małe dzieci a zaproszenie na wesele

14.10.07, 23:47
witajcie,
mam pewien problem natury organizacyjnej - chodzi mi mianowicie o zapraszanie malych dzieci na wesele. wsrod moich znajomych sporo par ma dzieci 2, 3 letnie, czy tez kilkumiesieczne - uczestniczac sama w weselach, gdzie beztroscy rodzice zabierali ze soba male dzieci a potem niezupelnie panowali nad ich zabawami - chcialabym uniknac na swoim nieprzyjemnych sytuacji. czesto spotykalam sie tez z opinia, ze wesele to nie dzien z zycia przedszkola i wiele osob bylo dosc niezadowolonych z tuzinow dzieic, ktore plataly sie pod nogami.
stad moje pytanie, jaka jest wasza opinia?
czy zasugerowac delikatnie rodzicom, ze nie bedzie warunkow dla dzieci w wieku no powidzmy ponizej przedszkolnego - grupy maluchy?
czy liczyc na ich rozsadek?
wszystkie osoby, ktore mam na mysle, maja z kim te dzieci zostawic - co czynia czesto, gdy wychodzimy do klubu - nie chodzi tu o pozbawianie niewinnych dziatek matki i ojca!smile
wiem, oczywiscie,ze na zaproszeniu powinna widniec adnotacja: panstwa XYZ wraz z rodzina ,ale chcialabym uniknac sytuacji, kiedy nie panuje nad grupa sredniakowwink
    • morrighan80 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 00:05
      Dla mnie co najmniej lekkim nietaktem jest proszenie rodzicow zeby nie zabierali
      ze soba dzieci. Najlepiej po prostu nie wspomniec "rodziny" na zaproszeniu, a
      napisac tylko imiona i nazwisko/a doroslych. Jak to wyjdzie zalezy juz niestety
      od gosci. Niektorzy wola sie bawic swobodnie zostawiwszy dzieci z
      niania/babcia/ciocia, a inni wola taszczyc marudzacy wieczorem tobolek, ale byc
      na imprezie cala rodzinka. Mysle ze horrorki typu gryzacy gosci albo rozlewajacy
      barszczyk na suknie slubna maluch naleza do rzadkosci i mozna zaryzykowac. Poza
      tym mama z mlodym na pewno zmyja sie dosc szybko.
    • deela a ja powiedzialam wyraznie 15.10.07, 00:14
      żadnych dzieci na weselu
      wszyscy zrozumieli
      jedna para probowała stroić focha to powiedziałam że to MÓJ ślub i będzie po
      mojemu, a skorro to MÓJ SLUB i MÓJ DZIEŃ to mam gdzieś ich fochy
      reszta rodziny się podporządkowała bez słowa skargi
      • olimpia_b81 Re: a ja powiedzialam wyraznie 16.10.07, 07:32

        jakby mnie ktos zaprosil na wesele bez dziecka-a mieszkam daleko od
        rodziny ktora moglaby sie nia ew zajac, to byloby to rozwnoznaczne z
        tym,ze nie moge pojsc na to wesele.
        uwazam,ze pomysl debilny,bo co ma dziecka do zabawy weselnej,
        to co,ze TWOJ SLUB,nie mozesz wymagac od gosci aby wszystko robili
        pod ciebie,
        • zosiaczek25 Re: a ja powiedzialam wyraznie 16.10.07, 10:53
          I jeszcze, jak to sie ma do tego stwierdzenia, ze wesele robione jest dla gosci?
          Od razu widac, ze nie dla nich a raczej dla ich kasy.
          • deela to twoje zdanie 19.10.07, 23:37
            a moje jest takie ze na moim slubie ma byc po mojemu
            a kasa od gosci
            no wybacz ale ja goraco namawialam kazdego zeby przyszedl z zaznczeniem ze
            prezenty i kasa absolutnie nieobowiazkowe
            kto chcial to dal
            kto nie chcial/ nie mial dawal co mogl albo nic
            myslisz ze mnie to obchodzilo?
            a wesele jest nie dla dzieci
      • misiak67 Re:dzieci na weselu 16.10.07, 16:17
        a my zaprosiliśmy znajomych z dziećmi i bawiły się doskonale był
        kącik z kredkami i malowankami. Gdyby było ich kilkoro więcej
        zamówilibyśmy opiekunkę, której mieliśmy zapłacić za zabawianie
        maluszków.
    • vickydt Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 08:05
      wszystko zależy. Na weselu mojego brata był osobny stolik dla
      berbeci i jakos tak miło było, ze były mniej wiecej w tym samym
      wieku i bawiły się razem. Ale jak bratowa chciala przy tym samym
      stoliku usadowic "dzieci" 16 letnie, to bylo lekkie spięcie wink

      Może z innej beczki: mając lat kilka nie znosiłam wesel, bo to po
      prostu była zabawa nie z mojej parafii. Zdecydowanie wolałam zabawy
      w przedszkolu a potem "dyskoteki" o 11 w sobote w szkole wink

      Tak że wydaje mi sie, iz targanie dziecka na wesele jest dla niego
      niedzwiedzią przysługą tak, jak na imieniny u cioci.
    • zosiaczek25 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 08:32
      Sprawa jest delikatna. Nigdy nie przewidzisz, jak znajomi/rodzina zareaguja na
      taka notke na zaproszeniu. Ja, teoretycznie, chociaz i tak bym malych dzieci ze
      soba nie brala, gdybym taka uwage przeczytala, odczulabym niesmak.
      My zapraszalismy cale rodziny. Goscmi byla jedynie rodzina, wiec nie wyobrazalam
      sobie zaprosic siostre i szwagra bez siostrzencow, dajmy na to. Na wszystkich
      zaproszeniach pisalismy "z dziecmi" i ufalismy w zdrowy rozsadek gosci. I tak
      sie stalo. Kuzynostwo przyszlo bez dzieci. Siostrzency byli do oczepin, poczym
      rodzice odwiezli ich do babc. Nie bylo zadnych "obcych" dzieci, ktorych
      zachowania moglabym sie obawiac. Dzieciaki bawily sie super. Jedyne dzieci,
      jakie tego dnia mnie wkurzyly, to obce dzieciaki przed kosciolem, czekajace na
      rzucanie pieniedzmi.
      • malaniunia861 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 09:37
        poczekaj jak sama będziesz miała dzieci i wtedy zmienisz zdanie
        • zosiaczek25 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:18
          Na jaki temat niby zmienie zdanie?
        • memphis90 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:44
          A niby dlaczego? Moja mama nigdy nas na wesela nie targała, bo to impreza nie
          dla dzieci, i ja też nie zamierzam. Kuzyn był na weselu siostry z synkiem-
          9m-cy- i strasznie się z małym umęczyli. W końcu musieli jechać do domu koło 22-
          bardzo zasmuceni, bo chętnie zostaliby dłuzej.
    • kamelia04.08.2007 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 09:52
      myslę, że w sposób dostateczny zasugerujesz gościom pisząc na
      zaproszeniu Państwo Maria i Jan Nowakowie. To ty decydujesz kto
      będzie zparoszony, a goście nie powinni sie wpraszać.

      Oczywiście, że wesele to nie kinderbal, dzieci nie zabiera się na
      taka imprezę.
      My nie zpraszaliśmy dzieci na wesele, zreszta 2 pary, które miały
      dzieci w wieku 1,5-2 lata nie zabierały dzieci na inne wesela, na
      które były zapraszane.

      Goście, którzy domagają sie od gospodarzy opikunki, tudzież
      specjalnego stolika, menu itp., zachowują się co najmniej
      nietaktownie. To państwo młodzi organizuja wesele najlepiej jak
      umieją, a goście mają sie dobrze bawić i nie marudzić (chyba, że
      wpadki są oczywiste i bezmyślne).

      Jak będą stroic fochy i nie przyjda to trudno.
    • emka_waw Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:02
      Tu zacytuję swój dawny wpis z forum (wątek wraca jak bumerang):

      Z własnego podwórka:

      Brałam ślub w rodzinie jako prawie ostatnia osoba, tak więc
      siostrzenic i siostrzeńców jest u mnie zatrzęsienie. Zapraszałam
      rodziców z dziećmi, zostawiając ich decyzji, czy zabiorą je czy nie.
      Oto garść moich obserwacji:
      - przyszły wszystkie dzieciaki nie potrzebujące stałego nadzoru
      rodziców, czyli tak od pięciu lat w górę.
      - co do młodszych, rodzice szalenie byli szczęśliwi mogąc wtrynić je
      jakiejś opiekunce i poszaleć przez całą noc. Wyjątkiem była dwójka
      maluchów, bo opiekunka, niestety, nawaliła i nie przyszła. Problemów
      nie stwarzały, wózek stał przy stole, a dzieciaki tańczyły na rękach
      rodziców, i żadne nawet nie miauknęło, przysypiały co jakiś czas,
      dostawały flachę żarcia, i tyle, do domu pojechały po oczepinach.
      - wszystkie dzieciaki, zarówno dziewczynki jak i chłopcy, były
      strasznie przejęte imprezą, wybieraniem strojów, tańcami, tortem, i
      strasznie szczęśliwe, że mogły przyjść - każde mówiło mi to z milion
      razy smile
      - dzieciaki od razu przełamały bariery komunikacyjne pomiędzy obiema
      rodzinami, zawiązały jedną wielką wspólną sitwę, szalały na
      parkiecie, po ogródku, w górę i dół po schodach (piętrowa
      restauracja), nawzajem się pilnowały, szukały mam, wycierały nosy,
      dawały pić, przedstawiały całej rodzinie nowych znajomych; i nikt
      nawet nie nabił sobie guza i nie stłukł szklanki.
      - jedna trzynastolatka zwierzyła mi się, że ostatnio rodzice byli na
      takim weselu, gdzie nie zapraszali dzieci, i ona poczuła się bardzo
      dotknięta, cytuję "a dzieci to nie rodzina?".
      - na oczepinach welon złapała 10-latka, a krawat 13-latek. Ubaw był
      po pachy, i dzieciaki musiały zatańczyć poleczkę, a nowa 'panna
      młoda' chodziła w welonie aż do rana smile)))))))))) I jakoś nikomu nie
      to nie przeszkadzało, bo w końcu oczepiny to tylko zabawa.
      - kolejka po tort w pierwszej kolejności składała się oczywiście z
      dzieci, i specjalnie kroiłam im duuuże kawały - zasłużyły sobie na
      to, pięknie bawiąc się i wszystkich dookoła smile))

      I jeszcze jedna uwaga, dotycząca kondycji dzieci na weselu - to
      rodzice padli prędzej niż dzieci, dzieci trzeba było niemal siłą
      wyciągać z imprezy smile

      Niemniej jeśli absolutnie nie chcesz zaprosić dzieci, musisz to
      bardzo jasno przy zapraszaniu określić, bo polska tradycja jest
      taka, że dzieci z rodziny na wesele są zaproszone niejako z automatu
      razem z rodzicami.
      • dzidka-dwa Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:13
        A ja mam trochę inny problem. Ale też dotyczący dzieci. W rodzinie mojego N.
        jest kilku gimnazjalistów. w tym również siostra mojego N. I ona przyjęła za
        pewnik, że zostanie zaproszona na nasze wesele wraz z osobą towarzyszącą (ma 14
        lat!!). Dla mnie ona jest dzieckiem, i sprzeciwiam zapraszaniu się jej wraz z
        towarzyszem. Sporządzona przez jego mamę lista gości również uwzględniła siostrę
        + 1. Nie podoba mi się to. Tym bardziej, że nie wiem jak ją teraz policzyć -
        jako dorosłego gościa (a tym samym dla niej również przydział alkoholu, bo tak
        to się liczy), czy jako dziecko (młodzież) i wtedy obowiązuje stawka mniejsza o
        50%.
        Jest jeszcze kilku gimnazjalistów i ich wszystkich mama mojego N. zapisała z os.
        towarzyszącą.
        Od razu ubiegnę tych którzy będą mnie tu szykanować za to że chcę oszczędzić. To
        nie kwestia pieniędzy. Dla mnie to po prostu dzieci i chcę żeby tak ich traktować.
        Jak ta kwestia będzie u was rozwiązana?
        • morrighan80 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:51
          U mnie i mojego narzeczonego ludki do lat 18 na weselach nie dostaja
          alkoholu i siedza w jednej kupie (maly babel w wieku lat 3 jest
          jeden i i tak wiekszosc czasu spedza na kolanach mamy). Z osoba
          towarzyszaca przychodza 18-latkowie i starsi. Mlodsi przychodza z
          rodzina (mama, tata, rodzenstwo), a ze kuzynow i kuzynek mnostwo
          wiec tanczyc maja z kim. Co do siostry to roznie moze byc-lepiej
          zeby juz przyszla z kolega niz gdyby miala siedziec skrzywiona caly
          wieczor (a bedzie na widoku bo to najblizsza rodzina). W przypadku
          kuzynki zaoponowalabym.
        • kamelia04.08.2007 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:55
          mam pomysł odnoście 14-letniej pannicy, która musi byc na weselu z
          chłpoakiem, zastanawiam się czy szanowna mamusia-teściowa chciałaby
          by 14-letnia dziewczyna prowadzała sie z chłopakiem (osobiście
          uważam, że jest jeszcze za wcześnie).
          Jeśli chodzi o osoby towarzyszące to 17-latka zaprasiłam z osobą
          towarzyszącą, a i tak przyszedł sam, młodszych nastolatków nie było
          (ale gdyby byli byliby zaproszenia pojedyńczo).

          Co do liczenia alkoholu, to my liczylismy alkohol na każdą dorosłą
          osobę, odliczane były kobiety, o których wiedziałam, że są w ciąży.

          A tak na koniec, dlaczego teściowa wybiera wam gości, czy to wesele
          teściowej?
        • emka_waw Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:57
          U mnie przydział alkoholu był tylko na osoby pełnoletnie. Bez
          odwołania. Młode nastolatki (do 15 lat) z osobami towarzyszącymi nie
          przychodziły, bo nie miały, starszych nastolatków jakoś nie posiadam
          jeszcze w rodzinie, ale powyżej 15-tu to chyba bym się zgodziła -
          małolaty strasznie serio podchodzą do spraw sercowych smile
      • ktos3 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 22:27
        flachę żarcia????????!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • emka_waw Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 08:57
          > flachę żarcia????????!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Mleko w butelce tak cię bulwersuje? To co ty za myśli masz...? wink
    • rozanamama Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:29
      Ja na zaproszeniach będę pisać imiona tylko rodziców. Przy
      potwierdzaniu, jak ktoś powie, że z dziećmi, to powiem, że dzieci
      nie były zaproszone- bardzo mi przykro, ale nie mam ochoty na dzieci
      na swoim weselu.
      Mam córkę, która razem z synem kuzynki będzie spać w hotelowym
      pokoju pod okiem kogoś znajomego.
      • miska_malcova Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:36
        Ja nie miałam dzieci na weselu, ale na całe szczęście sami rodzice
        podjęli taka decyzję.
    • memphis90 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 10:52
      To Ty jesteś organizatorem wesela i Ty decydujesz, kogo zaprosić. Jeśli nie
      chcesz dzieci- to masz pełne prawo ich nie zapraszać. Czy ktokolwiek burzy się,
      że został zaproszony bez dziecka na Sylwestra, bal karnawałowy albo przyjęcie
      firmowe? Czy ktokolwiek ciągnie malucha na wieczorne przedstawienie do teatru
      czy opery? Lub choćby na imieniny u znajomych późnym wieczorem? Nie i jakoś
      nikogo to nie bulwersuje, ale na wesele to juz trzeba zwalić się z całym
      dobrodziejstwem inwentarza i psem. Nie każdego stać na weselicho na 200 osób
      (żeby zaprosic każdego pociotka z dziećmi, wnukami itd), nie każdy ma malutką
      rodzinę. Ja mam sporą i dla nas normalne jest, ze na wesele zaprasza się
      rodziców (a jak są dorosłe dzieci, to np. dostają zaproszenie dla jednej pary i
      same wybierają, które z nich chce pojść). Nikt się nie obraża (no, z wyjątkiem
      jednej ciotki, która koniecznie chciała z 13- latkiem i obraziła się, kiedy
      zaproponowalismy, żeby mały był na ślubie, części wesele, a po kolacji poszedł
      spać). Wypisz zaproszenia dla rodziców, a przy rozmowie powiedz, ze nie
      przewidujesz dzieci na weselu.
      • grisly Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 12:14
        Ja jestem za zapraszaniem tego kogo się chce - w końcu to Twoje
        wesele. Jeśli ma się ochotę na wesele z udziałem malutkich dzieci to
        ok, jeśli jednak Ty nie masz to też ok wink
        Na zaproszeniach wypisujesz osoby dorosłe, ewentualne wątpliwości
        rozwiewasz przy potwierdzeniach i już.
        W końcu wesele to impreza raczej dla dorosłych z alkoholem itd,
        jeśli rodzice potrafią znaleźć opiekunów idąc na sylwestra czy
        imprezy firmowe to w tej sytuacjii też znajdą.
        Jednak uważam, że trzeba być stanowczym oraz nie różnicować gości -
        np. dzieci brata muszą być, bo to brat, a reszta bez dzieci - bo
        potem to może dziwnie wyjść i inne osoby mogą się poczuć urażone.

      • mozambique Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 12:40
        to naprawde ciekawe ze wątek wraca jak bymerang, bardzo regulranie i
        zawsze jest to wątek monotematyczny czyli : "nie chce dzieci na
        moim weselu , jak to powiedzieć ich rodzicom ??"

        to dla tych , ktorzy , za chwile sie oburzą, ze maluchy na
        całonopcnych weselach to świeta polska tradycja i kazdy kto sobei
        ich nie życzy to gbur, prostak , i cham . Bo dzieci na weselach
        maja byc i basta ! sad(((
    • ania-m Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 12:37
      U nas na weselu będą dzieci. Najpierw byłam przeciwna, ale potem pomyślałam
      sobie, że to właśnie dla dzieciaków będzie największa frajda (wesele będzie w
      górach). Poza tym dzieci też trzeba uczyć zachowania się przy stole, w gronie
      obcych ludzi...Jak nie będą zapraszane na takie imprezy to wyrosną trochę odludkismile
    • friedrich_beauty Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 15.10.07, 12:48
      kochane,
      dziekuje za taki odzew
      szczerze przyznam, ze wasza wywazone wypowiedzi pomogly mi podjac ostateczna decyzje i przygotowac sie na odparcie argementow wszelkiej masci
      moje zdanie jest nastepujace
      wesele to impreza dla doroslych a nie kinderbal
      • dagps Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 08:42
        na moim dzieci byly i nie bede chodzila szczesliwa tam, gdzie mnie zaprosza bez
        dzieci. sprawialy troche klopotow, ale sa dla mnie rownoprawnymi czlonkami
        rodziny i dlatego byly zaproszone.
        • olimpia_b81 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 09:07
          dobrze powiedziane!
          ja np mam juz coreczke i co z nia?mam jej nie zabierac na moje
          wlasne zeby mi sie "miedzy nogami nie paletala"????????
    • seditka Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 09:13
      Jestem zdziwiona Twoim podejściem do obecności dzieci na weselu.
      Zapraszasz swoich bliskich i znajomych , o których wiesz , że mają
      dzieci i chcesz im zakazać zabrania ich na swoje wesele?
      Ja bym taką zapraszającą "olała" , bo są sytuacje kiedy rodzice nie
      chcą bądź nie mogą zostawić dziecka w domu. A takie zaproszenie to
      oznaka lekceważenia dla zapraszanych gości. Ja mam za parę dni ślub
      i wesele z poprawinami w ekskluzywnej restauracji , ale pytałam całą
      rodzinę i wszystkich znajomych czy będą z dzieckiem , czy nie , dla
      tych którzy zabierają dzieci po uzgodnieniu z ich rodzicami , i
      nawiasem mówiąc naszymi przyjaciółmi , uzgodniliśmy do której
      godziny bedą obecne - około 20-ej-i zamówiliśmy dla nich dziecięce
      specjalne porcje obiadowe.
      A Ty jeśli nie chcesz mieć żadnych dzieci na weselu, to po prostu
      nie zapraszaj ich rodziców.
      Dla mnie jesteś zwyczajną egocentryczką skupioną tylko na sobie.
      Wesele to impreza dla gości z którymi chcesz uczcić ten ważny dzień
      w Twoim życiu. A dziecko to też pełnoprawny człowiek.Może kiedyś
      dorośniesz , bo moim zdaniem jesteś niedojrzałą emocjonalnie i
      społecznie małolatą.
      Niemniej jednak życzę Ci pomyślności na nowej drodze życia.
      • azjak Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 09:30
        > Wesele to impreza dla gości z którymi chcesz uczcić ten ważny dzień
        > w Twoim życiu.

        A może dzieci nie są dla niej ważnymi gośćmi? Może chce spędzić ten dzień tylko
        z dorosłymi? smile
        • olimpia_b81 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 09:32
          masz dziecko?
          ja jak juz pisalam mam i niegrzeczne byloby dla mnie jakby nie
          zaproszono mnie z osoba dla mnie najwazniejsza na swiecie,wazniejsza
          od meza!
        • seditka Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 09:59
          hmmm...dziecko nie jest ważną osobą?
          ciekawe , ciekawe bardzo - w sensie negatywnym spojrzenie na
          życie...urodzisz własne dzieciątko to zrozumiesz jak ważne jest
          Twoje dziecko i dzieci innych osób...
          a na razie wracaj do lalek i nie baw się w dorosłość , musisz
          dojrzeć , bo małżeństwo to nie zabawa ale poważne zobowiazanie
          • rozanamama Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 11:53
            Urodzilam własne dziecko, kocham je, karmię, zajmuję się nim, ale na
            weselu nie chcę dzieci.
            Moim zdaniem NIEGRZECZNIE jest iść na wesele z dzieckiem, tak jak
            niegrzecznie jest iść z dzieckiem na Sylwestra do restauracji.
            Nie pisz, że ktoś jest niedojrzały na podstawie twierdzenia, że nie
            chce dzieci na weselu.
            bardziej niedojrzała jesteś Ty, oceniając kogoś a gó.. o nim
            wiedząc.
            • emka_waw Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 12:07
              Problem polega na tym, że w Polsce na wesela tradycyjnie zaprasza
              się rodziny z dziećmi. Można sobie nieżyczyć dzieci na weselu, ale
              trzeba to WYRAŹNIE określić i jeszcze raz potwierdzić. I nie dziwić
              się, że ktoś może mieć jakieś ale, iść tradycji pod prąd jest zawsze
              ciężko smile
              • kamelia04.08.2007 uwaga, tradycja przemawia... 16.10.07, 12:44
                u mnie w rodzinie, u moich znajomych tradycja jest taka, że państwo
                młodzi decysują kogo zapraszają, a kogo nie.

                Tradycja jest taka, że zaprasza się małżeństwa, pary, a nie całą
                menażerię
                • emka_waw Re: uwaga, tradycja przemawia... 16.10.07, 12:51
                  > Tradycja jest taka, że zaprasza się małżeństwa, pary, a nie całą
                  > menażerię

                  Bardzo ci współczuję, że wyniosłaś z domu przekonanie, że dzieci to
                  menażeria. Musiało ci być ciężko w rodzinie, gdzie dzieci traktowano
                  jak bydło.
                  • kamelia04.08.2007 Re: uwaga, tradycja przemawia... 16.10.07, 14:37
                    nie traktowano mnie jak bydło. Byłam odpowiedzialnie wychowywana, a
                    rozrywki dostosowywano do wieku i stopnia rozwoju.

                    Najgorzej jest jak ktoś ma hopla na pewnym punkcie. Ciekawe czy
                    zabrałabys dziecko do całonocnej dyskoteki, poziom decybeli taki sam
                    jak na weselu, roznegliżowane panny, alkohol itd. A tradycyjne
                    polski wesele to myslisz, że co to herbatka popołudniowa, otóż
                    tradycyjne polskie wesele, to wódka, sprośne przyspiewki, całowanie
                    na czas do gorzkiej wódki i "na leżąco", dorosli w
                    stanie "wypiwszy", wulgarne zabawy po północy, moge tak wyliczać
                    elementy polskiej tradycji, która tak często powołujesz w
                    argumentacji. Dlatego na moim weselu nie było żadnej polskiej
                    tradycji.

                    Wesele jest impreza rodzinną, zaprasza sie rodzinę, ale dorosłą
                    rodzinę, małżeństwa, pary, itd. Problem z toba polega na tym, że nie
                    rozumiesz, że rodzina oznacza osoby dorosłe a nie dzieci. Dlaczego
                    nie ciągasz dzieci po nocy po knajpach? Bo są na to za małe.

