ril-la
05.02.08, 09:33
Eh wczoraj przez pol dnia musialam gryzc sie w jezyk zeby sobie
wrogow nie narobic...Ale od poczatku.Przyjechali do nas w odwiedziny
moi przyszli tesciowie i ubzdurali sobie ze nam obraczki kupia
chociaz od poczatku mowilismy ze kupimy sami, bo wystarczy ze do
wesela sie dorzucaja. Ale nie musielismy lazic po sklepach z nimi i
przymierzac jeszcze troche i za nas by zdecydowali ktore wybrac.
Pomijam fakt ze do slubu prawie pół roku i obraczki sto razy zdazymy
wybrac. Czulam sie u tych jubilerow jak jakas gowniara za ktora
rodzice beda wybierac.Zwlaszcza ze najchetniej wybraliby najdrozsze
bo to przeciez na cale zycie. Ok na cale zycie ale to ze megadrogie
nie zawsze znaczy ze ladne i dobre. Na poczatku stwierdzilismy z N
ze ok niech maja przyjemnosc i sobie poogladaja ale jak oni juz
prawie zamawiali obraczki to szlag mnie trafil. Eh a klocic sie nie
chcialam z nimi ani ja ani N ale na szczescie ten durny pomysl
wybilismy im z glowy choc i tak przez nastepne pol dnia powtarzali
ze przeciez nie ma na co czekac bedzie juz z glowy.Wrrrrr