Macie odwagę wziąć ślub kościelny?

29.04.08, 23:14
Zakładam wątek "opozycyjny" do poprzedniego, bardzo
kontrowersyjnego. Chciałabym przekonać się ,że jednak są w
naszym "katolickim kraju" pary świadomie decydujące się na przyjęcie
sakramentu małżeństwa.
Myślę, że do tego potrzebna jest odwaga-to wszak droga bez odwrotu..
I nieskromnie zaczynam- ja i mój N. świadomie zdecydowaliśmy się na
ślub w KK.
    • rhodeisland Nie trzeba zadnej odwagi, nadal sa rozwody, wiec 29.04.08, 23:28
      jest "odwrot".
    • kubonita Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 29.04.08, 23:28
      Hej smile no tak, burzliwe wątki - kontunuacja wink po pierwsze, dobrze,
      że ujęłaś w cudzysłów katolicki kraj - to jakieś przekłamanie i
      nieporozumienie. Ale każdy jest na szzęście wolny i nieprzymuszony!
      I dobrze! My decydujemy się na ślub kościelny, bo innej drogi w
      życiu po prostu sobie nie wyobrażamy. I nie jest to zakłamanie
      żadne, my po prostu kochamy Boga, praktykujemy naszą wiarę. Slub nie
      ma nic wspólnego z tradycją. Nie robimy tego dla rodziny, dla
      tradycji. Dla nas liczy się wielkie zaufanie do Boga, że skoro nas
      poznał i prowadzi do ślubu, to da nam siły, abyśmy mogli być ze sobą
      do śmierci. I wybaczać sobie, kochać się aż do końca. Nie mamy
      złudzeń - łatwo nie będzie, nie wyidealizowaliśmy małżeństwa -
      patrzymy dość obiektywnie, że jest to "dożywocie" wink
      Nie wiem co jeszcze dodać, ale dla nas to po prostu oczywiste, że
      małżeństwo to dla nas sakrament. Te rozmyślenia spokojnie zajęłyby
      mi 10 stron albo 2 dni, więc to tyle smile
      Pozdrawiam Wszystkie Narzeczone smile
      • k.l2 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 29.04.08, 23:48
        Pisząc "katolicki kraj" miałam na myśli to,że większość
        społeczeństwa się deklaruje katolikami. Ale, że nie ma przymusu-
        stąd cudzysłów smile
        I z uporem maniaka ponownie napisze- nie ma odwrotu. W KK NIE ma
        rozwodów. A orzeczenie nieważności (a nie jak się myslnie czasem
        stwierdza unieważnienie) małżeństwa to zupełnie inna bajka.
        I cieszę sie, że już pierwszy pozytywny odzew smile POZDR
        • kubonita Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 00:26
          wyczułam klimat "katolickiego kraju" wink
          ze świadomością "dożywocia" przystępujemy do sakramentu.
          k.l2 - kiedy ślub? smile
        • listekklonu Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 07:10
          Ale faktem jest, że ostatnio orzeczenia nieważności małżeństwa zdarzają się
          coraz częściej i zaczynają powoli przejmować funkcję "katolickich" rozwodów.
          Wystarczy mieć odpowiednie fundusze.

          media.wp.pl/kat,42314,wid,9015684,wiadomosc.html?ticaid=15cd7&_ticrsn=3

          wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=517
    • bystra_26 Macie odwagę realizować małżeństwo katolickie? 30.04.08, 08:23
      Istnieją świadomie wierzący katolicy, a nawet ewangeliczni katolicy
      (tacy, co znają Ewangelię i starają się nią żyć). Tacy rozumieją
      istotę sakramentu i chcą zawrzeć małżeństwo w takim wymiarze
      również, jednak...

      ... ilu zakłada realizację wersji "ortodoksyjnej", czyli zero
      antykoncepcji i przyjęcie każdego dziecka, którym Bóg was zachce
      obdarzyć?

      Ortodoksyjna opcja zakłada nieplanowane poczęcia w czasie
      niezamierzonym, albo seks limitowany przez NPR (wyjatkowo szczęśliwi
      są przy NPR ci, co maja problemy z płodnością, bo ich główny minus
      NPR w postaci minimum 9, a średnio 2 tygodni, wstrzemięźliwości w
      każdym cyklu nie dotyka).

      Wybrałyście ślub sakramentalny świadomie, a co z przezywaniem
      seksulaności według wytycznych KK?
    • fruzia01 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 08:28
      ślub inny niż kościelny nie byłby dla nas ślubem smile
      od 11 dni jesteśmy małżeństwem; ślub był w "naszym" kościele, celebrował nasz
      duszpasterz, była zaprzyjaźniona służba liturgiczna, oprawą muzyczną zajęli się
      przyjaciele ze scholi (wszystkim jeszcze raz bardzo dziękujemy), było bardzo
      serdecznie, wzruszająco; Czujemy się mocno związani z KK i nie wyobrażam sobie
      ślubu nigdzie indziej!

      • onlymaj Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 08:45
        u nas też Kościół Katolicki ze świadomego wyboru!
    • braat1 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 08:56
      > Myślę, że do tego potrzebna jest odwaga-to wszak droga bez
      odwrotu..


      Ale gdzie tu jakas specjalna odwaga? Ja bralem slub koscielny, bo
      wierze w Boga, ale zeby nazwac ten slub odwaga, to wedlug mnie
      przesada....
    • ikarinka Odwaga? 30.04.08, 09:16
      Odwaga?Chyba nie chodzi o odwage tylko wiare i zaufanie, prawda?
      Ja głęboko wierze i ufam Bogu,że sakrament małżeństwa jest
      błogosławieństwem.
      • bystra_26 a co z NPR? 30.04.08, 09:30
        Ufasz Bogu, że przy NPR będziecie mieć tyle dzieci, ile chcecie
        (ewentualnie 1 extra) i że okresy wymuszone wstrzemięźliwości
        trwające ponad 2 tygodnie, a po porodzie dużo dłużej, i wiążaca się
        z tym frustracja są wolą Boga?
        • kubonita Re: a co z NPR? 30.04.08, 13:19
          no widzisz, Ty zakładasz frustrację. Żyjąc z moim narzeczonym w
          czystości, nie mam takiej frustracji, więc okres "wymuszonej
          wstrzemięźliwości" będzie juz powtórką tego, co przezyliśmy w
          okresie narzeczeństwa. Nikt o czystości przedslubnej nie mówi. a
          jeżeli taki temat jest poruszany, to czystość jest postrzegana jako
          archaizm. Wierząc w Boga, praktykując przyjęliśmy naukę KK ze
          wszystkimi przyległościami smile
          • bystra_26 do kubonita - nie zakładam, doświadczam 30.04.08, 15:57
            > no widzisz, Ty zakładasz frustrację. Żyjąc z moim narzeczonym w
            > czystości, nie mam takiej frustracji, więc okres "wymuszonej
            > wstrzemięźliwości" będzie juz powtórką tego, co przezyliśmy w
            > okresie narzeczeństwa. Nikt o czystości przedslubnej nie mówi. a
            > jeżeli taki temat jest poruszany, to czystość jest postrzegana
            jako
            > archaizm. Wierząc w Boga, praktykując przyjęliśmy naukę KK ze
            > wszystkimi przyległościami smile

            Nie Ty jedna zaczęłaś seks po slubie dopiero i święcie wierzyłaś, że
            da się żyć z NPR.

            Życzę Ci szczerze, żeby po pół roku małżeństwa (zakładając, że to
            będzie czas seksualnego uczenia się siebie/docierania w codzienności
            we dwoje i odkładania poczęcia), NPR Cię nie frustrował.
            Jak masz ksiązkowe cykle, i nie większy niż kilka dni rozstrzał
            między 1 wyższymi temperaturami, to jest szansa na wstrzmięźliwośc
            trwającą do 14 dni w cyklu. To może być do przeżycia, zwłaszcza jak
            Bóg kogoś obdarzył temperamentem w tej dziedzinie poniżej średniej.

