problem z pieniędzmi

19.10.07, 18:53
Witam! Od dawna śledzę to forum, ale dotąd się nie udzialałam. Teraz
postanowiłam się odezwać, bo jest mi bardzo smutno i potrzebuję z
kimś pogadać.
Z moim N mieszkam od 3,5 roku. Postanowiliśmy, że w lipcu się
pobierzemy. Wcześniej nie mieliśmy pieniędzy, żeby o tym myśleć. Ja
pracowałam dorywczo, opłacałam sobie studia. Gdyby nie pomoc mamy N,
która cały czas robiła nam prezenty (a to dała parę groszy, a to
zapakowała prowiantu, gdy u niej byliśmy), byłoby krucho. W tym roku
skończyłam szkołę, znalazłam fajną pracę, zaczęło się układać. I tak
nie stać nas na wielkie wesele, zresztą nie lubimy takich imprez,
więc wymyśliliśmy, że weźmiemy ślub w górskim kościółku, wynajmiemy
dom na weekend i zrobimy grilla w ogrodzie dla najbliższych (ok. 10
osób - tylko rodzice, rodzeństwo, moja babcia i dwie bliskie ciocie
N). Potem my zostaniemy tam na miesiącu miodowym. Wydaje się to
tanie rozwiązanie, ale i tak okrągła sumka jest potrzebna: na
kościół, na obrączki, na stroje, na ten dom i jedzenie, na przejazd.
Zamierzaliśmy sami, w miarę możliwości, sfinansować uroczystość.
Pomoc zadeklarowała też, z własnej inicjatywy, mama N. Umorzyła nam
5-tysięczny dług, który zaciągnęliśmy u niej na samochód. Zapytałam
rodziców, czy też nas wesprą, ale oni nie czują w ogóle takiej
potrzeby. Nie chcę od nich dużej kwoty, ale chodzi o sam gest. Jest
mi po prostu głupio przed N i jego mamą. Wychodzi na to, że we troje
finansujemy uroczystość. Przykro było mi zwłaszcza, gdy mama N. dała
mi 300 zł na sukienkę, mówiąc, że wybrałam śliczną i chce mieć w jej
zakupie swój udział. Tymczasem moja mama, tylko zapytała co i jak, i
powiedziała, że przykro jej, ale nie dołoży się, bo jej nie stać.
Dodam,że mama N. mieszka sama, nie zarabia wiele i sama będzie
potrzebować w najbliższym czasie pieniędzy. Moi rodzice też nie są
bogaczami. Różnica jest taka, że mama N. od początku nas wspiera
(pomagała w zakupie i urządzeniu mieszkania, kupnie samochodu), a
moi rodzice sprawiają wrażenie, jakby było im na rękę, że się
wyprowadziłam i nie żyję na ich koszt.Kiedy poinformowaliśmy ich o
ślubie powiedzieli: ”Pomożemy Wam, jak tylko możemy. Kupimy kawę,
herbatę, upiekę kawałek mięsa.” Obiecali też 300 zł, ale ostatecznie
dali 200, bo 100 już wydali w międzyczasie. Podkreślam, bo chcę,
żebyście mnie dobrze zrozumiały: nie chodzi mi o pieniądze, tylko o
to, żeby wczuli się w rolę rodziców panny młodej, o jakieś
zaangażowanie. To mama, nie teściowa powinna interesować się moją
sukienką. Było dla mnie krębujące, że właśnie ona się do niej
dołożyła, ale nie mogłam odmówić, bo zagroziła, że się obrazi.
Mój N nie przepada za moimi rodzicami (właśnie za to, że nas
olewają). Kiedy się złości, mówi, że jeśli tak, to pobierzmy się
sami, nie róbmy przyjęcia, a kto będzie chciał, niech przyjedzie na
własny koszt. Zamiast wydawać pieniądze na przyjęcie dla osób, które
tego nie potrafią docenić, chce jechać we wspaniałą podróż poślubną.
W tym sęk, że ja nie wyobrażam sobie ślubu bez mojej rodziny,
chociaż jest, jaka jest. Chciałabym poza tym mieć choć drobne
przyjęcie, a nie uciekać od razu po ślubie w podróż. Może
napiszecie, że jestem materialistką, bo powinnam sama zarobić na
swój ślub. Tak nie jest. Chciałabym symbolicznej pomocy,
jakiegokolwiek zainteresowania...
    • szonik1 Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 19:35
      Nie przejmuj sie rodzicami.Moja mama tez nie interesuje sie jakos intensywnie
      naszymi przygotowaniami,poza tym nie chce jej jakos angazowac,bo ma duzo pracy,a
      ojciec z kolei daleko.Róbcie sami,zaproście i tyle,bez pretensji i
      wyrzutów.Potraktujcie wesele jak swoją imprezę,a nie uroczystość rodzinną,w
      której przygotowaniach uczesniczy cały klan.Wiem,ze część rodziców przejmuje
      postawę:wydaję dziecko za mąż,a część:dziecko wychodzi za mąż.Mam nadzieje,ze
      rozumiesz o co mi chodzismile.Dobrze,ze mama Twojego narzeczonego jest bardziej
      pomocna i ciepła.
      • panna-mysz Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 20:11
        Co racja, to racja. Nie lubię o nic się prosić i najchętniej
        przyjmowałabym tylko tę pomoc, która jest oferowana z własnej woli
        (tak, jak tę od mamy N.). Tylko, że widzę, że N. ma żal do moich
        rodziców o to. Jego mama powinna się przeprowadzić, bo mieszka w
        bloku z piecami, a jest chora i nie powinna dźwigać węgla. Tymczasem
        daje nam pieniądze. Oczywiście po ślubie pomożemy jej, zrewanżujemy
        się za pomoc, ale to jednak głupia sytuacja. A moi rodzice, jak
        tylko mówię coś o ślubie, to od razu asekuracyjnie zaczynają o
        swoich wydatkach. Żebym tylko czasem nie poprosiła ich o 5 zł sad
        Wiem, że to nasze przyjęcie, powinniśmy sami je zorganizować, ale
        głupio, że jedna strona się dokłada, a druga przyjdzie tylko w roli
        gości, chociaż obie rodziny mają podobną sytuację materialną...
    • panistrusia Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 19:42
      Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie...


      Może Twoi rodzice za bardzo przyzwyczaili się do tego, że mama narzeczonego
      Tobie pomaga? Może mają błędne wyobrażenie o jej możliwościach finansowych?
    • marta_415 Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 20:07
      Nie przejmuj się Kochana. Jestem w podobnej sytuacji, z tym, że ja nie mogę
      liczyć na pomoc ani moich rodziców ani mamy N. Sami organizujemy ślub, przyjęcie
      i sami ponosimy wszelkie koszta z tym związane. Poza tym zamiast odkładać
      pieniążki, pomagam finansowo rodzicom, bo są w o wiele gorszej sytuacji ode
      mnie. Mój N. podobnie. A nie okazują większego zainteresowania przygotowaniami,
      bo nie stać ich na pomoc i jest im zwyczajnie przykro z tego powodu. Takie jest
      moje zdanie. Nie przejmuj się. Postaraj się ich zrozumieć. Życzę powodzenia!
    • kasiulkkaa Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 21:22
      Mam dla ciebie dwie rady, możesz skorzystac, możesz olać, twoja sprawa, jesteś
      dorosła.
      1. Porozmawiaj z rodzicami. Powiedz im to, co napisałaś tutaj. Asekuracyjniewink,
      możesz zacząć, że nie chodzi ci o pieniądze. I, na Boga, nie wspominaj o nich
      (bo to naprawdę idiotycznie brzmi, żeby pełnoletni, pracujący ludzie wyciagali
      kasę od rodziców. Do lipca macie 8 miesięcy. Można zaoszczędzić, jeśli nie
      jesteście w stanie zarobić), ale powiedz o braku zainteresowania z ich strony.

