Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Życia?

04.10.08, 15:08
Dziewczyny!
Mam dylemat, powazny dylemat. Jestem z chlopakiem ale mysle, ze to
nie jest MMZ. Chcialabym sie od Was dowiedziec kiedy wiedzialyscie,
ze to jest TO, ze kochacie, ze jestescie szczesliwe?
Co czułyscie? Napiszcie prosze o swoich odczuciach...
Byc moze pomozecie podjac mi wazna decyzje... o rozstaniu.
Piszę na tym forum poniewaz tutaj powinny byc same szczesliwe i
zakochane osoby. Moj chlopak zacząl cos przebąkiwac o slubie, a ja
mam 1000 watpliwosci.

MMary
    • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 04.10.08, 16:38
      mega dobry w lozku, dowiartosciowuje mnie na kazdym kroku, nie ma
      sklonnosci do tycia, wspanialy jako przyjaciel z mega poczuciem
      humoru, zaradny jesli chodzi o zarabianie pieniedzy. Ateista, nie
      maminsynek. Gotuje, sprzata, pierze. Bez skolonnosci do picia,
      depresji, zalaman.To zadecydowalo.
      • mmary3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 04.10.08, 20:43
        A wady? Ma jakies wady? Nauczylas sie z nimi zyc?
        • agu_gu3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 04.10.08, 21:21
          mmary3 napisała:

          > A wady? Ma jakies wady? Nauczylas sie z nimi zyc?

          ...
          absolutnie nie kieruj się tym, czy jest dobry w łóżku, czy ma skłonności do tycia, czy jest ateistą, bo to kiedyś na pewno nie pomoże, jak nadajdą gorsze dni w Waszym małżeństwie.
          zgodze się jedynie z tym, że powinien być Twoim najlepszym przyjacielem.

          Co zdecydowało?
          serce.
          Musisz byc pewna, że akceptujesz wszystkiego jego wady i zalety, bo przysiegasz mu miłość, wierność i że go nie opuścisz, aż do śmierci, a to na prawdę zobowiązuje.
          Ja byłam pewna.
          Nikt nie poda Ci tu złotej recepty, a skoro piszesz i jeszcze zakładasz taki wątek, to nie możesz być pewna tego uczucia i nie ryzykuj, bo poźniej nic się na pewno nie zmieni.

          Ja nie pytałam się nikogo czy to ten jedyny, bo tylko ja mogłam to wiedzieć.

          Życzę Ci powodzenia w podjęciu dobrej decyzji.
          • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 01:48

            > absolutnie nie kieruj się tym, czy jest dobry w łóżku, czy ma
            skłonności do tyc
            > ia, czy jest ateistą, bo to kiedyś na pewno nie pomoże, jak
            nadajdą gorsze dni
            > w Waszym małżeństwie.


            a czym???????????????????????
            idiotko, to sa podstawowe rzeczy
            facet musi odpowiadac w lozku, musi byc atrakcyjny i przestawiac ten
            sam model zycia i wartosci co ja

            > zgodze się jedynie z tym, że powinien być Twoim najlepszym
            przyjacielem.
            >
            > Co zdecydowało?
            > serce.
            > Musisz byc pewna, że akceptujesz wszystkiego jego wady i zalety,
            bo przysiegasz
            > mu miłość, wierność i że go nie opuścisz, aż do śmierci, a to na
            prawdę zobowi
            > ązuje.



            ayyyyyyyyyyyyy jasne





            > Ja byłam pewna.
            > Nikt nie poda Ci tu złotej recepty, a skoro piszesz i jeszcze
            zakładasz taki wą
            > tek, to nie możesz być pewna tego uczucia i nie ryzykuj, bo
            poźniej nic się na
            > pewno nie zmieni.
            >
            > Ja nie pytałam się nikogo czy to ten jedyny, bo tylko ja mogłam to
            wiedzieć.
            >
            > Życzę Ci powodzenia w podjęciu dobrej decyzji.
            >
            • agu_gu3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 21:37
              18_lipcowa1 napisała:

              > a czym???????????????????????
              > idiotko, to sa podstawowe rzeczy
              > facet musi odpowiadac w lozku, musi byc atrakcyjny i przestawiac
              ten
              > sam model zycia i wartosci co ja
              >
              > > zgodze się jedynie z tym, że powinien być Twoim najlepszym
              > przyjacielem.

              możesz mi wytłumaczyć dlaczego mnie obrażasz??
              czy ja Ci coś zrobiłam?
              wyraziłam swoja opinie,
              wierze głęboko w Boga, mój mąż też, taka decyzje podjeliśmy i się jej
              trzymaliśmy, nie było łatwo, ale dla nas to ważne.

              Ty za to uważasz, że sex jest najważniejszy, nie mówie, ze nie i
              uważam, że jest bardzo ważny, bo już bliżej nie możesz być z drugim
              człowiekiem fizycznie, ale dla nas nie był i nie jest na pierwszym
              miejscu.
              i zycze Ci powodzenia- szczerze- jesli ciało i wszystkie przyjemnosci
              z nim zwiazane, jest dla Ciebie/ Was wazne i stawiane na pierwszym
              miejscu, bo kiedys zobaczysz, ze w trudnych chwilach nic tym nie
              zdziałasz.
              Myslisz, ze jak bedziesz miała 80 lat to sex będzie równie ważny jak
              teraz?
              • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 21:26

                > Myslisz, ze jak bedziesz miała 80 lat to sex będzie równie ważny
                jak
                > teraz?

                Nie,ale zanim osiagne ta 80tke to cos sobie z zycia pouzywam
                • mojboze Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 11:27
                  Oj, a co zrobisz, jak Twój ukochany zachoruje w wieku 40 lat, np. na raka
                  prostaty i nie sprota Twoim wymaganiom? Weźmiesz sobie nowego?

                  • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 19:16
                    mojboze napisała:

                    > Oj, a co zrobisz, jak Twój ukochany zachoruje w wieku 40 lat, np.
                    na raka
                    > prostaty i nie sprota Twoim wymaganiom? Weźmiesz sobie nowego?
                    >
                    Chorobe jestem w stanie zrozumiec, nie rozumiem NIE BO NIE.
                    • mojboze Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 08.10.08, 10:27
                      Ja też nie rozumiem, ale akceptuję smile
        • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 01:46
          mmary3 napisała:

          > A wady? Ma jakies wady? Nauczylas sie z nimi zyc?


          nie ma wad
          • mash_k lip-a 06.10.08, 10:46

            18_lipcowa1 napisała:
            > nie ma wad
            • 18_lipcowa1 Re: lip-a 06.10.08, 21:24

              > Hehhe, nie moglam sie doczekac jak tylko zobaczylam tytul watku,
              co
              > tam lipcowa nam napisze tym razem – jakby mogla sobie odpuscic!
              > No i rzeczywiscie, pojechalas jak zwykle swoja gadke!


              Jaka gadke?
              Co zlego w mojej gadce w pierwszym poscie?


              > No ale takiego idealizmu to sie po Tobie nie spodziewalam !FACET
              BEZ
              > WAD? To jasne ze mozesz swoja praktyczna gadke walic jak takiego
              > znalazlas, powiedz gdzie to tez sie dziewczyny z marzen na
              praktyke
              > przerzuca.


              yyy sorry nie zrozumialam Cie, mozesz bez belkotu napisac o co
              chodzi w tym zdaniu?
              • mash_k Re: lip-a 07.10.08, 11:16
                oj nie , nic zlego, ale to takie typowe ze bedziesz zabierac zdanie
                w takim temacie, prezentujac swoje realistyczne poglady na temat
                szczescia w zwiazku, praktycznego podjescia do rzeczy I takiegoz
                dopasowania sie dwoch osob na roznych plaszcznach – z przewaga
                seksualnej, i tego co sadzisz o tym co niektore postrzegaja jako
                romantyczna milosc, ksiecia z bajki i takich tam podobnych MMZ (lol,
                swoja droga)

                A potem, ku zdumieniu, popadasz w jakis idealizm i piszesz o swoim
                facecie ze nie ma wad.

                Wiec robie krok do tylu i zwracam honor – jesli taka z ciebie
                szczesciara ze znalazlas faceta bez wad, to ja juz Cie rozumiem!
                Mozesz spokojnie skupiac sie na swoich sprawach (lozkowych)
                Powiedz tylko gdzie takich robia, co I my bysmy mogly zaznac
                szczescia w stylu lipcowej.


                Lol, Facet bez wad, dowcip roku
                • 18_lipcowa1 Re: lip-a 07.10.08, 19:18
                  jeny ale masz radoche, uczepilas sie jednego zdania i tyle
                  oczywiscie ze moj maz ma wady,
                  napisalam odpowiedz na post SKAD wiedzialam ze on to on,
                  to napisalam zwyczajnie
                  a ze glupie pytanie na to uslyszalam, to .... no dopisz sobie sama
      • wyspabab Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 13.10.08, 21:43
        jak tylko napisal do mnie pierwszego maila smile


        www.wyspabab.pl - forum dla kobiet i o kobietach
        Gorąco zapraszamy do dyskusji w towarzystwie fajnych babek w każdym wieku. Panom wstęp wzbroniony wink

    • bellagnos Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 04.10.08, 23:15
      Czy jestes na tyle szczelsiwa ze chcialabys miec z nim dziecko ??
    • martina.15 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 04.10.08, 23:55
      poza takimi wprost instynktownymi, nawet jesli rodza sie po jakims czasie jest
      takie jedno- gdy wady sa przycmione przez zalety a dobre chwile przewazaja
      (najlepiej znacznie) nad zlymi.

      na przyszlosc, radze zwracac uwage na niektore aspekty- pociag do alkoholu i
      zachowanie po nim, agresja, oschłośc i zarzadzanie kasa (takze jesli chodzi o
      sklonnosc do hazardu)

      jesli nie jestes pewna nie pakuj sie w to!
      • may_flower Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 10:03
        Ja nie spotkałam jeszcze faceta bez wad, ani nikogo.
        Jaki jest w łóżku nie wiem bo czekamy z tym do ślubu.
        Wiem, że mnie kocha jak nikt inny i że się rozumiemy. Wiem, że wyznajemy te same wartości i każde z nas jest gotowe na codzienną pracę w związku, żeby być razem. Bo miłość to nie zauroczenie i wieczne zakochanie.
        Znam jego wady i on zna moje. Wytrzymujemy ze sobąsmile No i można powiedzieć, że mamy ciągłą kontrolę nad związkiem. Wszystko sobie mówimy i jak coś jest nie tak, od razu szukamy rozwiązania. Wtedy problemy pojawiające się przed parą, są trochę mniejsze.

        Ale może też zostanę nazwana idiotką, bo zwracam uwagę na coś innego niż osoby wypowiadające się wcześniej.

        Kiedyś w ogóle nie wyobrażałam sobie ślubu. Jak nie jesteś pewna, poczekajcie, a jak to nie ten to trzeba poszukać innego.
        • bellagnos Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 10:09
          may_flower ja sie podpisuje pod Twoja wypowiedzia, my rowniez
          czekalismy do slubu m in taki egz zdal chodz bylo ciezko. Tak
          naprawde kazda nas napisze cos innego..
          • mash_k Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 11:03


            Ja tez sie podpisuje pod may_flower,

            My do slubu nie czekalismy, ale dla nas sex nie jest kwintesencja
            zycia – I milo by bylo gdyby do lipcowej dotarlo, ze nie wszyscy
            maja poped seksualny jak jakis knur czy wiewiorka – nie wiem sama –
            pogugluj o aseksualnosci!

            Moglaby tez lipcowa zauwazyc ze milosc romantyczna istnieje – jesli
            ona tego nei dozxnala nie wyklucza to istnienia tego zjawiska.


            – Czy istnieje coś takiego jak miłość romantyczna?
            – Jest ona znacznie starsza niż gatunek ludzki. Zwierzęta nie
            kopulują z byle kim, mają wyraźne preferencje co do partnera. Kiedy
            słonica ma ruję, będzie odrzucać zaloty wszystkich samców poza tym
            jednym, upatrzonym, do którego czuje popęd. Będzie za nim chodzić,
            będą się głaskać trąbami, przez pięć dni będą nierozłączni. Tak jak
            zakochani. U trzech gatunków zwierząt odkryto, że podczas okresu
            godowego w ich mózgu aktywuje się system wydzielania dopaminy. To
            samo dzieje się u ludzi. Kiedy samiec szczura widzi samicę, poziom
            dopaminy wzrasta u niego o połowę. Lisy biegają za sobą, nie
            potrafią się skupić na niczym innym poza partnerem, nie mogą spać i
            jeść, liżą się, mają obsesję na swoim punkcie – jak ludzie. Według
            Darwina, nawet kaczki zakochują się w sobie. Jest to głębokie, silne
            przyciąganie.
            www.wprost.pl/ar/128666/Nie-ma-seksu-bez-zobowiazan


            Do autorki – jesli nei czujesz* – i niech to bedzie cokowliek co
            jest dla ciebie wazne – sex, przyjemnosc bycia razem, wspolne plany,
            zrozumienie, - trzyma cie przy nim, tak ze NIE CHCESZ nigdzie
            indziej szukac szczescia, to nic na sile.
            *co jest dla ciebie wazne – a tymbardziej DLA WAS – musicie czuc te
            same wartosci..
            • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 19:19
              wg Ciebie jest tylko
              - poped jak knur,
              - zero popedu


              nic poza tym?
              • izazdo i kto to mowi? 08.10.08, 10:06
                > wg Ciebie jest tylko
                > - poped jak knur,
                > - zero popedu


                A wedlug ciebie jest tylko
                - popęd jak lipcowa
                - brak popędu?

                to ty powiedzialas, ze jesli ktos nie wspolzyje wg twojego modelu to
                na pewno nie ma popedu
        • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 14:34
          may_flower napisała:

          > Ja nie spotkałam jeszcze faceta bez wad, ani nikogo.
          > Jaki jest w łóżku nie wiem bo czekamy z tym do ślubu.
          >

          powaznie????????????????????
          • may_flower Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 15:55
            Poważnie i nie widzę w tym nic dziwnego. To fajne jestsmile
            Może jakbym miała 30 lat to bym myślała inaczej, ale tak cieszę się że właśnie tak to się ułożyło i dobrze nam z tym.
            • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 17:01
              may_flower napisała:

              > Poważnie i nie widzę w tym nic dziwnego. To fajne jestsmile


              A co jest fajnego w abstynencji seksualnej gdy sie jest zdrowym i
              jest sie w stalym stabilnym zwiazku?????????

