jaaaaaaa3
04.06.08, 17:49
Chodzi o to że w trakcie mojej rozmowy z narzeczonym na temat ślubu,
nie doszliśmy do porozumienia w kwesti tego, kiedy on ma się odbyć.
On chciałby najlepiej w 2010 a ja w 2009 (nie znaczy że on się nie
zgadza na tą "moją"date), głównie z tego powodu że przez te 2 lata
odłożylibyśmy więcej pieniędzy i byłoby zawsze te pare groszy na
początek (chcemy się budować)bo jak mówi już tego kredytu byłoby
troszke mniej. Ale ja jestem tego zdania ze teraz nie ma życia bez
kredytów i tak czy tak bedziemy musieli go spłacać np przez 30 lat.
Ja uważam że skoro obydwoje pracujemy, to odkładamy pieniądze na
wesele itd. a po ślubie kredyt i bierzemy się za dom. Ja wiem że
jakby było to tak jak on chce to i tak nic z tego nie będzie bo to
zabardzo zaplanowane by było a u mnie nigdy to nie wychodzi.
Poradzcie mi coś, przepraszam za nieskłądne pisanie ale się
śpieszyłam.