                    Przede wszyskim jednak, to państwo młodzi jako organizatorzy
                    decyduja kogo zapraszają, a kogo nie. Jak zdecydują, że zapraszają
                    Marię i Jana Kowalskich, to jest Maria i Jan Kowalscy. I trzeba
                    uszanować wolę gospodarzy a nie stroić fochy.
                    • emka_waw Re: uwaga, tradycja przemawia... 16.10.07, 15:06
                      > nie traktowano mnie jak bydło. Byłam odpowiedzialnie wychowywana,
                      a
                      > rozrywki dostosowywano do wieku i stopnia rozwoju.

                      To skąd ta "menażeria"? Gdybym o kimkolwiek tak powiedziała, to
                      rodzice chyba by się pod ziemię ze wstydu zapadli...

                      > Najgorzej jest jak ktoś ma hopla na pewnym punkcie.

                      No właśnie, tak obsesyjnie bronisz tezy wesela BEZ dzieci, że aż
                      zastanawiam się, co za traumę weselną przeszłaś...

                      Ciekawe czy
                      > zabrałabys dziecko do całonocnej dyskoteki, poziom decybeli taki
                      sam
                      > jak na weselu,

                      Jak gra kiepska kapela, to może.

                      roznegliżowane panny, alkohol itd.

                      Byłaś na weselu, gdzie roznegliżowane panny latały??? No, no...

                      A tradycyjne
                      > polski wesele to myslisz, że co to herbatka popołudniowa, otóż
                      > tradycyjne polskie wesele, to wódka, sprośne przyspiewki,
                      całowanie
                      > na czas do gorzkiej wódki i "na leżąco", dorosli w
                      > stanie "wypiwszy", wulgarne zabawy po północy, moge tak wyliczać
                      > elementy polskiej tradycji, która tak często powołujesz w
                      > argumentacji.

                      To nie jest polska tradycja, tylko bydlęce zachowanie. Ja swoje
                      wesele zrobiłam właśnie tradycyjne, a z wyżej wymienionych rzeczy
                      była tylko wódka, i to w ilościach skromnych, bo moi goście woleli
                      wino.

                      Jeśli tak ci się kojarzy tradycja weselna, to współczuję rodziny i
                      znajomych, bo przecież nigdzie indziej, jak na ich weselach mogłaś
                      to zaobserwować.

                      Dlatego na moim weselu nie było żadnej polskiej
                      > tradycji.

                      Bo nawet nie wiesz, co to znaczy. Współczuję.

                      >
                      > Wesele jest impreza rodzinną, zaprasza sie rodzinę, ale dorosłą
                      > rodzinę, małżeństwa, pary, itd.

                      A nie "menażerię", już to pisałaś, nie powtarzaj się.

                      Problem z toba polega na tym, że nie
                      > rozumiesz, że rodzina oznacza osoby dorosłe a nie dzieci.

                      Bo dzieci to pieski pokojowe pewnie...

                      Dlaczego
                      > nie ciągasz dzieci po nocy po knajpach? Bo są na to za małe.

                      Właśnie smile Po to są wesela, żeby CAŁA rodzina się spotkała (a nie
                      dęte rury z przerostem gruczołu ważności, dla których dzieci to
                      jakaś "menażeria")
                      >
                      > Przede wszyskim jednak, to państwo młodzi jako organizatorzy
                      > decyduja kogo zapraszają, a kogo nie.

                      TAK

                      Jak zdecydują, że zapraszają
                      > Marię i Jana Kowalskich, to jest Maria i Jan Kowalscy.

                      OCZYWIŚCIE, cały czas powtarzam: jasny, konkretny sygnał, żeby nie
                      było niedomówień, krótkie wyjaśnienie, dlaczego odstępujemy od
                      utartego zwyczaju.

                      I trzeba
                      > uszanować wolę gospodarzy a nie stroić fochy.

                      I tu mi się przypomina dobrze wychowana kwoka z wiersza Brzechwy...
                      Jedziesz mi taką kwoką na kilometr.
                      • shellerka do emka waw 16.10.07, 15:39
                        twoje wypociny mnie tylko zirytowaly. zachowujesz się jak marny polityky ktory
                        czepia sie slowek i przeinacza czyjes kwestie. twoja analiza wypowiedzi nie wiem
                        juz kogos jest do d... za przeproszeniem. Bardzo prowincjonalna i płytka.
                        jesli slowo menażeria jako okreslenie ludzi cie razi, to o moj bosz... kim ty
                        jestes? big_grin zdaje sie ze jakas dziewuszka z zapadlej dziury ktora za wszelka cene
                        chce byc "ą ę", bo jakos nie widze w tym sformulowaniu niczego niestosownego.

                        nie widze w bronieniu tezy wesela bez dzieci (zreszta trudno tu mowic o
                        jakichkolwiek obronach hehe - to takie zalosne) zadnej obsesji. poprostu
                        dziewczyna trwa przy swoim zdaniu i juz. tak samo obsesyjnie jak tysmile

                        poziom decybeli moja droga nie zalezy od umiejetnosci kapeli. poziom decybeli to
                        glosnosc z jaka puszczana czy grana jest muzyka wiesz? big_grin i z reguly zeby sie
                        fajnie bawic, taka muzyka nie leci cichutko w tle, a ludzie tanczac nie tancza
                        cichutko na palcach nie odzywajac sie tylko spiewaja razem z orkiestra, nie
                        wiem, robią "ijaaaahaaaa" - jak np. moja babcia na moimsmile. Stałaś kiedys na
                        porzadnym balu blisko orkiestry? Takiej naprawdę dobrej? Ja tak i uwierz mi -
                        dlugo nie wytrzymalam, wiec nie pitol mi tu o poziomie orkiestry!!!

                        Rozneglizowane panny odnosily sie do dyskoteki i kazdy glupi by to zrozumial
                        czytajac tekst, ale jak widac ty nie bardzo potrafilas to pojac...

                        jaki by alkohol nie byl - wodka czy wino to nie wiem jak ty , ale ja po dwoch
                        kieliszkach wina mam humor i zdecydowanie lepiej wtedy wychodzi mi taniec, niz
                        opieka nad dzieckiem (nie, moja droga nie mowie, ze nie potrafie zajac sie
                        dzieckiem po tym winie, tylko ze nie mam na to takiej ochoty jak na taniec, czy
                        pogaduchy)

                        od kiedy gorzko gorzko to bydlęce zachowanie? mysle ze urazilas w tym momencie
                        sporo osob... no coz.. nie swiadczy to najlepiej o twojej kulturze moja droga..

                        nie wspomne o podwojnym zaprzeczeniu ktore u ciebie potem występujesmile logiki na
                        studiach nie bylo???

                        a nie
                        > dęte rury z przerostem gruczołu ważności, dla których dzieci to
                        > jakaś "menażeria"

                        wiesz... tak cie bolala ta menazeria, a sama jedziesz z epitetami calkiem smialo

                        Z reszty wypowiedzi wnioskuje ze ktos calkiem niedawno musial ci ten wierszyk
                        zacytowac odnosnie twojego zachowaniabig_grin


                        pozdrawiam cie serdecznie wink
                        • emka_waw Re: do emka waw 16.10.07, 15:56
                          > twoje wypociny mnie tylko zirytowaly. zachowujesz się jak marny
                          polityky ktory
                          > czepia sie slowek i przeinacza czyjes kwestie. twoja analiza
                          wypowiedzi nie wie
                          > m
                          > juz kogos jest do d... za przeproszeniem. Bardzo prowincjonalna i
                          płytka.

                          Za to twoja głęboka, kulturalna, a rzeczowymi argumentami tak
                          naszpicowana, że hej smile

                          > jesli slowo menażeria jako okreslenie ludzi cie razi, to o moj
                          bosz... kim ty
                          > jestes?

                          Człowiekiem smile Ale jeśli chcesz, mogę o tobie mówić
                          per "menażeria" smile

                          big_grin zdaje sie ze jakas dziewuszka z zapadlej dziury ktora za wszelka
                          cen
                          > e
                          > chce byc "ą ę", bo jakos nie widze w tym sformulowaniu niczego
                          niestosownego.

                          Dobrze, menażko (taki skrócik od menażerio), pokazuj dalej
                          swoją "wyższość intelektualną" smile))

                          >
                          > nie widze w bronieniu tezy wesela bez dzieci (zreszta trudno tu
                          mowic o
                          > jakichkolwiek obronach hehe - to takie zalosne)

                          Fakt, obrona była szczytowo żałosna, bo ja nie atakowałam takiej
                          tezy smile Parę razy wyraźnie pisałam - każdy ma prawo robić jak chce,
                          tylko niech się nie obrusza, że inni byli wychowywani w innej
                          tradycji, inaczej podchodzą do pewnych spraw, i parę słów
                          wyjaśnienia im się należy. Takie podejście, to, trudne słowo dla
                          niektórych: tolerancja.

                          zadnej obsesji. poprostu
                          > dziewczyna trwa przy swoim zdaniu i juz. tak samo obsesyjnie jak
                          tysmile

                          Tyle że ja nie bronię tezy wesela z dziećmi jako "jedynej słusznej".
                          Koleżnka wyważa otwarte wrota.

                          >
                          > poziom decybeli moja droga nie zalezy od umiejetnosci kapeli.
                          poziom decybeli t
                          > o
                          > glosnosc z jaka puszczana czy grana jest muzyka wiesz?

                          Och, doprawdy? No powaliłaś mnie tą wiedzą... wink

                          big_grin i z reguly zeby sie
                          > fajnie bawic, taka muzyka nie leci cichutko w tle, a ludzie
                          tanczac nie tancza
                          > cichutko na palcach nie odzywajac sie tylko spiewaja razem z
                          orkiestra, nie
                          > wiem, robią "ijaaaahaaaa" - jak np. moja babcia na moimsmile. Stałaś
                          kiedys na
                          > porzadnym balu blisko orkiestry? Takiej naprawdę dobrej? Ja tak i
                          uwierz mi -
                          > dlugo nie wytrzymalam, wiec nie pitol mi tu o poziomie orkiestry!!!

                          Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi. Dobra, ale tak
                          naprawdę DOBRA kapela potrafi zrobić nagłośnienie tak, że NIKOMU ta
                          muzyka nie przeszkadza, nie zagłusza, a do tańca zachęca. Jeśli
                          komuś muzyka weselna kojarzy się z tłuczeniem garów w dyskotece, to
                          tylko współczuć.

                          >
                          > Rozneglizowane panny odnosily sie do dyskoteki i kazdy glupi by to
                          zrozumial
                          > czytajac tekst, ale jak widac ty nie bardzo potrafilas to pojac...

                          Drugie trudne słowo: ironia to była w stosunku do dość głupawego
                          porównania wesela i dyskoteki smile

                          >
                          > jaki by alkohol nie byl - wodka czy wino to nie wiem jak ty , ale
                          ja po dwoch
                          > kieliszkach wina mam humor i zdecydowanie lepiej wtedy wychodzi mi
                          taniec, niz
                          > opieka nad dzieckiem (nie, moja droga nie mowie, ze nie potrafie
                          zajac sie
                          > dzieckiem po tym winie, tylko ze nie mam na to takiej ochoty jak
                          na taniec, czy
                          > pogaduchy)

                          A mówi się, że matką się jest, a nie się bywa...

                          >
                          > od kiedy gorzko gorzko to bydlęce zachowanie? mysle ze urazilas w
                          tym momencie
                          > sporo osob... no coz.. nie swiadczy to najlepiej o twojej kulturze
                          moja droga..

                          Raczej kamellii, to ona zdefiniowała to jako coś, czego ona na swoim
                          weselu by nie zniosła, bo to buractwo, miło mi, że tu się ze mną
                          zgadzasz. Bo akurat tu przyznaję się do przeoczenia tych słów w jej
                          tekście.
                          >
                          > nie wspomne o podwojnym zaprzeczeniu ktore u ciebie potem
                          występujesmile logiki na
                          > studiach nie bylo???

                          No to zdecyduj się, dziewuszka z zapadłej dziury, czy osoba z
                          wyższym wykształceniem jestem? smile O logice mówisz, a nie nauczyła
                          mamusia, żeby nie używać słów, których znaczenia się nie
                          rozumie? smile))
                          >
                          > a nie
                          > > dęte rury z przerostem gruczołu ważności, dla których dzieci to
                          > > jakaś "menażeria"
                          >
                          > wiesz... tak cie bolala ta menazeria,

                          Podejdź do jakiejś matki i powiedz, że jej dzieci to menażeria.
                          Dobrze będzie, jak tylko splunie ci pod nogi.

