nerwa mam na tesciowa

23.05.08, 22:22
zdenerwowala mnie przyszla tesciowa. do slubu 2 miesiace, moj N nie ma
pieniedzy na wesele, na rodzicow liczyc nie moze (rodzice nie zyja
razem)ojciec da ile moze, ale chodzi o matke. mysli o tym w co sie ubierze, ze
do kosmetyczki bedzie musiala pojsc, ze wlosy sobie bedzie musiala zrobic, i
tak w kolko o sobie, jakby byla gwiazda wieczoru. Kilka razy poruszylismy
temat pieniedzy przy niej, a ona na to ze jak nie mamy pieniedzy na wesele, to
niech moj N samochod sprzeda (ponad rok na niego oszczedzalismy). Mi rodzice
finansuja wesele, a co do mojego N, to chyba bedziemy musieli sie zadluzyc, bo
jakie jest wyjscie? ale juz nie chodzi o to nawet.. corce zrobili wesele, a
synowi co? czarna owca? ja juz widze jaki on ma zal do matki, a co bedzie
kiedys? a ona w kolko o tym, ze kolezanki swoje zaprosi (nie wiem kto za nie
bedzie placil bo na pewno nie my) i w ogole nie mysli o tym zeby synowi
pieniadze jakies dac. Moglibysmy w sumie zrezygnowac z wesela i zrobic
przyjecie.. ale nie tak sobie to wymarzylismy..co za BABA! a co do wesela, to
ona ma najwiecej do powiedzenia.. to ma byc tak i tak, bo u nich tak jest w
rodzinie, to nic ze u mnie jest inaczej. Ohhh.. wsciekla jestem na nia, bo w
ogole nie mysli o innych i nie liczy sie z niczyim zdaniem.
    • kamisiunia Re: nerwa mam na tesciowa 23.05.08, 22:39
      w pewnym sensie Cie rozumiem. nie mam takiej teściowej jak Ty, ale też troche mi
      cisnienie podnosi... Np. nie cierpie przy niej rozmawiac o pieniadzach, bo zaraz
      sa glupie zarty... Zarty zartami, ale swoje musi powiedziec. I oczywiscie
      jeszcze sie z tego smieje, i cala rodzina tez, i ja tez musze, chociaz chetnie
      bym trzasnela drzwiami i wyszla... sad
      Przykro mi z Twojego powodu, ale niestety nie ma złotego środka na teściowe...
      Mój Narzeczony ma fajnie - uwielbia swoja teściową smile))) moja mama do niczego
      sie nie wtrąca, nie jest skąpa i podkarmia zięciunia wink
    • michal_powolny12 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 00:04
      A co w tym dziwnego że matka twojego przyszłego męża chce ładnie
      wyglądać na weselu/ślubie swojego syna? Co w tym dziwnego że nie ma
      kasy? Wyśmiewać jest łatwo, zrozumieć trudno.
    • female01 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 00:54
      mam podobnie z tesciwa. i po latach moge tylko powiedziec, ze takie tesciowe dzialaja na wlasne szkode, bo ich synowie odsuna sie od nich i jeszcze mocniej zwiaza z zonami. na waszym miejscu bym wziela kredyt na druga czesc wesela( jesli nie robicie na sto osob, bo to przesada przy marnych srodkach) a maz powinien otwarcie powiedziec matce, ze za jej znajomych nie zaplaci - liczac jej koszt osoby na weselu nie zapomnijcie o alkoholu, torcie itd. U mnie szybko sie skonczyla lista gosci jednego z rodzicow, gdy sie zapytalismy bezczelnie, czy za nich zaplaci?! bo my nie.
      • mmmmarta Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 01:09
        Po pierwsze: Wcale nie uważam, że rodzice POWINNI dawać swym
        pociechom na wesele (to już dawno nie jest ich obowiązkiem - chyba,
        że oni sami czują inaczej).
        Po Drugie: Jeśli już się decydują na pomoc a nie pomagają to już
        inna bajka....Rozumiem Cię doskonale. W naszej sytuacji było
        tak: "Wy sobie dołóżcie do remontu mieszkania (kredyt na
        dożywocie tongue_out) a ja wam dołożę na wesele". Tak powiedziała ma
        przyszła teściowa. Porozmawiałam ze swoimi rodzicami, Oni chcieli
        zainwestować w nasze mieszkanie ale poprostu dali tyle ile mogli i
        powiedzieli że mamy robić z tym co chcemy.
        Minęło pół roku od obietnicy teściowej. Połowa rzeczy do domu
        zakupiona, pieniądze nasze wydane a ona n/t pieniędzy na wesele
        milczy. I co mamy zrobić? Ja powtarzam mojemu N, żeby się broń Boże
        nie upominał (bo wiem jak będzie - że się prosimy, że ona dała, że
        jest najmądrzejsza, najwspanialsza - blablabla). W sumie to sama nie
        wiem do końca za co opłacimy resztę przyjęcia ale nie zamierzam się
        prosić o te pieniądze. Wolę iść i gdzieś dorobić. Naprawdę. Szlag
        mnie tylko trafia jak patrzę na Jej Syna, któremu jest cholernie
        przykro.
        Przyszedł czas na zkup alkoholu, wpadamy z tymi kartonami do domu a
        ona, że o jejku jak już kupujemy coś to moglibyśmy powiedzieć, bo
        ona by nam dała pieniądze. No i na gadaniu się skończyło. Jakby
        chciała to od razu by dała.....
        I tak to właśnie jest jak się na kogoś liczy. Gdybyśmy wiedzieli, że
        to się tak skończy, poczekalibyśmy z remontem i zakupem mieszkania.
        Myśleliśmy, że na kogo jak na kogo ale na rodziców można liczyć ale
        życie pokazało, że jest inaczej.....przykre, żałosne ale co
        zrobić? uncertain

        Przepraszam za elaborat ale mnie natknęło aby też się wygadać, bo
        też mam czasami dość tej sytuacji....
    • listekklonu Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 08:12
      Rodzice nie mają obowiązku fundować wesela swoim dzieciom, szczególnie jeśli
      zwyczajnie ich na to nie stać. Rozumiem, że chcielibyście mieć wielkie wesele,
      ale na tym właśnie polega dorosłość - trzeba się przyzwyczaić do tego, że nie
      można dostać wszystkiego o czym się marzywink Branie kredytu na zorganizowanie
      wesela to zupełnie bezsensowny pomysł.
      Co do wtrącania się, najlepiej postaw sprawę jasno. Ślub i wesele to Wasza (w
      sensie Twoja i pana młodego) impreza i Wy będziecie decydować o tym, jak ma
      wyglądać, a także decydować o liście gości.
      • kol.3 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 08:22
        Przede wszystkim dobrze jest bardzo otwarcie porozmawiać ile jest
        pieniędzy, na wesele, czy rodzice chcą i mogą się dołożyć, kogo
        zapraszamy.
        Rodzice nie mają obowiązku dokładać, ale nie powinni obiecywać, że
        dołożą jeśli nie chcą tego zrobić.Jest to obrzydliwe i
        niewybaczalne, oznacza wystawianie kogoś do wiatru zwykle za 5
        dwunasta. Rodzice nie dokładający się do wesela nie mogą stawiać
        wygórowanych żądań co do zaproszenia swoich licznych znajomych i
        sąsiadów.
        • mala220 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 10:02
          nie chodzi o to, ze chcialabym miec wielkie wesele, tylko o to , ze skoro
          jednemu dziecku wesele zrobila, to i drugiemu choc troche powinna pomoc. a tak?
          nie ma mowy o pieniadzach na wesele, tylko o nowej fryzurze, ciuchach na
          wesele.. skoro nie ma kasy to skad wezmie na ubranie nowe? a jesli faktycznie
          nie ma, to niech powie otwarcie ze musimy sobie radzic sami. i to mnie boli
          tylko i wylacznie. my sobie poradzimy, tylko niech choc troche sie zainteresuje
          wlasnym synem, a nie mysli tylko o sobie. skoro corce pomogla to powinna stanac
          na glowie zeby i synowi pomoc jakos troche. i wiem ze teraz juz rodzice nie maja
          obowiazku wyprawiac wesel, to jest ich dobra wola. Ale po co gada ze pomoze, a
          potem tej pomocy nie ma? i tylko wszyscy sa rozczarowani?
          • paula2306 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 10:08
            Fakt, rodzice nie mają obowiązku finansowania dzieciom wesel. Ale
            jeśli pada z ich strony dobrowolna deklaracja, że pomogą finansowo w
            organizacji przyjęcia, to powinni pomóc. U nas jest podobna
            sytuacja. Tesciowie sami nalegali na spotkanie z moim rodzicami,
            żeby umówić się w jakiej części pomogą w finansowaniu wesela, bo
            CHCIELIBY nam pomóc (część finansujemy sami). Do tej pory jest
            cisza, mam wrażenie, że wycofali się ze swojej obietnicy, ale
            uważam, że powinni nam o tym powiedzieć.
            • mmmmarta Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 14:39
              Widzę, że nie tylko moja teściowa nie dotrzymuje słowa sad Wolałabym
              aby od razu powiedziała stanowczo nie bo nie mam, nie bo nie - a nie
              stawiała nas w tak głupiej sytuacji. I nikt nie miałby pretensji, bo
              jak mówiłam wcześniej - poczekalibyśmy z mieszkaniem. I również
              uważam, że rodzice nie mają obowiązku płacenia za cokolwiek.
              To jest smutne, odrażające i żenujące, najpierw się zgadzać a potem
              mieć to w nosie uncertain
              • kol.3 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 17:34
                Moja teściowa w swoim czasie nalegała na szumne wesele po kościelnym
                w restauracji bo chcieliby p a r t y c y p o w a ć w weselu itd.
                Słowo partycypować odmieniała przez wszystkie liczby i rodzaje i na
                tym się skończyło. Wszystko od a do zet opłacił mój ojciec.
            • sisigma Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 21:18
              Może tu chodzi o zwyczaj że wesele wydają rodzice panny młodej? Kiedyś tak było.
              Nie było żadnego dzielenia "od goscia" ani "po połowie" tylko całość fundowali
              rodzice jej. Za to młody płacił za suknie, transporty, obrączki, kwiaty, chyba
              też za alkohole itp.
              • dzidka-dwa Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 22:38
                mala220 - chyba piszesz o mojej teściowejsmile u nas tez wesele za dwa miesiące, teściowa ani razu nie wspomniała o pieniądzach, nie zapytała czy je mamy i czy sobie poradzimy. gdy postanowiliśmy kupić alkohol to wybuchła wielka afera, bo przecież ona powiedziała, że nam kupi wódkę. Tyle, że mówiła wszystkim wokół tylko nie nam. Myślę, że gdyby chciała pomoc - po prostu wyjęła by pieniądze i nam je dała. Przecież to wygodniejsze dla niej.
                Dziś przyjechała do mojej mamy, żeby porozmawiać o weselu. WRESZCIE!! I jaki był pierwszy temat? Jak śmieliśmy zaprosić siostrę gimnazjalistkę bez osoby towarzyszącej. Uwierzycie?? To dla niej priorytet. Bo gó..ara jest obrażona i my MUSIMY dopisać jej na zaproszeniu "z osobą towarzyszącą". Mówiąc oględnie - została niemalże przez nas wyśmiana. Staraliśmy się wytłumaczyć, że dla nas to dziecko i jak dziecko będzie traktowana. I co zrobiła teściowa?? Ano odjechała z piskiem opon. Wcześniej wykrzykując, że uczyniliśmy jej największą przykrość. Wyobrażacie sobie? Niezła akorka smile
                • mala220 Re: nerwa mam na tesciowa 24.05.08, 23:45
                  my dzis po raz eNty probowalismy porozmawiac o weselu smile skonczylo sie jak
                  zwykle- wielka histeria tesciowej, ze na kogo ona wyjdzie, bo obiecala
                  kolezance ze ja zaprosi a teraz z geby bedzie d.. robic smile ja juz sie poddaje,
                  nie ma sie co denerwowac, tylko chyba jej wspolczuc. Tylko najbardziej szkoda mi
                  mojego N. On wie, ze ja na rodzicow moge zawsze liczyc, i on tez (ma bardzo
                  dobry kontakt z moja mama), a jego rodzice? ograniczylismy gosci z jego rodziny
                  do minimum (tesciowa byla bardzo niezadowolona, ale o pieniadzach nic nie
                  wspomniala) Na spotkaniu z moja mama opowiadala jaka bardzie miala fryzure, wiem
                  ze chce ladnie wygladac, bo jest mama, no ale bez przesady. Moja mama troszke
                  jej dogadywala, ale mialam wrazenie ze ona jednym uchem wpuszcza a drugim
                  wypuszcza- grochem o sciane-doslownie. Skonczylo sie... na niczym. Nic nie
                  zostalo ustalone.
                  Ostatnio moj N mial lzy w oczach gdy chrzestna powiedziala mu zeby lepiej nie
                  liczyl na rodzicow. A on wtedy powiedzial ze jest mu strasznie przykro ze go tak
                  potraktowali.. I ma racje.. alez mi go zal! Ale nawet nie mozna porozmawiac z
                  nimi (rodzicami). Ojciec sobie, matka sobie, i zaraz sie kloca, matka wpada w
                  histerie, i tak kazda proba rozmowy. Tragedia. Po ktorejs z kolei rozmowie
                  tesciowa powiedziala zeby szedl do slubu w garniturze ktory kupil 2 lata temu
                  skoro nie ma pieniedzy na nowy(to tylko jeden z jej wspanialych pomyslow)--a ona
                  pojdzie w nowej garsonce smileAlbo zeby samochod sprzedal, ale o tym wczesniej
                  pisalam.
                  Ale tu juz sie chyba nic nie zmieni smile nie ma sie co denerwowac, bo tylko
                  wrzodow sie nabawie hehe. Taki typ i juz. Dobrze ze chociaz mieszkac bedziemy
                  oddzielnie smile))))))
                  • miriam1980 Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 00:04
                    Kiedy wyprawialismy swoje wesele, do glowy by nam nie przyszlo, zeby
                    oczekiwac jakichkolwiek pieniedzy od rodzicow. Jakos udalo sie Wam
                    zaoszczedzic na samochod, ale na wesele juz nie? Kobieta ma racje-
                    sprzedac auto. Uswiadomilam sobie, ze bycie gosciem na weselu, to
                    bardzo kosztowna sprawa - prezent, ubranie, fryzura, makijaz, dojazd
                    itd. Wcale sie Twojej tesciowej nie dziwie, ze sie tym martwi. Ona
                    tez ostatecznie bedzie na swieczniku jako matka pana mlodego.
                    Moim zdaniem, nie masz racji i przyjmujesz postawe roszczeniowa.
                    • mmmmarta Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 00:37
                      Miriam nie masz racji. Po pierwsze nie każdego stać nawet na
                      odłożenie na samochód - Was było to gratuluję, może Oni samochodu
                      nie mają.
                      Po drugie i najważniejsze - pamiętaj, że rodzice najpierw obiecali a
                      potem się brzydko mówiąc wypieli. To różnica aniżeli od początku
                      liczyć, że ktoś Ci coś da. Ale wiesz, to żenada, że najpierw ktoś Ci
                      coś obiecuje a potem ma to wszystko gdzieś i jeszcze kręci nosem! I
                      nie zauważyłam aby autorka wątku miała postawę roszczeniową, choć
                      powtarzam po raz kolejny tutaj, że rodzice NIE MAJĄ OBOWIĄZKU dawać
                      pieniędzy na wesele...Pzdr.
                    • mmmmarta Sprostowanie :) 25.05.08, 00:38
                      Miriam, przepraszam, nie zauważyłam wcześniej wzmianki o samochodzie
                      autorki wątku smile Co jednak nic nie zmienia.
                • tigerek206 Re: nerwa mam na tesciowa 29.05.08, 14:56
                  hehe, skad ja to znam, my slubujemy we wrzesniu i teściowa tez nie piśnie ani
                  słówka na temat kasy......mój N. ma troche odłozone ale czy to wystarczy to nie
                  wiemy???? najlepsze jest to , że pracuje w Niemczech i wiem że ma kaskę, bo u
                  nas ja trzymasmile ale my nie bedziemy sie prosić, tylko szkoda mi mojego N. bo ja
                  z rodzicami normalnie rozmawiam na temat kosztów wesela a on ma problem z mamą.
                  Dopiero niedawno sie dowiedziała jaką mamy orkiestere, salę ...itd. kompletnie
                  sie nie interesuje...przykresad
              • kol.3 Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 07:18
                Doładnie coś takiego obowiązywało: młody płacił za alkohole, kwiaty
                obrączki, transport itp. Tylko, że teściowie nie dołożyli grosza do
                niczego.
                • mala220 Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 10:27
                  na samochod odlozylismy bo nie bylo mowy o tym ze wesele bedziemy oplacac sami-
                  gdybysmy o tym wiedzieli, na pewno nie kupowalibysmy samochodu. A teraz szkoda
                  go sprzedac, poniewaz za duzo wyrzeczen nas kosztowal... oj jakos to bedzie..
                  pozdrawiam i dziekuje za odpowiedzi
              • mell24 Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 11:40
                sisigma napisała:

                > Może tu chodzi o zwyczaj że wesele wydają rodzice panny młodej? Kiedyś tak było
                > .
                > Nie było żadnego dzielenia "od goscia" ani "po połowie" tylko całość fundowali
                > rodzice jej. Za to młody płacił za suknie, transporty, obrączki, kwiaty, chyba
                > też za alkohole itp.

                Ale Pan Młody miał obowiązek zapewnienia lokum żonie - więc może jednak "po
                połowie" jest lepszym rozwiązaniem?tongue_out
                • mell24 Co jest z tymi teściowymi??? 25.05.08, 11:53
                  Mała, powiem Ci, że Twoja sytuacja aż tak tragiczna nie jesttongue_out U nas jest
                  jeszcze "lepiej"
                  Rodzice zdeklarowali, że zapłacą za nasz ślub/wesele po połowie - ja jestem
                  jedynaczką, więc moi rodzice już od dawna przewidywali taki wydatek, N ma troje
                  rodzeństwa ( siostra miała ślub 10 lat temu, brat 6). Był jeszcze do tego
                  problem mieszkania - rodzice N zaproponowali, że możemy mieszkać z nimi (
                  pomimo, że brat N z żoną już taką opcję "wykorzystali", skończyło się wielką
                  kłótnią, wyprowadzką jego żony, a później i on się wyprowadził - szkoda słów!),
                  a moi rodzice zaproponowali, że możemy zamieszkać w mieszkaniu po moich
                  dziadkach, które od 35 lat nie było remontowane ( więc na nas spadł obowiązek
                  remontu od podstaw).Rodzice N przystali na ten pomysł...
                  Niedługo nasz ślub, a teściowie nie mają kasy! W międzyczasie wzięli kredyt na
                  remont salonu i kuchni, kupili samochód za 50tys zł (!!!)a po naszym ślubie jadą
                  na wycieczkę do Ameryki Południowej (!!!)To wszystko w przeciągu dwóch lat!!!
                  N. ma straszny żal do rodziców, bo siostra dostała z okazji ślubu dom, samochód
                  i całe koszty wesela pokryli rodzice. Brat dostał działkę + koszty wesela i
                  samochód... A mój N. w ramach "wyprawki" nie dostał nic na dzień dzisiejszy..,A
                  rodzice powiedzieli mu, że niestety nie będą mogli nam dołożyć pieniędzy do
                  remontu, bo nie mają!!! I jak na to patrzeć? Rodzeństwo N dostało ile się dało,
                  a my zbieramy grosz do grosza na mega kosztowny remont! Cieszę się, że mamy
                  chociaż to mieszkanie do dyspozycji ( wiem, że nie każdy ma), ale z drugiej
                  strony jestem zażenowana zachowaniem rodziców N. Jak można tak traktować własne
                  dzieci - dwoje faworyzować, a trzecie olać???
                  Przepraszam za długi wywód, ale miałam potrzebę wygadania się sad
                  • grejfrutek Re: Co jest z tymi teściowymi??? 25.05.08, 13:01
                    Rodzice nie mają obowiązku "żyć" tylko dla dzieci, tym bardziej, że są dorosłe,
                    zakładają własne rodziny, mają też własne potrzeby. Może wreszcie po tylu latach
                    wychowywania chcą zrealizować własne marzenia? Trochę więcej zrozumienia.. jako
                    "młodzi" nie jesteśmy pępkami świata, nie wszystko nam się należy, czasem trzeba
                    samemu zapracować, by docenić.
                    • mell24 Re: Co jest z tymi teściowymi??? 25.05.08, 14:18
                      Oczywiście masz rację, ale biorąc pod uwagę deklarację pomocy, a później
                      wymówki, że nie ma, bo się żyje ponad stan i ponad własne możliwości - to już
                      nie jest tak oczywiste. U mnie w rodzinie od zawsze jest niepisana zasada, że
                      rodzice pomagają swoim dzieciom jak tylko mogą - a później na starość, mogą
                      również liczyć na pomoc - myślę, że to uczciwe!Moi rodzice nie rezygnują z
                      własnych marzeń - budują dom ( prawie skończony), co roku wyjeżdżają na
                      wycieczki - ale nie robią niczego na pokaz, tak jak teściowie ( samochód za dużą
                      kasę - żeby znajomi widzieli, niestety zgadza się z tą koncepcją także mój N,
                      więc to nie mój wymysł), którzy pozapożyczali się, nabrali kredytów. Ponadto jak
                      to jest - dwójce dzieci pomóc, a trzeciemu nic?to już chyba nie jest OK?Albo po
                      równo każdemu, albo nikogo, takie moje zdanie. Sytuacja w której jedno z dzieci
                      czuje się gorsze i niedocenione jest dla mnie niedopuszczalna, a konsekwencje
                      będą widoczne przez lata...moim zdaniem.
                      Pozdrawiam
                      • grejfrutek Re: Co jest z tymi teściowymi??? 25.05.08, 16:08
                        W Twojej rodzinie jest taka zasada, co nie uzasadnia postawy roszczeniowej, nie
                        wiem czy taka zasada też jest u Twojego N. Natomiast masz rację w kwestii
                        obietnic - nie powinni ich składać, jeśli nie wywiązują się z nich dlatego, że
                        znaleźli sobie inne "luksusowe" wydatki. Na Waszym miejscu nie prosiłabym się o
                        pieniądze, tylko zrezygnowała z mega drogiego remontu i pieniądze przeznaczyła
                        na wesele. A na remont jeszcze zarobiciesmile. Również pozdrawiam.
                        • mell24 Re: Co jest z tymi teściowymi??? 25.05.08, 22:26
                          grejfrutek napisała:
                          Na Waszym miejscu nie prosiłabym się o
                          > pieniądze, tylko zrezygnowała z mega drogiego remontu i pieniądze przeznaczyła
                          > na wesele. A na remont jeszcze zarobiciesmile

                          No właśnie nie jest do końca taktongue_out Moi rodzice dają nam pieniądze na wesele,
                          teściowie też coś dorzucili...Sęk w tym, że nie widzą problemu - dlaczego wydali
                          mnóstwo kasy na wesele dwójki pozostałych dzieci, urządzili im miejsce do
                          mieszkania ( dwa domy!!!!!!!!)i dali samochody ( również dwa - każdemu po
                          jednym), a nam nawet nie proponują pomocy w remoncie? Dodam, że remont jest
                          nieunikniony i nie jest możliwe wprowadzenie się do tego mieszkania ( głównie
                          względy higieniczne < łazienka - "lepiej niczego nie dotykaj", kuchnia - tynk na
                          ścianach dawno spadł>wink...
                          Nie chcę być roszczeniowa, a wiem, że tak to może wyglądać...ja po prostu nie
                          potrafię zrozumieć skąd różne traktowanie dzieci przez rodziców?!
                  • michal_powolny12 Re: Co jest z tymi teściowymi??? 27.05.08, 01:20
                    Samochód za 50 tys. to raczej pojazd średniej klasy więc nie ma
                    czego zazdrościć. Remont salonu i kuchni to też rzecz normalna.
                    Atrakcyjny urlop to też rzecz zwykła. A że nie mają przy tym kasy na
                    wesele syna? No cóż nie mają i już. Widzą że sym ma jakieś
                    oszczędności/kapitał więc wesele może zorganizować bez trudu.
                    Szcsególnie że wartość samochodu z roku na rok spada.
                    • mell24 Re: Co jest z tymi teściowymi??? 27.05.08, 10:06
                      michal_powolny12 napisał:

                      > Samochód za 50 tys. to raczej pojazd średniej klasy więc nie ma
                      > czego zazdrościć. Remont salonu i kuchni to też rzecz normalna.
                      > Atrakcyjny urlop to też rzecz zwykła. A że nie mają przy tym kasy na
                      > wesele syna? No cóż nie mają i już. Widzą że sym ma jakieś
                      > oszczędności/kapitał więc wesele może zorganizować bez trudu.
                      > Szcsególnie że wartość samochodu z roku na rok spada.

                      Człowieku - przede wszystkim naucz się czytać ze zrozumieniem - to wszystko co
                      piszesz to prawda, ale !!! oni na te wszystkie zakupy wzięli kredyt/
                      pożyczkę!!!! A o naszym weselu wiedzą od 1,5 roku i od samego początku
                      deklarowali pokrycie połowy kosztów wesela!!! A kapitał, który ma syn jest
                      przeznaczony na remont mieszkania ( jak z resztą pisałeś - normalna rzecz,
                      prawda???) Niestety samochód, remont i wycieczka - wszystko to na pokaz (
                      teściowie mają grupkę b.zamożnych znajomych, którym finansowo do pięt nie
                      dorastają), " zastaw się a postaw się"!
                      • annqaa mell24 27.05.08, 10:55
                        co do rodzicow twojego N.
                        zastanawiam sie nad jednym;> jesli maja tak bogatych znajomych i wszystko robia na pokaz, to nie interesuje ich to, ze beda "plotki" na wasz slub? ze tani, ze brzydki, ze to i tamto...
                        ze jesli ich tak interesuje co inni powiedza, to dlaczego nie zrobia wam dobrze (i sobie) aby WASZ SLUB byl wystawny, elegancki?
                        plotki to plotki...... ble ble...

                        jesli mowisz ze chca sie z dobrej strony pokazac, to co o nich pomysla ich znajomi, jesli ich ostatni syn mial "jakies tam wesele" i chyba teraz w Ich interesie jest wam pomoc, aby sie pokazac "na co nas stac".

                        tak teraz mysle.
                        sadze ze teraz w ta strone powinas isc, mowic do narzeczonego przy tesciowej;> przeciez szlak ja trafi smile
                        bo najwyrazniej nie myslala o tym w ten sposob, przeciez : ludzie tez patrza jak rodzice daja na synatongue_out
                        a teraz jak znow obiecaja ci pienidze, a nie wiem czy dadza czy nie - sama mowilas ze nie przyjmiesz.
                        i znow szlak trafi tesciowasmile
                        bo jak teraz chce pomoc (lub znow tak tylko mowi)- to juz jest za pozno... i to tylko jej wina

                        ok troszeczke pomieszalam. ale mniej wiecej tak mysle.

                        co do mojej tesciowej - wymysla wiele dziwnych rzeczy, a ostatecznie placic beda moj N i moi rodzice... dlatego nawet o jej pomyslach nie mysle, ale wiesz - przeciez ona chciala nam pomoc...

                        pozdrawiam Cie serdecznie
                        • mell24 Re: mell24 27.05.08, 12:30
                          annqaa napisała:

                          > co do rodzicow twojego N.
                          > zastanawiam sie nad jednym;> jesli maja tak bogatych znajomych i wszystko r
                          > obia na pokaz, to nie interesuje ich to, ze beda "plotki" na wasz slub? ze tani
                          > , ze brzydki, ze to i tamto...
                          > ze jesli ich tak interesuje co inni powiedza, to dlaczego nie zrobia wam dobrze
                          > (i sobie) aby WASZ SLUB byl wystawny, elegancki?
                          > plotki to plotki...... ble ble...

                          Wiesz, sęk w tym, że nie chcemy wesela wystawnego - już właściwie mamy wszystko
                          załatwione ( ale jeszcze nie opłacone), ale to co mamy też kosztujetongue_out kochana,
                          teściowej bardzo zależy żeby ślub był wystawny i elegancki - Ślub! Dlatego chce
                          żeby podczas mszy było przynajmniej kilku księży ( znajomi teściów), bo wtedy
                          ranga ślubu wzrasta (!!!!). Poza tym chce wysyłać zawiadomienia do wszystkich
                          możliwych znajomych, a także nieznajomych (!) no bo tylko jak kościół jest pełen
                          ślub w ogóle ma sens!!! ( pokazówka na maxa!). I jak tu jej zarzucić brak
                          zaangażowania?smile
                          >
                          > jesli mowisz ze chca sie z dobrej strony pokazac, to co o nich pomysla ich znaj
                          > omi, jesli ich ostatni syn mial "jakies tam wesele" i chyba teraz w Ich interes
                          > ie jest wam pomoc, aby sie pokazac "na co nas stac".

                          Przecież zawsze mogą powiedzieć, że syn i przyszła synowa zrobili po swojemu,
                          więc ślub (wesele) jest taki a nie innysmileA jeśli chodzi o wesele poprzedniego
                          syna...hmm...no wiesz, są gusta i guściki, o których sie nie dyskutujetongue_out
                          >
                          > tak teraz mysle.
                          > sadze ze teraz w ta strone powinas isc, mowic do narzeczonego przy tesciowej;
                          >
                          >Wiesz, generalnie nie chcę jej kompromitowaćsmile Mój Tata zawsze mówi,że jeśli
                          się ma i chce się dać komuś coś - to się daje, a jeśli nie, to nie - i nie można
                          patrzeć na innychsmile Na szczęście trzyma się tej koncepcjiwink
                          >

                          >
                          > pozdrawiam Cie serdecznie

                          Ja również i dzięki za wsparcie w tym ślubnym galimatiasietongue_out
                          • annqaa Re: mell24 27.05.08, 23:44
                            czyli tak jak napisalam pozniej
    • marta_s25 Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 16:39
      a czy tesciowa twoim zdaniem na weselu syna powinna wygladac jak
      kopciuch? czy to takie nadzwyczajne ze kobieta chce isc do fryzjera
      i kupic ubranie? moze ma w worku przyjsc na slub i wesele? wtedy
      bylaby 'dobra' tesciowa. a czy to obowiazek rodzicow sponsorowac
      slub i wesele? a moze nie ma zwyczajnie pieniedzy? czy ma sie
      zapozyczyc? w zyciu nie wymagalabym od rodzicow pieniedzy na
      wesele,ani tym bardziej nie oczekiwala ze jak nie maja-to niech
      pozycza i mi dadza. my za slub i wesele sami placilismy, a rodzice,
      dziadkowie,etc dali nam po prostu pieniadze po slubie-jako prezent.
      a jesli was nie stac na wesele, to po co organizujecie cokolwiek?
      przeciez czyms za to trzeba bedzie placic?
      • marta_s25 Re: nerwa mam na tesciowa 25.05.08, 16:47
        ps
        a przyszly maz chyba powinien z mama porozmawiac, jesli ta obiecala
        pomoc finansowa. to proste. zaoszczedzilby tobie nerwow i nie byloby
        ci moze tak zal.
        • mala220 Re: nerwa mam na tesciowa 26.05.08, 10:14
          to nic dziwnego ze mama chce ladnie wygladac na weselu syna- i nie mowie ze ma
          isc w worku. Napisalam tylko ze powinna sie bardziej zainteresowac wlasnym synem
          a nie myslec o sobie (syn nie ma garnituru do slubu, ale mama bedzie ladnie
          wygladac) i to jest fair?
          chodzi mi tylko o ta niesprawiedliwosc. obiecywala pieniadze, potem nie
          wywiazuje sie z umowy. Ok, jestesmy dorosli, rozumiemy ze czasem ktos moze nie
          miec pieniedzy, i nie ma w tym nic dziwnego, tylko niech nam to powie! bo na
          razie wychodzi na to ze nie ma pieniedzy zeby dolozyc do wesela, ale na swoje
          wydatki ma.
          Mell24 zgadzam sie z Toba, mamy podobne sytuacje, chodzi tu o traktowanie
          naszych N przez rodzicow. Tesciowa corce wyprawila wesele- to i synowi powinna
          pomoc, jak nie finansowo, to chociaz powinna wesprzec go slowem, powiedziec ze
          cos sie wymysli, ze jakos to bedzie. A nie ze "jak nie masz na wesele to
          sprzedaj samochod"..
          Moim zdanim cos tu jest nie tak.
          Przyszly maz wielokrotnie rozmawial z mama o pieniadzach, ktore kiedyc oferowala
          ale skonczylo sie na wielkiej histerii.
          • mloda.81 Re: nerwa mam na tesciowa 26.05.08, 12:45
            Przykre kiedy rodzice traktują różnie swoje dzieci... Przecież
            kochają je tak samo mocno...
            Gdybym była na Twoim miejscu... Pewnie sami z N zorganizowalibyśmy
            wesele nie prosząc o "obiecane" pieniądze; pewnie nie było by to
            weselicho jak się patrzy, ale może większe przyjęcie, może nie z
            orkiestrą tylko DJem...
            Można w wielu miejscach "obciąć" wydatki, musicie tylko się
            zastanowić. Suknia wcale nie musi być mega droga, a garnitur PM może
            być do wielokrotnego użytku.

            A, i żadnych koleżanek teściówki - to bym powiedziała głośno i samej
            zainteresowanej!

            W moim przypadku jest inaczej. Przyszła teściowa dałaby wszystko
            swoim dzieciom (choć Jej samej się nie przelewa) i na szczęście nie
            ma tendencji do bycia w centrum uwagi.

            Dacie radę i nie proście się o kasę (bo wtedy to będzie gadania).
            Jak nie chce niech nie daje.
          • mell24 Re: nerwa mam na tesciowa 26.05.08, 13:32
            mala220 napisała:



            > Mell24 zgadzam sie z Toba, mamy podobne sytuacje, chodzi tu o traktowanie
            > naszych N przez rodzicow. Tesciowa corce wyprawila wesele- to i synowi powinna
            > pomoc, jak nie finansowo, to chociaz powinna wesprzec go slowem, powiedziec ze
            > cos sie wymysli, ze jakos to bedzie. A nie ze "jak nie masz na wesele to
            > sprzedaj samochod"..
            > Moim zdanim cos tu jest nie tak.
            > Przyszly maz wielokrotnie rozmawial z mama o pieniadzach, ktore kiedyc oferowal
            > a
            > ale skonczylo sie na wielkiej histerii.
            Właśnie w takich sytuacjach zastanawiam się czy rodzice na pewno kochają
            wszystkie dzieci tak samo...skoro jednych faworyzują, a drugich traktują jakby
            co najmniej nie byli ich dziećmi...Wiesz, mała, chyba faktycznie nie ma co
            prosić o pieniądze - trza mieć honorwinkMój N. nie rozmawiał na ten temat z
            rodzicami - może pójdą po rozum do głowy?a jeśli nie, to na szczęście zawsze
            możemy liczyć na moich rodziców...
            A ponadto wiesz kto u nas naciskał na weselicho? Nie ja, nie moi rodzice ani
            nawet Narzeczony...a teściowie!!!! Bo taka tradycja!!! Bo jak miałoby nie być
            wesela?????? Skandal by był i tyletongue_out Ja chętnie zrobiłabym obiad dla rodziców,
            rodzeństwa i chrzestnych, ale przecież to się nie godzi... uncertain Czy coś w stylu
            "tak źle i tak niedobrze"...
            Ale trzymajmy się!!!
            • mell24 Re: nerwa mam na tesciowa 26.05.08, 13:34
              Dodam, że zgodziliśmy się na wesele, bo rodzice/teściowie zdeklarowali pomoc
              finansową - w przeciwnym wypadku byłby obiad.
            • annqaa Re: nerwa mam na tesciowa 27.05.08, 11:06
              mell
              czyli tak jak wczesniej pisalam,
              weselicho jest dla tesciow!! wiec rob obiad, a jak chca sie pokazac swoim znajomym - kurcze to jest wasze wesele!! a nie waszych tesciow - to niej placa za to.

              moja droga!!
              ty placisz za to, twoi rodzice za to placa, twoj N.
              wiec ostateczne slowo masz TY!! a ty nie chcesz weselicha, nie chcesz placic za to. wiec rob tak jak ci serce dokazuje.

              mala220
              musisz zrozumiec, ze sa tacy ludzie, ktorzy isteresuja sie wylacznie soba - tesciowa pomimo, ze ma szafe pelna ciuchow musi kupic nowe, sama nie moze sobie uczesac wlosow itd.
              nie itresesuje jej dobro syna, ale jak sama wypadnie na Waszym slubie...

              mnie u tesciowej jeszcze inne rzeczy denerwuja, jeszcze jestem spokojna, choc coraz czesciej mam ataki zlosci - trzeba sie trzymac dziewczyny, inaczej bedzie zle...

              pozdrawiam Was
          • marta_s25 Re: nerwa mam na tesciowa 26.05.08, 19:12
            wydaje mi sie ze troche przemawia przez ciebie zazdrosc-rodzenstwo
            twojego N dostalo, a my nie. N nie ma garnituru na slub,
            organizujemy wesele, ale nie mamy na to pieniedzy, bo tesciowa
            obiecala, a nie dala...dla mnie kompletnie nie z tego swiata. moze
            po prostu zachowajcie sie WY jak dorosli, skoro rodzice nie
            potrafia, i zajmijcie sie przygotowaniem i samymi soba. zachowajcie
            energie na slub i wesele oraz na przyszle zycie razem, a nie na
            tesciowe, z ktorymi moim zdaniem powinni porozmawiac wasi N, bo to
            ich matka.
    • anka7961 Re: nerwa mam na tesciowa 26.05.08, 15:18
      a jak Ona (teściowa) chce zrobić coś po swojemu to nie możesz
      powiedzieć NIE ?!?!?!

      Moja Teściowa też ma różne wg Niej "fantastyczne" pomysły, ale jako
      osoba asertywna umiem się obronić i zrobić po swojemu.

      Dziewczyny, to Wasze wesela, a nie Waszych Rodziców, Teściowych,
      Teściów, Sąsiadów etc... To Wy decydujecie kogo zapraszacie, jaka
      bedzie muzyka, jaką sukienkę kupicie itd...
    • chicarica Re: nerwa mam na tesciowa 28.05.08, 10:17
      Wg jakiejś tam tradycji za wesele płaci rodzina panny młodej. Pana młodego - za
      alkohol, samochód, obrączki i opłaty.
      Rodzice nie mają obowiązku fundować wesela, ale skoro nie fundują, to niech nie
      zapraszają swoich koleżanek. Proste.
    • arielta Re: nerwa mam na tesciowa 29.05.08, 00:13
      W tej sytuacji ja osobiście zrezygnowałabym z wesela.
      Ograniczyłabym się do do obiadu dla najbliższej rodziny i
      sprawdzonych znajomych. Góra 30 osób z wyłączeniem gimnazjalistek i
      ich zasmarkanych wielbicieli.

      Wyjaśniłabym osobom oczekującym wesela z rozmachem, że pieniądze
      zainwestowaliście w samochód i remont mieszkana ufundowanego przez
      Twoich rodziców, a teściowa wycofała się z wcześniejszych deklaracji
      współfinansowania imporezy.
      Pomysł sprzedania samochodu i odłożenia remontu uważam za
      absurdalny, chyba, że zależy Ci na tym, aby teściowa zrobiła dobre
      wrażenie i mogła zabłysnąć koafiurą w licznyc
      m gronie swych koleżanek i znajomych. W pierwszej kolejności swoje
      racje wyłożyłabym teściowej z uśmiechem na ustach. Asertywności
      życzę.
Pełna wersja