majusha
06.03.08, 09:30
Zaczynam powoli myśleć o ślubie i mimo tego, że wszyscy dookoła
spodziewają się wielkiej fety (oczepiny,pociotki,bukiety,pierwszy
taniec...) to ja wcale nie mam na to ochoty. Myślę częściej o
skromnej uroczystości ja + On + ewentualnie najbliższa rodzina i
kilku przyjaciół. Bo tak na prawdę po co wydawać kupę kasy z
myślą "zwróci mi się". Poza tym ileż to małżeństw z "wielkim tortem
i kokiem" sypie się po kilku miesiącach. Przy dwustu gościach
krzyczą "Patrzcie jak się kochamy", a po kilku miesiącach cichcem
się rozchodzą...Chciałabym żeby ten dzień był naszym przeżyciem i
porozumieniem, cichą przysiegą. Ciekawa jestem ile z Was myśli
podobnie?