swiadkowa - pomaga Wam?

14.04.08, 00:28
Jak to jest? Liczycie na nia w zwiazku z organizacja wesela, czy
moze to tylko formalnosc? Wybiera z Wami suknie, buty, itp? Czy moze
nie jest zainteresowana niczym?
    • kamisiunia Re: swiadkowa - pomaga Wam? 14.04.08, 01:09
      Moja świadkowa to moja siostra, więc siłą rzeczy mi pomaga smile Jak na razie
      wybrałyśmy razem suknie, ale jak będzie potrzeba coś więcej pomóc to na pewno
      mogę na nia liczyć.
    • kingadaw Re: swiadkowa - pomaga Wam? 14.04.08, 08:33
      Moja świadkowa (siostra mojego męża) w ogóle mi nie pomagała, w nic sie nie
      włączyła, przyjechała jak królowa angielska na ślub i jeszcze zamiast poprawiać
      mi tren w kościele, podwinęła mi go pod spód. W ogóle dała ciała, żałuję że nie
      postawiłam się i nie poprosiłam kogoś kogo lubię i na kogo mogłabym liczyć, ktoś
      taki to skarb ( mnie pomogła zona mojego brata).
      • koraa2 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 14.04.08, 09:07
        ja mam swoja kuzynke,z ktora bardzo sie przyjaznimy.Pomaga mi juz w
        wielu sprawach,powiedziala ze moge na nia liczyc,dopytuje w czym
        moze pomocsmileRadze prosic na swiadkow osoby ktore sie naprawde lubi
        • moniia27 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 14.04.08, 09:43
          no coz ja mam jak niektore z Was.Raczej na swoja nie moge liczyc. W
          panienskim nie pomaga, w przygotowaniach tez nie. Przyjedzie w
          sobote przed slubem podpisze papierek pojedize na zdjecia i tyle.
          TEz zaluje ze ja wybralam....ale juz nie ma odwrotu.
          • kingadaw Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 14:23
            Przykre, prawda?

            Moja swiadkowa chciała nawet ubrać sobie czarną sukienkę, ale wybiłam jej to z
            głowy (założyła ciemnobrązową i do tego białe buty - no comment). Tego trenu do
            dziś nie moge jej zapomnieć.
            • moniia27 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 15:39
              przykre ale ani Ty ani ja juz nic nie zrobimy. musze sie pogodzic z
              tym ze zle wybralam troche przeciwko sobie. zeby bylo smieszniej to
              mowilam jej zeby przyjechala w piatek..ale ona przyjedzie w
              sobote....ze wszystkimi...
              koszmarsad
              • kingadaw Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 21:21
                Ha, a ja jestem teraz w ciąży i jako że mąż ma tylko ją z rodzeństwa pewnie
                zostanie chrzestną. Mimo, że już zaczęłam 8 miesiąc, to ani razu nie zapytała
                jak się czuję.
                Nie mieszkają jakoś daleko od nas, ok. 5 km, w tym samym miasteczku, widujemy
                się prawie codziennie.

                I bądź tu mądry... Eech..
                • yellowpeach Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 13:17
                  to powiedz mężowi, że chrzestną zostanie Twoja przyjaciółka czy kuzynka, więc on będzie musiał znalezć osobnika rodzaju męskiego;] ja tam bym się nigdy nie zgodziła, żeby chrzestną mojego ukochanego dzidziusia byłą jakaś baba której nie lubię.
                • mallina Re: swiadkowa - pomaga Wam? 17.04.08, 03:39
                  a dlaczego ona MUSI zostac chrzestna?
                  to przeciez nie jest obowiazek, ze musi byc koniecznie rodzenstwo..
            • boguskaaa Re: swiadkowa - pomaga Wam? 21.06.08, 11:59
              tu juz przesadzilas! Jesli chcesz ubierac swoja swiadkowa to kup jej
              sukienke! tak jak robia to w Anglii albo w USA,
              Mojej kolezance, ktora miala byc swiadkiem Panna mloda zasugerowala
              zeby poszla do kosmetyczki na makijaz bo ma pieknie wygladac na jej
              slubie!
              moim zdaniem jak masz pretensje do ubioru to kup jej sukienke, ktora
              ci pasuje, ale nie mozesz żądac od niej zmiany stroju, na ktory juz
              wydala kase!
              • marina111 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 21.06.08, 22:59
                Dlatego włeśnie wybrałam swoja siostre bo jej moge powiedziec w co
                ma się ubrac. smile
                Nie uwazam zeby to był błachy problem bo byłam na slubie gdzie
                świadek swoim strojem zdecydowanie przyćmił pana młodego a tak chyba
                byc nie powinno.
    • nikusia1986 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 14.04.08, 09:49
      moją świadkową była moja długoletnia przyjaciółka smile
      jakoś specjalnie nie brała intensywnego udziału w przygotowaniach - oprócz
      jednej przymiarki sukni i jeszcze pojechała ze mną na próbną fryzurę do fryzjerki smile
      uważam, że to zdecydowanie wystarczyło smile
      ale za to wykazała się pomysłowością na wieczór panieński i nie mogę jej niczego
      zarzuci pod względem wesela - wywiązała się ze swoich obowiązków 100%
    • kasiaaaa24 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 14.04.08, 09:50
      Moja świadkowa pomaga mi we wszystkim i zawsze mogę na nią liczyć.
      Byłą ze mną po suknię, wymyślała z nami menu, dobierała utwory,
      wybierała zaproszenia, zaproponowała miejsce na wesele, które
      okazało się idealne, znalazła skrzypka itd... To moja najlepsza
      przyjaciółka od ponad 10 lat i nie wyobrażam sobie, wziąć na świadka
      kogoś innego.
    • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 14:32
      Moją świadkową miała byc moja siostra, na której pomoc racxzej
      liczyć nie mogłam (nie będzie świadkową bo ma termin porodu na
      termin mojego ślubu i nie chciałyśmy ryzykowaćsmile. Świadkową zostanie
      moja kuzynka, fajna dziewczyna i na pewno pomogłaby ze wszystkim i
      co bym ja poprosiła gbyby nie te 550 km które nas dzielą smile Ale na
      weselu na pewno nie zawiedzie, bo to babeczka z jajami smile
      Pomaga mi przyjaciółka, ale przez internet bo siedzi u Angoli smile
      • mojboze Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 14:38
        Ja mam super świadkową, która we wszystkim mi pomaga. Sama ma niedługo ślub, na
        którym ja jestem jej świadkiem. Wspólnie chodzimy do salonów, załatwiamy
        wszystkie rzeczy, ona może liczyć na mnie, a ja na nią. Moja siostra ma małe
        dziecko, więc raczej nie mogłaby mi wiele pomagać. Ale jeśli tylko ma trochę
        czasu, to też się angażuje. Mam też pomoc mamy, przyszłej teściowej i przyszłej
        szwagierki. I N. dużo załatwia. W ogóle jestem w czepku urodzona....
    • madziaq Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 14:37
      moją świadkową była przyjaciółka z liceum. Nie pomagała mi w przygotowaniach, bo
      dwa dni przed ślubem specjalnie przyleciała z Hiszpanii i to było według mnie
      wystarczające poświęcenie smile Ale zdawałam jej relacje na bieżąco i przeżywała
      chyba bardziej niż ja smile W samym dniu ślubu nie miałam od niej jakichś większych
      wymagań poza tym, żeby pilnowała, czy mi się tren dobrze układa w kościele.
      Miała się dobrze bawić i uśmiechać na zdjęciach i z tego się wywiązała smile
    • spragnienie Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 14:53
      Mialam z mezem dwoch swiadkow, nie zaintersowani byli niczym...
      Ogolnie wesele organizowalismy z mezem sami, nie potrzebowalismy
      zbyt wielkiej pomocy, oprocz kilku cenny rad (przy wyborze sukni,
      garnituru, menu weselnego, to by bylo chyba na tylewink))).

      Swiadek nie ma obowiazku pomagac, moze, jesli chce, ma czas i dobre
      checi...
      • nati.82 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 14:56
        Właśnie się zastanawiam w czym te świadkowe mają wam tak wielce pomagać? Swiadek
        to przede wszystkim gość.
        • mojboze Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 15:07
          To zależy, w moim środowisku (LO, studia, rodzina) świadek bierze czynny udział
          w przygotowaniach. Sama świadkowałam kilka razy. Moje pierwsze świadkowanie nie
          było zbyt świadome, wiele nie pomagałam, młodziutka jeszcze byłam smile)) Ale w
          kolejnych świadkowania byłam pomocna jak tylko mogłam - pomoc w doborze sukni,
          ustaleniu menu, doboru muzyki, obrączek, organizacja wieczoru panieńskiego -
          zależnie od tego, o co poprosiła mnie panna młoda.
          Moja świadkowa też pomaga. Po prostu razem jest raźniej, weselej, a ja jej
          potrzebuję. Jest wyróżnionym gościem na weselu i "opiekunem" małżeństwa - to
          moje zdanie.
          Pierwszy raz spotykam się z poglądem, że świadek to tylko gość, który w niczym
          nie pomaga.
          • nati.82 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 15:10
            W moim regionie świadek to po prostu świadek, oprócz świadkowania raczej nie ma
            żadnych "zadań", mój mi jedynie poprawiał trensmile
          • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 15:11
            A ja byłam na jednym weselu osoba towarzyszącą świadkowi i ubolewał,
            że nie będzie mógł sobie wypić bo musis wszystkiego pilnować i czy
            wódka na stołach i inne takie. W różnych rejonach różnie.
            • mozambique Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 10:21
              Boze, co z tą wódką ??

              czytajac te posty mozna dojsc do wniosku ze najwazniejszym bohaterem
              wesela nie są nowożency tylko wódka !!!
              • kingadaw Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 10:42
                w moich stronach doglądaniem ilosci alkoholu na stołach zajmują się ojcowie
                panstwa młodych.
                • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 11:12
                  kingadaw napisała:

                  > w moich stronach doglądaniem ilosci alkoholu na stołach zajmują
                  się ojcowie
                  > panstwa młodych.

                  W stronach z których pochodzi mojaja babcia równiez ojcowie. Jak
                  widac każdy rejon ma troszkę inne zwyczaje.
              • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 11:10
                mozambique napisała:

                > Boze, co z tą wódką ??
                >
                > czytajac te posty mozna dojsc do wniosku ze najwazniejszym
                bohaterem
                > wesela nie są nowożency tylko wódka !!!

                Jezu Chryste! To za każdym razme jak coś pisze w kontekście żartu
                mam pisać Uwaga dla wrażliwych: Żarcik!
                Ale rzeczywiście tak było, że świadem miał pilnować żeby wódki nie
                zabrakło na stołach, dla jednych jest ważne to dla innych co innego,
                nie mnie to oceniać, ja robie swoje wesele i na moim się
                koncentruję.
        • kaamilka Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 15:19
          Wydaje mi się, że takie twierdzenie wynika głównie z faktu, że nasze
          świadkowe to zazwyczaj nasze przyjaciółki lub osoby bliskie i to
          pomaganie wynika po prostu z potrzeby serca. No chyba, że któś sobie
          wziął na świadka wiecznego malkontenta lub osobę sobie nieżyczliwą...
    • suziliu Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 15:20
      Moją świadkową była siostra męża. Nie wymagałam, aby mi pomagała w
      wyborze sukienki, butów, tak naprawdę oczekiwałam tylko że podpisze
      protokół i tyle. Ale wiedziałam, że w razie czego moge na nia
      liczyć.
    • agnieszka.aim Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 17:00
      mi moja nie pomaga.. pewnie dlatego, ze juz mam wszystko
      zalatwione smile Poprosilam ja o swiadkowanie jak suknia juz byla
      kupiona itd. Ale jestem pewna, ze gdyby byla taka potrzeba to
      moglabym na nia liczyc
      • melodyka Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 17:35
        Moja świadkowa to także najlepsza przyjaciółka
        ( przyjaźnimy się od 20 latsmile od przedszkolasmile
        generalnie sama zapytała, co powinna jako świadkowa
        robić i w czym pomócsmile Ustaliłyśmy, że tyle na ile
        ma ochotę i czas... Ponadto będzie się opiekować
        naszą wspólną "walizką na kółkach" z kosmetykam,,
        chusteczkami, komórkami i pończochami na zmianęsmile))big_grin

        A poza tym wybieramy wspólnie sukienkę dla... niejsmile
        Fajnie mieć taką świadkowąsmileno i przyjaciółkęwink
    • iminlove Re: swiadkowa - pomaga Wam? 15.04.08, 22:58
      A ja będę mieć świadkasmile))
    • towel Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 08:54
      Ja uwazam, ze nikt tylko dlatego, ze jest swiadkiem nie bedzie
      pomagal, bo w sumie dlaczego. Pomagaja nam osoby bliskie i
      przyjaciele niezaleznie od tego czy sa swiadkami czy nie. Jak
      wybierzemy osobe, z ktora sie niezbyt dogadujemy, nie mamy duzego
      kontaktu, albo sie nawet nie lubimy to nie ma co liczyc na pomoc.
      • towel Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 08:57
        Poza tym swiadek to przeciez zwykly gosc i nie powinno sie od niego
        niewiadomo czego wymagac. Jak ktos potrzebuje sluzbe do pomocy to
        niestety musi za to zaplacic. Taka jest prawda.
        • kingadaw Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 09:52
          No właśnie niezwykły gość, bo uhonorowany świadkowaniem.

          Osobiście poczułabym sie zobowiązana do zainteresowania się i pomocy. Rozumiem
          sytuacje gdy świadek przyjeżdza z daleka-wtedy trudno od kogos wymagać by
          przyjeżdżał 2 tyg wcześniej i biegał z młodą na każde skinienie.

          Jednak dziwi mi mnie podejście że ma przyjechać, podpisać i uśmiechnąć do
          zdjęcia i tyle. Tak samo bezsensowne jest tłumaczenie świadkowej ze nie powinna
          ubierać czarnej albo białej sukienki - takie rzeczy są po prostu jasne. nie
          ubiera sie i kropka.
          • mojboze Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 11:10
            Zgadzam się. Nie wybrałabym na świadka osoby, która jest mi obojętna i potrzebna
            do podpisania papierka. Ale też nie traktuje się w moich stronach świadkowej
            jako darmowej służącej. Nie ma dla mnie znaku równości między służba i pomoc.
      • kaamilka Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 09:47
        Jak
        > wybierzemy osobe, z ktora sie niezbyt dogadujemy, nie mamy duzego
        > kontaktu, albo sie nawet nie lubimy

        Powiedz, jak można taką osobę wybrać na świadka...?
        • emrem Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 09:59
          A moja świadkowa jest super! Pomogła mi przy wyborze sukni, wzięła
          sobie nawet wolny dzień, żeby specjalnie ze mną go spędzić na
          przygotowaniach do ślubu.
          W drugą stronę też tak działa. Wybieramy się wspólnie poszukać
          kreacji dla niej. smile
        • towel Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 13:35
          Jak
          > > wybierzemy osobe, z ktora sie niezbyt dogadujemy, nie mamy
          duzego
          > > kontaktu, albo sie nawet nie lubimy
          >
          > Powiedz, jak można taką osobę wybrać na świadka...?


          Z wypowiedzi niektorych osob wynika, iz takie osoby wlasnie
          wybieraja - i w wyborze kieruja sie tym, iz jest to jedyna bliska
          osoba (biorac pod uwage wiezy krwi), jedyna siostra, jedyna
          kuzynka, jedyna siostra nazeczonego, itp.

          My osobiscie bedziemy mieli za swiadkow osoby nam bardzo bliskie i
          takie, na ktorych zawsze moglismy liczyc w potrzebie. Oni nam
          pomagaja w przygotowaniach do slubu, ale nie dlatego, iz beda
          swiadkami, ale dlatego iz sa naszymi przyjaciolmi-jest to cos
          naturalnego.
    • kamelia04.08.2007 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 10:10
      nie zaciągałam świadków do pomocy przy organizacji wesela.
      Buty, suknię i inne akcesoria wybierałam sama.

      Swiadkowie, oprócz tego, że mili być, pomogli przy odbieraniu kwiatów od gości i
      tyle.
      • mrowkencja Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 12:15
        Ależ co wy z tej świadkowej robicie służącą... bo trenu nie poprawia i butów z
        wami nie wybiera i nie pomaga w organizacji ???

        Organizacją ślubu i wesela zajęłam się ja i mąż.
        A świadkowej (przyjaciółka) powiedziałam że ma błyszczeć, pachnieć i się dobrze
        bawić i to jej jedyne zadaniesmile
        .. jedyne z czym miałam problem to toaleta, a tu pomogły (zamiennie) siostry i
        świadkowa właśnie.
        • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 12:20
          mrowkencja napisała:

          > .. jedyne z czym miałam problem to toaleta, a tu pomogły
          (zamiennie) siostry i
          > świadkowa właśnie.



          To dopiero pomoc smile Mam nadziję, że będę umiała wysikać się sama ,
          bo chyba o taka toalete ci chodziło smile To to na pewno nie
          jest "robienie ze świadkowej służącej"
          • mrowkencja Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 13:00
            O to chodziłosmile
            W domu robiłam próbę, ale to nie to samo i w restauracji bałam się że że się nie
            wyplączę z sukienki. Ale technicznie chodziło o potrzymanie głównie welonu
            (miałam do ziemi) nad głową. Poza tym miałyśmy z tego więcej śmiechu niż trudnoścismile
            • mojboze Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 13:44
              Kilka razy byłam świadkową, najczęściej pomocną i nie czułam się jak służąca.
              Nikt nie każe nikomu wybierać świadkowej, która pomaga, można i taką, która
              tylko pachnie. Ale według mnie pomoc pannie młodej to zaszczyt, a nie służba.
              Instytucja świadka ewoluowała z po prostu gościa, który podpisuje papier do
              szczególnego gościa, który uczestniczy w przygotowaniach. Ale być może nie
              wszędzie i nie u wszystkich. A różnorodność jest w cenie smile
              • justynaaaa2 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 14:36
                mojboze napisała:

                > Instytucja świadka ewoluowała z po prostu gościa, który podpisuje papier do
                > szczególnego gościa, który uczestniczy w przygotowaniach. Ale być może nie
                > wszędzie i nie u wszystkich. A różnorodność jest w cenie smile
                Niestety nie każdy chce być tym szczególnym gościem.
                Moja przyjaciółka wybrała sobie na świadkową swoją kuzynkę (zawsze dobrze żyły)
                i spytanie się jej czy zostanie świadkową wydawało się czystą formalnością.
                Niestety spotkała się z odmową..."nie, bo nie".
                Jasne, że nie ma obowiązku się zgadzać, ale mimo wszystko przykre.
                Być może odmowa ta związana jest właśnie z obyczajami panującymi w tamtym
                regionie. Od świadków wymaga się różnych dziwnych rzeczy, włącznie z udziałem w
                koszmarnych konkursach i zabawach, często tak żenujących, że głowa mała. Ogólnie
                panuje tam zasada, że bycie świadkiem to żaden zaszczyt a wręcz przykry
                obowiązek, z którego wiele osób próbuje się po prostu wyśmigać, aby na weselu
                się bawić a nie być służącym.
                • mojboze Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 15:12
                  Dlatego warto porozmawiać najpierw o oczekiwaniach co do świadkowania. Ja zawsze
                  zastrzegam, że nie biorę chętnie udziału w konkursach.
                  Jeśli zapytasz nieodpowiednią osobę, która nie ma smykałki do pomagania, to
                  odmówi. To zdarza się też z chrzestnymi. Moja mama kiedyś odmówiła, bo miała 5
                  chrześniaków, a to zobowiązanie finansowe na wiele lat...
                  Nie słyszałam o takiej zasadzie, że unika się świadkowania. W moim towarzystwie
                  świadkowanie to zaszczyt, mam nadzieję, że to się nie zmieni smile
                  • justynaaaa2 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 15:22
                    No ja też się nigdy z tym nie spotkałam, dopóki się nie dowiedziałam o
                    panujących tam zwyczajach.
                    Ja, podobnie jak Ty, uważam że jest to w jakimś stopniu wyróżnienie i nie należy
                    tego traktować jako zło koniecznie.
                    A z tymi konkursami to różnie niestety bywa. Nie zawsze nasza niechęć jest
                    potraktowana poważnie, bo jak to tak można, nie dostarczyć uciechy podchmielonej
                    gawiedzi.
            • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 14:48
              mrowkencja napisała:

              > O to chodziłosmile
              > W domu robiłam próbę, ale to nie to samo i w restauracji bałam się
              że że się ni
              > e
              > wyplączę z sukienki. Ale technicznie chodziło o potrzymanie
              głównie welonu
              > (miałam do ziemi) nad głową. Poza tym miałyśmy z tego więcej
              śmiechu niż trudno
              > ścismile




              Hehhe smile No jednak mimo wszystko mam nadziję, że poradze sobie samam
              bo mam bzika na punkcie swojej intymności smile Ale rzeczywiście teraz
              sobie przypomniałam, że moja kuzynka pare lat temu na własnym weselu
              również chodziła do toalety to ze świadkową to z mamą smile
              • kamelia04.08.2007 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 15:29
                maiwlys napisała:

                moja kuzynka pare lat temu na własnym weselu
                > również chodziła do toalety to ze świadkową to z mamą smile


                przesadyzm, żeby do kibla chodzić z asystentkami. Wielka trudność przytrzymać
                koło, halkę i welon...
                Niektóre baby tego dnia zaczynają się zachowywać jak księżniczki na ziarnku grochu.
                • kingadaw Re: swiadkowa - pomaga Wam? 16.04.08, 22:05
                  ja w przeddzień slubu dostałam okres i sytuacja była na tyle specyficzna że mama
                  była niezastąpiona.
                  Na miłość Boska, mama was urodziła, wie jak wygladacie smile
                • kasiulina.p Re: swiadkowa - pomaga Wam? 17.04.08, 09:45
                  > przesadyzm, żeby do kibla chodzić z asystentkami. Wielka trudność
                  przytrzymać
                  > koło, halkę i welon...
                  > Niektóre baby tego dnia zaczynają się zachowywać jak księżniczki
                  na ziarnku gro
                  > chu.

                  Wolę iść do kibla z przyjaciółką żeby potrzymała mi co trzeba niż
                  obsikać suknię.
                  Mam dość skromną suknię, ale i tak trzyma się na kilku falbanach, na
                  przymiarce nie mogłam podnieść jej wszystkich warstw do góry,nie
                  wyobrażam sobie co zrobią dziewczyny z trenem albo kołem...brrr..
                  • maiwlys Re: swiadkowa - pomaga Wam? 17.04.08, 09:49
                    ,nie
                    > wyobrażam sobie co zrobią dziewczyny z trenem albo kołem...brrr..



                    Podniosą koło do góry przytrzymaja i załatwią swoją potrzebę? smile A
                    ja sobie nie wyobrażam, że mogłby mi ktoś towarzyszyć w siusianiu!
                    Najwyżej pójdę do toalety w pokoju (lokal w którym będzie wesela to
                    równiez hotelik) i się rozbiorę z kiecki i wysikam.Jejku naprawdę
                    nie przesadzajcie!
                    • kasiulina.p Re: swiadkowa - pomaga Wam? 17.04.08, 10:10
                      hehe smile wyobrażam sobie siebie szamocząca się w toalecie big_grin może z
                      kołem rzeczywiście łatwiej.
                      Niestety wesela nie mamy w hotelu, więc własna łazienka odpada. Te
                      ogólnodostępne są ładne, ale wąskie indifferent nie wiem jakie manerwry będę
                      musiała odstwić.
    • mike2005 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 21.06.08, 16:17
      pelagia_pela napisała:

      > Jak to jest? Liczycie na nia w zwiazku z organizacja wesela, czy
      > moze to tylko formalnosc? Wybiera z Wami suknie, buty, itp?

      Jasne. I zamawia striptizerkę na wieczór kawalerski dla pana młodego.
      • miska_malcova Re: swiadkowa - pomaga Wam? 21.06.08, 18:52
        pelagia_pela napisała:

        > Jak to jest? Liczycie na nia w zwiazku z organizacja wesela, czy
        > moze to tylko formalnosc? Wybiera z Wami suknie, buty, itp?

        Jasne. I zamawia striptizerkę na wieczór kawalerski dla pana młodego.

        e tam! Sama jest striptizerką, tak jest taniej wink
        • mike2005 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 22.06.08, 10:10
          miska_malcova napisała:

          > e tam! Sama jest striptizerką, tak jest taniej wink

          O tak, w przypadku statystycznych nowożeńców (czytaj: gołodupców) ma
          to kolosalne znaczenie. smile
    • anita.sz Re: swiadkowa - pomaga Wam? 21.06.08, 21:25
      mieszka w innym mieście więc siłą rzeczy nie może uczestniczyć we
      wszystkim. Nie jest to jej zła wola. Taka świadkową sobie wybrałam.
      Ale jak przyjechała z wizytą i chodziłyśmy razem w poszukiwaniu
      sukni.
      Poza tym ja i tak wszystko wybieram i decyduję z N
    • agusja Re: swiadkowa - pomaga Wam? 21.06.08, 21:44
      to ja wam opowiem pewna historie,dosc krepujaca szczegolnie ze o
      mnie heh.Bylam swiadkowa kuzynki,wziela mnie jak mniemam bo jestem
      jedyna panna z jej strony rodziny.A ja sie zgodzilam,chociaz
      wczesniej na zadnym weselu nie bylam,z nia tez jakos szczegolnie
      kontaktu nie utrzymywalam.No ale przejdzmy do sedna.Musialam jezdzic
      po jakies wstazki dla gosci do przypiecia,wybierac kwiaty(na
      kwiatach to ja sie znam jak na gotowaniu czyli wcale),potem jej
      upinac welon gdzie w ogole nie wiedzialam gdzie koniec a gdzie
      poczatek,jej matka(moja ciotka) tylko sie na mnie wydzierala ze do
      dupy jestem.Ach piekny czas to bylwinkW kosciele zasnelam.No nie wiem
      jak to sie stalo,do koscila nie chodze,a ksiadz tak nudzil
      aaa<ziew>.Wczensiej musialam isc do spowiedzi,zostalam
      zmuszona,chociaz mowilam ze do kosciola nie chodze i do spowiedzi
      tez.Na weselu tez nie lepiej,musialam tanczyc ze wszystkimi i nie
      moglam odmawiac.Co chwila takze byly w moja strone uwagi skierowane
      iz nie zachowuje sie stosownie(a to byl niezbyt wykwintny wiejski
      slub/wesele).Koszmar.Nie wiem w jakim celu zostalam swiadkowa.To
      mial chyba byc zart heh
      wiec rada moja taka-albo wezcie na swiadkowa osobe zainteresowana
      tematem ktora umie organizowac albo przyjaciolke lub kogos kogo
      chcecie by stal obok i nie trzeba by potem robic wyrzutow ze ktos
      byl do dupy:]
      • mike2005 Re: swiadkowa - pomaga Wam? 22.06.08, 10:13
        agusja napisała:

        > Na weselu tez nie lepiej,musialam tanczyc ze wszystkimi i nie
        > moglam odmawiac.

        Było kupić sobie jakiś podręcznik asertywności. wink

        > Nie wiem w jakim celu zostalam swiadkowa.To
        > mial chyba byc zart heh
        > wiec rada moja taka-albo wezcie na swiadkowa osobe zainteresowana
        > tematem

        Owszem, wrabianie ludzi na siłę w świadkowanie nie jest fair. Potem
        młodzi mogą mieć pretensje wyłącznie do siebie, jak coś nie wyjdzie.

        Zdaje się, że trafiłaś na wyjątkowych buraków...
    • margheritaa Re: swiadkowa - pomaga Wam? 29.06.08, 01:06
      i to bardzo!!!! jest nie zastąpiona i nie ocenionasmile dziękuję Kasieńko!
    • marita_ie Re: swiadkowa - pomaga Wam? 29.06.08, 11:01
      ja nie wymagam od świadka niczego czego ona sama nie podejmie sie zrobic w koncu
      jest świadkiem moich zaślubin, a nie moją służbą wink
    • panna-mysz Re: swiadkowa - pomaga Wam? 29.06.08, 15:59
      Moja świadkowa-siostra nie pomaga mi, bo aktualnie czasowo mieszka
      na drugim końcu Polski i przyjeżdża 4 dni przed ślubem. Zanim
      jeszcze wyjechała, raz czy dwa przeszłyśmy się po salonach z
      sukniami. Szczerze mówiąc jednak, nie bardzo wiem, w czym miałaby mi
      pomagać - suknię i tak kupiłam tuż obok miejsca mojej pracy, w innym
      mieście niż mieszkała siostra. Po prostu zobaczyłam ją, pokazałam
      siostrze i teściowej zdjęcie w necie, a za kilka dni zamówiłam,
      wracając z pracy. Buty wypatrzyła mi babcia smile Resztę załatwiamy
      sami z narzeczonym i tak nam odpowiada. Żałuję tylko trochę, że
      świadkowa nie zorganizuje mi panieńskiego. Tu akurat chętnie
      zdałabym się na kogoś, po pierwsze - by mieć odstresowującą
      niespodziankę, a po drugie - by nie musieć się kłopotać o nic.
      Niestety, ponieważ siostra przyjeżdża w ostatniej chwili, także z
      dziewczynami spotkamy się tuż przed ślubem, a wtedy będę mieć małe
      urwanie głowy i wolałabym być gościem wieczoru, a nie jego
      gospodynią. Ale ze spotkania nie chcę rezygnować, bo myślę, że moje
      przyjaciółki zasłużyły na ten gest i sama też mam ochotę na trochę
      babskich plotek smile Po prostu zrezygnuję z pompy i zaproszę je na
      winko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja