Skormna uroczystość czy wesele na 102 ?

06.03.08, 09:30
Zaczynam powoli myśleć o ślubie i mimo tego, że wszyscy dookoła
spodziewają się wielkiej fety (oczepiny,pociotki,bukiety,pierwszy
taniec...) to ja wcale nie mam na to ochoty. Myślę częściej o
skromnej uroczystości ja + On + ewentualnie najbliższa rodzina i
kilku przyjaciół. Bo tak na prawdę po co wydawać kupę kasy z
myślą "zwróci mi się". Poza tym ileż to małżeństw z "wielkim tortem
i kokiem" sypie się po kilku miesiącach. Przy dwustu gościach
krzyczą "Patrzcie jak się kochamy", a po kilku miesiącach cichcem
się rozchodzą...Chciałabym żeby ten dzień był naszym przeżyciem i
porozumieniem, cichą przysiegą. Ciekawa jestem ile z Was myśli
podobnie?
    • kasiulkkaa Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 09:39
      To zrób skromną uroczystość i po krzyku.

      Przy dwustu gościach
      > krzyczą "Patrzcie jak się kochamy", a po kilku miesiącach cichcem
      > się rozchodzą...
      Rozchodzenie się nie jest uzależnione od liczby gości, podobnie jak szczęśliwy
      związek.

      Ciekawa jestem ile z Was myśli
      > podobnie?
      Wyszukiwarka.
      • nati.82 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 09:46
        Nie kazdy robi wesele po to, żeby się zwróciło. Nie każdy bierze
        ślub licząc na prezenty. Nie wszyscy w małżęnstwie, ślubie i weselu
        szukaja interesu.
    • athandavan Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 10:03
      Dla mnie idealnie by bylo wyposrodkowac. Ostatnio rozmawialismy z N i doszlismy
      do wniosku, ze w planowaniu daty slubu tak czy inaczej najwazniejsi sa ludzie,
      ktorych zapraszamy. Bo to z nimi chcemy sie podzielic szczesciem i swietowac ten
      dzien.

      Nie mamy zbyt wielu srodkow, ale myslimy chocby o skromnym przyjeciu z szampanem
      i tortem zaraz po uroczystosci zaslubin, zeby z wszystkimi porozmawiac,
      nacieszyc sie, pobyc razem.

      Dla mnie takze wazny jest duchowy wymiar slubu, ale zdaje sobie sprawe, ze nie
      tylko my to przezywamy. Takze nasi rodzice, bliscy, przyjaciele, ktorzy ciesza
      sie naszym szczesciem. Stad nie moze ich tam zabraknac!

      P.S. Dlaczego cicha przysiega? Ja myslalam ze sie ja sklada glosno i swiadomie smile
    • agnieszka.aim Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 10:18
      szczescie w malzenstwie nie zalezy od tego czy bedzie wielkie wesele
      i kilkupietrowy tort.. to jest tylko uczczenie Waszego slubu. ja nie
      przepadam za weselami, nie lubie tych wszystkich szopek - oczepiny
      itp. Po naszym slubie robimy obiad dla rodziny (no okolo 100 osob) a
      po obiedzie (okolo 21) zaczyna sie impreza dla znajomych. Nie
      chcialam wesela i nie chcialam cichego slubu, pragnelam zeby wszyscy
      bliscy byli ze mna w tym dniu, dlatego uzanlismy, ze to rozwiazanie
      jest dla nas idealne. A poza tym koszt jest mniejszy.
      Co do "cichej przysiegi" - zorganizujcie ten dzien w taki sposob
      jaki sobie wymarzycie, moze np. w lipcu, gdy jest cieplo, moze jakis
      skromny kosciolek, zwiewna sukienka, przyjecie w np. ogrodzie....
      Pomysl o czym czego nie chcesz, czego CHCESZ i zrob to, wszystko
      jest do zrealizowania.
      • jo-ani Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 12:10
        Agnieszko, ja robię podobnie. Mam tylko wątpliwość, jak zakończyć obiad dla
        rodziny. Zapiszę w zaproszeniach, że obiad jest do 19, ale jakoś ten koniec
        trzeba będzie przeprowadzić. Jak Ty to zamierzasz zrobić? Ogłosić koniec obiadu?
        Pożegnać się i wyjść zostawiając tych, co chcą jeszcze posiedzieć? Zaprosić
        chętnych na dalszą część imprezy? Podać od razu w zaproszeniach, że jest obiad +
        impreza?
        • agnieszka.aim Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 14:31
          Na moich zaproszeniach nie jest podana godzina, o ktorej sie konczy
          obiad. Mysle, ze przy rozdawaniu zaproszen kazdy bedzie pytal jak
          wszystko bedzie wygladalo, wiec wtedy mozna mowic, ze koniec
          przyjecia jest przewidziany na godzine 20. a pozniej impreza dla
          znajomych.
          Mozna np. pod koniec przyjecia wstac i dac do zrozumienia ze to
          koniec np "chcielibysmy wzniesc ostatni toast i podziekowac, ze
          byliscie z nami w tym waznym dniu" itp.
          Ale pomimo wszystko uwazam, ze trzeba poinformowac rodzinke, ze
          impreza jest przewidziana w takich i takich godzinach, aczkolwiek
          nie chcialabym pisac tego w zaproszeniu.
    • mala_an Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 11:00
      ten temat chyba przewija się przez to forum co jakiś czas wink
      Ja sobie szczerze nie wyobrażam żeby jakiegoś znajomego z którym się często
      spotyka i ogólnie się go lubi, darzy sympatią nie zaprosić. Po prostu sama wiem
      że pewnie na jego miejscu źle bym się czuła, takie dzielenie na "lepszych" i
      "gorszych" przyjaciół. Z rodziny zapraszamy tylko tych z którymi jesteśmy w
      stałym kontakcie i których także lubimy (bo to ma być nasz ślub a nie darmowa
      wyżera dla kogoś kogo nawet się nie pamięta bo się go widziało gdy miało się 4
      lata, a także nie jest to rodzinny wieczorek zapoznawczy - od tego są stypy).
      Wyszło nam niecałe 50 osób.
      A więc w takim towarzystwie planujemy dobrą zabawę, bez żadnych konwenansów i
      udawania - kto chce się upić to się upije, kto będzie chciał tańczyć - będzie
      tańczyć, kto będzie chciał siedzieć całą noc i gadać o komputerach - będzie to
      robić (informatycy). Nikogo nie będziemy zmuszać do tańców, "wiejskich" zabaw i
      niczego co by mogło im się nie spodobać. Ogólnie mam nadzieje że wyjdzie z tego
      impreza jaką będą długo pamiętać i że będzie naprawdę udana.
      Co do prezentów - części z osób już powiedzieliśmy na co mają zbierać kasę
      (głównie na bilet żeby mogli przyjechać). Kto będzie chciał coś dać to da ale ja
      nawet nie próbuje się nastawiać że coś się zwróci bo wiem że na to nie mam szans
      (większość to studenci więc majątkiem nie grzeszą) wink - więc wole nastawiać się
      na dobrą zabawę.
      I u nas chyba tylko przysięga małżeńska będzie miała coś wspólnego z
      "tradycyjnym" ślubem i weselem.
      • ebi78 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 15:25
        Witam, dziewczyny uważam że macie 100% rację!!! Ja planuję również
        skromny ślub, który będzie dla NAS duchowym przeżyciem, a nie
        wiejska potancówką, w dodatku w towarzystwie obcych mi zupełnie
        ludzi. Mój ukochany rozważał kwestię wesela i tu okazało się, że ja
        z rodziny zaprosiłabym może ze 12 osób, a on ok 60!!!! W dodatku z
        listy jego gości ja znam zaledwie kilka osób w tym jego rodziców i
        brata, z resztą nie utrzymujemy zadnego kontaktu i nie widział ich
        od lat, ja tez nie, a jestesmy razem 6 lat. Ta opcja dla mnie
        odpada, nie chcę i nie będę dzielić tak wspaniałej i cudownej chwili
        z obcymi ludzmi, których zapewne nigdy więcej juz nie spotkam. Ja
        natomiast wolę zaprosić swoich przyjaciół, bo są mi bliscy i w takim
        skromnym i ciepłym gronie przeżyć tę najpiękniejszą chwilę w
        zyciu... Myślę, ze uda mi sie przeforsować mój pomysł, bo to w koncu
        mój dzień...Moi rodzice juz nie żyją, napewno będę z nimi również
        myslami w tej chwili i będzie mi ich bardzo brakować, dlatego
        obecnośc tłumu obcych ludzi i całonocne "granie pod publikę"
        odpada!!!! Oczywiście mój przyszły mąz zarzuca mi to, ze przez fakt
        iż nie mam dużej rodziny on nie może zaprosic swojej, która jest
        duża i rozsiana po całej Polsce. Zapewne ma troche racji, ale to
        jest NASZ dzień i zamierzam myslec tylko o naszym szczęściu, o tej
        chwili... , a ja wymarzyłam sobie skromną, romantyczna i wznosłą
        uroczystośc , a nie weselisko, wiejskie przyspiewki i napitych
        wujaszków, z których większośc ma problem alkoholowy. Wstępnie
        wybraliśmy stary skromny, drewniany kościółek w Starej Miłosnej.
        Jest sliczny. Teraz szukam restauracji, która znajduje się gdzies
        niedaleko, gdzie w gronie najbliższej rodziny i świadków zjemy
        obiadek, wypijemy szampana, miłoby było gdyby na terenie znajdował
        się ogród, taras, ktos zagrał na pianinie.. A potem... imprezka dla
        znajomych, byc moze nawet w tonacji szantowej, piweczko, jedzonko,
        spiew i taniec... Czy ktos mógłby mi polecic jakies retauracje???
        Wiem, ze mam duże wymagania, ale to jest szczególny dzień w moim
        życiu i chce by było pięknie.. Obiad przweiduje do ok godz. 20-21,
        błagam pomózcie, zapewne macie swoje ulubione miejsca, które z
        czystym sumieniem możecie polecic. Pozdrawiam wszystkich, którzy
        obecnie borykają sie z podobnymi rozterkami!!!
        • hanulllka Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 20:31
          ebi78 napisała:
          Ja planuję również
          > skromny ślub, który będzie dla NAS duchowym przeżyciem, a nie
          > wiejska potancówką, w dodatku w towarzystwie obcych mi zupełnie
          > ludzi

