Kryzysi i kryzysiki...

23.10.08, 13:32
Watek o charakterze prychoterapeutycznym smile
Pytam Was drogie Panie o doświadczenia, te negatywne tym razem, związane z organizacją ślubu i wesela. Kiedy nastąpił ten moment (te momenty), a u każdej na pewno nastąpił, kiedy miałyście tego wszystkiego dosyć? Ja jeszcze dobrze nie zaczełam a już mi sie odechciewa tego wszystkiego tongue_out
    • stworzenje Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 13:34
      w ogóle nie nastąpił, cała organizacja to była dla nas radość, którą miło
      wspominamy smile.
    • lka1985 Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 13:42
      Ja miałam moment załamania w momencie gdy dotarło do mnie ile będzie nas to wszystko kosztować. Odebrało mi to całą radochę z planowania i organizowania. Finansujemy sami wesele, a za samo przyjęcie wyszło prawie 9 tysięcy. A gdzie reszta?
      Było z tego powodu małe spięcie, ale na szczęście mój mądry i kochany narzeczony przekonał mnie, że damy sobie radę. I faktycznie nie jest najgorzej.
      Pozdrawiam i życzę żeby kryzysy i kryzysiki Was ominęły smile
    • kavainca Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 13:50
      U mnie jeden wielki kryzys był!!!!
      Pewnie dlatego, że nigdy nie była przekonana do całej weselnej
      szopkismile
      Mąż się uparł więc zrobiliśmy, ale jeśli ktoś mnie pyta czy polecam
      to nie polecam.
      Z wesela nie pamietam nic, wogóle wszystko dzialo się obok mnie.
      Na zdjęciach widać potworne napiecie, aż żalsad
      Minęły prawie 2 miesiące a to wszystko się ciągnie, bo ludzie bez
      przerwy chcą od nas zdjęcia. A ja naprawdę nie mam ochoty zgrywać,
      wywoływać i układać w albumach:////
      • kavainca Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 13:54
        Były też optymistyczne akcenty:
        -3 dni po ślubie zrobiliśmy fajny plener - wreszcie poczułam
        atmosferę
        -zebraliśmy dużo kasy (20 ponad nasze koszty) więc chociaż tosmile
      • nesfree Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 14:54
        .... po ślubie, kiedy nie ma się ochoty patrzeć na zdjęcia, należy
        dać sobie czas na złapanie dystansu.
        Nie mówię, że po kilku/nastu miesiącach człowiek zachwyci się
        własnym ślubem, jeśli całość kojarzyła mu się ze stresem, ale może
        uśmiechnie się do przeszłości... może organizacja ślubu własnym
        dzieciom będzie dla Was łatwiejsza wink
        Po prostu, może będzie coraz więcej miłych myśli smile
        • kavainca Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 15:07
          Wiesz, ja bardzo lubię oglądać zdjęcia
          przynajmniej te z sesji 3 dni po
          ale nie mam zamieru obsługiwac innych w temacie moich zdjęćsmile

          a dziecko, mam nadzieje, będzie wystraczająco dorosłe zawierając
          związek małżeński, zeby zorganizować sobie wszystko samodzielnie
          • nesfree Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 15:14
            dorosłość dziecka, a pomoc doświadczonego rodzica, to dwie różne
            sprawy smile

            Jeśli chodzi o "obsługiwanie innych w temacie ślubnych zdjęć",
            to.... tu ma znaczenie dorosłość.
            Nie chcesz, nie robisz. I po sprawie.
            • kavainca Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 15:19
              wątpię żebym była w stanie pomóc
              najwyżej zniechęcićsmile))
              tak poważnie to naprawdę się dziwię sama sobie, że poświęciliśmy
              tyle energi na ten eventuncertain
              • nesfree Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 15:35
                kavainca napisała:

                > wątpię żebym była w stanie pomóc
                > najwyżej zniechęcićsmile))
                >...
                Ja właśnie mniej więcej o tym mówiłam, czyli....
                Może zaproponujesz mały, cichy ślub na 4 osoby (świadkowie), albo
                dodatkowo z rodzicami smile
                O to mi chodziło, że będziesz opierać się na doświadczeniach z
                własnego ślubu i albo doradzisz coś przy dużej imprezie, albo od
                razu pomożesz przygotować coś małego smile

                Jeśli ma się oparcie w kimś bliskim, to nie trzeba powielać
                stereotypów, prawda?
      • misscraft Re: Kryzysi i kryzysiki... 25.10.08, 20:54
        Może to kwestia nastawienia, ja mam podobne jak Ty a mój luby
        podobne jak Twój... Więc obawiam się, że też może być tak, że jemu
        wesele przyniesie radość a mnie zgryzote. Boje się,że przygotowania
        spadną na mnie, a na głowie mam jeszcze magisterke i szukanie
        pracy...
    • szampanna Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 16:34
      Prawie od początku coś w rodzaju kryzysu. Nie chodzi o jakieś
      załamanie, tylko o to, że miałam ochotę na ślub i przyjęcie, ale
      tylko w myślach. Jak weszło w fazę organizacji, ochota odpłynęła uncertain
      Ale ślub pojutrze, już prawie wszystko dograne, impreza skromna i
      mogę powiedzieć, że bez entuzjazmu, ale jakoś przeżyłam. Może się w
      sobotę rozkręcę wink
    • aga_ple Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 18:23
      mi odechciało się właśnie dzisiaj, kolejny ksiądz odmówił udzielenia
      ślubu w piątek...
      • atrament.owa Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 18:28
        Ojoj to faktycznie bardzo współczujęsad
        U mnie załamanie wywołuje ilość miejsc na sali a tym kogo zaprosićsad kurcze za
        małe te sale u mniesad
        • petronellla Re: Kryzysi i kryzysiki... 23.10.08, 20:58
          Pierwszy kryzys- nauki zdecydowanie. Zaczelam sie wowczas
          zastanawiac, po co, dlaczego ja marnuje czas i uczestnicze w tych
          spotkaniach. A teraz juz sie z tego smieje smile
    • blondzidelko Re: Kryzysi i kryzysiki... 24.10.08, 15:13
      A ja mam jeden wielki kryzyswink i lenia do tego...
      Moim problemem jest to, ze wesele w maju i wydaje mi sie, ze to jeszcze tyyyyle czasu. Wiec za kazdym razem mnie ktos pyta o przygotowania, to szlak mnie trafia. Sytuacja o tyle utrudniona, ze nie mieszkam w Polsce, moj N nie mowi po polsku (wiec nie moze pomagac), a slub i wesele odlegle o jakies 60 km od miejsca, w ktorym mieszka moja najblizsza rodzina smile Planuje wpasc na dluzszy weekend w listopadzie i kupic kiecke, bo u nas te co mi sie podobaja sa w zabojczych cenach. Poza tym nie przejmuje sie pie...mi i kompletnie mnie nie obchodzi co sobie inni pomyslasmile wiec bedzie dobrzesmile
      Ale z drugiej strony....mam jeszcze tyyyyle czasu wink
      • petronellla Re: Kryzysi i kryzysiki... 25.10.08, 17:40
        Jakbym slyszala siebie rok temu smile. Tez uwazalam, ze jest
        tyyyyyyyyyle czasu, ktory oczywiscie blyskawicznie zlecial i sie
        okazalo, ze brakuje mi kilku dni, zeby wszytsko na spokojnie dopiac.
        Blondzidelko- nie martw sie, po slubie pytanie o przygotwania zmieni
        sie na: I jak po slubie? lub I co sie zmienilo po slubie?. A juz
        myslalam, ze nie bedzie nawiazan do tego tematu smile
        • kaamilka Re: Kryzysi i kryzysiki... 25.10.08, 19:56
          Ja ktoś mnie pyta 'i jak po ślubie?', odpowiadam 'tak samo, tylko, że rzadziej'
          i temat się ucina tongue_out
          • petronellla Re: Kryzysi i kryzysiki... 25.10.08, 22:48
            Ja za to odpowiadam, ze gdyby nie te pytania, to bym nie zauwazyla
            roznicy smile. No jeszcze myslnik z nowym nazwiskiem i obraczka, ale to
            malo istotne smile
    • bright_witch Re: Kryzysi i kryzysiki... 28.10.08, 14:17
      Toście mnie ale pocieszyły wink Ja jestem totalnie sama ze swoimi przygotowaniami... narzeczony wezmie urlop i przyjedzie sie ohajtac ze mna po czym sie wyprowadzimy do niego (300 km od miejsca gdzie teraz przebywam i gdzie bedzie slub). Chyba bede musiala powolac jakis sztab antykryzysowy w postaci X kolezanek... mam nadzieje ze tesciowa sie wkręci i mi pomoże znacznie ze wszystkim. Nie wspomne juz o takim klasyku, że obrone dyplomu i megaprzeprowadzke w to wkomponować musze... :-] prace też mam, a jakże... nudne to moje życie, nic tylko sobie organizacją ślubu jeszcze dowalić tongue_out
      • petronellla Re: Kryzysi i kryzysiki... 28.10.08, 21:29
        Hmmm...pozostaje mi tylko zyczyc Ci powodzenia smile I cierpliwosci!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja