k_anilorak
17.10.07, 11:33
Planujemy ślub a maju 2008 - tak na 10 rocznicę "chodzenia". Problem
polega na tym, że M nie chce ślubu kościelnego, bo uważa że te
szopki są nie dla niego, że księża są obłudni itd. Ma na to całą
teorię. Nie palnujemy żadnego wesela tylko uroczystą kolacje dla
najbliższej rodziny i ewenetualnie tydzień później jakąś imprezkę w
knajpie dla znajomych. Oczywiście na razie staneło na ślubie
cywilnym. Ale jak widzę te piękne suknie, jak pomyślę że w kościele
jest tak uroczyście to też tak chcę. Dochodzi jeszcze sprawa mojej
rodziny, która jest bardzo katolicka ipraktykująca i na pewno nie
omieszka wytknąć że co to za ślub, że cywilny to jak nie ślub itd.
Nie chce mi się tłumaczyć ze swoich decyzji. Żal mi tej białej
sukienki i tego wszystkiego dookoła. Z drugiej strony jak pomyślę i
tych naukach itd.....
Moj anajwiększa bolączka polega na tym,że będę musiała się tłumaczyć
przed rodziną ze ślubu w USC i to że ślub w urzędzie jest taki mało
uroczysty- 15 minut i do widzenia.
Czy któraś miała podobny problem - jak przeknać faceta, a jeśli jego
nie da się przekonać to co powiedzieć rodzinie żeby zamknąć im usta,
a jednocześnie nie popadać w konflikt?