          Nie rozumiem Twojego toku myślenia. To co, ślub może być albo skromny albo
          wiejską potańcówką? Żadnej nnej alternatywy? Nic po środku? A całą rodziną to
          nie można świętować i dobrze się bawić, a przy tym również duchowo przeżywać?

          >nie chcę i nie będę dzielić tak wspaniałej i cudownej chwili
          > z obcymi ludzmi, których zapewne nigdy więcej juz nie spotkam

          Dla Ciebie to są obcy ludzie, których nota bene wypadałoby w końcu poznać, a dla
          Twojego N. to bliscy, z którymi chciałby spędzić ten dzień

          >Oczywiście mój przyszły mąz zarzuca mi to, ze przez fakt
          > iż nie mam dużej rodziny on nie może zaprosic swojej, która jest
          > duża i rozsiana po całej Polsce. Zapewne ma troche racji, ale to
          > jest NASZ dzień i zamierzam myslec tylko o naszym szczęściu, o tej
          > chwili...

          Piszesz "NASZ dzień..." "nasze szczęście" etc a myślisz tylko i wyłącznie o
          sobie! Jesteś skoncentrowana na swojej wizji ślubu i z Twojej strony słychać
          tylko " Ja, ja, ja...". Współczuję Twojemu Narzeczonemu z całego serca. Uważam,
          że postępujesz bardzo egoistycznie i wybacz szczerość, ale to, że Ty nie masz
          rodziny (bardzo Ci współczuję z tego powodu) nie oznacza, że Twój N. ma się jej
          wyrzec. I ma dużo racji, a nie trochę!

