lysa.spiewaczka
16.09.08, 10:28
..ja wiem, ze jest wyszukiwarka - przekopalam ja w poszukiwaniu
odpowiedzi na nasze dylematy....i wlasciwie "prawie" cos znalazlam...
temat: male przyjatko na gora 20 osob. rodzice, rodzenstwo, babcia i
dziadek.
Sa jeszcze siostry mojej mamy i ich mezowie...sa nasi
przyjaciele...wszyscy za granica lub w warszawie.
Chcielibysmy ich zaprosic, ale to sa wydatki, na ktore niestety nie
mamy $. troszke mi glupio, bedzie im w oczy patrzec...z jednym
wujkiem pracuje i rozmawiam codziennie, wspolnik mojego ojca(moj
szef) to w sumie tez przyjaciel rodziny (juz nawet nie wspomne ze
moi rodzice byli na dwoch weselech ich corek)...ale z tego
wszystkiego robi sie impreza na 30 osob...i trudno ja bedzie
zakonczyc tak jak planujemy - kolo 22ej...bo co zrobic z goscmi,
ktorzy przejechali 100 km i wiecej?ano trzeba im bedzie albo hotel,
albo u rodzicow nocleg zalatwic, na co z koleii nie godzi sie moja
matka....bo to oznacza drugie "wesele" w domu plus przedluzajace sie
do obiadu niedzielne sniadanie...biorac pod uwage rozrywkowy
charakter moich wujkow...
A porzyjaciele?zjada sie pewnie na swieta/ nasz slub bedzie 29
listopada/, wyczytalam tu, ze przyjaciol mozna skrzyknac na wspolny
wieczor do knajpki...ale...czy mowic im wczesniej: sluchajcie teraz
bierzemy slub, wiem ze bardzo chcecie, ale nie jestescie
zaproszeni...jak wpadniecie na swieta to sie gdzies wyskoczy....czy
uda sie wszystkich sciagnac w jedno miejsce o jednej porze?
aaaaaaaaaaaaa!!!