Czego chcą mężczyźni...

08.05.08, 15:41
Jestem ciekawa jak było u Was z zaręczynami: czy Wasi faceci
oświadczali się "z własnej woli"smile czy dawałyście do zrozumienia, że
nie zamierzacie żyć w wolnym związku w nieskończoność. Nie chodzi mi
o przypieranie do muru czy naciski, tylko szczere postawienie
sprawy, że nie zostaniecie w związkach bez ślubu.

Czy taka szczerość się opłaca czy lepiej dać sobie spokój? Z moich
doświadczeń wynika, że jeśli facet nie ma ochoty na ślub, to
poprostu nie kocha za mocno. Natomiast jeśli kocha, wszystko układa
się naturalnie i szybko. Ale to są moje jednostkowe doświadczenia,
dlatego jestem bardzo ciekawa jak było u Was?
    • julieet Re: Czego chcą mężczyźni... 08.05.08, 17:19
      u nas wyszlo jakos samo, naturalnie...przyszedl po prostu moment, kiedy
      zaczelismy rozmawiac o slubie, dzieciach itd, nikt nikogo nie przymuszalsmile
      mam bardzo dobrego kumpla, ktory kocha swoja dziewczyne, mieszkaja razem, chce
      miec z nia dzieci, ale zenic nie chce sie za zadne skarby, nie bo nie i juz!
      roznie to jest z tymi chlopami, niestety...
    • kasiulkkaa Re: Czego chcą mężczyźni... 08.05.08, 17:25
      Z moich
      > doświadczeń wynika
      A ile masz tych doświadczeń? Ilu facetów ci się oświdczyło albo nie chciało tego
      zrobić?

      • kasiulkkaa *oświadczyło 08.05.08, 17:25
        • stworzenje Re: *oświadczyło 08.05.08, 17:39
          szczerze ci co nie chca zareczyn to po prostu wygodniccy i wtedy najczesciej tez
          kobieta mowi dookola,ze ona tak naprawde moze tak zyc bez slubu-znam tkaie
          przypadki,no bo aby niuniusia nie zruszyc :-d. U nas wyszlo naturalnie,podobnie
          jak u jednej z forumowiczek piszacej w tym watku,ze byly rozmowy o
          dzieciach,zakladaniu rodziny i tyle,ani maz obecny ani ja nie jestesmy fanami
          zycia na kocia lape na dluuuugi dluuugi czas.
          • hanulllka Re: *oświadczyło 08.05.08, 18:06
            Moim zdaniem to kwestia temperamentu, kultury, tradycji i wielu innych
            czynników, niezależnie od płci. Są ludzie, którym ślub nie kojarzy się
            pozytywnie, chociażby u niektórych dzieci rozwodników. Niektórym tak wygodniej,
            niektórzy są leniwi, a niektórzy po prostu nie są pewni tej drugiej osoby. Fakt,
            że częściej u facetów spotyka się postawę antymałżeńską, ale to nie znaczy, że
            każda dziewczyna marzy tylko o ślubie i bogatym życiu rodzinnym.
    • zeberrka Re: Czego chcą mężczyźni... 08.05.08, 18:41
      Mój narzeczony sam wyszedł z inicjatywą zaręczyn - ja w sumie jeszcze wtedy o
      tym nie myślałam wink ale teraz jestem strasznie szczęśliwa i właśnie planujemy
      wesele na przyszły rok smile
      • lipcowa-panna Re: Czego chcą mężczyźni... 08.05.08, 23:58
        Mój Mężulo sam wyszedł z ideą zaręczyn nawet o tym nie mówiliśmy wcześniej bo
        nie czas bo nie pora itd. Pewnego wieczora poszliśmy na kolację i mi się
        oświadczył bez rozmów bez narad wojennych w domu tak zwyczajnie sam potem też
        zaczął temat ślubu, że skoro się zaręczyliśmy może jakiś ślub by się przydał 3
        miesiące później braliśmy cywilny teraz w lipcu ponad rok po ślubie cywilnym
        bierzemy kościelny smile)
    • vocativa Re: Czego chcą mężczyźni... 09.05.08, 00:43
      My chcieliśmy się zaręczyć jakoś po 4 latach związku,w każdym razie tak sobie to
      wyobrażaliśmy wcześniej.A w końcu z własnej inicjatywy mój N oświadczył mi się
      po 2 latach i miesiącachwink
    • 18_lipcowa1 z wlasnej woli? 09.05.08, 07:32
      matko boska to brzmi strasznie
      a mozna jakos inaczej??????????????????
      • babeczka15 Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 07:51
        Zaręczyny brzmią strasznie? Ja tez uwazalam ze to brzmi starsznie, ale jak ci
        sie ktos odswiadczy i jeszcze bedzie to niespodzianka to przestanie brzmiec
        strasznie.

        Ja tez z doświadczenia wiem, ze facet jak nie chce ślubu to raczej nie kocha
        zbyt mocno, oczywiście sa tacy co po prostu nie chca (a mimo to chca miec dzieci
        i zyc do konca zycia z ta wlasnie) ale jak kochają mocno to najczęściej chca
        nawet z tego powodu zeby zona miała takie samo nazwisko, zeby moc mowic o niej
        zona, zeby nie stracila wszystkiego jak mu sie cos stanie itd. Ten co nie chce
        ślubu w ogole to najczęściej otwarcie o tym mowi, o powodach, a nie ze "nie bo nie".
        • the_city Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 09:18
          Ja sama nie wiem co myśleć. Jakiś czas temu spotykałam się z
          facetem, który był we mnie bardzo zakochany i oświadczył się po pół
          roku znajomości, co było dla mnie lekkim szokiem, bo absolutnie o
          tym nie myślałam, wręcz przeciwnie byłam zdecydowaną przeciwniczką
          małżeństwa (znałam same nieudane itd.) Miałam wówczas prawie 25 lat.
          Poza tym myślałam, że nie kocham go zbyt mocno, teraz wiem, że nie
          kochałam go wcale.

          Kilka miesięcy po zerwaniu z nim poznałam mężczyznę, którego kocham
          bardziej niż kogokolwiek kiedykolwiek. Jest rozwodnikiem, z bardzo
          kiepskimi wspomnieniami (był zdradzany). Nie potrafi nawet wyznać
          miłości, z tymże nie tylko mnie, ale np. rodzicom też nie umie
          powiedzieć, że ich kocha). Z jednej strony okazuje mi, że mu zależy,
          ale z drugiej nie lubi niczego planować, nie mówi jak widzi nasz
          związek. Rozmawialiśmy o tym, ale niczego to nie zmieniło. Nie znam
          żadnych jego znajomych ani rodziny. Czasem czuję się jakby się mnie
          wstydził.

          Nie chodzi o to, że mnie się tak strasznie spieszy do ślubu, choć
          przy nim po raz pierwszy zaczęłam tego chcieć (znamy się niecałe 1,5
          roku). Chciałabym jednak mieć jakąś pewność, że myśli o mnie
          poważnie. Chyba tylko się łudzę, bo wydaje mi się, że jeśli facet
          kocha naprawdę, to nawet jeśli ma złe doświadczenia, będzie robił
          wszystko, żeby zatrzymać przy sobie kobietę, zwłaszcza sporo
          młodszą. Tyle się słyszy jak to w związkach z dużą różnicą wieku
          faceci szaleją, a u mnie jest dokładnie odwrotnie. Chwilami wydaje
          mi się, że się uduszę. Ciągle powstrzymuję płacz.

          • kaamilka Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 09:45
            jakie wyznanie... urazy urazami, ale dlczego nie chcę Cie poznać ze
            swoimi znajomymi i rodziną...
          • mojboze Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 12:30
            Dziewczyno, uciekaj.
            Nie znam Twojego misia, ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że facet prowadzi
            podwójne życie. Rozumiem jak nie chce się żenić zatwardziały non-konformista,
            ale jeśli niechęć do ślubu nie jest związana ze światopoglądem, to facet chyba
            po prostu Cię nie kocha.

            Mam nadzieję, że się mylę...
          • travka1 Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 12:59
            oj nie brzmi to za dobrze...czlowiek jak kocha to okazuje to,mowi o
            tym itd.Nie tlumacz go przejsciami, no chyba,ze taki pokrecony
            jest...a jak pokrecony to tym bardziej przemysl to...
          • premeda Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 21:06
            Raczej kiepsko widzę Twój związek, gdyby mu naprawdę na Tobie
            zależało to poznałabyś jego przyjaciół i rodzinę. Też jestem z kimś
            takim, tylko mój ślubu nie miał ale był z ex 12 lat i też go
            zdradzała. I on bardzo szybko chciał mmnie przedstawić mamie, babci
            i cioci, a ja się strasznie zapierałam smile Ogólne źle ne było ale
            samych kobiet bałam się bardzo (Czy im się spodobam? Bałam się, że
            zaczną przyrównywac mnie do byłej itd.).
            • lipcowa-panna Re: z wlasnej woli? 09.05.08, 22:41
              No nie za fajnie masz ale powiem tak z tego nic nie będzie raczej, mój mężulu
              jest właśnie po przejściach ślubu nie miał ale jego ex to była mistrzyni kiedyś
              mi opowiedział zdradzała go notorycznie był po tej dziewczynie 3 lata sam bo bał
              się kobiet nawet nie chciał próbować, ale odkąd jesteśmy razem a to już
              troszeczkę będzie ciągle powtarza jak mnie kocha obsypuje czułościami znam jego
              wszystkich znajomych rodziców ciotki pociotki kota też znam ;p Myślę że
              doświadczenia doświadczeniami ale nie powinien Ciebie tak traktować możliwe że
              on się teraz na Tobie troszkę odgrywa za swoją byłą żonę. Jakby Ciebie naprawdę
              kochał by to okazywał kiedy wchodzi w grę takie silne prawdziwe uczucie jak
              miłość nie ma chyba możliwości nie okazywać sobie tego.
          • kasia1980_1 Re: z wlasnej woli? 12.05.08, 18:32
            oj, the city,
            sama tak mam z rozwodnikiem. żenić sie nie chce za żadne skarby. ale przeszliśmy
            sporo razem, jesteśmy ze sobą kilka lat i tak naprawde jestem go bardziej pewna,
            niż niejedna kolezanka po slubie swojego męzawink daj mu czas i sama wyznaj co
            czujesz- możesz byc zaskoczona reakcją. tak czy siak, warto dać szanse
            rozwodnikowi i nie meczyc go jeszcze slubem.
          • vickydt Re: z wlasnej woli? 13.05.08, 13:37
            1,5 roku i nie znasz jego znajomych ani
            rodziny???????????????????????????????????????????
            WIEJ kobieto!!!! Czemu jego tlumaczysz? Jak jest kaleką emocjonalną, to niech
            się leczy? Jakoś to emocjonalne kalectwo nei przeszkadzało mu wyrwać laski i z
            nią sypiać? Sorki, ale takich historii jest na tony i ZAWSZE żle się kończą.
    • tra_virgolette Re: Czego chcą mężczyźni... 09.05.08, 12:57
      > jeśli facet nie ma ochoty na ślub, to
      > poprostu nie kocha za mocno.

      mozna tez powiedziec tak: jesli kobieta nie szanuje tego, ze facet
      nie chce slubu (z roznych powodow), to tez znaczy ze go nie kocha za
      mocno big_grin
      • babeczka15 Re: Czego chcą mężczyźni... 09.05.08, 13:05
        Masz racje, ale tu chodiz tylko o szacunek jesli ktos ma taki światopogląd, bo
        ciezko szanowac cos jesli jest "nie bo nie" albo jesli od razu widac ze nie chce
        bo nie kocha zbyt mocno. Mysle ze wiele kobiec szanuje to ze facet nie chce
        slubu o ile kocha ja i jeje to okazuje i mimo braku slubu chce z nia byc do
        konca zycia.
      • mojboze Re: Czego chcą mężczyźni... 09.05.08, 15:01
        tra_virgolette napisała:

        > > jeśli facet nie ma ochoty na ślub, to
        > > poprostu nie kocha za mocno.
        >
        > mozna tez powiedziec tak: jesli kobieta nie szanuje tego, ze facet
        > nie chce slubu (z roznych powodow), to tez znaczy ze go nie kocha za
        > mocno big_grin

        Myślę, że diabeł tkwi w szczegółach (powodach). Jesli facet nie ma powodów, aby
        unikać ślubu, a unika, to on nie szanuje, nie kocha swojej kobiety. Dla kobiet
        zdeklarowanie się jest bardzo ważne, z punktu widzenia kultury (żona cieszy się
        szacunkiem, konkubina nie), ale przede wszystkim biologii. Poczucie
        bezpieczeństwa i ochrona to jedne z podstawowych potrzeb kobiety. Niezapewnianie
        ich przez partnera to świństwo i oszustwo, bo w większości przypadków kobieta w
        związku dąży do ślubu, który jest jakimś zabezpieczeniem dla kobiety.

        Żeby odwrócić sytuację: odmowa ożenku jest tym dla kobiety, czym wykorzystywanie
        materialne mężczyzny z jednoczesną odmową seksu dla mężczyzny...
        • urszula.slo tak to jest w Polsce 09.05.08, 16:53
          a tam, skąd ja pochodzę, tak wcale nie jest. Sporo ludzi, szczególnie teraz (i z roku na rok więcej) żyje ze sobą, wychowuje dzieci itd. do końca życia bez ślubu. To nie znaczy, że się nie kochają, nie szanują nie nie-wiem-co. TRZEBA PO PROSTU UMIEć ODRóżNIć MIŁOść OD BYCIA-żONą/MężEM. A moje koleżanki-Polki często naciskają na swych facetów (a ci z kolei nie chcą się żenić, bo "trzeba będzie budować dom, zarabiać pieniądze, wychowywać dzieci...." a im się tego nie chce).
          My się pobieramy w czerwcu (ślub cywilny, nie chodzimy do kościoła). Ale dlaczego? Nie wiemy tak naprawdę, może wpływ Polskismile BO ślub niczego nie zmieni w naszym życiu. Ja teraz nie czuję się "niedowartościowaną", "konkubiną" albo coś w tym sensie. Bardzo, ale bardzo dziwne wypowiedzi spotykam na tym forum. Czy naprawdę tak się czujecie nie będąc żoną oficjalnie? CHODZI PRZECIEż O MIŁOść! żadna obrączka, żadna suknia, żaden ksiądz miłości wam nie zagwarantuje.
          I dlaczego kobieta czuje się bezpieczniej będąc zamężna? ślub nie gwarantuje bezpieczeństwa. Jeżeli nie będziecie pracować nad własnym związkiem, to on się rozpadnie. A pracować znaczy - pracować codziennie, każdą minutę, nawet we śnie.
          I nie, ja nie zmieniam swego nazwiska. Ja i mój chłopak czujemy się "jedno" już teraz - bez ślubu i bez wspólnego nazwiska. Nie widzę potrzeby zmieniać nazwisko - czyli tożsamość. Jestem, kim jestem.
          Moim zdaniem chęć albo niechęć zawierania ślubu nie ma żadnego związku z miłością tak naprawdę. Wręcz odwrotnie - z moich obserwacji wynika, że właśnie kobiety (Polki), które NIE czują się kochane, często naciskają na facetów, chcą ślubu ...
          Ale to tylko obserwacje obcokrajowców. smile
          W każdym bądź razie życzę wszystkim miłości - z ślubu lub bez.
          • urszula.slo miało być 09.05.08, 17:06
            z ślubem lub bez smile
          • mojboze Re: tak to jest w Polsce 12.05.08, 14:59
            TRZEBA PO
            > PROSTU UMIEć ODRóżNIć MIŁOść OD BYCIA-żONą/MężEM. A moje koleżanki-Polki częst
            > o naciskają na swych facetów (a ci z kolei nie chcą się żenić, bo "trzeba będzi
            > e budować dom, zarabiać pieniądze, wychowywać dzieci...." a im się tego nie chc
            > e).

            Po pierwsze biologia nie zna różnić kulturowych, biologia mówi, że kobieta
            potrzebuje ochrony i pomocy od mężczyzny, aby móc wychować dzieci. Kiedyś
            chodziło o to, aby facet był muskularny, potrafił polować i miał dużą maczugę smile
            Teraz przekłada się to na jego zaradność, także finansową. Ślub daje
            bezpieczeństwo kobiecie w postaci pewnych przywilejów, praw (choćby
            majątkowych). Jasne, że nie daje 100% bezpieczeństwa, ale daje.
            Oczywiście każda z nas widzi w swoim mężczyźnie ideał, ale jednak mężczyźni
            często porzucają swoje kobiety, i naprawdę łatwiej porzucić dziewczynę niż żonę
            (kwestie prawa, majątku, dzieci, rodziny). Nie oznacza to, że ja, czy inne
            polskie panny młode mają dokładnie takie, świadome, materialistyczne motywacje.
            Jest to jeden ze sposobów naukowych (socjobiologia) wyjaśnienia, dlaczego
            kobieta dąży do monogamii (w czym mocno pomaga jej instytucja ślubu).

            > a tam, skąd ja pochodzę, tak wcale nie jest. Sporo ludzi, szczególnie teraz (i
            > z roku na rok więcej) żyje ze sobą, wychowuje dzieci itd. do końca życia bez ś
            > lubu. To nie znaczy, że się nie kochają, nie szanują nie nie-wiem-co.
            W innych krajach (nie wiem skąd pochodzisz) konkubinat jest inaczej traktowany
            niż w Polsce. Przez brak odpowiedniego ustawodawstwa, tutaj konkubina znaczy
            tyle, co dziewczyna, jeszcze nie partnerka. Jak masz 22 lata, to jeszcze
            przymyka się oko na te sprawy, ale 40-letnia konkubina niestety nie jest nawet
            namiastką żony dla reszty społeczeństwa. Smutne, ale prawdziwe. Nie czujemy się
            niedowartościowane jako konkubiny, bo z reguły jesteśmy jeszcze piękne i młode.
            Ale wiemy, że nie zawsze takie będziemy. Oświadczyny to przyrzeczenie, że się
            nas nie opuści, a ślub to przysięga złożona przy świadkach/ urzędniku/ księdzu/
            przed Bogiem. Cóż, daje więcej pewności niż czułe słówka szeptane do ucha...
            Zgadzam sie, ze po ślubie trzeba pielęgnować miłość, nigdzie nie napisałam, że
            obrączka zwalnia nas od pracy nad związkiem.

            Nie wiem w jakim kraju żyjesz, ale z tego co wiem, w większości krajów dla
            kobiet ślub ma istotne znaczenie. Wiemy to z książek, filmów, ale także z
            autopsji, bo choć jesteśmy Polkami, to podróżujemy i mamy przyjaciółki z innych
            części świata smile

            I żeby nie było niedomówień - naprawdę wierzę, że są szczęśliwe, wierne pary,
            które nie biorą ślubu, i są ze sobą kilkadziesiąt lat.Ale jest ich stosunkowo
            mało. W większości wypadków ślub jest jednak "potwierdzeniem uczciwych zamiarów".
            Piszesz Urszulo jak osoba bardzo młoda. Ale jeśli troszkę spojrzysz na biologię,
            kulturę, tradycję i historię małżeństwa, zauważysz, że romantyczna miłość jest
            bardzo ważnym, ale niejedynym aspektem małżeństwa.
            • the_city Re: tak to jest w Polsce 13.05.08, 12:11
              mojboze napisała:

              > Oświadczyny to przyrzeczenie, że się nas nie opuści, a ślub to
              > przysięga złożona przy świadkach/urzędniku/ księdzu/ przed Bogiem.

              Dokładnie. Dla mnie ślub jest synonimem przypieczętowania miłości i
              zapewnienia o całkowitym oddaniu, chęci dzielenia wszystkiego,
              budzenia się i zasypiania przy ukochanej osobie.

              Całkowicie zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli teraz nie wszytsko
              jest dobrze (a o tym przecież pisałam na początku), to ślub tego nie
              zmieni. Wierzę, że ludzie zaręczają się wówczas, kiedy jest im ze
              sobą naprawdę dobrze. Dlatego oświadczyny dla mnie oznaczałyby, że
              faktycznie jest dobrze, że układa się tak fajnie, że jesteśmy siebie
              pewni. W innym wątku ktoś napisał, że ślub jest dla kobiety tym czym
              seks dla mężczyzny. Coś w tym jestsmile

              Bardzo Wam dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Rozmawailiśmy szczerze
              w sobotę, wyrzuciłam z siebie wszystkie żale i życzenia (poza tym o
              ślubie rzecz jasna, ograniczyłam się tylko do tego, że potrzebuję
              poważnego, stabilnego związku; powiedziałam, że jeśli on chce się
              tylko bawić, to niech nie marnuje mojego czasu). Jaki będzie tego
              skutek - nie wiem. Na pewno usłyszał, na pewno zrozumiał, czy
              cokolwiek zmieni - nie wiem.
    • marina111 Re: Czego chcą mężczyźni... 10.05.08, 01:26
      Mój narzeczony od początku znajomości chciał mi sie oświadczac ale
      go stopowałam (bo szkoła, bo za wczesnie). Teraz (po 2 latach) to w
      końcu zrobił smile
Pełna wersja