          Wesele jest po to, żeby wspólnie świętować szczęście, ale też po to, żeby się
          nawzajem poznać, w końcu wchodzi się do nowej rodziny. Oczywiście każdy ma prawa
          wyboru, czy woli z pompą czy skromnie, ale jeśli ta druga strona chcę z rodziną,
          to należałoby się nad tym trochę zastanowić. W końcu będziecie od tej pory iść
          przez życie w dwójkę.
          • hanulllka Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 20:38
            A jeśli chodzi o sam wątek, to my robimy imprezę na 90 parę osób. Jest to
            najbliższa rodzina i przyjaciele, bez których sobie wesela nie wyobrażam. Bardzo
            się cieszę, że będzie tylu ludzi i nie mogę już doczekać się wspólnej zabawy.
            Gdybym miała ten dzień spędzić ten dzień tylko z mężem, ewentualnie z rodzicami
            i rodzeństwem, byłoby bardzo smutno.
            Nie widzę związku między charakterem przyjęcia (duże czy skromne) a trwałością
            związku małżeńskiego.
          • ebi78 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 21.04.08, 08:00
            Hanulka, nie masz racji!!! Przede wszystkim ustalenia były inne!!!
            On nie utrzymuje kontaktu z rodzina, jestesmy razem 6 lat i ja ich
            nigdy na oczy nie widziałam!!!! Poza tym takie wesele to koszt, a my
            grosza nie mamy!!!! Nie będę brac kredytów, wyciagać kasy od jego
            rodziców, a poza tym finał będzie taki, ze to ja będę biegac i
            załatwiac wszytskie sprawy, bo tak jest zawsze kiedy mamy wspólnie
            jakies przedsięwzięcie. Poza tym nie rozumiem tu czegoś!!! On mówi o
            tradycji, ale jaka tradycja??? Mieszkamy bez slubu 6 lat, nie było
            oświadczyn, nie było zaręczyn, bo na piescionek nie ma, ale
            weselisko musi być!!!!! Co do wizji slubu, tak jakąs posiadam, on
            jak widac nie, bo w piatek mówi o skromnym obiedzie a w poniedziałek
            o hucznym weselu. Ponadto, piszesz mi ze ja jestem egoistka i skoro
            on chce z rodzina to powinnam się zgodzić. A gdzie moje potrzeby? W
            koncu to także mój ślub, a jak go słucham to tak naprawdę widzę, ze
            zalezy mu wyłacznie na tym by ubawic rodzinę.Jak ja się bedę czuła
            wsród tylu obcych ludzi, których podejrzewam nigdy juz więcej nie
            zobaczę!!!! Ja postrzegam to zupełnie inaczej niz Ty, ale byc może
            warto byłoby postawic się w mojej sytuacji? Wyobrazasz sobie swój
            własny slub bez udziału Twoich rodziców? Mi będzie cięzko, dlatego
            potrzebuje w tym dniu przy sobie obecności tych, którzy sa mi
            wyjatkowo bliscy. Pozdrawiam.
            • hanulllka Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 21.04.08, 11:53
              Ok, teraz to wygląda troszkę inaczej. Nie pisałaś wcześniej, że chodzi o
              pieniądze, ani to, że jak stosunek do przygotować ma twój N. Z tego co napisałaś
              zrozumiałam, że jest bardzo zżyty ze swoją rodziną i bardzo poważnie podchodzi
              do sprawy.
              Nie chciałam Cię obrazić, ale zrozum, to w jaki sposób to wszytsko napisałaś
              mogło być tak odebrane jak ja to zrobiłam. Przeczytaj i spróbuj ocenić
              obiektywnie. Jeszcze raz - nie miałam zamiaru Cię urazić, jeśli to zrobiłam
              przepraszam.
              • ebi78 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 21.04.08, 14:16
                Hanulllka, no coś Ty jakże bym mogła się obrazić????
                Po to są fora, aby nam czasem ktos nam na łeb kubeł zimnej wody
                wylał, bo tak trwamy w swoich przekonaniach i czasem sami się
                nakręcamy, że nie widzimy, ze coś ważnego umyka nam z przed nosa. Od
                jakiegoś czasu pojawiam się tu gdy mam problem, a głównie po to by
                wysłuchać kogoś bezstronnego, bo czasem juz nie wiem czy mam rację
                czy poprostu mi palma odbija... W dodatku ja jak się
                "wygadam" to mi lżej, nic tak nie pomaga jak szczera rozmowa.
                Natomiast mój Ukochany nie umie lub nie chce rozmawiac, zazwyczaj
                mam wtedy zarzut że gderam i on czuje się usprawiedliwiony..., bo
                przecież który chłop wytrzyma zgderliwą babą... Żeby uchronić się
                przed tym zarzutem założyłam zeszyt w którym pisałam do Niego, to co
                mnie boli i to co bym chciała zmienić, prosząc jednocześnie by On
                także pisał mi o tym co chciałby we mnie zmienić. Po jakimś czasie
                dowiedziałam się, ze to co pisze to stek bzdur, a on ma mi tyle do
                zarzucenie, ze zeszytu by zabrakło... Więc chyba wygadanie się i
                rozmowa z kimś obiektywnym na forum to czasem najlepsze
                rozwiązanie... Myślę, że ten kto pisze na formu chce konkrtetnej
                rady, chce ujrzec spojrzenie innej osoby na swoją sytuacje i nie
                czeka tylko na pozytywne opinie,bo "gorzka prawda jest lepsza niż
                słodkie kłamstwo". Dziękuję za Twoją wypowiedź, myslę, ze dała mi
                wiele do przemyslenia, pozdrawiam serdecznie.
                hanulllka napisała:

