konfilt w rodzinie a ślub...

15.06.08, 18:10
prosze o jakies niezależne opinie co powinniśmy zrobić w tej sytuacji..
matka mojego N zupelnie nie akceptuje naszego zwiazku, przez 2 lata
probowalismy sie do niej zblizyc, przekonać ją do nas, bezskutecznie
to co wychodzi jej najlepiej to obgadywanie nas przed wszystkimi w koło,
ignorowanie mnie i traktowanie jak powietrze, wyrażanie swojego
niezadowolenia.. kilka razy mi nawrzucała, że rozbiłam jej rodzine i zabrałam
syna..
staralismy sie to wszystko rozwiązać ale bezskutecznie, skończyło się na tym
że przestalismy utrzymywać kontakty, trwa to od 5 miesiecy
a teraz pojawił sie problem.. moj mezczyzna sie oswiedczyl i planujemy ślub..
ślub bedzie tylko cywilny, wesela nie chcemy, ale myslimy o przyjeciu w
ogrodzie, tylko co zrobic z jego matką w tej sytuacji.. nie zapraszac? bedzie
afera
zaprosic i bac sie co zrobi zeby zepsuć ten dzień? wolalabym nie miec tej
wątpliwej przyjemności
z ojcem mojego N mamy dobry kontakt, ale oni są po rozwodzie od kilkunastu lat
i on napewno na nią nie wpłynie bo nienawidzi go tak samo jak i mnie
ma ktos pomysł jak to rozwiązac?
ślub w Paryżu tylko we dwoje?
dla mnie to najlepsze wyjscie ale wiem ze moj N chcialby jakies male przyjecie
dla reszty rodziny i przyjaciol
i co tu począć...?
    • listekklonu Re: konfilt w rodzinie a ślub... 15.06.08, 18:18
      Trudna sytuacja, współczuję sad( Czy przyszła teściowa już wie, że planujecie
      ślub? Jeśli jeszcze nie, to możecie na początek ją o tym powiadomić i zobaczyć
      jak zareaguje. Nie musicie się od razu deklarować w jej obecności co do tego,
      gdzie, kiedy i jak ślub ma być zorganizowany.
      • sisetka26 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 15.06.08, 18:30
        czy wie? nie mam pojecia
        moze wie bo wiedza juz znajomi i część rodziny, a w jego rodzinie informacje
        roznoszą sie błyskawicznie, wiec pewnie wie
        co do tego zeby ją powiadomić.. ciężka sprawa..
        nie utrzymujemy zadnych kontaktów, zero, ani ja ani moj N
        od 5 miesiecy po ostatnim razie jak dowiedzielismy sie kolejnych historii na
        nasz temat to moj N napisal jej mail w ktorym opisał dokładnie co czuje, czego
        od niej oczekuje i ze nie tak zachowuje sie matka, na co ona juz nic nie
        odpisala i sie poprostu przestala oddzywac, wiec my tez sie nie oddzywamy, nie
        wiemy czego ona tak naprawde od nas chce i czego oczekuje
        sprawila nam duzo przykrosci i napewno nie mozemy kolejny raz probowac wyciagnac
        reke i kolejny raz zostac jakby "oplutymi w twarz"
        tak bylo do tej pory
        my - proszenie, płacz, rozmowy, ona - totalne ignorowanie tego co sie mowi
        • marina111 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 15.06.08, 19:16
          Ja bym ją zaprosiła. To jest jego matka. Wychowała go, troszczyła
          ise o niego zeby dzis mogł byc tym kim jest i zebyś Ty mogła z nim
          być szcześliwa. Ona nie umie sobie z tym poradzic ale nalezy jej się
          szcunek za to co zrobiła dla twojego narzeczonego. To czy zaprosicie
          ją na przyjęcie to juz inna sprawa ale uwazam ze na slubie powinna
          byc obecna a własciwie zaproszona bo nie wiadomo czy wogóle zechce
          przyjść skoro tak Ciebie nie cierpi.
          • sisetka26 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 15.06.08, 19:20
            troszczyla sie... niestety nie.. babcia sie troszczyla..
            • mell24 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 15.06.08, 19:31
              Wysłałabym zaproszenie - to, co ona z nim zrobi, to już nie Wasze
              zmartwienie...Skoro nie ma męża ( bo napisałaś, że jest rozwódką) to pozostają
              jej chyba tylko dzieci ( chyba, że kogoś ma?)- więc dziwię się skąd takie jej
              podejście...Za kilka, kilkanaście lat nie będzie pewnie miała nikogo - dziwne,
              że nie martwi się o relacje z Wami...
              • lipcowa-panna Re: konfilt w rodzinie a ślub... 15.06.08, 20:21
                A ja autorkę wątku zupełnie rozumiem, moja siostra ma taki przypadek, ona jest
                młodsza od swojego męża o 8 lat na co ojciec jej męża był bardzo przeciw że
                młoda że leci na kasę, w końcu przestali się do siebie odzywać, matka tego
                faceta nie żyje od chyba jak pamiętam 6 lat więc jedyną jego rodziną był ojciec.
                Zaprosili go na ślub cywilny na wesele już nie przyszedł zrobił taką aferę że
                mój mężulu mój ojczym zwyczajnie wyprowadzili go siłą z urzędu, wymyślał mojej
                siostrze od najgorszych zepsuł im zupełnie uroczystość w końcu ona powiedziała
                nie, ślub wzięli po pół roku mądrzejsi o doświadczenie nie powiadamiali ojca,
                ślub bardzo sympatyczny bez odczuć że nie ma ojca pana młodego każdy się cieszył
                że go nie ma. A wesele te pierwsze miało być w ogrodzie więc nic straconego, po
                2 ślubie było w małej restauracji. Myślę że powinnaś przemyśleć na co stać matkę
                Twojego N. To że to matka nie oznacza że jest matką w prawdziwym słowa znaczeniu
                bo matką i ojcem nie są Ci którzy widnieją na papierkach tylko Ci co wychowali,
                ja mam ojczyma i mówię ze swojego doświadczenia swojego ojca nie widziałam 25
                lat i żyję smile
    • bystra_26 zachować się dorośle 15.06.08, 20:33
      1. Poinformować i zaprosić - co ona z tym zrobi, to już jej sprawa, ewentualnie
      sama sobie narobi wstydu, NIE WAM! Ponadto na pewno znajdzie się ktoś z rodziny,
      kto ma z teściową dobrą relację, a wam dobrze życzy - i będzie powstrzymywał ją,
      jeśli będzie robić rozróbę.

      2. Problemem kobiety jest... uzależnienie od syna. Jedyny sposób to robić swoje,
      i nie pozwalać teściowej wtrącać się w wasz związek. Niestety ten problem może
      tylko ona sama rozwiązać, a wasza pomoc to wyraźne zaznaczenie, że wasze
      małżenstwo to nowa, odrebna jednostka społeczna i tylko wy macie prawo ją
      formować. Matka jest mile widziana, ale w granicach rozsądku - wszelkie
      przekraczanie takich granic, trzeba od razu jasno zaznaczać i nie pozwalać na
      więcej (np. codziennie dzwonienie - nie odbierać, a jak nie macie telefonu z
      idnetyfikacją numeru, to za każdym razem odkładać słuchawkę).
      • sisetka26 Re: zachować się dorośle 16.06.08, 07:19
        dzieki za zrozumienie
        wlasnie robimy swoje i nie pozwalamy na ingerencje w nasz zwiazek,
        ale niestety efekt tego jest tragiczny
        wszystko to moja wina, moj N jest zmanipulowany przeze mnie, nie
        mysli racjonalnie, trzymam go na smyczy (to jej wniosek, a zaczelo
        sie od tego ze moj N powiedzial jej ze nie zamierza jej odwiedzac
        sam i ze musi sie przyzwyczaic do tego ze teraz jestem jeszcze
        ja)... i wiele wiele innych tego typu tekstow uslyszalam juz od niej
        to ze teraz nie mamy kontaktu to tylko dlatego ze napisal jej mail
        bo kolejny raz dowiedzial sie ze przed kims nas obrobila wiec
        wypisal wszystko co go boli i ze nie tego od niej oczekiwal i ze
        jako matka powinna nas bronic a nie jeszcze buntowac ludzi przeciwko
        nam, to sie obrazila smiertelnie.. pewnie mowi i mysli ze to ja mu
        podyktowalam ten mail znajac zycie.. bo on na nic sam nie wpada i to
        co mowi to ja mu kaze.. on nie mysli, jest zauroczony i zaslepiony i
        zmanipulowany.. tak na marginesie dodam ze od ponad 2 lat jest taki
        zauroczony.. czy to nie jest jakas paranoja.. na to wszystko nie
        jestesmy juz gowniarzami, podchodzimy oboje pod 30stke...
        • aniaoam Re: zachować się dorośle 18.06.08, 15:17
          Czy Twoja przyszła teściowa zważa na konwenanse? Jesli tak możecie
          ją spokojnie zaprosić na ślub - przy ludziach nic nie nawywija.
          A jeżeli nie przeszkodzi jej obecność innych w zrobieniu Wam
          przykrości - chyba bym nie zapraszała.
          Ważne też bardzo co narzeczony myśli o tym. Jeżeli chce mimo
          wszystko zaprosic swoją matkę - nie macie raczej innego wyjścia.
        • kamelia04.08.2007 Re: zachować się dorośle 19.06.08, 10:49
          sisetka26 napisała:

          > moj N jest zmanipulowany przeze mnie, nie
          > mysli racjonalnie, trzymam go na smyczy (...) i wiele wiele innych
          tego typu tekstow uslyszalam juz od niej



          ty go zmanipulowałas, niedługo teściowa bedzie słyszec głosy...

          Mówiac delikatnie, tesciowa ma problem ze soba i ze swoja głową.
          Jesteś jej wrogiem nr 1, bo ukradlas jej syna, ktorego ona SOBIE i
          dla SIEBIE wychowała. Nie wytłumaczysz jej, ze jest inaczej.
          Najlepiej ograniczyc konatkty do minimum albo w ogóle przestac sie
          widywac.

          Mam nadzieje, że twój narzeczony stoi twardo po twojej stronie i jej
          ewentualne próby zdysktredytowania twojej osoby spotykaja sie z jego
          ostrym sprzeciwem.

          Teściowej trzeba powiedziec o slubie, bo jak sie dowie od osób
          trzecich, to sobie jeszcze wymysli, ze hipnozy nad jej biednym
          synkiem odprawiasz.
    • mike2005 Recepta prosta jak drut 18.06.08, 15:34
      Zmienić N.

      Coś czuję, że twoja teściowa in spe ma swoje powody, żeby cię nie
      trawić...
    • noelka84 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 19.06.08, 14:20
      wyslalabym zaproszenie dla swietego spokoju,
      • che89 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 19.06.08, 22:51
        Oczywiście wyślij zaproszenie. Ja bym jeszcze chyba zadzwonila i
        powiedziała szczerze, otwarcie i bez złośliwości: "licze na to, że
        zaakceptuje pani wybór swojego syna i uszczęśliwi go swoją
        obecnościa na naszym slubie. wiem, ze bardzo mu na tym zalezy. a mi
        zalezy na tym, żeby załagodzić konflikt". Może tego oczekuje?
        Oczywiście w głebii duszy możesz myślec o niej, co tylko chceszwink
        • sisetka26 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 13:56
          wydaje mi sie mimo wszystko ze to nie ja powinnam dzwonic bo to nie
          moja matka
          a kwestia pewnych granic w kierowaniu życiem drugiej osoby to też
          problem miedzy moim N a nią i nie chciałabym w to ingerować
          co do wczesniejszego postu ze ma powody zeby mnie nie trawić,
          szczerze szukałam w sobie tych powodów przez ponad rok, doprowadziło
          to do tego że zupełnie załamałam sie psychicznie, znienawidziłam
          siebie i płacz towarzyszył mi dzień w dzień, skończyło sie na
          leczeniu lekach psychotropowych i zalamaniem nerwowym
          nigdy nie odważyłam sie odpowiedziec jej nic na poniżanie mnie w
          obecności innych ludzi
          nawet moich rodziców boli to że ktoś mną pomiata, a ja sie
          nadstawiam i nie potrafie sie postawić
          a próbowałam juz wszystkiego, rozmawiałam z nią, prosiłam, błagałam,
          poniżałam sie, płakałam prosząc o szanse
          nie wiem co moze mi zarzucic, ukończyłam studia, mam dobrą pracę,
          dbam o jej syna i nasz dom, nigdy niczego nam nie brakuje
          nie wiem juz jak moge być lepsza w jej oczach zebym zasłużyła na
          akceptacje
          • che89 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 14:21
            Z tego, co piszesz wynika, że matka Twojego N. to jakaś wariatka. I
            o ile trzeba ją zaprosić (bo będzie gadać, że zbuntowałaś jej syna,
            który jej nie zaprosił), to nie wiem, czy to faktycznie dobry
            pomysł, żeby się zjawiała na uroczystości, bo może zmienić ją w
            prawdziwy koszmar. Najlepiej by było chyba zdobyć sobie przychylność
            kogoś bliskiego z rodziny, kto ma na nią wpływ - np. jakaś babcia,
            ciotka, może były mąż? Może to Twoi rodzice powinni do niej
            zadzwonić i powiedzieć jej, ze ona rujnuje Wam życie? Może niech jej
            ktoś z boku zasugeruje, że zachowuje się okropnie..
            • sisetka26 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 14:34
              smile
              przez ostatnie 2 lata probowali juz wszyscy
              jak jej matka powiedziala jej o co tym mysli to przestała sie do
              niej tez oddzywac a potem my mielismy wyrzuty sumienia ze przez nas
              jeszcze są konflikty miedzy nią a babcią, w efekcie to babcia
              musiala do niej wyciagnac rękę bo inaczej byłby wieczny konflikt
              jej siostra też juz próbowała, ale efekt podobny jak z babcią
              z własnym bratem nie rozmawia od x lat bo sie obraziła
              byłego męża nie bardzo lubi, nie mieli kontaktu od wieków, ostatnio
              przypadkiem sie spotkali i on powiedzial jej ze nie zyczy sobie zeby
              nam szkodzila w jakikolwiek sposob, to sie wyparła i zbyła temat
              a co do mojej mamy, przyznaje że nie chce jej wystawiać i nie chce
              żeby usłyszała takie słowa jak ja juz nie jeden raz usłyszalam...
              gdyby jeszcze mojej mamie naubliżała to juz chyba bym tego nie
              zniosła..
              moj N za nic w swiecie nie chce do niej zadzwonic bo nie chce
              kolejny raz dawac jej satysfakcji że pierwszy wyciaga ręke i z
              reguły do niczego to nie prowadzi, on czeka i liczy na to ze jakos
              to sie wyjasni i w koncu ona sie odezwie pierwsza z chęcią
              rozwiazania sytuacji
              ja nie chce do niej dzwonić bo jak juz wspominałam, chyba nie
              powinnam a poza tym nie czuję sie na siłach

              a ja... na samą myśl o tym ślubie mam dość...
              miał to być szczęśliwy dzień a póki co jest to dla mnie jak koszmar..


          • premeda Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 14:31
            Robisz podstawowy błąd przyjmując słowa przyszłej teściowej zupełnie
            się nie broniąc. Twoja teściowa zapewne należy do osób pomiatających
            tymi, którzy się nie bronią. Musisz jej pokazać, że na takie
            traktowanie sobie nie pozwolisz i od czasu do czasu przywrócić ją do
            pionu.
            • sisetka26 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 14:36
              pewnie masz racje, ale jakos nie mam tyle odwagi
              poza tym z racji tego ze to matka osoby którą kocham, nie chciałam
              sprawiać mu przykrości, chciałam ją szanować i jak najlepiej z nią
              żyć
              nie chciałam być taka jak ona
              a przede wszystkim tez nie chciałam dawać jej powodów zeby mogła mi
              cos zarzucic...
              • premeda Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 15:14
                Nie można samemu szanować osoby, która Ciebie nie szanuje. Nie
                bałabym się również o narzeczonego, bo musiałby być ślepy, żeby nie
                dostrzegć prawdziwego oblicza swojej matki. Nie mówiąc o tym, że
                stawiając granice nie zrównujesz się z nią.
              • kol.3 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 18:07
                Nie zapraszaj jej i już. Teściowa jest osobą rozwiedzioną i
                nadmiernie, chorobliwie skupioną na synu. Skoro stosunki są takie
                jak piszesz nie powinnaś w ogóle jej zapraszać ani na ślub ani na
                wesele. Nie rozumiem skąd tyle wątpliwości po tych numerach jakie i
                wykręciła.Bierz ślub, organizuj przyjęcie i bądź szczęśliwa bez
                teściowej. Ręczę że za parę lat teściowa pogodzi się z Tobą, bo kto
                jej będzie dogladał na stare lata.
                • sisetka26 Re: konfilt w rodzinie a ślub... 20.06.08, 19:19
                  jesli o mnie chodzi to tak by bylo najlepiej, chyba musze poczekac az moj N
                  podejmie jakies decyzje i okresli czy i w jakim stopniu zalezy mu na jej obecnosci
                  jedno jest pewne, w tej sytuacji to cokolwiek nie zrobimy to bedzie zle
                  zaprosimy to bedzie zle, a nie zaprosimy to dopiero bedzie..
Pełna wersja