                          a sama jedziesz z epitetami calkiem smial
                          > o
                          >
                          > Z reszty wypowiedzi wnioskuje ze ktos calkiem niedawno musial ci
                          ten wierszyk
                          > zacytowac odnosnie twojego zachowaniabig_grin

                          Nie sądź innych według siebie smile
                      • kamelia04.08.2007 dla emki_wawki-nowej pani dulskiej 16.10.07, 16:36
                        1. wyjaśnienie słowa menażeria jest tutaj: www.slownik-
                        online.pl/kopalinski/D295419CB4937209C12565DA005B40CE.php

                        ciekawe, czy nieżyjącego prof. Kopalińskiego też będziesz pouczać.
                        Rodzice by sie zapadli pod ziemię, a moi nie, bo rozumieją znaczenie
                        tego słowa (nie tylko wykładnia językowa sie kłania, ale i
                        etymologia). Ale może rodziców naszych juz nie mieszajmy w to.

                        Mam prawo mieć zdanie o weslu bez dzieci, tak jak ty z dziećmi.

                        Co ma głośność kapeli do jej jakości - nic.
                        Rozneglizowane panny odnosiły sie do dyskoteki, każdy by to
                        zrozumiał. Czytaj ze zrozumieniem.


                        Co do cech typowego tradycyjnego (ukochanego przez ciebie) wesela,
                        to właśnie takie jest. Jeśli o tym nie wiedziałaś, to nie wypowiadaj
                        się na temat tradycji, bo znasz się na tym jak wilk na gwiazdach (to
                        mój ulubiony cytat ze Szwejka). Życie w oazie, czy tym podobnym, to
                        nie polska tradycja. Widać, że jestes spod klosza.

                        Tradycja wesela tak mi sie kojarzy, wielu osobom na forum też tak
                        sie kojarzy. To swiadczy o tym, że takie wesela są nadal niestety
                        powszechne. Od mojej rodziny i znajomych bądź sie łaskawa
                        odstosunkować.

                        Powtarzam o katalogu zaproszonych osób, żeby ci sie utrwaliło.

                        Tego wulgarnego określenia o przewodach kanalizacyjnych i anatomii
                        nie będę komentowała, bo świadczy tylko o tobie i twoim poziomie.
                        Dalsze inwektywy nt. kwok tez pominę.

                        Wracając do zaproszeń: Maria i Jan Kowalscy: to Maria i Jan
                        Kowalscy. Czego jeszcze nie rozumiesz, jakie tu moga byc
                        niedowówienia? Niczego nie musze tłumaczyć, wszystko jest w porządku.

                        Mam wrażenie, że miejsce mózgu zajęła macica, o matko (o matko
                        boska).

                        Cała jestes zielona z tej złości, a przy tym zapieniłaś.


                        Pozwolę sobie juz z toba nie dyskutować.

                        Moje stanowisko nt. konieczności prowadzania dzieci na wesele już
                        przedstawiłam.
                        • emka_waw No, no, nie będę ci przecież odbierać tego tytułu! 18.10.07, 12:07
                          > 1. wyjaśnienie słowa menażeria jest tutaj: www.slownik-
                          > online.pl/kopalinski/D295419CB4937209C12565DA005B40CE.php
                          >
                          > ciekawe, czy nieżyjącego prof. Kopalińskiego też będziesz pouczać.
                          > Rodzice by sie zapadli pod ziemię, a moi nie, bo rozumieją
                          znaczenie
                          > tego słowa (nie tylko wykładnia językowa sie kłania, ale i
                          > etymologia). Ale może rodziców naszych juz nie mieszajmy w to.

                          Jak miło, ze sama się ośmieszasz, zacytuję:

                          "menażeria przedsiębiorstwo obwożące na pokaz dzikie zwierzęta w
                          klatkach; pomieszczenie, gdzie zwierzęta te pokazywane są
                          publiczności."

                          Za jakie zwierzątko się uważasz, tak na marginesie?

                          " Etym. - fr. ménagerie 'menażeria' od ménager 'oszczędzać;
                          pokierować czym; obmyślić' z ménage 'gospodarstwo (domowe);
                          małżeństwo'."

                          Krótko mówiąc, menażeria, nawet z punktu widzenia etymologii, nie
                          obejmuje dzieci smile

                          Podsumowywując: użyłaś słowa, które znaczenia nie do końca
                          zrozumiałaś. Twoje pokorne wyjaśnienia i przeprosiny przyjmuję.

                          > Mam prawo mieć zdanie o weslu bez dzieci, tak jak ty z dziećmi.

                          Oczywiście, dlaczego więc bez przerwy negujesz moje prawo do
                          własnego zdania? Ja WYRAŹNIE napisałam, i powtórzę raz jeszcze:
                          jeśli ktoś nie chce dzieci na weselu, musi dac gościom wyraźny
                          komunikat na ten temat, i tyle...
                          >
                          > Co ma głośność kapeli do jej jakości - nic.
                          > Rozneglizowane panny odnosiły sie do dyskoteki, każdy by to
                          > zrozumiał. Czytaj ze zrozumieniem.

                          Czyli do wesela nic, rozumiem więc, że przyznajesz, że wstawienie
                          przez ciebie kawałka o dyskotece w dyskusji o weselu było błędem.

                          > Co do cech typowego tradycyjnego (ukochanego przez ciebie) wesela,
                          > to właśnie takie jest. Jeśli o tym nie wiedziałaś, to nie
                          wypowiadaj
                          > się na temat tradycji, bo znasz się na tym jak wilk na gwiazdach
                          (to
                          > mój ulubiony cytat ze Szwejka).

                          Za to ty na temat tradycji rodem z mordowni masz niezłe pojęcie, a
                          fakt że tradycja kojarzy ci się z zabawami godnymi meliny, powoduje,
                          że współczuję ci coraz bardziej.

                          Życie w oazie, czy tym podobnym, to
                          > nie polska tradycja.

                          Jesteś oazowcem?

                          Widać, że jestes spod klosza.

                          Nie, z normalnej, kulturalnej rodziny. Jeśli tobie wydaje się to
                          dziwne, to dalej ci współczuję.
                          >
                          > Tradycja wesela tak mi sie kojarzy, wielu osobom na forum też tak
                          > sie kojarzy.

                          SZCZERZE współczuję.

                          To swiadczy o tym, że takie wesela są nadal niestety
                          > powszechne.

                          Niestety, ale jak widać, w przeciwieństwie do ciebie, nie mam
                          żadnych doświadczeń z udziału w tak żenujących imprezach.

                          Od mojej rodziny i znajomych bądź sie łaskawa
                          > odstosunkować.

                          Sama opisałaś "tradycyjne" "rodzinne" wesela jak zabawy z rodem z
                          meliny. Miałam pewne prawo sądzić, że z autopsji piszesz.
                          >
                          > Powtarzam o katalogu zaproszonych osób, żeby ci sie utrwaliło.
                          >
                          > Tego wulgarnego określenia o przewodach kanalizacyjnych

                          Skoro go tu nie wykropkowali, nie było wulgarne. Ale widać trafiłam
                          w sedno, skoro tak cię zbulwersowało.

                          i anatomii
                          > nie będę komentowała, bo świadczy tylko o tobie i twoim poziomie.

                          Oj, prawda w oczy kole...

                          > Dalsze inwektywy nt. kwok tez pominę.

                          Słowa "kwoka" użył Brzechwa w tym konkretnym wierszu. Może,
                          uzbrojona w słowniki Kopalińskiego, zacznij nam tu udowaniać, że
                          Brzechwa swoje wiersze dla dzieci pisał inwektywami.

                          No ale każdy widzi, co chce widzieć, widać, jak ktoś się za kwokę
                          uważa, to obrazi się nawet za bajki dla dzieci...
                          >
                          > Wracając do zaproszeń: Maria i Jan Kowalscy: to Maria i Jan
                          > Kowalscy. Czego jeszcze nie rozumiesz, jakie tu moga byc
                          > niedowówienia? Niczego nie musze tłumaczyć, wszystko jest w
                          porządku.

                          Gdyby tak było, temat nie wracał by jak bumerang. Ignorując temat,
                          nie rozwiążesz go.

                          >
                          > Mam wrażenie, że miejsce mózgu zajęła macica, o matko (o matko
                          > boska).

                          To idź do lekarza, jeśli odczuwasz takie objawy.
                          >
                          > Cała jestes zielona z tej złości, a przy tym zapieniłaś.

                          Nie sądź innych według siebie smile Ja z takiej menażerii jak ty mogę
                          się co najwyżej pośmiać smile

                          >
                          >
                          > Pozwolę sobie juz z toba nie dyskutować.

                          Obiecujesz? Na piśmie? Koniec twoich autokompromitacji?

                          >
                          > Moje stanowisko nt. konieczności prowadzania dzieci na wesele już
                          > przedstawiłam.

                          A ja swoje na temat MOŻLIWOŚCI przyprowadzenia dzieci na wesele.
                          Chyba nawet nie zrozumiałaś (albo nie chciałaś zrozumieć), o czym
                          piszę.

                          Jeśli jest jeszcze coś, czego nie rozumiesz, albo chcesz sobie
                          popisać (nie wiem, może ci to dobrze robi na dowartościowanie się) -
                          pisz na maila gazetowego, OK?
            • seditka Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 13:34
              mało o życiu to Ty wiesz prawdopodobne...
              i zdecydowanie nie chce mi się z Tobą wdawać w dłuższą polemikę
              (jeśli wiesz co to słowo oznacza)
              w każdym bądź razie każdy sam decyduje jak traktuje innych ludzi, i
              jak pozwala się traktować...dla mnie dziecko to człowiek z którym
              należy się liczyć (sama nie mam jeszcze dzieci) i na swoim weselu z
              radością powitam dzieci tych gości którzy zechcą je zabrać
              a na wesela do znajomych w przyszłości - jeśli będzie taka potrzeba
              będę zabierać swoje dziecko-i wiem , że nikt z nich nie będzie
              robił tego powodu fochów...
    • kasiulina.p Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 11:26
      U mnie na weselu dzieci prawdopodobnie będą - wyjdzie to w trakcie
      potwierdzeń. Wstępnie naliczyliśmy ok. 20 maluchów, na szczęście
      jest możliwość zorganizowania pokoju gdzie zmęczone dzieciaki położy
      się spać, jeśli rodzice nie będą chcieli ich odwieźć do domu. Jednak
      po cichu liczę że dzieci nie będą targane przez pół Polski i zostaną
      z babciami.
      Argumenty typu "to moje wesele i nie chcę dzieci" do mnie nie
      przemawiają.
      • shellerka wg własnego uznania 16.10.07, 12:30
        slub bralam we wrzesniu, wesele chcielismy miec skromne maksymalnie na 60 osób.
        Zeleżało nam na tym, zeby bylo jak najwiecej osob nam bliskich tzn. przyjaciol,
        rodziny z ktora mamy naprawde kontakt a nie piata woda po kisielu, albo "bo
        wypada go zaprosic". Dlatego zamiast mojego kuzynostwa w wieku szkolnym z ktorym
        kontakt mam raz na 10 lat przez 5 minut, wolałam zaprosic własnie przyjaciół z
        którymi widujemy się naprawdę często i są mi zdecydowanie bardziej bliscy. Z
        tego też powodu nie zaprosilismy sióstr mojego taty, z którymi ojciec żyje w
        konflikcie od jakiegoś czasu (które o dziwo były oburzone ze nie byly
        zaproszone) - bo po co? miałabym sobie psuć i zagęszczać atmosferę? nie uważam
        że to dobry dzień na godzenie się , które dla mnie byłoby na siłę i sztuczne.
        Moi wujkowie i ciocie nie mieli nam wogole za złe że poprosiliśmy ich samych na
        imprezę, ale są to ludzie kulturalni, sympatyczni i co najważniejsze
        wyrozumiali. A kuzynostwo? Przyszło do kościoła z życzeniami i też nie wyglądało
        na obrażonych.
        Argument o tym że kiedyś będę chciała być zaproszona z dzieckiem odpada. Moje
        własne - roczny synek, mimo że tydzień później były jego urodziny i w sumie
        planowaliśmy połączyć dwie imprezy - został w domu z moją ciocią, która wolała
        zostać w domu z przyczyn osobistych. Uznalismy bowiem, ze ani my ani moja mama
        czy babcia nie bawilyby się dość dobrze będąc zmuszone do opieki nad bobasem. A
        i dla niego hałas, dym i opary alkoholu bylyby wątpliwą rozrywką. Zreszta dziwie
        sie parom które ciągną na jakiekolwiek "imieniny, urodzinki, wesela itp" swoje
        szkraby. Co to za zabawa? I współczuję zony ktora mówi, że dziecko jest
        wazniejsze dla niej od męża. W takim razie na imprezy zabieraj dziecko, a męża
        zostawiaj w domu (szybko znajdzie taką dla ktorej on będzie najwazniejszy) Moja
        niedoszla tesciowa wlasnie tak ciągała po imprezach swojego synka... Dlatego
        m.inn. jest NIEDOSZłĄ tesciowąbig_grin Współczuć matki i żony
        • kasiulina.p Re: wg własnego uznania 16.10.07, 12:35
          Mimo że dzieci nie będą (mam nadzieję) przeszkadzały mi na weselu to
          własne zostawiłabym w domu. Ale jak ktoś koniecznie chce to nie będę
          stawać na przeszkodzie.
        • olimpia_b81 Re: wg własnego uznania 16.10.07, 12:42
          hmm,wiesz co jako matka dziecko kocham nad zycie i zawsze bede-meza
          nie wiem,zycie pokaze.ludzie sie rania a dziecko zawsze bedzie mna-z
          krwi i kosci.mezczyzna to nie male dziecko i nie musze o niego dbac
          jak o dziecko.
          a ze ja ciagam-o tak,niech od poczatku uczy sie byc wsrod
          ludzi,halasu a nie w domciu z ciocia.logiczne tez ze nie bede na
          sile jej tam trzymac cala noc.i nie mam cioci pod reka na zawolanie
          a nie mam zamiaru siedziec ze wzgeldu na dziecko w domu do
          ukonczenia przez nie 18tu lat.dlatego ciagam na
          imprezy,urodziny,wesela itd.
          a slowa wspolczuc matki i zony-wiesz co,lepiej siedz cicho niz masz
          takie bzdury rodem z Niemowlaka wypisywac.
          • shellerka Re: wg własnego uznania 16.10.07, 13:02
            może cię rozczaruję, ale dzieci też potrafią ranićsmile i z czasem odchodzą na 100
            %. Mąż jak się postarasz, zostanie z toba na zawszebig_grin
            A co do obycia i nauki bycia wśród ludzi - nie uważasz że na początek wystarczą
            kinderbale i wyjścia do restauracji czy na grilla z innymi rodzinkami z dziecmi?
            naprawdę uważasz że głośna impreza pozytywnie wpłynie na rozwój twojego
            dziecka??? hmmm... ciekawe podejście. W takim razie proponuję wizytę w klubie -
            niech się od małego uczy obyciabig_grin Też nie mam "na zawołanie" ale jak się dobrze
            poszuka to zawsze znajdzie się ktoś miły - choćby z ogłoszenia kto popilnuje
            małego (po 21 już spi a wtedy zacyznają się najlepsze imprezy) a ja z mężem
            możemy się zabawic. Ja czuję się wtedy kobietą a nie mamuśką i na chwilę
            zapominam że mam 28 lat i obowiązki.
            • mozambique Re: wg własnego uznania 16.10.07, 14:45
              fridrich beauty , i widzisz ???
              maiałam 10000000% racji ,