                > Ok, teraz to wygląda troszkę inaczej. Nie pisałaś wcześniej, że
                chodzi o
                > pieniądze, ani to, że jak stosunek do przygotować ma twój N. Z
                tego co napisała
                > ś
                > zrozumiałam, że jest bardzo zżyty ze swoją rodziną i bardzo
                poważnie podchodzi
                > do sprawy.
                > Nie chciałam Cię obrazić, ale zrozum, to w jaki sposób to wszytsko
                napisałaś
                > mogło być tak odebrane jak ja to zrobiłam. Przeczytaj i spróbuj
                ocenić
                > obiektywnie. Jeszcze raz - nie miałam zamiaru Cię urazić, jeśli to
                zrobiłam
                > przepraszam.
    • gosiakmmm Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 11:24
      Skromna imprezka dla najlepszych znajomych wink Mniej stresu i przyjemniejwink
    • kaga9 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 11:39
      Majusha, wszystko zależy od tego, jacy WY- Ty i Twój narzeczony -jesteście. Ja
      osobiście, gdybym mogła nie przejmować się nikim poza sobą, wzięłabym ślub
      wyłącznie w towarzystwie świadków. Nie jestem typem osoby, która musi zaprosić
      wszystkich, których lubi, bo personalnie uważam chwilę przysięgi za bardzo
      osobistą (nie mówiłam jej do mikrofonu)i krępuje mnie bardzo bycie na pierwszym
      planie. Ślub wspominam jako sytuację stresującą na maxa i nie chciałabym
      przeżywać tego jeszcze raz. Wesele nie wchodziło w rachubę i się nie odbyło.
      Pamiętaj- najważniejsze jest to, czego chcecie WY. Bardzo mi się podobało to
      Twoje zdanie: Chciałabym żeby ten dzień był naszym przeżyciem i
      > porozumieniem, cichą przysiegą.

      I tak zrób!
    • vickydt Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 13:28
      szukasz korelacji między hucznym weselem i szybkim rozwodem to jej nie
      znajdziesz tak, jak przepisem na szczęśliwe życie nie będzie intymna imprezka
      dla najbliższych. Weź pod uwagę Wasze gusta, więzy rodzinne (Wasze, a nie
      pociotek z pociotkami) no i kasę, jaką możecie wydać (dla mnie kredyt na wesele
      byłby nie do przyjęcia. I tyle. Nasze preferencje nic Ci nie powiedzą.
    • agnieszka.aim Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 06.03.08, 14:38
      JO_ANI
      Na moich zaproszeniach nie jest podana godzina, o ktorej sie konczy
      obiad. Mysle, ze przy rozdawaniu zaproszen kazdy bedzie pytal jak
      wszystko bedzie wygladalo, wiec wtedy mozna mowic, ze koniec
      przyjecia jest przewidziany na godzine 20. a pozniej impreza dla
      znajomych.
      Mozna np. pod koniec przyjecia wstac i dac do zrozumienia ze to
      koniec np "chcielibysmy wzniesc ostatni toast i podziekowac, ze
      byliscie z nami w tym waznym dniu" itp.
      Ale pomimo wszystko uwazam, ze trzeba poinformowac rodzinke, ze
      impreza jest przewidziana w takich i takich godzinach, aczkolwiek
      nie chcialabym pisac tego w zaproszeniu.
    • zamyslona4 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 15:43
      ja stawiam na skromosc i intymnosc. z rodziny tylko nasi rodzice i
      moj brat. reszta (28 osob) przyjaciele. zdecydowanie najblizsi.
      ktorych oboje znamy i lubimy. chcemy aby przysiega (cywilny tylko) i
      impreza odbyla sie w ty sammym miejscu. wiec po prostu plynnie
      przejdziemy od jednego w drugie. zadnego wesela zasiadanego, z
      jedzeniem na akord - stoly , krzesla + szwedzkii stol. z alkoholu-
      wino i piwo. zandej wodki. zadnego wideofilmowania i fotografa (2
      przyjaciele to zawodowi fotografowie). slub skromny, w miare tani,
      ale mam poczucie ze dzieki temu bede soba, nie martwiac sie nonstop
      czy wszyscy sa zadowoleni i nic sie nie wali.
      mam tez poczucie, ze minimum przygotowan organizacyjnych pomaga mi
      sie bardziej skupic i przygotowac duchowo na ten dzien....
    • listekklonu Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 16:01
      Ja też zdecydowałam się na skromne przyjęcie. Miało być 20 osób, lista i tak
      rozrosła się ponad miarę, do 30 gości. Zapraszamy najbliższą rodzinę i
      sprawdzonych przyjaciół. Nie chcemy na swoim przyjęciu żadnych ciotek i wujków
      z rodzaju tych, których widuje się tylko na ślubach i pogrzebachwink Ale nie
      dopisuję do tego żadnej ideologii i uważam, że doszukiwanie się związków między
      wielkością wesela a szybkością rozpadu małżeństwa to zdecydowanie przesada.
    • memphis90 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 16:49
      Ja miałam małe przyjęcie na trzydzieści-parę osób. Najbliższa rodzina
      (rodzeństwo, rodzice, dziadkowie, kuzynowie z rodzicami), naprawdę bliscy
      przyjaciele. I było świetniesmile Za nic nie zamieniłabym tego dnia na weselicho z
      kapelą disco-polo, oczepinami i przyśpiewkami w tłumie nieznanych ludzi. Aspekt
      finansowy też jest istotny, choć nie najważniejszy.
    • dlaczegonie.2 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 18:13
      Mam pytanko małe, przyszłe PM kogo zaliczacie do najbliższej rodziny? Czytam ,
      czytam te posty i nijak nie mogę zrozumieć, 20 gości a w tym mieści się
      rodzinka, znajomi i przyjaciele, dzieląc na 2 (czyli z osobami towarzyszącymi)
      to 10 gości, czyli kto? mama+tata, 2 koleżanki+ich partnerzy, rodzice
      chrzestni+ich małżonkowie, ewentualnie jeszcze jedna ciotka + wujek i tyle?
      Rodzeństwo cioteczne (mi się wydaje bliskie), babcie!, zaproszeń nie dostają?
      • zamyslona4 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 18:27
        dlaczegonie.2 napisała:

        > Mam pytanko małe, przyszłe PM kogo zaliczacie do najbliższej
        rodziny? Czytam ,
        > czytam te posty i nijak nie mogę zrozumieć, 20 gości a w tym
        mieści się
        > rodzinka, znajomi i przyjaciele, dzieląc na 2 (czyli z osobami
        towarzyszącymi)
        > to 10 gości, czyli kto? mama+tata, 2 koleżanki+ich partnerzy,
        rodzice
        > chrzestni+ich małżonkowie, ewentualnie jeszcze jedna ciotka +
        wujek i tyle?
        > Rodzeństwo cioteczne (mi się wydaje bliskie), babcie!, zaproszeń
        nie dostają?


