowiązani
        do pomocy?
        Zgadzam się, że jak jakaś para weźmie już taktyke "ja sama ja sama" -
        to niech pokrywają to i w 120% smile
        Ale jak ktos planuje to zrobić bardziej rodzinnie, to też bym wielce
        takich ludzi nie ganił.

        Mam wrażenie po prostu, że kiedys pomoc w rodzinie, była czymś
        naturlanym, dziś dla wielu jest wstydem.
        Ja z całą pewnością będe chiał pomóc moim młodym jak przyjdzie czas.
        I albo to będzie jakaś pomoc na starcie - ale wtedy weselem sami się
        zajmą. Albo jak sami się ustawią, to będe chciał im pomóc w weselu
        choćby. I nie będe tego traktował na zasadzie "ale ma niezadarne
        dzieci". Ja po prostu nie wyobrażam sobie, bym mógł puścić swoje
        dzieci tak bez niczego w dorosłe życie.

        • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 20:39
          "> Mam wrażenie po prostu, że kiedys pomoc w rodzinie, była czymś
          > naturlanym, dziś dla wielu jest wstydem."
          Nie, pomoc rodziny jest zawsze mile widziana. Cała różnica polega na tym, że tej
          pomocy się nie żąda, bo costam (bo rodzicom kiedyś pomogli dziadkowie itd), o
          pomoc można tylko POPROSIĆ.

          "> Zgadzam się, że jak jakaś para weźmie już taktyke "ja sama ja sama" -
          > to niech pokrywają to i w 120% smile
          > Ale jak ktos planuje to zrobić bardziej rodzinnie, to też bym wielce
          > takich ludzi nie ganił."

          Chcesz powiedziec, że młodzi zaplanują sobie wesele za pieniądze rodziców? Mam
          nadzieję, że źle zrocumiałam. To rodzice mogą zaplanować taką pomoc, a nie
          młodzi zakładac pomoc rodziców.

          "> Ja z całą pewnością będe chiał pomóc moim młodym jak przyjdzie czas. "
          Każdy z nas będzie chciał pomóc swoim dzieciom. Jeden kupi dziecku mieszkanie,
          inny lodówkę, inny wsadzi 500zł (które tak wykpiłeś w poprzednim wątku) w
          kopertę. Każdy z nas da tyle, ile może. Ale nie wyobrazam sobie sytacji, gdzie
          daję dzieciom tyle, ile mogę, a one kręcą nosem, ze mało i wyciągają łapę po
          więcej. A tak właśnie przedstawiłeś swoich znajomych.
          • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 21:57
            > pomoc można tylko POPROSIĆ.

            - dajmy juz spokój tamtemu topikowi. Napisałem, że "cjcą" w tym
            sensie, że by była mile widziana. Jeszcze pewno nawet tam takiej
            rozmowy nie było, że przychodza i mówią "chcemy tyle a tyle!".
            Może po prostu spytają, czy moga liczyć na jakś pomoc, bo sa w
            kredytach i oddadzą jak będa juz mogli.


            > Chcesz powiedziec, że młodzi zaplanują sobie wesele za pieniądze
            rodziców?
            - nie, zrozumiałeś mnie tak, jak sobie ubzdurałaś. Chodziło mi o to,
            że jak rodziny chcą się spotkać (a chcą), i chca zaprosić dużo
            rodzinki (a chcą), to powinni się do tego dołożyć. Bo jeśli już
            o "tamtych" mowa, to być może by sie zadowolili nawet slubem w
            urzędzie?
            A teraz możesz mnie zabić smile

            > więcej. A tak właśnie przedstawiłeś swoich znajomych.
            - nie do końca, wiele sobie dośpiewaliście. A można też było sobie
            dośpiewac inaczej, bo takie teksty też się pojawiły na szczęście.
            Wybacz, nie jestem kobietą ani nimi, i nie nakreśliłem całej ich
            sylwetki. Że pomagali rodzince, że nie chca całej kwoty, że zwrócą
            itd.
            Myślałem, że wątek skupi się na tym, czy starsza parka postąpiła
            właściwie wtryniając się przed termin, tym sposobem, że biorą pomoc.
            A młodsza parka, po prostu poczuła żal, tyle o nich, nie chciał bym
            do tego wracac, bo mnie zabiją jak tu kiedyś trafią smile
            • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 22:21
              Myślałem, że wątek skupi się na tym, czy starsza parka postąpiła
              > właściwie wtryniając się przed termin, tym sposobem, że biorą pomoc.
              No to moze nalezało tak napisać, zamiast:
              "Jak byście to rozwiązali. Wg. młodej pary, to starsi powinni np:
              sprzedac samochód - tyle, że on jest teraz wart mniej niż połowe
              swojej wartości, więc pewno by zostali po odjęciu kasy z na wesele
              swoje, z jakimś autem za 5 tys., a im jest potrzebne w pracy,
              sprawne, a nie zabytek".

              Aniele, na forum nikt nie będzie się domyślał, ze chcesz dyskutować o zupie,
              jeżeli przez cały czas piszesz o dupie.
            • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 11:46
              "> - nie, zrozumiałeś mnie tak, jak sobie ubzdurałaś. "
              A co stało się z nawoływaniem do kulturalnej dyskusji? Ani to nie było miłe, ani
              kulturalne. A potem jojczysz, ze jesteś na forum obrażany. Zastanów się nad sobą.

              "Chodziło mi o to,
              > że jak rodziny chcą się spotkać (a chcą), i chca zaprosić dużo
              > rodzinki (a chcą), to powinni się do tego dołożyć."
              Co ja sama napisałam w moim poscie. A ta wypowiedż była odnosnie innej kwestii.
              Czy Ty go w ogóle czytałeś?

              "> - nie do końca, wiele sobie dośpiewaliście."
              Aniele, ja sobie niczego nie dośpiewałam. Piszesz- młodzi CHCĄ, albo młodzi
              OCZEKUJĄ, to ja czytam, ze chcą i ze oczekują. Bazuję na TWOICH słowach. A że
              oceniam opisywane zachowanie nie tak jak Ty, to jest to MOJA opinia, a nie
              dośpiewywanie czegokolwiek.

              "> Myślałem, że wątek skupi się na tym, czy starsza parka postąpiła
              > właściwie"
              No, niestety, jak piszesz na forum to licz się z tym, że forumki ocenia Twoich
              znajomych niekoniecznie tak, jak Ty byś chciał. Chciałeś postów "wredni starsi,
              biedni, oszukani młodsi"? Trudno, nie udało się.
        • spragnienie Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 22:44
          Pomoc w rodzinie nie jest wstydem!!!!!!!!!!!! To rzecz cholernie wazna i stoi na
          pierwszym miejscu. Moge liczyc na rodzicow, oni moga liczyc na mnie. Nie
          rozumiem natomiast co to wszystko ma wsponego z daniem pieniedzy na
          wesele?????????????
          Zyjemy w 21 wieku, samodzielnosc jest promowana i dobrze. Brac pieniadze na
          slub, gdy zarabia sie pieniadze jest dla mnie ponizajace. Co innego gdy ma sie
          21 lat
          • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 01:54
            > Zyjemy w 21 wieku, samodzielnosc jest promowana i dobrze.

            - no i w ramach samodzielności, można oddawać starszych do domu
            opieki. Żyjemy w XXI wieku, więc rodzice moga sobie odłożyć kasę na
            dom opieki lub pomoc na starość, a nie tak się chamsko wpraszać w
            dom dzieci. Przeciez jest samodzilsnośc, kuźwa, XXI wiek mamy!
            Przecież pomoc jest ważna w rodzinie, ale typu: dobre słowo, czy
            poklepanie po ramieniu. A po kase do lombardu i banku, tylko! Nawet
            jak by rodzice ją mieli! I nie przyjmnować kasy od rodziców na
            wesele czy prezent, nawet jak by ja wciskali. Bo przecież to w sumie
            obłuda. Dadzą, jest ok, ale poprosić, to wstyd. Chociaz skutek taki
            sam, no może z tą róznića, że ten co otrzymał prezent od rodziny,
            może ganić tych, co poprosili.
            Ale co tam, atomizacja społeczeństwa (Jednostka, tylko jednostka, ja
            śiam, ja śiam) postępuje. Więzi rodzinne to dziś tylko, odchować
            takie coś przez 18 lat i fora ze dwora!


            Można i tak. Ja w sumie powielam ten model, bo sam sobie wszystko
            opłacam, ale stać mnie na to. Natomiast nigdy by mi nie przyszło do
            głowy, by kogoś zgnoić, tylko dlatego że mu w życiu wyszło inaczej,
            czy ma nieco inny pogląd na te sprawę.
            • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 08:27
              > - no i w ramach samodzielności, można oddawać starszych do domu
              > opieki. Żyjemy w XXI wieku, więc rodzice moga sobie odłożyć kasę na
              > dom opieki lub pomoc na starość, a nie tak się chamsko wpraszać w
              > dom dzieci. Przeciez jest samodzilsnośc, kuźwa, XXI wiek mamy!
              > Przecież pomoc jest ważna w rodzinie, ale typu: dobre słowo, czy
              > poklepanie po ramieniu. A po kase do lombardu i banku, tylko! Nawet
              > jak by rodzice ją mieli! I nie przyjmnować kasy od rodziców na
              > wesele czy prezent, nawet jak by ja wciskali. Bo przecież to w sumie
              > obłuda.
              Kochanie, nikt oprócz ciebie nie pisze o oddawaniu rodziców do domu starców.
              Więc może porzuć ten argument, bo trochę z kosmosu wzięty.

              Bo przecież to w sumie
              > obłuda. Dadzą, jest ok, ale poprosić, to wstyd.
              Aniele, ale ty zacząłeś od tego, że parka CHCE kasy od rodziców, a nie że
              zamierza poprosić o nią. Ot i wsio.

              Chociaz skutek taki
              > sam, no może z tą róznića, że ten co otrzymał prezent od rodziny,
              > może ganić tych, co poprosili.
              Pokaz, aniele, gdzie zostali zganieni ci, którzy POPROSILI o pieniądze. Jesteś w
              stanie?
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 13:55
                > Aniele, ale ty zacząłeś od tego, że parka CHCE kasy od rodziców, a
                nie że
                > zamierza poprosić o nią.

                Aniele, chcą kasy, to może równie dobrze znaczyć, że ją potrzebują.
                A potrzebowanie kasy nie jest jednoznaczne z jej żądaniem i
                strajkiem głodowym jak jej nie dostaną, proste. Równie dobrze, mogą
                iśc i poprosić o pomoc. Jeżeli ja chce loda, niekoniecznie muszę
                stawiać ultiamtum czy żądanie, tylko mogę o niego poprosić - CZYŻ
                NIE?!
                To sobie dośpiewaliście, jak to, że to lenie i darmozjady, mimo, że
                napisałem, że doszli samemu do tego (auto, dom, oboje pracują, a
                nawet to, że oszczędzają na wesele itd.). Mam wrażenie, że każdy
                dośpiewuje sobie tak, jak mu charakteru staje lub jak sam by
                postapił .... wink


                > Kochanie, nikt oprócz ciebie nie pisze o oddawaniu rodziców do
                domu starców.
                > Więc może porzuć ten argument, bo trochę z kosmosu wzięty.

                - nie jest z kosmosu wzięty. Poczytaj troszkę literatury
                socjologicznej kotku. Może wtedy będziesz dawała rady za 10 gr a nie
                za 5 gr. W badaniach doskonale wyszło, że rodziny, które sobie
                pomagały na różne sposoby, trzymają się tak do końca. A rodziny
                typu "ja śiama ja śmiama" żyją jak oddzielne twory, i nie ma mowy,
                by ktoś się na starośc do domu zwalił itd. Jak ktoś ma podejście "ja
                śiama" to potem tego tez oczekuje od rodziców. Ja np: swoim pomagam.
                Zawiła to sprawa, ogólnie chodzi o upadek więzi rodzinnych.

            • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 11:51
              Jedno pytanie- w którym miejscu JAKAKOLWIEK forumka pisze o oddawaniu rodziców
              do umieralni? TY i wyłącznie TY do tego nawiązujesz. W kontekście- "rodzice mają
              obowiązek nam teraz pomóc i sfinansować nam wesele, to my ich nie oddamy do domu
              starców. Wy nie chcecie od rodziców pomocy, to na pewno ich oddacie.". Nie tędy
              droga. Mnie rodzice wyposażyli nie w pieniadze, ale w potencjał- wykształcenie,
              przydatne cechy charakteru jak pracowitość czy obowiązkowość. NIC więcej od nich
              nie oczekuję, a za wszystko, co dostanę ponad to- odczuwam wdzieczność. Bo dali,
              a przecież wcale nie musieli. I za tą wdziecznosć i szacunek mogą zawsze liczyc
              na moją pomoc.
            • spragnienie Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 13.09.07, 23:41
              Sluchaj autorze watku. Nie wiem ile znasz ludzi, ktorzy oddali swoich rodzicow
              do domu starcow, widocznie wielu, skoro tak ryczysz. JA nie znam takiego
              przypadku. Twoja riposta jest smieszna!!!!!!!!!!!!wink))))
              JA pisze o moim pukncie widzenia. Dom starocw a samodzileni mlodzi ludzie,
              ktorzy sa w stanie sobie zasponsorowac slub to dwie rozne sprawy.
              Nie wiem w czym tkwi Twoj problem. Kompleksy, brak kasy????????? Zastanow sie
              przez chwiule chlopczyku, a jak chcesz sie wypowiadac to moze podrosnij troche,
              blagam!!!!!!
    • d.o.s.i.a Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 20:05
      Gosciu. Daj se siana.
    • morrighan80 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 20:26
      Cytujac Kabaret Potem: Woyey! Znooowu <sciana>
      • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 20:31
        Znooowu - mogłaś nie czytać.
        Znooowu - mogłaś nie odpisywać smile))

        Jest jakiś nakaz? Tamten wątek do kasacji jest dany, więc jeden może
        zostać smile
    • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 20:32
      Rany, dyskusja na 150 postów, a Ty nadal nie zrozumiałeś podstawowych spraw.
      1. Oczywiscie, ze slub jest świętem pary młodej, a nie rodziców, dziadków,
      ciotek i pociotków. Chociaż zgadzam się, ze jeśli młodych stać na małe wesele, a
      np. rodzice chcieliby zaprosić więcej gości, to powinni do tego interesu dołożyć.

      2.tak, charakter imprezy zależy od organizatorów- tu pary młodej- i to ich
      widzimisię warunkuje charakter wesela.Rodzice mogą jedynie POPROSIĆ lub
      ZASUGEROWAĆ pewne zmiany. Dorośli ludzie- a tacy się podobno pobierają- powinni
      umieć odmówić, jeśli pomysły rodziców nie odpowiadają ich wyobrażeniu o weselu.
      "> Rzecz jasna można i tak, ale czemu obrzucac błotem ogoś, kto pojmuje
      > to inaczej? Że to wazne dla obu rodzin?"
      Ale przecież NIKT nie obrzucał Cię z tego powodu błotem. Możesz sobie mieć swoja
      wizję wesela, ale masz tendencję do narzucania jej innym i obrażania ludzi. To
      TY pisałeś w drugim wątku "ty suk.o"- rzeczywiscie, biedny, zaszczuty forumekuncertain

      3.> 2) Wychowanie dzieci do 18 roku życia, to niejako "psi" obowiązek
      > rodziców. Więc pomoc w weselu odbieram jako
      > pierwszą i często ostatnią "pomoc" rodziny w dorosłym życiu.

      Tak, wychowanie dzieci do momentu osiagnięcia przez nie samodzielnośći (czyli
      nie tylko do 18, ale np. do ukończenia studiów) jest prawnym obowiązkiem
      rodziców. Ale czemu finansowanie wesela ma być ich obowiazkiem? Tylko dlatego,
      ze - wg. poprzedniego Twojego wątku- dzieci mogły fundnąć sobie bejbika w wieku
      17-18 lat, więc rodzice powinni być wdzięczni, ze dostli kilka lat więcej na
      oszczędzanie? To idiotyzm. Powtórzę to, co pisałam ja i wiele innych osób, choć
      watpię, czy dotrze. Rodzice nic nie MUSZĄ, rodzice MOGĄ pomóc przy weselu.

      "> Otrzymanie przykładowych 5 zł, by potem przekazać je swoim dzieciom,
      > to nie jest żerowanie, przynajmniej wg mnie. - tylko jakaś forma
      > tradycji."
      Jest taki facet na onecie, pisząc o pieczywie "mój dziadek dął ojcu bułkę, mój
      ojciec dał mi bułką, ja dałe dziecku bułkę- tym sposobem każdy z nas miał bułkę
      i nikt nie miał bułki"- czy to przypadkiem nie Ty? Ten sam sposób myślenia.
      Jasne, rodzicom pomagali dziadkowie, im pomagali ich rodzice itd- ale czemu
      zakładasz, ze obowiązkową częścią tej pomocy jest finansowanie wesel? To rodzice
      decydują JAK i KIEDY pomóc dzieciom. I nie jest powiedziane, ze ta pomoc ma być
      dokładnie taka sama , jaką otrzymali od swoich rodziców. Inaczej do dziś
      zostałaby... "tradycja" darowania krowy i pierzyny.

      "> 3) Jak można mówić o żerowaniu na cudzej (rodziców) kasie, skoro,
      > rodzice sami otrzymali pomoc od swoich rodziców. "
      Dlatego, ze dzieci wyszły na swoje, pracują, mają domy i samochody, a wyciągają
      łapę po forsę na zbytki, jakim są wesela na 80 osób. Dostały potencjał pod
      postacią wychowania, edukacji, szlifowania cech charakteru, a potem muszą radzić
      sobie same. Rodzice MOGĄ im pomóc, ale wcale nie muszą.

      4.O to, że
      > czasem nie ma niczego złego, jesli rodzina pomaga
      > - jeśli ma ku temu możliwości -"

      A czy KTOKOLWIEK napisał, ze pomoc rodziny to coś złego?

      Chłopie-nie chcesz dyskutować z KAsiulka, to nie odpowiadaj na jej posty. I
      tyle. Wpisz w opcjach 'ignoruj'i więcej nie zobaczysz jej postów. Nie zachowuj
      się też jak primadonna, która ma pretensje, ze została nazwana kobietą, podczas
      gdy jest pełnoprawnym mężczyzną. czujesz się dogłębnie urażony, bo forumki
      oceniły Twoich cudownych przyjaciół nie tak, jak chciałeś, tylko zgodnie z
      własnymi poglądami. A już nazywanie kobiety- choćby i złośliwej, upierdliwej i
      irytującej- suk.ą świadczy tylko o Tobie i Twoim poziomie. Pokaż tę dyskusję
      narzeczonej, na pewno będzie zachwycona, jaki szacunek okazjesz płci pięknej i
      Cię pochwali.
      • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 21:20
        > 1. Oczywiscie, ze slub jest świętem pary młodej,
        - a co to za "święto" jak młodzi sponsorują w 100% spotkanie obu
        rodzinom, bo te tego spotkania oczekują, jak by nie było.


        > widzimisię warunkuje charakter wesela.Rodzice mogą jedynie
        POPROSIĆ lub
        > ZASUGEROWAĆ
        - ale czy tak było zawsze? Był jakis ustawowy termin, gdy to się
        zmieniło wink czy to przespałem smile

        > rodziców. Ale czemu finansowanie wesela ma być ich obowiazkiem?
        - bo taka była tradycja, że rodzice wykładali cos na "start"
        dziecka, taka "wyprawka" w dorosłość. Celem wychowania chyba nie
        jest tylko "odbębnic" te 18 lat wychowania - ale i pomóc na stacie?
        choć troszkę (CZY JUZ NIE?).
        Fakt, czasy się zmieniły, i teraz ta wyprawka bywa tak daleko w
        czasie, że budzi emocje.
        I może dlatego, że sami mieli pomoc przy weselu, więc czemu nie mają
        pomóc (w jakimś %) "z zasady" tym razem? (jesli ich na to stac etc.
        itd.)

        > i nikt nie miał bułki"- czy to przypadkiem nie Ty?
        - no i co w tym złego? Przekładając to na naszą rozmowę, można
        powiedzieć I NIKT (z młodych) nie musiał się RUJNOWAĆ na starcie,
        przez głupią czy nie, tradycja zjazdu rodzinnego, jakim są/były
        wesela.
        Zauważ, że ja nie promuje pokrywania 100% kosztów przez rodziny,
        tylko bardzo elastyczne podejście. Rodzina ma, może pomóc. Rodzina
        nie ma, to młodzi robia sami, na tyle, na ile ich stać.

        > zostałaby... "tradycja" darowania krowy i pierzyny.
        - dzis krowę i pierzynę zastepuje kasa, takie czasy. Ale generalia
        zostały zachowane, chyba. Czyli pomóc młodym w starcie. Nie pomogło
        się na samym starcie, bo sobie radzili sami, to choć w kosztach
        ślubu? Taka pozostałośc tradycji, zanim każdy sam zostanie na tej
        planecie, bez żadnych zwyczajów, tylko ja śiama ja śiama.
        Tak gdybam, nie mój problem akurat.
        Bronię raczej tych, którym rodzice pomagali.

        > tyle. Wpisz w opcjach 'ignoruj'i więcej nie zobaczysz jej postów.
        - wybacz, ok niech obraża moją partnerkę, bo wystarczy, że włącze
        sobie ignora i problem znika? Ahhhhh


        • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 12:05
          1.jeśli nie wiesz, jakim świętem jest ślub, to raczej nie dam rady Ci tego
          wytłumaczyć. czyzby świeto było tylko wtedy, kiedy za darmo, a jak płacisz,to
          już nie święto?
          > - a co to za "święto" jak młodzi sponsorują w 100%

          2.Nie, nie było tak zawsze- zmieniło się, kiedy młodzi zaczęli płacić za wesela.
          Jak rodzice płacili za wszystko, to o wszystkim decydowali.

          3.Pytam, czemu coś ma byc obowiązkiem, a Ty mi piszesz, że taka była tradycja. I
          co z tego- była też tardycja wystawiania zakrwawionego ptrześcieradła na płocie
          po nocy poślubnej. Było- minęło. Była tradycja darowania koguta i jałówki. Też
          minęła. Kiedyś wyposażano młodych, bo sami nie mieli nic, oprócz zapaski i
          koszuli. Więc dostawali inwentarz, morg ziemi i cielaka, zeby mogli gospodarzyć
          na swoim. Dziś młodzi mają mieszkania, pracę, samochody- więc niby dlaczego
          rodzice mają im cokolwiek fundować? Miejsce dawnej jałówki zajęło wychowanie,
          zapewnienie edukacji, pewnego potencjału, dzięki któremu młodzi zdobywaja pracę,
          a z nią mieszkanie itd. Od razu zaznaczam, że nie przyjmę argumentu- bo taka
          była tradycja.

          4> I może dlatego, że sami mieli pomoc przy weselu, więc czemu nie mają
          > pomóc (w jakimś %) "z zasady" tym razem? (jesli ich na to stac etc.
          > itd.)

          Wracamy do punktu wyjścia- rodzina MOŻE, ale wcale nie musi.

          "> > zostałaby... "tradycja" darowania krowy i pierzyny.
          > - dzis krowę i pierzynę zastepuje kasa, takie czasy."
          No właśnie nie. Dziś pomoc rodziców polega na tym, ze dzięki wychowaniu, nauce
          itd. SAMI możemy kupić sobie krowę i pierzynę.

          "> - wybacz, ok niech obraża moją partnerkę, bo wystarczy, że włącze
          > sobie ignora i problem znika? "
          Jakbyś się nie wdawał w dyskusje, to by nie miała okazji obrażac Twojej
          partnerki. Na razie nikt jeszcze nie przegadał Kasiulki, a kto nie ma ochoty na
          pyskówki, to sie nie wdaje w kłótnie.
          • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:40
            > 1.jeśli nie wiesz, jakim świętem jest ślub, to raczej nie dam rady
            Ci tego
            > wytłumaczyć. czyzby świeto było tylko wtedy, kiedy za darmo, a jak
            płacisz,to
            > już nie święto?

            Ja rozumiałem to (wcześniej) jako: ślub to "świeto" młodej pary, a
            wesele, jako "święto" dla rodziny.
            Więc jesli świeto dla rodziny i czasem ona ma wpływ na jego
            wielkośc, to może opłacić częśc kosztów.
            Ale jak wesele przemienia się w imprezę sponsorowaną tylko przez
            młodych, to niech oni robia co i chcą. Nawet niech zaproszą tylko
            znajomych. Po prostu, XXI wiek, godze się na to smile


            > Była tradycja darowania koguta i jałówki. Też
            > minęła. Kiedyś wyposażano młodych, bo sami nie mieli nic, oprócz
            zapaski i
            > koszuli. Więc dostawali inwentarz, morg ziemi i cielaka, zeby
            mogli gospodarzyć
            > na swoim. Dziś młodzi mają mieszkania, pracę, samochody- więc niby
            dlaczego
            > rodzice mają im cokolwiek fundować?

            - ogólnie tradycja nie polegała (co do zasady) że trzeba dac jałókę
            czy morg ziemi! tylko by pomóc młodym na starcie w dorosłym życiu.
            Taka powiedzmy, pierwsza i ostatnia pomoc. Swoje zrobiliśmy
            (odchowanie przez 18 lat) a teraz jedyna pomoc w dorosości.
            Więc daruj sobie te jałówki, bo wiesz, że nie o to chodzi. Tylko o
            to, że rodzice mogą czyć się zobowiązani (przez tradycje!) by pomóc
            dzieciom choć raz w dorosłym życiu! I skoro tego nie zrobili np: gdy
            kupowali sobie oni dom, auto itd. TO pomogą im, przy zjeździe
            rodzinnym. TYM bardziej, że to im (rodzicą) może zależeć, by poznac
            całą tamtą rodzinę, i wypełnić w końcu te tradycje (jednej pomocy) w
            dorosłym życiu!

            Masz inne zdanie, ok. Ja mam inne, więc może pójde na lobotomie.
            • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 16:04
              > Więc jesli świeto dla rodziny i czasem ona ma wpływ na jego
              > wielkośc, to może opłacić częśc kosztów."
              Tak, może, może, może. Trzeci raz to piszę i jeszcze ze trzy razy w poprzednim
              wątku. Czy mozemy zakonczyć dyskusję nt. możliwości dofinansowania młodych przze
              rodziców? Kazda obecna tu fotumka zgadza się, ze rodzice MOGĄ pomóc, tylko Ty
              upierasz się, ze MUSZĄ. Poza tym jest to swięto młodych i przede wszystkim ich
              zadnie się liczy. Je sli chcą mieć wesele tylko dla najbliższej rodziny, a nie
              dla każdego pociotka na trzy pokolenia wstecz, to to wyłącznie ich sprawa.

              "Tylko o
              > to, że rodzice mogą czyć się zobowiązani (przez tradycje!) by pomóc
              > dzieciom choć raz w dorosłym życiu!"
              Znów wracamy do punktu wyjścia- mogą, ale wcale nie muszą. Przez -naście czy
              -dziescia lat inwestowali w swoje dzieci i nie muszą czuć się zobowiązani do
              finansowania weselicha. Szczególnie, że wesele nie ejst rzeczą niezbędną do
              dorosłego życia.

              "rodzicą"
              Prezepraszam, komu? Chyba rodzicOM.

              "Masz inne zdanie, ok. Ja mam inne, więc może pójde na lobotomie."
              Facet, a rób co tam chcesz. Co mnie obchodzą plany Twoich zabiegów medycznych?
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 16:54
                > Tak, może, może, może. Trzeci raz to piszę i jeszcze ze trzy razy
                w poprzednim

                - a ja 10-ty raz piszę, że nigdzie nie pisałęm, że MUSZĄ. Trzymajmy
                się faktów. Pisałem, że mogą czuć się zobowiązani (w pewnych
                rodzinach).

                > Je sli chcą mieć wesele tylko dla najbliższej rodziny, a nie
                > dla każdego pociotka na trzy pokolenia wstecz, to to wyłącznie ich
                sprawa.
                - i możemy tak w nieskończoność. Bo czasem jest tak, że młoda para
                nie chce wystawnego (lub na dużo osób), a rodzina nalega. I
                wtedy .... nie chce mi się powtarzać.

                > Przez -naście czy
                > -dziescia lat inwestowali w swoje dzieci i
                - ha, skoro wychowanie dzieci to inwestycja. Bo ja myślałem, że to
                obowiązek, lub normalna kolej rzeczy.
                wink big_grin


                > Prezepraszam, komu?
                254*172=... ? Masz 5 sek. Bo widzisz, ja to potrafię podać z głowy,
                ale takie błedy zdarzają mi się, gdy szybko piszę. Generalnie,
                gdybym dostał pytanie, jak to napisać, to bym na 100% dobrze
                napisał, ale jak piszę na szybcika (bez patrzenia, a jestem
                wzrokowcem), to tak bywa. Nikt nie jest ideałem, żałuję ....
                A teraz znowu coś wyszukaj, i koniecznie mi to napisz. Koniecznie!
    • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 21:14
      Najpier komuś 10x zaglądasz
      > do kieszeni, a potem jak uzyskasz odp. to wykorzystujesz to podle.
      Aniele, to ty przez cały czas zaglądasz ludziom do kieszenie. Piejesz jak
      zarzynany wieprz, ze rodzice powinni finansować wesele dzieciom, bo im tez je
      sfinansowano, ile kosztuje wesele, stopniowo zjeżdżając z 20 tys. do 5 tysięcy.
      W końcu wyskakujesz z tekstem, że zarabiasz więcej ode mnie. Co ma piernik do
      wiatraka? Może zwyczajnie pożycz te 5 tysięcy znajomym, nie będą musieli od
      rodziców wymagać.

      Zarzucasz mi, że pewno chcę, by mi narzecona
      > zasponsorowała ślub.
      Nie,aniele, znów udowadniasz, że czytanie ze zrozumieniem jest poza twoim
      zasięgiem. Poproszę o linki do wątków, w których zarzucałam ci, że chcesz, aby
      narzeczona zasponsorowała ci "ślub".
      Swoją drogą, nadal nie jesteś w stanie odróżnić ślubu od wesela?


      • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 21:48
        > sfinansowano, ile kosztuje wesele, stopniowo zjeżdżając z 20 tys.
        do 5 tysięcy.

        - najlepiej trola złapac za ręke, więc gdzie pisałem, że chcą 20-30
        tys?
        Podaj namiary trolu. Pisałem, że koszta wesel są ogromne (bo inne
        pary podają np: 30 tys.) a oni chca skromną pomoc. Tyle jeśli idzie
        o fakty, trolu.

        > W końcu wyskakujesz z tekstem, że zarabiasz więcej ode mnie. Co ma
        piernik do
        > wiatraka?
        - to trolu, że biadoliłaś, że zarabiam mało (co sugeruje cała masa
        inwektyw, jak to sobie pewno nie radzę lub oczekuje na pomoc).

