Czy zapraszać chrzestnych...

07.09.08, 10:59
Z którymi nie utrzymuje się kontaktu, którzy odkąd zerwał się
kontakt z moimi rodzicami (przez rozwody) nigdy się nie interesowali
swoją chrześnicą. Planowaliśmy nie robić wielkiego weseliska, ale
mimo licznych ogrniczeń z każdej strony co najmniej 45 obób musimy
zaprosić. Nie wiem czy mam zapraszać ludzi, których wypada zaprosić,
a którzy mnie nie obchodzą i których ja też nie obchodze. Dla mnie
to już nie jest rodzina.
Czy zapraszać ich na ślub jeśli na wesele nie?
    • anka7961 Re: Czy zapraszać chrzestnych... 07.09.08, 11:31
      moi chrzestni też się mną nie interesowali. nie byli na mojej
      komuni, nigdy nie pamiętali o urodzinach. mimo to zdecydowałam się
      ich zaprosić (jest to w miarę bliska rodzina). Gdy dostawali
      zaproszenie, zapewniali że będą na 100%, potwierdzili przybycie na
      dwa tyg przed weselem. I tu niespodzianka - żadne z nich nie
      przyjechało. Moja matka chrzestna zadzwoniła tylko powiedzieć dzień
      przed weselem że nie przyjedzie, natomiast mój ojciec chrzestny
      nawet się nie odezwał.
      Morał z tego taki - może nie ma sansu się głowić czy zapraszać czy
      nie, bo podejrzewam że i tak mogą się nie zjawić.....
      • misscraft Re: Czy zapraszać chrzestnych... 07.09.08, 11:42
        Bardziej zastanawiam się nad chrzestną, chrzestny cieszy się złą
        opinią w rodzinie, gdyż zdradzał moją ciocie i zostawił ją dla innej
        kobiety. Z nim kompletnie nie mam kontaktu. Z kolei utrzymuje
        kontakt z matką chrzestnej i jej bratem, gdyż to rodzina moje
        zmarłego ojca więc może ze wzgledu na to że ich zapraszam, to ją też
        powinnam. Wiem że babcia truła by mi gdyby chrzetsnej nie zaprosiła.
        • sobisia Re: Czy zapraszać chrzestnych... 07.09.08, 12:42
          To zaproś chrzestną chociażby przez grzeczność a chrzestnego nie
          skoro nie macie kontaktu, a reszta rodziny ma na niego alergię.
          • misscraft Re: Czy zapraszać chrzestnych... 07.09.08, 12:56
            Dzięki,chyba tak właśnie zrobie dla spokoju sumienia.
            • nerri Re: Czy zapraszać chrzestnych... 07.09.08, 17:20
              Ja zaprosiłam tylko chrzestną,z góry wiedząc że nie przyjdzie - ale
              to siostra mojej mamy i nie chciałam robić jej przykrości(wystarczy
              to,że sama zdaje sobie sprawę jaką ma siostrętongue_out)

              Chrzestny był u mnie dwa razy...na chrzcie i komuni.Nikt z rodziny
              chyba się nie zdziwił,że go nie zaprosiłamtongue_out
    • kaamilka Czy brak kontaktu jest zawsze winą dorosłych? 07.09.08, 18:51
      Jeżeli rodzice wybierają kogoś na chrzestnych to prawdopodobnie jest
      im to bliska osoba. Wiadomo, że w życiu różnie bywa, że wzięzi
      czasem się rozluźniają i dorośli się tak często nie spotykają, ale
      co wtedy z dziećmi? Czy to obowiązek rodziców chrzestnych jest
      biegać do swojego chrześniaka? Czy chrześniak nie może przyjść sam z
      siebie do cioci czy wujka? Nie mówię o rodzinach patologicznych, ale
      o zupełnie normalnych rodzinach. Niech rodzice dzieci również wykażą
      trochę chęci w utrzymywaniu kontaktów. Czy jeśli była komunia
      dziecko po komunii poszło do swojego chrzestnego ze zdjęciem na
      pamiątkę? Czy pamiętało, żeby cioci wysłać kartkę na imieniny? Czy
      tylko żaliło się, że ciocia nie pamięta o jego imieninach? Jeśli
      jest się dorosłym można samemu trochę zadbać o te kontakty... Tak mi
      się wydaje... Oczywiście w wieku 25 lat jest o to baaardzo trudne i
      ciężko coś z tym zrobić, ale w związku z tym nie ma co płakać nad
      rozlanym mlekiem i należy wyciągnąć wnioski i zadbać o dobre
      kontakty naszych dzieci z ich chrzestnymi.
      • misscraft Re: Czy brak kontaktu jest zawsze winą dorosłych? 08.09.08, 09:22
        Wydaje mi się że w tym wypadku tak było, tzn. że była to wina
        dorosłych ale nie cioci, ale mojej mamy, która mam teraz wrazęnie,
        starała się odciąć od rodziny ojca. Częściowo jej się udało. Ale z
        koleji ciocia poznała mężczyzne, który ją strała. się odciągnąć od
        całej jej rodziny, założyła z nim nową rodzine (po rozwodzie)
        doczekali się dziecka. Po kilkunastu latach z nim się rozwodzi, bo
        okazał się "toksyczny".Moja mama też ponownie wyszła za mąż i nie
        starała się utrzymywać kontaktu,choć zwykle to ona dzwoniła z
        życzeniami do tamtej rodziny,podczas gdy oni robili to bardzo rzadko
        lub wcale. Myśle że chcieć utrzymać kontakt muszą wszystkie strony.
        Ciężko żeby dzieciak z podstawówki nachodził chrzestną w jej nowym
        domu gdzie mieszka w dwójką dzieci i mężem,który nie lubi jej
        rodziny... Wydaje mi się że to nie w gestii dziecka leży utrzymanie
        tego kontaktu.Z jej bratem,moim wujkie i jej matką jakoś udało się
        utrzymać kontakt.
      • angazetka Re: Czy brak kontaktu jest zawsze winą dorosłych? 09.09.08, 12:43
        > Czy to obowiązek rodziców chrzestnych jest
        > biegać do swojego chrześniaka? Czy chrześniak nie może przyjść sam
        z siebie do cioci czy wujka?

        Odpowiem na podstawie własnych doświadczeń: jesli chrzestny od
        chrztu do I komunii nie zainteresował sie ani razu swoim
        chrześniakiem, to ten chrzesniak nie czuje potrzeby przychodzenia do
        chrzestnego sam z siebie.
        • kaamilka Re: Czy brak kontaktu jest zawsze winą dorosłych? 09.09.08, 15:30
          Bardzo się dziwię takiej postawie - chodzi mi o rodziców dziecka.
          Dlaczego oni nie starają się utrzymywać kontaktów - przecież to oni
          wybierają chrzestnych. W tej sytuacji tak jak przy rozwodzie - nie
          ma jednej strony winnej.
          • angazetka Re: Czy brak kontaktu jest zawsze winą dorosłych? 10.09.08, 12:23
            I znów napiszę z własnego doświadczenia. Moim chrzestnym jest brat
            ojca, rodzice rozwiedli się, gdy byłam malutka. Od tamtej pory cała
            rodzina ojca zerwała ze mną (i z moją mamą) kontakt - na próby jego
            podtrzymywania ze strony mamy reagowali niechętnie, więc próby owe
            szybko się skonczyły. Próbowałam to zmienić, kiedy byłam nastolatką -
            na próżno. Uwierz, nie jest miło, kiedy osoby teoretycznie będące
            Twoją rodziną dają Ci do zrozumienia, że Cię nie potrzebują. Tym
            bardziej, kiedy dotyczy to dziecka. Zatem moich "dziadków" widziałam
            w świadomym zyciu góra 10 razy, chrzestnego jeszcze mniej.
            Jasne, że nie ma jednej strony winnej. Tyle że czasem wina rozkłada
            się 50:50, a czasem 90:10.
            • kaamilka Re: Czy brak kontaktu jest zawsze winą dorosłych? 10.09.08, 12:41
              Masz rację - w przypadku rozbitych rodzin to zupełnie inna para
              kaloszy!
    • kamelia04.08.2007 sama sobie odpowiedziałas w pierwszym zdaniu - nt. 08.09.08, 11:31
      • misscraft Re: sama sobie odpowiedziałas w pierwszym zdaniu 09.09.08, 09:53
        Niby racja, ale zdecydowałam, że chrzestną zaproszę, przyjdzie to
        przyjdzie,nie to nie. Nie chce żeby się babcia i wujek na mnie
        pogniewali.
    • masha_qrella Re: Czy zapraszać chrzestnych... 09.09.08, 11:49
      u mnie chrzestna, mimo ze nie widzialam jej z 10 lat byla na rowni z
      rodzicami.
      mimo ze na co dzien nie mam z nia kontaku, bo mieszka w innym
      miescie, slub bylk doskonala okazja by sie spotkac- bo jak nie taki
      dzien, to kiedy? Na jej pogrzebie?
      Mimo ze ani mi nie pomaga (coz, nie ma takiej potrzeby w tej chwili,
      mam zdrowych rodzicow, niczego mi nie brakuje) an inie ingeruje w
      moje wychowanie(znow, jak wyzej - brak potrzeby plus mieszka w innym
      miescie) to wiem ze jakbym kiedykolwiek czegos potrzebowala moge na
      nia liczyc. i czuje silna wiez z nia.
      I wiem ze bycie na moim slubie sprawilo jej ogromna przyjemnosc. (i
      vice versa)

      Jak nie obchodzi cie jakis czlowiek, to jakkolwiek go nazwiesz -
      ciocia wujek brat czy chrzestna , masz ograniczona liczbe gosci - i
      wiele osob na kjtorych bardziej ci zalezy, nie przejmuj sie co
      wypada a co nie.
    • masha_qrella Re: Czy zapraszać chrzestnych... 09.09.08, 11:51
      i ja na slub bym zaprosila - choc tu to wszystko staje sie dosc
      skomplikowane - bo co, potem sie tlumaczyc ze na slub tak a na
      wesele nie- ale moze chrzestnej akurat i tak nie zalezy!

      A zrszta, w sumie, zawsze mozna powiedziec krotko- slub tak, wesele
      nie bo zapraszamy najblizszych pryzjaciol na skromna uroczystosc.

      Oczywiscie jesli nie liczysz na nic wiecej niz kwiaty i zyczenia!
      • bakali Re: Czy zapraszać chrzestnych... 09.09.08, 15:08
        Jeśli ślub jest kościelny, zaprosiłabym na niego chrzestnych nawet gdybym nie
        utrzymywała z nimi kontaktu od lat. Na wesele też.
        Z kolei przy ślubie cywilnym dałabym sobie z nimi spokój.
        • kamelia04.08.2007 Re: Czy zapraszać chrzestnych... 09.09.08, 15:18
          bakali napisała:

          > Jeśli ślub jest kościelny, zaprosiłabym na niego chrzestnych nawet
          gdybym nie
          > utrzymywała z nimi kontaktu od lat. Na wesele też.
          > Z kolei przy ślubie cywilnym dałabym sobie z nimi spokój.


          przedziwna logika....
        • kaamilka Re: Czy zapraszać chrzestnych... 09.09.08, 15:28
          Bądź tak uprzejma i wyjaśnij - dlaczego?!
          • bakali Re: Czy zapraszać chrzestnych... 09.09.08, 15:40
            kaamilka, ale kto - ja? Bo to o uprzejmości nie za bardzo mi do kamelii pasuje smile
            Jeśli pytasz mnie, wyjaśniam: w ślubie kościelnym chodzi o sakrament i
            podkreślenie przynależności do wspólnoty religijnej. A skoro chrzestni byli
            osoboami, które kiedyś do tej wspolnoty wprowadzały, nie wyobrażam sobie ślubu
            kościelnego bez nich.
            Z kolei slub cywilny nie ma wiele wspólnego z religijną wspólnota, tak więc
            jeśli chrzestnych prawie się nie zna, nie widzę potrzeby ich zapraszania.

            • nati.82 Re: Czy zapraszać chrzestnych... 10.09.08, 13:28
              Co za filozofia! Czyli ślub ślubowi nierówny?
              • bakali Re: Czy zapraszać chrzestnych... 10.09.08, 14:19
                Przeczytaj ze zrozumieniem, nati.
                • nati.82 Re: Czy zapraszać chrzestnych... 10.09.08, 14:27
                  Z tą wspólnotą religijną to mam nadzieję, że wyskoczyłas na własny użytek, bo
                  moi chrzestni raczej w wielu innych sprawach pomagali niż te religijne. A ty
                  jednoznacznie dzielisz śluby: na den duchowy i ten papierkowy, tylko moim
                  zdaniem obrażasz ludźmi biorących cywilny, sugerują, iż nie jest tak ważny, by
                  zapraszać na nich chrzestnych! Bzdura totalna.
                  • bakali Re: Czy zapraszać chrzestnych... 10.09.08, 14:38
                    Kochana, ja też zdecydowałam się na slub cywilny, bez kościelnego i daleka
                    jestem od twierdzenia, że jest w czymś gorszy. Autorka tematu przedstawia
                    konkretną sytuację i takiej dotyczy moja odpowiedź. Pyta o sytuację, kiedy
                    chrzestnych prawie się nie zna.
                    Ja sama zaprosiłam chrzestnych, ponieważ mam z nimi kontakt na bieżaco, a poza
                    tym są nie tylko moi chrzestnymi, ale i rodziną. I nie ma tutaj znaczenia rodzaj
                    ślubu.
                    • nati.82 Re: Czy zapraszać chrzestnych... 10.09.08, 14:40
                      Po co sprowadzasz więc wszystko do kwestii duchowej? Jeśli nie ma więzi
                      rodzinnej, kontaktu itd. to myślisz, że ślub kościelny jest wystarczającym
                      powodem, by zapraszać chrzestnych?
                      • bakali Re: Czy zapraszać chrzestnych... 10.09.08, 14:43
                        Tak uważam. A forum słuzy właśnie wymianie poglądów, niepotrzebnie więc się na
                        nie oburzasz.
Pełna wersja