tres_jolie
16.04.08, 16:08
Tak czytam forum, rozmawiam ze znajomymi i zaczynam się poprostu
bać. A że strachliwa ze mnie osóbka to inna sprawa
Wszyscy tańczą na swym weselu walca, chodzą do szkoły tańca, mają
lekcje z instruktorem... I tak się zastanawiam, czy jam my NIE
ZATAŃCZYMY to oznacza, że to będzie obciach? Że leniwe z nas istoty?
Nieudacznicy?
Mój N. mieszka daleko. Od rana do nocy jesteśmy zajęci. Ledwie
wyrabiamy się z weselem i nie mamy poprostu czasu na żadne kursy.
Sami się nie nauczymy, bo Moje Szczęście poprostu został stworzony
do wyższych celów niż pląsanie w rytm muzyki.
A jak to jest u Was? Boję się, że gośnie uznają, że tylko my nie
pasujemy i psujemy im wizję ślubu