lipcowa-panna
31.05.08, 20:59
Ja już naprawdę nie wiem co sądzić mój mężulu zawsze służył mi pomocą w
najmniejszej głupocie nie umiałam otworzyć sobie czegoś już widziałam jego
pomocne dłonie, teraz nadal tak jest ale. No właśnie te ale w lipcu bierzemy
ślub jest wesele na ponad 100 osób i to głównie rodzina mojego mężula i co
najciekawsze pomaga mi ze wszystkim suknia kwiaty dokumenty itd ale nie z
weselem, zachowuje się tak jakby żadnego wesela nie było jak poruszam temat
wesela słyszę rób jak uważasz i wychodzi z psem na spacer praktycznie nie ma z
nim rozmowy a żeby coś zrobił w związku z weselem no to już chyba prędzej by
nie wiem ogród przekopał czego nie znosi. Ja już naprawdę nie wiem co o tym
sądzić bo rozmawiać nie chce nie wiem co się dzieje może on nie chce tego
wesela bo ze ślubu widzę że się bardzo cieszy nawet ostatnio byliśmy na próbie
ślubu sama nie wiem po co ale mój mężulu sobie wymyślił zapłacił księdzu no i
było a z tym weselem nie wiem już sama nie wiem. Jestem pierońsko zmęczona bo
godzę pracę z tymi przygotowaniami sala jest poza warszawą a czasem muszę tam
pojechać sama musiałam wybierać jedzenie obrusy kwiaty do sali rozmawiać z dj
strasznie głupio się czuje chodząc wszędzie sama. Smutno mi z tego powodu

(
Już nie wiem co myśleć i co robić

(((