        ja mam 30 osob z tego z rodziny:
        2- moi rodzice
        1- moj brat
        1- tesiowa
        1- ciotka lubego, bo tesc ni zyje, i nie chcilismy aby mama byla
        samotna wink
        tesc, dziadkowie nie zyja, podobnie chrzestny moj. chrzetsnej nie
        widzialam wieki, pozostale ciotki raz na 2/3 lata.
        kuzynostwa mam tyle ze albo musislam zaprosic wszytskich albo nikogo
        (wybralam to drugie).
        a wiec 30 - 5 rodzina = 25. nie ma u nas raczej opcji "osoba
        towarzyszaca" bokazda (poza 1 para) para to 2 osoby nam bliskie.
        • stworzenje zrob aby Wam bylo dobrze :-) 20.04.08, 22:23
          tak,bo tow kncu Wasz dzien,jasne i nie boj sie tego glosno powiedziec,po co z
          kwasna mina sie bawic na weselu.U nas na przyklad,to co mowilismy jak chcmey,to
          rodzicom pasowalo i bylo ok,ze nie chcielismy poprawin,ze wesele tylko na 65
          osob i wyszlo tak i bylo lepiej niz na niejednym spedzie na jakich to mielismy
          okazje byc jako goscie.
    • kamisiunia Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 23:38
      Kiedys w ogole nie chcialam wesela, jestem niesmiala i wstydliwa. Ale teraz,
      kiedy się pobieramy, nie wyobrażam sobie nie bawić sie na własnym weselu, nie
      pokazac się rodzinie w sukni smile To w końcu jedyny taki moment w życiu, a nie
      każdy przyjdzie do urzędu, żeby mnie oglądać. Ale to oczywiście nie
      najważniejszy powód. Jeden z wielu malutkich. Wszystko to zebrane do kupy daje
      wielką chęć na wesele smile Nie ogromne, na 70 osób. praktycznie sama rodzina. A
      czy się zwróci? Nie myślę o tym, choć i tak rodzice nam fundują. Tak po prostu.
      • gryzikiszka Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 20.04.08, 23:47
        No nie, czy do tego wątku zajrzeli sami "małoweselni" (w tym jasmile? A gdzie te wszystkie osoby, które zastanawiają się, czy zaprosić 250 czy 300 osób? Przecież na forum jest ich mnóstwo!
        • mojboze Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 21.04.08, 15:23
          Na moim weselu będzie 180-200 gości. Na początku marzyłam o małym, skromnym
          ślubie w drewnianym kościółku i stylowym weselu w dworku. Potem okazało się, ze
          rodzina N. jest b. duża. żaden drewniany kościółek ani dworek ich nie pomieści.
          Trochę narzekałam, że moja wizja poszła w dal, ale teraz się przekonałam, że to
          fajnie jak wesele jest duże. Potencjalni goście okazali się przemili (choć
          jeszcze wszystkich nie poznałam), bardzo cieszą się z naszego ślubu, okazują
          zainteresowanie i troskę. Z mojej strony też się okazało, że można zaprosić tę
          część, którą pamięta się z dzieciństwa, ale zerwało się kontakty. Jest to
          wspaniała okazja do spotkania się z dawno niewidzianą rodziną. W przypadku mojej
          rodziny nie ma wielu "pociotek", jest natomiast dużo ekscentryków i niezależnych
          osobowości, które ganiają po świecie - fajnie będzie ich zaprosić. Teraz nie
          żałuję, że będę mieć wielkie wesele. Każda z opcji ma po prostu plusy i minusy.
          Ale insynuowanie, że wielkie wesela są na pokaz i zaraz para się rozwodzi
          jest...głupie.
          • ebi78 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 21.04.08, 17:05
            Oczywiście masz rację, to jest WASZ dzień i przeżyjcie go tak jak
            sobie wymarzyliście.Gdyby wszyscy marzyli o tym samym, świat byłby
            nudny i ponury, a przeciez najważniejsze jest to, że się kochacie i
            szanujecie, a bez względu na wystrój kościoła, na to czy duzy czy
            mały, ślubujecie przed Bogiem i przed nim otwieracie serduszka,
            które jak mniemam,biją tym samym rytmem smile Piękne jest to, że
            chcecie byc razem, dązycie do wspólnego celu i wspieracie się
            nawzajem... Jesli to wszystko dodatkowo wzbogacone zostanie
            wspaniałą weselną atmosferą i obecnością rodziny to juz chyba lepiej
            być nie może...Gratuluję,wszystkiego dobrego, pozdrawiam.
    • just-a247 Re: Skormna uroczystość czy wesele na 102 ? 30.07.08, 19:49
      Z moim narzeczonym chcemy skromne przyjęcie.Moi rodzice nie zgadzają się na to i
      chcą wesela.Ich argumenty to:
      1.ja nie mam nic do gadania(ja,kobieta lat 24!)bo to rodzice dzieciom wyprawiają
      wesele
      2.co ludzie powiedzą
      3.rodzinka się obrazi
      Nie wyobrażam sobie nas na takiej imprezie,w ogóle to ja unikałam wesel jak
      ognia i uważam że to strata pieniędzy,czasu nerwów
      Gdy jeszcze powiedziałam mamie że muzyka będzie puszczana z płyt to oburzyła
      się,"będzie jak na stypie"powiedziała.Nie da się z moimi rodzicami dogadaćsad
Pełna wersja