            Jak jednak czyjeś cykle z NPR średnio współpracują i ma się apetyt
            powyżej średniej, to z NPR różowo nie jest.


            Czystość w narzeczeństwie, kiedy nie mieszka się razem, to co innego
            niż wymuszone metodą okresy wstrzemięźliwości co cykl dla małżonków,
            którzy razem mieszkają i sypiają. Doświadczysz, to zobaczysz, że
            jest inaczej. TO NIE BĘDZIE POWTÓRKA Z NARZECZEŃSTWA, gwarantuję ci.

            Bo potrzeba budzona co jakis czas przez współżycie jest na dużo
            wyższym poziomie aktywności niż nie realizowana w ogóle (czas bez
            współżycia w narzeczeństwie). Ta aktywna potrzeba silniej domaga się
            spełnienia i wcale nie dominuje tu kwestia fizyczności. Poza tym
            wstrzemięźliwość całkowita (przed ślubem) i w małżeństwie mają inne
            RAMY CZASOWE. Ta narzeczeńska ma jasną wizję końca w dniu ślubu. Ta
            małżeńska wygląda jak błedne koło - okresy wstrzemięźliwości
            powtarzać się będą aż do menopauzy co cykl.

            Bierzesz ślub, w końcu możesz mieć seks z błogosławieństwem Bożym
            (jak większość nie planujesz dzieci co 2 lata aż do menopauzy i
            uważasz za wartościową rolę więziotwóczą współżycia) i... okazuje
            się, że masz na niego tak mało okazji. I to naprawde psychicznie
            męczy, zwłaszcza że sankcja za każdą próbę złagodzenia tej
            frustracji jest dotkliwa (np. zaawansowane pieszczoty w czasie
            płodnym albo przerwatywy), bo można nie dostać rozgrzeszenia.


            Jedna rzecz mnie dziwi. Tak niektórzy księża wmawiają ludziom, że
            jak para mieszka ze sobą bez ślubu, to na pewno nie może wytrzymać
            ze sobą bez seksu (bo tak działa bliskość drugiej kochanej osoby),
            ale jak ludzie stają się małżeństwem, to nagle ci ludzie zaczynają
            inaczej fizjologicznie i psychicznie funkcjonować, bo mimo że razem
            mieszkają, to te okresy wstrzemięźliwości związane z NPR mają
            zachowywać... więc zakłąda się, że dadzą radę razem mieszkać, sypiać
            i 20 dni nie współżyć (taki mam właśnie cykl).
            Dziwne, co nie?
        • kubonita Re: a co z NPR? 30.04.08, 13:24
          Ufasz Bogu, że przy NPR będziecie mieć tyle dzieci, ile chcecie
          > (ewentualnie 1 extra)

          NPR to nie skrzynka życzeń - czyli planujesz ile chcesz wink zgodnie z
          Nauka Kościoła, w pewnych wyjątkowych sytuacjach ( określonych w
          Katechizmie Kościoła Katolickiego ) NPR jest dane jako pomoc
          rodzicom, a nie aby zaplanowac i urodzić tyle ile się chce, a jak
          sie nie chce to się stosuje okres wstrzemięźliwości. Kościół
          Katolicki zakłada, że przyjmujesz każde życie, które da Ci Pan Bóg.
          Jest silna pokusa, aby NPR traktować jako antykoncepcję! I często
          tak sie właśnie dzieje.
          • bystra_26 do kubonita - cel NPR? 30.04.08, 15:40
            To po co według Ciebie jest NPR? Pomoc do czego?

            Właśnie do świadomego rodzicielstwa - a to oznacza nie tylko
            decydowanie się na dzieci, ale również niedecydowanie się na nie,
            jak ludzie uważają np. że nie mają juz psychicznych możliwości mieć
            więcej (i to małżonkowie w sumieniu oceniają, czy jest wystarczająco
            ważnym powodem, by nie decydować się na kolejne dziecko).