        > Aniele, to ty przez cały czas zaglądasz ludziom do kieszenie.
        - bzdura maksymalna! Sami mi to opowiedzieli przy piwku, a ja
        chciałem zobaczyć, jak widzą ten problem inni ludzie.
        Niestety, oprócz ludzi, sa także trole, których jedynym celem to
        bluzgi.

        > Poproszę o linki do wątków, w których zarzucałam ci, że chcesz, aby
        > narzeczona zasponsorowała ci "ślub".
        - typowa taktyka trola. Ale złapałem cię trolu, po raz n-ty na
        kłamstwie i manipulacji.
        Nie ślub, tylko wesele!
        Po drugie, nawet gdybym gdzies napisał przez przypadek o "ślubie"
        jako tym, co generuje koszty, to mogła to byc pomyłka. I każdu to
        wie, że generalnie w aspekcie kosztów, rozumiemy cały czas wesele!
        Tylko nie ty!

        A teraz do rzeczy, napisałeś:
        "W tym wieku być takim finansowym pierdołą"
        potem:
        "żeby od rodziców panny młodej zapewne ciągnąć na wesele"
        a jak napisąłem że sam opłacam, to odwdzięczyłaś się:
        "Oj, to musi być z nią bardzo kiepsko, skoro z tego powodu wychodzi
        za mąż. "

        Tak, jesteś zerem!
        • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 22:17
          > - typowa taktyka trola. Ale złapałem cię trolu, po raz n-ty na
          > kłamstwie i manipulacji.
          > Nie ślub, tylko wesele!
          Aniele, twoje własne słowa: "Inny przykład. Zarzucasz mi, że pewno chcę, by mi
          narzecona
          zasponsorowała ślub."
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=68878248&a=68878248
          Sami mi to opowiedzieli przy piwku, a ja
          > chciałem zobaczyć, jak widzą ten problem inni ludzie.
          Jesteś wspaniałym kolegąsmile Pozazdrościć.

          > - najlepiej trola złapac za ręke, więc gdzie pisałem, że chcą 20-30
          > tys?
          > Podaj namiary trolu. Pisałem, że koszta wesel są ogromne (bo inne
          > pary podają np: 30 tys.) a oni chca skromną pomoc.
          Tak, pisałeś, że koszty wesela są ogromne, bo inne pary podają 30 tysięcy, ale
          że oni chca skromną pomoc?!!
          "no niby stać, ale z dnia na dzień się żyje. Odłożyć nie moga
          (starsza parka) i kredytów tez już nie, bo mają pobrane. W sumie
          mogą czekac z 5 lat, az wyjdą znowu na prostą ... fajnie mówić smile))"
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=68592685&a=68678305
          Potem zacząłeś bełkotać, że rodzice powinni pomóc, bo mogą - tu juz suma spadła
          do 5 tysięcy - sławetna "skromna pomoc". Ale czytamy:
          "Poza tym, jak by ich starsi podzieli te kase (powiedzmy -
          dużaaa kooperta big_grin ) to i tak starczy na pokrycie tylko częsci
          kosztów, tylko 1 wesela." Coś chyba nie bardzo stać rodziców.

          > A teraz do rzeczy, napisałeś:
          Ktoś tu nie życzył sobie, żeby mu zmieniać płeć...

          > "W tym wieku być takim finansowym pierdołą"
          > potem:
          > "żeby od rodziców panny młodej zapewne ciągnąć na wesele"
          > a jak napisąłem że sam opłacam, to odwdzięczyłaś się:
          > "Oj, to musi być z nią bardzo kiepsko, skoro z tego powodu wychodzi
          > za mąż. "
          Przeczytaj wszystkie wątki jeszcze raz, ale tym razem postaraj się zrozumieć, co
          czytasz.
          Bo tak wychodzi, że ja o zupie, a ty o dupie. Ale skoro tak lubisz, twoja sprawasmile)


          • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 01:42
            > Aniele, twoje własne słowa:

            - no i napisałem ci, że być może się pomyliłem TROLU (co tylko
            potwierdzasz) ślub, a chodziło o wesele. I podałem ci TROLU, że już
            raz czepiałaś się WESELE,że sponsorują mi wesele, a nie slub. Ty
            trolu, więc twój cały wywód jest gó... wart!

            > do 5 tysięcy - sławetna "skromna pomoc".

            - i co trolu interneowy? Jednak nie 20-30 tys. co, a gdzie
            przeprosiny? aha, honoru nie staje?!
            Jeżeli organizują skromny ślub, i nie pisąłem, że chca 100% pomocy,
            to wiadoma sprawa, że nie może byc to 20-30 tys.
            A czy 5 tys to dużo? Skoro stac rodzinkę, skoro sama rodzinka
            nalega, skoro im oddadzą ... itd.
            Tak trolu, lecz EGO, leeeeeecz !!!!!
            Aniołku kochany, jedyny na tym forum, narody klękajcie!!!!!


            > tu juz suma spadła
            > do 5 tysięcy - sławetna
            - kuźwa mać, a jednak nie zrozumiał, masz ci los! To jednak wg.
            ciebie matole pisąłem, że chcą 30 tys? To pokaż!!!!

            > to i tak starczy na pokrycie tylko częsci
            > kosztów, tylko 1 wesela."
            - i co baranie jeden! Chyba wyraźnie od poczatku piszę o częsci
            kosztów wesela!!! Od samego poczatku! Jeżeli dla ciebie częśc
            kosztów to 30 tys. - to ja do nazwe, zwykłym trolingiem, to co
            robisz!

            > Coś chyba nie bardzo stać rodziców.
            - nie bardzo stać na pokrycie całego wesela! A jeśli już mam być
            dokłady, to może by było ich stac na pokrycie "od zaraz" TYLE ich
            chce starsza parka, ale nie koniecznie już by było ich stac :od
            zaraz" dac tyle samo młodszej parce (która i tak nie chce tej kasy).
            Czyli rodziców nie stać na pokrycie "dwóch części" wesel w takiej
            samej kwocie, jak chce starsza parka.
            Proste jak drut matole, i chyba tylko ty tego nie rozumiesz, albo
            czepiasz się dla zasady trolu zasrany. Inaczej już z robą nie można!

            Doskonałem przykładem tego, jak bardzo masz z..y charakter, jest
            to, że jak zarabiałem za mło - to było źle, a jak zarabiałem za
            dużó, to też źle, bo sponsoruje panienke. I tak źle i tak.

            Uzupełnieniem tego twojego opisu będzie to, że czepiasz się mnie, że
            l;iczy sie dla mnie kasa (a nie uczycia np), więc udowodniłem ci że
            to kłamstwo (po panienka nie jest bogata). Za to twoja obłuda wyszła
            wt5edy, gdy zaczęłaś się śmiac, że rodzicom mogła pojawić się łza,
            gdy pytali czy będa po slubie, gdy będa mieli dziecko. Skwitowałaś
            to dzikim, żałosnym śmiechem.

            Jesteś obłudna, obleśna, wredna, obslizgła baba.
            Jestes najgorszym typem człowieka jaki może być. Głupiego człowieka
            można przeżyć, bo każdy to widzi.
            Wielkiego chama i prostaka też, bo kazdy to widzi.
            Ale najgorszy typ, to taki, co udaje kulture, udaje mądrość, a jest
            obłudny i w sumie głupi. Takim typem jesteś, jesteś żałosna, kończe
            z tobą.
            A teraz wylewaj swoje ale i kolejną porcje po0djudznia, nieprawdy i
            manipulacji, taki masz charakter - więc do dzieła!!!!

            Lecz się, lecz swoje ego, lecz kobito!!!!
            Droga wolna ....
            • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 02:19
              Ja:
              > Jeżeli organizują skromny ślub

              - no masz ci los, chodziło o wesele. Jestem facetem i dla mnie to
              prawie wymienne smile (jedno następuje po drugim smile)) Od razu reaguje,
              bo znowu, bez sensu się tego rpzyczepisz. Chodziło o wesele, co ci
              udowodniłem, że się czepiłaś wesela wtedy!
              I tyle na ten temat.
            • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 08:20

              > - no i napisałem ci, że być może się pomyliłem
              Masz bardzo ciekawy sposób przyznawania się do błędu.

              >aha, honoru nie staje?!
              Ty i honor? Honor w twoim wydaniu wygląda: "być może się pomyliłem,TROLU". Mam
              napisać w ten sam sposób? Być może się pomyliłam, DEBILU? Uznasz to za
              przeprosiny? Chyba nie bardzo.

              > Jeżeli organizują skromny ślub, i nie pisąłem, że chca 100% pomocy,
              > to wiadoma sprawa, że nie może byc to 20-30 tys.
              Gdzie, aniołku, w początkowych postach pisałeś o skromnym weselu. Podaj linki,
              wtedy przeproszę "parkę" (nie ciebie, debilu) za podejrzenia.

              > A czy 5 tys to dużo? Skoro stac rodzinkę, skoro sama rodzinka
              > nalega, skoro im oddadzą ... itd.
              Już ci napisałam, aniele, skoro jest to tak mała suma, pożycz parce. Przecież i
              tak chcą oddać. Cały czas piszesz, że rodzinka nalega i ją stać, gdyby
              rzeczywiście było ją stać i CHCIAŁA (bo to kluczowe słowo), pewnie nie
              zakładałbyś drugiego wątku na ten temat. A skoro rodzina nie chce pomóc, to
              niech parka do jasnej anielki nie urządza wesela, bo a) nie chce go, b) nie stać
              jej.

              > - i co baranie jeden! Chyba wyraźnie od poczatku piszę o częsci
              > kosztów wesela!!! Od samego poczatku!
              Aniele, od początku, pierwszy post, to pisałeś: "Rodzice mogą ledwo pomóc jednej
              parce, więc druga musi obejśc się
              smakem." no to stać czy nie bardzo, skoro mogą LEDWO POMÓC jednej parce.

              > Doskonałem przykładem tego, jak bardzo masz z..y charakter, jest
              > to, że jak zarabiałem za mło - to było źle, a jak zarabiałem za
              > dużó, to też źle, bo sponsoruje panienke. I tak źle i tak.
              Tak, to jest doskonały sposób na to, że czytanie ze zrozumieniem jest dla ciebie
              czarną magią. Rozumiesz to, co ci się wydaje, a nie to, co jest napisane.

              > Uzupełnieniem tego twojego opisu będzie to, że czepiasz się mnie, że
              > l;iczy sie dla mnie kasa (a nie uczycia np), więc udowodniłem ci że
              > to kłamstwo (po panienka nie jest bogata).
              Jak wyżej.

              Za to twoja obłuda wyszła
              > wt5edy, gdy zaczęłaś się śmiac, że rodzicom mogła pojawić się łza,
              > gdy pytali czy będa po slubie, gdy będa mieli dziecko. Skwitowałaś
              > to dzikim, żałosnym śmiechem.
              Może już przytaczaj to, co napisałam, a nie to, co ci się wydaje, bo kolejny raz
              wychodzisz na idiotę. Twoje słowa:
              "po prostu wystarczy pewno jeden tekst rodziców, czy zamierzają wychowywać
              dziecko bez ślubu, ze łzą w oku powiedziane ...."
              I mój "dziki, żałosny smiech": "No wzruszające. I to biedne dziecko poczęte bez
              ślubu... Cała wieś się zgorszy".


              Głupiego człowieka
              > można przeżyć, bo każdy to widzi.
              > Wielkiego chama i prostaka też, bo kazdy to widzi.
              Otóz to, aniele, chamowi i prostakowi nawet napisanie w nawiasie "kulturalna
              dyskusja" nie pomoże, bo już w pierwszym watku zamiast skupić się na meritum,
              wylewa żale do "trola" i słoma mu z butów wychodzi.

              > Ale najgorszy typ, to taki, co udaje kulture, udaje mądrość, a jest
              > obłudny i w sumie głupi.
              Idealnie siebie podsumowałeś.

              > A teraz wylewaj swoje ale i kolejną porcje po0djudznia, nieprawdy i
              > manipulacji, taki masz charakter - więc do dzieła!!!!
              Aniele, życzę ci duuuuż zdrowia, na rozum już za późno.
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:31
                > Masz bardzo ciekawy sposób przyznawania się do błędu.
                - bo się nie pomyliłem, wykazałem ci tekst, gdzie wypominałaś
                wesele! A w powtózeniu, gdzie użyłęm juz "slub", każdy wiedział, że
                idzie o wesele, bo tylko to generuje koszta. Jesteś trollem, bo
                wiesz że o to chodziło, że miałęm racje, tylko odwracasz kota
                ogonem! Trollu!

                > Uznasz to za
                > przeprosiny? Chyba nie bardzo.
                - zastanów się, kto tu powinien kogo przeprosić. Akurat słowo troll
                to czyta prawda odnośnie twojej osoby.
                Ty nie jesteś zdolna sie do niczgo przynać, wyszystko odwracasz i
                manipulujesz.
                a dlaczego? Bo twoje teksty na forum to leczenie EGO. więc nie mozna
                się przyznac do błedu, czy przeprosić - bo EGO nagle zmaleje,
                uuuuuuuuu, a to by cię bolało.
                Jesteś żałosna.

                > Tak, to jest doskonały sposób na to, że czytanie ze zrozumieniem
                jest dla ciebi
                - aha, tak to sobie tłumaczysz, mogłem podejrzewać. Bo samego końca
                brnąć w bagno. Wiesz co, jak ja pisze o tobie troll i wr suk, to tak
                na serio chodzi mi o to, że jesteś fajna babka, wiesz.

                > No wzruszające. I to biedne dziecko poczęte bez ślubu... Cała wieś
                się zgorszy.
                > ROTFL!!!!
                - tak kobito, właśnie takie coś cię dobrze opisuje! Dla mnie to są
                żałosne teksty, ale przecież dla ciebie liczą się uczucia (bo nie
                kasa). Co wspaniale widać po takich tekstach.

                Jesteś nędzną kreaturą, brzydze się tobą. Miałem nadzieje że tu nie
                wpadniesz, bo znowu zniszczysz dyskusję.
                Co i się stało, trollu. Bo do tego TYLKO jestes stworzona.
                Nawet prośba nie poskutokowała.

                • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:56
                  > - zastanów się, kto tu powinien kogo przeprosić.
                  Ty nie jesteś zdolna sie do niczgo przynać, wyszystko odwracasz i
                  > manipulujesz.
                  Ależ, aniele, napisałam, ze przeproszę twoich znajomych tylko wskaż początkowe
                  posty, w których pisałeś o skromnym weselu. Jesteś w stanie? Chyba nie bardzo,
                  bo kolejny raz unikasz odpowiedzi.

                  > a dlaczego? Bo twoje teksty na forum to leczenie EGO. więc nie mozna
                  > się przyznac do błedu, czy przeprosić - bo EGO nagle zmaleje,
                  > uuuuuuuuu, a to by cię bolało.
                  Ależ, kochanie, przyznam się do błędu. tyle że na razie bardzo trudno jest ci go
                  udowodnićsmile). Ale próbuj, próbuj.

                  Wiesz co, jak ja pisze o tobie troll i wr suk, to tak
                  > na serio chodzi mi o to, że jesteś fajna babka, wiesz.
                  No i dokładnie w ten sposób przedstawiasz sytuację znajomych. Piszesz, że chcą
                  od rodziców pieniędzy na wesele, a tak naprawdę, to być może zamierzają poprosić
                  o niewielka sumę. Aniele, kiedy już piszesz o kim wredna suka (miej na litość
                  boską odwagę pisać pełnymi wyrazami, mnie to nie wzrusza, więc się nie hamuj),
                  to nie oczekuj, że ktoś odczyta to jako fajna babka. Może pisz tak, żeby ludzie
                  cię rozumieli. A jeśli piszesz o dupie, zamiast o zupie, nie miej pretensji, że
                  ludzie czytają o dupie i nie zamierzają się domyślać zupy.

                  > Jesteś nędzną kreaturą, brzydze się tobą. Miałem nadzieje że tu nie
                  > wpadniesz, bo znowu zniszczysz dyskusję.
                  Kochanie, zamiast mieć nadzieję - powtórzę - należało skupić się na meritum, a
                  nie robić osobiste wycieczki. Co ci to dało, że w nowym, podobno kulturalnym
                  wątku, od razu upuściłeś sobie jadu pod moim adresem? Ulżyło ci? Niechby nawet,
                  ale przy okazji wyszła słoma z butów.

        • iosellin Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 23:24
          kasiulkaa, chyba sie w Tobie zakochal tongue_out Tylko Twoje posty tak
          przezywa wink
          • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 01:56
            ona jest symbolem chamstwa i trolingu za 5 gr, a poza tym,
            zauważyłem, że wiele osób ją tutaj nie lubi, więc coś w tym jest.
            smile))))
            buahhaaa smile
            • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 08:22
              poza tym,
              > zauważyłem, że wiele osób ją tutaj nie lubi,
              Jeśli już, to JEJ nie lubi. Tak, bardzo nad tym ubolewam, bo na niczym mi tak
              nie zależy, jak na opinii osób z forumsmile))
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:16
                > nie zależy, jak na opinii osób z forumsmile))

                ano, mi też nie zależy, ale jak bym widział XXX-osób, które mnie
                krytykują, lub cos wytykają, to bym się zastanowił, czy może nie
                mają w czymś racji, "aniele"
                • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:59
                  > ano, mi też nie zależy, ale jak bym widział XXX-osób, które mnie
                  > krytykują, lub cos wytykają, to bym się zastanowił, czy może nie
                  > mają w czymś racji, "aniele"
                  Jakoś tego nie robisz w sprawie "tradycyjnego" obowiązku finansowania wesela
                  przez rodziców. Ile jeszcze osób musi napisać, ze to co najmniej żałosne, zanim
                  skończysz bełkotać na temat domu starców i tego, że rodzicom przecież dziadkowie
                  wesele sfinansowali.
            • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 12:07
              Znowu to 5 groszy?
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:16
                sorry, 6
          • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 08:27
            Widocznie trafiły w jego czuły punktwink))
            • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:42
              tak, nie lubie głupich, wrednych, chamskich i prostackich zachowań.
          • morrighan80 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 09:35
            Mmm konskie zaloty? ;D Forumki wzdychaja z zazdroscia wink
    • spragnienie Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 22:35
      MAm 27 lat, slub bralam miesiac temu. Calkowicie zasponsorowalismy cala impreze.
      1. MAm 27 lat, zarabiam pieniazki, jestem niezlaenza i nie wyobrazam sobie, by
      moi rodzice mieli placic za moj slub - chyba umaralabym ze wstydu przed sama
      soba!. Nie wiem czy wesele powinni czy nie powinni wyprawiac rodzice. JA
      wychowana zostalam na zaradna osobke, tyle. JAk rodzice chca to moga dac dziecku
      prezent.
      2. Wesele, sale, dwa przyjecia, dj`a wymyslelismy z narzeczonym wspolnie.
      Rodzice mieli troche inne wyobrazenie. JA jestem wniebowzieta, bo to byl strzal
      w dziesiatke z naszej strony. Podobno wesele jest dla rodziny, nie dla panny
      mlodej. Nasze bylo dla nas, rodzicow i rodziny najblizszej.
      3. Po coz dyskutowac o gustach???? KAzdy z nas ma inne spojrzenie na swiat.
      BAdzmy soba, nie tluamczmy sie przed innymi.
    • agnrek Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 11.09.07, 23:01
      Nie zgadzam się z ani jednym Twoim zdaniem, ale je szanuję.
      Po prostu zostałam inaczej wychowana i mam kompletnie odmienne podejście do
      życia i roli rodziców w nim. To samo chciałabym przekazać swoim dzieciom.
    • vickydt miliony much 12.09.07, 00:47
      nie mogą się mylić mówiąc, że gó.. jest smaczne. Powielając swój wątek mnożysz
      muchy, nic więcej. I masz problem: motasz się, próbując niezręcznie przemycić
      swoje zdanie w teoretyzowaniu. Nie pamiętasz, z kim rozmawiałeś (akurat to ja ci
      lobotomię zalecam) i wyzywasz forumowiczów udając świętoszka (vide "dla mnie
      jesteś zerem"). Nie przekonasz w ten sposób forumowiczów, choćbyś założył
      jeszcze 1000 bzyczących w ten sam deseń wątków.
    • vickydt UPR? 12.09.07, 00:52
      no tak: spłacanie długów przez pokolenia - już wiem, skąd mi ten tekst
      śmierdział K.Mikke. Ten pan w jednym z wywiadów przyznał, że boi się silnych
      kobiet. Dlatego się z nim kumplujesz, prawda?
      BTW - zanim dorwałeś się do komputera nie przeczytałeś ani jednej baśni, że nie
      wiesz, że bywają tam troLLe, a nie troLe? Lamerstwem cuchnie przeokrutnie.
      • onioni Re: UPR? 12.09.07, 02:05
        > no tak: spłacanie długów przez pokolenia

        akurat on tego nie popiera (jeśli mowa o zusie). Natomiast jest
        tradycjonalistą. Nie we wszystkim się z nim zgadzam, zwłaszcza jeśli
        idzie o poglądy poza ekonomiczne, np.: dotyczące kobiet. Jak jest
        takim liberałem, to niech zostawi to w spokoju smile Niepotrzebnie o
        tym gada, a to już nie jest popularne.

        Z nim zgadzam się co do istoty. Człowiek pracowity w systemie
        liberalnym się wyżywi!

        > śmierdział K.Mikke. Ten pan w jednym z wywiadów przyznał, że boi
        się silnych
        > kobiet
        - nie lubie chamstwa, obłudy i głupoty, zwłaszcza pod płaszczykiem
        innych "ubranek". Jeżeli to jest dla ciebie kobieta "silna", to
        gratuluje.

        > wiesz, że bywają tam troLLe, a nie troLe?
        - no masz ci los, bosze, to straszne. Zwłaszcza, że już nie raz mi
        się pisało przez 2xL, a tym razem mi się nie chciało.
        Nie masz się czego czepiać?

        Wiesz na czym polega trolling?
        - wyładować w niej swoje negatywne emocje (kasilula, ty?)
        - poczuć się ważnym i zauważonym (w 300 postach już tu pisaliście?,
        ciągle mało?)
        - merytoryczna zawartość dyskusji ma dla niego znaczenie tylko o
        tyle, o ile rozpala w dyskutantach negatywne emocje (czy jedyny twój
        cel, to wkurzyć mnie, może coś na temat napiszesz - troLLLLLu)


        baj baj (a teraz mnie popraw!)
        • memphis90 Re: UPR? 12.09.07, 12:10
          JKM to oszołom pierwszej wody. Facet, który twierdzi, ze dziecko utopiło się na
          basenie, bo ratownikiem była kobieta, a nie mężczyzna jest chory psychicznie.
          Podobne poglady ma nt. niepełnosprawnych i chorych. Żeby nie było- regularnie
          czytałam jego felietony.
        • vickydt Re: UPR? 12.09.07, 20:39
          onioni napisał:

          > > śmierdział K.Mikke. Ten pan w jednym z wywiadów przyznał, że boi
          > się silnych
          > > kobiet
          > - nie lubie chamstwa, obłudy i głupoty,


          dopisz do kompletu: "nie lubię szpinaku".

          > zwłaszcza pod płaszczykiem
          > innych "ubranek". Jeżeli to jest dla ciebie kobieta "silna", to
          > gratuluje.

          JKM nie dookreślał kobiety silnej, było to w jednym z wywiadów, gdzie wymieniono
          przymiotniki jednoznacznie kojarzone przez przytomnych jako mądra siła. To Ty
          zaś dorabiasz żałosne definicje. Zaś jak traktujesz rodzinę, to już wiemy, nie
          musisz dopowiadać.

          • onioni Re: UPR? 12.09.07, 20:52
            > JKM nie dookreślał kobiety silnej, było to w jednym z wywiadów,
            gdzie wymienion

            - chyba wyraźnie napisąłem, że poglądy JKM w innych aspektach niż
            wolny rynek:
            a) nie interesują mnie;
            b) nie zgadzam się z wieloma!

            Zrozumiesz to czy nie?


            > przymiotniki jednoznacznie kojarzone przez przytomnych jako mądra
            siła.
            - czy ja to neguję, gdzie tu logika?

            >To Ty
            > zaś dorabiasz żałosne definicje.
            - nie, określam to, jak odbieram tutaj te osobę. Mam prawo do
            własnego zdania na jej temat i nic tobie do tego.
            Żałosne jest to, że wg. ciebie, takie jej cechy (a takie prezentuje
            ona) to wg ciebie oznaka jej siły/mądrości. Bo to ty ją kojarzysz
            z "silną" kobietą. Ja z pewnością nie.

            > Zaś jak traktujesz rodzinę, to już wiemy, nie
            > musisz dopowiadać.
            - fatalnie, chyba przestane jej pomagać. Ale po co ja to stukam,
            krąg "życzliwych" kobiet zawsze dobiera takie domysły, by kogoś
            zgnoić.

            ... Na szczęscie wiem, że są też normalne kobiety, a nie naznaczone
            jakąś nienawiścią w genach lub nabytą. Masz to po matce? Tak
            fatalnie cie wychowała, że masz taki kiepski charakter? ....

            - mniej więcej taki jest wasz poziom. Czyli dośpiewywanie
            wszystkiego co najgorsze. Ja żartowałem (... z tym ...), ale wy to
            czynicie raz za razem. Żenada.

            • vickydt Re: UPR? 13.09.07, 09:23
              onioni napisał:


              > Zrozumiesz to czy nie?

              żyłka znów pusciła? Ponoc miales kulturalnie pisać?
              > Masz to po matce? Tak
              > fatalnie cie wychowała, że masz taki kiepski charakter? ....

              to w koncu mam czy nie mam? Nie potrafisz jeszcze wyciągnąć
              wniosków? Ja po twoich wypocinach od razu widzę, ze masz nierówno
              pod deklem i nie bede tego owijać. Dyskusje na poziomie przedszkola
              dla dzieci z ADHD nazywasz kulturalną?

              > - mniej więcej taki jest wasz poziom. Czyli dośpiewywanie
              > wszystkiego co najgorsze.

              Facet, który sepi u rodziców o forsę na wesele to rzeczywiście
              najgorsza gadzina. Nazwałam po imieniu to, o co pytasz i niczego nie
              dośpiewałam. To ty adwersarzy wyzywaasz.

              >Ja żartowałem (... z tym ...)

              alez niunius, nie jadlam z toba beczki soli ani nie mam na to
              ochoty, by wiedziec, ze gdy zrobisz z siebie totalnego pajaca,
              robisz to dla żartu. Nie wyszedł ci on. Już lepsze są żarty o
              latających heblach.
    • bibita Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 01:45
      Zupełnie nie wiem, o co dalej to ciągniesz. Spotkałeś sie z ostracyzmem na
      forum dla swoich pogladów. Czas dac dobie spokoj.

      Pozdrawiam
      • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 02:13
        tak też i będzie, bo mam już dosyć smile
        Generalnie dotarło do mnie, aż nazbyt wyraźnie, że społeczeństwo
        doszło już do takiego etepu, że można liczyć tylko i wyłącznie na
        siebie. Rodzina to już przeszłość, no cóż, wspaniały XXI
        wiek smile)))))))


        Pozdrawiam
        • kamelia04.08.2007 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 09:12
          ty chyba nie rozumiesz lub nie chcesz zrozumieć pewnej prostej
          rzeczy.
          Rodzina nadal sie liczy, tylko ,że każdy pracuje na własny rachunek.
          Wyciagasz reke z PROŚBĄ o pomoc w nagłych przypadkach losowych np.
          choroba, wypadek, śmierć. Oczywiście, że liczyc nalezy na siebie a
          nie oczekiwać, że ktoś cos za ciebie zrobi. Jesli kogoś stać na
          wzięcie na kredyt samochodu, mebli czy innych rzeczy konsumpcyjnych,
          to winien tez zapłacic za własne wesele. Rodzice jak maja chęć to
          pomoga, a jak nie to nie. To jest wyraz dobrej woli ze strony
          rodziców, że w jakis sposób pomoga czy to będzie finansowo, czy
          organizacyjnie. Rodzce MOGĄ ale nie MUSZĄ ci pomagać. To, że rodzice
          otrzymali pomoc na wesele od swoich rodziców, nie znaczy, że mają
          obowiązek pomagac swoim dziciam na tę samą okoliczność.
          • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 12:15
            On tego nie zrozumie. Dla onioni miarą miłości rodzicielskiej jest grubość
            koperty, jaką mu wręczą.
            • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 13:56
              tak się składa, że to działa w dwie strony i staram się pomagac
              rodzinie (rodzicą i nie tylko) jak mogę.
              To że ty masz spaczone pojęcie, bo tak sobie to ubzdurałaś, no
              cóż ...
              • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 16:10
                "> To że ty masz spaczone pojęcie, bo tak sobie to ubzdurałaś, no
                > cóż ..."
                O, kolejny przejaw Twojej elokwencji i kultury? Ciekawe, kiedy stanę się wredną
                suką, bo mam inne zdanie niż Ty. Nie zapomnij pokazać dyskusji narzeczonej, na
                pewno będzie Tobą zachwycona.
                Bazuję na TWOICH słowach z poprzeniego wątki, misiu. I z wątku tego też, że jak
                Tobie rodzice pomogą, to na starosć nie oddasz ich do domu starców, w
                przeciewieństwie do nas, paskudnych egoistek. Powyżej napisałam, jaki jest mój
                pogląd- ale chyba nie przeczytałeś, albo zdecydowałeś się zrozumieć to po
                swojemu. Jesli uważasz, ze sposób myślenia "kochani rodzice, zawdzieczam Wam
                wszystko, nie musicie nic mi już dawać, bo i tak mam olbrzymi dług, wiec w
                każdej sytuacji możecie liczyć na moją pomoc" jest spaczonym pojęciem, to mogę
                tylko współczuć Twoim rodzicom.
                • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 17:13
                  > O, kolejny przejaw Twojej elokwencji i kultury?

                  - kiedy fakt jest taki, że sobie ubzdurano pewne rzczy, które
                  wyraźnie nie pały! To jest fakt, więc jeśli obrażasz się dziecino,
                  że napisałem "ubzdurałaś" - to twój problem.

                  > Nie zapomnij pokazać dyskusji narzeczonej, na
                  > pewno będzie Tobą zachwycona.

                  - zero obiektywizmu co, bronimy koleżanki na forum. A jak mam nazwac
                  kobietę, która atakuje mnie, nie znając faktów, tekstem że pewno
                  panna finansuje mi wesele. A jak piszę, że to ja finansuje, to
                  panna pewno dlatego wychodzi (ze względu na kasę?). Czyli i tak nie
                  dobrze, i tak źle. Bo celem takiej kobiety, jest zgnoić człowieka,
                  by poprawić sobie ego. Więc mam gdzieć czo sobie o mnie pomyślisz,
                  ale to dla mnie wredna suka! Nie wszyscy są idealni, więc jeśli ktoś
                  zasługuje na takie miano, to je ode mnie dostaje!

                  Jeżeli zarabiasz mniej od męża, to pewno dlatego za niego
                  wychodziłaś, bo jesteś łapczywa na kase kobieto! (tak mniej więcej
                  wygląda jaj logika i rozumowanie za 6 gr).

                  > Tobie rodzice pomogą, to na starosć nie oddasz ich do domu
                  starców, w
                  > przeciewieństwie do nas, paskudnych egoistek.
                  - za szybkie wnioski droga pani. Stwierdzięłm tylko, że rozbite
                  więzi rodzinne przejawiają się między innymi tym, że oddaje się
                  rodziców do domów starców, i czynia to częsciej pewna grupa osób,
                  proste.

                  "kochani rodzice, zawdzieczam Wam
                  > wszystko, nie musicie nic mi już dawać, bo i tak mam olbrzymi
                  dług, wiec w
                  > każdej sytuacji możecie liczyć na moją pomoc" jest spaczonym
                  pojęciem, to mogę
                  > tylko współczuć Twoim rodzicom.
                  - ??? skąd taki wniosek? Stąd, że im pomagam bezinteresownei, że im
                  pomagałem także czasem finansowo? Że opiekujemy się starsza osobą, a
                  także obcymi nam osobami? Tym, że sam sobie płace za wesele?
                  Faktycznie, masz czego im współczuć, niezła świnia ze mnie.


          • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 14:12
            > Wyciagasz reke z PROŚBĄ o pomoc w nagłych przypadkach losowych np.
            > choroba, wypadek, śmierć.

            - a to ty ustalasz te przypadki? Czy może jest jakiś kodeks "rodzina
            XXI wieku - nie tylko dla orłów" ?
            Może w tej rodzinie, nagłym przypadkiem była pomoc w weselu. Nie
            chodzi o wielką kwotę (skoro rodzice mogą na to wyłożyć), a oni ją
            oddadzą.
            Wiesz jaka szykuje się ogromna katastrofa jeśli idzie o system
            emerytalny? Własnie przez upadek więzi rodzinnych. Kiedys spadało to
            na rodzinę, bliższą i dalszą. Dziś starszym ludzią pomagją niby
            wszyscy, czyli NIKT. System emerytalny się rozpada prawie we
            wszystkich krajach. Bo jest tak wielka samodzielnośc, że ludzie sami
            powinni to sobie odłożyc, a jakoś systemu nie staje smile


            > Rodzice jak maja chęć to
            > pomoga, a jak nie to nie. To jest wyraz dobrej woli ze strony

            - no widzisz kobieto, ja nie traktuje rodziny jako skarbonki. Pomoc
            szła tam w dwie strony. Swego czasu oni sami się finansowali, całe
            studia, cąły okres powyżej 18 roku zycia. Sami doszli do tego co
            mają (dom, auto, itd.) i niczego nie brali, a nawet pomagali. Teraz,
            jak rodzica się poprawiło finansowo, a oni są w kłopocie, chcieli by
            pewno pomoc od rodziców, którą oddadzą. "Chcieć" to może równie
            dobrze oznacza, iśc poprosić o pomoc! (chcę loda mamo, kupisz mi,
            proszę). I nie kwotę z kosmosu, tylko tyle ile rodzice mogą dać. Jak
            nie dadzą, nie ma problemu.

            Ja też od swojej rodzini nie brałem, sam się utrzymuje. Pomagam
            wiele lat za darmo robić ojcu dom (nowy) na wakacjach itd.
            Zdarzyło się mi im pomagać finansowo, oni mi też z 1-2 pomogli. Dla
            mnie wstydem by było, gdyby musieli iśc w takiej sprawie do lombardu
            czy banku, skoro mogę im pomóc. Może źle robię, może faktycznie czas
            przejść na system "ja śiama" i powiedzieć, macie problem: jest bank
            i lombard.

            I o to mi chodziło, gdy pisałem, że rodzina pada.
            Ktoś tam fajnie napisał, rodzina może pomóc (w dorosłym życiu) ale
            broń bosze finansowo. Czyli mniej wiecej, poklepie po ramieniu big_grin

            • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 15:00
              > Wiesz jaka szykuje się ogromna katastrofa jeśli idzie o system
              > emerytalny? Własnie przez upadek więzi rodzinnych.
              No to już jest mistrzostwo świata. Tak, aniele, system emerytalny wali się przez
              upadek więzi rodzinnych. Masz świętą rację. Co bierzesz, że masz takie wizje?
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 17:19
                akurat to jest faktem, ale pomine to milczeniem, bo nie każdy musi
                znać się na ekonomii, wystarczy, że znasz się na niczym.

                Wystarczy tylko powiedzieć, że przez tys. lat osoby starsze były pod
                opieką swoich rodzin i nikt im nie musiał niczego odkładać. Bo
                najprościej dac bezpośrednio 10 zł na osobę starszą, niż dac 10 zł
                za ZUS, który potem nam odda z tego 2 zł. Np: składasz 40 lat po 800
                zł/msc, a dostajesz przez 10 lat emerytury po 800 zł.
                Choć ja akurat rozumiem dlaczego tak się stało, co nie zmienia
                jednak faktu, że ta wspólna kasa (zus) to wynik upadku wiezi
                rodzinnych. A teraz tuptaj nózkami i śmiej się, że tak nie jest. w
                końcu znasz się na niczym.

                • vickydt Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 17:24
                  zapewne zaprzeczysz a i sie zaperzysz, ale myślisz komunistycznie.
                  Nie pisz, ze znasz sie na ekonomii, bo bełkoczesz. Akurat emeryturę
                  czy jakkolwiek zwaną kasę na starość najprościej wypracować sobie
                  samemu swoimi łapami, a nie rękami czyichś dzieci przy zatrudnieniu
                  rozdmuchanej biurokracji. Ale komunistyczny łeb tego nie przyswoi.
                  • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 17:35
                    widzisz, bełkoczesz - idąc twoją retoryką.
                    Jeżeli rodzinę przyrównujesz do komunizmu, to gratuluje. Tak, to
                    jest komórka społeczna, ale ja bym ją nie obraczał negatywnym
                    stwierdzniem komunizm, tylko konserwatyzm, jeśli już.
                    Nie wiem czy zauwążyłaś złotko moje drogie, ale potępiam ZUS, więc
                    twój wywód:
                    "> a nie rękami czyichś dzieci przy zatrudnieniu
                    > rozdmuchanej biurokracji. Ale komunistyczny łeb tego nie przyswoi."
                    - możesz sobie wsadzić, pomiedzy bajki.

                    Fakt, że teraz najłatwiej to samemu odkładać, ale gdy powstawały
                    systemy emerytalne (!!!!) i nie było możliwości odkładania na
                    lokaty/fundusze emerytalne (bo albo nie było, albo nikt nie dawał
                    gwarancji zaysków z XX-lat)
                    to rodzina była lepszym rozwiązaniem, aniżeli systemy na jakich
                    działa ZUS. Te systemy padają w każdym kraju, niezależnie jak
                    bogatym. Jeszcze 10-20 lat i będzie z tego ruina.
            • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 16:16
              "Dla
              > mnie wstydem by było, gdyby musieli iśc w takiej sprawie do lombardu
              > czy banku, skoro mogę im pomóc."

              A czy mozemy wrócić do tematu rozmowy? Czy KTÓRAKOLWIEK z forumek napisała, ze
              wysyła rodziców do lombardu? Proszę, wklej stosowny link.

              Nie ma takiego? Oj, cóż za zaskoczenie. to TY cały czas mówisz o atomizacji
              społeczeństwa, o wysyłaniu rodziców do domu starców wzglednie do lombardu. Więc
              skończ z tymi historyjkami, bo nie mają one zadengo uzasadnienia.

              "> I o to mi chodziło, gdy pisałem, że rodzina pada. "
              Naprawdę? Moja ma się świetnie. O której konkretnie rodzinie piszesz?

              "> Ktoś tam fajnie napisał, rodzina może pomóc (w dorosłym życiu) ale
              > broń bosze finansowo. Czyli mniej wiecej, poklepie po ramieniu big_grin"
              Któregoś dnia dorośniesz może i zrozumiesz, ze czasem poklepanie po ramieniu
              znaczy więcej niż jakiekolwiek pieniądze.
              • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 17:27
                > A czy mozemy wrócić do tematu rozmowy? Czy KTÓRAKOLWIEK z forumek
                napisała, ze
                > wysyła rodziców do lombardu? Proszę, wklej stosowny link.

                - ojjj, czyli jednak rodzice tez moga się prosić o pomoc? To czemu
                nie moga tego uczynić młodzi? A bo ja napisałem, że żadają kasy od
                nich? A gdzie?
                Ojjj, nie ma takiego tekstu, o la boga

                > Więc
                > skończ z tymi historyjkami, bo nie mają one zadengo uzasadnienia.
                - głupoty piszesz. Widziałem tuu topiki, a także scenki z życia,
                gdzie dzieci byli xli, że musża przyjmowac dziadków do siebie, bo
                oni sami sobie cąłe życie radzili, a teraz musza kogoś niańczyć.
                Wiesz, ze takie jest życie, tylko teraz nie jest to wygodnie
                przyznać.

                > Naprawdę? Moja ma się świetnie. O której konkretnie rodzinie
                piszesz?
                o tej z 3 piętra

                > Któregoś dnia dorośniesz może i zrozumiesz, ze czasem poklepanie
                po ramieniu
                > znaczy więcej niż jakiekolwiek pieniądze.
                - znajomi tez mogą cie poklepać ze zrozumieniem po ramieniu. Kiedys
                dorośniesz i zrozumiesz.
                Co do generaliów to się zgadzam, pieniądze są mało ważne! Dlatego ja
                pomagam rodzince nawet finansowo, jak jest taka potrzeba. Bo
                pieniądze są mało ważne, ważniejsza jest rodzina.
                • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 19:05
                  > - ojjj, czyli jednak rodzice tez moga się prosić o pomoc? To czemu
                  > nie moga tego uczynić młodzi? A bo ja napisałem, że żadają kasy od
                  > nich? A gdzie?
                  > Ojjj, nie ma takiego tekstu, o la boga
                  Chłoptasiu drogi, a gdzie - w początkowych postach - napisałeś, że młodzi
                  poproszą rodziców? Napisałeś chcą:"Ale okazało się, że parka 30-latków chce kase
                  na wesele ... od
                  rodziców, bo w tej chwili nie mają takiej sumy, a o kolejnym
                  kredycie można zapomnieć. Władowali się terminem przed ślub parki 28-
                  latków.
                  Jak parka młodsza usłyszała, że chcą kase (starsi) od rodziców na
                  ślub, to teraz chcą takiej samej kwoty".
                  Bynajmniej nie zabrzmiało to jak prośba, raczej jak żądanie, stąd i pewnie
                  oburzenie młodszych, którzy lepiej gospodarowali. No nie powiesz chyba, że
                  młodsza "parka" oburzyła się tym,że starsi być może poproszą rodziców o 5
                  tysięcy, które potem oddadzą, jak chcesz przekonać całe forum.

                  Nadal nie dajesz mi szansy na przeproszenie "starszej" parki. Ciekawe dlaczego?
                  Nie możesz znaleźć w początkowych postach informacji o skromnym weselu? Dziwne...

                  > - głupoty piszesz. Widziałem tuu topiki, a także scenki z życia,
                  > gdzie dzieci byli xli, że musża przyjmowac dziadków do siebie, bo
                  > oni sami sobie cąłe życie radzili, a teraz musza kogoś niańczyć.
                  Widziałeś TU topiki? Dawaj linki, poczytamy.

                  > Wiesz, ze takie jest życie, tylko teraz nie jest to wygodnie
                  > przyznać.
                  I takie tłumaczenie zaserwujesz rodzicom? Czy moze nie, ty jak gwiazda na
                  nieboskłonie świecisz przykładem. Inni są źli, chamscy, nie pomagają rodzinie,
                  tylko ty to robisz.
                  Może idź dalej - pożycz starszej parce te głupie 5 tysięcy. I tak mają oddać.
                  Jakoś nie jesteś wyrywny do pożyczek, kiedy chodzi o twoje pieniądze. Za to
                  pieniędzmi cudzych rodziców dysponujesz bardzo chętnie. W imię rodzinnych więzi
                  rzecz jasna.
                  • onioni Re: Wesele - koszta - tradycja - taaaaak 12.09.07, 20:22
                    > Bynajmniej nie zabrzmiało to jak prośba, raczej jak żądanie,

                    - oj dziewulko kochana, aniele mój, nie denerwuj się. Weź sobie leki
                    i odpuśc sobie. Tak, to było żądanie. Taakkk. Jak "chce" kredyt, to
                    bank musi mi dać, bo moje chce = żądanie! I nie ide do banku i nie
                    mówie: poprszę o kredyt, tylko mówię - żądam kredytu!
                    Także jeśli oni chcieli pomocy, to napewno pójdą do rodziców i
                    powiedzą, żądamy pieniędzy, idziemy na miasto, i jak wrócimy o 17-
                    tej, to ma być na stole 30 tys. Taaak, dokładnie tak pewno
                    było/będzie. Tak, weź leki.

                    Co z tego, że momentalnie to wyprostowałem (moja wina, że nie
                    nakresliłem wszystkiego), ale się poprawiłem i wyraźnie napisałem
                    potem, że chodzi o pomoc (a oni się jeszcze nawet chyba nie pytali! -
                    to było po rozmowach tel. między rodzeństwem),
                    to jest mało ważne. Ważne jest to, że pomimo moich 18 prostowań,
                    ciągle do tego wracasz, i ciągle tylko ten aspekt podnosisz!
                    Ciągle to lenie (kłamstwo), co chcą 30 tys (kłamstwo), a ja biorę
                    kase od panny młodej (kłamstwo), a jak się okazuje, że ja płace, to
                    moja dziewczyna to ostatnia k... co leci na kase (kłamstwo).

                    Takich kłamst mogę ci wymieniac i wymieniać. Ale ty i tak na końcu
                    wyjedziesz, że ja w pierwszym poście napisałem tak a tak. Bo masz po
                    prostu tragiczny charakter dziewczyno.
                    Coś tam pisałaś o słomie. Tak, sprowadziłaśc mnie na taki poziom i
                    być może te walke przegrywam. Bo już tobie pisałem, że
                    cham/prostak/kretyn zawsze sprowadza na swój poziom (bo na wyższy
                    wejśc nie może) i tam pokonuje doświadczeniem.


                    Więc przyznaje się, przegrałem.
                    Jeśli cię uraziłem, to przepraszam.

                    Jesteś ciepłą osobą, pełną empatii i zrozumienia (patrz: łzy
                    rodziców), która zawsze znajduje pozytywne strony danej sprawy (na
                    pewno mi sponsorują wesele, poza tym jestem leniem pewno). Jesteś
                    osobą stanowczą i upartą, w pozytywnym sensie (ciągle wracasz do 1
                    tekstu, mimo 18 prostowań szybkich).
                    Tak niesamowita osoba, z całą pewnością może ganić innych, w jakże
                    wspaniały (bo z pewnością nie obłudny) sposób, delikatnym: aniele. I
                    nie ma w tym ani kszty wywyższenia i poprawienia sobie własnego EGO,
                    jest w tym wiele ciepła i mądrości życiowej. Jedynie słusznej.
                    AAAAAAAAAAAAAAAameeeeeen

                    Ah oh ą ę
                    Pozdrawiam i za wredną sukę przepraszam raz jeszcze
                    • kasiulkkaa Re: Wesele - koszta - tradycja - taaaaak 13.09.07, 08:09
                      > Co z tego, że momentalnie to wyprostowałem (moja wina, że nie
                      > nakresliłem wszystkiego), ale się poprawiłem i wyraźnie napisałem
                      > potem, że chodzi o pomoc
                      (a oni się jeszcze nawet chyba nie pytali! -
                      > to było po rozmowach tel. między rodzeństwem),
                      > to jest mało ważne.
                      Nadal nie wyjaśniłeś, skąd wobec tego oburzenie młodszej parki? Jakoś uporczywie
                      pomijasz ten punkt.
                      Tak samo, jak sprawę ewentualnej pożyczki.

                      a jak się okazuje, że ja płace, to
                      > moja dziewczyna to ostatnia k... co leci na kase (kłamstwo).
                      Pisanie o swojej narzeczonej "ostatnia k..." to twoje słowa, więc z łaski swojej
                      mi ich nie przypisuj. Uroczy z ciebie narzeczony.

                      > Jeśli cię uraziłem, to przepraszam.
                      Urocze. Więc aniele, jeśli cię uraziłam posądzeniami o to, że rodzina panny
                      młodej (nie panna młoda) ma finansować twoje wesele, to NIE przepraszam. Z
                      prostego powodu, sam przez kilkadziesiąt wątków jak obuchem waliłeś na prawo i
                      lewo papką o tradycji.

                      > Pozdrawiam i za wredną sukę przepraszam raz jeszcze
                      Być może jakaś wredna suka ci wybaczy. Ja nie, bo twój epitet mnie nie uraziłsmile
                      Musiałabym się najpierw być lub choćby czuć się wredną suką.
        • missu Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 10:27
          eetam, nie we wszystkich przypadkach tak właśnie jest.
          może jestem nie na czasie, ale wcale mi to nie przeszkadza. mam 24
          lata, za miesiąc wychodzę za mąż i rodzice zarówno moi, jak i mojego
          n. pomagają nam w organizowaniu całej tej uroczystości. wesele
          finansują w zasadzie w całości, my płacimy za naszych znajomych.
          resztę opłacamy wspólnie. wcale nie są jakimiś bogaczami. a i robią
          to, bo chcąsmile
        • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 12:14
          Czyli nawet jeśli napiszę tu wierszyk o SPiochu-Tłusciochu, to Ty i tak
          wyciagniesz wniosek, że "połeczeństwo
          > doszło już do takiego etepu, że można liczyć tylko i wyłącznie na
          > siebie. Rodzina to już przeszłość, no cóż, wspaniały XXI
          > wiek smile)))))))"

          Jeśli taka Twoja wola... Możesz wyciągać też takie wnioski z lodówki czy z
          kapelusza- będą tak samo dobrze umotywowane i sensowne. Dla Ciebie szumnie
          nazywana "rodzina" to fakt, ze rodzice mają obowiązek wyposażyć Cie finansowo na
          starcie, a za to Ty nie oddasz ich do umieralni, jak będą niedołężni.
          Rzeczywiscie, nie podzielamy tu takiego myslenia, a tak widziana rodzina- jako
          nieoprocentowana pożyczka bankowa- przechodzi do przeszłosci.
    • morrighan80 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 15:17
      Dziewczyny, ale po co dyskutowac? Ludkowi z przestrzeni
      dwuwymiarowej nie wytlumaczy co to wysokosc. Najlepiej nie reagowac
      a post umrze smiercia naturalna i zjedzie w niebyt 2 strony smile
      • memphis90 Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 16:18
        W sumie masz rację... Nie wiem, co mnie napadło, przecież ten facet jest
        niereformowalny. Nawet, jak napiszesz, ze ma 100% racji, to uparcie bedzie Ci
        dowodził, ze się mylisz...
        • bibita Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 12.09.07, 22:21
          zauważyłam, ze czasem pojawiają sie takie osoby-co by im nie powiedzieć i jakich
          argumentów nie użyć-oni i tak swoje-i nic do Głowy nie dociera. Nic, nic, nic.
    • sajgonetka Re: Wesele - koszta - tradycja (kulturalna dyskus 13.09.07, 22:35
      wtrącę swoje trzy grosze.
      1- ślub to ślub. sprawa tylko i wyłącznie dwojga ludzi, no,
      niektórzy Boga do tego mieszają - i w kościele slubują wink
      2- nie należy łączyć wesela ze ślubem [moja babcia do tej pory mi
      wypomina, ze na moim weselu nie była. ale o tym, że na ślubie nie
      była jakoś milczy..wink cóż.. w dawnych czasach faktycznie ślub=wesele]
      3- rodziny moga sie poznać w całkiem innych warunkach, niż wesele.

      a kwestie finansowe - cóż.. jednych stać, innych nie.
      jedni chcą brać i biorą od rodziny, a drudzy za punkt honoru sobie
      stawiaja żeby nie brac.

      najgorsza jest hipokryzja i obłuda - ktoś był ostatni raz w
      kościółku przypadkiem w swoje bierzmowanie, albo nawet podczas
      pierwszej komunii, a teraz bierze wielki ślub w kościele, jakby
      mógl, to w katedrze albo archikatedrze, bo wieksza pompa, i do tego
      organizuje jeden wielki festyn dla rodziny i ludzi z wioski wink

      ech..
      ciesze sie, że nie wszyscy mają takie zapędy, i pamiętaja o tym, że
      ślub to ślubowanie, obiecywanie sobie wzajemnej miłości, szacunku,
      wierności, trwałości i uśmiechu na codzieńsmile
Pełna wersja