              nie zyczysz sobie na włascnej całonocnej, alhokoholwej imprezie za
              ktorą sama płacisz gaworzącego pod stołem i płaczaćego, zajmujacego
              czas lub przysłuchujacego sie rozmowom dorosłych nieletniego
              narybku i juz .....
              zostałas nazwana egocentryczką , niewychowaną, zimną suką
              leckeważacą gosci, juz inni nie chcieliby ciebei znać, juz by sie
              obrazili, juz cię odsądzili od czci i wiary, juz wiesz zei sie do
              nieczego nie nadajesz
          • kamelia04.08.2007 czy twój mąż czytał te twoje mądrości 16.10.07, 14:19
            -jak możesz pisać, że nie wiesz czy bedziesz męża kochać?
            współczuje twojemu mężowi, widac, że go już nie kochasz; ja mojemu
            obiecałam, że zrobie wszystko by nasze małżeństwo było zgodne,
            szczesliwe i trwałe, a ty podobno też? podobno miłość itd.

            -skąd wiesz, że dziecko będzie zawsze tobą/z tobą. Dziecko nie jest
            twoja własnościa, kiedys odejdzie, a jak bedziesz mamuśką, a nie
            rozsądna kobieta, to ucieknie szybciej i dalej,

            -jeśli uważasz, że o męża nie trzeba dbać, to nie zdziw sie, że
            znajdzie sie szybko w ramionach takiej, która będzie o niego dbać i
            głaskać, a ty zgorzkniała będziesz sączyc dziecku jad, że mężczyźni
            to świnie
            Związkek trzeba pielęgnować. Kwiatki w domu pielęgnujesz,a męża nie
            szanujesz? Wiadać, że zależało ci tylko żeby wyjść za mąż i przebrac
            sie za księżniczkę w białą suknię.

            Jeśli tak ci zależy na walorach edukacyjnych, tudziez wychowawczych
            wesela, to wszysko w swoim czasie, dla kilkulatka to zdecydowanie za
            wczesnie. A może puść dziecku film erotyczny, niech sie uczy...(idąc
            twom tokiem "myślenia").
            • shellerka szkoda gadać Kamelia 16.10.07, 14:52
              czytając takie posty jak te olimpii czy seditki plakac sie chce. to rodzaj matek
              uzalajacych sie nad swoim losem - boze jak one maja ciezko bo ciagle tylko
              dziecko dziecko dziecko. potem takie osoby mowia synowi: ja tak ciezko
              napracowalam sie wychowujac cie a ty mi sie tak odwdzieczasz? z takich matek
              robia sie potem tesciowe w stylu "synuś zjedz zupke, zona ci takiej nie zrobi,
              ona pewnie nic nie robi, nie dba o ciebie", nie wspomne juz o stosunkach w
              małżenstwie - po slubie staja sie matkami polkami i "stary co ci do glowy
              przychodzi, glowa mnie boli, daj mi spokoj". I potem jest ze mezczyzni to swinie
              big_grin oj kobiety kobiety... wyluzujcie. Dziecko mam wyczekane, upragnione, po dwoch
              poronieniach, ciaza mega trudna, a syn po urodzeniu spedzil pierwsze cztery doby
              pod respiratorem walcząc o zycie. Dopiero dwa tygodnie po porodzie mogl wyjsc ze
              szpitala. Kocham go całą sobą. Ale nie wolno w tym wszystkim zatracic samej
              siebie. Bo milością tez mozna skrzywdzic niechcacy... I mozna cos waznego w
              zyciu przegapic...
              • olimpia_b81 Re: szkoda gadać Kamelia 16.10.07, 16:09
                to nja ci napisze tak: sama 24h/dobe z dzieckiem przez pol roku,maz
                na morzu,do rodziny 2000km-dalej chcesz mi mowic,ze nie mam prawa
                narzekac ze mi ciezko,czy czuc sie bardzo mocno zwiazana z dzieckiem
                a one ze mna.
                a posty typu zal mi meza,pewnie go nie kochasz-dorosnicie kobiety bo
                urodzicie sie z reka w nocniku,ze jednak czlowiek jest istota
                popelniajaca bledy,
                i ja nie zatracam calej siebie-przeczytja wstep mojego postu,to jak
                zyje i moze zrozumiesz czemu moje dziecko uczestniczyc w imprezach-
                co zreszta bardzo lubi.
                • shellerka Re: szkoda gadać Kamelia 16.10.07, 16:24
                  no nie bardzo potrafię to zrozumiec... (ale racje mialam) skoro jest tak jak
                  piszesz, to tym bardziej powinnas korzystac z okazji bycia i bawienia sie tylko
                  w towarzystwie męża, ktory chyba tez tego potrzebuje. Zabierajac na impreze
                  dziecko, poswiecasz uwage dziecku, bo nie oszukujmy sie ono jej wymaga, a maz???
                  po takim okresie pobytu na morzu??? hmm... Co do 24h/dobe - moja droga... mozesz
                  isc do pracy? mozesz. Są żłobki, przedszkola. Jesli ci sie nie chce, bo wolisz
                  byc z dzieckiem, to i na to sa sposoby. Jest fitness dla matek z dziecmi, mozna
                  na kilka godzin poprosic opiekunke a samej wyjsc do kolezanki, do kina, do
                  biblioteki, gdziekolwiek byle nie mowic potem ze "ja 24 h / dobe musze z
                  dzieckiem, mam juz dosc" zadne dziecko nei chce miec rozgoryczonej, uzalajacej
                  sie nad soba matki. tym bardziej mąż takiej żony.

                  A co do mojej sytuacji - mąż cały tydzien praca za granicą. Wraca w piątek
                  poznym wieczorem, wyjezdza w niedzielę w nocy. Ja w tygodniu pracuję, bo nie
                  lubię siedzenia w domu. Mam to szczescie ze dzieckiem opiekuje sie moja babcia.
                  Ale gdyby nie ona wzielabym opiekunke. A juz niedlugo posle dziecko do żłobka. I
                  w weekendy staram sie jak najwiecej uwagi poswiecic mezowi wlasnie. Bo to dla
                  dobra dziecka. Ono powinno wychowywac sie w atmosferze zdrowej milosci i
                  szczęscia, a nie wzajemnych pretensji i żalów.
                  • olimpia_b81 Re: szkoda gadać Kamelia 16.10.07, 16:31
                    gdzie ja napisalam zal i pretensje??
                    jestesmy zgrani jak nikt kogo znam,kochamy sie ale nie zyje w
                    swiecie iluzji,jestem szczeliwa z dzieckiem w domu,na imprezie,lubie
                    swoje zycie a dziecko jest jego integralna czescia,jak mam ochote
                    zostawiam je z mezem,ide sie schlac z kolezankami ale na wesele
                    poczulabym sie urazona jakby mnie zaproszono bez niej,
                    nie mowie,ze bym ja wziela ale jakby mi ktos powiedzial:nie chce
                    dzieci na moim weselu to bym mu powiedziala to spierd...aj,
                    proste,o tym jest ten post,
                    a to,ze nie nalezy sie zamykam z dzieckiem w domu i byc matka polka
                    to ja dobrze wiem i jestem na to dobrym przykladem,
                    ty natomisat sie czepilas tej kwestii jaka ty jest super spelniona
                    majac dziecko bez wyraznego powodu,

                    zlobki,przedszkola-hmm,nie stac nas narazie na nie,w UK sa to
                    cholernie drogie sprawy wiec nie masz racji,ze mozna.
              • seditka Re: szkoda gadać Kamelia 16.10.07, 19:38
                shellerka , nauczyć Ty się czytać ze zrozumieniem-wiesz , złóż
                literki w całość i powtórz na głos słowo i spróbuj zrozumieć co
                zsylabizowałaś...rozumiem ,że to może być trudne , jak IQ oscyluje
                koło zera , ale próbuj , próbuj...trening czyni mistrza
                napisałam w poprzednim poście wyraźnie , że nie mam dzieci , i nie
                użalałam się nad soba jaka to ja biedna i nieszczęśliwa
                jestem...konfabulujesz po prostu...
                a to że Ty masz taki pogląd na wychowanie dziecka , nie oznacza , że
                tak uważają inni ludzie na tym wielkim świecie...tolerancja jest
                Tobie mocno zalecana...
                nie chcesz to nie zabieraj dziecka na wesele , ale nie dziw się , że
                ktoś może poczuć się mocno urażony , jak powiesz , żeby nie
                przyprowadzał swojego dziecka , bo Ty, organizatorka sobie tego nie
                życzysz
                zresztą szkoda mojego czasu , każdy niech robi jak chce , ja mam to
                szczęście , że obracam się w bardzo cywilizowanym środowisku i
                naprawdę nie mam tego typu problemów
                • shellerka Re: szkoda gadać Kamelia 17.10.07, 08:35
                  smile))))))))))))))))))))))

