Dodaj do ulubionych

Pierwszy w Polsce ślub humanistyczny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.07, 21:46
najlepszego
Obserwuj wątek
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Nowa świecka religia? 10.12.07, 08:52
        Źle wróżę małżeństwu, które przysięga sobie dozgonne przynoszenie kawy do łóżka...

        W ogóle odnoszę wrażenie, że wielu ludzi twierdzących, że prezentują
        światopogląd racjonalistyczny, w rzeczywistości wierzy w jakąś swoją "nową
        świecką religię", z wieloma elementami mitycznymi i irracjonalnymi.

        Ale mają prawo. Ja mogę mieć o tym swoją opinię, ale każdy sobie może
        zorganizować ślub jak chce. I wierzyć w co chce.
        • Gość: pszcz66 Re: Nowa świecka religia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 09:14
          dokładnie: mają prawo, a przyjnajmniej będą mieli jeśli je sobie wywalczą, bo jak na razie ceremonia była bez skutków prawnych.
          a to, że każdy ma jakieś wierzenia to odkrywanie ameryki. myślisz, że katolicy wierzą tylko i wyłącznie w to co nakazuje doktryna?

          i najważniejsze: udane pożycie składa się właśnie z takich drobiazgów jak przyniesienie kawy do łóżka. może to się wydawać zbyt mało ważne, żeby znaleźć się w przysiędze, ale tak naprawdę mam wrażenie, że intencja było zwrócenie uwagi na to, że są gotowi na codzienność bycia z soba a nie tylko na momenty świąteczne
        • noseporque Re: Nowa świecka religia? 10.12.07, 09:56
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Źle wróżę małżeństwu, które przysięga sobie dozgonne przynoszenie kawy do łóżka
          > ...
          > W ogóle odnoszę wrażenie, że wielu ludzi twierdzących, że prezentują
          > światopogląd racjonalistyczny, w rzeczywistości wierzy w jakąś swoją "nową
          > świecką religię", z wieloma elementami mitycznymi i irracjonalnymi.
          >
          > Ale mają prawo. Ja mogę mieć o tym swoją opinię, ale każdy sobie może
          > zorganizować ślub jak chce. I wierzyć w co chce.


          wszystko co słyszysz traktujesz tak dosłownie?

          mnie się ta przysiega podobała i domniemywam ze za tymi słowami kryje sie o
          wiele wiecej uczucia niz za wyklepywanym od dziesiecioleci "slubuje ci miłość,
          wierność.... tak mi dopomóż bóg"
          kawa do łóżka jest tu tylko symbolem
          poza tym państwo młodzi wydaja się mieć spory dystans i poczucie humoru, ktorego
          tobie chyba brakuje albo masz innego typu
        • boguslaw_siemiatkowski do anuszki 10.12.07, 11:46
          widzisz, Ty jako, ze nie potrafisz zyc bez religii, postrzegasz
          wszystko przez odniesienie do niej.
          To nie jest zadna swiecka religia. Uwierz, ze ludzie potrafia sobie
          organizowac zycie bez jakiegos tam kolejnego systemu wierzen.

          Swoja droga Twoj komentarz odnosnie podawania kawy, swiadczy o
          Twojej prowincjonalnosci i braku abstrakcyjnego myslenia.

          Z bogiem.
          • Gość: iskiereczka mruga nie wiesz co mówisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 12:08
            > To nie jest zadna swiecka religia. Uwierz, ze ludzie potrafia sobie
            > organizowac zycie bez jakiegos tam kolejnego systemu wierzen.

            otóż się bogusławku mylisz, i nawet nie wiesz, że się mylisz: ludzie nie
            potrafią żyć bez jakiegoś systemu "wierzeń" - na wiarę przyjmujemy wszystko to,
            czego nie potrafimy udowodnić - np. istnienie materii czy nieistnienie Boga

            czuwaj.
            • boguslaw_siemiatkowski hahaha 10.12.07, 12:15
              Gość portalu: iskiereczka mruga napisał(a):

              > > To nie jest zadna swiecka religia. Uwierz, ze ludzie potrafia
              sobie
              > > organizowac zycie bez jakiegos tam kolejnego systemu wierzen.
              >
              > otóż się bogusławku mylisz, i nawet nie wiesz, że się mylisz:
              ludzie nie
              > potrafią żyć bez jakiegoś systemu "wierzeń" - na wiarę przyjmujemy
              wszystko to,
              > czego nie potrafimy udowodnić - np. istnienie materii czy
              nieistnienie Boga
              >
              > czuwaj.


              haha, wlasnie potwierdzilas to co napisalem. Wy, ktorzy ani chwili
              nie potraficie przezyc bez swojego boga, nigdy nie zrozumiecie , ze
              mozna postrzegac rzeczywistosc w inny sposob. Dla Was wszystko musi
              byc religia.

              A co do nie istnienia boga, to swego czasu wielu dowodow na ten
              temat podal Feuerbach. Polecam.

            • Gość: Mizantrop Agnostyk Re: nie wiesz co mówisz IP: *.icm.edu.pl 10.12.07, 13:06
              Iskiereczko, a czy Ty zawsze wierzyłaś w siebie? Nie muszę wierzyć, że jest
              powietrze by nim oddychać.

              A co do udowadniania nieistnienia - to jest osobliwy akt wiary, że boga nie ma.
              Oto przykład: udowodnij mi jeśli potrafisz, że nie ma sześciu bogów, z których
              trzy są boginiami. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to znaczy że w nich
              wierzysz. Idąc dalej - czy wierzysz w każdą najbardziej fantastyczną i
              absurdalną myśl czy ideę, bo nie potrafisz jej zaprzeczyć?
              Bardzo proste porównanie: racjonaliści tak wierzą w bogów, jak Ty w to, że
              jesteś papieżem.
              • plorg Re: nie wiesz co mówisz 10.12.07, 17:16
                Gość portalu: Mizantrop Agnostyk napisał(a):

                > Bardzo proste porównanie: racjonaliści tak wierzą w bogów, jak Ty
                > w to, że jesteś papieżem.
                ---------------------------------
                Taa, cale zycie (nie)wierza, udowadniaja sobie ze zadnego boga nie
                ma, a jak przychodzi smierc zaczynajac spiewac jak cienkie bolki.
                Hehehe...
                • Gość: Irek Re: nie wiesz co mówisz IP: *.chello.pl 11.12.07, 12:07
                  do Plorga, który pisze:
                  >Taa, cale zycie (nie)wierza, udowadniaja sobie ze zadnego boga nie ma, a jak przychodzi smierc zaczynajac spiewac jak cienkie bolki. Hehehe...
                  Kom. To twoje „hehehe” brzmi zgoła histerycznie, by nie powiedzieć, że satanistycznie.
                  To takie plorgi, jak ty, uczą od wczesnego dzieciństwa strachów na Lachy, żeby potem trząść portkami czy co tam ktoś nosi. Wszak w końcu plorgi się chowają w tym samym systemie wierzeń. Tak się toczy ten proces niczym błędne koło. A kiedy ktoś odważny – mutant jakiś – szarpnie się i wyrwie, to się go doprowadza do porządku. Przykładem Sokrates, Jezus, Giordano Bruno i wielu innych bojowników chcący zerwać z tym upiornym systemem. Do tego najbardziej niedorzecznym. Jako że taka np. śmierć jest – ma być – początkiem wiekuistego szczęścia, lecz nikt się do niej nie pali (a już najmniej religijni hierarchowie). Mało tego: płaci się artystom, którzy ją przedstawiają w najbardziej odrażających formach. Itd., itp.
                  • przemek25121970 Re: nie wiesz co mówisz 11.12.07, 12:19
                    Jest taki psalm:

                    Mówi głupi w swoim sercu:
                    «Nie ma Boga».
                    Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
                    nikt nie czyni dobrze.
                    Pan spogląda z nieba
                    na synów ludzkich,
                    badając, czy jest wśród nich rozumny,
                    który szukałby Boga.
                    Wszyscy razem zbłądzili, stali się nikczemni:
                    nie ma takiego, co dobrze czyni,
                    nie ma ani jednego.
                    Czyż się nie opamiętają wszyscy, którzy czynią nieprawość,
                    którzy lud mój pożerają, jak gdyby chleb jedli,
                    którzy nie wzywają Pana?
                    Tam zadrżeli ze strachu,
                    gdyż Bóg jest z pokoleniem sprawiedliwym.
                    Chcecie udaremnić zamiar biedaka:
                    lecz Pan jest jego ucieczką.
                    Kto przyniesie z Syjonu zbawienie Izraela?
                    Gdy Pan odmieni los swego narodu,
                    Jakub się rozraduje, Izrael się ucieszy.

                    Gość portalu: Irek napisał(a):

                    > do Plorga, który pisze:
                    > >Taa, cale zycie (nie)wierza, udowadniaja sobie ze zadnego boga nie ma, a j
                    > ak przychodzi smierc zaczynajac spiewac jak cienkie bolki. Hehehe...
                    > Kom. To twoje „hehehe” brzmi zgoła histerycznie, by nie powiedzieć,
                    > że satanistycznie.
                    > To takie plorgi, jak ty, uczą od wczesnego dzieciństwa strachów na Lachy, żeby
                    > potem trząść portkami czy co tam ktoś nosi. Wszak w końcu plorgi się chowają w
                    > tym samym systemie wierzeń. Tak się toczy ten proces niczym błędne koło. A kied
                    > y ktoś odważny – mutant jakiś – szarpnie się i wyrwie, to się go do
                    > prowadza do porządku. Przykładem Sokrates, Jezus, Giordano Bruno i wielu innych
                    > bojowników chcący zerwać z tym upiornym systemem. Do tego najbardziej niedorze
                    > cznym. Jako że taka np. śmierć jest – ma być – początkiem wiekuiste
                    > go szczęścia, lecz nikt się do niej nie pali (a już najmniej religijni hierarch
                    > owie). Mało tego: płaci się artystom, którzy ją przedstawiają w najbardziej odr
                    > ażających formach. Itd., itp.
            • Gość: Irek Re: nie wiesz co mówisz IP: *.chello.pl 11.12.07, 11:55
              na jaką wiarę - Iskiereczka harcereczka pisze:
              >otóż się bogusławku mylisz, i nawet nie wiesz, że się mylisz: ludzie nie potrafią żyć bez jakiegoś systemu "wierzeń" - na wiarę przyjmujemy wszystko to, czego nie potrafimy udowodnić - np. istnienie materii czy nieistnienie Boga; czuwaj.
              Kom. Otóż to ty, Iskiereczko, nie wiesz, co mówisz. Życie z jakimś systemem wierzeń lub w jego ramach (np. obyczajowych, że wypada lub koniecznie trzeba dajmy na to nosić na szyi szkaplerzyk względnie chustę na głowie, która będzie zakrywać twarz lub tylko włosy), to zupełnie inna sprawa niż pogląd na podstawowe pojęcia fizyki (co się rozumie pod słowem „materia”wink czy metafizyki (co kojarzymy z wyrazem „Bóg”wink.
              Definicji materii – określonego modelu myślowego - nikt trzeźwy nie przyjmuje na wiarę. Przynajmniej w tym sensie, jak na wiarę przyjmuje się pogląd, że szkaplerzyk może uchronić kogoś przed niebezpieczeństwem. O ile, rzecz jasna, jakieś konkurencyjne moce się nie wtrącą.
              • plorg Drogi pseudointelektualisto... 11.12.07, 14:30
                > Definicji materii – określonego modelu myślowego - nikt trzeźwy
                > nie przyjmuje na wiarę.
                ------------------------------
                Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile rzeczy na codzien przyjmujesz na
                wiare. smile)))))))))))))
                • Gość: Irek Re: Drogi pseudointelektualisto... IP: *.chello.pl 11.12.07, 16:36
                  Dziad o chlebie, a baba o niebie.
                  Toż ci tłumaczę, intelektualisto "tak naprawdę", że przyjmowanie na wiarę, że po godzinie gotowania jajka będą twarde, a nawet że już po 5 minutach, nie ma nic wspólnego z wiarą dajmy na to w stworzenie świata i opatrzność; albo ma tak niewiele wspólnego, że taki związek jest pomijalny.
                  Ale tak to już jest, kiedy pseudointelektualista (inaczej wykształciuch) próbuje coś tłumaczyć intelektualiście genetycznemu (w szerokim spektrum znaczeń tego przymiotnika). Niby mówią/piszą tym samym językiem, lecz jakże różne znaczenia wiążą z jego słowami!
                  Co dla jednego - dodam - jest szczytem grubiaństwa, tj. wyzywanie oponenta obraźliwym w intencji adwersarza epitetem, dla drugiego może być smakowitą przekąską. Na zdrowie!
                  • plorg Drogi wyksztalciuchu 11.12.07, 18:08
                    > Ale tak to już jest, kiedy pseudointelektualista (inaczej
                    > wykształciuch) próbuje coś tłumaczyć intelektualiście genetycznemu
                    > (w szerokim spektrum znaczeń tego przymiotnika).
                    ------------------------------
                    Popisywanie sie okraglymi slowkami ma nadac twoim wypowiedziom
                    znamiona intelektualizmu? Ladnych slowek mozna nauczyc nawet
                    najwiekszego matola, ale matolem dalej pozostanie. Bedzie sie jednak
                    mogl szczycic, ze jest matolem wyksztalconym.
                    "spektrum znaczen przymiotnika" Dawno nikt mnie tak nie rozbawil smile)
                    To wlasnie jest pseudointelektualizm najwyzszych lotow.

                    > Co dla jednego - dodam - jest szczytem grubiaństwa, tj. wyzywanie
                    > oponenta obraźliwym w intencji adwersarza epitetem, dla drugiego
                    > może być smakowitą przekąską. Na zdrowie!
                    -------------------------------
                    "Adwersarze", "epitety", nono... dobrze cie wyksztalciuchili, tylko
                    to niestety nie wzmoglo procesow myslowych.
                    Otoz drogi(bulke przez bibulke)wyksztalciuchu, intencja twojego
                    adwersarza nie jest wyzywanie epitetem w intecji, tylko nazywanie
                    rzeczy po imieniu. Jalowe powielanie tresci zaczerpnietych z procesu
                    ksztalciuchowania nie jest zbyt odkrywcze.
                    • Gość: Irek Re: Drogi wyksztalciuchu IP: *.chello.pl 11.12.07, 19:56
                      Tak się składa, że większość ludzi nie popisuje się okrągłymi słówkami. Ale mimo to matołów owa większość rozpoznaje - bodaj najczęściej - po sposobie wyrażania się. Masz rację w tym, że pewne sposoby wyrażania się maskują nader często niedostatki treści. Dają za to radość "przycięcia" komuś, "przysolenia" itp. Nic to, że ludzie godni szacunku nie podzielają tego rodzaju uniesień i samozachwytów. "To ja decyduję o tym, kto jest godny szacunku" - myśli sobie taki samotnik. Bandy chuliganów składają się właśnie z takich "indywidualistów", co to w pojedynkę niczego nie osiągają.
                      • plorg Pelna zgoda wyksztalciuchu... 12.12.07, 00:05
                        ... wiec nie maskuj swoich niedostatkow tresci pieknymi slowkami i
                        nie schlebiaj sobie jaki to jestes godny szacunku. Ocena kto jest,
                        nalezy w tym wypadku do innych.

                        PS. Trzymaj sie tez zdala od band chuliganow...
                            • Gość: Irek Re: Pelna zgoda wyksztalciuchu... IP: *.chello.pl 12.12.07, 10:37
                              Jest takie porzekadło, że każdy sądzi według siebie.
                              A przekomarzam się z Tobą, bo to jest dla mnie zabawne doświadczenie: jak dalece ludzie mogą się rozmijać w opiniach.
                              Ja np. uważam, że Ty jesteś wielkim człowiekiem (bo tak się prezentujesz i ja to przyjmuję - "roboczo" - za dobrą monetę), ty zaś uważasz mnie za "synka" - też pewnie sądząc według siebie. Tzn. - tak to próbuję zrozumieć - że kiedyś byłeś podobnie jak ja pretensjonalny, napuszony, Besserwisser, etc. Jednym słowem - matołek. Teraz jednak jest odwrotnie.
                              Wypić faktycznie lubię. Pilnuję się jednak, by do wykładu wytrzeźwieć.
                              • plorg Re: Pelna zgoda wyksztalciuchu... 12.12.07, 13:31
                                > Jest takie porzekadło, że każdy sądzi według siebie.
                                > A przekomarzam się z Tobą, bo to jest dla mnie zabawne
                                > doświadczenie: jak dalece ludzie mogą się rozmijać w opiniach.
                                ---------------------------------
                                No prosze, tym oto sposobem doszlismy do miesjca, w ktorym
                                wyksztalciuch powoluje sie na ludowe zabobony, doszukujac sie w nich
                                zrodla prawdy. Rzeczywiscie zabawne to doswiadczenie. Zgodnie z
                                twoim porzekadlem to ja powinienem pic. Tymczasem nie pije w ogole,
                                a podejrzenie ciebie o bycie pod wplywem jakichs srodkow, winiknelo
                                wprost z niedorzecznosci twoich tekstow. No coz, okazuje sie ze
                                racjonalne spojrzenie, daje o wiele trafniejsze wyniki niz ludowe
                                porzekadla.

                                > Ja np. uważam, że Ty jesteś wielkim człowiekiem (bo tak się
                                > prezentujesz i ja to przyjmuję - "roboczo" - za dobrą monetę),
                                -----------------------------
                                Czyzbys uwazal grubianina o intecjach obrazania adwersarzy uwazal za
                                wielkiego czlowieka? Nono... czy to ciag dalszy delirium?

                                > ty zaś uważasz mnie za "synka" - też pewnie sądząc według siebie.
                                -----------------------------
                                Skonczmy z ludowymi porzekadlami. Po tekstach ktore piszesz
                                podejrzewac cie o bycie 'intelektualista' tak wysokich lotow, ze
                                czasami masz problem ze zrozumieniem ile jest 2+2.

                                > Tzn. - tak to próbuję zrozumieć - że kiedyś byłeś podobnie jak ja
                                > pretensjonalny, napuszony, Besserwisser, etc.
                                ----------------------------
                                Probuj, probuj, a nuz moze uda ci sie cos zrozumiec. Zawsze jest
                                nadzieja.

                                > Teraz jednak jest odwrotnie.
                                ----------------------------
                                Teraz, to spobuj wytrzezwiec.
            • grgkh Re: nie wiesz co mówisz 11.01.08, 14:20
              Gość portalu: iskiereczka mruga napisał(a):

              > > To nie jest zadna swiecka religia.
              > > Uwierz, ze ludzie potrafia sobie organizowac
              > > zycie bez jakiegos tam kolejnego systemu wierzen.
              >
              > otóż się bogusławku mylisz, i nawet nie wiesz,
              > że się mylisz: ludzie nie potrafią żyć bez jakiegoś systemu
              > "wierzeń" - na wiarę przyjmujemy wszystko to,
              > czego nie potrafimy udowodnić - np. istnienie materii czy
              > nieistnienie Boga
              >
              > czuwaj.

              Oczywiście Ty masz rację, a nie mają jej inni. Otóż to Ty się mylisz.

              System wierzeń opiera się na dogmacie. Dogmat to tak zwana "prawda", która nie
              jest prawdą, bo faktycznie jest kłamstwem. Prawda, zgodnie z definicją, jest
              tezą, która daje się zweryfikować. Dopiero wtedy. Wcześniej jest hipotezą,
              domniemaniem.

              Niby tylko "wierzysz", ale jesteś pewna. W imię tej pewności zaczynasz świat
              wokół siebie oraz ludzi o odmiennych poglądach organizować według innych
              niby-prawd. Bo potem to już z górki, jest ich coraz więcej. A to, że aborcją
              będą prześladowali i zmuszali do niej Ciebie. Albo, że w imię eutanazji ktoś Ci
              odbierze, bez Twojej zgody, Twoje bezcenne życie. A potem budujesz coraz więcej
              kościołów, modlisz się coraz dłużej i intensywniej, i już nic poza religią nie
              istnieje.

              Racjonalizm nie dopuszcza dogmatów. Pozwala, a wręcz nakazuje, każde twierdzenie
              poddawać najostrzejszej krytyce. Czy istnieje Bóg? Trzeba to sprawdzić.
              Logicznie Jego istnienie jest wykluczone - a więc nie istnieje. I w niczym, a
              także nikomu to w życiu codziennym nie przeszkadza. Ateistyczna rezygnacja z
              wierzenia w jedno z tysięcy bóstw, które ludzkość od zawsze wymyślała jest
              zmniejszeniem zaangażowania w zbędny kult. A w życiu codziennym ateiści mogą
              (choć nie nie zawsze pewnie tak jest) mieć bardziej od ludzi wierzących
              humanistyczne reguły społecznego współistnienia. Bo brak podporządkowania
              dogmatom to ułatwia, a nie utrudnia. Bo pozwala godzić się z odrzucaniem tego,
              co złe, choćby stwarzało wrażenie najprawdziwszego dobra. Bo dobrym się jest nie
              od Boga, tylko dlatego ze rozumiemy dlaczego tak jest i tego chcemy.
          • Gość: greg0,75 Re: do anuszki IP: *.ceramika.agh.edu.pl 10.12.07, 12:39
            Jak by to delikatnie powiedzieć... PUDŁO
            Akurat Anuszka (sądząc po działalności w necie = piętnowanie mitów w fizyce) jest bardziej racjonalna od większości towarzystwa z 'racjonalisty' (oczywiście tam też mają wcale liczną - ale nie dominującą - populację rozsądnych i inteligentnych)
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: do anuszki 10.12.07, 15:27
              Gość portalu: greg0,75 napisał(a):

              > Jak by to delikatnie powiedzieć... PUDŁO
              > Akurat Anuszka (sądząc po działalności w necie = piętnowanie mitów w fizyce)
              > jest bardziej racjonalna od większości towarzystwa z 'racjonalisty'
              > (oczywiście tam też mają wcale liczną - ale nie dominującą - populację
              > rozsądnych i inteligentnych)

              Dziękuję.

              Nic nie mam przeciwko światopoglądowi racjonalnemu. Tylko że wielu
              "racjonalistów" w rzeczywistości wierzy w zabobony, tylko o tym nie wie.
              Prawdziwego racjonalistę poznaje się... niespodzianka!... po racjonalnym myśleniu.

              Opieranie trwałości małżeństwa na przynoszeniu kawy do łóżka nie jest racjonalne.
        • Gość: Mizantrop Agnostyk Re: Nowa świecka religia? IP: *.icm.edu.pl 10.12.07, 12:55
          > Źle wróżę małżeństwu, które przysięga sobie dozgonne przynoszenie kawy do łóżka
          > ...
          Nie patrz na tę przysięgę oczyma Twojej religii, bo o pomyłkę łatwo - w treści
          przysięgi nie znajduję nic dozgonnego.
          To, że im źle wróżysz to dla mnie aż nadto oczywiste, może i nie życzysz im źle,
          ale dobrze też nie.

          Według mnie gorzej wygląda dozgonna przysięga wierności. Bo czymże jest jeden
          dzień bez kawy w porównaniu z 1 nocą w łóżku z obcym/ą mężczyzna/kobietą?

          > W ogóle odnoszę wrażenie, że wielu ludzi twierdzących, że prezentują
          > światopogląd racjonalistyczny, w rzeczywistości wierzy w jakąś swoją "nową
          > świecką religię", z wieloma elementami mitycznymi i irracjonalnymi.

          Obawiam się, że wrażenie, którym się dzielisz, bierze się ze stereotypowego
          myślenia osoby wierzącej (i religijnej), której światopogląd a zwłaszcza
          moralność ukształtowane zostały przez (jedyną?, słuszną?) religię. Insynuacje o
          rzekomej "religijności" racjonalizmu to również typowy oręż postmodernistów,
          którzy są w stanie zrelatywizować wszystko i przypiąć dowolną łatkę .

          > Ale mają prawo. Ja mogę mieć o tym swoją opinię, ale każdy sobie może
          > zorganizować ślub jak chce. I wierzyć w co chce.
          >
          Cieszę się, że uznajesz to ich prawo. A czy przyznasz im prawo, że mogą nie wierzyć?
          Adam Nowak śpiewa o tym, że "trudno nie wierzyć w nic". Trudno, ale jednak to
          możliwe wink
          • plorg Re: Nowa świecka religia? 10.12.07, 17:26
            > Obawiam się, że wrażenie, którym się dzielisz, bierze się ze
            > stereotypowego myślenia osoby wierzącej (i religijnej), której
            > światopogląd a zwłaszcza moralność ukształtowane zostały przez
            > (jedyną?, słuszną?) religię. Insynuacje o rzekomej "religijności"
            > racjonalizmu to również typowy oręż postmodernistów, którzy są w
            > stanie zrelatywizować wszystko i przypiąć dowolną łatkę .
            ------------------------------------
            Majstersztyk hipokryzji! Relatywizujesz wszystko przypinajac
            adwersarzowi latke stereotypowego myslenia osoby wierzacej. Hehehe...
    • haludek Ta tradycja nie jest nowa 09.12.07, 22:25
      W cywilizowanym świecie, gdzie szanuje się sekularyzm i traktuje na równych
      prawach laików takie śluby, pogrzeby czy ceremonie nadania imienia odbywają się
      od lat i odbyło się ich już setki tysięcy, jeśli nie więcej.
      • Gość: pszcze66 Re: Ta tradycja nie jest nowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 09:24
        świeckie pogrzeby to częsta rzecz. byłem pół roku temu na takim pogrzebie. obawiałem się , że będzie jakas lipa w rodzaju ceremonii przyznania paszportu z "misia", ale byłem pozytywnie zaskoczony.
        prosta, ograniczona do minimum ceremonia pozwoliła skupić sie na osobie zmarłej, która na to jak najbardziej zasługiwała. natomiast kościelna ceremonia, rozbudowana, długotrwała, skupiona na sobie a zmarłą osobę przywołująca jedynie w kontekście tego jakim była katolikiem jest w 90 procentach afirmacją instytucji.
    • kapitan.kirk Zabawne :-) 09.12.07, 22:32
      Ciekawe, że wśród wielu ateistów, mimo wolnomyślności, istnieje
      najwyraźniej skrywana potrzeba ceremonialnego sacrum. Bo jak to
      inaczej wyjaśnić? Przecież jeżeli ktoś jest niewierzący, to po co
      właściwie dubluje sobie ślub cywilny, ze "sztucznym księdzem" w roli
      głównej? Przywołanie "Misia" jak najbardziej na miejscu big_grin

      Pzdr
      • haludek Ty jesteś zabawny :D 09.12.07, 22:53
        Ludziom, którym religijnie prano mózgi od kołyski, trudno jest przestawić się na
        zaakceptowanie, że nie tylko wydarzenia religijne mają prawo do ceremoniału i że
        on sam nie musi być z definicji czymś o charakterze religijnym. Czy czynnością
        religijna jest parapetówka, albo oblewanie zdobycia dyplomu itp.? Nie widzę nic
        dziwnego w celebrowania w sposób wyszukany, poetycki, wzniosły itd. ważnych
        wydarzeń w naszym życiu.
        Wyjrzyj trochę poza szablony, które wtłaczają albo wtłaczali ci w głowę księża i
        być może religijni rodzice a poszerzysz sobie horyzonty i odkryjesz nowe idee i
        świat jaki cię otacza, ale którego z lenistwa umysłowego nawet nie zauważasz.
        Możesz mieć z tego tylko pożytek.
        • kapitan.kirk Dzięki za komplement :-) 09.12.07, 23:01
          Ja również nie widzę nic dziwnego ani złego w tym, że każdy sobie
          urządza ceremoniały jakie chce i jakie mu tylko do głowy przyjdą.
          Zabawne jest po prostu, że "pierwszy ślub humanistyczny" (a swoją
          drogą gdzie Autorowi zniknęły milony ludzi, którzy do tej pory
          wzięli śluby cywilne?) najwyraźniej ceremonialnie odróżnia się od
          kościelnego tym jedynie, że w roli księdza wystepuje p. Agnosiewicz,
          a przysięga składana jest nieco innymi słowami wink

          Pzdr
            • kapitan.kirk Re: Dzięki za komplement :-) 10.12.07, 08:38
              Gość portalu: Bartek napisał(a):

              > A czym się różni ślub kościelny od ślubu z epoki
              > przedchrześcijańskiej? Inne formułki i facet w czarnej sukience.

              To trudno tak w dwóch słowach, bo w każdym etnosie zwyczaje były i
              są inne; tak samo śluby kościelne zupełnie inaczej wyglądają w
              różnych Kościołach i kręgach kulturowych. Ja też nie mam absolutnie
              nic przeciwko temu, żeby ktoś sobie zapożyczał rytuały i na własne
              potrzeby nadawał im inną treśc; każdemu wolno i na zdrowie. Zabawne
              jest po prostu to, że chrześcijanie biorą jenocześnie ślub cywilny z
              poszanowania dla prawa (co wobec prawa wystarcza) i ślub kościelny z
              sakramentalnej, religijnej potrzeby serca (przynajmniej
              teoretycznie). Zas ateiści biorą ślub cywilny z poszanowania dla
              prawa (co wobec prawa wystarcza) i... No własnie, jak nazwac
              ów "ślub humanistyczny", jeśli nie "świeckim sakrementem"...? big_grin

              Pzdr
                • Gość: pszcz66 Re: Dzięki za komplement :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 09:44
                  nie każdy światopogląd to religia. a ceremonia jest własnie zamanifestowaniem swojego światopoglądu. tak trudno zrozumieć? czy macie takie klapki na oczach i takie gotowe klisze, że nie jesteście w stanie wyjśc poza takie schematyczne rozumienia w rodzaju "cywilny ksiądz". ja jestem wychowany w tradycji neutralnej światopogladowo (nikt mi nie narzucał ani religii ani ateizmu, co byłoby taką samą perswazją ), ale nie mówię o księdzu "religijny urzednik"
                  • kapitan.kirk Re: Dzięki za komplement :-) 10.12.07, 10:28
                    Ależ ksiądz jest - między innymi - religijnym urzędnikiem i nie ma w
                    tym niczego obraźliwego smile Ciekawa po prostu jest z tego punktu
                    widzenia kwestia utylitarna dla nowożeńców: urzędnik stanu cywilnego
                    reprezentuje majestat Rzeczypospolitej, ksiądz reprezentuje
                    instytucjonalny Kościół, a więc pośrednio Boga; a kogo reprezentuje
                    działacz Stwoarzyszenia Racjonalistów? smile

                    Pzdr
              • boguslaw_siemiatkowski Siermiezna logika, kapitanie. 10.12.07, 12:09

                Tak jak juz wczesniej napisalem. Ludzie ktorzy nie rozumieja, ze
                mozna zyc bez religii, wszystko beda nadal do niej odnosic. Przeciez
                oni musza w cos wierzyc - zakrzykna teisci. Moga - odpowie ateista.
                Np. w czlowieka, cos co dla wielu zarozumialych katolikow jest nie
                do zrozumienia.
                Ludzie moga sobie budowac zycie bez kolejnych systemow wierzen, no
                ale teisci ktorzy nigdy nie potrafili przezyc nawet chwili bez
                swojego boga, beda za wszelka cena szukali odniesien
                religijnych. "Swiecka religia" czy "swieckie sacrum" - powtarzaja
                jak mantra.

                Drodzy katolicy.Zasciankowosc myslenia nie pozwala wam, na
                przekroczenie granicy.
                Otorz, slub humanistyczny jest symbolem tego, ze w kraju, gdzie
                wiekszosc ludzi zawiera sluby katolickie, mozna zorganizowac sobie
                zycie w sposob alternatywny.
        • Gość: biker.biker Re: Ty jesteś zabawny :D IP: 213.25.125.* 10.12.07, 09:38
          Mylisz oblewanie z ceremonią. Możesz sobie pić do upadłego na
          parapetówce czy po obronie dyplomu. To w najmniejszym nawet stopniu
          nie będzie podobne do ślubu, po którym nikt nie musi nic oblewać.
          Nawet nie trzeba organizować przyjęcia. To co teraz nazwano ślubem
          humanistycznym, istnieje od dawna. Od dawna bowiem można
          zorganizować bardzo wystawny ślub cywilny. Niektórym to jednak nie
          wystarczy, bo nie wystarczy usunięcie Boga ze ślubu. Trzeba zastąpić
          Go człowiekiem czyli postawić się w centrum. To jest właśnie idea
          pseudo humanizmu, człowiek zamiast Boga. Bawcie się dobrze. Wiele
          osób będzie nadal przysięgało sobie przed Bogiem, nie dla rodziny,
          białej sukienki, fajnego smokingu, limuzyny i prezentów. Całe to
          badziewie, tylko zastępuje ducha. Więc im mniej ducha tym więcej
          badziewia i blichtru.

          Ps. Nie wydawajcie wszystkiego na ceremonie ślubną.
          Zostawcie coś dla adwokatów prowadzących sprawę rozwodową wink
          Podobno to już też można zorganizować z rozmachem.
          W końcu dla niektórych to większa radość niż ślub smile
          • Gość: Irek Re: Ty jesteś zabawny :D IP: *.chello.pl 11.12.07, 12:27
            biker.biker pisze:
            >To jest właśnie idea pseudo humanizmu, człowiek zamiast Boga.
            Kom. Czemu pseudo? Acha, bo „prawdziwym” humanizmem jest teizm, tak?
            Jak pisałem wyżej: śmierć to początek życia, cierpienie jest dobrem, itp.?
            Cholera jasna! Też dobro? Idźcie więc sobie do tego dobra, z waszymi „argumentami” (kontrargumentami dla siebie).
      • plorg Rzeczywiscie zabawne a nawet smieszne. 10.12.07, 09:10
        "Ceremonie humanistyczne - śluby czy pogrzeby - bujnie kwitną za
        granicą."
        -------------------------------------
        Ciekawe zjawisko jak na humanistycznym pogrzebie, rodzina
        (niewierzaca w zycie pozagrobowe) gada do trupa.

        "Historyczna, bo pierwsza w Polsce para zaślubiona humanistycznie
        to ... ... 23-letni psychologowie z Trójmiasta."
        -------------------------------------
        Ciekawe jak psychologicznie uzasadnili sobie potrzebe imitowania
        religijnej ceremonii.

        "nowożeńcy przy dźwiękach skrzypiec zamiast Marszu Mendelsona
        opuścili"
        -------------------------------------
        To na skrzypcach nie da sie juz zagrac Mendelssohna(!), z tekstu
        wnosze, ze ktos tylko wydawal dzwieki - inaczej mowiac skrzypial, to
        tez nowa tradycja? smile
          • plorg Re: Rzeczywiscie zabawne a nawet smieszne. 10.12.07, 16:44
            ready4freddy napisał:

            > dlaczego mialaby "gadac do trupa"?
            ----------------------------------
            Nie zdazylo ci sie nigdy byc na pogrzebie? Otoz wierzacy ludzie
            czasami mowia do osoby zmarlej myslac, ze ich uslyszy. Kosciol
            Katolicki pochwala 'gadanie do trupow', nazywa sie to u nich
            modlitwa do swietych, czy jakos tak, patrz np. pielgrzymki do grobu
            JPII. Tymczasem niewierzacy uwazaja, ze smierc jest koncem
            absolutnym, a mimo to zdarza im sie zwracac na pogrzebie do zmarlej
            osoby. Wiem to z pewnego zrodla od osoby, ktora miala "przyjemnosc"
            uczestniczenia w takiej humanistycznej ceremonii. Widac w obliczu
            smierci ludzie zapominaja o swoich przekonaniach, ktore na codzien z
            taka pewnoscia wyglaszaja.
      • Gość: maura4 Re: Zabawne :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 09:37
        To chyba zupełnie normalne,że ważne wydarzenie w życiu uswietniamy
        taką czy inna ceremonią.Musimy w jakiś sposób dać upust swoim
        emocjom.Chcemy ten dzień zapamiętać.Tak było zanim pojawiło się
        chrześcijaństwo i tak będzie,kiedy już nie będzie chrześcijaństwa.
        • greg0.75 Re: Zabawne :-) 10.12.07, 13:02
          Za to jak najbardziej zabawne jest zauważyć, że "racjonaliści" też mają świadomość trwale ukształtowaną (skażoną?) przez swoje (nasze!) otoczenie kulturowe - z dzisiątków modeli zawierania związku - od wspólnego tłuczenia naczyń, przez ceremonialne uprowadzenie po publiczne pokładziny - wybrali akurat procedurę żywo przypominającą tą typową dla społeczności katolickiej - wymianę przysiąg i pierścionków przed prowadzącym ceremonię...
      • zuq1 Re: Zabawne :-) 10.12.07, 10:59
        No, zgadza się. Zostawili sobie "wolność" zostawienia partnera w
        każdej chwili, kiedy tylko uznają to za stosowne. No bo przeca
        wierności nie przysięgali. Jako żywo przypomina mi się cytat z
        pewnej książki: "Już w 1938 roku było wiadomo, że Hi.tler złamie
        każdy układ, jeśli uzna to dla siebie za korzystne".
        • maura4 Re: Zabawne :-) 10.12.07, 11:09
          Nie pleć.Wezmą też ślub cywilny z wiadomą formułą.Nie wiesz poza tym
          o czym mówiły fragmenty książek ,które sobie nawzajem
          przeczytali.Zeby jeszcze ta przysięga wierności faktycznie
          działała,to bym się nie dziwiła,że tak to podnosisz,ale nie działa.I
          ani bóg,ani ksiądz,ani pełen kościół swiadków nie pomaga.
          • zuq1 Re: Zabawne :-) 10.12.07, 11:20
            Pewnie, że sama przysięga "kościelna" nie działa, bo to nie jest
            magiczne zaklęcie. Każdy jest odpowiedzialny za siebie i na 100%
            jestem pewien, że spośród przyrzekających w kościele część
            (znaczna?) ma wypowiadany tekst w "głębokim poważaniu". Chodzi mi
            bardziej o to, że tworzy się nową świecką tradycję, ale oni sami nie
            są tak do końca świadomi, że małżeństwo to rzecz święta. No chyba,
            że dla nich nie jest. Tak samo było ze ślubami w "magiczny" dzień
            09.09.1999 - niemieckie badania wykazały potem znacznie większy
            odsetek rozwodów w tej grupie.
              • plorg Re: Zabawne :-) 10.12.07, 16:57
                Gość portalu: maura4 napisał(a):

                > Lepiej byłoby,gdyby małżeństwo zamiast święte,było rzeczą
                > ważna,poważną,
                -------------------------------
                A czy przypadkiem 'swiete' nie oznacza wazne, a nawet najwazniejsze,
                powazne, a nawet najpowazniejsze? No chyba, ze religie ktos traktuje
                na rowni z ludowym zabobonem tudziez nic nie znaczacym zwyczajem,
                albo w ogole nie rozumie pojecia 'swiete'.
                • Gość: maura4 Re: Zabawne :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 19:14
                  No ja nie widze,aby ci którzy składaja przysięgę przy ołtarzu
                  uważali świętośc swojego związku za rzecz najwazniejszą.Nie myślę
                  tylko o rozwodnikach,których z roku na rok wiecej,ale też o
                  tych ,którzy w swoich małżeństwach trwają - byle jak.Dlatego
                  sądzę,że byc może lepiej byłoby ,gdyby mniej myśleć o świętości ,a
                  więcej o obowiazkach jakie się na siebie bierze.
      • boguslaw_siemiatkowski bardzo 10.12.07, 11:59
        kapitan.kirk napisał:

        > Ciekawe, że wśród wielu ateistów, mimo wolnomyślności, istnieje
        > najwyraźniej skrywana potrzeba ceremonialnego sacrum. Bo jak to
        > inaczej wyjaśnić? Przecież jeżeli ktoś jest niewierzący, to po co
        > właściwie dubluje sobie ślub cywilny, ze "sztucznym księdzem" w
        roli
        > głównej? Przywołanie "Misia" jak najbardziej na miejscu big_grin
        >
        > Pzdr


        postaraj sie sprawdzic w slowniku, co tak naprawde oznacza "sacrum",
        a nastepnie nie uzywaj slow ktorych znaczenia nie rozumiesz

      • Gość: Mizantrop Agnostyk Re: Zabawne :-) IP: *.icm.edu.pl 10.12.07, 13:17
        Ja natomiast mam nieodparte wrażenie, że akurat do wszelkich ślubów czy przysiąg
        doczepiono sacrum, by później ludzie tacy jak Ty sądzili, że jedno bez drugiego
        nie może się obejść.
        Przykładem takiego absurdu jest przysięganie na Biblię w sądownictwie wielu
        krajów. Jaką to ma wartość dla ateisty?
      • Gość: panpaniscus Re: Zabawne :-) IP: *.eva.mpg.de 11.12.07, 13:27
        A co, tobie wyprano mózg i uważasz, że bez wiary w boga nie posiada się
        moralności ani nie odczuwa się potrzeby rytuałów/tradycji?

        Ja jestem ateistką i chciałabym, żeby moi znajomi/rodzina mieli mozliwośc
        pożegnania mnie na "humanistycznym" pogrzebie. Ślub miałam tylko cywilny, a
        chętnie odbyłabym wymyśloną przeze mnie i mojego męża ceremonię.
        • plorg Re: Zabawne :-) 11.12.07, 14:36
          > Ja jestem ateistką i chciałabym, żeby moi znajomi/rodzina mieli
          > mozliwośc pożegnania mnie na "humanistycznym" pogrzebie.
          -------------------------------
          A czymze to twoj "humanistyczny pogrzeb" bedzie sie roznil od
          koscielnego i na czym bedzie polegala jego wyzszosc? Tak poza tym,
          na twoim pogrzebie juz ciebie nie bedzie, tylko twoje zwloki. Poco
          komu rytualne pozegnanie kupy martwego miesa?
      • kapitan.kirk Re: czekam na reakcje kardynałów 09.12.07, 22:55
        Nożyce wybrzęczały się już kilka pokoleń temu, kiedy wprowadzono
        śluby cywilne. I od kilkudziesięciu lat, co tydzień setki zapewne
        osób biorą śluby poza kościołami i urządzają w związku z tym
        zakręcone zabawy, często połączone ze składaniem sobie zabawnych
        przysiąg itp... Ale pomysł, żeby z tej okazji zaprosić p.
        Agnosiewicza i dziennikarzy na "pierwszy ślub humanistyczny" jest
        faktycznie przedni marketingowo big_grin

        Pzdr
              • kapitan.kirk Re: czekam na reakcje kardynałów 09.12.07, 23:16
                Skoro istnieją świeckie "chrzty" (ceremonia nadania
                imienia), "bierzmowania" (Jugendweihe), czy śluby, a nawet cywilni
                księża (mistrzowie ceremonii), to cóż absurdalnego w przypuszczeniu,
                że mogłyby istnieć także inne ateistyczne wersje sakramentów?
                Szczególnie byłbym ciekaw humanistycznych zakonnic, bo pewnie
                miałyby mniej różnych przesądów, niż te nasze wink

                Pzdr
                • pavle choinka 10.12.07, 00:44
                  na szczęście ci paskudni, nie potrafiący wyrwać się z więzów chrześcijaństwa
                  ateiści nie wymyślili jeszcze humanistycznej CHOINKI.

                  przecież choinka to tradycja od samego początku swego istnienia związana z
                  chrześcijaństwem!

                  zgroza przejmuje na samą myśl, że strojenie choinki aniołkami i gwiazdkami
                  mogłoby być jakimś rytuałem przejętym przez świątobliwych chrześcijan od jakichś
                  brudnych, niewiernych pogan!
                  • kapitan.kirk Re: choinka 10.12.07, 08:24
                    pavle napisał:

                    > na szczęście ci paskudni, nie potrafiący wyrwać się z więzów
                    chrześcijaństwa
                    > ateiści nie wymyślili jeszcze humanistycznej CHOINKI.

                    Nie wiem w jakim znaczeniu piszesz. "Choinka" jako uroczystośc jest
                    jak najbardziej świecka (tak własnie - "Jołka" - nazywała
                    się "świecka Gwiazdka" wprowadzona w ZSRR w 1934 i zachowana w Rosji
                    do dziś). "Choinka" zaś jako drzewko zawsze była świecka, no chyba
                    żeby sięgnąc do czasów pogańskich, kiedy to faktycznie funkcjonowały
                    rozmaite święte rośliny.

                    > przecież choinka to tradycja od samego początku swego istnienia
                    związana z
                    > chrześcijaństwem!

                    Speszę donieśc, że wprowadzono Cię w błąd. Zwyczaje choinkowe nie są
                    rytuałem religijnym i są jak najbardziej świeckie. W każdym razie
                    nauka chrześcijańskich Kościołów (bodajże z wyjątkiem tylko świadków
                    Jehowy) nic o choinkach nie mówi, podobnie jak np. o jedzeniu
                    karpia, zostawianiu pustego nakrycia, całowaniu pod jemiołą,
                    świątecznej promocji Coca-Coli, prezentach itp.

                    Pozdrawiam
                  • Gość: norsk_skogskatt Re: choinka IP: *.w86-200.abo.wanadoo.fr 10.12.07, 11:49
                    Pommyliła Ci się choinka z gwiazdką.Zresztą choinka przywędrowała do
                    Polski z Niemiec - więc jest raczej luterańska. a nie katolicka-
                    dopiero w 19 wieku. Przedtem Polacy stawiali w kącie izby snop
                    zboża. Zaś sama gwiazdka to też bujda na resorach, bo Jezus wcale
                    się 24 grudnia nie urodził. To kościół zawłaszczył datę pogańskich
                    świąt, aby skusić ludzi to chrześcijańskiego świętowania - po prostu
                    świętowali w tym samym czasie, jak za pogńskich praprzodków, tyle że
                    coś innego. i pewnie nawet długo nie zdawali sobie sprawy z tgo. co
                    właściwie świętują. W dodatku gwiazdkowe świąteczne obżarstwo
                    zupełnie nijak się ma do ascetycznych zaleceń kościoła.
                • ready4freddy Re: czekam na reakcje kardynałów 10.12.07, 12:36
                  a wpadles na to, ze nadanie imienia czy inne obrzedy najpierw kosciol
                  "zmalpowal" z tradycji daleko starszych niz twoja wiara? wiec moze raczej
                  "katolickie wersje tradycyjnych obrzedow plemiennych", a dopiero potem
                  "ateistyczne wersje sakramentow", co? najpierw byl Biskupin, a dopiero potem, na
                  nasze nieszczescie, przyszli biskupi...
    • co.ty.powiesz "Humanistyczna" gwiazda dziennikarstwa stołecznego 10.12.07, 07:47
      "Zamiast miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej przysięgali
      sobie przynoszenie kawy do łóżka i przytulanie"
      No to nareszcie wiemy, na czym polega małżeństwo "humanistyczne":
      bez miłości, bez wierności i bez uczciwości. A jeśli któryś z tych
      elementów niepostrzeżenienie w małżeństwie "humanistycznym"
      występuje, to tylko niechcący. Bo przecież to ani humanistyczne, ani
      humanitarne wymagać od kogoś uczciwości, wierności czy choćby
      miłości. Humanistycznie czyli tak jak zwierzątka, u których nie ma
      ani miłości, ani wierności, ani uczciwości... Tylko co to ma
      wspólnego z humanizmem?

      "Ona w zielonej sukience, on w koszuli i marynarce"
      Rozumiem, że gwiazda stołecznego dziennikarstwa, panienka Magda, nie
      mogła wyliczyć wszystkich elementów ubioru "humanistycznych" państwa
      młodych. Ale mimo wszystko strój "humanistycznego" pana młodego
      wydaje się cośkolwiek niekompletny: miał marynarkę, a o spodniach
      cisza. Czyżby "humanistyczny" ślub należało brać z siusiakiem na
      wierzchu? A może w galotach???

      "Parafrazując "Misia", narodziła się nam nowa świecka tradycja."
      Gwiazda stołecznego dziennikarstwa młoda jest i wydaje jej się, że
      jeśli czegoś nie było w ostatnim dziesięcioleciu, to wcześniej też
      nie mogło zaistnieć. Otóż pragnę zapewnić pannę Magdę i
      świeżych "humanistycznych" małżonków, że tradycja takich ślubów jest
      bardzo długa, a ostatni raz próbowali ją lansować - wraz ze świeckim
      chrztem i pogrzebem - w latach siedemdziesiątych i na początku
      osiemdziesiątych ubiegłego wieku poprzednicy racjonalistów, czyli
      ideolodzy PZPR (warto zajrzeć do encyklopedii, co to takiego, panno
      MD).
      • sekwana2005 Re: "Humanistyczna" gwiazda dziennikarstwa stołec 10.12.07, 08:53
        Ależ dziwny nagłówek wyskoczył...
        Gwiazda dziennikarstwa stolec...
        Relacja o panu młodym jedynie w koszuli i marynarce też mnie
        zafascynowała. Może autorka podświadomie nie może się pogodzić z
        tym, iż ślub dawała cywilna "ksiądz-samica"?
        Inna sprawa - przysięganie miłości i wierności wcale nie pomaga.
        Wiem coś z doświadczenia. I to niezależnie od tego, czy slub jest
        cywilny, czy kościelny. Lepper przekonał się, iż nawet żądanie
        weksli nie zapewni "dozgonnej miłości".
        Przed laty obśmiałem się, jak urzędniczka podniosłym tonem
        mówiła "to ważna uroczystość, bo dwoje młodych łączy się, mysląc, że
        na zawsze..." Sprawdziło się - że tylko tak mysleli. Ale pamiętam
        też proboszcza, który solidnie nawalony na weselu próbował dobierać
        się do panny młodej - aż dostał po pysku najpierw od niej, potem od
        pana młodego. Sfrustrowany "ojciec" udał się "na osobność" z dwiema
        butelkami wiśniówki, degustując aż wyszła mu "cofka" na sutannę.
        Niech więc młodzi sami wybierają formę własnej uroczystości. Gdy
        mnie mama zapytała, czy będzie ślub kościelny - odpowiedziałem że
        jestem niewierzący, choć z pochodzenia katolikiem, żona z rodziny
        zaolziańskich polskich protestantów, więc na zasadzie kompromisu
        postanowiliśmy wziąć slub prawosławny, bo najładniejszy. Potem
        uspokoiłem, że to tylko żart.
        Koleżanka krzyżem w kościele leżała, by ślub z ateistą przed
        księdzem przysięgać. Na parę lat tylko pomogło. Potem zaczęła go
        zdradzać..
        A dla mnie najpiękniejszą uroczystością było, gdy nie przed
        księdzem, nie urzędnikiem, lecz sami pierwszy raz kochaliśmy się. A
        najlepszy posag - to córka i syn. Parę lat temu w jakimś wywiadzie
        pytano mnie, co uważam za mój największy sukces życiowy.
        Odpowiedziałem - DZIECI.
        Choć jestem tylko "cywilny zboczeniec".
        Jeszcze przed wojną Boy pisał o "dziewicach konsystorskich", za dużą
        kasę od Watykanu dostających unieważnienie ślubu choć "nie każda
        taka święta, by od razu mieć bliźnięta". Takich rozwodów, mimo
        że "Bóg złączył" wcale nie ubywa, raczej ich ilość rośnie. Mimo
        spowiedzi, komunii, stuły i innych opłat.
        Miałem niestety do czynienia z "sakramenckimi" praktykami. Dwa
        tygodnie spędzałem noce przy umierającym ojcu. Sam ubierałem ciało w
        garnitur, by mama i brat nie widzieli dziur pooperacyjnych. Tata
        prosił, by nie robić cyrku - by tylko najbliżsi byli - i ksiądz. W
        cmentarnej kaplicy byli chłopcy z krzyżami - wreszcie nas
        wyproszono, bo kolejny "klient" czekał. Nad grobem mówiłem, iż jeśli
        jest Bóg - to ojciec do niego bez pomocy księdza zapewne trafił.
        Wieczorem zajrzałem na plebanię. Ku oburzeniu gospodyni to proboszcz
        w rękę mnie pocałował, by przeprosić iż wikary zapomniał o
        pogrzebie. Zapytałem "a jakby był lekarzem, mającym poród odebrać -
        i też by zapomniał?"
        Proboszcz zadeklarował iż "nawet wpłatę za pogrzeb możemy zwrócić",
        proboszczowa szepnęła "wikary znowu zachlał - a taksówkę po niego
        wysłaliście?"
        Jak górale pawia puszczając mawiają - zmierziło mnie, pewnie kłak
        był.
        Miłość, wierność i uczciwość spółki z bardzo małą
        odpowiedzialnością, z nazwą handlową "kościół katolicki"?
        Po tym obrzydliwym "pawiu" z pogrzebem mojego ojca (nie był Żydem,
        Szwabem, Ruskim - lecz polskim katolikiem) proboszcz obiecywał "do
        końca życia pana matki będziemy jej pomagać". Ani razu nawet
        paczkuski z margaryną nie dostała. Dwa razy ich wygnała,
        gdy przyszli domagać się o następne "datki". Ma już prawie 90 lat -
        ale kij od szczotki trzyma w pogotowiu. Po protezowaniu obu bioder
        chodzi tylko o kulach - ale tymi też gotowa przyłożyć. Weselnie i
        świątecznie. I durna dalej kocha mojego ojca którego "przez
        nieuwagę" wikarego pochowaliśmy sami ponad 20 lat temu.
        Homo homini....
        • Gość: Anna Maria Re: "Humanistyczna" gwiazda dziennikarstwa stołec IP: *.wip.pl 10.12.07, 09:41
          Ceremoniały, zielone sukienki, dziennikarze, fafariafiaste zadufanie, sądzenie
          że taka czy inna uroczystość jest potrzebna by szczęśliwie żyć ze sobą, własna
          tożsamość jako wynik przetrawienia tych czy innych marketingowych chwytów i
          medialnych trendów na swoją modłę.. Ludzie - zwłaszcza młodzi zdają się nie
          potrafić żyć głębiej niż tylko dla doraźnych przyziemności. Jak każdy - mają
          indywidualną swoja osobowość, głęboko odczuwają siebie i swoje relacje z innymi
          - ale zamiast zastanowić się co jest w tym wszystkim naprawdę ważne - sięgają po
          porady z Claudi czy inne zewetrzne poradnictwo. Ale to może z wiekiem przyjdzie
          - umiejętność wysublimowania z codziennych spraw i własnych odczuć tego co ważne
          i na czym można fundament swojej osobowości zbudować. Nienaruszalny, stabilny.
          Swój własny - bez podpinania sie pod szablony Boga, Świeckości, Humanizmu,
          Feminizmu, Pani Zosi.. Własny. Szczęścia i niegasnącej miłości tym młodym
          ludziom życzę.
      • Gość: zosiasamosia Re: "Humanistyczna" gwiazda dziennikarstwa stołec IP: *.poczta-polska.pl 10.12.07, 10:45
        Gratuluję jeden z lepszych komentarzy jaki ostatnio czytałam.
        Takie "świeckie" ceremonie do perfekcji miał doprowadzone Związek
        Sowiecki. Raz brałam udział w takim pseudobiałoruskim ślubie
        cywilnym. Duże przeżycie nigdy czegoś takiego nie widziałam. Było i
        przechodzenie przez ręcznik, życzenia od narodu białoruskiego i na
        koniec flaszka dla urzędnika, już poza oficjalną ceremonią. W
        Kościele katolickim moża wystapić o zmianę roty przysięgi
        małżeńskiej, ale tacy z nas katolicy jak z panny M. dzienikarz.
        • sekwana2005 dzennikarstwa stołec 10.12.07, 12:54
          "Bug" zapłać za dobre słowa.
          ja tylko jeden ślub brałem.
          jesli komuś pomaga uroczystość świecka czy kościelna - nie powinno
          być ani zakazu, ani nakazu...
          przed laty para moich studenckich przyjaciół brała slub w pięknym,
          wiejskim kościółku.
          robiłem im zdjęcia, choć w tamtych czasach najlepiej było lampę
          błyskową z kontaktu doładować
          w pewnym momencie pan młody szeptem zapytał, co dla ich związku
          znaczy, iż za każdym razem gdy znikam za ołtarzem, Matka Boska na
          ołtarzu gaśnie...
          oświadczyłem iż ani z boską matką, ani jego żoną nic nie miałem do
          czynienia - i tylko akumulator ładuję, a jest tam tylko jeden
          kontakt...
          źle się skończyło - on został policjantem, ona nauczycielką (albo
          odwrotnie)
      • Gość: Tony Gdyby to co sie powie na przysiedze IP: *.piekary.net 10.12.07, 15:26
        Twój protest wobec podmiany słów w przysiedze jest beznadziejny
        Gdyby to co sie powie na przysiedze było takie ważne to by pewnie nie było tylu
        rozwodów w KK oraz gdyby odpowiedni zapis w przysiędze kapłanów miał taka moc
        sprawczą jak sugerujesz to kapłani KK powinni przysiegać: Nie bedę gwałcił i
        prześladował seksualnie dzieci (w tym eskimoskich). Wprowadzenie takiego zapisu,
        oczywiscie by działało smile i pozwoliłoby kościołowi zaoszczędzić ponad 2 mld $
        jaki kościół katolicki zapłacił w USA od 1992 roku za prześladowania seksualne.
        O jakie to proste wprowadzić do formułki jeden taki zapis i to załatwia sprawę.
    • Gość: franek Pierwszy w Polsce ślub humanistyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 08:24
      Każdy działa zgodnie ze swoją wiarą. Jeśli wierzą że na swiecie jest
      tyle ile ogarną rozumem, no to maja slubowanie humanistyczne.
      Przez wiele wieków KK nie wprowadzał swojej ceremonii slubnej. Każdy
      zostawał mężem/żona wg zwyczaju swgo środowiska. KK wypowiadał sie
      tylko, które sluby uważa za sakramentalne.
      Mimo wszystko tak wysokie wymagania jakie stawia KK małżonkom
      imponują mi i mobilizują. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy widzi w
      tym wartość i nie każdy da radę sprostac tym wymaganiom. Ale nie
      każdy musi byc alpinistą, albo walczyc o złoty medal na zawodach.
    • Gość: Puchatek Pierwszy w Polsce ślub humanistyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 08:35
      Przysięga to poważna sprawa, chyba zwłaszcza dla kogoś, kto mieni się humanistą...

      Czy zatem niepodanie porannej kawy (na przykład z braku kawy w szafce lub z powodu zaspania, albo z powodu paskudnego humoru, który przecież zdarza się także humanistom...) będzie oznaczało złamanie przysięgi małżeńskiej?

      A mówiąc poważnie: czy odrzucenie w słowach przysięgi takich wartości jak wierność czy uczciwość wynika tylko z tego, że te wartości znajdują się w przysięgach chrześcijańskich?

      Absolutnie nie chcę wchodzić w dyskusję religijną - ja jestem wierzący, oni nie - i mają do tego pełne prawo, niech organizują swój ślub jak tylko chcą i niech będą szczęśłiwi. NIemniej te słowa "przysięgi małżeńskiej" wydają mi się miałkie i niespecjalnie przemyślane. Przysięga o kawie do łóżka, perzysięga o przytulaniu... To nie "humanizm", tylko płytki sentymentalizm...
          • maura4 Re: Pierwszy w Polsce ślub humanistyczny 10.12.07, 10:57
            Skoro katolicy w obecności księdza w kościele przed bogiem
            przysięgaja sobie wierność ,to z założenia nie zdradzają ?No i co z
            tego,że jest założenie,że katolik nie zdradzi ,jak z góry wiadomo,że
            znaczna część tych przysięgających zdradzi.To dopiero zakłamanie. No
            nie wiem skąd przychodzi ci do głowy,że dorosły ,prawidłowo
            ukształtowany człowiek nie wie ,że zdradzając krzywdzi drugiego
            człowieka,że może doprowadzić tym do rozpadu małżeństwa.Myślisz,że
            dopiero jak przysięgnie przed ołtarzem to dowiaduje się,że zdrada to
            coś paskudnego ?Wszystko co krzywdzi ludzi przeczy humanizmowi.
      • Gość: Irek Re: Pierwszy w Polsce ślub humanistyczny IP: *.chello.pl 11.12.07, 17:24
        Darekpw
        > Podoba mi sie. Zamiast wiernosci przytulanie. Zamiast odpowiedzialnosci przynoszenie kawy. Przniesc kawe, przytulic a wieczorem przeleciec kilka innych atrakcyjnych lasek - rewelacja ! Sa inne chetne na "humanistyczny" slub ?
        Kom. Szczytowa postać niekompetencji. Pomijając swoiste rozumienie wierności i odpowiedzialności, które jakoby mogą się obywać bez przytulania i kawy (może to jakiś proboszczowski ideał), nie mogę nie wytknąć Darkowi niewiedzy co do męskich możliwości – tych realnych, nie mitycznych – względem „kilku lasek”. A już zwłaszcza, gdy chodzi o laski atrakcyjne. Niech raz spróbuje, a potem opisze, co z niego po tych lotach (ilu?) zostało.
        Oj, przyłożyłbym mu laską! Gdyby mi nie było jej szkoda
    • rilley Re: Pierwszy w Polsce ślub humanistyczny 10.12.07, 08:51
      Po co zawierać ślub, który prawnie nie jest ważny? Chyba tylko po
      to, by wyrzucić pieniądze w błoto i zrobić imprezę dla znajomych.
      Nie mogli po prostu wziąć ślubu cywilnego, a potem wesela, gdzie by
      sobie powiedziel,i co tam chcą? Ta ich przysięga jest teraz tyle
      samo warta, co ślub dzieci w przedszkolu w czasie zabawy w dom.
      I jeszcze to ostentacyjne zaproszenie dla dziennikarzy....

      Swoją droga - tekst przysięgi znacznie różni się w GW od podanej w
      Dzienniku, to chyba fajnie pokazuje jak dziennikarze tworzą
      rzeczywistość wink)))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka