sprawy finansów...czy to normalne?

28.05.08, 10:12
Witam,
Ja już nie wiem czy za dużo wymagam, ale sytuacja wygląda tak:
Oboje z narzeczonym pracujemi i prawie w całości płacimy za nasze
wesele. Kupujemy mieszkanie, więc mamy sporo wydatków. Moja mama
która jest sama i która zarabia ok 1700zł/netto w prezencie ślubnym
sponsoruje nam orkiestrę, fotografa i chór w kościele. Rodzice
narzeczonego natomiast, którzy mają wspólnie ok. 2800zł/netto i
którzy dorabiają czasem za granicą nic nie dokładają do wesela.
Zamiast tego urządzają malowanie, kupują meble i inne rzeczy do domu
żeby rodzina która do nich przyjedzie widziała jacy to
oni "zamożni"...
Wkurza mnie to!!
Czy słusznie??
Pozdrwiam
    • aska90 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 10:27
      Niesłusznie!!!
      Rodzice mają PRAWO, nie obowiązek, pomóc dzieciom, jeśli takie jest ich,
      rodziców, życzenie.
      Dwoje dorosłych ludzi, zakładam, że samodzielnych ludzi postanowiło wziąć ślub i
      wyprawić, a ogląda się na rodziców? No coś tu chyba nie tak.
      Poza tym zaglądać komuś do portfela i decydować, na co mu wolno wydać i ile?
      Wybacz, ale to elementarny brak kultury.
    • olimpia_b81 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 10:30
      Dziewczynko ile ty masz lat?Ciesz sie,ze kto Ci pomaga anie jeszcze nosem krecisz!Jak sie chca pokazac - ich sprawa,ty na tym skorzystasz!
      Moglaby to Twoja przyszla tesciowa przeczytac jaka jest super-wdzieczna!!Wiele dziewczyn by skakalo z radosci za taki prezent!
      • babeczka15 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 08.07.08, 08:15
        Olimpio za jaki prezent? Za brak prezentu?
    • kasprowy.wierch Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 10:32
      A co ci do tego jak twoi przyszli tesciowie wydaja swoje ciezko zarobione pieniadze? Ich pieniadze - moga sobie z nimi robic co im sie tylko podoba. Gdyby przyszla tesciowa wcinala sie na co ty wydajesz swoja kase, przypuszczam ze bys ja przepedzila. Idz do pracy i zapracuj sobie na swoje potrzeby a nie ogladaj sie na osoby trzecie. Bezczelnosc rozliczac tesciow z ich zarobkow.
    • mugatu Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 10:33
      Widać, że jesteś świetnie poinformowana w zarobkach Twoich teściów.
      Moim zdaniem to są rodzice narzeczonego i on powinien z nimi
      rozmawiać na ten temat. Wypominanie komuś, że się nie dokłada jest
      moim zdaniem nie na miejscu. My finansujemy sami i do głowy by mi
      nie przyszło żeby wymagać, żeby rodzice jedni lub drudzy coś nam
      sponsorowali. Robi się takie wesele na jakie nas stać, bez liczenia,
      że ktoś nam coś da.
      A co tej sytuacji to jeśli tak bardzo Ci to przeszkadza to poproś
      narzeczonego o porozmawianie z rodzicami. Nic nie piszesz czy w
      ogóle ten temat był poruszany z nimi. Może oni nie patrzą innym do
      kieszeni tak jak Ty i nie widzą jaki to ciężar finansowy dla Twojej
      mamy.
      P.S. Swoją drogą to ona ma na jedną osobę więcej niż oni jeśli już
      tak ich rozliczasz.
    • koizumi_r Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 10:38
      dla mnie dziwne, ale rodzice są różni. twoja mama ma tak naprawdę, miesięcznie
      dla siebie więcej niż rodzice twojego N na siebie. Nie rozumiem tylko tego
      remontu. fakt nie mają obowiązku wam pomagać... ale tak nakazuje grzeczność-
      skoro nie chcą wam pomóc to niech się też wstrzymają z remontem- bo to boli
      kiedy wy się gimnastykujecie jak za wszystko zapłacić. u mnie pewnie będzie tak,
      że moi rodzice będą chętni do pomocy a rodzice mojego chłopaka (właściwie jego
      mama z mężem) niekoniecznie. na szczęście pewnie sami sfinansujemy sobie całą
      imprezę. rodzice mojego ukochanego prędzej pokażą jacy to są "dziani" ale cóż
      można na to poradzić??
      P.S. ma nadzieję, że chociaż nie mają specjalnych wymagać?? typu jak piszą inne
      forumowiczki, żeby zaprosić ich znajomych
      • maiwlys Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 11:02
        Ech bez sensu, nie chą to nie pomagają. To raczej twój narzeczony
        powinien się wyżalić, a jak tak bardzo chcecie żeby wam pomogli to
        może niech przyszły małżonek sam im powie, że potrzbujecie pomocy
        finansowej rowniez od nich bo sami nie dacie rady, może oni myslą,
        że sami organizujecie i nikt wa m nie pomaga?
        A remonty ludzie najczęściej robia przed weselami, komuniami itp. smile
        i nie wynika to z pokazania "jacy jesteśmy zamożni" tylko chęci
        przyjęcia gości w godnych warunkach smile
    • aniasa1 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 18:08
      Pewnie dlatego ze potrzebujecie teraz mnostwo kasy, i ze po cichu liczyliscie
      na pomoc to tak drazni ich remont. MOgliby ale nie musza. To fakt. Zgadzam sie z
      tymi co mowia ze to ich kasa i ich decyzje, ale rodzice powinni widziec tez
      Wasze potrzeby. W koncu to impreza rodzinna, ich rodzina tez tam bedzie. W oncu
      to wesele ich syna, mogliby mu pomoc.....
      • skara Re: sprawy finansów...czy to normalne? 28.05.08, 19:49
        Czegoś nie rozumiem. Ci rodzice remontują dom młodym czy sobie? Jak
        młodym to uważam, że to wielka pomoc i super gest - takie rzeczy są
        bardzo drogie. A jak sobie to w sumie ich sprawa. Może nie dają bo
        nie chcą albo nie mają (bo np. zaciągneli kredyt, o którym nie
        wiecie). Jak Cię to boli to niech narzeczony z nimi porozmawia. I
        nie przejmuj się, różne układy zobaczysz na świecie.
        • mell24 Mama pokazała klasę...a teściowie...no cóż... 28.05.08, 19:57
          tak to już chyba jest z teściami, że wiele rzeczy mają w du...Może się mylę, że
          doświadczenie tak pokazuje ( niestety nie tylko moje). Fajnie, że Twoja Mama Wam
          pomaga - a teściów i ich brak pomocy bym olała na zasadzie " nie to nie, łaski
          bez"tongue_out Nie ma co sobie głowy nimi zaprzątać - są w życiu ważniejsze sprawysmile
          • hilda1007 Re: Mama pokazała klasę...a teściowie...no cóż... 28.05.08, 20:00
            Jeśli potrzebujecie pomocy, to raczej nie bierzcie ślubu.
            • mell24 Re: Mama pokazała klasę...a teściowie...no cóż... 29.05.08, 10:13
              hilda1007 napisała:

              > Jeśli potrzebujecie pomocy, to raczej nie bierzcie ślubu.

              Dobrze, że moi rodzice nie mają takiego podejścia...współczuję Twoim przyszłym
              dzieciom, bo będą pewnie brać ślub w wieku 50lat, biorąc pod uwagę rosnące z
              roku na rok ceny organizacji ślubu. A i Ty pewnie na starość umrzesz w czterech
              ścianach, bo przy takim egoistycznym nastawieniu nikt Ci pomocy nie udzieli.
              • sol_bianca Re: Mama pokazała klasę...a teściowie...no cóż... 29.05.08, 10:31
                nie trzeba robic hucznego wesela, jesli kogos na to nie stac.
            • jayin Re: Mama pokazała klasę...a teściowie...no cóż... 29.05.08, 11:15
              i coś w tym jest.

              jeśli się patrzy rozsądnie i logicznie, a nie z emocjami.
          • maiwlys Re: Mama pokazała klasę...a teściowie...no cóż... 29.05.08, 10:49
            mell24 napisała:

            > tak to już chyba jest z teściami, że wiele rzeczy mają w du...Może
            się mylę, że
            > doświadczenie tak pokazuje ( niestety nie tylko moje).

            Nie generalizujmy. Ja mam super teściów. Nie dośc, że sami
            powiedzieli że nam pomoga finansowo (mam nadziję, że nie będziemy
            musieli korzystać) to przyszła teściowa wiele spraw się dowiaduje i
            tez czasami załatwia (bo mieszka tam gdzie będzie wesele).
    • aniaoam Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 10:08
      To pieniądze Twoich teściów, sami decydują co z nimi zrobią.
      Obiecali Wam pomoc a teraz się wymigują? - jeśli nic nie obiecywali -
      są w porządku. A to że liczyliście na wsparcie finansowe - to Wasz
      problem.
      Wiesz jaki planują dla Was prezent z okazji ślubu??? może przebiją
      Twoją mamę?
      • nati.82 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 10:17
        Rodzice mojego męża też nie dali złotówki. Przykro mi było tylko ze względu na
        niego, bo moi rodzice i pomogli finansowo, i dali prezent. Ale jak to się mówi:
        od teściów nic nie chcę i przynajmniej mi nigdy nie powiedzą, że coś było za ich
        pieniądze.
    • madziaq Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 10:24
      Ostatnio było kilka wątków o finansach. Wszyscy tak piszą, że to rodziców
      sprawa, co zrobią ze swoimi pieniędzmi i jak chcą robić remont w domu albo
      popłynąć w rejs po Amazonce zamiast wesprzeć swoje dzieci w orghanizacji wesela
      yo ich sprawa i nikt nie ma prawa mieć o to najmniejszej pretensji. Teoretycznie
      tak, ALE... Nie ma obowiązku np pamiętania o urodzinach swoich dzieci, kupowania
      im prezentów na gwiazdkę itp. Ba, nie ma w ogóle obowiązku utrzymywania kontaktu
      z dziećmi. Nie ma równiez obowiązku, żeby traktować swoje dzieci równo, jeśli ma
      się więcej niż jedno. Tylko nie mówcie, że nie poczułybyście się źle, gdyby np
      na wigilii rodzinnej zabrakło dla Was prezentu, a rodzice czy teściowie
      zafundowaliby sobie albo Waszemu bratu czy siostrze super wyjazd w Alpy na
      narty. Ich kasa? Ich. Mają prawo? Mają. Ale czy to jest w porządku? IMHO - nie jest.

      Oczywiście sprawy finansów trzeba uzgodnić. Nie każdego stać, żeby finansować
      całe wesele swoich dzieci, niektórych nawet nie stać, żeby się w jakiś istotny
      sposób do niego dołożyć. Ale myślę, że jakieś wsparcie - finansowe czy
      organizacyjne... powinno być. MOże to moja rodzina jest jakaś dziwna...
      • hanulllka Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 10:47
        Madziag, popieram. Jestem podobnego zdania. I tak jak my liczymy teraz na pomoc
        rodziców, tak za jakiś czas na naszą będą liczyć nasze dzieci. I ja im nie
        odmówię. I możecie sobie gadać co chcecie, uważam, że rodzice są po to żeby
        kochać, wspierać i pomagać!
        • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 11:02
          hanulllka napisała:
          I ja im nie
          > odmówię. I możecie sobie gadać co chcecie, uważam, że rodzice są po to żeby
          > kochać, wspierać i pomagać!

          Święte słowa!!! i nie chodzi tu wyłącznie o wsparcie materialne, bo każdy daje
          ile może i ile chce...gorzej, jeśli mógłby, ale nie chce.
          Ale wiecie...na to można też spojrzeć z drugiej strony. Tzn. przyszła pomoc
          rodzicom. Emerytury nie są dziś szczególnie wysokie. Wyobraźcie sobie taką
          sytuację : biedni rodzice na emeryturze ledwie wiążący koniec z końcem i
          zbierający grosz do grosza...i ich bogate dzieciaki, które kupują samochód,
          remontują mieszkanie, wyjeżdżają w drogą podróż - wiecie jak w takiej sytuacji
          reaguje ogół społeczeństwa???? Wyrodne dzieciaki!!! Dlaczego dzieci mają
          obowiązek wspomagać starych rodziców, kiedy ci sobie nie radzą, ale kiedy dzieci
          potrzebują wcześniej pomocy, to mówi się, że rodzice nie mają obowiązku
          "sponsorować" wesela dzieci i pomagać im finansowo? A skąd te dzieci mają
          czerpać przykład jeśli nie z rodziców, którzy pokazują , że nie powinno się
          myśleć wyłącznie o własnych przyjemnościach?
          Oczywiście, pieniądze rodziców - niech robią z nimi, co im się podoba, ale na
          przyszłość nie ma co się burzyć, jak rodzice będą skrobać tynk ze ścian...
          Brutalnie napisane...ale czy nie jest właśnie tak?
          • aska90 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 11:25
            Naprawdę nie widzisz różnicy między zasponsorowaniem zachcianki młodych, w pełni
            sprawnych, mogących zarobić na swoje wesele ludzi a pomocą schorowanych, starym
            rodzicom, którzy są zdani na twoją łasę i niełaskę? Od jednej nocy uzależniasz
            przyszłe stosunki między rodzicami a dziećmi? Chciałabyś być z człowiekiem,
            który nie wyciągnął ręki do rodziców tylko dlatego, że ci nie sfinansowali mu
            wesela?

            Dlaczego dzieci mają
            > obowiązek wspomagać starych rodziców, kiedy ci sobie nie radzą, ale kiedy dziec
            > i
            > potrzebują wcześniej pomocy, to mówi się, że rodzice nie mają obowiązku
            > "sponsorować" wesela dzieci i pomagać im finansowo?
            Ano dlatego, że rodzice już majątek na swoje dzieci wydali. Ich dzieci wydadzą
            na swoje dzieci, ale rodzicom też są coś "winni". Nie wiem jak ty, ale ja swoim
            rodzicom zawdzięczam wędkę, czyli wykształcenie, ryby,czyli zachcianki potrafię
            już sobie sama złowić. Jeśli tego nie rozumiesz, trudno.

            A skąd te dzieci mają
            > czerpać przykład jeśli nie z rodziców, którzy pokazują , że nie powinno się
            > myśleć wyłącznie o własnych przyjemnościach?
            I doprawdy rodzice cały czas tacy samolubni czy tylko z okazji wesela dzieci to
            zauważyły?


            > Brutalnie napisane...ale czy nie jest właśnie tak?
            Uchowaj mnie, Boże, od takich ludzi - gros z nich to katolicy - z resztą poradzę
            sobie sama.
            • aska90 schorowanych - schorowanyM n/t 29.05.08, 11:26
            • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 11:49
              aska90 napisała:

              > Naprawdę nie widzisz różnicy między zasponsorowaniem zachcianki młodych, w pełn
              > i
              > sprawnych, mogących zarobić na swoje wesele ludzi a pomocą schorowanych, starym
              > rodzicom, którzy są zdani na twoją łasę i niełaskę? Od jednej nocy uzależniasz
              > przyszłe stosunki między rodzicami a dziećmi? Chciałabyś być z człowiekiem,
              > który nie wyciągnął ręki do rodziców tylko dlatego, że ci nie sfinansowali mu
              > wesela?

              Ten post to była taka mała prowokacja... Jeśli chodzi o mnie - to w ogóle nie
              biorę pod uwagę możliwości "olania" własnych rodziców. Moi rodzice całym sercem
              pomagają rodzicom własnym, ale również mi i mojemu N - niestety nasza sytuacja
              też nie jest kolorowa, bo jeszcze nie zarabiamy stałych pieniędzy i każdy grosz
              się dla nas liczy ( ta sytuacja zmieni się już niebawem - kwestia zarabiania).
              Nie chodzi o fundowanie wypasionego wesela... Nie mogę jednak pogodzić się z
              faktem, że teściowie szastają pieniędzmi na prawo i lewo ( samochód, remont,
              wycieczka do Ameryki Południowej),a my siedzimy z moimi rodzicami i zastanawiamy
              się jak rozegrać logistycznie kwestie finansów, a teściowie szaleją i mają to
              gdzieś! A za roczek, dwa emerytura!!!I co wtedy? Dziś zaciągnięte kredyty trzeba
              będzie spłacić, a skąd wziąć pieniądze na życie? Dlaczego o tym nie myślą?

              • aska90 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 29.05.08, 12:02
                niestety nasza sytuacja
                > też nie jest kolorowa, bo jeszcze nie zarabiamy stałych pieniędzy i każdy grosz
                > się dla nas liczy ( ta sytuacja zmieni się już niebawem - kwestia zarabiania).
                Ale w tej sytuacji masz kilka wyjść. Możesz zrezygnować z wesela na rzecz
                przyjęcia. W końcu chyba liczy się ślub. A jeśli ważniejsze jest wesele, do
                czego masz prawo, pozostaje przełożyć wesele i zarobić na nie.

                a teściowie szaleją i mają to
                > gdzieś!
                Ale oni naprawdę nie muszą spełniać waszego marzenia o weselu. Twoi rodzice żyją
                dla was, i mają do tego prawo, a rodzice narzeczonego mają ochotę mieć coś dla
                siebie. I trzeba przyjąć do wiadomości, że obydwie pary rodziców mają rację i
                mają do tego prawo. Po prostu. Czy rodzice narzeczonego zabraniają wam marzeń o
                weselu?

                Dziś zaciągnięte kredyty trzeb
                > a
                > będzie spłacić, a skąd wziąć pieniądze na życie? Dlaczego o tym nie myślą?
                Rozmawialiście z nimi o tym? Wyjaśniliście z czym się wiąże zaciągnięty kredyt?
                Może warto usiąść i przeanalizować na spokojnie sytuację rodziców narzeczonego i
                waszą. Na spokojnie, bez pretensji i wytykanie, ze twoi rodzice współfinansują
                wesele, a narzeczonego się do tego nie rwą.
                Rozmowa przede wszystkim, ale spokojna i rzeczowa.

                Z własnego ogródka dodam tylko, że pomagaliśmy już rodzicom [jednym i drugim]
                spłacać kredyty, ba nasi rodzice też nawzajem się już spłacali. Ale wzięli je po
                rodzinnej dyskusji, po analizie sytuacji. Z "niepokojem" czekam, aż czworo
                rodziców postanowi zamieszkać razem. No to już będzie chore i w przyrodzie się
                nie zdarza;D

                • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 09:30
                  aska90 napisała:


                  > Ale w tej sytuacji masz kilka wyjść. Możesz zrezygnować z wesela na rzecz
                  > przyjęcia. W końcu chyba liczy się ślub. A jeśli ważniejsze jest wesele, do
                  > czego masz prawo, pozostaje przełożyć wesele i zarobić na nie.

                  Teściowie parli zarówno na nasz ślub ( pytania o termin pojawiały się już dwa
                  lata temu) i na wesele ( bo przecież nie wypada nie robić wesela). Ostatecznie
                  sama też stwierdziłam, że to dobry pomysł, kiedy zdeklarowali w rozmowie z moimi
                  rodzicami, że dzielą się kosztami po połowie ( taki "prezent" z okazji ślubu).
                  >
                  > a teściowie szaleją i mają to
                  > > gdzieś!
                  > Ale oni naprawdę nie muszą spełniać waszego marzenia o weselu.

                  Ja i mój N. nigdy nie marzyliśmy o weselu - ja chciałam przyjęcie - obiad, kawka
                  i do domuwinkOstatecznie się na nie zdecydowaliśmy, ale to już :patrz wyżejwink

                  I trzeba przyjąć do wiadomości, że obydwie pary rodziców mają rację i
                  > mają do tego prawo.

                  Mają, oczywiście. Szkoda tylko, że teściowa już dziś cierpi na migrenę jak myśli
                  o emeryturze, wielkim domu do utrzymania i spłacaniu kredytów...Po to teraz
                  szaleją, żeby za chwilę cierpieć na depresję, bo nie ma kasy? Bo ciało chciało?
                  >

                  > Rozmowa przede wszystkim, ale spokojna i rzeczowa.

                  Też bym tak sobie poradziłasmile Ale myślę, że to sprawa rodziców N i jego samego-
                  ja nie zamierzam w nią wnikaćwink
                  >

                  Ale wzięli je po rodzinnej dyskusji, po analizie sytuacji.

                  A rodzice N zrobili całej rodzinie "niespodziankę"smile
                  >
                  • shellerka Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 11:23
                    a jaki posag wnosisz do rodziny meza? nie wiesz ze wesele organizuje rodzina
                    panny mlodej? dziewczyno, nie stac cie na wesele, to nie rob, a nie z
                    pretensjami do tesciow. ja po swoich nie spodziewalam sie niczego i dobrze mi to
                    zrobilo.
                    • miska_malcova Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 12:11
                      >>Witam,
                      Ja już nie wiem czy za dużo wymagam, ale sytuacja wygląda tak:
                      Oboje z narzeczonym pracujemi i prawie w całości płacimy za nasze
                      wesele. Kupujemy mieszkanie, więc mamy sporo wydatków. Moja mama
                      która jest sama i która zarabia ok 1700zł/netto w prezencie ślubnym
                      sponsoruje nam orkiestrę, fotografa i chór w kościele. Rodzice
                      narzeczonego natomiast, którzy mają wspólnie ok. 2800zł/netto i
                      którzy dorabiają czasem za granicą nic nie dokładają do wesela.
                      Zamiast tego urządzają malowanie, kupują meble i inne rzeczy do domu
                      żeby rodzina która do nich przyjedzie widziała jacy to
                      oni "zamożni"...
                      Wkurza mnie to!!
                      Czy słusznie??
                      Pozdrwiam <<

                      Wybaczcie spostrzeżenie, ale zauwazyłam u kilku osób mocno
                      roszczeniową postawę wobec rodziców i teściów. Sorry, ale mnie to
                      szokuje. Wesele, to ogromny wydatek. Nie można oczekiwać, że
                      rodzice/teściowie go pokryją. Nie róbcie wesela i już! Zróbcie
                      przyjęcie.
                      • fruzia01 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 12:47
                        och miska_malcova, piszesz tak, jakby wesele było tylko i wyłącznie fanaberią
                        młodych; ale w polskiej kulturze wesele jest zakorzenione od dawien dawna;
                        rodzice i reszta rodziny często (myślę że w 99% przypadków) oczekują, że skoro
                        będzie ślub to będzie i wesele; jeśli rodzicom mocno zależy na tej imprezie, a
                        młodzi finansowo stoją kiepsko, to uważam, że rodzice powinni się dołożyć
                    • premeda Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 12:47
                      Wg tradycji to owszem rodzina młodej organizuje wesele ale młody
                      zapewnia lokum. Chyba lepiej by na tym wyszła, oni wesele a teście
                      mieszkanie smile Czy ma za duże wymagania nie wiem. Od przyszłej
                      teściowej usłyszałam kiedyś, że za swoich gości muszę sobie
                      zpałacić, a ja jej na to, że dobra jak trzeba będzie to zapłacę też
                      za rodzinę młodego. Sama wystartowała do siostrzeńca na wesele bez
                      prezentu i nawet bez kwiatków, dobrze że pomyślałam wcześniej, że
                      zawsze mogę dać kwiaty od nas dwojga. I tak mamusia z dwójką synów i
                      dziewczyną jednego z nich załapała się na bukiet kupiony przez tę
                      dziewczynę smile W prezencie dawaliśmy lodówkę, więc chyba też go
                      potraktowała jako wspólny, zarobiła nawet, bo połowę kasy mojemu
                      oddałam.
                    • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 20:37
                      shellerka napisała:

                      > a jaki posag wnosisz do rodziny meza? nie wiesz ze wesele organizuje rodzina
                      > panny mlodej? dziewczyno, nie stac cie na wesele, to nie rob, a nie z
                      > pretensjami do tesciow.

                      1) żadnego posagu do RODZINY męża nie wnoszę, bo zakładamy z przyszłym mężem
                      NOWA rodzinę - "wnoszę" w nią mieszkanie ( i dom, ale na razie mieszkają w nim
                      moi rodzice - więc chyba nie jest to mało,co?)
                      2) stać mnie/ nas na wesele, ale to teściowie na nie naciskali ( bo jak może nie
                      być wesela? Obiad? to się nie godzi - decyzja o weselu podjęta wyłącznie po
                      deklaracji teściów "po połowie za całość" - tak chciały OBIE strony - moi
                      rodzice i teściowie, coby nie było wątpliwości).
                      Usatysfakcjonowana odpowiedzią?
                    • aniaoam Re: sprawy finansów...czy to normalne? 03.06.08, 11:18
                      Shellerka, pierwszy raz słyszę że wesele organizuje rodzina panny
                      młodej. Tam z kąd jestem tradycyjnie rodzina młodej ( lub ona sama)
                      płaci za jedzenie, kwiaty , wystrój sali i koscioła, strój młodej.
                      Reszta kosztów (sala, muzyka, alkochol i ine napoje, samochód,
                      obrączki, opłaty, zaproszenia itd.)- około połowy - pokrywa rodzina
                      pana młodego lub młody.
                      A nie tradycyjnie - albo każdy płaci za swoich gośći i reszta
                      kosztów po połowie, albo całość po połowie
    • marina111 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 30.05.08, 12:37
      spoko... mój teść (przyszły) kupił sobie komputer zamiast dorzucić synowi na
      wesele. Moi rodzice w całości pokrywają moja część. widać rodzice córek bardziej
      się poczuwają
    • marta_s25 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 31.05.08, 17:53
      wybacz,ale zalosne dla mnie jest pisanie o zarobkach na forum. to po
      pierwsze. po drugie skoro chcesz slub i wesele to zanim zaczely sie
      przygotowania trzeba bylo pomyslec o finansach.jestes dorosla i sama
      powinnas placic za swoje przyjemnosci.twoja mama wam pomaga-
      super,tesciowie nie pomagaja-trudno.nawiasem 2800 na miesiac-z czego
      oni maja dolozyc?
    • koizumi_r Re: sprawy finansów...czy to normalne? 31.05.08, 19:25
      trochę rozumiem twoje rozgoryczenie.
      po pierwsze dziewczyny nie ma co naskakiwać tongue_out. dziewczyna pisze, że stać ich na
      wesele...
      po drugie skoro przyszli teściowe naciskali na wesele i jeszcze się zgodzili
      "płacimy po połowie" to się przyszłym młodym, a raczej pannie młodej nie
      dziwię... jeśli nie mieli zamiaru finansować wesela to po jaką cholerę się
      deklarowali.
      jeśli dobrze zrozumiałam to właściwie chodzi o żal jaki zostawili po sobie
      przyszli teściowe nie dotrzymując słowa...
      dlatego na teściów się nie liczy, póki nie dadzą forsy z własnej woli. tongue_out
    • marita_ie Re: sprawy finansów...czy to normalne? 31.05.08, 19:40
      dlatego, ja i moj narzeczony postawilismy sprawe jasno, nikt nam nic nie
      doklada, checmy slubu, nieche bedzie, ale bez ich pomocy. moi i tak wszystko
      zalatwiaja za nas, bo my sobie siedziemy w dublinie. dla mnie to juz
      wystarczajaca pomoc, ja od mamy nic bym nie wwziela, bo ona musi tez za granica
      pracowac,zeby zarobic.
    • emuriel Re: sprawy finansów...czy to normalne? 01.06.08, 13:37
      A zastanowilaś sie z czego oni niby mają Wam dolozyć? Przeciez to co zarabiaja
      pewnie nie starcza im na wiele a to ze remontują sobie mieszkanie to wylacznie
      ich sprawa. Ty tez wolalabys miec nowe meble niz stare prawda? Wybacz ale
      wiedząc, ze rodzice jedni i drudzy maja tak niewiele kasy dla siebie w zyciu nie
      wymagalabym ze sie dorzucą do wesela.
      • kingusia1974 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 02.06.08, 23:23
        Nieslusznie się denerwujesz. Moich teściów też stać na pomoc, ale
        nie zdecydowali się nam jej udzielić. Ich prawo. Nie byłam na nich
        zła. Po prostu ich wybór.
      • premeda Re: sprawy finansów...czy to normalne? 03.06.08, 10:21
        No owszem jeśli nie chcieli, czy nie mogli to można zrozumieć ale
        robienie sobie przez teściów biby dla rodzinki, za którą młodzi mają
        zapłacić to już przegięcie.
    • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 03.06.08, 16:28
      Dziecinko, może tak wyjedź za granicę, sprobuj coś zarobić, a następnie zamiast
      kupować mieszkanie [po diabła ktoś ma widzieć, jacy to wy bogaci, mieszkanie
      kupujecie], oddaj te pieniądze rodzicom na remont albo na wyprawienie imienin. A
      potem wróć tu i pochwal się, jak ci poszło.
      • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 03.06.08, 18:41
        kasiulka, czy Ty zawsze musisz być taka kąśliwa? wielka mi rzecz wyjechać za
        granicę i zarobić parę groszy...myślisz, to osiągnięcie wyjątkowe i niesamowicie
        ambitne w naszych czasach? bez przesady!
        • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 03.06.08, 21:05
          > kasiulka, czy Ty zawsze musisz być taka kąśliwa?
          Odsyłam do wyszykiwarki i archiwum forum.

          wielka mi rzecz wyjechać za
          > granicę i zarobić parę groszy...
          To co tu jeszcze robicie, ty i autorka tego wątku? Wielka mi rzecz, a jednak
          dalej tkwicie w Polsce i sępicie od rodziców i teściów.


          myślisz, to osiągnięcie wyjątkowe i niesamowici
          > e
          > ambitne w naszych czasach?
          Co tu jeszcze robicie? Łatwiej sępić i skamleć na forum, niż ruszyć d... i
          zarobić parę groszy?
          • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 09:10
            kasiulka, znasz mnie i historię mojego życia? skąd wiesz, że jestem teraz w
            Polsce????? Jasnowidz...czy jak?
            • nati.82 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 09:15
              Nie jest sztuką wyjechać za granicę, ale dorobić się w Polsce.
              • maiwlys Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 09:18
                Zupełnie nie sztuką! Sztuką jest odłożyc w Polsce na ślub...a idąc
                dalej na dom - -nam narazie wychodzi, nie trzeba jechać do Anglii
                czy innej Irlandii, mam w Anglii znajomą która siedzi za granicą a
                przy tym ile teraz kosztuje funt zarabia tyle co mój przyszły i
                gdzie tu sens siedzieć tam?
              • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 09:19
                zgadzam się z Tobą, nati82.
                Przykro to pisać, ale niestety poziom ludzi reprezentujących nasz kraj za
                granicą jest przerażająco niski ( poza ludźmi "nauki" i "wykształciuchami"smile))
                Część ludzi, których spotkałam to albo małolaty zbierające kasę na imprezy - i
                tak właśnie od imprezy do imprezy żyjących...panienki zbierające na
                "kosmetyki"...dorobkiewicze...
                Uczciwa praca w Polsce!

                Nie chciałam nikogo urazić, pisząc o poziomie Polaków ( ja pracowałam na
                mieszkanie, więc wiem, że są też i ludzie, którzy przyjechali "po parę groszy na
                życie").
                • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 09:29
                  > Przykro to pisać, ale niestety poziom ludzi reprezentujących nasz kraj za
                  > granicą jest przerażająco niski
                  Czego jesteś najlepszym dowodem.

                  > Nie chciałam nikogo urazić, pisząc o poziomie Polaków
                  Przede wszystkim piszesz o sobie, chyba że Polką nie jesteś.
                  • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 12:23
                    kasiulkkaa napisała:

                    > > Przykro to pisać, ale niestety poziom ludzi reprezentujących nasz kraj za
                    > > granicą jest przerażająco niski
                    > Czego jesteś najlepszym dowodem.

                    Aha...ciekawa koncepcja, a po czym to wnosisz? Bo lubisz być kąśliwa, czy po
                    prostu wylewanie własnych frustracji na forum przynosi Ci ulgę i stąd cała
                    sprawa? Ustawiaj swoje życie i życie swoich bliskich jeśli im się to podoba...od
                    mojego życia spadaj!
                    >
                    A tak poza tym strasznie żałosna jesteś i jak widać sfrustrowana - pani idealna!
                    • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 14:02
                      > Aha...ciekawa koncepcja, a po czym to wnosisz?
                      Po schodach, kiciu.

                      Bo lubisz być kąśliwa, czy po
                      > prostu wylewanie własnych frustracji na forum przynosi Ci ulgę i stąd cała
                      > sprawa?
                      Oj, psychologię w Wyższej Szkole Niczego w Pcimiu Dolnym panienka skończyła.
                      Chylę czoła.

                      Ustawiaj swoje życie i życie swoich bliskich jeśli im się to podoba...o
                      > d
                      > mojego życia spadaj!
                      Taaa, i to pisze panienka, której żal d... ściska, że teściowie kupili sobie
                      samochód, pojechali na wycieczkę i remontują mieszkanie, zamiast od 1,5 roku
                      ściblolić na wesele synowej . Rozdwojenie jaźni czy skleroza?
                      • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 14:06
                        kasiulkkaa napisała:




                        > Oj, psychologię w Wyższej Szkole Niczego w Pcimiu Dolnym panienka skończyła.
                        > Chylę czoła.
                        Nie musiszwink Nie ma potrzebywink
                        >

                        > Taaa, i to pisze panienka, której żal d... ściska, że teściowie kupili sobie
                        > samochód, pojechali na wycieczkę i remontują mieszkanie, zamiast od 1,5 roku
                        > ściblolić na wesele synowej
                        - hmmm no powiedzmy...że tak prawie masz rację. Ale ja nie chciałam wesela -
                        doczytaj Kochanawink To był pomysł teściów, na który przystaliśmy, kiedy
                        zdeklarowali dofinansowaniewink Ponadto na mnie nie muszą wydawać ani złotówki,ale
                        na syna to już by było ładnie, co?


                        • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 14:16
                          > Nie musiszwink Nie ma potrzebywink
                          O ironii kicia słyszała?

                          To był pomysł teściów, na który przystaliśmy, kiedy
                          > zdeklarowali dofinansowaniewink
                          Za kilka lat, o ile teściowie zadeklarują pomoc przy wnukach, też sobie
                          strzelisz trójeczkę, bo teściowie obiecali? I potem wejdziesz na forum się
                          żalić? Dorosły i dojrzały człowiek stara się jednak podejmować decyzje, którym
                          podoła, a nie spełniać czyjeś zachcianki. Chyba że tak lubisz, no ale wtedy do
                          kogo masz żal.

                          ,al
                          > e
                          > na syna to już by było ładnie, co?
                          A syn, przepraszam, niepełnosprawny? Nie potrafi - parafrazując - "w
                          dzisiejszych czasach, a cóż to za osiągnięcie" wyjechać za granicę zarobić paru
                          groszy, skoro w Polsce nie bardzo mu to wychodzi?
                          • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 14:30
                            kasiulkkaa napisała:


                            > O ironii kicia słyszała?
                            Ke? a co to jest ironia?taki owoc, taaa? a, nie, to aroniatongue_out big_grinsmile))
                            Jesteś moją ulubioną forumką, i tak ładnie się do mnie zwracaszwink
                            >

                            > Za kilka lat, o ile teściowie zadeklarują pomoc przy wnukach, też sobie
                            > strzelisz trójeczkę, bo teściowie obiecali?
                            No, a może nawet czwóreczkęsmile


                            >
                            > ,al
                            > > e
                            > > na syna to już by było ładnie, co?
                            > A syn, przepraszam, niepełnosprawny? Nie potrafi - parafrazując - "w
                            > dzisiejszych czasach, a cóż to za osiągnięcie" wyjechać za granicę zarobić paru
                            > groszy, skoro w Polsce nie bardzo mu to wychodzi?
                            hmm...nie wiem, jak Ci odpowiedzieć, coby było zgodnie z prawdąsmile

                            1) za granicą był - parę groszy zarobiłwink
                            2) w Polsce też pracuje ( nie na cały etat), więc, że mu to nie wychodzi, to nie
                            bardzo zgodne z rzeczywistością
                            3) studiuje i zdaje na aplikację, więc i tu parę groszy trza wydaćwink

                            • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 16:02
                              Podsumowując, teściowie są be, wy w porządku,a Kartagina musi zginąć.
                              • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 16:53
                                kasiulkkaa napisała:

                                > Podsumowując, teściowie są be, wy w porządku,
                                Nie no nie przesadzajmywink Tacy źli ci teściowie to nie sąsmileLubimy się
                                generalnie, ale nacisnęli mi na odcisk i "oskrobali marchewki"tongue_out Poza tym są OK.
            • kasiulkkaa Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 09:26
              Tym bardziej, kiciu, zarabiaj te "parę groszy". Potrafisz chyba coś więcej niż
              wyciąganie kasy od rodziców i teściów.
              • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 04.06.08, 12:25
                kasiulkkaa napisała:

                > Tym bardziej, kiciu, zarabiaj te "parę groszy". Potrafisz chyba coś więcej niż
                > wyciąganie kasy od rodziców i teściów.

                Coś by się znalazło...szczególnie, że od rodziców kasy nie wyciągamtongue_out od teściów
                też jeszcze niewink

    • nudna_ale_smieszna Re: sprawy finansów...czy to normalne? 07.07.08, 16:30
      jeśli nie macie kasy na wesele a koniecznie chcecie je zrobić to weźcie kredyt
      albo przełóżcie je o 2 lata, może się uzbiera.
      • izazdo i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 09:38
        Jak czytam wypowiedzi takich panienek jak autorka watku to blady
        strach mnie ogarnia, ze moglabym urodzic syna i miec taka synowa.
        Jedyna szansa to tak wychowac chlopaka, zeby takiego roszczeniowego
        sępa pogonił gdzie pieprz rosnie, chocby i kilka miesiecy przed
        slubem (jakby go zacmilo i taka sobie przygruchał). Bo potem jest
        juz tylko gorzej - maz ma zarabiac, tesciowa chowac dzieci 24h/dobe
        7 dni w tygodniu, a pani zona bedzie leżeć na szezlongu i pachnieć.

        Najlepiej, zeby rodzice nie tylko nie remontowali domu, ale i go
        sprzedali, zeby synowej urzadzic "najpiekniejszy dzien zycia" jak z
        jej dzieciecych marzen.
        • mell24 Re: i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 11:04
          To się lepiej przygotuj, bo możesz mieć syna - na dwoje babka
          wróżyłatongue_out a jeszcze gorzej - możesz mieć taką właśnie córkęsmile i
          wtedy to juz nic poza sprzedaniem domu Ci nie pozostaje.
          • izazdo Re: i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 12:31
            Na szczescie corke wychowuje sie od pieluch, wiec bede miala wplyw,
            zeby wykorzenic jej egoizm. Ziec nie powinien byc roszczeniowy, bo
            faceci z reguly sa ambitni i żerowanie na tesciach dla normalnego
            faceta jest upokarzajace. Syna naucze, ze ma innym ludziom pomagać,
            a nie ich doić, ale synowa moze sie trafic taka jak zalozycielka
            watku indifferent Szokuje mnie takie roszczeniowe podejscie niekorych
            panienek. Pamietam watek, w ktorym pewna 40-letnia kobieta zalila
            się, że żona syna z pierwszego malzenstwa jej meza oczekiwała, że
            ona - jako tesciowa i macocha - sprezentuje im SWOJE PANIEŃSKIE
            mieszkanie. Bo przeciez oni nie maja gdzie mieszkac.

            My nawet nie przeliczalismy, kto ile dal w kopercie (niestety
            niektore byly razem z zyczeniami, wiec wiedzielismy ktora od kogo) -
            po to, zeby nie bylo potem rozwazania: wujek x zarabia 2000 zł
            i ma troje dzieci, a dał wiecej niz wujek y, ktory ma 1 dziecko i
            zarabia 7 000. Kazdy wydaje WLASNE pieniadze wedlug WLASNEGO uznania
            i NIKT, nawet wlasne dziecko (a tym bardziej zięć czy synowa) nie ma
            prawa go z tego rozliczac.

            Autorka watku powinna sie cieszyc, ze matka jej pomaga, a nie
            rozliczac tesciowa, ze tego nie robi. Obowiazek alimentacyjny trwa
            do momentu ukonczenia 26 rz (jesli dziecko kontynuuje nauke) lub do
            zamążpójścia.
        • juliaborejko Re: i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 13:18
          Droga izazdo chyba dokładnie wypowiedzi nie czytasz, bo autorka wątku napisała,
          że nie chciała wesela. Na weselu zależało jej rodzicom i teściom, którzy
          zgodzili się je sfinansować po połowie. Zanim zaczniesz kogoś w taki sposób
          krytykować, to najpierw się chwilę zastanów czy masz do tego podstawy.
          • izazdo Re: i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 13:27
            > Droga izazdo chyba dokładnie wypowiedzi nie czytasz, bo autorka
            wątku napisała,
            > że nie chciała wesela. Na weselu zależało jej rodzicom i teściom,
            którzy
            > zgodzili się je sfinansować po połowie. Zanim zaczniesz kogoś w
            taki sposób
            > krytykować, to najpierw się chwilę zastanów czy masz do tego
            podstawy.



            Konia z rzedem temu, kto w ponizszej wypowiedzi zalozycielki watku
            znajdzie to, co wywnioskowalas.




            Witam,
            Ja już nie wiem czy za dużo wymagam, ale sytuacja wygląda tak:
            Oboje z narzeczonym pracujemi i prawie w całości płacimy za nasze
            wesele. Kupujemy mieszkanie, więc mamy sporo wydatków. Moja mama
            która jest sama i która zarabia ok 1700zł/netto w prezencie ślubnym
            sponsoruje nam orkiestrę, fotografa i chór w kościele. Rodzice
            narzeczonego natomiast, którzy mają wspólnie ok. 2800zł/netto i
            którzy dorabiają czasem za granicą nic nie dokładają do wesela.
            Zamiast tego urządzają malowanie, kupują meble i inne rzeczy do domu
            żeby rodzina która do nich przyjedzie widziała jacy to
            oni "zamożni"...
            Wkurza mnie to!!
            Czy słusznie??
            Pozdrwiam
        • kamelia04.08.2007 Re: i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 13:38
          jak sobie wychowasz, tak bedziesz miała.
          Bedziesz źle traktowac własne dziecko, miej pratensje potem do
          siebie, a nie do dziecka.
          • mell24 Re: i wlasnie dlatego nie chce miec syna 08.07.08, 13:49
            też tak twierdzę - tak, jak zachowasz się w stosunku do własnego
            dziecka, tak ono się zachowa w stosunku do Ciebie. Jesli
            powiesz "radź sobie sam/a" to samo usłyszysz jak Ty będziesz
            potrzebować pomocy.
    • zosiaczek25 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 08.07.08, 12:41
      Kochana, ja od tesciow dostalam obrus plamoodporny, ktory lezy tylko w szafie.
      Smieje sie do meza, ze zal go uzywac, zeby sie nie zniszczyl. Ale ze nie licze
      cudzej kasy, zwisa mi to.
      • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 08.07.08, 12:56
        Obrusik można wykorzystać jak będziecie kiedyś malowali mieszkanie -
        plamoodporny powinien dać radęsmile))

        Izazdo...nie do końca się zgodzę z Tobą. Rodzice, którzy maja takie
        podejście, jak napisałaś zwykle na starość zostają sami - oni
        umywają ręce od pomocy, kiedy dzieci takowej potrzebują, dzieci
        zrobią to samo za kilka, kilkanaście lat...i nie ma się co dziwić.

        Moi rodzice bardzo nam pomagają w przygotowaniach do ślubu i
        weselea - głównie finansowo - płacą nam za wesele i ślub - taka ich
        wola. Moi mają tylko mnie, jestem ich jedynym dzieckiem i wychodzą z
        założenia, że dadza nam ile są w stanie, nawet jeśli sami przez to
        nie będą żyć ponad stan...Rodzice mojego N też sporo pomagają,
        możemy na nich liczyć. Nie wyobrażam sobie jak rodzic, który kocha
        dziecko może podkładać mu kłody pod nogi? a jeśli może pomóc, nie
        robi tego?! Już pisałam, że jeśli będziemy mieć dzieci, to zrobię
        wszystko żeby im żyło się łatwiej niż nam, choć nie narzekam, bo my
        też mamy łatwiejsze życie niż nasi rodzice ( głównie wynika to z
        dostępu do własnego mieszkania, no i dość dobrze płatnej pracy).
        • izazdo Re: sprawy finansów...czy to normalne? 08.07.08, 13:17
          Izazdo...nie do końca się zgodzę z Tobą. Rodzice, którzy maja takie
          > podejście, jak napisałaś zwykle na starość zostają sami - oni
          > umywają ręce od pomocy, kiedy dzieci takowej potrzebują, dzieci
          > zrobią to samo za kilka, kilkanaście lat...i nie ma się co dziwić.


          Rozumiem, ze przeprowadzilas jakies badania populacyjne na ten
          temat? zmartwie cie, jest dokladnie odwrotnie. Na starosc sami
          zostaja rodzice, ktorzy nauczyli dzieciaki, ze im sie wszystko
          nalezy, ze matka moze chodzic obdarta, ale synalek musi miec buciki
          za 600 zł.



          > Nie wyobrażam sobie jak rodzic, który kocha
          > dziecko może podkładać mu kłody pod nogi?


          Nierozpuszczanie dzieciaka nie jest rzucaniem kłód.



          >a jeśli może pomóc, nie
          > robi tego?!

          Widocznie ma powody. Poczytaj, jak wychowuja dzieci właściciele
          fortun. U Kruka, tego jubilera, dwoje dzieci pracowało w sklepie na
          takich samych zasadach i za taka sama pensje jak pracownicy "z
          ulicy". I przeciwnie: znam mase przypadkow, w ktorych
          nastawienie "moje dziecko musi miec jak najlepiej" doprowadzilo do
          katastrofy. W jednym przypadku syn milionera niemal nie
          doprowdzadzil uczciwego ojca do wiezienia (robil przekrety na jego
          konto) i bardzo dochodowej firmy do upadlosci. W innym genialnie-
          zapowiadajacy-sie-jedynak-oczko-w-glowie nie skonczyl studiow, bo mu
          sie nie chcialo, nie ma pracy (zyje, bo wydoił ojca i uciekl za
          granice), zerwal kontakt z rodzina. Podobnych przypadkow znam
          kilkanascie. I przeciwnie - zadnego takiego, w ktorym dziecko
          zeszloby na zla droge z powodu tępienia w nim roszczeniowości i
          egoizmu.



          > Już pisałam, że jeśli będziemy mieć dzieci, to zrobię
          > wszystko żeby im żyło się łatwiej niż nam, choć nie narzekam, bo
          my
          > też mamy łatwiejsze życie niż nasi rodzice ( głównie wynika to z
          > dostępu do własnego mieszkania, no i dość dobrze płatnej pracy).


          To popadniesz w znany od lat scenariusz: dziadek wypruwa zyly zeby
          sie dorobic, ojciec prowadzi dobrze prosperujaca firme i robi
          wszystko, zeby jego dziecko mialo lepiej niz on w dziecinstwie - a
          syn roztrwania majątek dwóch pokoleń na
          alkohol/narkotyki/hazard/dziwki/cokolwiek-innego

          I wlasnie dlatego w wielu (mądrych) bardzo bogatych rodzinach chowa
          sie dzieci tak jak w klasie sredniej - w poszanowaniu pieniądza i
          ciezkiej pracy.
          • mell24 Re: sprawy finansów...czy to normalne? 08.07.08, 13:46
            izazdo napisała:

            >
            >
            > Rozumiem, ze przeprowadzilas jakies badania populacyjne na ten
            > temat?

            Patrzę, widzę i wyciągam wnioski, ot co.

            zmartwie cie, jest dokladnie odwrotnie. Na starosc sami
            > zostaja rodzice, ktorzy nauczyli dzieciaki, ze im sie wszystko
            > nalezy, ze matka moze chodzic obdarta, ale synalek musi miec
            buciki
            > za 600 zł.


            Ale tu nie o to chodzi. Ja nie mówię o sytuacji gdzie rodzice chodzą
            obdarci żeby dzieci miały spełniane kaprysy. Mówię tylko i wyłacznie
            o sytuacji gdzie dzieci potrzebują pomocy rodziców ( bo same np. nie
            mają takich pieniędzy żeby finansować wesele), natomiast rodzice
            mają inne ważniejsze sprawy na głowie. Moja babcia od strony Taty
            żyła dla innych, można powiedzieć ( dawała ile mogła żeby moim
            rodzicom pomóc, nawet jak już byli absolutnie dorośli, rodzice nigdy
            jej o pieniadze nie prosili) - kiedy "zaniemogła" rodzice bardzo się
            nią opiekowali i dbali o nią. Niestety zmarła, ale rodzice przy
            każdej możliwej okazji wspominają jej dobroć i pomoc jakiej
            udzieliła naszej rodzince. Inaczej sprawa wygląda z druga babcią,
            która można powiedzieć, że właściwie żyje bardziej dla siebie. Nigdy
            moim rodzicom specjalnie nie pomagała, wyłacznie ich demotywowała (
            chcecie budowac dom? ale po co? ja wam nie pomogę, bo nie mam < nie
            była to do końca prawda>wink, ale oni i tak ryzykowali i doszli do
            całkiem dobrej sytuacji. Nie wiem, jak będzie z babcią kiedy będzie
            potrzebować pomocy - na pewno ją otrzyma, ale myślę, że żal rodziców
            pozostanie im do końca.
            Mówię o opcji kiedy rodzice mogą pomóc, ale nie chcą, bo troszczą
            się o siebie i własne zachcianki. A jak nauczyć dziecko altruizmu
            jesli nie pokazać że mozna innym dać coś od siebie? niekoniecznie
            kasę.
            >
            >
            >
            > > Nie wyobrażam sobie jak rodzic, który kocha
            > > dziecko może podkładać mu kłody pod nogi?
            >
            >
            > Nierozpuszczanie dzieciaka nie jest rzucaniem kłód.

            Jeśli pomoc i wsparcie nazwiesz rozpuszczaniem to owszem.
            >
            >
            >
            > >a jeśli może pomóc, nie
            > > robi tego?!
            >
            > Widocznie ma powody. Poczytaj, jak wychowuja dzieci właściciele
            > fortun. U Kruka, tego jubilera, dwoje dzieci pracowało w sklepie
            na
            > takich samych zasadach i za taka sama pensje jak pracownicy "z
            > ulicy". I przeciwnie: znam mase przypadkow, w ktorych
            > nastawienie "moje dziecko musi miec jak najlepiej" doprowadzilo do
            > katastrofy. W jednym przypadku syn milionera niemal nie
            > doprowdzadzil uczciwego ojca do wiezienia (robil przekrety na jego
            > konto) i bardzo dochodowej firmy do upadlosci. W innym genialnie-
            > zapowiadajacy-sie-jedynak-oczko-w-glowie nie skonczyl studiow, bo
            mu
            > sie nie chcialo, nie ma pracy (zyje, bo wydoił ojca i uciekl za
            > granice), zerwal kontakt z rodzina. Podobnych przypadkow znam
            > kilkanascie. I przeciwnie - zadnego takiego, w ktorym dziecko
            > zeszloby na zla droge z powodu tępienia w nim roszczeniowości i
            > egoizmu.
            >

            Dość skrajne przykłady.
            Od liceum pracuję ( początkowo dorywczo, później w wakacje za
            granicą) pomimo, że moi rodzice mają pieniądze i nie musiałabym, ale
            tak mnie wychowali i mam nadzieję, że nam również się uda. Egoizmu i
            roszczeniowości można nauczyć poprzez pokazanie jak dawać innym.
            >
            >
            > To popadniesz w znany od lat scenariusz: dziadek wypruwa zyly zeby
            > sie dorobic, ojciec prowadzi dobrze prosperujaca firme i robi
            > wszystko, zeby jego dziecko mialo lepiej niz on w dziecinstwie - a
            > syn roztrwania majątek dwóch pokoleń na
            > alkohol/narkotyki/hazard/dziwki/cokolwiek-innego

            Przełamuję ten schemat...mój narzeczony także, tak samo jak jego
            rodzice i kuzynostwo... Jakaś lipa z tą koncepcją.
            >
            > I wlasnie dlatego w wielu (mądrych) bardzo bogatych rodzinach
            chowa
            > sie dzieci tak jak w klasie sredniej - w poszanowaniu pieniądza i
            > ciezkiej pracy.
            >
            >
Pełna wersja