      2. Przestańcie korzystać z finansowej pomocy mamy narzeczonego. Dwoje dorosłych
      ludzi, którzy żerują na schorowanej kobiecie?!!! Jeśli się obrazi, trudno. Jej
      przeprowadzka i poprawa zdrowia są chyba wązniejsze niż wasz slub i koniecznie
      przyjęcie po, zanim uciekniecie w podróż poslubną.
      Piszesz, że później pomozecie teściowej. Życie pisze rózne scenariusze: a jeśli
      nie będzie już komu pomagać...?
      • panna-mysz Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 22:01
        Nikt na nikim nie żeruje. Blok, do którego mama N chce się
        przenieść, będzie dopiero budowany, więc i tak jutro się do niego
        nie przeprowadzi. Nie wiem, dalaczego mamy nie skorzystać z jej
        pomocy, skoro, bez jakichkolwiek sugestii z naszej strony, ją
        zaproponowała i byłoby jej przykro, gdybyśmy odmówili. A co do braku
        zainteresowania ze strony rodziców: uważam, że albo ktoś się czymś
        interesuje, albo nie. Co z tego, że zwrócę im uwagę, skoro ich ten
        temat nie bardzo obchodzi? Nigdy o nic rodziców nie prosiłam, nie
        ciągnęłam od nich kasy na nic, nawet, kiedy nie pracowałam. A teraz,
        kiedy poprosiłam o pomoc, traktują mnie jak pasożyta. Gdyby moja
        córka brała ślub, to dla mnie wielką przyjemnością byłoby kupić jej
        sukienkę albo pomóc w organizacji.
        • ela_anna Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 22:53
          to rzeczywiscie problem,ale musisz sie z tym pogodzic.Byc moze ich po prostu nie
          stac na jakakolwiek pomoc.Ale powinni Ci o tym powiedziec,a nie ignorowac.Jestes
          przeciez ich dzieckiem.Niestety rodzicow sie nie wybiera i w tym tkwi problem
          • dagps Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 23:05
            to na pewno jest przykresad mi prawie wszystko sami oplacalismy, ale mile byly
            pomocne dlonie mojej mamy. reszta rodzicow nie mogla pomoc. smutne, ale trudnosad
            im tez bylo z tym ciezko, mimo ze my od poczatku deklarowalismy ze sami chcemy
            wszystko oplacic
            • onlymaj Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 23:25
              ciężka kwestia. życie różnie się układa, ale powiem Ci, że nie wtrącanie się
              rodziców do niczego też nie jest złe. tylko, że powinniście też zrezygnować z
              pomocy finansowej mamy N. mimo, że sama ją oferuje!
              • lalasuper Re: problem z pieniędzmi 19.10.07, 23:48
                Zycie uklada sie roznie i nie mozna tego na zlotowki przeliczac. Choc doskonale
                rozumiem co masz na mysli. U nas byla sytuacja odwrotna, moja matka dala mi
                8.000 zl, ojciec 2.000 zl (sa po rozwodzie) plus koperty na weselu, zas rodzina
                narzyczonego nie dosc ze nie dala nawet zlotowki (przed czy tez w kopercie) to
                jeszcze naciagnela nas na remont generalny domu ( 40.000zl) i nawet musialam
                kupic sukienke i buty przyszlej tesciowej na wesele ( 1.000zl) bo ona nie miala
                niby za co....Mojej rodzinie nigdy sie nie przyznam, jak to wyszlo, mezowi jest
                glupio, ale co zrobic... zacisnac zeby i obiecac sobie, ze to pierwsza i
                ostatnia taka sytuacja.

                Cale to zachowanie wynika z charakteru, moja rodzina nigdy mnie o pomoc
                materialna nie prosi, zas rodzina plus sasiedzi meza non stop chca kase...zenua.
        • kasiulkkaa Re: problem z pieniędzmi 20.10.07, 09:14
          Nie wiem, dalaczego mamy nie skorzystać z jej
          > pomocy, skoro, bez jakichkolwiek sugestii z naszej strony, ją
          > zaproponowała i byłoby jej przykro, gdybyśmy odmówili.
          Ano dlatego, że was jest dwoje, macie dwie pensje. Mama narzeczonego jest sama,
          i oprócz siebie ma jeszcze finansować dwoje młodych w pełni sprawnych ludzi? Nie
          wydaje ci się to choć odrobinę nie halo?

