jak namówić go na ślub? :)

10.06.08, 15:50
Witam,

może któraś z Was miała podobny problem i będzie mogła mi doradzić.

Z moim niedoszłym mężem jestm już ponad 4,5 roku. Ja mam 25 lat, on 26. Od
dwóch lat mieszkamy razem w naszym wspólnym mieszkaniu. Mamy też wspólny
samochód, działkę i plany na przyszłość. Oboje pracujemy i jesteśmy niezalezni
finansowo. Nie mozemy bez siebie żyć. Oboje bardzo się kochamy. Znamy swoje
rodziny na wylot i gdyby nie fakt, że nie mamy ślubu to nie miałabym żadnych
oporów, żeby mówić na jego rodziców "mamo, tato". Wiem, że on chce spędzić ze
mną resztę życia, nie raz mi to wyznawał ale jakoś się do tej pory nie
oświadczył. W tym cały problem.
Kwestię wyznaczenia konkretnej daty ślubu odkłada na "potem". Dobrze wie, że
ja już bym chciała mieć to za sobą a on niby dla żartu zgrywa się i nie chce
mnie o tą rękę poprosić. Śmieje się ze mnie i ciągle żartuje ale to już dawno
przestało być śmieszne.
Nie potrafie go przyprzeć do muru i kazać się oświadczyć bo to bez sensu. Sama
też mu sie nie oświadczę bo... same wieciesmile
Obie rodziny i znajomi nam "kibicują" i zachęcają do ślubu. Nie możemy opędzić
się od głupich pytań "kiedy ślub?".

W sumie to mogę tak jeszcze parę lat pociągnąć bez tego ślubu ale po co? Skoro
prędzej czy później i tak do niego dojdzie to wolę prędzej. Nie chcę mieć
garba, zmarszczek i gromadki dzieci przed ołtarzemsmile

Macie jakieś pomysły?

    • listekklonu Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 16:01
      Nie naciskaj, bo facet sobie pomyśli, że bardziej Ci zależy na ślubie, niż na
      nim samym. Jesteście przecież jeszcze tacy młodzi, na pewno w najbliższych
      latach nie dostaniesz ani garba, ani zmarszczek smile
    • justynaaaa2 Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 16:05
      O litości!!!!
      Widocznie Twój ukochany ma jakieś powody do tego, żeby jeszcze się wstrzymać.
      Może nie czuje jeszcze tego klimatu, może uważa, że jest za młody, może on nie
      jest przekonany, że Ty jesteś tą jedyną, może po prostu uważa, że ślub nie jest
      mu do niczego potrzebny, może.... tak można w nieskończoność.
      Zastanów się tylko czy gdyby Ci się teraz oświadczył, to byłabyś szczęśliwa? Nie
      miałabyś poczucia, że na nim to wymusiłaś i że robi to "na odwal się", żebyś
      tylko dała mu spokój?
      Ja mam wrażenie, że Tobie bardziej w tym momencie zależy na samym ślubie i
      weselu niż na nim, jako na kochanej osobie, ale mogę się mylić.
      • duck_3 Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 16:55
        O naiwności! A czy tylko punkt widzenia faceta się liczy, skoro
        twierdzi, że kocha to powinien szanować swoją kobietę i wyjść na
        przeciw jej oczekiwaniom. Nie musi od razu lecieć po pierścionek ale
        uczciwie by było gdyby odniósł się także do jej potrzeb. Męczy mnie
        słuchanie o tym jak to faceci są niegotowi, muszą dojrzeć i inne
        takie bzdury, którymi próbuje się zasłonić smutną prawdę, że oni
        często się po prostu boją odpowiedzialności...A my naiwnie sobie ich
        słabość interpretujemy oczywiście na ich korzyść. Ale do rzeczy - co
        zrobić? Porozmawiać szczerze i otwarcie powiedzieć na czym ci zależy
        i dlaczego a potem spróbować "wypracować" jakieś konkrety (zakres
        czasowy, chocby nawet odległy). Bez narzucania się ale stanowczo,
        skoro on ma jakieś swoje powody i ty je widzisz i szanujesz to masz
        prawo oczekiwać, że on uszanuje Twoje. Powodzenia
        • justynaaaa2 Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 17:57
          No ale z drugiej strony, gdyby iść tym tokiem myślenia, to wynika, że tylko
          potrzeby kobiety się liczą. Jeśli on ją kocha to ma szanować jej uczucia i się
          jej oświadczyć. A jeśli ona go kocha, to też powinna uszanować to, że może on
          zwyczajnie nie czuje się jeszcze gotowy do roli męża i głowy rodziny. Chłopak ma
          26 lat, różne osobowości chodzą po świecie, może on jeszcze nie dorósł do takiej
          odpowiedzialności? Gorzej gdyby miał 35 lat, był niezaradny życiowo to wtedy
          można by się zacząć martwić.
          Niepokojące jest jedynie to, że On ją zbywa śmiechem i żartami. To, że szczera
          rozmowa powinna się odbyć to nie ulega wątpliwości, ale On zamiast żartować
          powinien jej uzasadnić swoją niechęć do ślubu, może ma jakieś konkretne powody,
          dla których nie chce albo się boi - my tego nie wiemy. Nie ulega też
          wątpliwości, że ślub to poważna i dobrowolna decyzja dwojga ludzi a nie przymus,
          więc takie naciskanie może mieć zupełnie odwrotny skutek od zamierzonego.
          • ann.k Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 18:32
            justynaaaa2 napisała:

            > że może on zwyczajnie nie czuje się jeszcze gotowy do roli męża i
            > głowy rodziny.

            Mają wspólne mieszkanie, a więc podejrzewam, że i wspólny kredyt.
            Mają wspólny samochód, wspólną nieruchomość w postaci działki. Mają
            też wspólne gospodarstwo domowe - razem mieszkają, więc i pewnie
            mają też wspólne łóżko. Podobno też wspólne plany na przyszłość.
            Przepraszam bardzo, to do czego jemu ma być potrzeba ta gotowość??!!
            O ile się nie mylę ideą małżeństwa jest to, że dwoje obcych sobie
            ludzi zaczyna tworzyć wspólnotę, która tutaj już ewidentnie
            powstała. Tylko tak po szczeniacku, bo z furtką bezpieczeństwa
            zwłaszcza dla pana.
            • justynaaaa2 Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 19:06
              Ja nie wiem co nim kieruje, to nie mój chłopak i nie mój problem. Chodziło mi
              głównie o to, że pytanie autorki "jak namówić go na ślub?" jest trochę bez
              sensu, bo chyba w ślubie nie chodzi o to, żeby kogoś na niego namawiać i
              przymuszać.
              • julieet Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 19:31
                ja mialam podobna sytuacje do Twojej i pewnie jeszcze czekalibysmy kilka lat z
                tym slubem, mi sie jakos tez straasznie nie spieszylo, rozmawialismy o tym, ale
                bez konkretow. pewnego dnia tesciowa podlapala temat i namowila nas zebysmy
                pojechali obejrzec sale, troche sie z tego smialismy, ale jak bylismy w okolicy,
                to podjechalismy i zarezerwowalismy terminsmile
                a najlepiej, to jakbys z nim szczerze porozmawiala, czego oczekujesz, wybadaj
                jak on zareaguje, jak znowu zbedzie to zartem, to narazie nie wracaj do tematu,
                najwyrazniej nie jest jeszcze gotowy, po prostusmile
            • markytka Re: jak namówić go na ślub? :) 14.06.08, 12:59
              Jeśli chciałaś faceta skłonić do ślubu, to niepotrzebnie z nim zamieszkałaś.
              Wytrąciłaś sobie z ręki najcenniejszy argument. Po co ma mu być teraz ślub,
              skoro żyje tak, jakby był już dawno żonaty? Ma mu kto uprać, ugotować, zrobić
              dobrze. Nie liczyłabym prędko na oświadczyny.
    • kol.3 Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 19:48
      Przede wszystkim istotne jest to, że jesteście ze sobą dośc długo -
      4,5 roku. Macie wspolne finanse i nieruchomości.I to jest
      załatwianie sprawy od tyłu. Ty jesteś delikatna i nie chcesz faceta
      zmuszać bo on nie jest gotowy. Znajdzie się taka, co mu nie pozwoli
      wodzić się za nos , facet po pół roku znajomości będzie gotowy i
      sam osobiście poleci biegiem załatwiać sprawy.
      Nie bój się wymagać od niego.
      • mell24 Re: jak namówić go na ślub? :) 10.06.08, 22:08
        kol.3 napisała:

        > Nie bój się wymagać od niego.

        Święte słowa!!! Nie można ciągle faceta tłumaczyćtongue_out Skoro już tyle Was łączy, to
        i ślub by się przydał, moim skromnym zdaniem. No bo skoro żyjecie już jak mąż i
        żona, to jak to tak? A może właśnie tu tkwi błąd? Skoro Twój facet już ma "żonę"
        to po co legalizować związek? Zawsze mi się wydaje, że jak się zaczyna "od d...
        strony" to same później problemytongue_out Przecież jemu już na nic ten ślub - co się
        dziwisz? Co będzie miał po ślubie? Spójrz z jego perspektywy - co ma mu dać
        ślub? Mieszkacie razem, więc pewnie i śpicie, prowadzicie wspólne gospodarstwo
        domowe, macie wspólną kasę - wygodnie mu pewnie jak jest i pewnie to się nie
        zmieni...bo i dlaczego miałoby?
        • k.l2 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 01:03
          Zgadzam się.
          Ale
          przepraszam za szczerość- to nie tylko jego wina,że jest wygodnicki i nie
          decyduje się na ślubowanie. To Ty swoją postawą umożliwiłaś mu takie
          postępowanie. Nie bój się wymagać od niego- ale i Ty wymagaj od siebie! I szanuj
          siebie to i on będzie traktował Cię poważnie..
          • mell24 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 09:42
            k.l2 napisał(a):

            To Ty swoją postawą umożliwiłaś mu takie
            > postępowanie. Nie bój się wymagać od niego- ale i Ty wymagaj od siebie!

            Oczywiście! Podałaś mu się na złotej tacy i jemu jest z tym wygodnie, bo ma
            kucharkę, "pralkę"tongue_out, sprzątaczkę i kochankę w jednym. To po co ślub?
            Przepraszam za brutalność, ale tak to widzę.
            • aiczka tak na marginesie 11.06.08, 13:08
              > Oczywiście! Podałaś mu się na złotej tacy i jemu jest z tym wygodnie, bo ma
              > kucharkę, "pralkę"tongue_out, sprzątaczkę i kochankę w jednym. To po co ślub?
              > Przepraszam za brutalność, ale tak to widzę.

              Intryguje mnie, dlaczego we wszelkich wątkach typu "jak go na mówić, czemu nie
              chce się żenić" itp. pojawiają się wypowiedzi tego typu - tzn. zakładające, że
              kobieta żyjąc z kimś w związku jest jego kucharką, sprzątaczką, praczką itd.
              Zazwyczaj w inicjującym dyskusję poście nie ma nic na ten temat. Czy to jest
              popularne? Bo ja się spotykam raczej z gospodarstwami, w których obowiązki są
              równoważone i można powiedzieć, że jeśli nawet ona jest kucharką i praczką, to
              on za to mechanikiem i sprzątaczem itp. (zakładając, że oboje pracują, bo jeśli
              nie to nierówność obowiązków domowych jest naturalna).
              Ale to taka dygresja...
              • mell24 Re: tak na marginesie 11.06.08, 13:47
                aiczka napisała:

                >
                > Intryguje mnie, dlaczego we wszelkich wątkach typu "jak go na mówić, czemu nie
                > chce się żenić" itp. pojawiają się wypowiedzi tego typu - tzn. zakładające, że
                > kobieta żyjąc z kimś w związku jest jego kucharką, sprzątaczką, praczką itd.
                > Zazwyczaj w inicjującym dyskusję poście nie ma nic na ten temat. Czy to jest
                > popularne? Bo ja się spotykam raczej z gospodarstwami, w których obowiązki są
                > równoważone i można powiedzieć, że jeśli nawet ona jest kucharką i praczką, to
                > on za to mechanikiem i sprzątaczem itp. (zakładając, że oboje pracują, bo jeśli
                > nie to nierówność obowiązków domowych jest naturalna).
                > Ale to taka dygresja...

                To takie stereotypowe spojrzenie, żeby dodać nieco "tragizmu"smile A tak poważnie -
                przeważnie taki jest właśnie podział obowiązków...niestety. Piszę "przeważnie"
                co nie znaczy, że zawsze!Ale tu może autorka wątku się wypowie, jak jest u
                niej...czuję, że właśnie tak, ale mogę się mylić oczywiście. Chodzi też o to, że
                kobieta zwykle nie potrzebuje zastępcy "tatusia" bo jedzenie sobie sama zrobi,
                opierze się itd. natomiast bardzo często facet potrzebuje "matkowania" - ale nie
                uogólniam.
                • aiczka Re: tak na marginesie 11.06.08, 14:16
                  > To takie stereotypowe spojrzenie,
                  Zgodnie ze spojrzenie stereotypowym, facet wynosi śmieci, myje sanitariaty, robi
                  ciężkie zakupy, dba o samochód, dokonuje napraw domowych, obiera ziemniaki i
                  zmywa naczynia. ^_^ Można więc powiedzieć, że wygodnie jest kobiecie mieć
                  takiego gościa, co odwala "za darmo" całą czarną robotę a potem jeszcze się
                  stara dostarczyć orgazmu ^_^.
                  Podział obowiązków jest chyba zwykle taki, z jakim ludziom z grubsza wygodnie.
                  Mnie chodzi o to, że nie widuję w rzeczywistości przypadków typu pan i
                  niewolnica. Ale może mam zwichrowane otoczenie?
    • marina111 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 00:06
      Ja bym mu wyraznie dała do zrozuienia i poczekała troche. jelsi by
      ise nie zdecydował to bym odeszła. Dobrze miec darmowa kucharke,
      praczkę i seks nie zobowiazując sie. Łatwo jest tak zyc jak jest
      dobrze i odwrócic sie na piecie jak bedze zle bo slubu nie ma wiec
      nie ma zobowiązań. Jesli on potzrebuje tej furtki to mu ja otwórz
      szeroko i daj kopa w tyłek na rozpęd. A jesli on zwleka bo nie wie
      ze to tak wazne to poinformuj go o tym jasno i wyraznie. Co on z tym
      zrobi to jego wybór ale Ty bedziesz miała jasność.
    • arieska Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 00:13
      A moze on nie jest typem czlowieka, ktory ma potrzebe "legalizacji" zwiazku?
      Moze zycie na kocia lape mu odpowiada i zbywa Twoje namowy, zebys mu przestala
      suszyc glowe? Nie dla kazdego slub jest celem samym w sobie. Wiele was laczy,
      jestes przekonana, ze on chce spedzic z Toba reszte zycia. To bardzo duzo, moze
      jemu nic wiecej nie potrzeba skoro opedza sie od slubnych klimatow jak od muchy.
      • marina111 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 23:39
        Ale skoro ona ma taką potzrzeba to powinien wziac to pod uwage. Po
        za tym slub jest opłacalny z wielu wzgledów
    • melila Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 00:21
      Zastanów się, co zrobisz jeśli on po prostu nie chce się ożenić ?
      Być może dla Ciebie ślub był naturalnym dopełnieniem wspólnego życia, ale dla
      Twojego faceta to może być szopka dla rodziny, która nie ma wpływu na Wasz
      związek. I może myśli, że Tobie tez nie zależy na tym ślubie aż tak bardzo - że
      byłaby to tylko ceremonia, na której wystąpisz w białej sukni itp.
      Przecież do tej pory brak ślubu nie przeszkadzał Ci z nim sypiać, mieszkać,
      czynić inwestycji ... dlaczego nagle ślub zaczął Ci być potrzebny ?
      • liselle Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 16:28
        To jest pewnego rodzaju szopka. Bardziej potrzebna kobiecie niż facetowi. Ale
        facet który kocha kobietę, a dla niego jest to bez znaczenia, zgodzi się na
        ślub. Żeby jej było dobrze. Mój mężczyzna też nie lubi tego typu cyrków.
        Wydawania krocia na jeden wieczór. Ja też nie mogę wyjść z podziwu jakie fortuny
        ludzie wydają na ślub i wesele. Ale, właśnie, ale mnie kocha więc bierzemy ślub.
        Cywilny na razie z weselem dla najbliższej rodziny i przyjaciół.
    • kamisiunia Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 01:32
      Powiedz, że chcesz, aby wasz związek był LEGALNY, bo jak na razie życie na kocią
      łapę legalne nie jest. W razie jak sie urodzi dziecko to co, będziecie wtedy
      szybko lecieć po ślub? Powiedz mu jakoś tak, żeby do niego dotarło, bo widać on
      nie rozumie, że ślub jest ważny... nie tylko dla Ciebie.
      • melila Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 01:44
        kamisiunia napisała:

        > Powiedz, że chcesz, aby wasz związek był LEGALNY,
        > bo jak na razie życie na kocią łapę legalne nie jest.
        No to niestety jest chybiony argument. Konkubinat w Polsce jest jak najbardziej
        legalny, żadne prawo go nie zakazuje. Jeśli jesteście dorośli i żyjecie razem
        bez przymusu, to państwu nic do tego, co robicie pod kołdrą.

        > W razie jak sie urodzi dziecko to co, będziecie wtedy
        > szybko lecieć po ślub?
        Ale przecież jest teraz sporo par, które żyją w trwałych konkubinatach i mają
        dzieci bez ślubu, bo nie odczuwają potrzeby zwarcia małżeństwa. Ojciec może
        przecież uznać dziecko w USC i już.
        • mojboze Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 14:57
          Konkubinat jest nie jest niezgodny z prawem, ale jest niezgodny z normą
          społeczną. Poza tym chyba wciąż jeszcze jest problem ze wspólnym rozliczaniem
          się i dziedziczeniem wśród takich par.
          Niestety ale poza wielkimi miastami dzieci z bezżennych związków nazywane są
          bękartami. Jedni się tym nie przejmują i wybierają jakąś ideę (wolność? niezgodę
          na ogólnie wyznawany system wartości?), ale dla większości ślub jest naturalnym
          etapem w ich życiu.
    • kavainca Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 08:08
      Mój też był oporny choc ma o 10 lat więcej!!! Cały czas mówił, że
      jeszcze nie, że mu nie spieszno, choć w jego ustach to naprawdę
      brzmiało śmieszniesmileZreflektował sie dopiero, kiedy jego dużo
      mlodszy kuzyn oswiadczył, że się żeni. Wtedy jakaś padka sie
      odblokowała i w ciągu paru dni załatwiliśmy wszystkie najważniejsze
      rzeczy!
      Jak widać faceci są delikatnie mówiąc dziwni i nigdy nie wiadomo o
      co chodzi. A mnie się wydaje, że mój N troche teraz żałuje, że tak
      póżno podjął ta decyzję, choćby ze wzgledu na potencjalne dzieci za
      którymi nie bedzie miał sily biegać!

      Croolewno, sadzę że jesli mieszkacie ze sobą i już żyjecie jak
      małżeństwo to jedynym argumentem za ślubem jest chęć powiększenia
      rodziny. Niestety wydaje mi się, że same stawiamy się w sytuacji w
      której, nie ma innych powodów, ale może sie mylę.
      • mell24 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 09:47
        kavainca napisała:


        >
        > Croolewno, sadzę że jesli mieszkacie ze sobą i już żyjecie jak
        > małżeństwo to jedynym argumentem za ślubem jest chęć powiększenia
        > rodziny. Niestety wydaje mi się, że same stawiamy się w sytuacji w
        > której, nie ma innych powodów, ale może sie mylę.

        Niestety jest to moim zdaniem bardzo smutna prawda, ale kobiety same się
        unieszczęśliwiają,kiedy dają facetowi całą siebie, a później, kiedy on już
        osiądzie na laurach i straci zapał żeby się o nią "starać" - one ni stąd ni
        zowąd zaczynają od niego wymagać, np. ślubu...ale to już za wiele dla takiego
        faceta!
        • mojboze Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 16:40
          Mieszkałam z moim N. rok kiedy się po prostu oświadczył, zupełnie
          niespodziewanie, choć miał wszystko "pod ręką" smile
          Ale gdyby tego nie zrobił, za jakiś czas (rok, dwa?) czekałaby go szczera
          rozmowa. Niestety kobiecy zegar tyka inaczej. 95% kobiet w związkach prędzej czy
          później oczekuje ślubu. Jeśli facet tego nie chce, powinien powiedzieć to swojej
          kobiecie, i nie po 3 latach związku, ale po mniej więcej 3 miesiącach.

          Na Twoim miejscu bym jasno postawiła sprawę. Albo ustalenie jakiejś daty,
          albo... i tu już od ciebie zależy co.
          • arieska Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 23:47
            mojboze napisała:
            Jeśli facet tego nie chce, powinien powiedzieć to swoje
            > j
            > kobiecie, i nie po 3 latach związku, ale po mniej więcej 3 miesiącach.

            Po 3 miesiacach??? Ludzie sie wtedy zaczynaja poznawac, a facet po tak krotkim
            czasie ma sie deklarowac, czy sie chce zenic? A jesli juz na samym poczatku
            znajomosci nie zamierza (slusznie) w ogole poruszac tak waznych tematow to
            dziewczyna w nogi i szuka kolejnego, zeby czasu nie tracic? To by byla tragedia
            i pozalowania godna desperacja.
            • mojboze Re: jak namówić go na ślub? :) 12.06.08, 16:52
              Mniej więcej po trzech powinien poinformować ją nie o tym, czy się Z NIĄ ożeni,
              ale czy przypadkiem nie jest jednym ze związkofobów, którzy cenią wolność ponad
              wszystko i NIGDY nie zamierzają się ożenić. Wtedy kobieta wie, na czym stoi i
              albo tkwi z nim w związku nie formalnym, albo szuka innego.
              Nie wiem, o czym rozmawiają 20-latki po 3 miesiącach romansu, ale w przypadku
              nieco starszych dziewczyn tematy związkowe są delikatnie poruszane po mniej
              więcej 3 miesiącach.

              A z tą tragedią i desperacją to nie ma co wyjeżdżać. Po prostu nie zrozumiałaś
              kontekstu. Poza tym wszystko zależy od punktu siedzenia. Powiedz to samotnym
              30-latkom, które chcą dzieci i ślubu, a nawet nie mają z kim pójść do kina.
    • fruzia01 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 09:00
      przegrany przypadek
      chcesz mieć męża - zacznij szukać innego faceta; tylko nie popełnij tego samego
      błędu, czyli nie bądź jego "żoną" i nie zakładaj z nim rodziny przed ślubem
      a jeśli zależy ci bardzo na dotychczasowym facecie - no cóż, przecież żyjecie
      już jak rodzina, ty przyjęłaś rolę żony a on męża; konkubinat jest w Polsce legalny
    • premeda Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 09:30
      Mój brat jest w takiej samej sytuacji, on z tą dziewczyną nie chce
      być "na zawsze" ale ma darmowy seks, aż nie znajdzie jakiejś
      lepszej. Moim zdaniem, w sytuacji gdy partner nie chce slubu po iluś
      tam latach bycia razem, trzeba się zdecydować na szczerą rozmowe i
      podjęcie decyzji co dalszych losów związku. Wymuszanie ślubu skonczy
      się później wypominaniem podczas kłotni: "A bo ty mnie nie kochałeś,
      bo ślubu nie chciałeś!", "A ty mnie do małżeństwa zmusiłaś!" itd.
      Czy warto się w taki sposób wiązać, szczerze wątpię! I jeszcze jedno
      na cztery pary, tylko w parze mojego brata sa rozbieżności co do
      ślubu, dwie kuzynki mają już ustalone terminy, a ja z moim na razie
      ślubu nie chcemy (ale mamy wspólne zdanie).
    • mpthomas Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 10:28
      'jestem z niedoszlym mezem' otoz to!
      na moje oko to zaden kandytat, facet sie cieszy bo ma dobrze poki
      co wspolna przyszlosc ( jasne,m a co ma mowic) ale jak znajdzie sie
      ekscytujaca okazja to ozstawi szybciej niz sie zorientujesz.
      Jakby chcial byc z toba to byscie byli po slubie 2 lata temu, a on
      si enie chce wiazac.
      • kavainca Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 11:03
        > Jakby chcial byc z toba to byscie byli po slubie 2 lata temu, a on
        > si enie chce wiazac
        to chyba za daleko idacy wniosek! to ze nie są po slubie, nie
        znaczy, że on nie chce z nią być. On poprostu nie wie jeszcze, czy
        chce z nią być do końca życia - dla mnie to róznica.

    • dunkelzahn Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 12:06
      Nie rozumiem czemu sama go o szanowna lapke nie poprosisz, czemu to facet ma
      zawsze z kazda inicjatywa wychodzic? Moze boisz sie jego odpowiedzi, ale napewno
      lepsze to niz lamanie sobie glowy, kombinowanie i wymyslanie podstepow.
    • kamelia04.08.2007 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 14:25
      codziennie mu gadać o upragnionym ślubie przy śniadaniu, obiedzie,
      kolacji i jeszcze przed pójściem spać.

      Proponuję jeszcze systematyczne przypieranie do muru, szantazowanie,
      obrażanie się, jęczenie, że wszystkie koleżanki juz wyszły za mąż, a
      ty nawet pierścionka zareczynowego nie masz.

      Stara panna to taki wstyd... jak ty tak możesz żyć?

    • koizumi_r Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 14:36
      Hej,
      jestem w tej samej sytuacji co ty uncertain. Sprawa wygląda tak: jesteśmy razem 3,5
      roku a od prawie 2 miesięcy mieszkamy razem. I dobrze się nam układa.
      Tylko jeśli chodzi o rodziny jest tak, że ojczym mojego ukochanego non stop gada
      o dzieciach i o zaręczynach. Mnie po prostu szlag trafia. Moi rodzice siedzą
      cicho, bo wychodzą z założenia że to jest nasza decyzja smile...
      Ja czasami mówię mojemu chłopakowi, że mógłby się zdecydować wreszcie i tak jak
      twój zbywa to żartami albo wymyśla tysiące powodów dlaczego na razie nie. Ale
      mówiąc szczerze dałam sobie po cichu rok- poczekamy zobaczymy. Jeśli do tego
      czasu się nie oświadczy to: dowidzenia.
      I żeby nie było- kochamy się bardzo z moim misiem, ale jakby nie patrzeć, chcę
      mieć dzieci. A nie uśmiecha mi się model: najpierw dziecko a potem ślub. Wolę
      prawidłową kolejność. No i poza tym nie chcę usychać u boku faceta, który na
      rozmowę o ślubie reaguje póki co alergicznie.

      Trzymaj się i nie daj się.
      • malootka2 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 15:20
        Jestem z facetem 7 lat, mieszkamy razem od 3 i tez czekam az on "dojrzeje". On
        ma 27 lat, ja 32. Nie wiem czy sie doczekam, ale daje mu jeszcze rok na decyzje.
        Chcialabym zdazyc urodzic choc jedno dziecko - a na razie nic takiego sie nie
        zapowiada.
        • mojboze Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 16:46
          Nie czekaj roku, postaw sprawę jasno. Moja przyjaciółka była w podobnej
          sytuacji. Okazało się, że była "mamusią", a jak przyszedł czas deklaracji, to
          facet się ulotnił. Przy niej zdobył wykształcenie, pierwszą pracę, stanął na
          nogi i ją zostawił. A ona ma 35 lat i szanse na dziecko coraz mniejsze...
          Pocieszające jest może to, że spotyka się teraz z kimś naprawdę fajnym, ale do
          ślubu im jeszcze daleko...
      • mell24 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 17:41
        koizumi_r napisała:

        > mówiąc szczerze dałam sobie po cichu rok- poczekamy zobaczymy. Jeśli do tego
        > czasu się nie oświadczy to: dowidzenia.

        I rozumiem, że lepiej, żeby nie wiedział??? hmm...."może się domyśli" albo
        "niech się domyśli" - to takie KOBIECE!!!

        A nie uśmiecha mi się model: najpierw dziecko a potem ślub. Wolę
        > prawidłową kolejność. No i poza tym nie chcę usychać u boku faceta, który na
        > rozmowę o ślubie reaguje póki co alergicznie.

        >
        No to jesteś na najlepszej drodze żeby tak się właśnie potoczyło...Gdybyś z nim
        nie mieszkała, jemu pewnie by zależało na tym, żeby być z Tobą - jeśli się
        kochacie pewnie robiłby wszystko, żebyście mogli być razem...miałabyś asa w
        rękawie...a tak...nie masz nic...Bo skoro on już ma to co chciał ( Ciebie pod
        ręką) to po co ma się starać więcej? Może ślub nic dla niego nie znaczy?
    • dagna83 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 15:25
      Ja nie chciałabym ślubu z kimś kogo trzeba specjalnie namawać,
      jakieś sposoby wymyślać i ciągnąć przed ołtarz...
      • kamelia04.08.2007 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 15:36
        tez uważam, ze to upokażajace dla kobiety takie gierki typu jak go
        namówic do slubu, czy marudzenie o pierścionek zareczynowy.

        Nie chce, to do widzenia. Trzeba traktowac SIEBIE poważnie.
    • croolewna Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 15:44
      Dziękuję bardzo wszystkim za wpisy. Niektóre podpowiedzi były bardzo nietrafione
      inne całkiem rozsądne.
      Musicie wiedzieć, że problem "jak namówić go na ślub" nie jest moim dramatem i
      nie zastanawiam się nad tym całymi dniami. Po prostu chciałabym już wyjść za mąż
      ale nie muszę już teraz natychmiast. Nie pisałam nic o tym żebym zmuszała mojego
      "niedszłego męża" do czegokolwiek. Absolutnie tego nie robię. Chyba tylko ktoś ,
      kto był w podobnej sytuacji może mnie zrozumieć.
      Tak jak pisałam nie możemy bez siebie żyć i rozstanie nie wchodzi w grę. Nie mam
      go nawet jak wyrzucić z domu bo mieszkamy we wspólnym mieszkaniu, które nalezy
      także do niego. Sama też się nie będę wyprowadzać. Myślę, że mój luby prędzej
      czy później sam dojrzeje do odpowiedniej decyzji ożenku, chciałam mu tylko
      delikatnie w tym pomóc. Tak jak część z was zauważyła, nasz związek jest na tyle
      już zaawansowany, że nie może tu być mowy o niepewności mojego faceta co do mnie
      jako kandydatki na żonę. Ostatnio ciągle trafiają nam się śluby i wesela
      znajomych. Może jak sie napatrzy na kolegów i kuzynów to zmiękniesmile
      Druga sprawa jest taka, że do tej pory mój facet zarabiał mniej niż ja i może to
      mu troszkę przeszkadzało bo to ambitny facet jest. Teraz szykuje mu się spory
      awans i na pewno mnie "przeskoczy" finasowo wiec może to będzie go jakoś
      stymulowało. Może to właśnie o to chodzi. Nie jestem pewna, nie moge go rozgryźć.

      W naszym związku od poczatku wszystko było od "d... strony" ale w sumie i tak
      jestem bardzo szczęśliwa. Czuje się jak żona, o która trzeba zabiegać bo jest
      wciąż dziewczyną. Zawsze mogę zaprotestować przy kolejnej stercie koszul do
      prasowaniasmile

      Pozdrawiam

      • mell24 Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 17:46
        croolewna napisała:

        > Dziękuję bardzo wszystkim za wpisy. Niektóre podpowiedzi były bardzo nietrafion
        > e
        > inne całkiem rozsądne.
        > Musicie wiedzieć, że problem "jak namówić go na ślub" nie jest moim dramatem i
        > nie zastanawiam się nad tym całymi dniami. Po prostu chciałabym już wyjść za mą
        > ż
        > ale nie muszę już teraz natychmiast. Nie pisałam nic o tym żebym zmuszała mojeg
        > o
        > "niedszłego męża" do czegokolwiek. Absolutnie tego nie robię. Chyba tylko ktoś
        > ,
        > kto był w podobnej sytuacji może mnie zrozumieć.
        > Tak jak pisałam nie możemy bez siebie żyć i rozstanie nie wchodzi w grę. Nie ma
        > m
        > go nawet jak wyrzucić z domu bo mieszkamy we wspólnym mieszkaniu, które nalezy
        > także do niego. Sama też się nie będę wyprowadzać. Myślę, że mój luby prędzej
        > czy później sam dojrzeje do odpowiedniej decyzji ożenku, chciałam mu tylko
        > delikatnie w tym pomóc. Tak jak część z was zauważyła, nasz związek jest na tyl
        > e
        > już zaawansowany, że nie może tu być mowy o niepewności mojego faceta co do mni
        > e
        > jako kandydatki na żonę. Ostatnio ciągle trafiają nam się śluby i wesela
        > znajomych. Może jak sie napatrzy na kolegów i kuzynów to zmiękniesmile
        > Druga sprawa jest taka, że do tej pory mój facet zarabiał mniej niż ja i może t
        > o
        > mu troszkę przeszkadzało bo to ambitny facet jest. Teraz szykuje mu się spory
        > awans i na pewno mnie "przeskoczy" finasowo wiec może to będzie go jakoś
        > stymulowało. Może to właśnie o to chodzi. Nie jestem pewna, nie moge go rozgryź
        > ć.

        Niestety mam wrażenie, że bardzo się łudzisz i do tego usprawiedliwiasz
        go...Gdyby chciał się z Tobą ożenić nie przeszkadzałoby to ile zarabia -
        szczególnie, że i tak mieszkacie razem, więc jaka różnica? Kochana, on już ma
        "żonę" i chyba innej nie potrzebuje ( "legalnej" znaczy się)...Tak uważam.
        >
        > W naszym związku od poczatku wszystko było od "d... strony" ale w sumie i tak
        > jestem bardzo szczęśliwa.

        I dlatego zastanawiasz się dlaczego nie ma z jego strony propozycji ślubu? hmm...

        Czuje się jak żona, o która trzeba zabiegać bo jest
        > wciąż dziewczyną. Zawsze mogę zaprotestować przy kolejnej stercie koszul do
        > prasowaniasmile

        Tak?

        >
      • kavainca Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 19:09
        bardzo dobrze Cię rozumiem.
        Rozumiem, że nie chcesz faceta stawiać pod scianą i że ważniejsze
        jest dla Ciebie być z nim niz być formalnie jego żoną. Jedyne co
        mogę Ci poradzic to, to zebyś uświadomiła mu jakie dla Ciebie ważne.
        Tak jak już pisałam, dość długo czekałam na to żeby mój N się
        zreflektował, że czas najwyższy. Ani przez chwilę nie czułam sie
        jednak dla niego mało ważna, ani przez chwilę nie czułam, że mnie
        nie kocha. A dziś ciesze sie ze nadchodzącego ślubu, ale tak
        naprawdę to przestało mieć dla mnie już takie wielkie znaczenie. Ta
        decyzja nic, a nic miedzy nami nie zmieniła.
    • koizumi_r Re: jak namówić go na ślub? :) 11.06.08, 22:36
      no bez przesady... desperatką nie jestem smile. kiedy pisałam, że "po cichu dałam
      sobie rok" to nie znaczy, że nic nie powiedziałam mojemu ukochanemu.
      powiedziałam raz i na tym rozmowa się skończyła- żadne z nas o tym nie wspomina.
      poza tym nasze rozmowy na temat ślubu i zaręczyn są zawsze utrzymane w tonie
      żartobliwym.
      zresztą tak jak autorka wątku nie robię dramatu z tego, że nie jesteśmy
      zaręczeni. Bardziej irytuje mnie gadanie męża mojej przyszłej teściowej.
      wyobraźcie sobie sytuację: w weekend spaliśmy u nich na działce- na dzień dobry
      słyszałam teksty o wnukach i zaręczynach (ślubie) a jak rano wstaliśmy- znowu to
      samo.
      Nie chcę popędzać mojego misia, ale frustrujące jest czekanie. poza tym nie
      ukrywajmy po jakimś czasie znika gdzieś nadzieja i pojawia się myślenie- "gdyby
      mnie kochał to by się oświadczył (ożenił ze mną)"

      poza tym nie mam zamiaru łapać chłopaka na dziecko. bo gdybym chciała to już
      dawno byśmy je mieli.
    • diplomatica a po co namawiac? 12.06.08, 01:57
      ja mojemu mezowi wyznaczylam date slubu juz po 2 tygodniach
      znajomosci i tak tez wzielismy slub (3,5 roku pozniej)
      zamieszkalismy razem rok przed slubem po jego oswiadczynach (każdy
      facet ma swoj honor i tego nie warto lekcewazyc)
      nikt nie lubi czuc presji na siebie - ja zawsze przedstawiam mu
      swoje zdanie (raz i sie nie powtarzam) i on po jakims czasie
      dochodzi do wniosku ze to jego zdanie tez

      ja bym na twoim miejscu wyjechala na przyklad za granice na trzy
      miesiace i zobaczyla jaka bedzie reakcja jego (ryzykowne ale...)
      • malootka2 a czy kobiecie wypada sie oswiadczyc? 12.06.08, 11:55
        • aiczka Re: a czy kobiecie wypada sie oswiadczyc? 12.06.08, 15:36
          Moim zdaniem tak. Byle nie w formie "albo bierzemy ślub, albo ja się
          wyprowadzam", bo tak to nikomu nie wypada ^_^.
    • emrem Re: jak namówić go na ślub? :) 15.06.08, 11:02
      U mnie było podobnie. Mój narzeczony nie zdawał sobie sprawy, że to
      dla mnie takie ważne. Przyznał się, że w tym temacie sam nawalił, bo
      jakoś nie mógł się zebrać i kupić pierścionka. Planował niewiadomo
      co, ale jakoś nigdy nie nadarzała się okazja, żeby mógł zrealizować
      swój plan.
      W każdym razie, nasz ślub zorganizował się sam, z rozpędu i
      przypadkiem jak już się okazało, że nie ma wolnych sal. Zaręczyny
      odbyły się później. Narzeczony się zmobilizował jak się okazało, że
      jest mi już bardzo przykro.
      Jedno jest pewne: Twój ukochany musi tego chcieć, bo jeśli nie chce
      to nie namawiałabym.
Pełna wersja