              >

              • may_flower Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 18:03
                Ech, to że będziemy do siebie całkiem należeć, jak sobie przyrzekniemy, że na zawsze. To dodaje pewnej magii, i sprawia że nie wszystko jest odkryte. Że pozostaje obszar dostępny tylko dla żony i męża. Ciężko to opisać. Jeszcze ciężej zrozumieć, jak się wyznaje inne wartości. Wiem, bo dla mnie też to kiedyś było zagadką.

                Ja nie chcę nikogo do niczego na siłę przekonywać, ultra kato też nie jestem. Chciałam tylko pokazać inny punkt widzenia.
                Poza wszystkim to duża lekcja silnej woli i szacunku do siebie.
                • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 18:38


                  > Ech, to że będziemy do siebie całkiem należeć, jak sobie
                  przyrzekniemy, że na z
                  > awsze.

                  No tak ale to nie zawsze sie sprawdza w zyciu na 100% i co wtedy?
                  Z reszta najwazniejsze jest miec czyjes uczucia na wylacznosc a nie
                  cialo ?


                  To dodaje pewnej magii, i sprawia że nie wszystko jest odkryte. Że
                  pozos
                  > taje obszar dostępny tylko dla żony i męża. Ciężko to opisać.

                  A nie zalujesz ze nie sprobowaliscie przed? Ze nie z kims innym
                  wczesniej? W ten sposob nie masz zadnego doswiadczenia, nie znasz
                  swojego ciala, nie wiesz jakie masz wymagania, oczekiwania?
                  Z reszta co bedzie jak sie okaze ze nie pasujecie do siebie? Co
                  wtedy? Gdy okaze sie ze maz ma wiekszy temperament niz ty, albo ze
                  bedzie chcial seksu oralnego a Ty sie brzydzisz? Jesli okaze sie ze
                  nie pasuje Ci on ,albo Ty jemu?



                  Jeszcze ciężej zr
                  > ozumieć, jak się wyznaje inne wartości. Wiem, bo dla mnie też to
                  kiedyś było za
                  > gadką.


                  Ale jakiez to wartosci zmuszaja dwoje zdrowych, doroslych ludzi do
                  bawienia sie w takie rzeczy?
                  Jak radzicie sobie z popedem seksualnym? Jak Twoj przyszly maz radzi
                  sobie z tym? Z byciem zwyczajnym prawiczkiem?


                  >
                  > Ja nie chcę nikogo do niczego na siłę przekonywać,


                  No raczej malo kogo bys przekonala to przymusowej abstynencji w nie
                  wiadomo jakim celu.

                  ultra kato też nie jestem. C
                  > hciałam tylko pokazać inny punkt widzenia.
                  > Poza wszystkim to duża lekcja silnej woli i szacunku do siebie.

                  Raczej tego jak bardzo sie czlowiek moze umeczyc, w niewiadomym
                  celu. Szacunek? Sadzisz ze to jest jedyna mozliwosc okazania
                  szacunku?
                  • may_flower Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 20:20
                    Kończę dyskusję z Tobą bo ona nie ma sensu.
                    Nie uważam, że szacunek można okazywać tylko przez czystość.
                    Nie umęczamy siebie bo inaczej nie miałoby to sesnu.
                    Dla nas to że ze sobą nie śpimy ma wartość, dla Ciebie jest dziwactwem więc się nie dogadamy.
                    • agu_gu3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 21:26
                      my też czekaliśmy do ślubu
                      i również miało to dla nas olbrzymią wartośc,
                      a teraz jest piękniesmile
                      warto czekać.
                      • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 00:10
                        agu_gu3 napisała:

                        > my też czekaliśmy do ślubu
                        > i również miało to dla nas olbrzymią wartośc,
                        > a teraz jest piękniesmile
                        > warto czekać.
                        >
                        >

                        I dlatego warto czekac?Czy myslisz ze przed slubem byloby zle?
                        • agu_gu3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 08:22
                          źle????
                          czy myślisz, że my sie BALIŚMY przed ślubem współżyć????
                          to śmieszne.

                          nie uważam, że byłoby źle, byłoby dokładnie tak jak jest teraz.
                          powtarzam raz jeszcze- razem z mężem jesteśmy osobami wierzącymi i
                          dla nas to było po prostu BARDZO WAŻNE, według naszego sumienia i
                          według naszych przekonań.
                          Mówiłaś, że ten jedyny musi mieć takie same przekonania jak ty sama.
                          Ja takie znalazłam i ty również.

                          I oczywiście, że każdy zdrowy człowiek ma popęd i uwierz mi, ze moj
                          nie jest gorszy od Twojego, tylko ja mam to szczescie, ze jesli CHCE
                          to potrafie nad nim zapanowac.
                          Przydaje sie to w sytuacjach kiedy kobieta jest w ciazy i ma ja
                          zagrozona (mogłabym wymieniać równeiz inne sytuacje- choroba, wyjazdy
                          itd.- co wtedy wy zrobicie? mala zdrada, bo wytrzymac nie mozecie?)-
                          wtedy o wspolzyciu przez 9 miesiecy NIE MA MOWY, ja sobie poradze
                          wraz z mężem- teraz, po takiej próbie, jestem tego pewna, a Ty?
                          • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 19:12

                            > I oczywiście, że każdy zdrowy człowiek ma popęd i uwierz mi, ze
                            moj
                            > nie jest gorszy od Twojego, tylko ja mam to szczescie, ze jesli
                            CHCE
                            > to potrafie nad nim zapanowac.


                            no tak ale po co?


                            > Przydaje sie to w sytuacjach kiedy kobieta jest w ciazy i ma ja
                            > zagrozona (mogłabym wymieniać równeiz inne sytuacje- choroba,
                            wyjazdy
                            > itd.- co wtedy wy zrobicie? mala zdrada, bo wytrzymac nie
                            mozecie?)-
                            > wtedy o wspolzyciu przez 9 miesiecy NIE MA MOWY, ja sobie poradze
                            > wraz z mężem- teraz, po takiej próbie, jestem tego pewna, a Ty?


                            tego NIGDY nie mozna byc pewnym, niezaleznie od tego czy wiesz ze
                            twoj maz wytrzymal jako prawiczek lat 20 + kilka czy bzykal co
                            popadnie
                            • agu_gu3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 21:55
                              w moim przypadku: JESTEM tego pewna BYŁAM i BĘDĘ i tego nie zmienia
                              Twoje poglady i serdecznie współczuje, bo z tego wynika, ze
                              pogodziłaś sie z faktem, ze Twoj idealny mężczyzna bzyka na prawo i
                              lewo, albo będzie, no bo co w tym zlego, nie?
                              Po co sie powstzymywac.
                              • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 22:50
                                agu_gu3 napisała:

                                > w moim przypadku: JESTEM tego pewna BYŁAM i BĘDĘ i tego nie
                                zmienia
                                > Twoje poglady i serdecznie współczuje, bo z tego wynika, ze
                                > pogodziłaś sie z faktem, ze Twoj idealny mężczyzna bzyka na prawo
                                i
                                > lewo, albo będzie, no bo co w tym zlego, nie?
                                > Po co sie powstzymywac.



                                Czy dla Ciebie istnieje tylko
                                1 brak seksu
                                2 seks na prawo i lewo

                                Nic poza tym?
                                Nie,nie bzykam sie na prawo i lewo i moj maz tez tego nie
                                robil.Oboje przed poznaniem siebie mielismy 2 powazne zwiazki -
                                stale, w zwiazku z tym 2 parnterow w lozku ( ja mialam jeszcze
                                jednego w krotszym ). Czy to DUZO na osoby w wieku 27-29 lat?
                                Dlaczego uogolniasz ze jak ktos sie nie powstrzymuje to oznacza ze
                                bzyka na prawo i lewo??????????

                                A jesli mialabym wybierac to fakt - wolalbym pana ktory jakis
                                kontakt z seksem mial ( nawet jesli to oznaczalo duza ilosc
                                partnerek ) niz pana prawiczka.
                                >
                                >
                    • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 00:08
                      may_flower napisała:

                      > Kończę dyskusję z Tobą bo ona nie ma sensu.


                      Dlaczego? Nie umiesz odpowiedziec na proste, normalnie zadane
                      pytania?
                      Czystosc w imie czego?
                      Nie dopuszczasz mysli ze pan mlody moze zachciec innej dziurki bo
                      nie sprobowal przed?



                      > Nie uważam, że szacunek można okazywać tylko przez czystość.
                      > Nie umęczamy siebie bo inaczej nie miałoby to sesnu.

                      Umeczacie siebie. Normalny,zdrowy czlowiek MA POPED. Poped
                      seksualny, napiecie ktore trzeba rozladowac.
                      To jest duza potrzeba, jedna z kolejnych po jedzeniu, spaniu, piciu.

                      > Dla nas to że ze sobą nie śpimy ma wartość, dla Ciebie jest
                      dziwactwem więc się
                      > nie dogadamy.


                      Ja sie Ciebie zwyczajnie pytam. Czemu? Po co?
                      A co jesli sie nie dopasujecie? Co jesli pan albo Ty pozalujecie ze
                      nie sprobowaliscie z kim innym.
                      Wg mnie jeden partner w zyciu to dosc duzy hardcore chyba ze ktos ma
                      poped seksualny na poziomie -5.
                      • mash_k Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 11:19

                        > Wg mnie jeden partner w zyciu to dosc duzy hardcore chyba ze ktos
                        >ma poped seksualny na poziomie -5.


                        Ciebie nikt nie obraza, mimo ze masz poped seksualny +20 – twoj
                        poped, twoj seks. I mozna zrozumiec, ze rzuca ci sie tona wobraznie,
                        I sobie nie potrafisz wyobrazic ze mozna myslec o innych rzeczach
                        niz seks I tez mozna byc szczesliwym.
                        Nie potrafisz zrozumiec – zaakceptuj!

                        Kazdy rozny, kazdy rowny.
                        • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 19:13

                          > Ciebie nikt nie obraza, mimo ze masz poped seksualny +20 – twoj
                          > poped, twoj seks. I mozna zrozumiec, ze rzuca ci sie tona
                          wobraznie,

                          Ja nikogo nie obrazam, tylko pytam skad wiesz czy wasz temperament
                          seksualny bedzie taki sam?

                          > I sobie nie potrafisz wyobrazic ze mozna myslec o innych rzeczach
                          > niz seks I tez mozna byc szczesliwym.

                          No jak sie ma zerowe libido to wierze ze mozna.
                          Tylko ze to przykre.

                          > Nie potrafisz zrozumiec – zaakceptuj!
                          >
                          > Kazdy rozny, kazdy rowny.
                          >
                          • mash_k Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 20:07
                            Lipcowa, jak tak skrupulatnie rozlczasz sie z postami, to nie skupiaj sie na
                            kawalakach ktorym mozsz podoblac, wal po calosci!

                            >> Ciebie nikt nie obraza, mimo ze masz poped seksualny +20 – twoj
                            >> poped, twoj seks. I mozna zrozumiec, ze rzuca ci sie tona
                            wobraznie,
                            >Ja nikogo nie obrazam, tylko pytam skad wiesz czy wasz temperament
                            >seksualny bedzie taki sam?

                            wlasnie nie bedzie!!! skad wiesz ze Wasz bedzie taki sam?
                            Bo nie bedzie!

                            >> I sobie nie potrafisz wyobrazic ze mozna myslec o innych rzeczach
                            >> niz seks I tez mozna byc szczesliwym.

                            >No jak sie ma zerowe libido to wierze ze mozna.Tylko ze to przykre.

                            Nie, to wcale nie jest przykre, wiem ze nie wiesz, bo tegi nie doswiadczylas, a
                            wyobrazic sobie nie potrafisz - mowilam, nie rozumiesz? Zaakceptuj!
                            Wsyscy rozni, wszyscy rowni.

                            i uwaga, teraz bedzie ciezko, bo hipotetycznie:
                            bo nie sadze ze bylas kiedys w abstynencji (seksualnej) - no wiesz, ze czlowiek
                            sie nie pieprzy jak kroliki caly czas
                            - to wyostrza inne zmysly !

                            > A co do "innej dziurki" to zawsze znajdzie sie taka, ktorej nie
                            > sprobowal przed slubem. Swietne wytlumaczenie dla zdrady: TAKIEJ
                            > jeszcze nie mialem, a przeciez akceptujesz, zebym sobie popróbował
                            > różnych, więc o co chodzi? [notabene zawsze wydawalo mi sie, ze
                            > miedzy nogami wszystkie kobiety maja to samo, a to, co podnieca,
                            to
                            > cala reszta - idac twoim tokiem rozumowania "bezpieczny" bylby
                            tylko
                            > taki maz, ktory zaliczylby wszystkie kobiety na swiecie, bo
                            przeciez
                            > kazda pochwa jest inna i zawsze mozna znalezc lepsza niz zony]
                            >


                            >Nie dziecko nie zrozumialas mnie. Nie chodzilo mi o zaliczenie jak
                            >najwiekszej ilosci kobiet.

                            wiec o co ci chodzilo?
                            kolezanka logicznie rozumuje.
                            • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 21:23



                              > i uwaga, teraz bedzie ciezko, bo hipotetycznie:
                              > bo nie sadze ze bylas kiedys w abstynencji (seksualnej) - no
                              wiesz, ze czlowie
                              > k
                              > sie nie pieprzy jak kroliki caly czas
                              > - to wyostrza inne zmysly !


                              Powaznie? Jakie? i do czego przydantne?


                      • izazdo Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 11:41
                        >Nie dopuszczasz mysli ze pan mlody moze zachciec innej dziurki bo
                        >nie sprobowal przed?

                        Wlacze sie do dyskusji, bo temat tez mnie dotyczy - moj maz nigdy
                        nie sypial z inna kobieta, jestem pierwsza. Nie boje sie, ze "zachce
                        mu sie innej dziurki" bo wiem, za kogo wyszlam - moj maz jest
                        krysztalowo uczciwym czlowiekiem, jego praworządnosc nawet niekiedy
                        mnie irytuje: nie jezdzi bez biletu, nie sciaga na egzaminach
                        rocznych na aplikacji, nie szuka luk w prawie podatkowym, nie ma
                        pirackich programow ani plyt, nie umie klamac nawet w najprostszych
                        sprawach - i nie klamie. Moze niektorzy nazwaliby go frajerem, moze
                        bedziemy klepac biede, ale wiem, ze czlowiek, dla ktorego problemem
                        moralnym jest jazda bez biletu, bo kiosk byl zamkniety a kierowca
                        nie ma, nigdy mnie nie zdradzi. Jezeli ktos jest uczciwy w rzeczach
                        malych, to w wielkich rowniez bedzie.
                        A co do "innej dziurki" to zawsze znajdzie sie taka, ktorej nie
                        sprobowal przed slubem. Swietne wytlumaczenie dla zdrady: TAKIEJ
                        jeszcze nie mialem, a przeciez akceptujesz, zebym sobie popróbował
                        różnych, więc o co chodzi? [notabene zawsze wydawalo mi sie, ze
                        miedzy nogami wszystkie kobiety maja to samo, a to, co podnieca, to
                        cala reszta - idac twoim tokiem rozumowania "bezpieczny" bylby tylko
                        taki maz, ktory zaliczylby wszystkie kobiety na swiecie, bo przeciez
                        kazda pochwa jest inna i zawsze mozna znalezc lepsza niz zony]



                        >To jest duza potrzeba, jedna z kolejnych po jedzeniu, spaniu,
                        >piciu.


                        A umarl ktos z braku seksu? Bo bez picia umiera sie w 3 dni, bez
                        jedzenia w miesiac; bez snu w ciagu kilku dni pojawiaja sie
                        halucynacje i urojenia, a po dluzszym czasie mozna rowniez umrzec.


                        >Czemu? Po co?

                        a) zeby nie łamać VI przykazania
                        b) zeby oddac swoje cialo wylacznie malzonkowi


                        >A co jesli sie nie dopasujecie?

                        A myslisz, ze temperament jest dany raz na zawsze? Mezczyznom z
                        czasem slabnie, kobietom rosnie, maksima sie rozmijaja. Teraz mozna
                        sie "dopasowac", ale na jak dlugo? A jak kobiecie spadnie libido do
                        zera po urodzeniu dziecka na dwa lata, to co - won, bo przestala
                        pasowac, a mezczyzna swoje potrzeby ma i bez seksu nie wytrzyma?
                        Dziwki? Kochanka? Gwalt malzenski?


                        >Wg mnie jeden partner w zyciu to dosc duzy hardcore chyba ze ktos
                        ma
                        >poped seksualny na poziomie -5.

                        Wedlug mnie hardcorem jest branie malzonka, ktory szczyci sie tym,
                        ze sypial przed slubem na prawo i lewo.
                        • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 19:17

                          > A co do "innej dziurki" to zawsze znajdzie sie taka, ktorej nie
                          > sprobowal przed slubem. Swietne wytlumaczenie dla zdrady: TAKIEJ
                          > jeszcze nie mialem, a przeciez akceptujesz, zebym sobie popróbował
                          > różnych, więc o co chodzi? [notabene zawsze wydawalo mi sie, ze
                          > miedzy nogami wszystkie kobiety maja to samo, a to, co podnieca,
                          to
                          > cala reszta - idac twoim tokiem rozumowania "bezpieczny" bylby
                          tylko
                          > taki maz, ktory zaliczylby wszystkie kobiety na swiecie, bo
                          przeciez
                          > kazda pochwa jest inna i zawsze mozna znalezc lepsza niz zony]
                          >


                          Nie dziecko nie zrozumialas mnie. Nie chodzilo mi o zaliczenie jak
                          najwiekszej ilosci kobiet.



                          > A umarl ktos z braku seksu? Bo bez picia umiera sie w 3 dni, bez
                          > jedzenia w miesiac; bez snu w ciagu kilku dni pojawiaja sie
                          > halucynacje i urojenia, a po dluzszym czasie mozna rowniez umrzec.

                          Nie ale bez seksu wiele zwiazkow sie popsulo.




                          > a) zeby nie łamać VI przykazania
                          > b) zeby oddac swoje cialo wylacznie malzonkowi


                          Ok, na to brak mi odpowiedzi.
                          Nie liczy sie dla mnie katolicka ideologia.

                          >

                          > A myslisz, ze temperament jest dany raz na zawsze? Mezczyznom z
                          > czasem slabnie, kobietom rosnie, maksima sie rozmijaja.

                          No niestety mylisz sie, ale nie dziwie sie. Skad niby masz takie
                          rzeczy wiedziec?

                          Teraz mozna
                          > sie "dopasowac", ale na jak dlugo? A jak kobiecie spadnie libido
                          do
                          > zera po urodzeniu dziecka na dwa lata, to co - won, bo przestala
                          > pasowac, a mezczyzna swoje potrzeby ma i bez seksu nie wytrzyma?
                          > Dziwki? Kochanka? Gwalt malzenski?


                          >
                          > >Wg mnie jeden partner w zyciu to dosc duzy hardcore chyba ze ktos
                          > ma
                          > >poped seksualny na poziomie -5.
                          >
                          > Wedlug mnie hardcorem jest branie malzonka, ktory szczyci sie tym,
                          > ze sypial przed slubem na prawo i lewo.
                          >

                          Dla Ciebie jest albo brak seksu albo seks na prawo i lewo? No w
                          sumie tez sie nie dziwie. Bo niby skad masz wiedziec?
                          • izazdo 18_lipcowa1 07.10.08, 10:05
                            > Nie dziecko nie zrozumialas mnie. Nie chodzilo mi o zaliczenie jak
                            > najwiekszej ilosci kobiet.

                            Zrozumialam. Chodzilo ci o roznorodnosc, o pokuse
                            sprobowania "czegos innego". Tylko ze nawet jesli mialo sie 50
                            kobiet przed zona, to moze pojawic sie 51., ktora bedzie inna niz
                            poprzednie (bo na przyklad bedzie Mulatka, a Mulatki jeszcze nie
                            mial), więc i tak dojdzie do zdrady. Predzej sie jej dopusci facet,
                            ktory zaliczyl 50 kobiet, bo kolejna to juz mala roznica, niz taki,
                            ktory mial tylko zone. Najtrudniej jest zawsze pierwszy raz zlamac
                            jakas granice, kazdy kolejny ma juz mniejsza range.

                            Druga sprawa: czy myslisz, ze zwracajac sie do mnie protekcjonalnie
                            per "dziecko" zdeprecjonujesz to, o czym pisze? Mam 26 lat, nie
                            jestem naiwna nastolatka.


                            > Nie ale bez seksu wiele zwiazkow sie popsulo.

                            Skoro nie, to nie porownuj go do potrzeb biologicznych (jedzenie,
                            picie, sen), bo bez seksu MOZNA zyc - zarowno samotnie, jak i w
                            malzenstwie (znam malzenstwo, w ktorym zona odmawia seksu od ok. 20
                            lat, a maz ja nadal kocha, utrzymuje, obsypuje prezentami, szanuje i
                            NIE zdradza).


                            > Nie liczy sie dla mnie katolicka ideologia.

                            Przyjmij wiec do wiadomosci, ze dla innych sie liczy.



                            > No niestety mylisz sie, ale nie dziwie sie. Skad niby masz takie
                            > rzeczy wiedziec?

                            Moze stad, ze od 5 lat pracuje jako dziennikarz medyczny? Bo pisze
                            sążniaste artykuly, w tym dotyczace seksuologii (rekordowy liczyl 40
                            000 znakow i byl konsultowany z seksuologiem) i siedze po uszy w
                            literaturze medycznej? Szczyt popędu seksualnego u mezczyzn przypada
                            na okolice 20 r.z., a potem systematycznie maleje. U kobiet
                            przeciwnie - miedzy 20 a 30 rosnie i osiaga szczyt w miedzy 35 a 40
                            r.z., potem spada. Najlepiej dopasowani seksualnie sa wiec
                            kochankowie 20-letni mezczyzna i 35-letnia kobieta. Tylko co poza
                            seksem moze zaoferowac 35-latce 20-latek? I czy nadaje sie na meza
                            oraz ojca jej dzieci?

                            A co, przestraszylas sie, ze rozjadą sie wam dopasowania?

                            po drugie: nie odpowiedzialas, jakie widzisz rozwiazanie, jesli
                            kobieta na 2 lata straci popęd całkowicie po urodzeniu dziecka (a
                            takie przypadki są, i dotycza takze kobiet z gigantycznym wczesniej
                            temperamentem, poczytaj forum niemowlę albo emama) i jak to sie ma
                            do stwierdzenia, ze mezczyzna bez seksu nie wytrzyma


                            > Dla Ciebie jest albo brak seksu albo seks na prawo i lewo? No w
                            > sumie tez sie nie dziwie. Bo niby skad masz wiedziec?

                            Z twojej wypowiedzi dotyczacej pokusy "zachcenia innej dziurki"
                            wywnioskowalam, ze wg ciebie kusic do zdrady przestaje dopiero
                            wtedy, gdy paleta doswiadczen bedzie odpowiednio szeroka. Stad to
                            sypianie na prawo i lewo i strategia "wyszalenia sie przed slubem",
                            co jakoby mialo zapewnic wiernosc po slubie.
                            • 18_lipcowa1 Re: 18_lipcowa1 07.10.08, 19:15

                              > Zrozumialam. Chodzilo ci o roznorodnosc, o pokuse
                              > sprobowania "czegos innego". Tylko ze nawet jesli mialo sie 50
                              > kobiet przed zona, to moze pojawic sie 51., ktora bedzie inna niz
                              > poprzednie (bo na przyklad bedzie Mulatka, a Mulatki jeszcze nie
                              > mial), więc i tak dojdzie do zdrady. Predzej sie jej dopusci
                              facet,
                              > ktory zaliczyl 50 kobiet, bo kolejna to juz mala roznica, niz
                              taki,
                              > ktory mial tylko zone. Najtrudniej jest zawsze pierwszy raz zlamac
                              > jakas granice, kazdy kolejny ma juz mniejsza range.


                              Mylisz sie. Ciekawosc to po pierwsze. I brak seksu to drugie.
                              Moze i Ty wytrzymujesz bo wierze ze wiecej kobiet wierzy w idealna
                              romantyczna milosc, mega uniesienia i tego jedynego rycerza na
                              bialym koniu co ich dziewictwo posiadzie. Na dodatek wie ze moze
                              wytrzymac brak seksu bo wytrzymal ponoc do slubu.
                              W post facetow nie wierze- mysle ze trzepia sie codziennie jesli
                              pani nie wspolzyje z nimi bo nie. A trzepac sie majac kobiete to juz
                              bardzo przykre.






                              >
                              > Skoro nie, to nie porownuj go do potrzeb biologicznych (jedzenie,
                              > picie, sen), bo bez seksu MOZNA zyc - zarowno samotnie, jak i w
                              > malzenstwie (znam malzenstwo, w ktorym zona odmawia seksu od ok.
                              20
                              > lat, a maz ja nadal kocha, utrzymuje, obsypuje prezentami, szanuje
                              i
                              > NIE zdradza).



                              Tak tak a ten harlquin ma tytul??????????
                              Nigdy w to nie wierze, no chyba ze maz po prostu jest impotentem.



                              > Przyjmij wiec do wiadomosci, ze dla innych sie liczy.


                              Przyjmuje, ale to bardzo przykre.



                              > Moze stad, ze od 5 lat pracuje jako dziennikarz medyczny? Bo pisze
                              > sążniaste artykuly, w tym dotyczace seksuologii (rekordowy liczyl
                              40
                              > 000 znakow i byl konsultowany z seksuologiem) i siedze po uszy w
                              > literaturze medycznej? Szczyt popędu seksualnego u mezczyzn
                              przypada
                              > na okolice 20 r.z., a potem systematycznie maleje.


                              Tak to ksiazkowo, wiekszosc facetow ktorych znam, znalam, o ktorych
                              slysze, faceci moich kolezanek , znajomi , koledzy maja po 30 lat i
                              wiecej i nadal maja ochote.
                              Poza tym co to za wytlumaczenie czekac az facetowi zmaleje?????


                              U kobiet
                              > przeciwnie - miedzy 20 a 30 rosnie i osiaga szczyt w miedzy 35 a
                              40
                              > r.z., potem spada. Najlepiej dopasowani seksualnie sa wiec
                              > kochankowie 20-letni mezczyzna i 35-letnia kobieta.

                              No pacz pani, to jak ja sie zawsze dopasowywalam do facetow?
                              A no tak, ze sie bzykalo z nimi, bez slubu. Jak nie pasowalo mozna
                              bylo odejsc a nie CZEKAC AZ MU POPED ZMALEJE.



                              Tylko co poza
                              > seksem moze zaoferowac 35-latce 20-latek? I czy nadaje sie na meza
                              > oraz ojca jej dzieci?


                              No nie bardzo. Z tym sie zgadzam. Niemniej moj maz ma lat 30 i nadal
                              ochote i spory poped.


                              > po drugie: nie odpowiedzialas, jakie widzisz rozwiazanie, jesli
                              > kobieta na 2 lata straci popęd całkowicie po urodzeniu dziecka (a
                              > takie przypadki są, i dotycza takze kobiet z gigantycznym
                              wczesniej
                              > temperamentem, poczytaj forum niemowlę albo emama) i jak to sie ma
                              > do stwierdzenia, ze mezczyzna bez seksu nie wytrzyma

                              Nie wiem,nie znam kobiet. Ja osobiscie bym sie leczyla, robila
                              cokolwiek zeby ten poped miec. Dla mnie seks to bardzo wazna rzecz w
                              zwiazku, bo zwiazek cementuje( oczywiscie udany zwiazek).
                              >


                              > Z twojej wypowiedzi dotyczacej pokusy "zachcenia innej dziurki"
                              > wywnioskowalam, ze wg ciebie kusic do zdrady przestaje dopiero
                              > wtedy, gdy paleta doswiadczen bedzie odpowiednio szeroka.

                              Nie,chodzilo mi o to ze zanim sie czlowiek zwiaze z kims na stale,
                              warto poprobowac byc z roznymi ludzmi, krocej, dluzej. Po prostu -
                              zobaczyc.
                              Jak od razu spotyka sie tego jedynego bo tak bywa i jest sie pewnym
                              to po co czekac?


                              Stad to
                              > sypianie na prawo i lewo i strategia "wyszalenia sie przed
                              slubem",
                              > co jakoby mialo zapewnic wiernosc po slubie.

                              No widzisz a ja znam pana ktory wlasnie tak czekal i czekal na ten
                              slub i ten pierwszy raz, a potem sie rozczarowal.
                              Ale ba! Zyl tak kilka lat bo kochal.
                              Ale pewnego dnia poznal pania ktora i przyjaciolka sie okazala i
                              dobra kochanka i nie czekala do slubu i pan oszalal.

                              >
                              >
                              Moim zdaniem takie czekanie do slubu to kupowanie ktota w worku.
                              • izazdo Re: 18_lipcowa1 07.10.08, 22:10
                                > W post facetow nie wierze- mysle ze trzepia sie codziennie jesli
                                > pani nie wspolzyje z nimi bo nie. A trzepac sie majac kobiete to juz
                                > bardzo przykre.

                                Wg statystyk podawanych przez seksuologow onanizuje sie 90% samotnych mezczyzn,
                                czyli 10% sie NIE onanizuje. Mozesz sobie nie wierzyc, ale takie sa fakty.


                                > Tak tak a ten harlquin ma tytul??????????
                                > Nigdy w to nie wierze, no chyba ze maz po prostu jest impotentem.

                                Maz nie jest impotentem; maja doroslego juz syna i odkad na siwat przyszlo
                                dziecko, zona przestala sie interesowac seksem i odmawia leczenia. Maz bardzo
                                cierpi, ale ją kocha i godzi sie na ten stan. Czy slusznie - to juz inna sprawa,
                                nawet ja uwazam, ze ona powinna sie leczyc, bo zdrowi ludzie czerpia przyjemnosc
                                z seksu i lubia sie kochac, a jesli nie, to cos jest nie tak - ginekologicznie,
                                endokrynologicznie albo psychologicznie, albo nie tak z malzenstwem. Niemniej
                                jednak takie malzenstwo znam osobiscie i wiem, ze maz jest jej wierny jak pies.


                                > Przyjmuje, ale to bardzo przykre.

                                Znasz haslo moj brzuch moja sprawa? No wiec nie twoja pochwa, nie twoja sprawa.


                                > No pacz pani, to jak ja sie zawsze dopasowywalam do facetow?
                                > A no tak, ze sie bzykalo z nimi, bez slubu. Jak nie pasowalo mozna
                                > bylo odejsc

                                Rozumiem, ze nie bedziesz miala pretensji, jak maz cie zostawi, kiedy ci poped
                                zmaleje, bo wpadniesz w depresje albo urodzisz dziecko.


                                > Nie wiem,nie znam kobiet. Ja osobiscie bym sie leczyla, robila
                                > cokolwiek zeby ten poped miec.

                                To nie zawsze jest sprawa do leczenia. Regulacja popedu plciowego jest bardzo
                                skomplikowana i zalezy od wielu czynnikow. Nie ma prostych tabletek na chuć, a
                                kobiecie po porodzie nie tylko szaleja hormony (fizjologicznie), przede
                                wszystkim pada ze zmęczenia na pysk, bo okragla dobe co godzine karmi, przewija,
                                nosi do odbeknięcia i usypia na te kilkadziesiat minut. W takich warunkach seks
                                to ostatnia rzecz, na ktora ma sie ochote, tym bardziej, ze z niewyspania oboje
                                malzonkowie robia sie rozdraznieni, wiec na amory tez klimatu nie ma.


                                > Jak od razu spotyka sie tego jedynego bo tak bywa i jest sie pewnym
                                > to po co czekac?

                                A w innym poscie szydzilas, ze za szybko wyszlam za maz...


                                > Moim zdaniem takie czekanie do slubu to kupowanie ktota w worku.

                                Cale malzenstwo to kupowanie kota w worku, chocby i wyseksowane bylo przed
                                slubem po pachy. Nigdy nie wiesz, jak slub wplynie na seks (sa malzenstwa,
                                ktorym zycie erotyczne po slubie umarlo) i na pozaseksualne zachowanie meza. Z
                                biegiem lat ludzie sie zmieniaja, nie tylko pod wzgledem upodoban seksualnych.
                                • mojboze Re: 18_lipcowa1 08.10.08, 10:31
                                  izazdo napisała:

                                  > > W post facetow nie wierze- mysle ze trzepia sie codziennie jesli
                                  > > pani nie wspolzyje z nimi bo nie. A trzepac sie majac kobiete to juz
                                  > > bardzo przykre.
                                  >
                                  > Wg statystyk podawanych przez seksuologow onanizuje sie 90% samotnych mezczyzn,
                                  > czyli 10% sie NIE onanizuje. Mozesz sobie nie wierzyc, ale takie sa fakty.
                                  >

                                  Pozostałe 10% podobno się nie przyznaje ankietach wink




                      • magdafil Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 12:58
                        lipcowa, a ty nie zastanawialas sie, ze Twoj maz moze zechciec "innej dziurki" 5
                        lat po slubie z Toba?? tylko dlatego,z e mu sei znudzilas??
                        ja tez chciala czekac z tym do slubu, niestety temperamenty nam na to nei
                        pozwolily, ale ciesze sie,z e moj N. jest jedynym mezczyzna w moim zyciu i
                        nigoko innego nie mialam, dla N. tez jestem jedyna kobieta i taki uklad mi
                        odpowiada.
                        zanim ktokolwiek napisze skad to wiem, odpowiadam:
                        stad ze On tak mi powiedzial, a jesli ja mu nie bede ufac to nie ma sensu za
                        niego wychodzic za maz, prawda??
                        wiec moze i jestem najwieksza naiwna w polsce, ale wieze mojemu N.
            • kaamilka Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 06.10.08, 22:43
              Powiedziałam mojemu mężowi: "laska z forum jest 2,5 roku z facetem i za rok
              biorą ślub, i do ślubu chcą żyć w czystości". On na to: "to dobrze, higiena to
              ważna sprawa" big_grin
              bez komentarza
              • mojboze Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 11:33
                Dobre smile

                No Kamilka, ty to się ze swoim mężem nudzić nie będziesz smile)
                • 18_lipcowa1 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 19:23
                  mojboze napisała:

                  > Dobre smile
                  >
                  > No Kamilka, ty to się ze swoim mężem nudzić nie będziesz smile)


                  buahahahahaa!!!!!!!!!!!
                  • kaamilka Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 08.10.08, 11:04
                    nie rozumiem... uncertain
                    • mojboze Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 08.10.08, 11:08
                      Ja miałam na myśli tylko, że Twój mąż jest uroczy smile

                      A co miała na myśli lipcowa, to nie wiem, bo się tylko "buhahnęła".
                      • kaamilka Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 08.10.08, 11:22
                        mojboze, ja nie do Ciebie, bo Ciebie rozumiem zawsze, ale o co
                        lipcowej chodzi, to za diabła zrozumieć nie mogę!
    • mmary3 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 13:01
      Dziekuje Wam bardzo dziewczyny. Kazda z Was napisala co innego ale
      dzieki temu wywolalyscie burze mozgow w mojej glowie.
      Chyba zrozumialam,ze moj zwiazek nie ma sensu. Na mlodych mezatkach
      pewna dziewczyna napisala mi zebym sprobowala wyobrazic sobie swoje
      zycie bez niego.Zrobilam to i poczulam ulgę. Wiem ze bede czasami
      tesknic ale tez wiem ze to zwiazek bez przyszlosci. Teraz pozostanie
      mi najtrudniejsze-szczera rozmowa z chlopakiem.
    • marina111 Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 05.10.08, 15:43
      Ja nie wiedziałam, to On wiedział i mi powiedział. smile A tak powaznie
      to z niewiadomych wzgledów spełniał wszystkie moje odjechane
      kryteria wyboru i temat slubu był w narszych rozmowach własciwie od
      pierwszych dni od poznania. Jesli uwazasz ze to nie ten to go
      zostaw, nie zwodz ani jego ani siebie w lata nie wpedzaj bo tylko
      czas marnujesz. A moze ten Twój gdzies czeka na Ciebie i doczekac
      się nie moze bo ty sobie zawracasz głowe zwiazkiem który nie ma
      przyszłośći. smile
      • izazdo w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdjecie 06.10.08, 09:57
        dokladnie w momencie kiedy zobaczylam miniaturke jego zdjecia na
        przeznaczeni.pl, odnioslam wrazenie, jakby ktos polozyl mi reke na
        prawym ramieniu i powiedzial "to ten". A mnie zamurowalo, no bo jak
        to: przeciez nawet nie widzialam jego profilu, tylko miniaturke
        wielkosci znaczka pocztowego na liscie wyszukiwania plus miasto,
        imie i wiek. 10 dni pozniej spotkalismy sie (po wymienieniu 2-3
        krotkich maili), po miesiacu poprosil mnie o reke, po kolejnych 3
        miesiacach oficjalnie zareczylismy sie, a po roku od zareczyn byl
        slub. I jestesmy najszczesliwszym malzenstwem pod sloncem big_grin

        Ale ja miewam takie przeczucia. Kiedy pewnego razu poklocilam sie z
        moim bylym i ryczalam, bo wyszedl trzaskajac drzwiami, "wewnetrzny
        glos" powiedzial mi: "dlaczego placzesz? przeciez to nie on, ale
        kolejny twoj chlopak zostanie twoim mezem". A ja z szoku az
        przestalam plakac, tak mnie to zaskoczylo, bo wcale nie zamierzalam
        sie z nim rozstawac (niestety, zamiast posluchac tego glosu
        zmarnowalam jeszcze 2 lata z tamtym). I coz - sprawdzilo sie big_grin
        • 85magnolia Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 06.10.08, 20:38
          spoko byliscie ze soba rok i sie szzycisz tym, ze wytrwaliscie w zwiazku bez sexu
          punkt dla Ciebie!!
          • may_flower Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 06.10.08, 20:59
            Nie wiem czy to ironia?
            Jestem w związku 2,5 roku i nie mamy problemu.
            Ślub za rok.
            • 85magnolia Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 06.10.08, 21:03
              odpowiadam:tak , to ironia, ale to bylo bezposr do izazdo
            • 18_lipcowa1 Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 06.10.08, 22:59
              may_flower napisała:

              > Nie wiem czy to ironia?
              > Jestem w związku 2,5 roku i nie mamy pro

              blemu.


              Trzymanie sie za kolanko to nie jest zwiazek.
              Po drugie nie dziwie sie ze nie macie problemu. Po prostu macie
              zerowe libido, albo zwyczajnie nie dzialacie na siebie.


              • izazdo Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 07.10.08, 10:31
                > Trzymanie sie za kolanko to nie jest zwiazek.

                Tez uwazam, ze trzymanie sie za kolanko to nie jest zwiazek. Co
                wiecej seks to tez jeszcze nie jest zwiazek. Zwiazek to jest
                bliskosc emocjonalna: swiadomosc, ze maz uwaznie slucha tego, co mam
                mu do powiedzenia, ze zawsze moge liczyc na jego pomoc, ze nigdy
                mnie intencjonalnie nie skrzywdzi (nie wydrwi, raniąco nie
                skrytykuje itp), ze jest moim najlepszym przyjacielem. To na tym
                polega zwiazek, nie na seksie. Cialem mozna klamac - wspolzyc 3 razy
                dziennie, ale emocjonalnie byc daleko. Dlatego wiele kobiet wybacza
                prostytutki, ale nie wybaczy kochanki.


                Co do twojej hipotezy o zerowym temperamencie to chcialam ci
                powiedziec, ze chyba nie jest z nim tak najgorzej, bo a) uwielbiam
                kochac sie z mezem b) za kazdym razem mam orgazm c) odkad
                przestalismy odkladac nie mamy dluzszych przerw niz max. 5 dni,
                zwykle nie rzadziej niz co 2 dni.
        • 18_lipcowa1 Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 06.10.08, 22:58
          A mnie zamurowalo, no bo jak
          > to: przeciez nawet nie widzialam jego profilu, tylko miniaturke
          > wielkosci znaczka pocztowego na liscie wyszukiwania plus miasto,
          > imie i wiek. 10 dni pozniej spotkalismy sie (po wymienieniu 2-3
          > krotkich maili), po miesiacu poprosil mnie o reke, po kolejnych 3
          > miesiacach oficjalnie zareczylismy sie, a po roku od zareczyn byl
          > slub. I jestesmy najszczesliwszym malzenstwem pod sloncem big_grin
          >


          szybko, dosc szybko jak na dziewczyne o TAKICH wartosciach.
          szukanie chlopca na necie? szybkie spotkanie z nieznajomym z
          netu....??? eeeee to mi wyglada jakos tak mega puszczalsko. To moj
          maz kilka miesiecy za mna latal ( a bzykamy sie oboje na prawo i
          lewo jak to kolezanka zaznaczyla ) zanim sie z nim spotkalam.
          • bacha1979 lipcowa 07.10.08, 08:08
            nie wiem czy znasz zasady neteykiety???

            To po pierwsze.


            Po drugie- weź pod uwagę, że ktoś może mieć inne cele, wartości w życiu. Może mu
            sie podobać INNE życie niż Twoje.

            Ty natomiast swoich adwersarzy wyzywasz od idiotek, co świadczy tylko o Tobie i
            nie możesz nijak pojąć że ktoś ma inne zdanie na ten temat.


            Jak sie to nazywa???Hmm, wąskie horyzonty?
            • mash_k Re: 07.10.08, 08:29
              Rozmowa z lipcowa przypomina dyskusje z kregami ojca rydzyka, jak do slupa.
              Nie rozumiesz- zaakceptuj. Wszyscy rozni, wszyscy rowni.#
              MOZNA NIE KOCHAC SEKSU I i nie bzykac sie na prawo i lewo MOZNA BYC SZCZESLIWYM!
              Samiczko, nie pytaj po raz kolejny - a po co bez seksu - bo ja Cie spytam po raz
              kolejny - a po co z seksem w nadmiarze? Biologicznie seks w tajkiej ilosci, ale
              z jednym partnerem i tak jest bezsensu, bo nie sadze by spelnial u Was swa
              glowna funkcje - reprodukcyjna.

              Nie lubie grzybowej - uwazasz ze trace wiele w zyciu? Nie, wole rosol! Rosol
              mnie uszczesliwia! grzybowej probowalam !Nie lubie!
              Uszczesliwia mnei w zyciu robienie rzeczy ktore lubie, a nie na sile!
              MAM LIBIDO TAKIE JAKIE MAM I tyle razy na miesiac bzykania ile mam, mi
              wystarcza!! I NIE CHCIALABYM wiecej.- probowalam i nie, dziekuje!

              nie rozumiesz - zaakceptuj!
              nie jestem gorsza, jestem inna, i jestem z tym szczesliwa, (cenzura)
              • 18_lipcowa1 Re: 07.10.08, 19:26


                > Rozmowa z lipcowa przypomina dyskusje z kregami ojca rydzyka, jak
                do slupa.
                > Nie rozumiesz- zaakceptuj. Wszyscy rozni, wszyscy rowni.#
                > MOZNA NIE KOCHAC SEKSU I i nie bzykac sie na prawo i lewo MOZNA
                BYC SZCZESLIWY
                > M!
                > Samiczko, nie pytaj po raz kolejny - a po co bez seksu - bo ja Cie
                spytam po ra
                > z
                > kolejny - a po co z seksem w nadmiarze? Biologicznie seks w
                tajkiej ilosci, ale
                > z jednym partnerem i tak jest bezsensu, bo nie sadze by spelnial u
                Was swa
                > glowna funkcje - reprodukcyjna.



                Dlaczego dla Ciebie seks - rowna sie bzykanie na prawo i lewo?
                Ja nie pisze o tym ze robie to na prawo i lewo, ani o tym ze jestem
                jak knur albo wieworka,nawet nie pisze ze mam nadmiar.
                Brak argumentow i od razu seks na prawo i lewo??????????
                Przeciez i ja pisze o seksie z wlasnym partnerem w dlugim zwiazku.


                >
                > Nie lubie grzybowej - uwazasz ze trace wiele w zyciu? Nie, wole
                rosol! Rosol
                > mnie uszczesliwia! grzybowej probowalam !Nie lubie!
                > Uszczesliwia mnei w zyciu robienie rzeczy ktore lubie, a nie na
                sile!
                > MAM LIBIDO TAKIE JAKIE MAM I tyle razy na miesiac bzykania ile
                mam, mi
                > wystarcza!! I NIE CHCIALABYM wiecej.- probowalam i nie, dziekuje!
                >
                > nie rozumiesz - zaakceptuj!
                > nie jestem gorsza, jestem inna, i jestem z tym szczesliwa, (cenzura)
                >
                • mash_k Re: 07.10.08, 19:58
                  >
                  >
                  > Dlaczego dla Ciebie seks - rowna sie bzykanie na prawo i lewo?
                  > Ja nie pisze o tym ze robie to na prawo i lewo, ani o tym ze jestem
                  > jak knur albo wieworka,nawet nie pisze ze mam nadmiar.
                  > Brak argumentow i od razu seks na prawo i lewo??????????
                  > Przeciez i ja pisze o seksie z wlasnym partnerem w dlugim zwiazku.
                  >
                  >
                  mylisz mnie z kims,
                  ty piszesz o bzykaniu sie na prawo i lewo, a przynajmniej non stop.

                  ja mowie o niskim libido, czego znow nie komentujesz, bo nie rozumiesz, a co
                  gorsza nie umiesz zaakceptowac.
                  domyslam sie ze generalnie jestes bardzo swiatla osoba, i homoseksualizm
                  akceptujesz, wiec moze utworz sobie jeszcze jedna grupe ludzi
                  obok zafascynowanych seksem, seksem z ta samam plcia - grupe ludzi aseksualnych.
                  amen.
                  • 18_lipcowa1 Re: 07.10.08, 20:55
                    mash_k napisała:

                    > >
                    > >
                    > > Dlaczego dla Ciebie seks - rowna sie bzykanie na prawo i lewo?
                    > > Ja nie pisze o tym ze robie to na prawo i lewo, ani o tym ze
                    jestem
                    > > jak knur albo wieworka,nawet nie pisze ze mam nadmiar.
                    > > Brak argumentow i od razu seks na prawo i lewo??????????
                    > > Przeciez i ja pisze o seksie z wlasnym partnerem w dlugim
                    zwiazku.
                    > >
                    > >
                    > mylisz mnie z kims,
                    > ty piszesz o bzykaniu sie na prawo i lewo, a przynajmniej non stop.
                    >


                    dla Ciebie seks ze stalym partnerem , czesty to jest bzykanie sie na
                    prawo i lewo?????????????



          • izazdo Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 07.10.08, 10:39
            > szybko, dosc szybko jak na dziewczyne o TAKICH wartosciach.
            > szukanie chlopca na necie? szybkie spotkanie z nieznajomym z
            > netu....??? eeeee to mi wyglada jakos tak mega puszczalsko. To moj
            > maz kilka miesiecy za mna latal ( a bzykamy sie oboje na prawo i
            > lewo jak to kolezanka zaznaczyla ) zanim sie z nim spotkalam.


            1) to byla strona przeznaczeni.pl, katolicki portal matrymonialny

            2) rok narzeczenstwa po pol roku znajomosci to wg mnie
            wystarczajaco, jesli od razu sie wie, czego sie chce i gra w otwarte
            karty.
            • 18_lipcowa1 Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 07.10.08, 19:27

              > 1) to byla strona przeznaczeni.pl, katolicki portal matrymonialny


              buahahaaaa!!!


              >
              > 2) rok narzeczenstwa po pol roku znajomosci to wg mnie
              > wystarczajaco, jesli od razu sie wie, czego sie chce i gra w
              otwarte
              > karty.



              No nie dziwie sie za tak szybko, skoro pan zajarzyl ze dopiero po
              slubie dostanie/
              >
              >
              • izazdo Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 07.10.08, 20:27
                > buahahaaaa!!!

                Quid ridens? Na forum jest rowniez kilka innych dziewczyn, ktore poznaly meza na
                przeznaczonych. Nawiasem mowiac na tamym portalu sa nie tylko katolicy, sa
                ludzie watpiący, poszukujący, chrzescijanie innych wyznan, a nawet ateisci.
                Nawet na tym forum artykul o parach z internetu - tuz pod spisem tematow. Wiec
                czego prostacko rżysz?


                > No nie dziwie sie za tak szybko, skoro pan zajarzyl ze dopiero po
                > slubie dostanie/

                Szybko? Kiedy sie poznalismy, ja mialam 25 lat, mąż 28. Niby PO CO mielismy
                zwlekac ze slubem kilka lat, skoro oboje mielismy absolutna pewnosc, ze to ten
                jeden, jedyny? Gdybysmy mieli pieniadze, pobralibysmy sie natychmiast (tzn. 3
                miesiace po oswiadczynach, tzn. 4 miesiace po pierwszej randce, bo 3 miesiace to
                minimum przy slubie koscielnym), ale trzeba bylo odlozyc na wesele. Znam pare,
                ktora pobrala sie miesiac po pierwszej randce (cywilny), koscielny 3 miesiace
                poznej - i sa szczesliwym malzenstwem od 3 lat, doczekali sie 3 juz doroslych
                dzieci (oboje z wyzszym wyksztalceniem, co 30 lat temu bylo rzadkoscia, zadni
                tam chlopi malorolni).

                Naprawde nie wszyscy musza zyc w konkubinacie 8 lat przed zalegalizowaniem
                zwiazku. I nie chodzi tu o seks.

                Przeanalizuj na spokojnie swoje wypowiedzi i zastanow sie, kobieto, co by bylo,
                gdybys w taki sposob rozmawiala na temat obyczajow z przedstawicielem innej
                religii niz katolicyzm albo krytykowala inne obyczaje seksualne niz
                wstrzemiezliwosc przedmalzenska. Jestes taka sama fanatyczka jak babcie od
                Rydzyka. Poglady prezentujesz dokladnie przeciwne, ale stopien ograniczenia
                umyslowego i nietolerancji nawet gorszy, bo nie jestes stetryczala kobiecina po
                7 klasach szkoly powszechnej, wiec tym gorzej dla ciebie.

                • 18_lipcowa1 Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 07.10.08, 20:58

                  > Quid ridens? Na forum jest rowniez kilka innych dziewczyn, ktore
                  poznaly meza n
                  > a
                  > przeznaczonych.


                  Na szczescie nie musialam sie uciekac do randek w necie. Meza
                  poznalam na zywo.


                  Nawiasem mowiac na tamym portalu sa nie tylko katolicy, sa
                  > ludzie watpiący, poszukujący, chrzescijanie innych wyznan, a nawet
                  ateisci.


                  Ateisci? Chyba zabawy szukaja.


                  > Nawet na tym forum artykul o parach z internetu - tuz pod spisem
                  tematow. Wiec
                  > czego prostacko rżysz?
                  >


                  Smieszne jest dla mnie szukanie faceta na necie, a szczegolnie na
                  katolickim portalu.



                  > Szybko? Kiedy sie poznalismy, ja mialam 25 lat, mąż 28. Niby PO CO
                  mielismy
                  > zwlekac ze slubem kilka lat, skoro oboje mielismy absolutna
                  pewnosc, ze to ten
                  > jeden, jedyny?

                  28 letni prawiczek????????????????
                  Az tak z nim zle ze go zadna nie chciala?



                  >
                  • izazdo Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 07.10.08, 21:43
                    > Na szczescie nie musialam sie uciekac do randek w necie. Meza
                    > poznalam na zywo.

                    Ja tez meza POZNALAM na zywo. W necie wymienilismy dwa maile, w tym pierwszy to
                    bylo pytanie, gdzie bylo robione zdjecie z profilu, a w drugim juz ustalalismy
                    miejsce i czas spotkania. Po drugie: wyjdz w koncu poza czubek wlasnego nosa,
                    naprawde nie jestes pepkiem swiata i jedynym mozliwym wzrem do nasladowania.
                    Meza mozna poznac w roznych miejscach: na uczelni, w pracy, na poczcie, w
                    tramwaju, w knajpie, w necie i zadne z tych miejsc nie jest ex definitionem
                    spalone. Czujesz sie lepsza, ze meza poznalas w realu?


                    > Smieszne jest dla mnie szukanie faceta na necie, a szczegolnie na
                    > katolickim portalu.

                    Net jest roznorodny, na zwyklych portalach randkowych meza bym nigdy nie
                    szukala, ale w waskiej grupie dlaczego nie? Co w tym smiesznego, ze katolik
                    szuka katolika? Dla ciebie szukanie katolika jest smieszne, dla mnie wyznanie
                    katolickie to byl warunek sine qua non. A to, czy bylby to net, czy wspolnota,
                    czy jakiekolwiek "swieckie" miejsce w realu, nie mialo dla mnie znaczenia.


                    > 28 letni prawiczek????????????????
                    > Az tak z nim zle ze go zadna nie chciala?

                    Wklejalam zdjecia ze slubu, kilka osob gratulowalo przystojnego meza, wiec chyba
                    nie tylko mi sie podoba. Zanim sie poznalismy wielokrotnie probowal znalezc
                    dziewczyne, ale albo on nie kochal tej, ktora jego kochala, albo odwrotnie.
                    Jesli do tego doliczyc ciezkie studia i aktywna dzialalnosc pozanaukowa to
                    pozostaje malo czasu na szukanie tj drugiej połówki. Az nagle sie okazuje, ze
                    wszystkie kolezanki dawno zamezne albo zawzięcie bezmężne, zawód wolny, wiec w
                    pracy nikogo nie pozna i zostaje tylko net.
                    • 18_lipcowa1 Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 08.10.08, 19:18

                      > Ja tez meza POZNALAM na zywo. W necie wymienilismy dwa maile, w
                      tym pierwszy to
                      > bylo pytanie, gdzie bylo robione zdjecie z profilu, a w drugim juz
                      ustalalismy
                      > miejsce i czas spotkania. Po drugie: wyjdz w koncu poza czubek
                      wlasnego nosa,
                      > naprawde nie jestes pepkiem swiata i jedynym mozliwym wzrem do
                      nasladowania.
                      > Meza mozna poznac w roznych miejscach: na uczelni, w pracy, na
                      poczcie, w
                      > tramwaju, w knajpie, w necie i zadne z tych miejsc nie jest ex
                      definitionem
                      > spalone. Czujesz sie lepsza, ze meza poznalas w realu?
                      >

                      Nie czuje sie lepsza, jednak ja nie uciekalam sie do netu ani randek
                      w ciemno.


                      jakiekolwiek "swieckie" miejsce w realu, nie mialo dla mnie
                      znaczenia.
                      >
                      >
                      > > 28 letni prawiczek????????????????
                      > > Az tak z nim zle ze go zadna nie chciala?
                      >
                      > Wklejalam zdjecia ze slubu, kilka osob gratulowalo przystojnego
                      meza, wiec chyb
                      > a
                      > nie tylko mi sie podoba.


                      No a co Ci mieli powiedziec???????????????? Ze paskudny?



                      Zanim sie poznalismy wielokrotnie probowal znalezc
                      > dziewczyne, ale albo on nie kochal tej, ktora jego kochala, albo
                      odwrotnie.


                      Albo cos z nim nie tak. Przystojny facet jak twierdzisz nie ma
                      problemu z poznaniem kobiety,


                      > Jesli do tego doliczyc ciezkie studia i aktywna dzialalnosc
                      pozanaukowa to
                      > pozostaje malo czasu na szukanie tj drugiej połówki. Az nagle sie
                      okazuje, ze
                      > wszystkie kolezanki dawno zamezne albo zawzięcie bezmężne, zawód
                      wolny, wiec w
                      > pracy nikogo nie pozna i zostaje tylko net.
                      >

                      Albo po prostu nie chca prawiczka-katolika.


                      >
                      • izazdo Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 08.10.08, 23:26
                        > Nie czuje sie lepsza, jednak ja nie uciekalam sie do netu ani randek
                        > w ciemno.


                        A w czym randki z netu gorsze? Niewazne, jak sie zwiazek zaczyna, wazne, jak sie
                        konczy.


                        > No a co Ci mieli powiedziec???????????????? Ze paskudny?

                        Mozna nie mowic nic. Na tym forum zwykle pomija sie milczeniem niedociagniecia,
                        a chwali to, co zasluguje na pochwale


                        > Albo cos z nim nie tak. Przystojny facet jak twierdzisz nie ma
                        > problemu z poznaniem kobiety,

                        Z poznaniem jakiejkolwiek problemu nie ma, ale jesli sie konkretne oczekiwania
                        to juz nie jest tak latwo. Nie wszystkich "cnota" pali zywym ogniem.

                        > Albo po prostu nie chca prawiczka-katolika.

                        A ja wlasnie takiego szukalam i sobie bardzo chwale, wiec widocznie byl mi
                        pisany smile
                        • 18_lipcowa1 Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 09.10.08, 08:29
                          slonce , cokolwiek nie napiszesz- 28 letni przystojny jak twierdzisz
                          facet, na ktorego leca babki nie jest normalny jesli w takiej
                          sytuacji jest prawiczkiem.
                          • meta.soss Re: w pierwszej chwili kiedy zobaczylam jego zdje 09.10.08, 12:44
                            Niektorzy maja inne zasady moralnosci, dyktujace im ze lepiej
                            znalezc faceta przez internet niz rozbijajac czyjes malzenstwo.
                            Pani_Postepowa zatrzymala sie przed wynalezieniem internetu? A nie,
                            lipcowa znow stosuje zwykla sobie wybiorczosc
    • foczkaka Moje zdanie 06.10.08, 23:31
      śledzę tę dyskusję która wywiązała się na temat seksu i powstrzymywania sie od
      niego i jednego nie rozumiem - dlaczego atakuje się pary które powstrzymują się
      od seksu? Przecież to jak wygląda dany związek to sprawa tylko i wyłącznie
      dwojga osób, ich światopoglądu, ich potrzeb, ich oczekiwań... ich i nikogo więcej.

      Są różne modele związków: niektórzy uprawiają seks na pierwszej randce, inni na
      piątej, dziesiątej, inni wtedy kiedy stwierdzą że pokochali drugą osobę i czują
      się kochani, jeszcze inni mimo że już się kochają czekają z tym jakiś czas - bo
      religia, bo chcą się przygotować uczuciowo, bo chcą się nauczyćczekać,bo coś tam
      innego - i o ile potępiam pierwsze opcje - czyli seks bez miłości - o tyle u
      pozostałych par to kwestia ich wyboru i naprawdę nic do tego osobom postronnym!

      Rozumiem osoby które nie czekały z pójściem do łóżka - miłość plus erotyka,
      popęd to siła której ciężko się oprzeć wink
      Ale dostrzegam też ogromną wartość związków które CZASOWO od współżycia się
      powstrzymują. Gdyby powstrzymywali się na zawsze to bym nie rozumiała smile

      Ale wstrzemięźliwość to pozytyw, to umiejętność panowania nad swoim ciałem UWAGA
      nie wyrzekanie się ciała, ale panowanie nad nim. Wg słownika języka polskiego
      wstrzemięźliwość=umiar, a umiar jest dobry we wszystkim.

      Co do mnie i mojego N, nie będę tutaj wnikać w to jakie i z kim mielismy
      wcześniej doświadczenia seksualne, faktem jest że nie czekaliśmy do ślubu. Ale
      doceniamy wartość wstrzemięźliwości. Mimo że, a może tym bardziej że mamy oboje
      ogromne temperamenty, uczymy się umiaru. A nawet ostatnio stwierdziliśmy, że
      mogliśmy spróbować zaczekaćz seksem do ślubu. Nie chodzi o to, że żałujemy, bo
      trudno żałować tak pięknych i intymnych chwil z najbliższą osobą, ale dlatego że
      czekanie wniosłoby w nasze życie nowe wartości i prawdopodobnie czegoś cennego
      by nas nauczyło.

      No jest nasze subiektywne podejście. Każdy może mieć inne, ale też nikomu nic do
      tego jak układamy nasze intymne życie.

      Co do całej tej forumowej dyskusji - jasne, można przedstawiać swoje za i
      przeciw, ale nie wolno na nikogo naskakiwać dlatego że ma takie a nie inne
      poglądy. Nasze łużko - nasza sprawa. My będziemy ponosić konsekwencje pójścia do
      łóżka lub czekania z tym.
      • foczkaka Re: Moje zdanie 06.10.08, 23:34
        łóżko oczywiście
      • nati.82 Re: Moje zdanie 07.10.08, 07:33
        foczkaka ładnie to napisałaś, ale nie dałaś odpowiedzi na pytanie po co ci ten
        umiar i wstrzemięźliwość, skoro kochasz swojego faceta i wiesz, że chcesz być
        właśnie z nim. Jestem w stanie zrozumieć osoby, które powstrzymują się od seksu,
        bo nie wiedzą, czy to ten, czy nie ten. Ale co w sytuacji, gdy leżysz z miłością
        swojego życia, jest miło, a ty nagle mówisz: stop, umiar jest wskazany? Po co?
        • kaamilka Re: Moje zdanie 07.10.08, 08:19
          No właśnie jak już trzeba mówić stop, to już poszło się za daleko.
          Bo pary, które nie sypiają ze sobą przed ślubem powinny żyć jak brat
          i siostra. Nie powinno tu być mowy o jakiejkolwiek intymności, a
          więc również nie powinno być żadego stop.
          A teraz moje spostrzeżenia dotyczące tej dystkusji. Nie rozumiem,
          dlaczego lipcowa tak atakuje dziewczyny, które w imię Boga (bo
          myślę, że tylko o takie powody tu chodzi, choć mogę się mylić, ale
          nie widzę innego rozsądnego powodu) czekają ze współżyciem do ślubu?
          Jak by padło pytanie: biorę kościelny, ale śpię z narzeczonym - czy
          to źle, gro dziewczyn pewnie na czele z lipcową by atakowały
          koleżankę, że ma zastanowić się nad swoją wiarą, że nie jest godna
          stanąć przed ołtarzem, że jest grzesznicą... A jak dziewczyna pisze,
          że czeka, bo wierzy, to jest zacofaną panną o zerowym libido. Nie
          bądźmy hipokrytkami!
          • 85magnolia Re: Moje zdanie 07.10.08, 09:36
            Kiedys tez uwazalam, ze to taka piekna wspaniala sprawa - czekanie do slubu i w
            sumie z moim obecnym narzeczonym czekalismy tak sobie 4 lata. I co ?? w koncu
            stwierdzilam , ze jednak nie chce brac slubu , wiec po co czekac, skoro i tak
            nie ma na co. JEstesmy para juz 6 lat znamy sie od 9. Nie uwazam, aby te 4
            pierwwsze lata wstrzemiezliwosci byly stracone, jednak nalezy odroznic powody ,
            jakimi sie kierujemy w tym wyborze. Czy czekamy rzeczywiscie na slub, czy moze
            to taka wymowka???Jesli tak b sie kochacie , to wezcie slub i nie bedziecie
            musieli czekac. Ot proste rozwiazanie , a ile komplikuje , bo chyba latwiej
            jednak czekac....

            Chce tylko powiedziec(napisac), ze jesli sie kogos kocha i uwaza, ze to ten
            jedyny , to wcale nie potrzeba nam potwierdzenia i blogoslawienstwa na bzykanie
            od ksiedza (notabene nie wiem czy komus udaje sie zyc zgodnie z nakazami
            kosciola, bo nawet po slubie- zero praktycznie zabezpieczenia, jedynie wytrysk
            do wnetrza kobiety sie liczy itp)Ja np zrazilam sie Kosciola przez w sumei
            glupia sprawe, bo mieszkamy razem z N juz pare lat (z reszta , gdy zylismy w
            celibacie rowniez) i podczas spowiedzi tak jakos z rozmowy to wyszlo i ksiadz
            oskarzyl mnie , ze go oklamuje mowiac , ze nie sypiamy ze soba.
            Strasznei sie wqrzylam i pomyslalam, ze to nei ma sensu , bo nawet Kosciol nam
            nei wierzy.

            Poza tym ranilam ukochana osobe, bo on wciaz nie czul sie tym jedynym, bo skoro
            czekam do slubu, to tak jakbym uwazala , ze spotkam jeszcze kogos
            odpowiedniejszego i wtedy mu "dam".


            Tak wiec moje drogie zycze wszystkim wstrzemiezliwym powodzenia i aby ten
            wspanialy slawetny czyn nie przerodzil sie z czasem w hipokryzje.
            • izazdo Re: Moje zdanie 07.10.08, 11:20

              >notabene nie wiem czy komus udaje sie zyc zgodnie z nakazami
              > kosciola, bo nawet po slubie- zero praktycznie zabezpieczenia,
              jedynie wytrysk
              > do wnetrza kobiety sie liczy itp)


              Nam sie udaje. I wielu innym parom, wejdz na forum NPR.


              >Ja np zrazilam sie Kosciola przez w sumei
              > glupia sprawe, bo mieszkamy razem z N juz pare lat (z reszta , gdy
              zylismy w
              > celibacie rowniez) i podczas spowiedzi tak jakos z rozmowy to
              wyszlo i ksiadz
              > oskarzyl mnie , ze go oklamuje mowiac , ze nie sypiamy ze soba.
              > Strasznei sie wqrzylam i pomyslalam, ze to nei ma sensu , bo nawet
              Kosciol nam nei wierzy.


              Przykra sprawa. Coz, zdarzaja sie jeszcze gdzieniegdzie ksieza,
              ktorzy nie zdaja sobie sprawy, jak latwo zranic czlowieka w
              konfesjonale i jak trwale sa takie rany. Jemu pewnie nie chodzilo o
              to, ze nie da sie wytrzymac bez seksu w narzeczenstwie, ale ze nie
              da sie wytrzymac mieszkajac razem. Moglas powiedziec, ze w takim
              razie jak niby maja wytrzymac malzonkowie, kiedy w zagrozonej ciazy
              zona ma zakaz seksu. Chyba go zacmilo.
        • foczkaka Re: Moje zdanie 07.10.08, 09:29
          Hm po pierwsze jeśli lubisz ciastka czy lody to nie znaczy że jesz je codziennie
          i przy każdym posiłku, jesz je raz na jakiś czas, bo wtedy naprawdę świetnie
          smakują.

          Po drugie przypomnij sobie seks czy w ogóle spotkanie ze swoja miłością po
          dłuższej rozłące, po tygodniu czy miesiącu. Mimo że na codzień jest napraw
          fajnie, to po rozłące to jest dopiero radość i satysfakcja z przeżywanej bliskości.

          Po trzecie (to jest nasza prywatna obserwacja) czasowy brak seksu bardziej nas
          na siebie nawzajem uwrażliwia. Szukamy nowych sposobów na okazanie sobie
          czułości. Jasne że kiedy jest seks to jest też czułość, ale taka czasowa
          'sublimacja' popędu, skierowanie go w innym kierunku to po prostu nowe fajne
          doświadczenie.

          Po czwarte świadomi że różnie w zyciu bywa: stresy, hormony, ciąża, choroba i
          inne, chcemy się nauczyć tego że nie trzeba uprawiać seksu zawsze kiedy ma się
          na to ochotę. Np. dzięki temu kiedy mój N ma naprawdę ciężki miesiąc w pracy i
          nie w głowie mu amory, to ja nie chodzę zła i sfrustrowana wink

          Inna sprawa to wiara i zachowywanie VI przykazania. Rozumiem też osoby dla
          których to jest główny motywator.

          Może nie dla wszystkich wymienione powody są wystarczające, sensowne. Dla nas
          są, a stosowianie 'umiaru' się sprawdza smile
          • foczkaka Re: Moje zdanie 07.10.08, 09:35
            Aha a co do życia "jak brat z siostrą" wink Bawi mnie to sformułowanie, bo niigdy
            nie będziemy dla siebie jak brat i siostra. Nawet w 'okresach wstrzemięźliwości'
            inaczej na siebie patrzymy, czujemy pociąg i pragniemy sie, po prostu wiemy
            gdzie jest taki moment po którym trzebaby już mówić STOP i staramy sie wtedy do
            niego nie dopuszczać. Pomaga aktywne spędzanie czasu wink
            • kaamilka Re: Moje zdanie 07.10.08, 09:38
              > Pomaga aktywne spędzanie czasu wink

              Kurcze! Zdanie jak z katechizmu z PRL smile
              • foczkaka Re: Moje zdanie 07.10.08, 09:59
                sory nie tak miało zabrzmieć wink
                w każdym razie taniec, siłownia fajna rzecz, i człowiek jest tak zmeczony ze na
                nic juz nie ma sily wink
                • 18_lipcowa1 Re: Moje zdanie 07.10.08, 19:31
                  foczkaka napisała:

                  > sory nie tak miało zabrzmieć wink
                  > w każdym razie taniec, siłownia fajna rzecz, i człowiek jest tak
                  zmeczony ze na
                  > nic juz nie ma sily wink


                  No pacz pani, bo u normalnych ludzi wlasnie silownia i cwiczenia
                  fizyczne wzmagaja chec na seks. Radze isc do lekarza bo chyba nie
                  macie popedu.
                  • izazdo sport a seks 08.10.08, 09:45
                    > No pacz pani, bo u normalnych ludzi wlasnie silownia i cwiczenia
                    > fizyczne wzmagaja chec na seks. Radze isc do lekarza bo chyba nie
                    > macie popedu.


                    nikt na swiecie nie ma popedu, lipcowa, tylko ty, a wszyscy inni
                    powinni sie leczyc

                    Jeszcze niedawno tanczylam dwa razy w tygodniu i to byly dni bez
                    seksu. Do 17.00 praca, 18.00 przyjscie do domu, do 19.00 szykowanie
                    obiadu i obiad, 19.00-19.30 przygotowanie do wyjscia na zajecia,
                    19.30-20.00 dojazd na zajecia, 20.00-21.30 taniec, 21.30-22.00
                    powrot do domu, 22.00-22.30 szykowanie kolacji i kolacja, 22.30-
                    23.00 toaleta wieczorna, 23.00 - zgon. Ledwie bylam w te dni w
                    stanie wyjsc z wanny i w niej nie zasnąć.

                    Jak uprawiasz sport od 9.00 do 11.00 i wracasz do domu wprost w
                    objecia ukochanego, to moze i masz wiekszy apetyt na seks (tylko kto
                    ma taki tryb zycia?). Ale nie wtedy, gdy jestes 18 godzin na nogach
                    i przewracasz sie ze zmeczenia.
                  • marina111 Re: Moje zdanie 09.10.08, 00:37
                    Normalnie szokujaca jest ta dyskusja.
                    I moze Ty lipcowa masz inny organizm ale ja po siłowni i tańcach to
                    padam na twarz i bardziej mi isę spac chce niz kochac.
                    II po co dziewczyny wogóle wchodzicie z lipcowa w dyskusje i
                    przekonujecie ja o zaletach wstrzemiezliwości skoro to do niej nie
                    trafia i nie wierze zeby kiedyś trafiło.
                    III wydaje mi się bez senu pisanie kto jak czesto się kocha i ze to
                    swiadczy o duzym albo małym libido bo to naprawde wzgledne pojecie.
                    Chyba zeby odnosic sie do średniej krajowej czyli raz na 3 dni.
                    Mozna byc wtedy powyzej albo ponizej.
          • nati.82 Re: Moje zdanie 07.10.08, 09:39
            Dlaczego popadasz w skrajności? Nigdzie nie napisałam o codziennym jedzeniu
            lodówwink A nawet jeśli ktoś ma na to ochotę codziennie, to uważasz, że po pewnym
            czasie przestaną mu smakować? To znaczy, że nie będę się kochać z moim facetem,
            bo jak wytrzymamy bez tego miesiąc to będzie lepiej smakować? Wiesz jak to się
            nazywa? Masochizm. Jasne mi się wydaje, że jeśli mamy ciężkie dni, dużo pracy,
            źle sie czujemy, to nie mamy ochoty na seks. Ale nie nazwałabym tego
            wstrzemięźliwością, tylko zdrowym podejściem do tematu.
            • foczkaka Re: Moje zdanie 07.10.08, 10:01
              To z ciastkami i lodami to tylko porównanie, nie jest doskonałe. Nie uważam, że
              przyjemności muszą się znudzić jeśli się z nich często korzysta. Mówię tylko że
              nam jeszcze lepiej smakują kiedy czasem sobie ich odmawiamy smile
              • izazdo Re: Moje zdanie 07.10.08, 11:29
                popieram foczke. Stosujemy npr, 4 miesiace odkladalismy, teraz
                przestalam sie przejmowac. Nigdy seks nie byl tak wspanialy jak
                wtedy, gdy w koncu bylo mozna smile Lepiej miec mniej fantastycznego
                seksu niz wiecej sredniego. Najlepsza przyprawa jest glod, a
                najlepszym afrodyzjakiem trochę wstrzemiezliwosci smile
                • nati.82 Re: Moje zdanie 07.10.08, 12:36
                  Nudne to wasze życie intymne musi być, skoro uważacie, że częsty seks musi być
                  od razu średni.
                  • foczkaka Re: Moje zdanie 07.10.08, 12:38
                    Oj nati ale nie wypowiadaj się od razu o czyimś zyciu intymnym. Każdy lubi co
                    innego i ma do tego prawo tak? smile
          • 18_lipcowa1 Re: Moje zdanie 07.10.08, 19:29

            > Po trzecie (to jest nasza prywatna obserwacja) czasowy brak seksu
            bardziej nas
            > na siebie nawzajem uwrażliwia. Szukamy nowych sposobów na okazanie
            sobie
            > czułości.


            Eee to juz lepiej. Moze chociaz seks oralny?



            >
            • foczkaka Re: Moje zdanie 07.10.08, 19:41
              18_lipcowa1 ale co mamy Cie przepraszać za nasze poglądy? Mamy je zmieniać bo Ty
              ich nie rozumiesz i uważasz je za głupie?
              Przedstawiłam po prostu swoje zdanie. Nie zamierzam nikogo no niczego
              przekonywać. A Ty czepiasz się każdego kto myśli inaczej niż Ty.
              Dawno nie spotkałam tak ograniczonej, zamkniętej w swoim sposobie myślenia osoby.
              • mash_k Re: 07.10.08, 20:55
                i zeby nie bylo, lipcowa, ja tak sie z Toba zgadzam ze watek jak ten o MMZ czy
                podobne z ksieciami na bialych rumakach,to smiech na sali,
                podobnie zreszta do twojego Mezczyzny Bez Wad
                #
                dziwi mnie, zeby nie powiedziec 'boli'tylko Twoj brak akceptacji dla innych
                ludzi i ich 'ways' !
              • izazdo ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 10:02
                Pracuje wsrod ateistow i niestety przekonalam sie, ze najmniej
                liberalni sa niewierzacy, choc liberalizemem i wolnoscia wyboru
                ciagle wycieraja sobie gebe.
                - kazda religia, byle bez Boga
                - kazde wartosci, byle nie chrzescijanskie
                - kazda regulacja poczec, byle nie NPR
                - kazde obyczaje seksualne, byle nie wstrzemiezliwosc do slubu
                - kazdy model rodziny, byle nie wielodzietnosc

                i to mowia ludzie, ktorzy krzycza "moj brzuch, moj sprawa" i "nikt
                nie ma prawa zagladac mi pod koldre", po czym sami wtracaja sie w
                zarządzanie płciowoscia innych 100 razy bardziej nachalnie niz
                Kosciol.

                Kosciol mowi: to jest moralne, to jest niemoralne, masz wolna wole,
                to ty decydujesz i ty poniesiesz konsekwencje

                Lipcowa mowi: to jest normalne, to jest nienormalne, nie masz
                popędu, lecz sie, bo kochasz sie inaczej niz ja uwazam za zdrowe i
                sluszne, a moj model jest jedyny dopuszczalny

                Taka tolerancja i taki liberalizm.
                • nati.82 Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 10:37
                  izazdo gdzie ty spotkałaś się z twierdzeniem, że kościół daje ludziom wolną
                  wolę? Nic bardziej mylnego.
                  • izazdo Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 11:18
                    > izazdo gdzie ty spotkałaś się z twierdzeniem, że kościół daje
                    ludziom wolną
                    > wolę? Nic bardziej mylnego.

                    Kosciol nie daje ludziom wolnej woli; Kosciol naucza, ze ludzie ją
                    mają, że są w stanie odróżniać dobro od zła i dokonywać między nimi
                    wyborów. Ze mogą wybrać, co chcą, ale każdy wybór pociąga za sobą
                    konsekwencje - naturalne, psychologiczne, duchowe, spoleczne.
                • mojboze Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 10:48
                  Nie szereguj tak izazdo. Różni są katolicy i różni ateiści.

                  Bliżej mi poglądami do lipcowej (w sensie myślenia o wstrzemieźliwości i seksie,
                  a nie traktowania ludzi o innym światopoglądzie). Nie zaglądam nikomu pod
                  kołdrę. Szanuję ludzi, którzy decydują się nie współżyć przed ślubem. Szanuję
                  katolików, małżeństwa wielodzietne, o ile potrafią się same utrzymać. A staję
                  się niemiła tylko wtedy, gdy próbują narzucić mi swoje poglądy jako jedyne dobre
                  i moralne, albi traktują mnie z wyższoscią i pogardą.

                  Mam liberalne poglądy, choć jestem katoliczką. Cóż, nie łatwo pogodzić wiarę w
                  Boga i feminizm w ramach wspólnoty katolickiej, może dlatego, że kościół jest
                  tak antykobiecy.
                  I powiem szczerze najmniej tolerancyjni są dla mnie katolicy związani z grupami
                  kościelnymi. Wykrzykują, że traktuję religię wyrywkowo, że pójdę do piekła itp,
                  i jestem "gorsza od ateistów i psychopatów" smile)

                  Na szczęście są tacy katolicy, którzy mnie nie potępiają, nie patrzą z góry i
                  często można z nimi fajnie podyskutować o NPR, o Bogu, o innych religiach.

                  Izazdo nie popadaj w skrajności jak lipcowa...

                  Pozdrawiam.
                  • izazdo Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 11:46
                    >Różni są katolicy i różni ateiści.

                    Moze i są, ale ilu jest tych tolerancyjnych, skoro dotychczas nie
                    spotkalam ateisty, ktoremu moj katolicyzm (nieukrywany, ale nie
                    aresywny i nie nawracajacy) nie bylby solą w oku i nie probowalby
                    udowadniac mi, ze moje poglady sa niedzisiejsze, absurdalne,
                    niezdrowe albo niemozliwe do zrealizowania.


                    >A staję
                    > się niemiła tylko wtedy, gdy próbują narzucić mi swoje poglądy
                    jako jedyne dobr
                    > e
                    > i moralne, albi traktują mnie z wyższoscią i pogardą.


                    Czy traktuje ciebie albo lipcowa z wyzszoscia lub pogarda? czy
                    narzucam moje poglady jako jedyne sluszne? czy moze raczej lipcowa?


                    >Cóż, nie łatwo pogodzić wiarę w
                    > Boga i feminizm w ramach wspólnoty katolickiej, może dlatego, że
                    kościół jest
                    > tak antykobiecy.

                    Nie wiem, dalczego masz z tym problemy, przeciez istnieje katolicki
                    nurt feminizmu i sa nawet zakonnice-feministki, poguglaj sobie.
                    Zreszta czesc postulatow laickich feministek pokrywa sie z nauka
                    spoleczna Kosciola (sprzeciw wobec dyskryminacji w zatrudnianiu,
                    awansowaniu i wynagradzaniu, molestowaniu, przemocy). Inna rzecz, ze
                    zalozenia to jedno, a z realizacja bywa roznie.


                    > I powiem szczerze najmniej tolerancyjni są dla mnie katolicy
                    związani z grupami
                    > kościelnymi. Wykrzykują, że traktuję religię wyrywkowo, że pójdę
                    do piekła itp,
                    > i jestem "gorsza od ateistów i psychopatów" smile)


                    Z jakimi grupami? Rodziny Radia Maryja nie licz, bo oni balansuja na
                    granicy schizmy. Ja jestem zwiazana z Odnowa w Duchu Sw. i nikomu
                    nigdy takich slow nie powiedzialam ani nie powiem.
                    • mojboze Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 12:12
                      izazdo napisała:

                      > Moze i są, ale ilu jest tych tolerancyjnych, skoro dotychczas nie
                      > spotkalam ateisty, ktoremu moj katolicyzm (nieukrywany, ale nie
                      > aresywny i nie nawracajacy) nie bylby solą w oku i nie probowalby
                      > udowadniac mi, ze moje poglady sa niedzisiejsze, absurdalne,
                      > niezdrowe albo niemozliwe do zrealizowania.

                      To przykre. Ja znam sporo osób nie-katolików, którzy naprawdę są przykładem
                      życzliwości i otwartości na poglądy innych. Cóż, mam nadzieję, że poznasz też
                      takich ludzi wśród ateistów i "innowierców" smile



                      > Czy traktuje ciebie albo lipcowa z wyzszoscia lub pogarda? czy
                      > narzucam moje poglady jako jedyne sluszne? czy moze raczej lipcowa?

                      Absolutnie nie czuję, abyś traktowała mnie z wyższością czy pogardą, i dlatego
                      jestem miła smile
                      Lipcowa nie rozumie ludzi o innych poglądach i daje temu wyraz niezbyt pochlebną
                      metodą. Tym bardziej nie wiem, po co aż tak się angażujesz się w spór z kimś,
                      kto na argumenty jest głuchy.


                      > Nie wiem, dalczego masz z tym problemy, przeciez istnieje katolicki
                      > nurt feminizmu i sa nawet zakonnice-feministki, poguglaj sobie.
                      > Zreszta czesc postulatow laickich feministek pokrywa sie z nauka
                      > spoleczna Kosciola (sprzeciw wobec dyskryminacji w zatrudnianiu,
                      > awansowaniu i wynagradzaniu, molestowaniu, przemocy). Inna rzecz, ze
                      > zalozenia to jedno, a z realizacja bywa roznie.


                      Katolicki nurt feminizmu to nie feminizm, tylko jego wypaczenie. Nie zrozum mnie
                      źle, nie chcę na forum o tym dyskutować, ale nie może być mowy o równości i
                      jednocześnie słuchać bez przerwy, ze kobieta jest podległa meżczyźnie, używać
                      środków, które nie pozwalają kobietom decydować o własnym ciele wedle własnego
                      sumienia, zachecać kobiety, aby poświeciły się macierzyństwu i rodzinie, jako
                      prawdziwemu powołaniu. Także kościelne ujęcie seksulanosci jest antykobiece.
                      Kościół nie idzie za duchem czasu, wciąż opiera się na doktrynach ojców kościoła
                      - niemal samych antyfeministów.

                      > Z jakimi grupami? Rodziny Radia Maryja nie licz, bo oni balansuja na
                      > granicy schizmy. Ja jestem zwiazana z Odnowa w Duchu Sw. i nikomu
                      > nigdy takich slow nie powiedzialam ani nie powiem.
                      >
                      Zarówno z Neokatechumenatu, jak i Oazy czy Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Z Odnowy
                      też się zdarzają. Na szczęście nie wszyscy są tacy, i cieszę się, że Ty do nich
                      nie należysz (do tych, którzy z pogardą traktują mniej zaangażowanych w sprawy
                      katolicyzmu).
                      • izazdo Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 12:36
                        >Cóż, mam nadzieję, że poznasz też
                        > takich ludzi wśród ateistów i "innowierców"

                        Zdziwisz sie, ale duzo latwiej dogadac mi sie z osoba innego
                        wyznania niz z wojujacym ateista (no moze z wyjatkiem ŚJ). Moja
                        najlepsza kolezanka byla baptyska; czesto prosilysmy sie nawzajem o
                        modlitwe, jak ktoras z nas miala klopoty i nigdy zadna z nas
                        nie "nawracala" drugiej ani nie uwazala sie za lepsza.


                        Co po podleglosci mezczyznie to pokolenie ksiezy, ktore tak glosilo,
                        juz wymiera. Znajomy 35-letni ksiadz mowi, ze najwiecej i najmocniej
                        pokutuje za ksiezy, ktorzy radzą bitym zonom "niesc swoj krzyz". A i
                        w kwestii powolania do macierzysntwa zmienilo sie podejscie. Wg
                        oficjalnej nauki Kosciola glownym celem malzenstwa nie jest
                        juz "zrodzenie potomstwa i ulga w pozadliwosci", ale budowanie więzi
                        i wzajemna pomoc; kwestia potomstwa jest drugoplanowa i jest niejako
                        konsekwencja milosci. Katolickie malzenstwo moze nie chciec miec ani
                        jednego dziecka, jesli ma wazne powody. Kobieta jest powolana do
                        macierzynstwa w tym sensie, ze to ona jest zdolna do zajscia w
                        ciaze, a nie mezczyzna (a wiec kobieta jako plec). Ale nie kazda
                        przedstawicielka tej plci jest powolana do macierzynstwa jako osoba,
                        bo są przeciez zakonnice, sa swieckie dziewice konsekrowane, sa
                        osoby powolane do samotnosci bez zadnych slubow.



                        > Na szczęście nie wszyscy są tacy, i cieszę się, że Ty do nich
                        > nie należysz (do tych, którzy z pogardą traktują mniej
                        zaangażowanych w sprawy
                        > katolicyzmu).


                        Jak moge traktowac mniej zaangazowanych z pogarda, skoro nie wiem,
                        dlaczego ktos jest mniej zaangazowany, czy przypadkiem nie zostal w
                        jakis sposob skrzywdzony, i czy sama nie zwatpie, gdy doswiadcze
                        jakiejs traumy? Tylko Bog zna serce czlowieka i tylko Bog ma prawo
                        go sprawiedliwie ocenic. Nie ma co zabierac Najwyzszemu chleba smile
                        • mojboze Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 12:46
                          Nic mnie nie zdziwi. Kiedyś sama należałam do wspólnot katolickich, i w sumie
                          tam straciłam wiarę w kościół jako instytucję.

                          Na moim ślubie kazanie wygłaszał bardzo fajny, młody ksiądz, uważany za bardzo
                          postępowego, ale niestety i on nie odpuścił sobie tekstu, że kobieta powinna być
                          jak Maryja, stać w cieniu, być pokorna i służyć...

                          Jeśli coś się zmienia w kościele, to bardzo fajnie, szkoda, że jeszcze tego nie
                          widać wśród kleru i nie słychac na kazaniach...

                          Cóż, może nam się uda kiedyś gdzieś się spotkać i podyskutować na tematy kobiet
                          w kosciele, na forum jest to trochę trudne.

                          Pozdrawiam serdecznie smile
                          • kaamilka Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 12:58
                            Ja też usłyszałam na moim kazaniu, że to kobieta ma dbać o ognisko
                            domowę i być zawsze "gotowa" dla męża indifferent
                            • nati.82 Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 13:01
                              Najbardziej nietolerancyjni są fanatyczni katolicy.
                            • mojboze Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 13:07
                              smile

                              Za to mąż być zaradny smile
                              A u Ciebie?
                          • izazdo Re: ateisci sa najmniej tolerancyjni, niestety 08.10.08, 13:22
                            > kobieta powinna by
                            > ć
                            > jak Maryja, stać w cieniu, być pokorna i służyć...

                            Byc pokorna - tak. Sluzyc - tak. Tylko ze w takim samym stopniu
                            dotyczy to i mezczyzny, i kobiety. Mezczyzna tez powinien byc jak
                            Maryja, to nikomu by nie zaszkodzilo. Pokora nie oznacza wypierania
                            sie, ze cos sie robi swietnie. To falszywa pokora. Jesli masz talent
                            do zarzadzania - to go rozwijaj, badz dyrektorem generalnym na
                            Polske, to nie wyklucza bycia "jak Maryja". Prawdziwa pokora
                            oznacza, ze:
                            - uznajesz, iz wszystko, co masz - umiejetnosci, sprzyjajce
                            okolicznosci do jego rozwoju, zdrowie, ktore na to pozwolilo itp. -
                            dostalas od Boga (co nie wyklucza twojej ciezkiej pracy)
                            - wiesz, ze sa lepsi od ciebie i zawsze mozesz sie czegos od kogos
                            nauczyc
                            - ci "lepsi od ciebie" moga pod innym wzgledem w hierarchii stac od
                            ciebie nizej, wiec nie wolno nikim pomiatac, z nikogo szydzic, od
                            nikogo czuc sie kims lepszym

                            to jest prawdziwa pokora, a nie siedzenie w domu

                            Wbrew pozorom "kura domowa" moze byc pelna pychy, a dyrektor banku
                            skromniutka.

                            Niestety czasami ksieza glosza takie brednie, i to wcale nie
                            wyniesnione z seminarium, tylko wlasnie z domu - najpierw jest
                            nadopiekuncza mamusia wyreczajaca syneczka we wszystkim, potem
                            mamusia glupieje ze szczescia, ze synus do seminarium poszedl i mu
                            nadskakuje jak do domu przyjezdza, w seminarium kobiety o ile są to
                            kucharki i sprzataczki, a na koncu gospodynie na plebanii tez
                            wzmacniaja ten stereotyp. Nadopiekuncze mamusie wychowuja rownie
                            tragicznych ksiezy, jak mezow.


                            > Cóż, może nam się uda kiedyś gdzieś się spotkać i podyskutować na
                            tematy kobiet
                            > w kosciele, na forum jest to trochę trudne.

                            Ano smile


                            pozdrawiam rowniez smile
    • magdafil Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 12:53
      ja dopowiem na to pytanie tak:
      poniewaz nie musialam zadawac na forum pytan takich ja te.
      po prostu to byl ten jedyny i koniec
      • mojboze Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 13:03
        Popieram.

        To się wie i czuje. Jak nie czujesz, i nie wiesz, to nie ten smile
    • summerwine Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 07.10.08, 20:57
      poczułam to kiedy przyjaciele i znajomi przestali mieć czas a on dla mnie miał i
      nadal ma, różnie bywało ale teraz wiem, że tylko on, długo do tego dochodziłam,
      ale tak już pozostanie
      połączyła i umocniła nas choroba bliskiej nam osoby, pomogły odnowić i w pewnym
      sensie odświeżyć wspólne 2 tyg wakacje z dala od wszystkiego, a teraz juz tylko
      slub, slub ktorego nie mozemy sie doczekac
      • nuttyfemale Re: Kiedy wiedziałyście,że to Męzczyzna Waszego Ż 08.10.08, 10:56
        tak naprawde to wstyd sie przyznać ale niedgy nie doceniałam mojego
        N. nie do końca zdawałam sobie sprawe z tego czy to napewno ten.
        Dopiero jak poszedł do szpitala i straciłam go na 48 godzin,
        zrozumiałam że jest całym moim światem, dopiero jego "strata"
        uświadomiła mi jak jest dla mnie ważny i kim tak naprawde dla mnie
        jestsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja