mala220
23.05.08, 22:22
zdenerwowala mnie przyszla tesciowa. do slubu 2 miesiace, moj N nie ma
pieniedzy na wesele, na rodzicow liczyc nie moze (rodzice nie zyja
razem)ojciec da ile moze, ale chodzi o matke. mysli o tym w co sie ubierze, ze
do kosmetyczki bedzie musiala pojsc, ze wlosy sobie bedzie musiala zrobic, i
tak w kolko o sobie, jakby byla gwiazda wieczoru. Kilka razy poruszylismy
temat pieniedzy przy niej, a ona na to ze jak nie mamy pieniedzy na wesele, to
niech moj N samochod sprzeda (ponad rok na niego oszczedzalismy). Mi rodzice
finansuja wesele, a co do mojego N, to chyba bedziemy musieli sie zadluzyc, bo
jakie jest wyjscie? ale juz nie chodzi o to nawet.. corce zrobili wesele, a
synowi co? czarna owca? ja juz widze jaki on ma zal do matki, a co bedzie
kiedys? a ona w kolko o tym, ze kolezanki swoje zaprosi (nie wiem kto za nie
bedzie placil bo na pewno nie my) i w ogole nie mysli o tym zeby synowi
pieniadze jakies dac. Moglibysmy w sumie zrezygnowac z wesela i zrobic
przyjecie.. ale nie tak sobie to wymarzylismy..co za BABA! a co do wesela, to
ona ma najwiecej do powiedzenia.. to ma byc tak i tak, bo u nich tak jest w
rodzinie, to nic ze u mnie jest inaczej. Ohhh.. wsciekla jestem na nia, bo w
ogole nie mysli o innych i nie liczy sie z niczyim zdaniem.