kamayo
04.08.08, 09:07
On i ona poznali się dosłownie na ulicy. Ona, bardzo samotna, właśnie kończyła
studia i wracała do swojej małej miejscowości ze względu na pogarszający się
stan zdrowia taty. On zapytał ją o drogę i od słowa do słowa umówili się na
kawę za kilka dni. Poszła. Okazało się, że on jest o kilka lat starszy od
niej, prowadzi własną działalność. Nie mieli żadnych wspólnych znajomych.
Zaczęli się spotykać. Codziennie. Jego samochód załatwiał sprawę 30 km, które
ich dzieliły. Na trzeciej randce powiedział jej, że już był żonaty. A ona już
zdążyła się w nim zakochać. Tego dnia coś się w niej załamało i choć była
szczęśliwa prawie do końca związku, to nigdy nie było "to" wymarzone szczęście.
Po 4 miesiącach mu uległa. Tak, chciała czekać aż do ślubu, ale mając do
wyboru samotność lub związek... To był jej 1 raz przy okazji dowiedziała się,
że jest szósta. Nigdy nie była w związku, kiedyś na 1 roku się zakochała, ale
była zbyt "wiejska" by myśleć o niej poważnie. Nigdzie nie była "u siebie".
Ani w mieście, gdzie studiowała, nie mając kasy na ciuchy, kosmetyki i imprezy
ani na swojej wiosce, bo od razu zyskała opinię takiej, co to jej się
studiować zachciało.