                  ja nie mowilam tylko do ciebie. przeczytaj uwaznie. a tobie prorokuje wlasnie
                  takie utyskiwanie na bycie matka polka egocentryczko
                  • seditka Re: szkoda gadać Kamelia 17.10.07, 09:41
                    Ty już lepiej shellerka nie prorokuj , zdecydowanie nie masz
                    predyspozycji do bycia prorokiem (do tego potrzebna jest
                    charyzmatyczna osobowość) , jak masz taką potrzebę przepowiadania
                    przyszłości to zostań wróżką
                    a najlepiej zajmij się dokształcaniem, chociażby zajmij się swoim
                    językiem polskim - wiesz , w poście nie można werbalnie przekazywać
                    informacji , no i formuła grzecznościowa "Ty" , "Ciebie" wymaga
                    zastosowania właściwej pisowni
            • olimpia_b81 kamelia 16.10.07, 16:11
              poczekaj jak sie dziecko ci urodzi a ty zaczniesz drzec koty z mezem
              o kazda pie..,
              wspomnisz moje slowa,ze dziecko zmienia wiele,a napewno relacje maz-
              zona i znam wielleee par ktore sie rozstaly po narodzinach dziecka
              bo maz nie mogl zrozumiec ze juz nie jest tym NAJ dla zony.
              • shellerka Re: kamelia 16.10.07, 16:28
                oczywiscie ze wiele zmienia. ale to czy zmieni relacje maz zona zalezy tylko od
                kobiety i od tego jak ona zareaguje na te zmiany. Moj maz bardzo obawial sie
                tego (czesto o tym rozmawialismy) ze wlasnie po urodzeniu dziecka ono stanie sie
                calym swiatem dla mnie a on zejdzie na boczny tor. Dlatego tym bardziej staralam
                sie pokazac mu jak wazny jest dla mnie ON. Pewnie ze jak bylam zmeczona
                wstawaniem co piec minut do placzacego malenstwa, nie w glowie mialam seks, czy
                bycie mila, ale jak tylko moglam staralam sie okazywac mu jak mi na nim zalezy i
                ze nie przestal byc nr 1. A te pary ktore rozstaly sie po narodzinach dzieci -
                przeanalizuj dokladnie... czy aby caly swiat nie zaczal sie w nich krecic wkolo
                dziecka, spychajac relacje maz - zona na boczny tor. Mamuski, ktore potrafia
                rozmawaiac tylko o dziecku, kupkach i kaszkach przestaja byc interesujace dla
                swoich facetow.
                • olimpia_b81 Re: kamelia 16.10.07, 17:00
                  ty nic nie sluchasz mnie!
                  nie znasz mnie-a temat kup i zup jest mi obcy i to bardzo,
                  tylko taka jest prawda a rozmowa zaczela sie od tego,ze zaproszenie
                  mnie celowo bez dziecka wiaze sie z tym ze nie przyjde z powodow
                  ktore wczesniej wymienialam wiec nie musisz mnie uswiadamiac ze
                  dziecko nie jest najwazniejsze,bo ja to wiem.i to bardzo dobrzesmile)
                  dlatego posiadanie dziecka nie powoduje ze nie siedze w domu jak jej
                  nie mam z kim zostawic-biore ja z soba i robie to co ja chce,kiedy
                  chce a ona mi nie przeszkadza-grzecznie przesypia libacjesmile))
                  ale cieszy mnie ze piszesz takie rzeczy zamiast tego,ze dla dziecka
                  trzeba sie poswiecacsmile)
                  pozdrawiam.
              • kotek.filemon Re: kamelia 16.10.07, 16:59
                > wspomnisz moje slowa,ze dziecko zmienia wiele,a napewno relacje maz-
                > zona i znam wielleee par ktore sie rozstaly po narodzinach dziecka
                > bo maz nie mogl zrozumiec ze juz nie jest tym NAJ dla zony.

                Proste - znalazł sobie taką, dla której nadal był naj. Niektóre panie
                skoncentrowane na zupkach i kupkach przegapiają, że nadal mają męża.
                • olimpia_b81 Re: kamelia 16.10.07, 17:01
                  a dla mnie to hormony,instynkt a nie skoncentrowanie na zupkach.
                  • kamelia04.08.2007 Re: kamelia 17.10.07, 08:29
                    hormony, instynkt... A co ty dżdżownica, a może pies ci zjadł rozum?
                    • olimpia_b81 Re: kamelia 17.10.07, 08:54
                      poczekaj,poczekaj.....
                      zobaczysz
                      • shellerka Re: kamelia 17.10.07, 09:05
                        otworz oczy dziewczyno. poczekac to mozesz ty. na to jak dziecko skonczy 18 lat
                        a ty poczujesz sie samotna i niepotrzebna, bo jedyne co cie krecilo cale zycie
                        to zupki, obiadki, i zaloz synku czapke bo zimno
                        • olimpia_b81 Re: kamelia 17.10.07, 09:09
                          rety zacielas sie??czy czytasz wszystkie posty czy tylko wybiorcze i
                          pieprzysz mi w kolko o tych kupkach??
                          zapisz na KMW-i tam sie popisuj i nawracaj-mnie nie musisz!
                          i nie mow,ze dziecko nie zmienilo twojego spojrzenia na meza,ze
                          pierwsze 3 m-ce po porodzie nie wiedzialas co sie stalo z Toba,twoim
                          zyciem i co to dziecko od Ciebie chce,ze sexu Ci sie nie chce i bys
                          najchetniej ten okres przespala???
                      • shellerka Re: kamelia 17.10.07, 09:07
                        a co do hormonow... no coz.. moj instynkt macierzynski jest bardzo rozbujaly,
                        ale instynkt kobiety taki typowo seksualny rowniez. tak jest zdrowiej mi sie zdaje
                        • olimpia_b81 Re: kamelia 17.10.07, 09:11
                          to gratuluje,ale jestes w mniejszosci-bo wszystkim wkolo wkrotce po
                          porodzie oslabl i to jest naturalne.
          • mgla_jedwabna Re: wg własnego uznania 31.10.07, 13:18
            "o tak,niech od poczatku uczy sie byc wsrod
            > ludzi,halasu a nie w domciu z ciocia."

            to może też niech od początku wciąga wódeczkę zamiast herbatki z kopru włoskiego? Picia alkoholu też się trzeba nauczyć, to się przydaje w dorosłym życiu.

            IMHO można zabierać na wesele dzieci ale na zasadzie, że bawią się do 20-21 a potem idą spać w specjalnie przygotowanym do tego pomieszczeniu. Po prostu dorośli chcą się czasem pobawić w SWOIM gronie. Jak już ktoś zauważył - na bal karnawałowy albo przyjęcie firmowe też się dzieci nie zabiera. Wyjątek stanowiłoby dla mnie dziecko karmione piersią - bo raczej trudno, by nakarmiła je opiekunka, poza tym taki szkrab nic nie rozumie więc to tak, jakby go nie było (nie napatrzy się na podpitych wujaszków itd.)

            Jak byłam mała to mówiono mi, że małe dziewczynki nie powinny bywać na nocnych imprezach z dużą ilością alkoholu.

            A co do "ważnego wydarzenia w życiu rodziny" to jest nim przede wszystkim sam ślub a nie wesele, prawda?
      • mozambique Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 16:19
        "Argumenty typu "to moje wesele i nie chcę dzieci" do mnie nie
        > przemawiają.'

        czyli nie zechcesz uszanowac woli panstwa młodych ?? nawet wyraźnei
        podanej duzymi drukowanymi literami ?
        to po cholere ci isc na wesele ?
        napic sie i najesc za darmo mozna tez przy innych okazjach
        • kasiulina.p Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 16:57
          > czyli nie zechcesz uszanowac woli panstwa młodych ?? nawet
          wyraźnei
          > podanej duzymi drukowanymi literami ?
          > to po cholere ci isc na wesele ?
          > napic sie i najesc za darmo mozna tez przy innych okazjach

          Gdybym miała dziecko to po żadną cholerę nie poszłabym na taka
          uroczystość. A jeżeli swoich gości podejrzewasz że chcą się
          tylko "napic sie i najesc za darmo" to im współczuję serdecznie.
          • kasiulina.p Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 17:00
            Ślub i wesele traktuję jako okazję to spotkania się ze wszystkimi
            bliskimi, a nie spęd gości którzy mają jak kukiełki zachowywać się
            pod dyktando panny młodej.
            • kamelia04.08.2007 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 17.10.07, 08:32
              to panna młoda zaprasza gości i organizuje wesele. Przychodzisz w
              gości, a nie szarogęsisz się.
              • olimpia_b81 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 17.10.07, 09:20
                to co mozna kolezanke bez meza bo sie go nie lubi???
                • mozambique Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 17.10.07, 14:55
                  można

                  jesli wyraxnie zaznaczysz ze , z takich czyinnnych względów sobei go
                  nie żyzczysz , powiedzic o tym koleżance

                  gdyby np przyszło mi meic wsró znajomych morderce, gwałciicela czy
                  pedofial ( a szceslwia ejstem ze nie mam ) i gdyby był on np.
                  członkwim ojej dalszej rodziny to tak , WYRAŹNIE zanzaczyłabym ze
                  nie chce go na MOJEJ uroczystosci . I oczekwiałbym ze to zyczenie
                  zosateni spełnione.
                  To czy kolezanka byałąby w stanie [rzyjsc na wesele bez swoejgo
                  ślubnego , czy w grę wchdoziłaby smiertelna obraza to jzu inna
                  sprawa.

                  Para Młoda zaprasza, Para Młoda decyduje, od gosci zaley czy z tego
                  zaprosznie skorzyatają , ale usznaowac wolę powinni.
                  Ktos ju tu podał analogiczny przykład - bedąc zaproszonym przez
                  kogos Sywlwetsra tez ciagniesz ze sobą dzieci, dzieci kuzynki,
                  babcię czy ciocię?
    • morrighan80 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 16.10.07, 14:54
      Oj babki, co sie zrecie? Autorka juz napisala ze zaprosi rodzicow
      bez dzieci. Kazdy zaprosi tak jak bedzie chcial albo uzna ze wypada.
      Jedni uwazaja ze dziecko sie wyszaleje i pojdzie spac wczesniej
      (albo z mama albo z babcia - ktora tez wytrzymalosc ma nie zawsze
      rowna 30latce), a inni ze w ogole babli nie beda brali i juz. Qniec
      tematu. Nie zrec sie bo slub jest radosnyn wydarzeniem (chyba ze sie
      kogos zmusza, co sie w dzisiejszych czasach raczej nie zdarza wink )
    • friedrich_beauty Proba podsumowania 16.10.07, 19:16
      Kochane,
      naprawde nie sadzilam, ze moim niewinnym (jak mi sie zdawalo) pytaniem wywołam tak zażartą dyskusję! Nie bede nawet probowala ustosunkowac sie do wypowiedzi wszystkich autorek, ale spisze tylko kilka refleksji - tak na goraco.
      1) w pewien dziwny sposob dyskusja nad tematem dosc organizacyjnym przemienila sie w polemike na tematy prawie egzystencjalne! gdzie pojawiaja sie kwestie podejscia kobiet do macierzynstwa, czy samego malzenstwa
      2) bardzo dziekuje za wywazone, raz jeszcze podkreslam wywazone opinie - wypowiedz na forum ma za zadanie przedstawienie roznych opinii-bez ich wartosciowania. jest wiec dla mnie pewnym nieporozumieniem podejsice osob, ktore forum traktuja jak pole prywatnej bitwy - bynajmniej nie cwicza tu sztuki dyskusji, ale probuja narzucic swoje zdanie uzywajac do tego miedzy innymi dosc nieeleganckich (zostawmy to nieco eufemistyczne okreslenie) wyrazen i osobistych wycieczek, niektore w stylu ponizej progu wytrzymalosci czlowieka kulturalnego. takie przerzucanie sie cytatami i wytykanie niecislosci logicznych czy analizy negatywnego zabarwienia wyrazu - czemu ma to sluzyc odowodnieniu wlasnej wartosci czy zaleczeniu kompleksow?
      anonimowosc internetu daje zludne poczucie bezkarnosci - ja, zreszta popra mnie tu inne osoby- nie zgadzam sie do sprowadzenia rozsadnych dyskusji (osob kulturalnych o roznych swiatopogladach, roznym podejsciu do tradycji) do poziomu dysput przekupek na bazarku
      odpowiadajac na ktores tam zarzuty - niech bedzie, ze jestem zapatrzona w siebie egocentryczke - ale nie jestem jzu malolata - to doswiadczenie wyrobilo u mnie cos co ja okreslam jako asertywnosc - jesli ktos poczuje sie urazony - coz przykro mi- nie mam zamiaru godzic sie na rzeczy, ktore mi sie nie podoja tylko dlatego aby nie urazic jakies ciotki klotki
      pozdrawiam

      • nati.82 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 10:47
        Przeczytałam cały watek i jestem zaskoczona problemami, jaki
        powstaja w główkach niektórych kobiet. Przede wszystkim nie rozumiem
        matek, które piszą, że poczułyby sie obrazone, jesli zostałyby
        zaproszone bez dziecka. To młodzi organizują wesele i jesli zycza
        sobie obecności bez dziecka, to co macie do obrazania się?
        podziękować powinnyscie, że wam się maluch nie będzie platał pod
        nogami. Żadna matka mi nie wmówi, że wybawi się na weselu, mając u
        boku dziecko. Oczywiście jest róznica między sześciolatkiem, a
        dwulatkiem!Miałam na swoim weselu kilkoro dzieci: ośmiolatkę,
        sześciolatkę i czterolatka, które zaprosiłam, bo chciałam, bo to
        moja najblizsza rodzina. Natomiast kuzynka-matka dwulatka od razu
        zaznaczyła, ze dziecka nie weźmie, co jakoś nikogo nie zdziwiło i
        nie oburzyło. I sama tez bym dziecka na wesele nie zabrała, chcąc
        się bawic i szalec, a nie latać za nim i sprawdzać czy pielucha
        sucha. O ja wredna!
        • olimpia_b81 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 14:42
          ja tez bym nie wziela ale zapraszac bez-nieladnie dla mnie,jak by
          zapraszac bez meza
          • shellerka Re: Proba podsumowania 17.10.07, 14:53
            widze tu odmiane kompleksu edypa....
            • olimpia_b81 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 16:01
              na podstawie postu w internecie-gratuluje umiejetnosci
              buhahahahahahahha
          • nati.82 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 14:56
            Nie zgadzam się z tym. Jednak chyba inna zależność jest między żoną
            i mężem, a matką i dziećmi. To tak samo, jak znajomi moich rodziców
            robili wesele córki kilka lat temu i zaprosili tylko moich rodziców.
            Powinnam czuć sie urazona?
            • shellerka Re: Proba podsumowania 17.10.07, 15:36
              pewnie ze nie nati, ale ty i wiele innych kobiet macie zdrowe podejscie do
              samych siebie i swoich rodzin. natomiast osoby pokroju olimpii ciagna wszedzie
              swoje pociechy - kwestia mozliwosci pochwalenia sie potomstwem??? może. Nie
              wiem. W każdym razie ja widze to tak, ze taka zalatana za tym malenstwem, chyba
              ze jakies uposledzone jest i sie nie porusza (bo mojego wszedzie pelno) nie ma
              czasu sie bawic, bo co to za zabawa jak juz jedna z przedmowczyn pisala -
              latanie za dzieckiem i sprawdzanie czy mokro nie ma, czy nie przewraca wlasnei
              fontanny z czekolada, czy nie sciaga obrusu ze stołu, czy nie raczy sie pod
              stolem alkoholem, czy nie wiem sama, nei wpada pod nogi kelnera niosącego wazę z
              gorącym rosołem. Masakra. W takim zamieszaniu dziecko jest najmniej potrzebne.
              Ale nie przetłumaczysz i już.
              Matko! jak dobrze ze mam normalnych ludzi w otoczeniu.
              • olimpia_b81 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 15:59
                shellerka napisała:
                > Matko! jak dobrze ze mam normalnych ludzi w otoczeniu.

                wiesz co przesadzasz lekko,ale nie bede odpisywac na ten temat
                prowokacji bo dla mnie ty afiszujaca sie ze swoim dla ciebie lekkim
                podejsciem do dziecka jestes dziwna-tu sie nie ma czym chwalic,
                a juz o twojej umiejetnosci czytania ze zrozumieniem nie wspomne,
                wspolczuje szczerze otoczeniu
                post jest o zapraszaniu a nie o zabieraniu dziecka!!!!!!
                • kamelia04.08.2007 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 16:13
                  nie widze potrzeby zapraszania dziecka na imreze dla dorosłych,
                  zwana potocznie weselem.
                  • nati.82 Re: Proba podsumowania 17.10.07, 17:13
                    Zgadzam się z schellerką i kamelią. Olimpia pisze o lekkim podejściu do spraw
                    dzieci, ale to nie o to chodzi przeciez. To, że ktoś chce mieć wesele a nie plac
                    zabaw to lekkie podejście? Albo że ktoś chce iść i się bawić do białego rana a
                    nie wiecznie mieć oczy dookoła głowy to też lekkie podejście? dlaczego kobiety
                    nie potrafią oddzielić od siebie roli matki, zony, pracownicy itd? właściwie to
                    nawet takim nie współczuje, skoro dla nich świętokradztwem jest otrzymanie
                    zaproszenia bez dziecka w tytule. Niech biorą to dziecko i niech się męczą! ja
                    też się cieszę, że mam normalnych ludzi dookoła siebie.
    • jarzynka17 u nas to było tak 17.10.07, 17:03
      u nas wszystkie dzieci były zaproszone dlatego na zaproszeniu
      pisalismy SZ.P. x i y z dziećmi. ale gdybyśmy nie zapraszali ich z
      dziećmi nie napisalibyśmy tak tylko imiona i nazwisko. na jednym
      zaproszeniu przez pomyłke napisalismy imiona i nazwisko wujka męża
      ale zapomnieliśmy o ich 6 dzieciach. omal się nie obraził. ale sam
      sie upomniał ze chyba o czyms zapomnieliśmy. teraz juz wiesz
      dlaczego dzieci byly u nas na weselu. nie przeszkadzały aż tak
      bardzo ale czasami były naprawde upierdliwe zwłaszcza kiedy wszyscy
      tańczyli aoni wariowali. przeszkadzalo to niektórym mnie tez
      czasami. ale czego sie nie robi dla familii. tongue_out
      pzdr
      • turana Re: u nas to było tak 18.10.07, 00:21
        Oj, goracy temat! Nie czytalam wszystkich postow bo nie mam czasu,
        sorry ale sama mam dziecko i tak sie skalada ze bralam slub
        koscielny w lipcu tego roku, moje dziecko bylo obecne do godziny 20,
        potem moja mama odwiozla je do domu i piecze przejela sasiadka.
        Jestem wiec absolutnie przeciw plataniu sie miedzy nogami malym
        gnomom i kimaniu na krzeslach, dodam ze uwielbiam mojego syna! Bylo
        kilka kolezanek ktore urazilam mowiac najdelikatniej jak potrafilam
        ze dzieci nie sa przwidziane. Dodam jeszcze ze moja restauracja
        zyczyla sobie 50% ceny za dzieci w wieku od 1,5 roku wiec calkiem
        sporo. Mieszkam daleko od rodzicow i tesciow ale zawsze sa jacys
        znajomi lub baby siter ktorzy moga sie zaopiekowac maluchem. A poza
        tym to co to za przyjemnosc dla rodzicow wyjsc na impreze i caly
        czas zajmowac sie dzieckiem a potem glowic sie gdzie je polozyc spac
        bo nie zawsze jest to przewidziane!
        • olimpia_b81 Re: u nas to było tak 18.10.07, 07:41
          bo wlasnie o to chodzi,ze mozna dziecko wziasc a potem dowiezc itd
          ale tematem jest sam fakt zapraszania!!!!!
          ja mam slub w grudniu,o 13tej i podejrzewam ze Mloda bedzie do tej
          wlasnie 20tej gdzies na tym weselu a potem ja babcia polozy spac.
          chce aby tam byla,nie czesto sie rodzina spotyka a takim komplecie a
          moje dziecko do niej tez nalezy.
          • shellerka Re: u nas to było tak 18.10.07, 08:25
            widzę że trochę wyluzowałaś. my też chcieliśmy na naszym weselu we wrzesniu mieć
            naszego synka. ale właśnie jego babcia czyli moja mama nam to odradzila. Bo to
            wlasnie na nia spadłby ciezar opieki nad nim. Nasze wesele odbywalo sie okolo
            30-40 km od Poznania gdzie mieszkamy i jechać taki kawał w ta i z powrotem +
            usypianie, karmienie przewijanie itp. to jakieś 1,5 godziny lekko wyjęte z
            imprezy. A moja mama zasługuje na zabawę w równym stopniu a nawet bardziej niż
            zaproszeni goście, bo włożyła sporo trudu i co tu kryć pieniędzy w organizację
            wesela. Dlatego młody byl na slubie - na ktorym zreszta marudzil, wychodzil z
            nami za raczki z kosciola, ale na weselu juz nie, bo byloby to meczace dla niego
            i dla nas.
            Mama byla miesiac wczesniej na weselu u swojego chrzesniaka, ktory swojego synka
            w wieku naszego mial na tym swoim weselu. Mama opowiadala i pokazywala na
            nagraniu dvd jak umeczona byla ciocia (babcia dziecka), bo to niestety na nią
            spadł obowiązek jego pilnowania (w sukni slubnej troche trudno sie opiekowac
            malenstwem, a dwa, ze specjalnie zdecydowalam sie na slub po urodzeniu, zeby moc
            sie wyszalec bez obaw o zdrowie moje czy malenstwa)
            • olimpia_b81 Re: u nas to było tak 18.10.07, 08:38
              nie wyluzowalam,od poczatku mialam takie zdanie,
              rozmowy dotyczyly zapraszania oraz ogolnego podejscia do
              macierzynstwa-ze mozna zyc tak jak wczesniej bez podrzucania dziecka
              wszystkim w kolo(czego ja nie moge robic np),robic wiele rzeczy
              wspolnie a nawet imprezowac.
              moje dziecko jest przyzwyczajone do imprez,spotkan ludzi i nie sadze
              aby byl wiekszy problem z nia na weselu.
              ty jednak czytasz wybiorczo i jak juz pisalam-cos nie do konca ze
              zrozumieniem
              • nati.82 Re: u nas to było tak 18.10.07, 12:43
                To ładna z ciebie matka, skoro targasz dziecko po wszystkich
                imprezach. I pewnie znajomi też zadowoleni, że w kółko przychodzisz
                z maluchem uwieszonym u szyji. Bardzo przepraszam, ale nie miesci mi
                się w głowie, że sa kobiety, które, gdy zostaja matkami, to nie
                potrafia już odciąć pępowiny.
                • olimpia_b81 Re: u nas to było tak 18.10.07, 13:40
                  hehehe,odciecie pepowiny??czy ty wiesz co oznacza ten zwrot??
                  bo napewno nie to,ze dziecko nie przeszkadza mi w zyciu,ze nie musze
                  prosic w kolko zeby sie zajeli nia bo mam ochote gdzies wyjsc,pojsc
                  do kolezanki na ploty itd.
                  biore ja,usypiam gdziekolwiek i nie musze byc zalezna od nikogo z
                  moimi planami,moge byc spontaniczna.to dla mnie jest macierzynstwo a
                  nie wyslugiwanie sie rodzinka.
                  i moje dziecko nie wisi mi na szyi,samo sie bawi,
                  poza tym miare tego jaka jestem matka jest min to,ze chce aby
                  uczestniczyla w moim zyciu a nie zrobic,urodzic,podrzucic babci.
                  chcialas dziecka-to sie nim zajmuj a nie tylko chwal!!!
                  • nati.82 Re: u nas to było tak 18.10.07, 13:47
                    tak, tak... jesli odpowiada ci takie zycie, to twoja sprawa
                    przeciez, są kobiety, które maja dzieci i są matki-polki, sa
                    kobiety, które oprócz wychowywania mają swoje zycie i są te, które
                    swoimi pociechami "umilają" zycie innym.
                    • olimpia_b81 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:11
                      dziecko to pacynka,ktora sie mozna chwalic,i baterii tez nie
                      wyciagniesz,
                      mowimy w tym watku o niemowlakach,wzglednie 2-3 latkach,
                      masz dzieci,ze tak wszystko o ich wychowaniu wiesz?
                      • nati.82 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:14
                        No własnie: mówimy o niemowlakach! Która matka ciągnie takie małe
                        dziecko na wesele???
                        • olimpia_b81 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:19
                          ta ktora nie ma z kim je zostawic a wiec zapraszajac taka bez
                          dziecka uniemozliwiasz jej przyjscie!!kapejszyn??!!!

                          czyli dzieci nie masz-takie zawsze najwiecej wiedza o nich heheh
                          • kasiulkkaa Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:27
                            > ta ktora nie ma z kim je zostawic a wiec zapraszajac taka bez
                            > dziecka uniemozliwiasz jej przyjscie!!kapejszyn??!!!
                            DOBRA matka i DOBRY ojciec nie ciągą dziecka na głośną imprezę (mniejsza o to,
                            czy to wesele, czy dyskoteka w klubie). Więc jeśli DOBRA matka i DOBRY ojciec
                            nie mają, z kim zostawić dziecka, to zaproszeni na wesele z nim, czy bez niego,
                            i tak na to wesele nie pojedą.

                            No tak, ale ja mówię o DOBRYCH RODZICACH, a nie matce-polce z kamieniem młyńskim
                            w postaci dziecka u szyi.
                            • kamelia04.08.2007 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:48
                              no to zaraz ci sie dostanie od poboznych matek, poświęconych swoim
                              dzieciom za ten kamień młyński, tak jak mi sie dostało za menażerię.

                              Fanatyzm nadal zyje (niestety).
                              • kasiulkkaa Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:51
                                Wątpięsmile
                                Myślisz, że któraś będzie chciała udowodnić, że mam rację, przeciwstawiając
                                matkę-polkę dobrym rodzicomsmile)
                                • nati.82 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:55
                                  ale matka-polka mysli, że targając dziecko na imprezę jest dobrą
                                  matka, bo dziecko jest razem z nią..... pomysły rodem z filmów
                                  familijnych!
                          • nati.82 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:30
                            co z ciebie za matka skoro zabierasz dzieciaka na imprezę??? ja bym
                            nie poszła wcale, gdybym nie miała go z kim zostawić
                  • shellerka Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:26
                    > biore ja,usypiam gdziekolwiek i nie musze byc zalezna od nikogo z
                    > moimi planami,moge byc spontaniczna.to dla mnie jest macierzynstwo a
                    > nie wyslugiwanie sie rodzinka.


                    błaahahah w takim razie gratuluje wyrozumialych koleżanek i cudownego dziecka.
                    Ostatnio musiałam zabrać synka na spotkanie z dawno nie widzianą koleżanką
                    (przekazywała mi zdjecia z mojego ślubu). Umówiłyśmy się w centrum miasta.
                    Pomijam fakt, że musiałam tachac torbę z ciasteczkami czy chrupkami, butelkę z
                    herbatką, pieluchy na zmianę, chusteczki nawilżane, sweterek na zmianę
                    (strasznie sie slini bo ząbki) oraz jakąś zabawkę. Tak uzbrojona + moja torba +
                    dziecko oczywiście zasiadłam przy stoliku kawiarnianym - poszukanie miejsca
                    gdzie nie ma palących ludzi zajęło mi pół dnia szukania w internecie) i co?
                    trudno mi było się skoncentorwać, kiedy mały wyciągał łapki po kolejne
                    przedmioty ze stolika, nie chciało mu się siedzieć na miejscu, bo dookoła tyle
                    ciekawych rzeczy i ludzi, wołał mamamamama yyyy yyyy daaaj i tyle mialam z tej
                    rozmowy z przyjaciółką.
                    I nie czułam się ani trochę z siebie dumna czy zadowolona ze taka ze mnie fajna
                    matka co zabiera ze sobą dziecko zamiast podrzucić je komuś.
                    • olimpia_b81 Re: u nas to było tak 18.10.07, 14:33
                      shellerka napisała:

                      > > biore ja,usypiam gdziekolwiek i nie musze byc zalezna od nikogo z
                      > > moimi planami,moge byc spontaniczna.to dla mnie jest
                      macierzynstwo a
                      > > nie wyslugiwanie sie rodzinka.
                      >
                      >
                      > błaahahah w takim razie gratuluje wyrozumialych koleżanek i
                      cudownego dziecka.



                      a dziekuje bardzo!!

                      widzisz-nieprzyzwyczajone dziecko i ty i wyjscie=wyprawa na K2!
                      ciesze sie,ze stac Cie na nianie bo byc musiala sie towarzysko
                      zaniedbac i to mocno!
                      no nic,zbieram sie bo jade do znajomych,a to 5 h pociagiem i musze
                      torbe zapakowac z tymi ciasteczkami,herbatka itd.czym mam moze nie
                      jechac bo przeciez narazam dziecko na halas,infekcje,innych
                      ludzi??!!!
    • emka_waw Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 12:57
      > Oho, etatowa sucz znów się z łańcucha zerwała i szczeka.

      Wcale ciebie nie uważam za sukę smile Ty też możesz pisać na priv smile
      • kasiulkkaa Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 14:07
        Szczekanie już opanowałaś. Teraz postaraj się opanować czytanie ze zrozumieniem.
        A nuż da ci tyle samo przyjemności co szczekanie.
        • emka_waw Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 14:33
          Swoją drogą, to ciekawe - rzucę jedno choć trochę kontrowersyjne
          zdanie na forum, kasiulkkaa ujada na rozkaz, a swoją psią postawę
          podkreśla każdym słowem... smile

          Daj nam jeszcze zakosztować twojego wdzięku, uroku osobistego,
          wyszukanego sposobu konwersacji, klasy, ogłady... Niech inni też się
          pośmieją.

          Dla mnie EOT, chyba że napiszesz na priv.

          O ile jesteś w stanie to zrobić, w co wątpię smile
          • kasiulkkaa Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 14:39
            Ponieważ za kazdym razem usiłujesz odwrócić kota ogonem, co jest juz
            charakterystyczne dla ciebie, więc kolejny raz zakończę dyskusję z tobą w ten
            sam sposób.
            MASZ RACJĘ, ANIELE, MASZ RACJĘ.

            Po prostu uważam, ze z wariatkami nie ma co dyskutowac, bo cisnienie takiej
            skoczy, piany na ustach dostanie albo w inny sposób sobie zaszkodzi.

            Więc: MASZ RACJĘ, NIECH BĘDZIE JAK MÓWISZ.
            • shellerka Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 14:44
              tak jest! kasiulka i nati dajmy juz spokoj matkom polkom i przyszlym matkom
              polkomsmile swoje wiemy i jak sie kiedys spotkamy to napewno same i na luzie wink a
              dzieci będą się grzecznie bawić pod opieką babć i niań
              • kamelia04.08.2007 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 14:53
                zachowują się jakby rozumy pojadły, wniosowanie mnie wręcz zadziwia.
                Na szczęśnie nie zawsze tak jest, że jak ktoś rodzi dziecko to mu
                rozum odbiera.
                • nati.82 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 14:56
                  dobrze, ze mozna jeszcze na tym świecie mieć wlasne zdanie, własne
                  zycie i własne pomysły, a przy tym być i matką, i zona, i koleżanką,
                  i imprezować można, i z dzieckiem po parku jezdzićwink
                  • olimpia_b81 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:05
                    wy jakies ograniczone jestescie??
                    klepiecie jakby sie plyta zaciela o czyms calkowicie innym,
                    • nati.82 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:08
                      kto jest ograniczony, ten jest ograniczony, widze, ze kolezanka tu
                      do roli matki nie dorosła, może ktoś powinien się tym zainteresowac,
                      że dzieci w imprezach dorosłych uczestniczą!
                      • olimpia_b81 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:33
                        buhahahahhaha,wez mnie nie rozsmieszaj takim postem bo jakas
                        smarkula z Ciebie wychodzi!!!zglos do MOPSu mnie,droga wolna.
                        i zadna kolezanka.
                        a o dorastaniu do roli matki osoba bezdzietna niewiele moze
                        wiedziec,tylko ludzie ograniczeni rozmawiaja o rzeczach o ktorych
                        nie maja pojecia,
                        gdzie ja nie bylam, czego ja nie wiem.......

                        buhahahhahaha
                • emka_waw Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:00
                  Jak widzę, wyciągnęłaś zupełnie błędne wnioski z moich wypowiedzi -
                  akurat ja jeszcze dzieci nie posiadam smile
                • olimpia_b81 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:35
                  kamelia04.08.2007 napisała:

                  > Na szczęśnie nie zawsze tak jest, że jak ktoś rodzi dziecko to mu
                  > rozum odbiera.


                  tu sie zgadzam z Toba,niektorzy nie maja go juz przed
                  • shellerka Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:43
                    ale ale... koleżankosmile jesli jak twierdzisz usypiasz poprostu swoje dziecko tam
                    gdzie akurat jestes to jak i gdzie zamierzasz wygospodorowac miejsce na
                    przyjeciu weselnym dla swojego maluszka? Rozumiem, ze zażyczysz sobie
                    odpowiedniego do tego miejsca dowalając jeszcze jeden problem logistyczny
                    (ktorych niemalo przy organizacji wesela) panstwu mlodym? Hmm... ciekawe
                    podejscie do zycia... takie nieco .. eh..
                  • kasiulkkaa Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 15:50
                    > tu sie zgadzam z Toba,niektorzy nie maja go juz przed
                    No piękne świadectwo sobie wystawiłas...
                    • olimpia_b81 Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 18.10.07, 17:20
                      rusz mozgiem a nie glupia udajesz
                      • turana Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 19.10.07, 01:39
                        Po co te nerwy dziewczyny?! Sa matki ktore uwazaja ze branie ze soba
                        dzieci na kazda impreze jest ok, sa tez inne ktore nie chca
                        przeszkadzac tym co dzieci nie maja i nie chca ze soba targac
                        malucha, biorac pod uwage takze na jego dobro i spokojny sen.
                        I jedne i drugie maja swoje racje i nie warto sie z nimi spierac.
                        Jestem mama i czesto sama miewam dylematy; wracajac jednak do watku,
                        wesele nie jest m-cem dla maluchow, juz pisalam o wlasnych
                        doswiadczeniach wiec nie bede sie powtarzac. Sama ciagam moje
                        dziecko gdzie tylko moge ale wcale nie dlatego ze chce, po prostu
                        babcie sa daleko a opiekunki drogie wiec sila rzeczy. Wesele jednak
                        to impreza dosc specyficzna i raczej nie co-weekendowa wiec jesli
                        juz takowa wypada staje na glowie i sie organizuje, ze wzgl. na
                        dobro dziecka, moje a takze pary mlodej ktora byc mozenie ma ochoty
                        na platajace sie miedzy nogami cudze dzieci! Dziewczyny badzcie
                        obiektywne, czy przed posiadaniem wlanych pociech tez bylyscie tak
                        entuzjastycznie nastawione do imrez z maluchami???!!!
                        • misiak_maly Re: No, no, nie będę ci przecież odbierać tego ty 19.10.07, 13:49
                          Dajcie spokój dziewczyny...

                          Uważam, że czasem odrobina egoizmu nie szkodzi nikomu (naszym
                          dzieciom też). Jeżeli ktoś bierze dziecko na wesele to ma niewielkie
                          szanse na dobrą zabawę i może tylko popatrzeć jak "bezdzietni"
                          wywijają na parkiecie. I nie myślę tu o niemowlakach (to w ogóle nie
                          wchodzi w grę - jak dla mnie można dziecku większą szkodę wyrządzić
                          niż przysługę). Mam na myśli również takie dzieci 3 - 6 lat. Jeśli
                          ktoś zabiera takie dziecko na imprezę to nie może spuścić go z oka,
                          może sobie krzywdę zrobić, dorwać się do alkoholu albo opuścić
                          budynek. Dzięki za taką zabawę. Na własne oczy widziałam sytuację
                          jak na weselu dziecko kilkuletnie wybiegło przed restaurację, która
                          stała przy bardzo ruchliwej ulicy i wpadło pod samochód. Ja nie
                          byłam gościem, tylko przjeżdżałam właśnie samochodem, ale
                          wspomnienie to prześladuje mnie do dziś - byłam wtedy w 7 miesiącu
                          ciąży i w trakcie początków planowania wesela. Na moje wesele wśród
                          zaproszonych gości 2 pary mogłyby przyjść z dziećmi. Wiem, że ich
                          dzieci są bardzo ruchliwe (6-8 lat) i naprawdę ciężko je ujażmić.
                          Pomijam fakt, że byłyby na pewno uciążliwe dla gości, ale rodzice to
                          nie pobawiliby się razem ani przez chwilę. Przy zapraszaniu nie
                          sugerowałam niczego, ale kamień z serca mi spadł jak powiedzieli, że
                          dzieci zostaną z babcią. Do tej pory widzę tą Pannę Młodą co już o
                          18 na własnym weselu stoi nad potrąconym dzieckiem - kij z weselem,
                          ale dramatu rodziców nie mogę sobie nawet wyobrazić. Więc może
                          czasem warto odpuścić sobie "zawsze i wszędzie z maluchami", żeby
                          później nie żałować.

                          pozdrawiam
    • nivea63 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 02.11.07, 10:00
      Zabieranie niemowląt i małych dzieci na imprezy głośne, całonocne, w
      tym wesela, nie powinno mieć miejsca. Dzieci są wykończone, a
      rodzice chcąc się trochę zabawić podrzucają je wszystkim znajomym
      gościom do bawienia, pilnowania i zatruwają im życie. Najgorzej
      jest, gdy usiłują z "występow" swojego dziecka zrobić gwóźdź
      programu. Porażka.
      Natomiast zdarzyło mi się otrzymać zaproszenie od przyjaciela mojej
      rodziny na jego wesele z sugestią, że bez mojego 16 letniego
      dziecka. Zaznaczam, że była to osoba mocno i od lat zaprzyjaźniona z
      moją rodziną.
      • marsupilami25 Re: małe dzieci a zaproszenie na wesele 09.11.07, 17:55
        Zgadzam sie z Toba.
        Rodzic z odrobina rozsadku zostawia dziecko (ponizej 15 lat) w domu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja