znajomi na weselu....

20.04.08, 20:37
wlasnie zaczelismy przygotowywac ze swoim N konkretna liste gosci na
nasze wesele i zaczelismy tak sie klocic, ze odechcialo mi sie
ślubu.
szykujemy wesele w lipcu na ok 200 osob z racji takiej; ze
mamy "ogromne" rodziny. Jak przyszlo co do czego, moj wspanialy N
ktory tak krzyczal ze ma przeogromna rodzine, przyszedl do mnie z
lista gosci na ktorej bylo ok 70 osob z rodziny plus drugie 70 to
jego znajomi (po częsci nasi wspólni) ktorych planuje wszystkich
zaprosic.... Pan N sugeruje się tym, ze jego olbrzymia rodzina jest
porozmieszczana po calej Polsce i trudno bedzie im przyjechac, albo
sa to ludzie biedni ktorych nie bedzie stac wiec aby zapchac
przyslowiowa luke i miec te swoje 100 pewnych osob postanowil
pozapraszac wszystkich, pierwszych lepszych znajomych. Sa to albo
ludzie w ktorych towarzystwie nie czuje sie najlepiej albo prawie ze
wogole nie znam a on ich chce zaprosić( bo np bardzo dobrze
kumplowali sie w liceum, przez 6 lat nie mieli ze soba kontaktu,
spotkali sie na ostatniej imprezie i sa znowu "zajefajni" kumple po
jednym spotkaniu). takich osob mozna naliczyc ok 40, ja sie
ograniczam ze swoimi goscmi z rodziny a on mi odprawia takie
ceregiele. po prostu rozkladam rece i nie wiem co mam zrobic;-(
pomozcie bo ja juz wychodze z siebie;-(
    • jayin Re: znajomi na weselu.... 20.04.08, 21:29
      anya,

      z jednej strony - jeśli ty ze swojej (sicsmile strony zapraszasz 100 osób, a z jegos trony da radę przybyć tylko kilkadziesiąt - to on faktycznie może poczuć się niejako "poszkodowany gościowo"smile i zechcieć sobie to "odbić" - dopraszając gości.

      ale z drugiej strony... to w końcu niczyja wina, że twoja rodzina da radę przybyć licznie na wesele - a jego rodzina nie.

      u nas jest identycznie - dysproporcje rodzinne. ode mnie - dużo więcej, od R. - niewiele osób. ale w życiu byśmy nie pomyśleli, żeby na WSPÓLNĄ NASZĄ imprezę zapraszać kogokolwiek w celu "dopełnienia liczby gości do równych części", a już tym bardziej zapraszać ludzi, z któymi związane jest tylko jedno z nas, a drugie nie, albo wręcz czuje się przy nich niezbyt komfortowo w towarzystwie.

      to nie jest jego wieczór kawalerski, czy urodziny, żeby zapraszać ludzi, któzy odpowiadają tylko jemu smile
      to wasza wspólna impreza - i wg mnie najlepiej jak są na niej osoby bliskie parze młodej: siłą rzeczy - rodzina bliska każdemu z osobna (chyba, że się znają z młodymi i nie lubią się z jednym z nich), a znajomi - wyłącznie wtedy, jeśli oboje chcą daną osobę zaprosić, albo zdarzy się ktoś, kogo jedno z młodych nie zna - ale zwykle bliscy znajomi są znani obojgu (zakładając, że przed ślubem młodzi spędzali ze sobą trochę czasu razem smile

      Zapraszanie większej ilości obcych dla młodej lub młodego ludzi, albo osób niespecjalnie lubianych przez jedno z młodych - mija się z celem wesela, wg mnie. Na weselu młodzi mają świętować razem z BLISKIMI i LUBIANYMI osobami swój dzień.

      Z tego też powodu nie widzę sensu zapraszania bliskich w drzewie genealogicznym, ale nielubianych ciotek, wujków, czy kuzynów...wink
      • vincentyna Re: znajomi na weselu.... 20.04.08, 22:44
        Dziwne, do glowy mi nie przyszlo, by zaparaszac taka sama liczbe osob. Po prostu
        zaprosilismy najblizszych. Takie ustalenia sa co najmniej dziwaczne i niezyciowe.
        W zyciu nie zaprosilabym jakis niemalze obcych ludzi, tylko po to, by liczba sie
        zgadzala. Prezciez to wyrzucanie kasy w bloto. BTW kto placi za wesele????
        • zoa81 Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 09:32
          dla mnie ta sytuacja, którą opisujesz też jest dziwna. u nas na
          weselu będze ok. 200osób. Mój NZ ma mała rodzinę, a do tego jeszcze
          niekótrzy nie dopiszą, z tego powodu jest nam bardzo przykro. Tak
          więc od NZ rodziny ze znajomymi będize ok. 25osób a ode mnie
          180osób.No ale cóż ja mam dużą rodzinę,i wielu znajomych...
          • k.l2 Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 11:12
            U nas też będą dysproporcje- na korzyść mojego N. Ale on naprawdę ma duuużą
            rodzinę. Na początku staraliśmy się ustalić zbliżoną liczbę gości z obu stron
            (+/- 10 osób), ale rozdając zaproszenia widzę,że ode mnie chyba nie będzie tej
            założonej liczby.. i w takim wypadku chyba zaprosimy "z mojej puli" jego gości.
            To przecież absurd, żebym "mściła się" na nim, że ja nie mam tylu przyjaciół i
            krewnych. A on i tak dla mnie rezygnuje z części znajomych.
            Poza tym- przecież to nie jest tak do końca tak, że większość gości będzie
            stanowić jego rodzina- wtedy już będzie NASZA RODZINA. Którą ja też chcę zaprosić!
            I myślimy jeszcze o jednym rozwiązaniu , jeśli chodzi o znajomych- może zrobimy
            poprawiny, na które ich zaprosimy?..
            • agnieszka.aim Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 11:51
              nie no co to za podejście..?! Zapychać lukę znajomymi? Którzy jak
              wypiją to zaczną sie awanturować, albo nawet z nimi słowa nie
              zamienisz??? Bez sensu. Wcale się nie dziwię że się pokłóciliście.
              macie się oboje dobrze bawić. Powiedz mu spokojnie swoje zdanie, jak
              nie zadziała to powiedz jeszcze raz. Nie chodzi o postawienie na
              swoim, tylko o przedstawienie swoje punktu widzenia.
    • marina111 Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 13:24
      A dlaczego musi być równo po 100? Umów sie z nim ze zapraszacie
      tylko rodzine i tylko WSPOLNYCH znajomych. A jak wyjdzie nie po 100
      no to juz trudno. Po za tym jemu powinno zalezec zeby nie spraszac
      bylde kogo bo sam siebie (no i Ciebie) naraza na koszty. Prawda jest
      taka ze rodzine zwykle daje lepsze prezenty niz znajomi którzy
      przewaznie się nie wysilaja.
      Podejdz go pragmatycznie od strony finansowej. na wiekszośc facetów
      to dziła. Powiedz mu co mozecie sobie kupić jak nie zaprosicie tych
      40os których nawet nie lubisz.
      Trzymam kciuki i powodzenia )
      • maiwlys Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 15:54
        Rzcezywiście musisz z nim pogadać na spokojnie, ale to chyba tak juz
        jest, my równiez pokłóciliśmy sie o pewną kwestię związaną z
        weselem, która nadal nie została rozwiązana, ale poszukam wsparcia u
        przyszłej teściowej, mam nadziję, że pomoże.
        U nas równiez nie będzie równo, z mojej strony jak 20 osób się
        nazbiera juz na samym weselu to będzie ok. a ze strony narzeczonego
        70 zaproszonych smile Nie pszyszło nam do głowy żeby zapychać dziury bo
        nie mieliśmy ustalonej liczy że musis być 150 a ani osoby mnie czy
        więcej - troszkę to bez sensu jak dla mnie.
      • michal_powolny12 Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 22:41
        Twój przyszły mąż nie zaprasza byle kogo-zaprasza ludzi z którymi
        chce świątować założenie rodziny. Skoro rodziny mają się spotkać to
        czemu nie znajomi. Ty naprawdę nie wiesz co to licealna przyjaźń.
        Można się nie widzieć lata i być tym najwazniejszym.
        A co do podarunków-wesele to nie przedsięwzięcie gospodarcze. Nie
        liczy się wartość oczekiwanego prezentu, liczy się wasze szczęście.
    • maiwlys Re: znajomi na weselu.... 21.04.08, 15:55
      Jak macie to wesele w lipcu to lepiej sie pospieszcie z tą listą smile
      My już zaproszenia będziemy w maju rozdawać...na sierpień smile
      • shellerka Re: znajomi na weselu.... 22.04.08, 12:43
        e skad ja to znam?smile moj maz przed slubem wymyslil ze woli nie zapraszac nikogo
        z rodziny, z ktora kontakt ma znikomy ale musza byc koledzy. I jak zaczal tych
        kolegow wymieniac, to mi sie zrobilo slabo. I tlumaczylam mu spokojnie, ze moze
        z nimi spedzic wieczor kawalerski, ale na weselu to tylko naprawde naj naj
        najblizsi. Ale on najbardziej przezywal, ze jak zaprosi tego, to tamtemu bedzie
        przykro itd. W koncu dzieki bogu krotko przed naszym slubem byl slub jednego z
        tych wymyslonych przez niego gosci i ten gosc, mimo ze taka przyjazn nie
        zaprosil nas na swoje wesele. To pomoglosmile Zreszta, teraz jestem przeszczesliwa,
        bo zapocztkowalismy chyba sezon slubny i po kolei wszyscy wyznaczaja daty i juz
        wiem, ze dzieki temu ze na nasze wesele nie prosilismy calej gromady znajomych,
        nie bedziemy zmuszeni byc na wszystkich weselach w sezoniesmile
    • panna-mysz Re: znajomi na weselu.... 22.04.08, 15:09
      Tragedia... Podejście N., niestety, bardzo dziecinne. Nie chodzi o
      to, żeby rezygnował ze wszystkich znajomych - ale niech wybierze
      tych najbliższych, z którymi ma regularny kontakt. Bo po pierwsze:
      im grupa gości bardziej zgrana, tym atmosfera lepsza, a po drugie:
      szkoda pieniędzy na osoby, z którymi akurat odświeżył znajomość, ale
      nie wiadomo, na jak długo. Zapychanie luk i licytowanie się na ilość
      gości to bardzo głupi pomysł. Może faktycznie postaraj się mu
      wytłumaczyć, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo lepiej już tą
      kasę przeznaczyć na lepsze ugoszczenie osób bliskich i dodatkowe
      atrakcje dla nich, albo po prostu dla siebie - na szaleństwa w
      podróży poślubnej czy coś fajnego do domu.
Pełna wersja