          Co z tego, że zwrócę im uwagę, skoro ich ten
          > temat nie bardzo obchodzi?
          A zwróciłaś? Czy od razu założyłaś, ze ich ten temat nie obchodzi?

          Nigdy o nic rodziców nie prosiłam, nie
          > ciągnęłam od nich kasy na nic, nawet, kiedy nie pracowałam. A teraz,
          > kiedy poprosiłam o pomoc, traktują mnie jak pasożyta.
          Na pewno poprosiłaś? Czy zaczęłas o d tego, że mama narzeczonego wam daje pie
          iadze, a oni się nie kwapią.

          Oprócz twojego beztroskiego zerowania na teściowej, w ktorym nie widzisz nic
          niestosownego, węszę tu poważne problemy komunikacyjne, nieumiejętność
          rozmawiania z własnymi rodzicami.

          Ale to w końcu twoje życie. W końcu mozesz żerować na tesciowej imiec żal do
          rodziców, ze nie dają się wysysać z kasy.
        • horpyna4 Re: problem z pieniędzmi 20.10.07, 13:07
          Wiesz co? Ty się lepiej ciesz tym brakiem zainteresowania. Wyobraź
          sobie, że masz bogatych rodziców, którzy uważają, że wszystko kupią
          za pieniądze i Ciebie też. Że finansują Ci wesele, ale organizują je
          po swojemu. Suknia ślubna, jaką mamusia wybierze i żadnego sprzeciwu!
          Jeszcze urządzenie mieszkania łącznie z kolorami, a jak Ci się nie
          podoba, to cicho siedź, bo mama płaci i wymaga. Ubranka dla dziecka
          też tylko takie, jakie ona zaakceptuje...
          Sytuacja, jaką opisałam, niestety nie jest niczym wyjątkowym. Zdaj
          sobie wreszcie z tego sprawę i przestań się rozczulać nad sobą.
    • marinka27 Re: problem z pieniędzmi 22.10.07, 09:46
      byc może sie mylę, byc może jestem za bardzo do ludzi niz przeciwko
      nim, ale myślę, że niektóre osoby nie zrozumiały o co pannie-mysz
      chodziło w tym poście
      bo ja tu widzę dużo więcej niż pieniądze
      po pierwsze juz sam opis i pomysł na przyjęcie grilla zamiast wesela
      pełna parą to dla mnie postawa - postaram się zrobić sama/sam tak
      jak mogę, nie będę mówić macie mi zrobić
      nie wiem jak możecie oceniać to w sposób dwoje zdrowych itd.

      sama pracuje i mój narzeczony też, mamy wzięty kredyt na mieszkanie
      na chiolernych 30 lat, bo sorry nie stac mnie inaczej
      mieszkania nawet jeszcze nie ma, a raty juz zabierają
      nie zarabiamy tak jak się zarabia w warszawie i może ktos napisze,
      że jesteśmy nieudacznicy, ale 3 lata po studiach nie jestem prezesem
      i nie stac nas by było na samodzielna organizację wesela
      postanowiliśmy, że go nie będzie
      ja myslałam, że dla moich rodziców to będzie wybawienie, bo nie są
      bogaci
      moja mam odczuła to bardzo bolesnie, była jakby zła, że nie chcemy
      wesela,
      w końcu po roku czasu stwierdziliśmy, że ok niech będzie
      i takiej radości u mojej mamy nie widziałam chyba nigdy
      podzielilismy się kosztami, ale dużą część płaca moi rodzice z
      własnego wyboru

      czasem pozwolenie rodzicom na coś daje im szczęście i zbliża
      u panny mysz mama N. chce czuc się potrzebna i jest jak dla mnie
      prawdziwym rodzicem, który swoim dzieciom chce ułatwic wszystko choc
      są dorośli
      czy to dobre z jej strony? każdy oceni jak chce, ale kurcze rodzice
      juz tak maja często

      a pannie mysz w sprawie z jej własnymi rodzicami nie chodzi mysle o
      pieniądze, ale o to by poczuła, że jest dla nich ważna itd. może źle
      to opisała, ale mysle, że w sercu chodziło by poczuć miłość rodziców
      i troskę, a według niej to się przejawia np. przez zainteresowanie

      byc może brak komunikacji w tej relacji dziecko rodzice, to jest
      cholernie trudne jak nie było tego od dziecka, jak są żale itd.
      bo teraz mamy dwoje dorosłych osób córka i matka, ale obie dorosłe i
      jak dorosłe musza się dogadać
      pierwszy krok jest zawsze trudny, ale rozmowa by się przydała
      ja proponuje napisać list do mamy o tym co czujesz
      to dobra metoda, bo list mozna wielokrotnie przeczytać i sprawdzić
      czy cos źle nie ujeliśmy
      na końcu listu mozna poprosić by mama zadzwoniła jak będzie gotowa
      porozmawiać o tym co zostało ujęte w liście

      bo porozmawiac trzeba. po slubie juz całkiem się oddalicie. już jest
      źle
    • mloda0242 Re: problem z pieniędzmi 22.10.07, 14:57
      rozumiem Cię, bo byliśmy w podobnej sytuacji - od samego początku, od
      wyznaczenia daty ślubu jasne było dla nas, że wszystko opłacamy sami i ustalamy
      program tego dnia tak, jak nam najbardziej odpowiada;
      nie wzięliśmy ani złotówki od rodziców na przygotowania, i o ile w przypadku
      moich Teściów było to jasne i oczywiste (uważają, że skoro jesteśmy dorośli to
      sami ponosimy swoje koszty, zgadzam się z tym w 100% i jestem za to wdzięczna),
      o tyle moi rodzice... no cóż, moi rodzice nie interesowali się specjalnie
      przygotowaniami i kosztami i nie chodzi mi tu o to symboliczne 200 czy 300
      złotych ale właśnie o to zainteresowanie, jakie każda mama powinna chyba wykazać
      kiedy zbliża się ślub córki a którego moja matka nie wykazała właściwie wcale...
      dlatego myślę, że tak dobrze Cię rozumiem;

      ale wiesz co jest w tym wszystkim najfajniejsze i czego teraz, półtora roku po
      ślubie, który odbył się tak jak wymarzyliśmy sobie z mężem jestem pewna...?
      tego, że to był najpiękniejszy dzień w naszym życiu, że mieliśmy potworną
      satysfakcję kiedy wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik, że wszystkie
      wyrzeczenia podczas przygotowań zwróciły się z nawiązką w atmosferze i klimacie
      tego dnia; tego, że chociaż kilka razy kombinowaliśmy pieniądze których nagle na
      coś zabrakło (pierdoły typu bielizna) to ani przez sekundę nie żałowaliśmy tego,
      że organizujemy wszystko sami; tego, że bukiet robiony samodzielnie w domu (na
      profesjonalny nie byłoby mnie stać) był najpiękniejszy ze wszystkich jakie
      widziałam a wspomnienie mnie i mojego przyszłego męża siedzących w kucki przy
      misce w której stały róże do bukietu, wspólne składanie go i przewiązywanie
      wstążką... jak biegał po mieście w poszukiwaniu zapasowych ramiączek
      silikonowych dla mnie albo jak wspólnie przygotowywaliśmy w nocy przed ślubem
      sałatkę na przyjęcie... to są najpiękniejsze wspomnienia i nie oddałabym ich za
      nic na świecie;

      wiem że jest Ci teraz smutno... ale wierz mi, to będzie WASZ dzień i nie wolno
      Wam pozwolić, żeby ktokolwiek ani cokolwiek Wam go zepsuło; Rodzice byli naszymi
      Gośćmi i byliśmy szczęśliwi, że udało nam się ugościć Ich tak, jak potrafiliśmy
      najlepiej - postaraj się podejść do tego właśnie w taki sposób, postaraj się
      schować urazy i przykrości i nie pozwól psuć sobie przyjemności przygotowań i
      samej uroczystości;

      idea grilla w górskim domu bardzo mi się podoba smile

      ściskam i pozdrawiam
      • panna-mysz Re: problem z pieniędzmi 22.10.07, 16:03
        Dziekuję dziewczyny. Miło, że większość z Was mnie zrozumiała. Z
        teściową mamy relacje bardzo bliskie i przyjmujemy od niej teraz
        pomoc, bo na tym, naszym zdaniem, polega bycie rodziną. Ona nas
        wesprze dziś, my jutro ją (zresztą pomagamy jej też teraz, ale w
        niematerialnym wymiarze). Też spłacamy kredyt. N. w przyszłym roku
        musi pójść na płatne studia (pracodawca go kieruje, ale nie
        finansuje, niestety), więc wtedy to już zupełnie finansowo nie
        podołamy organizacji przyjęcia. Przykro mi, że nie mogę być dumna z
        moich rodziców: pokazać, że oni także są zainteresowani naszym
        małżeństwem, że starają się nas wesprzeć. Faktycznie, mam kłopoty z
        komunikacją z nimi. Od ośmiu lat, odkąd zaczęli mieć problemy z
        alkoholem, ich świat został przewartościowany. Coraz mniej
        interesuje ich moje życie. To też mnie boli, bo wiem, że żal im paru
        groszy na mój slub, ale na alkohol pewnie by znaleźli, chociaż muszę
        przyznać, że od pewnego czasu ograniczyli picie. Pomoc finansowa od
        rodziców niekoniecznie musi oznaczać wtrącanie się we wszystko. Mama
        N. pomaga nam, ale nie decyduje za nas. Przeciwnie. To ja sama
        poprosiłam ją o radę w kwestii sukienki. Zaznaczam też, że wobec
        moich rodziców nie przyjęłam postawy roszczeniowej: nie stawiałam
        mamy N. za wzór, nie żądałam. Spytałam, czy mogę na nich liczyć i
        usłyszałam, że niestety nie. Przykro mi, gdy mój N. krytykuje
        obojętną postawę moich rodziców. Mimo wszystko to moja matka i
        ojciec i chciałabym też móc powiedzieć o nich, że są wspaniali.
        Kiedyś tacy byli, a teraz... A w końcu: ja to przyjęcie robię
        głównie dla nich, bo chcę, żeby ze mną byli tego dnia. Oprócz nich
        zapraszam tylko siostrę, która będzie świadkową, jej chłopaka i moją
        babcię, a N. zaprasza z gości obowiązkowych mamę i świadka, bo
        ciotki prosi tylko dla równowagi, żeby też mieć od siebie kilku
        gości (jest z nimi zżyty, ale to jednak nie tak bliska rodzina, jak
        matka).Zrezygnowaliśmy ze znajomych, z kuzynów, ale widocznie i tak
        mamy zbyt wygórowane wymagania... Ech...
        • mloda0242 Re: problem z pieniędzmi 22.10.07, 16:45
          bardzo podobnie jak u nas: z mojej rodziny byli rodzice, babcia i siostra
          (świadkowa), ze strony męża rodzice i przyjaciel (świadek) - to na obiedzie,
          wieczorem była impreza dla znajomych w zaprzyjaźnionej knajpie;

          też było mi głupio i przykro że tak to wyglądało ze strony moich rodziców ale
          pomyślałam dokładnie jak Ty: byli naszymi gośćmi i uczestniczyli z nami w tym dniu;

          głowa do góry, będzie dobrze smile
          • panna-mysz Re: problem z pieniędzmi 22.10.07, 19:46
            Dzięki za miłe słowa. Widzę, że na prawdę nasze sytuacje są podobne.
            Na pewno masz rację w tym, co piszesz. Może faktycznie przez to, że
            nie wszystko spadnie nam z nieba, będziemy zmobilizowani do większej
            kreatywności i wszystko będzie tylko nasze, własne...
Pełna wersja