zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się kłótni

31.03.08, 11:10
Cześć dziewczyny, piszę do was bo jestem ciekawa czy tylko moja
rodzina jest taka czy wy też tak miałyście.. A może uważacie, że to
my popełniliśmy błąd?
Z góry postanowiliśmy że chcemy mieć niezbyt duże wesele, wybraliśmy
więc restaurcje na około 60-70 osób. Chcieliśmy zaprosić tylko
najbliższą rodzinę i większość znajomych, tak żeby był to nasz dzień
a nie dzień ciotek których nie znamy. Ponieważ "jak zaprosisz
jednego to musisz zaprosić drugiego" obie rodziny na spotkaniu
ustaliły że z rodziny naszych rodziców zapraszamy tylko rodzeństwo
rodziców, ale już ich dzieci nie (bez względu na wiek, kończymy
na "pierwszym pokoleniu"). I tak wyszło sporo (biorąc pod uwagę
ogólną ilość osób na weselu) bo moi teściowie mają 5 rodzeństwa a
więc 10 osób (małżonkowie). Gdybyśmy chcieli zapraszać dzieci tego
rodzeństwa, musielibyśmy zaprosić koło 20 osób dodatkowo (mają dużo
dzieci, część już dorosłych z małżonkami i dziećmi). Więc nasze małe
wesele szlak by trafił, albo zaprosilibysmy tylko rodzinę i zero
znajomych. Tak jak pisałam, nie był to tylko nasz wybór, tylko
wspólna decyzja nasza i naszych rodziców. Zasadę stosowaliśmy nie
tylko do rodziny mojego N (która jest większa) ale też konsekwentnie
do mojej - żeby było sprawiedliwie i jego rodzina nie poczuła się
pokrzywdzona, że ode mnie ktoś tam jest a od niego nie. Wszystko
było ustalone i zaakceptowane aż do wczoraj wink
Otóż w sobotę wreszcie rozwieźlismy zaproszenia, wczoraj zadzwonił
mój dziadek (ojciec ojca) oburzony tym, że nie zaprosiłam 10-letniej
córki jednej z sióstr mojego ojca. Nie dał sobie wytłumaczyć, że tak
zostało ustalone przez rodzinę, że to nie jest kwestia jednej osoby
tylko 20, które byśmy musieli zaprosić, gdybyśmy zaprosili ją. Jest
obrażony do końca życia i zapowiedział że ani on ani ta siostra nie
przyjdzie (ona tak nie mówiła jak dawałam jej zaproszenie).
Oczywiście powołał się, że to moja najbliższa rodzina i jak ja mogę.
Prawda niestety jest taka, że ja ani z nim ani z nikim z rodziny
mojego ojca nie utzrymuję kontaktów (nie tylko ja nie wyciągam ręki
do nich ale też oni do mnie). Widujemy się raz na trzy lata, ani on
ani oni (ja też nie) nie dzwonimy do siebie nawet z okazji świąt,
urodzin, imienin itd... Śmieszny więc wydaje mi się tekst, że to
moja najbliższa rodzina (według mnie nie liczy się to co na papierze
tylko to co w sercu). Nie był w stanie zrozumieć argumentu, że w obu
rodzinach skończyliśmy zaproszenia na tym samym "stopniu
pokrewieństwa", że tak jak ta córka jest moją "najbliższą rodziną"
tak mój N ma 20 takich osób "najbliższej rodziny" i że zaprosiliśmy
mało osób, bo chcieliśmy mieć małe eleganckie wesele a nie bal na
200 osób w namiocie... Czy uwazacie, że to my popełniliśmy błąd, bo
powinnismy zaprosić całą rodzinę, wszystkich wujków, cioci, dzieci,
wnuki, prawnuki? Czy nasze uczucia i nasza wizja tego jak ma
wyglądać NASZ dzień się nie liczy? Ponadto ta "córka" o którą toczy
się cały bój ma lat 10. Mi się wydaje, że albo zapraszamy dużo
dzieci, które się ze sobą bawią, albo stwierdzamy że wesele jest
imprezą dla dorosłych i tylko ich zapraszamy (my tak zrobiliśmy, dla
dzieci organizujemy piknik następnego dnia). Co o tym sądzicie? Co
powinnami teraz zrobić? Olać ich i czekac czy potwierdzą przybycie a
jak nie to zignorować czy doprosić to dziecko (wtedy powinnam
doprosić co najmniej 20 osób z rodziny N co spowoduje, że nie
zmieścimy się w wybranej restauracji i trzeba by szukać nowej...)...
    • abch1 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:26
      To Ty ustalasz zasady, jeśli Twoja rodzina ich nie akceptuje, to niech nie
      przychodzi wcale. To Twój dzień, Ty za to płacisz i to Ty masz się czuć dobrze.

      A na pocieszenie... u mnie też było podobnie, choć zapraszaliśmy wszystkich, to
      i tak były pretensje (zaprosilismy brata mojego ojca z żoną oraz jego dzieci z
      rodzinami, tj. 10 osób, a i tak były pretensje, że nie zaprosiliśmy jednego
      nieślubnego dziecka jednego z moich kuzynów, którego widziałam raz w życiu, a z
      którym on sam widuje się raz w roku, bo mieszkają od siebie kilka tysięcy
      kilometrów...).
      Poza tym mój tata trzy tygodnie przed ślubem chciał doprosić jeszcze czworo
      gości, choć ci już zaproszeni ledwie się mieścili.
      Część gości w ogóle nie uważała za stosowne potwierdzić przybycia z różnych
      powodów (niektórym wydawało się, że jest oczywiste że przyjeżdżają bez
      potwierdzania, a innym wręcz odwrotnie).

      Chyba najbardziej stresujacy jest czas kiedy zaprasza się gości i ustala
      osteteczna ich liczbę.
      Kiedyś było inaczej, bo nie miało znaczenia czy do remizy strażackiej przyjdzie
      90 osób czy 95, po prostu dostawiało się kolejne krzesła. Dziś zamawia sie
      konkretną ilość i 5 dodatkowych osób, to już jest problem dla restauratora.

      pozdrawiam i życzę mocnych nerwów smile
    • gocha820110 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:27
      Coż, też mamy ten problem, tj. planujemy małe wesele na max 60 osób
      i znacznie okroiliśmy listę gości, również kierując się stopniem
      pokrewieństwa, żeby było spraiwedliwie... już się trochę gromów z
      jasnego nieba na nas posypało (mimo iż nie wysłaliśmy jeszcze
      zaproszeń), ale zamierzamy być nieugięci - każda dodatkowa osoba
      oznacza 10 kolejnych, żeby nie poczuli się obrażeni. Proponuję
      twardo trzymać się ustaleń albo rzeczywiście zobi Wam się lista na
      200 gości. Nigdy nie jest tak, żeby wszyscy byli zadowoleni - więc
      pamiętajcie o tym, że to ma być WASZ dzień i macie go spędzić w
      takim towarzystwie, w jakim WY chcielibiście go spędzić, a nie jak
      wam narzucono.
      Pozdrawiam!
    • kasiaaaa24 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:39
      Wolałabym mieć taki problem, niż ten który jest u nas. A mianowicie
      rodzice Narzeczonego nie życzą sobie żebyśmy zapraszali kogokolwiek
      z ich rodziny, bo z wszystkimi są skłóceni (a ich rodzina to dobrze
      ponad 100 osób i nie oddzywają się do nikogo, nawet ojciec
      Narzeczonego nie rozmawia ze swoja matką). Ale tak naprawdę
      Narzeczony nie wie o co im poszło (wszystko trzymają w tajemnicy),
      bo On utrzymuje normalne kontakty z rodziną. I co tu zrobić? Wybrać
      rodzinę, czy rodziców? Zaprosimy, kogo my uważamy za stosowne, czyli
      ok. 30 osób ze strony Narzeczonego, z którymi utrzymujemy kontakt,
      tylko na zaproszeniach dla nich zrezygnowaliśmy z podpisu, że
      Państwo Młodzi zapraszaja wraz z Rodzicami. Te zaproszenia dostaną
      też rodzice.
      • hanulllka Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:49
        Nie zapraszać, trzymać się planu! W ogóle co to jest, żeby ktoś rościł sobie
        prawo do nieustalania listy gości na nieswoją imprezę! Nie ich sprawa! Mogę się
        obrazić czy poczuć pokrzywdzeni, ale nie mają prawa decydować kto ma być a kogo
        ma nie być na weselu. To jest Wasza impreza!!!
      • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 12:00
        gratuluję postawy, serio. Fajnie, że nie kontynuujecie "tradycji kłótni". W
        mojej rodzinie jest podobnie: ciotki sie o cos tam pokółciły, porobiły się
        obozy. I są pretensje, że ja utrzymuję kontakt z każdą z nich...
        • mojboze Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 14:09
          No proszę i znów się "spotykamy" na forum!
          Vickydt, mamy podobne poglądy i rodziny chyba też smile

          Moja rodzina nie pozwala mi utrzymywać kontaktów z jednym wujkiem, którego
          osobiście bardzo lubię i chcę zaprosić na wesele, ech...
          • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 22:54
            to z szerokim uśmiechem, ale stanowczo ogłoś, że go zaprosisz. Nie przejmuj się,
            też robię za dziwoląga. Żyjemy za krótko, by żyć w niezgodzie ze sobą smile Cieszę
            się, że Cię spotkałam
            • mojboze Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 13:34
              Miło mi to słyszeć smile

              Wujka zaprosiłam smile)))
              Pozdrawiam!
    • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:44
      Jak dla mnie :"czesc rodziny i wiekszosc znajomych" brzmi bardzo
      dziwnie. Nie zdziwie sie,jesli pol rodziny sie na Ciebie obrazi. Juz
      nie chodzi o to ,ze to Twoj dzien i robisz tylko jak sie Tobie
      podoba, bo urazilas taka decyzja wiele osob. Jesli sie decydujesz na
      male przyjecie to tylko dla rodzicow i swiadkow..ewentualnie
      chrzestnych..jesli zapraszasz rodzine, to zapraszaj tak zeby nikogo
      nie urazic. I nie obraz sie ,ale dziadek mial racje, ja bym tez nie
      przyszla.
      Ale widac takie masz stosunki z rodzina,wiec chyba nie zrobilo to na
      Tobie wiekszego wrazenia. Ja tez wolalabym miec jaknajmniej dzieci,
      ale wstyd by mi bylo dac zaproszenie rodzicom i powiedziec smirkorry
      takie mamy ustalenia i Wasz dzieciak nie jest zaproszony.. Nie
      uwazasz,ze to poprostu wstyd?? Jesli robisz wesele, musisz liczyc
      sie z tym,ze to ogromny koszt..jesli Cie nie stac, to poprostu nie
      rob tego wesela, to nie jest niczyj obowiazek.
      • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:59
        a mnie zastanawia, że tak się wstydzisz za narody - dlaczego w Autorce ywołujesz
        poczucie byciua gorszym?
        • mozambique Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 14:28
          i znowy wychodiz ze mam racej - wesele nie jest imprezą dla dzieci
      • michal_powolny12 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 18:55
        Wyjaśnij mi dlacaego pod pojęciem małe weselne przyjęcie rozumiesz
        spotkanie wyłącznie rodziny/świadków/chrzestnych? Ki diabeł? Małe
        przyjęcie to małe przyjęcie i z samej definicji nie wyklucza
        obecności przyjaciół. Ta raz. Dwa wesela i przyjęcia weselne nie są
        imprezą dla dzieci. My się jakoś nie obrażalismy za to że na wesela
        nie zapraszano naszego syna. Nie mieliśmy nawet pretensji że
        zaproszenie dotyczyło jednego z nas. Rodzimy mamy fantastyczne i
        nasze stosunki nie zależą od tego czy Kazia zaprosiła ciocię Grosię
        na ślub i wesele czy tylko na ślub po lepiej widziała na tej
        imprezie swoją koleżankę Marysię. Ale jestemy wychowani w
        liberalnych domach i pewnie stąd taki styl życia.
      • memphis90 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 06.04.08, 22:11
        I nie obraz sie ,ale dziadek mial racje, ja bym tez nie
        > przyszla.
        Dziadek nie miał racji. Gość nie może dyktować gospodarzowi, kogo ten ma
        zaprosić, a tym bardziej szantazować go czy się obrazać. Dobór gości jest sprawą
        tylko i wyłącznie organizatorów, bo to oni ponoszą koszty imprezy, oni znają
        możliwości sali i swojego portfela. Narzucanie im czegokolwiek przez gościa jest
        po prostu przejawem złego wychowania i braku kultury. Ponadto wesele jest zabawą
        dla dorosłych- czy ktokolwiek zaprasza dzieci na Sylwestra, bankiet w
        restauracji albo do opery?

        Ja tez wolalabym miec jaknajmniej dzieci,
        > ale wstyd by mi bylo dac zaproszenie rodzicom i powiedziec smirkorry
        > takie mamy ustalenia i Wasz dzieciak nie jest zaproszony.. Nie
        > uwazasz,ze to poprostu wstyd??
        Nie, nie uważam. U mnie w rodzinie utarło się, że zaprasza się przedstawicieli
        rodziny, szczególnie dalszej- czyli rodziców lub jedno z ich dzieci z partnerem.
        Nie zaprasza się dzieci (choć u nas była dwójka- roczniak i 13-latek, bo wesele
        miało charakter kameralnego bankietu). Szanujemy się nawzajem i rozumiemy, ze
        wesele to znaczny wydatek, więc konieczne są kompromisy.

        >Jesli robisz wesele, musisz liczyc
        > sie z tym,ze to ogromny koszt.
        Naprawdę? Nam wyszło ok. 10tyś. Było cudownie- kameralnie, w gronie
        najbliższych, tak jak chcieliśmy, a nie musielismy brać kredytu na kilka lat.

        .jesli Cie nie stac, to poprostu nie
        > rob tego wesela, to nie jest niczyj obowiazek.
        A czemu ma nie robić? Robi takie, na jakie ją stać, a nie jakie zażyczy sobie
        dziadek czy małoletnia kuzynka.
    • kaamilka Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 11:59
      My przyjeliśmy podobną, ale nieco rozszerzoną zasadę. Zapraszamy
      rodzeństwo rodziców ale z całymi rodzinami, tzn. dziećmi i ew.
      dziećmi dzieci (to tylko pięcioro dzieci). Jeżeli zdecydowałam się
      na rodzeństwo rodziców to tylko z rodzinami, tak mi się wydaje...
      Ale skoro nie utrzymujesz z nimi kontaktu to chyba nie zrobi na
      Tobie wrażenia jak sie posprzeczacie... Kwestia stosunków w
      rodzinie... Jak ma się dużą rodzinę to trzeba liczyć się z kosztami.
    • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 12:02
      to Wasza impreza a nie dziadka. W sumie po Twojej wypowiedzi nie dziwię się, że
      nie utrzymujecie kontaktów z taką rodziną. Przyjaciele są jak adoptowane dzieci
      - jest to miłość z wyboru i jest często bardziej wartościowa niż więzy krwi.
    • marta.k85 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 12:02
      Dzieci rodzeństwa moich rodziców to moi kuzyni i kuzynki. Nie wyobrażam sobie,
      jak mogłabym ich nie zaprosić.
      • karol512 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 17:24
        także wtedy gdybys tego kuzyna widziała raz w życiu? Zapraszasz
        kogoś na wesele chociaż go nawet nie znasz?
        • marta.k85 U mnie sprawa jest prosta 01.04.08, 10:58
          Rodzina to rodzina, zapraszamy się na wszystkie imprezy po to właśnie, żeby się
          znać i utrzymywać ze sobą kontakt.
          Przykład - w październiku moi dziadkowie mieli 50 rocznicę ślubu, zaprosili 50
          osób. Pytanie wielu najbliższych - po co tyle ? Babcia mądrze odpowiedziała, że
          nie chce z rodziną spotykać się tylko na pogrzebach.
    • kamelia04.08.2007 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 12:05
      1. jak gosc moze dzwonic do gospodarza i sie wykłocac o zapraszanie
      innych osób?? szczyt arogancji

      2. jesli pan dziadek czuje sie obrazony, to niech nie przychodzi.
      Wesele udaje sie jak ludzie maja dobry humor, a nie dąsy.

      3. zaprasza sie na wesele te rodzine, z która sie utrzymuje kontakt,
      reszta i tak nie przyjdzie

      4. wesele to całonocna zabawa nie dla dzieci

      5. młodzi decyduja ile osób i kogo zaprosić. skoro ustaliliscie, że
      wesele ma liczyc max.70, to sie tego trzymajcie
      • pszczola205 Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 31.03.08, 14:44
        Ja bylam z rodzicami na kazdym weselu i byla to dla mnie wielka
        radosc.. wesele przezywalam juz tydzien wczesniej! Skad nagle
        komentarze typu: wesele nie jest dla dzieci???? Az tak bardzo
        oszczedzacie..rozumiem,ze dzieci to zbedny koszt!I to chyba dlatego
        piszecie takie idiotyzmy,ze wesele nie jest dla dzieci. Jesli nie
        jest wam wstyd powiedziec rodzicom,ze moga przyjsc ale bez dzieci to
        prosze bardzo! Mnie by to przez gardlo nie przeszlo! I na miejscu
        zapraszanych poprostu bym nie przyszla, skoro nie moge zabrac na
        przyjecie wlasnego dziecka! I nie obchodzilo by mnie to ,ze jest to
        impreza calonocna.. no argument z kosmosu..wybaczcie!
        • kamelia04.08.2007 kinderbal jest dla dzieci, wesele nie 31.03.08, 15:29
          mnie rodzice nie ciagali na wesele kiedy byłam mała i z tego powodu
          bynajmniej nie płaczę.

          Tu nie chodzi o koszt, bo za dzieci mój lokal nie pobierał opłaty,
          tylko, o to, ze wesele jest impreza dla dorosłych. Zaproszenie jest
          adresowane do panstwa marii i jana pszczółkowskich, i chyba wszystko
          jasne, ze maji sie nie bierze.
          A obrażanie się i nieprzychodzenie, bo nie mozna owej maji ze soba
          zabrac, to troche fochy słuzącej lub postawa owego dziadka, który
          obrazony nie przyjdzie na zlosc gospodarzom, bo gospodarze nie
          zaprosili tego kogo dziadek by chciał widziec.
          Poza tym powinno cie obchodzić, ze wesele to impreza całonocna-nie
          dla dziecka. Ciekawe czy na bal sylwestrowy tez byc brała córeczkę.
          Dobre rodzicielstwo, to rozsadne rodzicielstwo, a przyczepione do
          spódnicy.



          ps. za bardzo i niepotrzebnie szastasz tym słowem "wstyd". Wstyd to
          krasć...
        • madziaq Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 31.03.08, 15:33
          Hmmm? Wybacz, ale to Twoje podejście jest z kosmosu, przynajmniej moim zdaniem.
          No niestety, niektórzy nie mają po prostu pieniędzy, żeby zaprosić 30
          dodtakowych gości w wielu od 3 do 7 lat. Wesele to impreza przede wszystkim dla
          młodych i osobiście nie chciałabym być zmuszona do zrezygnowania z zaproszenia
          np bliskich przyjaciół po to, żeby zaprosić trzyletnią wnuczkę ciotecznego
          wujka. Rozumiem, że będziesz zabierała (albo już zabierasz) swoje dzieci na
          KAZDE wyjście i np jak do teatru czy kina, na bal sylwestrowy albo ze znajomymi
          na piwo wieczorem nie możesz zabrać dziecka (bo by przeszkadzało innym, albo
          byłoby zmęczone, nudziłoby się i marudziło) to w ogóle rezygnujesz z tych wyjść?
          I tak, jak rozumiem, do momentu aż dziecko się usamodzielni, bo przecież
          dziesięciolatka też nie wszędzie można i wypada zabrać. No jeśli tak to współczuję.
          • pszczola205 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 31.03.08, 17:17
            Nie rozumiem dlaczego wesele jest porownywane do balow sylwestrowych czy wyjscia
            do teatru?? To w koncu sie zdecydujcie dlaczego dzieci nie sa zaprasznae..bo
            jedna pisze,ze nie, poniewaz to nie kinderbal a inna, poniewaz liczy sie z
            kosztami.
            I oczywiscie bede zabierala swoje dzieci na wesela i nie jest to dla mnie i
            mojej rodziny zadna nowosc. To ja Wam wspolczuje jakie utrzymujecie stosunki z
            Wamymi rodzinami ..
            • zimowa.net Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 31.03.08, 17:26
              No i popieram. Troche to przykre dostac zaproszenie na ktorym malodzi wyraznie
              pisza,ze bez dzieci. Tak jak ktos napisal, dzieci sa uciazliwe i jesli rodzic
              uzna,ze chce sie bawic na weselu a nie zajmowac dzieckiem, to zostawi dziecko w
              domku z opiekunka, ale przynajmniej nie pozostanie niesmak, ze dzieci nie
              zostaly zaproszone.. wlasnie takim postepowaniem "narusza" sie dobre stosunki
              rodzinne. Jesli pszczola zabiera swoje dzieci..to znaczy,ze bedzie sie nimi
              zajmowala i nie widze problemu.
            • justynaaaa2 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 31.03.08, 21:54
              pszczola205 napisała:

              > To w koncu sie zdecydujcie dlaczego dzieci nie sa zaprasznae..bo
              > jedna pisze,ze nie, poniewaz to nie kinderbal a inna, poniewaz
              liczy sie z
              > kosztami.

              Może dlatego piszą inaczej, bo każda ma swoje zdanie na ten temat?
              Takie to dziwne, że tłum nie ryczy jednym głosem?
            • madziaq Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 08:15
              Bo może jedna uważa, że wesele to nie impreza dla dzieci, z racji tego, że
              dzieci by się nudziły i przeszkadzały innym, a druga nie może sobie pozwolić
              wydać kilku tysięcy dodatkowo na goszczenie na weselu przedszzkolaków. Proste?

              Żeby nie było, na moim weselu były dzieci i nawet fajnie się bawiły smile Ale
              rozumiem powody, dla których wiele osób nie zaprasza dzieci na wesele. A
              dlaczego wesele jest porównywane do balu? Hmmm, zastanówmy się, może dlatego, że
              najczęściej ma właśnie postać takiego balu?
        • vickydt Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 31.03.08, 23:04
          skończ dzidzia pitolić. Wesele to są też koszty. Skoro piszesz, że byłaś z
          rodzicami tu i tam, to widać, że jeszcze jesteś na pozycji roszczeniowego
          bachora (z którego potem wyrośnie roszczeniowy babsztyl), któremu się należy bez
          względu na to, czy młodzi mają się zarżnąć finansowo. Pewnie też nie zdążacie na
          ślub, tylko od razu gnacie na wesele, by się nażreć (oj, znam takich). Swoją
          postawą pokazujesz ignorowanie innych osób. To Ty masz być zapraszana, masz się
          bawić. Tak nie piszą osoby, które zarabiają na siebie, na dom, utrzymują dzieci,
          pomagają finansowo rodzicom.

          Powiem Ci, że cieszę się z zaproszeń na śluby i doskonale rozumiem
          niezapraszanie na wesela ze względów finansowych. Cieszę się ślubem moich
          bliskich, nie muszę żreć u nich kotleta, bo nie to w życiu jest najważniejsze.
          • pszczola205 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 07:28
            >"Pewnie też nie zdążacie na ślub, tylko od razu gnacie na wesele,
            by się nażreć (oj, znam takich). Swoją postawą pokazujesz
            ignorowanie innych osób."
            Przeczytaj swoja wypowiedz i pomysl jaka Ty jestes osoba.
            Ignorowanie osob..to wlasnie nie zapraszanie rodziny na slub! To
            jest ignorancja..i tylko dlatego ,ze kogos nie stac na wesele i nie
            zaprasza rodziny..po cholere organizowac wesele skoro kogos nie
            stac? Poniewaz wesele musi byc?? Sama skoncz pitolic.. mam prawo do
            wyrazania swoich opinii..po to jest to forum. Nie musze sie z
            wszystkim zadzac i nie wszystko musi mi sie podobac.
            Dla Twojej informacji, nie jestem bachorem i nie zycze sobie
            wyzwisk, ja nikogo nie wyzywam..Twoj poziom wypowiedzi swiadczy o
            Twojej edukacji i wspolczuje,ze nie bylo Cie stac na szkole.
            • madziaq Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 08:20
              > Ignorowanie osob..to wlasnie nie zapraszanie rodziny na slub! To
              > jest ignorancja..i tylko dlatego ,ze kogos nie stac na wesele i nie
              > zaprasza rodziny..po cholere organizowac wesele skoro kogos nie
              > stac? Poniewaz wesele musi byc??

              Po pierwsze ignorowanie to nie to samo co ignorancja big_grin
              Po drugie, jak kogoś nie stać, żeby zaprosić rodzinę do siódmego pokolenia wraz
              z dziećmi, wnukami i prawnukami to już nie ma prawa zrobić wesela? Bo stryjeczny
              dziadek, którego się nie widziało od 20 lat się obrazi, że nie została
              zaproszona jego siostrzenica? A może właśnie zrobić skromną uroczystośc dla
              najbliższej rodziny i przyjaciół, bez pociotków których się nie zna i
              kilkuletnich dzieci, które będą się tylko nudzić?
              • pszczola205 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:38
                Czytaj uwazniej watek..mowa byla o 3-m pokoleniu.
                • vickydt Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:40
                  > Czytaj uwazniej watek..mowa byla o 3-m pokoleniu.

                  cóż za forma liczebników porządkowych. To jak to z tą edukacją?
            • vickydt Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 09:38
              > Ignorowanie osob..to wlasnie nie zapraszanie rodziny na slub!

              nie ekscytuj się tak dziecinko. Dalej twierdzę, że nie zarabiasz na siebie ani
              nawet na prezenty, które Twoja rodzina wręcza po ceremonii zaślubin.
              Nie chciałabym mieć takiego jak Ty reprezentanta rodziny na żadnej swej
              prywatnej ceremonii.
              Skoro Twoja rodzina jest taka kochająca to co Ty tam robisz z tą manią
              nakazywania, co kto ma robić, z manią zawstydzania i wsadzania do kąta?
              Lalunia, za szybko pokazujesz sprzeczności w swoich wypowiedziach i pokazujesz
              zakłamanie.
            • vickydt Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:37
              > Dla Twojej informacji, nie jestem bachorem i nie zycze sobie
              > wyzwisk, ja nikogo nie wyzywam..Twoj poziom wypowiedzi swiadczy o
              > Twojej edukacji i wspolczuje,ze nie bylo Cie stac na szkole.

              Znów mylisz pojęcia: bachor to nie wyzwisko, to kolokwializm. Jednak za mało
              rodzice ładowali kasy, by Cię przepychać z klasy do klasy, za mało.
              • pszczola205 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:42
                TeMpa SZCZala jestes i tyle.. szkoda mi czasu ,zeby czytac Twoje
                mizerne wypowiedzi.
                Dla Twojej informacji zarabiam na siebie juz od kilku lat. Nic nie
                wiesz o mojej rodzinie.. ale zazdrosc Ci tylek sciska,ze ktos ma
                fantastyczne kontaty i stosunki rodzinne.. taka czarna owca jak Ty
                tego nie zna.. no i nie dziwie sie,ze Cie nikt nie lubi. Jestes
                agrogancka i chamska i nie znasz zasad funkcjonowania forum. Nikogo
                nie pouczam tylko wyrazam swoja opinie jak ktos mnie o nia pyta.
                • vickydt Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:46
                  oo, puściło? Może nerwosolku? A przy okazji jakiejś dobrej szkoły odrobinkę,
                  ciut ogłady, no i zakłamania wyrwać tak z 99%? I tak sporo ci jeszcze zostanie.
                  • pszczola205 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:50
                    Hahaha smile Za nerwosolek dziekuje. Nie mam zamiaru sie z Toba
                    sprzeczac..a moze i masz racje ponioslo mnie troszeczke, za co
                    przepraszam. Poprostu takie mam zdanie na ten temat , ot co!
                    • vickydt Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 01.04.08, 10:56
                      przeprosiny przyjęte. Ja bym nie deprecjonowała roli kasy w całym tym
                      zamieszaniu - to moje zdanie.
            • memphis90 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 06.04.08, 22:20
              > Ignorowanie osob..to wlasnie nie zapraszanie rodziny na slub! To
              > jest ignorancja..

              Nie, ignorancja znaczy coś zupełnie innego. Gdyby na forum dalej rzadziła
              Kasiulka, pognałaby Cię do słownika...

              po cholere organizowac wesele skoro kogos nie
              > stac? Poniewaz wesele musi byc??
              A kto powiedział, że jest obowiązek zapraszania na wesele całej rodziny, łącznie
              z dziećmi i pociotkami? Są imprezy, na których spotykamy się wszyscy, są takie,
              na które chodzą tylko pary z dziećmi, na inne z kolei dzieci się nie zabiera. A
              moja rodzina spotyka się nie tylko z okazji ślubów, widujemy się również przy
              innych świętach...
        • memphis90 Re: Nie dla dzieci?? Ale bzdury piszecie! 06.04.08, 22:15
          Mnie by to przez gardlo nie przeszlo! I na miejscu
          > zapraszanych poprostu bym nie przyszla, skoro nie moge zabrac na
          > przyjecie wlasnego dziecka!

          Och, jej, to byłby dramat- nie przyszła osoba, która obraziła się, bo nie
          zaprosiliśmy jej kochanego słoneczkauncertain

          I nie obchodzilo by mnie to ,ze jest to
          > impreza calonocna.. no argument z kosmosu..wybaczcie!
          Tak, rzeczywiscie, trzymanie niemowlaka przy dudniących kolumnach do trzeciej
          nad ranem to dla niego sama przyjemnośćuncertain Mi by do głowy nie przyszło, żeby tak
          męczyć swoje dziecko.
      • vobi Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 21:00
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > 1. jak gosc moze dzwonic do gospodarza i sie wykłocac o zapraszanie
        > innych osób?? szczyt arogancji
        >
        > 2. jesli pan dziadek czuje sie obrazony, to niech nie przychodzi.
        > Wesele udaje sie jak ludzie maja dobry humor, a nie dąsy.
        >
        > 3. zaprasza sie na wesele te rodzine, z która sie utrzymuje kontakt,
        > reszta i tak nie przyjdzie
        >
        > 4. wesele to całonocna zabawa nie dla dzieci
        >
        > 5. młodzi decyduja ile osób i kogo zaprosić. skoro ustaliliscie, że
        > wesele ma liczyc max.70, to sie tego trzymajcie

        Kamelia, pozwolisz ze sie wszystkimi czterema konczynami podpisze pod powyzszym smile
    • karol512 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 13:05
      Dziękuję za tak dużo pozytywnych głosów, spodziewałam się że mnie
      zjedziecie wink
      Gdyby chodziło tylko o jedno dziecko rodzeństwa to pewnie bym
      zaprosiła, żeby oszczedzić sobie dyskusji. Jednak rodzice mojego m
      mają liczne rodzeństwo, które ma już dorosłe dzieci, pożenione, i
      sami mające dzieci. Czy mam im i ich dzieciom wręczać zaproszenie
      tylko dlatego, że zaprosiłam rodziców?
      Gdybyśmy chcieli zaprosić wszystkich, którzy mogą się obrazić, bo
      uważają że powinni być zaproszeni tylko dlatego że ich prababcia
      była cioteczną siostrą mojego ciotecznego dziadka, musielibyśmy
      zapraszać z 200 osób jak nie całe miasto.

      Wesele to nasze święto, mamy się bawić dobrze z ludzmi których znamy
      i na którym nam zależy, a nie takimi którzy sobie o naszym istnieniu
      przypominają tylko wtedy gdy widzą okazję do darmowej wyżerki.

      Mam nadzieję, że moi "krewni"jakoś to zrozumieją, jak nie to niech
      nie przychodzą, bo nie mam ochoty widzieć ich obrażonych min.
      • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 13:25
        karol512 napisała:

        > Mam nadzieję, że moi "krewni"jakoś to zrozumieją, jak nie to niech
        > nie przychodzą, bo nie mam ochoty widzieć ich obrażonych min.

        Tak trzymać smile
        • kamelia04.08.2007 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 14:22
          popieram
      • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:35
        z reguły jest tak, że ci świętoszkowaci kuzyni i ciotki, które mówią innym, jak
        powinno ich życie wyglądać siedzą nad michą ze skrzywioną gębą i obgadują całe
        szczęśliwe towarzystwo. Bo jak oni mogą się cieszyć, gdy nie ma tu wujka Zenka,
        stryjecznego pociotka cioci Zosi, którego para młoda nie widziała ani razu w
        całym swoim życiu wink
        • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 11:12
          A ja się właśnie dowiedziałam (od babci ze strony taty), że moja w
          sumie nabliżasza rodzina, bo moja babcia (od strony mamy), brat
          mojej mamy z żona i ich dzieci nie przyjadą, bo nie mają kasy na
          takie wydatki( a mają, bo obnoszą się z tym jak sie da przy całej
          rodzinie)! To dopiero rodzina! Strasznym wydatkiem dla nich muszę
          być, przez całe życie od nich niczego nie dostałam i teraz też nie
          oczekiwałam, po prostu chciałam żeby byli sad Ale podczas Świąt jak
          pytałam babci czy przyjadą, wręcz taka pewnośc wyraziłam , to w
          odpowiedzi usłyszłam, że ona ma tylllleee rat do spłacenia!
          • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 11:41
            no wlasnie. Jak by miala cywilną odwagę, to powiedziałaby, że nie da wielkiego
            prezentu (dla mnie tu nie ma co się tłumaczyć, ale czasem człowiek tak powie)
            ale powinna przyjsc.
            • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 11:46
              No właśnie.
    • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 13:21
      Kompletnie, w ogóle się tym nie przejmuj. Serio serio!
      Nie zapraszaj nikogo więcej jeżeli nie masz ochoty, a już na pewno
      jeśli tak jak piszesz nie utrzymujesz z nimi kontaktów prawie
      żadnych.
      Wiem, że to takie puste gadanie, ale to wasz dzień i możecie zrobić
      co chcecie.
      Siostra mojej jednej babci (zaprosiłam ją dlatego ponieważ od strony
      drugiej babci jej siostrę również zaprosiłam jest dla mnie bardzo
      bliską osobą, więc i drugiej babci siostre wypadało zaprosić)
      powiedziała, że jeżli nie zaprosze jej syna (którego chyba z 5 lat
      nie widziałam) to ona raczej nie przyjedzie. trudno, płakać nie
      będę. Nie będą mnie szantażować! Poza tym moja mam równiez próbowała
      mi wprosić rodzinę od strony jej ojca, której kompletnie nie znam i
      na ulicy bym nie poznała, również się nie ugięłam!
      Och! Dałam upust emocjom! smile
      Poza tym ze strony mojego narzeczonego będzie około 80 osób, w tym
      właśnie dzieci rodzeństwajego rodziców, ale on z wszystkimi
      utrzymuje super stosunki, to taka jedna wielka rodzina, więc ich
      zaprosiliśmy bo nie wyobrażamy sobie żeby mogło ich zabraknąć, ode
      mnie będzie mniej i jakoś nie płaczę, może nawet się cieszę trochę smile

      Nie daj się złamać! Niegdy wszystkich nie zadowolisz choćby nie wiem
      co smile

      Pozdrawiam serdecznie.

      P.S. Nie słuchaj farmazonów, że źle robisz, że dziadek ma rację, 10
      letnie dziecko tez mi.... może jeszcze z osobą towarzyszącą smile
      • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 14:49
        Z tego grona na palcach mozna policzyc osoby ktore sobie tego
        poprostu nie wyobrazaja! Powod jest chyba tylko 1 : mamy doskonale
        stosunki z rodzina a wesele to kolejny powod,zeby sie wszyscy
        spotkac. Az wierzyc mi sie nie chce,ze rodzina moze byc skłócona !
        Robie wielkie oczy!
        • justynaaaa2 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 15:12
          pszczola205 napisała:

          > Az wierzyc mi sie nie chce,ze rodzina moze byc skłócona !
          > Robie wielkie oczy!
          Hmmm śmieszna trochę jesteś z tą swoją idealistyczną wizją rodziny. Nie wszędzie
          kłótnie są błahe, czasami bywa niestety tak, że powody są dosyć poważne.
          Rodzina, szczególnie duża, to "zlepek" ludzi o różnych charakterach, różnie
          wychowanych, pochodzących z różnych środowisk i niestety nie zawsze wszyscy się
          pokochają i będą się tolerować, tylko dlatego, że są rodziną, czasami zwyczajnie
          się nie da, więc nie rozumiem po co robić dobrą minę do złej gry i udawać, że
          jakaś ciotka piąta woda po kisielu, która jeszcze wczoraj była nazywana "starą
          jędzą", dzisiaj jest naszą najukochańszą ciocią. Bzdura totalna.
          A dzieci? no cóż... jeśli rodzice mają chociaż troszeczkę zdrowego rozsądku,
          sami wpadną na to, że wesele to nie jest najlepsze miejsce dla dzieci. Dziecko
          się chwilę pobawi, a później co? albo śpi gdzieś w kącie, albo plącze się pod
          nogami, albo marudzi, płacze itp. Pół biedy jeśli rodzice się w porę zorientują
          i się tym dzieckiem zajmą, gorzej jak dziecko sobie, a rodzice sobie. No ale
          temat dzieci był tu już nie raz poruszany i zgodności nie było i nie będzie.
          Każdy zaprasza wg. własnego uznania.

        • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 23:12
          wyłacz TV, stanowczo za duzo telenowel i Ci sie wirtual z real miesza
          • hanna26 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 00:48
            Moim zdaniem popełniliście nietakt.
            Nikt nie karze Ci zapraszać na własne wesele ludzi, z którymi nie utrzymujesz kontaktu. Skoro jednak już zdecydowaliście się ich zaprosić, to nie powinniście pomijać członków rodziny, mieszkających i gospodarujących razem. Po prostu: tak się nie robi. Równie dobrze moglibyście zaprosić np. samych krewnych tzw. "prostych" (czyli np. siostrę mamy tak, no ale jej męża już nie, bo nie ma między Wami pokrewnieńtwa. Został Twoim krewnym tylko dlatego, że ożenił się z ciotką). Też koszty byłyby nieporównanie mniejsze. Ale tak się nie robi - w każdym razie jeżeli powodem zaproszenia jest wyłącznie pokrewieństwo.

            Rozumiem Cię zresztą, bo my także mamy wielką rodzinę, z którą nie utrzymujemy bliskich kontaktów. W związku z tym wesele zrobilismy wyłącznie dla rodziców, rodzeństwa, chrzestnych i przyjaciół. Wyszło też ok. 60 osób. Ciocie i wujowie z rodzinami zostali zaproszeni tydzień później na poprawiny.
            No, ale to Twoja rodzina i Twoja sprawa. Skoro nie przejmujesz się, że robisz komuś przykrość, to mnie tym bardziej specjalnie to nie wzrusza.
            • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:25
              hanna26 napisała:

              > Moim zdaniem popełniliście nietakt.


              Oni popełnili nietakt bo nie zaprosli 10 letniej córki ciotki
              jakiejś tam? Bez sensu!
        • madziaq Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 08:31
          Ale rodzina nie musi być skłócona. Może być po prostu bardzo duża. Np moja
          rodzina taka jest, z racji tego, że pochodzi z niedużej wsi, gdzie wszyscy mieli
          jeszcze jakiś czas temu obłędne ilości dzieci big_grin Moja mama np ma siedmioro
          rodzeństwa. Nawet nie znam niektórych swoich sióstr i braci ciotecznych, bo np
          mieszkają od lat za granicą, są ode mnie 25 lat starsi i nigdy nie
          utrzymywaliśmy kontaktów. Może widziałam ich kiedyś na jakimś pogrzebie czy
          czymś w tym rodzaju. Już w ogóle nie wspominam o dalszych ciociach i wujkach.
          Cioteczne rodzeństwo mojego ojca to nawet trudno policzyć i każdy ma już swoje
          dzieci a niektórzy wnuki. Gdybym miała te wszystkie osoby zaprosić na wesele to
          wyszło by pewnie ze 200 osób z samej mojej strony, nie licząć męża. I w
          większości byliby to dla mnie prawie obcy ludzie. Czy teraz już rozumiesz,
          dlaczego niektórzy nie zapraszają WSZYSTKICH krewnych?
      • pelagia_pela Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 14:51
        Czy krewki dziadzio zaplaci wam z zgraje rodziny, ktora na jego
        zyczenie mielibyscie goscic? Jak w ogole ktokolwiek moze narzucac
        wam liste gosci?

        Nie przejmuj sie i rob swoje.
        • xbozenkax Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 15:01
          Popieram-nikt nie ma prawa mówić kogo młodzi mają zaprosić a kogo
          nie!
          Oczywiście można coś zasugerować a nie żądać!
          A co do dzieci- też uważam , że wesele to nie impreza dla nich. I
          nie mówę nikomu- macie przyjść bez dzieci! Ale na zaproszeniu pisze
          państwo xy bez dopisku "z dziećmi"-to chyba wyjaśnia sytuację!
    • aniasommer Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 15:41
      Hehe, a u mnie jest odwrotny prblem- moze dlatego ze Nasi rodzice robia
      wesele... W sensie oni sponsoruje... Cala rodzina ma byc zaproszona (z mojej
      okolo 30 osob i z mojego N tez okolo tyle) Ale wszyscy sie znakomicie dogaduja i
      zyja w zgodzie. Nawet jakies male dzieci (5lat) sa zapraszane bo na zaproszeniu
      nie napisze, ze bez dziecka- zreszta dla takiego malolata to super zabawa i
      frajda! big_grin Ale druga sprawa jest taka, ze moi rodzice zapraszaja sobie na wesele
      OSMIRO swoich znajomych- oczywiscie z zona/mezem!!!!!! Nie ma gadki ze nie, bo
      przeciez oni placa, oni wydaja mnie za maz i to jest tez ich przyjecie
      weselne... sad((( Klotnia byla i nie wygralam... Zdanie jest takie, ze MY centrum
      bedziemy w kosciele i chwile na poczatku, a pozniej wszyscy sie bawia i tyle...
      Tez chyba nie do konca w porzadku i nie fajne podejscie, no ale trudno! Takie
      zycie... Nie wiem co lepsze... Ale gdybym teraz nie zostala zaproszona na
      "rodzinne" wesele do kuzynki z racji tego ze jestem "dzieckiem" i dalej niz
      drugie pokojenie to byloby mi jednak przykro. Pozdrawiam i powodzenia!!!!
      • madziaq Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 15:49
        Ale co, nie lubisz tych znajomych rodziców, czy jak? Czy nie pozwalają Ci albo
        narzeczonemu zaprosić Waszych znajomych? U nas tez rodzice sponsorowali i
        tesciowie zaprosili kilka małżeństw, z którymi znają się od czasów studenckich.
        Moi rodzice nie, bo nie czuli takiej potrzeby. Mnie tam ci ludzie ani ziębili
        ani grzali, bo wcześniej ich widziałam parę razy w życiu, ale teściom zależało,
        to co będę im bronić. Przyszli wszyscy, przynieśli kwiatki, złożyli życzenia,
        jeszcze prezenty dali big_grin fajnie się bawili i potem mówili, że mieliśmy super
        wesele smile
        • aniasommer Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 16:34
          Nie, spoko- lubie tych ludzi- to sa takie 'przyszywane' ciotki, z ktorych
          dziecmi jezdzilam na wakacje i sie bawilam... Troszke pretensji o to ma moj N,
          ale mu to przetlumacze. Poza tym ja myslalam, zeby nie bylo osob 'na sile' tylko
          na serio najblizsze... Sama zapraszam w sumie 6 osob znajomych z osobami
          towarzyszacymi, wiec sie zdziwilam, ze oni az tyle chca- zakladalam ze 5
          kolezanek +. No ale! Juz niech bedzie! big_grin Faktycznie- cos im sie nalezy w ten
          dzien- niech maja jakies bratnie dusze! big_grin Hehe. Pozdrawiam
      • justynaaaa2 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 16:01
        Ja powiem szczerze, że zdecydowanie bardziej bym wolała bawić się na weselu ze
        znajomymi moich rodziców (są to niezwykle rozrywkowi ludzie i bawią się lepiej
        na imprezach niż niektórzy młodzi) niż ze starymi ciotkami, wujkami i całą
        zgrają dzieciaków.
        Nawet w przypadku, gdybym miała sama płacić za wesele to i tak zaprosiłabym
        kilka par znajomych rodziców, bo znam ich od dziecka, lubię ich i spędziłam z
        nimi więcej czasu w życiu niż z nie jedną osobą z mojej rodziny, także dla mnie
        wybór byłby prosty. A poza tym chciałabym, żeby moi rodzice mieli w tym dniu
        przy sobie swoich przyjaciół i żeby się świetnie z nimi bawili.
        • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 18:10
          U nas na weselu również będą trzy pary znajomych rodziców mojego
          narzeczonego, i my bardzo chcemy żeby oni byli, poniważ są to
          naprawdę super ludzie, pomijając już to, że nas odwiedzają przy
          okazji urlopów razem z rodzicami mojego N i świetnie się bawimy
          razem, mimo że róznica wieku jest przecież duża, często korzystamy z
          ich domku w górach, wiec po prostu chcemy żeby byli z nami tego
          dnia, przynajmniej z ten mały sposób możemy im się odwdzięczyć, nie
          oczekujemy od nich żadnych prezentów, po prostu fajnie będzie jak
          przyjdą.
    • vobi Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 31.03.08, 21:03
      karol512 napisała:Czy uwazacie, że to my popełniliśmy błąd, bo
      > powinnismy zaprosić całą rodzinę, wszystkich wujków, cioci, dzieci,
      > wnuki, prawnuki?

      Nie, to WASZE wesele, i to WY decydujecie kogo zapraszacie. Zycze konsekwencji i powodzenia w walce z żądaniami (moim zdaniem bezpodstawnymi) wujkow, ciotek, kuzynek, ich psow i kotow...
    • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:30
      Poza tym dla mnie to wydaje sie jakieś głupie i niedorzeczne! Nie
      wątek, tylko żądania rodziny i twierdzenia niektórych forumek, że
      zrobią przykrość, że tak nie wypada itd. Czy mam zapraszać na swoje
      wesele kuzynów, czy kuzynki, które nawet nie wiem jak się nazywają
      po męzu a którzy na swoje wesela o mnie nie pamiętali, albo ludzi
      których twarzy nie znam, w momencie składania życzeń pytałabym "Ale
      przepraszam, kim Pani jest, bo jakoś nie pamiętam, a
      mama/dziadek/ciocia kazała zaprosić? Tak zaraz posypią się gromy, że
      jestem bez klasy, bo nie zapraszam 400 osoób, tylko 120 ale trudno.
      • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:36
        Ha! Nikt by Cie nie krytykowal, jesli odrazu bys tak napisala. Po
        tej wypowiedzi postapilabym dokladnie tak samo.
        • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:39
          i nawet dziecinko nie wiesz, komu odpowiadasz.
          • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:45
            Dobrze wiem..odwal sie starucho smile
            • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 10:47
              brak argumentów i lamerski emotikonek - oto kwintesencja przedpiśćcy.
              • izazdo do pszczoly 01.04.08, 11:20
                pszczola,

                1. Mowisz, ze od kilku lat zarabiasz na siebie - chyba sprzedawaniem
                kosmetykow Avonu w liceum. Bo to NIEMOZLIWE zeby osoba kilka lat po
                studiach (25-30 lat) dziwila sie, ze ktos moze miec nie takie
                fantastyczne relacje z rodzina jak ty. Musisz byc bardzo mloda albo
                bardzo nikle miec pojecie o ludziach i relacjach. Z rodzinka
                natychmiast przestaje byc super-hiper, kiedy pojawiaja sie klopoty -
                np. babcia robiaca w pieluchy i wymagajaca opieki 24h/dobe przy
                jednoczesnym braku kasy na opiekunke, malej ilosci dzieci babci,
                duzej ilosci wnukow. Albo: konflikt interesow - bo jest do podzialu
                dom, ktory ktos chce sprzedac, bo potrzebuje kasy, ale ktos drugi
                tam mieszka i nie chce sie wyprowadzic, a pieniadze z podzialu na
                pol nie wystarcza na kupno czegos nowego. I zaczyna sie skakanie do
                oczu. Cos o tym wiem, jestem mediatorem.

                2. Ten, kto placi, sam decyduje, na co wyda. I nikomu nic do tego,
                zwalszcza przypadkowej forumowiczce. Nie masz prawa obrabiac kogos
                za to, ze nie zaprosil SWOICH WLASNYCH krewnych.

                3. Gdzies musi byc granica zapraszania krewnych, zwlaszcza w duzych
                rodzinach. Ustala ją ten, kto płaci za impreze, a wpychanie sie do
                kogos na impreze jest GIGANTYCZNYM NIETAKTEM. A juz szczytem
                bezczelnosci jest szantazowanie mlodych. To tylko dowod, ze dziadek
                nie jest nastawiony zyczliwie. Ja wychodze z zalozenia, ze jesli
                ktos ma pozytywne nastawienie do mlodych, to nic mu nie bedzie
                przeszkadzac, a jak ma negatywne, to zawsze znajdzie powod do
                strzelenia focha: ze siedzi za daleko wyjscia i musi sie przepychac,
                ze za blisko i wszyscy mu chodza za plecami, ze za daleko glosnika i
                nie slyszy muzyki albo za blisko - i jest za glosno. Gdyby dziadek
                mial nastawienie zyczliwe, to by wnuczce wytlumaczyl, ze mlodzi tak
                zadecydowali i juz, ich prawo, a jak ona dorosnie, to jeszcze sie na
                weselach wybawi. A ten foch to tylko dowod niechęci. Na moje oko -
                pretekst. I dobrze, ze nie przyjdzie, bo na pewno i tak by dupe
                mlodym obrobil - o cokolwiek innego.
                • justynaaaa2 Re: do pszczoly 01.04.08, 11:40
                  Trzy razy TAK smile
                  • maiwlys Re: do pszczoly 01.04.08, 11:45
                    Chyba wiekszośc tak myslismile
                • pszczola205 Re: do pszczoly 01.04.08, 13:21
                  Dziekuje za tak szczegolowe opisanie relacji rodzinnych. Opisalas
                  chyba najgorsze z mozliwych.
                  Nikogo nie obrazilam,tylko wyrazilam swoja opinie. O ile sie nie
                  myle, autorka nic nie pisala o tak przykrych relacjach o jakich
                  piszesz Ty. Troche chyba przesadzasz.
                  • izazdo Re: do pszczoly 01.04.08, 13:55
                    Najgorsze?!?! Ty naprawde nie znasz zycia! Konflikt interesow to
                    podstawowy, NAJPROSTSZY rodzaj konfliktu. Bywaja gorsze: konflikt
                    danych, konflikt wartosci, konflikt strukturalny, konflikt relacji.
                    Sa to konflikty czesto niemozliwe do rozwiazania, i wcale nie
                    swiadczy to o dysfukncji rodziny czy patologii spolecznej. Ty chyba
                    naprawde jestes 18-latka, i to bardzo naiwna!
                    • pszczola205 Re: do pszczoly 01.04.08, 14:03
                      A moze jak poprostu mam duza kochajaca sie rodzine, gdzie nie ma
                      takich konfliktow? Nie przyszlo Ci to do glowy? I moze mam to
                      szczescie,ze mam znajomych ,ktorzy rowniez takich sytuacji nie
                      mieli! Dlaczego ktos kto sie z Wami nie zgadza odrazu musi byc
                      gowniara.. bez przesady dziewczyny. Watek od dziadka i wnuczki
                      przerodzil sie w mega rodzinna patologie- i podkreslam AUTORKA watku
                      nie opisywala takiej sytuacji. Dziekuje za uswiadomienie,ze takowe
                      sytuacje maja miejsce.
                      • nati.82 Re: do pszczoly 01.04.08, 19:06
                        Aleś się uczepiła tych konfliktów! Nawet najukochańsza rodzina nie sprawia, że
                        masz poczuwać się do obowiązku zapraszania wszystkich bez wyjątku. Zapraszasz
                        kogo chcesz, a nie przypominasz sobie nagle przed ślubem, że gdzieś żyje jakaś
                        tam ciotka, która jest miła i właściwie to można ją zaprosić, bo czemu nie. Idąc
                        twoim tokiem myślenia, jeśli wszyscy się kochają, to niech wszyscy przyjdą na
                        wesele. Tylko, że nie każdy robi wesele dla wszystkich.
                        • melodyka Re: do pszczoly 01.04.08, 20:06
                          Ale się porobiłotongue_out Prawdziwy konflikt to powstał
                          tu na forumtongue_outtongue_outtongue_out Chyba nie ma co się tak burzyć,
                          choć osobiście uważam, że faktycznie, Pszczoła, ale
                          chyba żyjesz w świecie iluzji - konflikty, o których
                          pisała izazo zdarzają się w każdej, nawet bardzo kochającej
                          się rodzinie. Rodzina mojego N właśnie taka jest -duża
                          i kochająca się, co nie znaczy, że nie zdarzają się zgrzyty.
                          A to babcia, która cierpi na Alzheimera - jest kochana,
                          ale cierpliwości trzeba mieć do niej spoko... to tylko
                          przykład z brzegu. Myślę, że jeśli coś jest zbyt "pozytywne"
                          i kolorowe ( takie, jak Twoje "stosunki rodzinne" - idealne)
                          i bez rysy - to jest to podejrzane...wink
                        • melodyka Re: do pszczoly 01.04.08, 20:07
                          yy...przepraszam, IZAZDO, a nie izazotongue_outPP pomyłka!!!
                • mgla_jedwabna Re: do pszczoly 02.04.08, 10:54
                  "Gdyby dziadek
                  > mial nastawienie zyczliwe, to by wnuczce wytlumaczyl, ze mlodzi tak
                  > zadecydowali i juz, ich prawo, a jak ona dorosnie, to jeszcze sie na
                  > weselach wybawi. "

                  O tak, mnie to też wygląda na sytuację, w kórej ukochana rozpieszczona wnusia
                  zrobiła awanturę i histerię, jak usłyszała, że w rodzinie szykuje się wesele a
                  jej nie zaprosili. No i dziadzio uległ i poszedł walczyć o zaproszenie da wnusi.

                  Wydaje mi się, że gdyby to był taki foch dla zasad i więzi rodzinnych, to raczej
                  byłoby "a dlaczego nie zaprosisz kuzynostwa" niż " a dlaczego nie zaprosisz
                  Marcelki/ Kasieńki/ Wioletki?"


      • hanna26 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 20:17
        maiwlys napisała:

        > Poza tym dla mnie to wydaje sie jakieś głupie i niedorzeczne! Nie
        > wątek, tylko żądania rodziny i twierdzenia niektórych forumek, że
        > zrobią przykrość, że tak nie wypada itd. Czy mam zapraszać na swoje
        > wesele kuzynów, czy kuzynki, które nawet nie wiem jak się nazywają
        > po męzu a którzy na swoje wesela o mnie nie pamiętali,

        Ponieważ widzę, że masz kłopoty z czytaniem, powtórzę raz jeszcze. Moim zdaniem nie to jest nietaktem, że nie zaprasza się jakiejś bliżej nieznanej sobie ciotki, ale to, że właśnie decyduje się ją zaprosić, ignorując członków jej rodziny, którzy razem z nią mieszkają. Jeżeli się powiedziało "A", należy powiedzieć także "B".
        Pytanie: czy autorka popełniła nietakt, nie zapraszając 10 letniej córki "ciotki jakiejśtam". Tak, popełniła, nie tylko wobec dziesięciolatki, ale też wobec jej rodzciów.
        No, ale to już nie moja sprawa.
        • melodyka Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 21:03
          Ja uważam, że nie jest nietaktem niezaproszenie
          10-letniej córki ciotki... To para młoda decyduje
          kogo chce zaprosić, a nie goście!
          Myślę, że wszelkie przejawy ingerencji w listę
          gości weselnych trzeba tłumić, bo z takiego wtrącania
          się nic dobrego nie wynika! Jeśli para młoda chce
          zaprosić dorosłych, ale już nie ich dzieci, to takie
          ma prawo! Oni płacą za każdego gościa, a nie osoby,
          które ingerują. Nietaktem jest wtrącanie swoich "życzeń"!
        • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 21:11
          hanna26 napisała:

          > Ponieważ widzę, że masz kłopoty z czytaniem, powtórzę raz jeszcze.

          Nie wiem jak to sie dzieje, ale to najczęściej powtarzany zarzut jak
          brak argumentów, albo jak ktoś ośmieli sie mieć inne zdanie.
          Dziewczyno wyluzuj. Mam prawo myślec tak jak myśle i wierz mi, nie
          mam problemów z rozumieniem tekstu czytanego, a to że czasami mnie
          poniesie i napisze troszkę więcej niz zamierzałam to raczej juz
          kwestia emocji, może nadinterpretacji, ale mam do tego prawo.

          I odpowidam, nie nie uważam, że autorka pepełniła nietakt nie
          zapraszając 10 letniej córki ciotki od strony dziadka.


          > No, ale to już nie moja sprawa.

          Moja równiez nie, ani nikogo oprórcz samej zainteresowanej (autorki
          wątku), ale skoro założyła w tym celu temat i oczekiwała naszych
          opinii to mam prawo, zarówno jak i Ty do wyrażenia swojego zdania.
          Ale jak widze po raz kolejny na forum ślubnym nie można tego robić
          tylko grzecznie czytać.

          Pozdrawiam.
        • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 07:11
          Ha! Ciesze sie,ze znalazla sie osoba ktora rowniez tak sadzi. Skoro
          jest taki konflikt to logiczne,ze nie zapraszam ! Ale skoro tego
          konfliktu nie ma, to jest to ogromnym nietaktem zapraszanie
          poszczegolnych osob a reszty nie. I nie piszcie mi,ze rodzina
          powinna zrozumiec. Gdybym ja byla zaproszona a moja kuzynka nie ..
          byloby jej cholernie przykro a stosunki miedzy nia a mloda para juz
          nigdy nie byly by takie same. Nie piszcie mi,ze zyje w swiecie
          iluzji! Czasem o dobre stosunki trzeba umiec zadbac..ale takim
          postepowaniem jakie opisujecie jestescie na najlepszej drodze do
          konfliktow, ktore jak widac nie sa niektorym osobom na tym forum
          obce.
          • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 08:29
            pszczola205 napisała:

            Nie piszcie mi,ze zyje w swiecie
            > iluzji! Czasem o dobre stosunki trzeba umiec zadbac..ale takim
            > postepowaniem jakie opisujecie jestescie na najlepszej drodze do
            > konfliktow, ktore jak widac nie sa niektorym osobom na tym forum
            > obce.

            Dziewczyno czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że czasami ktoś sie może
            starać i zabiegać o dobre stosunki, a inne osoby z rodziny mają cię
            głęboko w poważaniu? I co wtedy? Dalej masz zabiegać o dobre
            relacje, płaszczyć się, uginać i zmieniać swoje zdanie dla innych
            człnków rodziny?
            Bardzo ci zazdroszczę tego, ze masz taką idealna rodzinę, każdy o
            takiej marzy, ale niestety życie pokazuje, że jednak u większości z
            rodziną się wychodzi najlepiej na zdjęciu. Smutne, ale tak jest.
            Zaraz nazwiesz mnie nieszczęśliwym człowiekiem, albo wyrazisz swoje
            współczucie dla mojej osoby, ale nie znam osoby, która miałaby
            idealna rodzinę, w której to nie znalazłaby się chociaż jedna osoba
            skłócona z pozostalymi członkami rodziny, której wiecznie coś nie
            pasuje, któr ma pretensje o coś ciągle. Naprawdę nie znam, a sporo
            mam znajomych, i nawet jak coś z zew. wygląda super to jak się
            wniknie w tą rodzinę albo ją dokładniej poobserwuje to wszystko
            wychodzi.
            Gratuluję ci takiej rodziny (naprawdę nie pisze tego złośliwie), i
            ciesze się, że jeszcze takie istanieją w dzisiejszych czasach, ale
            nie możesz kogoś osądzać (chodzi mi o ten nieszczęsny nietakt, że
            kuzynka nie została zaproszona) przez pryzmat swojej idealnej
            rodziny.
            Pozdrawiam
            • nati.82 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 09:28
              Pszczoła albo jest oderwana od rzeczywistości, albo opowiada rzeczy o których
              nie ma pojęcia. Pomijam już fakt zapraszania na uroczystość całej rodziny - jak
              tak bardzo kocha, to niech zaprasza -ale krytykowanie innych za to, że raczyli
              nie zaprosić na wesele dziecka, jest już śmieszne. Co to w ogóle za podejście do
              sprawy: jak zapraszasz tę osobę, to drugą też, bo się obrazi? To one w jakimś
              pakiecie razem występują?
              • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 16:16
                > jak zapraszasz tę osobę, to drugą też, bo się obrazi? To one w
                > jakimś pakiecie razem występują?

                dobre, zaiste.
          • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 09:06
            napisz proszę, czy stać Cię by było zaprosić kolejne 30 osób - zakładam, że
            Twoje wesele i Ty pokrywasz koszty z WLASNEJ kieszeni. (bez obrażania się,
            omijania pytania, wyzywania itd.)

            Ogromnym nietaktem jest brak wyrozumialosci dla czyichś ograniczeń finansowych.
            Jakby mi rodzina o to strzelala focha, to moge jej nie ogladac.
          • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 09:10
            pszczoło, nie dość, że zazdroszczę Ci kochającej rodziny, to jeszcze czasu na
            utrzymywanie tych radosnych rodzinnych stosunków. Czy procz wielkiej rodziny
            masz czas na prace, na naukę, na znajomych?
            Po prostu wydaje mi się to, co piszesz, trochę nierealne.
            • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 09:18
              Dziewczyny zbaczamy z tematu. Zeby byla jasnosc..jesli kogos mnie
              nie lubie i nie jestem lubiana, to nie zapraszam. Ale autorka
              glownego watku nic nie napisala o takich stosunkach, kotre
              opisalyscie pozniej. Dlatego wyrazilam swoja opinie,ze to nietakt.
              Rozumiem,ze kazdy liczy sie finansami..ale jesli wiem,ze moja
              rodzina to 200osob i mnie nie stac, to robie przyjecie dla
              rodzicow,swiatkow i moze chrzestnych. A swoja droga, to nie wiem
              ile rodzice musza miec rodzenstwa,ze ktos naliczyl 100 czy 200 osob
              ( bo o ile sie nie myle caly czas byla mowa o rodzinie do trzeciego
              pokolenia).
              • izazdo Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 09:38
                > Rozumiem,ze kazdy liczy sie finansami..ale jesli wiem,ze moja
                > rodzina to 200osob i mnie nie stac, to robie przyjecie dla
                > rodzicow,swiatkow i moze chrzestnych


                A jesli kazde z czworga rodzicow mlodej i mlodego mialo po 4-6
                rodzenstwa, a kazda z ciotek/wujkow rowniez mialo po 3-4 dzieci (w
                tym juz doroslych wiec razy dwa plus co najmniej 1-2 dzieci?). I
                sposrod tej gromady ciotek i pociotków masz ludzi, ktorzy sa ci
                obojetni (relacje poprawne, ale chłodne), ale jest kilka osob, za
                ktorymi skoczylabys w ogien, bo np. 2 sposrod 20 kuzynow to twoje
                najlepsze przyjaciolki? To co - skoro cie nie stac na zaproszenie
                150 osób to masz zrobic wesele na 15 i nie zaprosic dwoch
                najukochanszych kuzynek, bo reszta odob w tym samym stopniu
                pokrewienstwa strzeli focha? Na wesele zaprasza sie BLISKICH, a nie
                KREWNYCH. A czasami to sie nie pokrywa.
                • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 10:07
                  też mi się tak wydaje. Poza tym nazbieranie z rodziny 100 osób to naprawdę nie
                  problem. Pszczola sama pisala, ze przeciez nie zaprosi ciotki bez wujka. Więc
                  liczmy: młodzi-2, świadkowie z os.tow.-4, rodzice-4, dziadkowie-8,
                  rodzenstwo+os.tow-np.8, ciotki+wujkowie-np.20,kuzyni+os.tow-licząc, że każda
                  para "ciotka-wujek" mają po 2 dzieci-40. To już masz prawie 90 dorosłych osób z
                  samej rodziny.
          • lipcowa-panna do pszczola25 04.04.08, 22:40
            Dziewczyno gdzie Ty żyjesz w innej galaktyce. Nie uwierzę że w rodzinie nie ma
            konfliktów nawet najmniejszych. Każda z Nas wie że małżeństwo czyli życie z
            naszym ukochanym drugim człowiekiem nie będzie zawsze polegało na patrzeniu
            sobie w oczka tylko nie raz dojdzie do konfliktów, starć. Więc jeżeli tak się
            zdarza między dwójką sobie bardzo bliskich osób to myślę że tym bardziej zdarzyć
            się to może w rodzinie. A zapraszanie 10 latki na wesele ok niech będzie ale
            czemu konkretnie tej jednej wybranej jak dziadek zażądał w czym ona jest lepsza
            od reszty????
            • memphis90 Re: do pszczola25 06.04.08, 22:35
              Chyba nie taka cudowna, skoro brak zaproszenia kuzynki Pszczoły przez rodzinę
              spowodowałby trwałe pogorszenie stosunków miedzy ową kuzynką a rodziną. Jeśli
              tak definiuje zgraną, kochającą rodzinę- to wszystko staje się jasne.
          • memphis90 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 06.04.08, 22:31
            Gdybym ja byla zaproszona a moja kuzynka nie ..
            > byloby jej cholernie przykro a stosunki miedzy nia a mloda para juz
            > nigdy nie byly by takie same.

            Jak to- w tej Twojej cudownej rodzinie wiecznym cieniem miałby położyć się brak
            zaproszenia na imprezę? Nie no, po tych dwudziestu postach wychwalajacych trudno
            mi uwierzyć w coś takiego... W mojej rodzinie brak zaproszenia na wesele nie
            byłby pretekstem do pogorszenia stosunków, ale widać moja rodzina nie jest taka
            wspaniała, jak Twoja...

            Czasem o dobre stosunki trzeba umiec zadbac..ale takim
            > postepowaniem jakie opisujecie jestescie na najlepszej drodze do
            > konfliktow,
            Dbanie o dobre stosunki należy do obu stron. I czasem jedna strona musi drugą
            zrozumieć, a nie strzelac fochy i dopominać się o swoje. Poza tym dobre stosunki
            to coś wiecej, niż zaprasznie pociotków czy małolatów na wesele pod groźbą
            wiecznego focha.
    • listekklonu Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 21:15
      Macie prawo do decydowania o własnym weselu. Ale może pewnym błędem było w ogóle
      zapraszanie ciotek i wujków, jeśli nie utrzymujesz z nimi kontaktu?
      • hanulllka Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 22:10
        Zapewne dziadek obiecał 10-letniej wnuczce, że pójdzie na wesele, ta się
        napaliła i już nie może się doczekać a tu taki klops! I jak teraz dziadek ma się
        wykaraskać z takiej sytuacji? Tylko szantażem i postawą agresywną, bo jak tu się
        przyznać do błędu, jakim jest obiecywanie bez pokrycia? Mały impas...
        • maiwlys Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 01.04.08, 22:19
          A wiesz że mogło tak być wink U nas podobna sytuacja była/właściwie
          jest bo jeszcze nie rozdawaliśmy zaproszeń. 4 letni synek brata
          mojego narzeczonego ciągle mówi że idzie na wesele do swojej babci
          (od strony żony tego brata) i że babcia idzie z nim, a to dla nas
          kompletnie obca osoba, ciężko powiedzieć czy ja lubimy, bo za dobrze
          nawet jej nie znamy i ostatnio padła propozycja żeby ją zaprosić, bo
          mały tyle jej mówi, więc nie wypada! Ciężka sprawa z tymi
          weselami smile Chyba wolałabym wersję ślub we dwoje i dłga podróż smile
    • nessa81 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 10:47
      Cześć współczuje serdecznie stresów związanych z ustalaniem listy gości. Chcę Cie uspokoić, że nie tylko Ty to przeżywasz. U mnie jak dotąd największa kłótnia jest o to, że mój tata jest bardziej związany ze swoimi znajomymi niż z rodziną i w związku z tym on chce mi wcisnąć listę znajomyh których mam zaprosić. Zapomina, że to moje wesele a nie jego. Ja swoich znajomych zapraszam na imprezke tydzień po ślubie, a na weselu przewidujemy najbliższą rodzinę.
      Byle do przodusmile Acha mam wrażenie że jak jest temat ślubu i wesela to wszyscy wokoło zaczynają wariować i bardzo chcą mieć w tym swój niezapomniany udział... dobre rady, wymagania, swoje wyobrażenia itp
      Nie dajmy się zwariowaćsmile
      • melodyka Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 12:27
        Sama miałam podobną sytuację - moja mama jako chrzestna
        została zaproszona na wesele do mojego kuzyna ( dalsza
        rodzina) z tatą. Napaliłam się, że ja pewnie też pójdę
        ( miałam wtedy 17 lat, więc chyba już nie byłam dzieckiem,
        co?), niemały udział w tych moich "nadziejach" miała moja
        babcia... Uszyłam sobie nawet sukienkę - a tu klops i wielkie
        zaskoczenie!!! Zaprosili tylko moich rodziców, ale mnie już
        nie smileMało tego na weselu było wiele wolnych miejsc, bo nie
        wszyscy radzili się zjawić. Wtedy moja mama i babcia były
        strasznie cięte na rodzinkętongue_out Babcia niepotrzebnie wygarnęła,
        że mnie nie zaprosili - zrobiło się niemiło i od tej pory
        jakoś stosunki są napięte, coby nie powiedzieć, że chłodne...
        Dodam, że babcia zrobiła uwagę odnośnie mojej osoby "w moim
        imieniu" i za moimi plecami... A wystarczyło założyć, że kuzyn
        ma prawo zaprosić kogo chce...Do takich wniosków dochodzi się
        jednak dopiero kiedy samemu wyprawia się weseletongue_out Więcej
        wyrozumiałości, Pszczołowink Pozwól decydować Parze Młodej kogo
        chcą widzieć na weselu! Czasami nie warto się żołądkowaćsmile
        • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 12:32
          dokładnie. Najczęściej sami zainteresowani, podmioty konfliktu dogadają się
          najszybciej (np. PM + niezaproszona kuzynka), ale sam konflikt jest podsycany
          przez święto..e (musialam to napisać) ciocie czy dziadka, który już myślami
          krąży nad swoim grobem i ma w nosie, że wpłynie na wieloletnie kwasy w rodzinie.
          • melodyka Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 12:54
            Dokładnie! ja wcale nie miała pretensji, że
            nie zostałam zaproszonatongue_out Gdyby nie "interwencja"
            babci, pewnie nadal byśmy się chętnie spotykali,
            a tak?...nic dobrego z tego nie wyszło... Mam koncepcję,
            że ludzie pochodzący / mieszkający na wsiach, tak jak
            moja babcia - osoba niewykształcona i z przestarzałymi
            poglądami mają tendencję żeby się wtrącać z "mądrymi
            radami"sad Trochę to przykre, ale w moją listę gości
            też powoli zaczęła się wtrącać - szybko jednak należało
            uciąć rozmowętongue_out
        • pszczola205 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 04.04.08, 14:05
          Dziewczyny to Wasza sprawa kogo zapraszacie. Pozwolilam sobie
          wyrazic swoja opinie na ten temat. I tak jak piszesz..stosunki byly
          napiete . I co tu sie dziwic?? Tez by mi bylo bardzo przykro na
          Twoim miejscu.
          • memphis90 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 06.04.08, 22:37
            Stosunki były napięte, bo babcia nie potrafiła się zachować i wbrew woli (a
            nawet bez wiedzy) "poszkodowanej" zaczęła czynić młodym wyrzuty.
    • leilaxx Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 13:51
      nie przejmuj się ja myslałam, że swoją teściową uduszę jak robiliśy listę
      gości...jak zapadła decyja o ślubie poprosiłam przyszłego małżonka aby
      porozmawiaj z mamą ile gości będzie z ich strony ( wcześniej narzeczony sam
      obliczył, że tylko z 20 osób)pod wieczór dzwoni i mówi, że pokłócił się z matką,
      stroi fochy (niepotrzebnie powiedział chyba że jemu wyszło 20, a mi ponad 40)ona
      żadnych list nie będzie robić itd.obrażona....pomyślałam no to pięknie...po
      jakimś czasie sama uderzyłam do niej, bo chciałam mieć pewność ile żeby
      zaplanowac sobie dokładniej budżet....no i znó się zaczęło...jak chiała wpisać
      dzieci kuzynostwa, powiedziałam że dzieci nie będzie..jak to nie będzie przecież
      jak ktoś ma 15 czy 17 lat to nie dzieci, tłumaczę, że to nie ważne kończcymy
      zapraszać na poziomie kuzynostwa bo w ten sposób osób będzie z 200 a my mamy
      kasy na 70 góra 80 osób...dodam że tak na prawdę oni słabo utrzymuja ze soba
      kontakty rodzinne, mój narzeczony słabo zna wujków a co dopiero kuzynostwo nie
      mówiąc o ich dzieciach...masakra w końcu się obraziła i podała też 2o osób, bo
      podobno tylko tyle jej było wolno...nie daje ani grosza na to wesele...teraz
      będę musiała ją poinformować, że załatwiliśy tansze noclegi( te 20 osób no ponad
      20 osób jest przyjednych)za 15zł ale jest wspólna łązienka na kilka osób i
      pewnie znów się zacznie...szkoda gadać...wiem że ona będzie tylko gościem, ale
      dla podtrzymania dobrych stosunków wolałąbym udawać że coś z nią
      konsultuję...choć już od 3 spotkania z nia wiedziałam, że jakoteśiowa nie będize
      moją ulubienicą, kawały o teściowej wspaniale do niej pasuja...pozdraiam
      • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 16:17
        to teściowa nie jeździła na kolonie i biwaki? Powiedz jej, że ta wspólna
        łazienka na 1 noc, o którą tak histeryzuje, to ukłon w stronę jej młodości, hehe.
    • towel Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 15:34
      Skad ja to znam - jakbym czytala swoja historie smile. Ja mam
      identyczny problem. Zamierzam byc nieugieta i nie przejmowac sie
      tym, ze ktos sie obrazi. Tych z ktorymi mam dobry kontakt to
      zaprosze napewno. Tez chcemy wesele na 60-max 70 osob - zapraszamy
      rodzenstwo rodzicow, a z ciotek i wujkow dzieci - tylko tych
      doroslych. Nie zapraszamy wlasciwie nikogo ponizej 20 roku zycia. W
      przeciwnym razie wyszlo by o 10-20 osob wiecej. Jak sie ktos obrazi
      to jego problem - niech nie przychodzi. Mam nadzieje tylko, ze o
      swojej nieobecnosci powiadomia nas wczesniej. Lista gosci jest dla
      nas najbardziej stresujaca czescia przygotowywan do slubu.
      Powodzenia i wytrwalosci przy swoim postanowieniu. Pozdrawiam
      serdecznie. Ania.
    • nadin Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 02.04.08, 17:55
      A moja teściowa wprosiła 3 swoich gości, chociaż złotówki na wesele nie dała...
      • milowy_las Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 04.04.08, 13:59
        a tak szczerze dziewczyny,umawiacie sie z narzeczonym ze zapraszacie bez
        dzieci,idziecie do rodziny,dajecie zaproszenie gdzie jest napisane "zapraszamy
        Anne i Jana Kowalskich". Co powiedziec w momencie gdy Anna i Jan spytaja się "a
        czemu Juleczka nie jest zaproszona"?
        • justynaaaa2 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 04.04.08, 14:32
          Że po dłuższych przemyśleniach doszliście do wniosku, że jednak robicie wesele
          tylko dla dorosłych.
          Nie ma obowiązku tłumaczenia się, kogo i dlaczego się zaprasza.
          Zrozumieją, przyjdą OK, nie zrozumieją, trudno ich sprawa a nie Wasz problem.
          • nati.82 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 04.04.08, 14:59
            Jeżeli zadadzą takie pytanie, to świadczy o kompletnym braku taktu i kultury z
            ich strony i nie powinnaś sie bawić w tłumaczenie, tylko odpowiedzieć, że nie
            zapraszacie dzieci i już. Koniec. Kropka. Reszta obchodzi tylko Was, nie gości.
        • towel Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 04.04.08, 15:18
          milowy_las napisała:

          > a tak szczerze dziewczyny,umawiacie sie z narzeczonym ze
          zapraszacie bez
          > dzieci,idziecie do rodziny,dajecie zaproszenie gdzie jest
          napisane "zapraszamy
          > Anne i Jana Kowalskich". Co powiedziec w momencie gdy Anna i Jan
          spytaja się "a
          > czemu Juleczka nie jest zaproszona"?


          Ja powiem szczerze, ze jakbym zaprosila wszystkie dzieci to
          wyszloby 20 osob wiecej, a na to mnie nie stac. Jak sie "Anna i
          Jan" obraza to niech w ogole nie przychodza. "Myslacy" ludzie to
          powinni zrozumiec. Jezeli chodzi o dzieci to zapraszam tylko
          mojego siostrzenca i siostrzenice-to oczywiste (sa dla mnie jak
          moje wlasne dzieci). Innych dzieci nie zapraszamy i jak ktos sie
          obrazi to jego sprawa - ja z takimi ludzmi nie musze utrzymywac
          zadnych kontaktow.
          • milowy_las Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 05.04.08, 07:31
            nie no tak sie po prostu pytam,u mnie w rodzinie zawsze byla "tradycja" ze im
            większe wesele im większa "beza" u panny młodej i im wiecej wydanej kasy to
            lepiej ;/ Ja to bym chciala przełamac i planuję mały slub,wole zaprosić wiecej
            przyjaciół niz ciotki, których nie widziałam ze 3 lata chociaz są moja dosyć
            bliską rodziną. Wiem że przy zapraszaniu będzie to krzywo widziane,jesli
            zaprosze jakąś kuzynkę a nie zaproszę jej babki,dziadka, siostry jej mamy itd...
            a zapraszanie bez dzieci to u mnie skandal. Więc gdy będę zapraszać to bym
            chciała wiedziec jak taktownie odmowic.
    • karol512 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 24.04.08, 11:35
      wyciagam wątek tylko, żeby wam powiedzieć, że w końcu potwierdził
      swoje "nieprzybycie" na wesele zarówno dziadek jak i jego córka(mama
      spornego dziecka, siostra ojca) jak i jego syn (brat ojca). Mimo
      wszystko trochę przykro, że nawet dziadek nie będzie na moim weselu,
      ale cóż, nigdy nie było go w moim życiu. Przynajmniej nie będa
      siedzieć skwaszeni i niezadowoleni. Najważniejsze, że będą moi
      drudzy kochani dziadkowie i ludzie, którzy na prawdę chcą być i
      cieszyć się z nami naszym dniem.
      • kamelia04.08.2007 Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 24.04.08, 13:38
        szkoda, bo wyszło, że to roszczeniowo nastawione osobniki.
      • vickydt Re: zapraszanie rodziny na wesele-skończyło się k 24.04.08, 15:41
        jaka znów szkoda? Nie będą Wam atmosfery psuć. Ciesz się!! No i skoro dziadka
        nie było do tej pory w Twoim życiu, skoro nie poczuwał się do bycia dziadkiem,
        to niech się cieszy, że w ogóle go chcialeś zaprosić. Nie ma tego złego!
Pełna wersja