panna-mysz
31.07.08, 20:58
Od 5 lipca jestem mężatką i jestem wprost przeszczęśliwa. Wszystko
udało się cudownie (no, może z wyjątkiem pogody, ale nie zepsuła nam
humorów). Mam tylko poważny problem ze zdjęciami, po prostu załamka :
( Chodzi o to, że w ostatniej chwili koledze, który miał robić nam
foty (zawodowemu fotografowi), wypadło coś i przysłał nam swoją
koleżankę (ponoć też dobrą fotografkę). A ona zrobiła zdjęcia -
pożal się Boże. Plenerowe bez pomysłu (trochę usprawiedliwia ją
deszcz, który nie dawał pola do popisu), a w kościele -
prześwietlone. Całe szczęście kuzynka mojego męża robiła też trochę
fot, więc chociaż te się nadają. Ale jest ich mało. Zastanawiałam
się, czy nie można byłoby wyciąć klatek z filmu, ale podobno to
będzie totalne dno, z powodu rodzielczości. Marzyliśmy o
fotoksiążce, a z tej garstki zdjęć, to niebardzo da się ją chyba
zrobić

Do powtórkowej sesji jakoś nie jesteśmy przekonani -
chcieliśmy, by to była pamiątka z tamtego konkretnego dnia. Zresztą -
powtórki w kościele nie da się zrobić

Możecie coś podpowiedzieć?