            NPR to metoda rozpoznawania płodności plus podejmowanie współżycia w
            zależności od celów pary. Czyli dla katolika, który właśnie nie chce
            powiększać rodziny znaczy obywanie się bez seksu przez większość
            cyklu, czyli czas potencjalnie płodny. To troche wygląda jak KARA -
            nie chcesz dzieci, to musisz obejść się smakiem, ale to już temat na
            inna dyskusję.

            NPR jest właśnie po to, żeby katolccy małżonkowie po rozważeniu
            swojej sytuacji mogli decydować, czy są teraz gotowi na dziecko czy
            nie. Jest formą "odkładania poczęcia" (przyjmijmy, że to nie jest
            antykoncepcja, bo tak mówi teoria), bo z zasady w dzisiejszych
            czasach przez większość cykli będziesz odkładać, a nie starać się.
            Nawet Humanae Vitae prostuje pogląd, że katolik ma mieć dzieci, ile
            wlezie. Sorry - Kościół już dawno się z tego wycofał.

            Niestety nieliczni mają pragnienie i mozliwości zdrowotne posiadania
            licznej gromadki, i ci liczni mają NPR, żeby nie być zmuszonym
            realizować cudze pragnienie im obce.
          • hanulllka Re: a co z NPR? 30.04.08, 15:50
            I tego uczono nas na naukach przedmałżeńskich. Zostało to dokładnie
            nazwane w ten sposób- metoda NPR jako naturalna metoda antykocepcji!
            Czyli wg KK mogę planować ile chcę mieć dzieci i kiedy!

            Kościół
            > Katolicki zakłada, że przyjmujesz każde życie, które da Ci Pan Bóg>

            To co mamy się rozmnażac jak króliki, co rok jedno, a potem
            dzieciaki głodne i obdarte do szkoły chodzą? Oczywiście to skrajny
            przypadek, ale nie wierzę to, żeby Kościół zabraniał planowania
            ilości dzieci. NPR jak sama nazwa wskazuje.
        • gatek3 Re: a co z NPR? 30.04.08, 16:28
          Pewnie zaraz odezwa sie zewszad glosy oburzenia, ale ja miedzy ta narzucona
          wstrzemiezliwoscia a zalozeniem prezerwatywy jakiejs super wielkiej roznicy nie
          dostrzegam.
    • anek80 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 09:41
      Jesteśmy oboje wierzący i praktukujący, więc ślub kościelny to dla
      nas "oczywisty" wybór. "Oczywisty" piszę w cudzysłowie, bo robimy to
      w pełni świadomie, bez przymusu i mając poczucie właściwego wyboru -
      również co do siebie. Bardzo dużo nam dała katechizacja
      przedmałżeńska - utwierdziliśmy się w naszych przekonaniach,
      mieliśmy wspaniałą okazję do przedyskutowania ważnych dla nas spraw.
      Nie idealizujemy małżeństwa kanonicznego i zdajemy sobie sprawę z
      różnych zagrożeń, które na nas czyhają. A co do perspektywy
      nierozerwalności, to nie rozumiem osób, które podają te kwestię
      jako "wadę" ślubu kościelnego. Moim zdaniem i potwierdzają to moje
      obserwacje, jeśli ktoś z góry zakłada, że być może się rozwiedzie,
      to sam skazuje swoje małżeństwo na porażkę - my wiemy, że będziemy
      ze sobą do końca i jesteśmy na siebie "skazani", więc pracujemy nad
      sobą i naszym związkiem, szukamy porozumienia. Takie podejście
      pomaga mi osobiście walczyć z egoizmem i wygodnictwem dla dobra
      mojego związku i widzę tego pozytywy. Chcę wziąć ślub kościelny, bo
      to jest zgodne z moimi system wartości i spójne z przekonaniami
      mojego narzeczonego. Uważam, że ta droga jest w pewnym sensie
      trudniejsza, ale też bardziej rozwijająca. Widzę też ogromną zmianę
      na lepsze w mojej drugiej połówce, odkąd zaczęliśmy przygotowania do
      ślubu. Długo by pisać...
    • michal_powolny12 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 11:04
      Doprecyzujmy-czy chodzi o sakrament małżeństwa w kościele katolickim
      czy o każdy ślub wyznaniowy. Pragnę zwrócić uwagę iż tylko część
      związków wyznaniowych jest objęta przywilejem rejestracji na wniosek
      związków małżeńskich zawieranych przed duchownym w aktach stanu
      cywilnego. Spora część obywateli musi jednak udać się odrębnie do
      USC.
    • dunkelzahn Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 12:09
      Jest odwrot i nawet rozwod nie bedzie oznaczal czesciowego wykluczenia z zycia
      religijnego, odmowy sakramentow etc. Wystarczy przeprowadzic sie do np. Niemiec.
      Ten sam kosciol katolicki, a rozwodnicy dostaja rozgrzeszenie i moga przyjmowac
      komunie sw. Wyobrazmy sobie, malzenstwo sie rozpada nie z naszej winy. Jako
      przykladni chrzescijanie robimy wszystko, zeby je utrzymac ale ta druga osoba od
      nas odchodzi.I jestesmy po rozwodzie, i nie mozemy w pelni uczestniczyc w zyciu
      naszego kosciola i chocbysmy nie wiem jak bardzo potrzebowali przyjecia komunii,
      jestesmy wykluczeni. To ma byc sprawiedliwe? I jak ma sie to do nauk
      Chrystusa, ktory wszystkim okazywal milosierdzie?
      • k.l2 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 12:59
        Kubonita- 6 września smile
        Bystra- tak, ślub w KK jest dla mnie równoznaczny z akceptacją nauki
        Kościoła także dotyczącą sfery seksualnej.
        Dunkelzahn- rozwód nie wyklucza z życia religijnego i w Polsce.
        Tylko ewentualne życie w związku niesakramentalnym. A nawet
        przeprowadzka do Niemiec nie umożliwi ponownego przyjęcia sakramentu
        małżeństwa jeśli pierwszy współmałżonek żyje.

        I jeszcze kwestia, że orzeczenie o nieważności małżeństwa można
        sobie załatwić - może tak się niestety zdarza, ale zakładając wątek
        pytałam o uczciwe podejście do sakramentu, nie zakłądające, że jeśli
        się zapłaci to i sakrament okaże się nieważny. Może nieważny
        oficjalnie- ale co z sumieniem?
        • kubonita Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 13:16
          ooo, to ja po Tobie wink 27 września!

        • dunkelzahn Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 13:25
          k.l2 - Napisalam, ze czesciowo wyklucza. Nie wiem jak dla innych ale dla mnie
          przyjmowanie hostii jest wazna czescia zycia religijnego smile
          • k.l2 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 13:35
            ????
            Nawet będąc po rozwodzie możesz przyjmować Komunię i inne
            sakramenty. Jeśli nie żyjesz w innym związku..
            • dunkelzahn Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 13:43
              Moj znajomy rozwiodl sie z zona, teraz probuje sobie ulozyc zycie z kims innym.
              Jest katolikiem, do tego mocno wierzacym i praktykujacym, i, mimo iz ma
              mozliwosc chodzic do polskiego kosciola w Niemczech, wybiera niemieckiego
              ksiedza i niemiecki kosciol. Polski ksiadz nie da mu ani rozgrzeszenia ani nie
              pozwoli kochac kogos innego. Dlaczego ktos ma cale zycie placic za to, ze go np.
              zona opuscila ?
        • dunkelzahn Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 13:36
          > Tylko ewentualne życie w związku niesakramentalnym. A nawet
          > przeprowadzka do Niemiec nie umożliwi ponownego przyjęcia sakramentu
          > małżeństwa jeśli pierwszy współmałżonek żyje.

          Oczywiscie, ze nie. Natomiast mozesz sobie zyc z tzw. partnerem na tzw. kocia
          lape i nie musisz wysluchiwac u spowiedzi jak bardzo niemoralnie i grzesznie sie
          prowadzisz. Tak jakby mialo sie jakies wyjscie - schnac w celibacie albo jawnie
          grzeszyc.
          • mell24 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 15:28
            My również z pełną świadomością bierzemy ślub kościelny...
            I chyba faktycznie trzeba mieć odwagę i dojrzałość, bo jeśli ktoś wierzy głęboko
            i przyjmuje KK bez wyłączeń, to ślub kościelny oznacza dla tej osoby, że do
            końca życia będzie z małżonkiem/ małżonką. A odnośnie NPR to wcale nie jest to
            metoda"wymyślona" przez KK. Także na Zachodzie staje się coraz bardziej
            "popularna", bo w żaden sposób nie ingeruje w organizm kobiety, pozwala nie
            tylko przewidzieć dni płodne, niepłodne i owulację, ale również wszelkie
            nieprawidłowości i podjąć wczesne leczenie, jeśli to potrzebne... Opiera się
            głównie na obserwacji swojego ciała i tego, co się z nim dzieje...a także na
            metodologii... Ma podstawy naukowe. No i przede wszystkim prowadzi do tego, że
            seksualność i płodność traktuje się jako Boży Dar, a nie ograniczenie, które
            koniecznie trzeba wyeliminować lub wyłączyć na jakiś czas. My jak najbardziej
            będziemy ją stosować - z resztą już zaczęłam obserwacjewink
            Pozdrawiam
          • k.l2 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 17:52
            Odpowiadasz na:
            dunkelzahn napisała:

            > > Tylko ewentualne życie w związku niesakramentalnym. A nawet
            > > przeprowadzka do Niemiec nie umożliwi ponownego przyjęcia
            sakramentu
            > > małżeństwa jeśli pierwszy współmałżonek żyje.
            >
            > Oczywiscie, ze nie. Natomiast mozesz sobie zyc z tzw. partnerem na
            tzw. kocia
            > lape i nie musisz wysluchiwac u spowiedzi jak bardzo niemoralnie i
            grzesznie si
            > e
            > prowadzisz. Tak jakby mialo sie jakies wyjscie - schnac w
            celibacie albo jawnie
            > grzeszyc.

            No nie, nie wmówisz mi,że KK gdziekolwiek na świecie popiera
            niesakramentalne związki (tz. życie na kocią łapę jak piszesz). Być
            może tak jak mówisz, możesz trafić na księdza, który nie da Ci tak
            surowego pouczenia- ale nie zmieni to faktu,że takie życie jest
            niezgodne z nauką KK.




            • dunkelzahn Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 30.04.08, 19:38
              No nie, nie wmówisz mi,że KK gdziekolwiek na świecie popiera
              > niesakramentalne związki (tz. życie na kocią łapę jak piszesz). Być
              > może tak jak mówisz, możesz trafić na księdza, który nie da Ci tak
              > surowego pouczenia- ale nie zmieni to faktu,że takie życie jest
              > niezgodne z nauką KK.

              Moze pisze niezrozumiale ale nie napisalam, ze popiera. Po prostu wykazuje
              wiecej zrozumienia dla tego typu sytuacji, a u polskiego ksiedza wysluchasz
              bardzo wielu przykrych uwag pod twoim adresem dotyczacych niemoralnego
              prowadzenia sie. Jestesmy z moim facetem juz rok po cywilnym i bedac ostatnio u
              spowiedzi przedslubnej dowiedzialam sie, ze jesli sprobuje do lipca (slub
              koscielny) wspolzyc z moim mezem, to ta spowiedz bedzie niewazna. Druga sprawa:
              sa ludzie, ktorzy oszukuja, kradna, zdradzaja sie i dostaja rozgrzeszenie a
              pobozni, ktorzy maja nieszczescie byc po rozwodzie,rozgrzeszenia juz nie dostana
              ? Uwazasz, ze to ma sens albo jest sprawiedliwe?
    • zamyslona4 Re: Macie odwagę wziąć ślub kościelny? 04.05.08, 00:02
      mam wrazenie ze zupelnie nie zrozumialas watku o ktorym piszesz ...
      nie bylo tam negacji osob decydujacych sie na slub koscielny z
      wiary, ale oo tych ktorym do kosciola daleko, ale dla rodziny czy
      tradycji biora slub koscielny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja