Historia jednej znajomości (smutne)

04.08.08, 09:07
On i ona poznali się dosłownie na ulicy. Ona, bardzo samotna, właśnie kończyła
studia i wracała do swojej małej miejscowości ze względu na pogarszający się
stan zdrowia taty. On zapytał ją o drogę i od słowa do słowa umówili się na
kawę za kilka dni. Poszła. Okazało się, że on jest o kilka lat starszy od
niej, prowadzi własną działalność. Nie mieli żadnych wspólnych znajomych.
Zaczęli się spotykać. Codziennie. Jego samochód załatwiał sprawę 30 km, które
ich dzieliły. Na trzeciej randce powiedział jej, że już był żonaty. A ona już
zdążyła się w nim zakochać. Tego dnia coś się w niej załamało i choć była
szczęśliwa prawie do końca związku, to nigdy nie było "to" wymarzone szczęście.
Po 4 miesiącach mu uległa. Tak, chciała czekać aż do ślubu, ale mając do
wyboru samotność lub związek... To był jej 1 raz przy okazji dowiedziała się,
że jest szósta. Nigdy nie była w związku, kiedyś na 1 roku się zakochała, ale
była zbyt "wiejska" by myśleć o niej poważnie. Nigdzie nie była "u siebie".
Ani w mieście, gdzie studiowała, nie mając kasy na ciuchy, kosmetyki i imprezy
ani na swojej wiosce, bo od razu zyskała opinię takiej, co to jej się
studiować zachciało.
    • kamayo cd 04.08.08, 09:09
      .... Niestety po roku dowiedziała się, że była jeszcze jedna żona.
      Potem, że ma córeczkę z inną dziewczyną....
      Zerwała...
      Teraz on chce wrócić... mówi, że tylko ja kocha...
      Czy to jest bycie "pierwszą naiwną"???? poproszę Was o szczere komentarze
      • k.l2 Re: cd 04.08.08, 09:37
        Naiwną tak.
        tyle,że nie pierwszą..
      • kamelia04.08.2007 Re: cd 04.08.08, 14:51
        kamayo napisała:

        > > Czy to jest bycie "pierwszą naiwną"????

        naiwną owszem i to bardzo, ale chyba nie pierwsza, a kolejną.
      • marina111 Re: cd 05.08.08, 10:33
        Odpuść. Ja bym zerwała z nim wszelki kontakt. Jesli ktos ukrywa
        takie fakty to nie warto o nim myslec powaznie.
    • mike2005 Re: Historia jednej znajomości (smutne) 04.08.08, 09:41
      Kurczę, dziewczyny, jest tylu wolnych (nie z odzysku!) facetów, jak
      same nie macie "skazy", to nie musicie wybierać spośród drugiego czy
      trzeciego sortu.
      Po co Wam facet z balastem i zobowiązaniami?
      Owszem, może to być całkiem fajny gościu, ale skąd będziesz miała
      pewność, że nie lubuje się w urabianiu takich jak Ty "wiejskich"
      dziewczyn, by je potem porzucać na rzecz następnych?
      Być może Twoją następczynię też zapyta najpierw o drogę...

      A zakompleksione baby, które nigdy nie wyściubiły nosa poza rodzinną
      wioskę i zazdroszczą Ci, żeś mogła sobie postudiować, olej gęstym
      strumieniem.
      Nie ma w Twojej miejscowości żadnych sensownych facetów (nie
      buraków)?
      • aagatuss Re: Historia jednej znajomości (smutne) 04.08.08, 11:21
        kurcze, po raz pierwszy, ale zgadzam się z Mike'em
      • maiwlys Re: Historia jednej znajomości (smutne) 04.08.08, 14:44
        Co by nie powielać. Podpiszę sie pod mike2005, którego wypowiedzi
        wszystkich irutują, aczkolwiek czasami się pod nimi podpisuję.
      • kamelia04.08.2007 Re: Historia jednej znajomości (smutne) 04.08.08, 14:58
        zupełnie niezłosliwie stwierdzam przebłyski świdomosci.

        Dodam od siebie to, że jesli facet był pierwszym, którego sie
        zaprosiło do łózka, nie oznacza, ze od razu trzeba z nim slub brać.

        Nie róbmy z dziewictwa (damskiego, jak i męskiego) i pierwszego
        partnera fetyszy.
        • moni00 Re: Historia jednej znajomości (smutne) 04.08.08, 16:22
          o tak, ja sie podpisuje tez
      • truflowa Re: Historia jednej znajomości (smutne) 04.08.08, 17:51
        Mike2005 - bardzo madrze - podoba mi sie co napisales.
      • marina111 Re: Historia jednej znajomości (smutne) 05.08.08, 10:35
        Zgadzam się w całej rozciagłości
    • pola70 Re: Historia jednej znajomości (smutne) 05.08.08, 09:16
      Uciekaj od tego faceta jak najszybciej, po co ci łajdak i
      kłopoty....Spotkasz kogoś wartościowego a nie nieodpowiedzialnego
      latawca!!!!! życzę szczęścia
      • gold-fish Re: Historia jednej znajomości (smutne) 05.08.08, 09:24
        Zakochanie zaślepia. Naiwa, ale też mało inteligentna...
        • paulakasia Re: Historia jednej znajomości (smutne) 05.08.08, 09:52
          Oj złota rybko, chyba nie tobie jest oceniać inteligencję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja