Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr

07.11.08, 18:04
Pewnie było mnóstwo wątków tego typu - ale ja tez musze to z siebie wyrzucić.
Otóz poszłam makijaż próbny do kosmetyczki - chodzę do niej na depilacje,
jakies tam pedicury i takie tam - no wiec chcąc być lojalna - poszłam na makijaż.
Boże..wstyd mi było potem iśc na zakupy.
Wiocha. Tanie kosmetyki. Zero profesjonalizmu 0 którego tak oczekiwałam. Z
zamkniętymi oczami lewą ręką jestem w stanie sobie narysować lepszą kreskę.
Nie mówiąc o takich niuansach jak ten - że mam bardzo jasną cerę - a ona
nawaliła mi brażujących świecącyh jak psu **** pudrówuncertain Na oku wszystkie
cienie perłowe - już widzę jakby wyglądały na zdjęciach..

No i ten zachwyt "no widzisz od razu super wyglądasz"!
A ja w samochodzie chusteczką wycierałam. Boże, czemu ludzie robią zawodowo
rzeczy których totalnie nie potrafią??
To samo jest u nas z fotografia, kamerzystami, zespołami.
Nie mówiąc o krawcowych i takich tam..
Fotografa znalazłam porządnego - kamerzyste też ( naprawde na poziomie) - ale
jedyna wizażystka u nas w miescie która robi naprawde profesjonalne makijaże w
terminie mojego ślubu wyjeżdza..
Będę musiała się pomalować sama..Wrrr.

Dziękuję smile Pozdrawiam smile
PS. A może ktoś z podkarpacia ma jakiś namiar?
    • mrs.t Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 07.11.08, 18:45
      nie martw sie, zrobienie sobie makijazu slubnego samemu to zadna ujma.
      a najlepiej popros psiaspsiolke, bratowa, moze kuzynke?
      mnie prawie bratowa umalowala- przywiozla ' z miasta' wink kosmetyki,
      przetestowalysmy,,
      choc na kosmetyczke trafilam ostatecznie przypadkiem, 2 dni przed weselem

      Wiesz jak chcesz wygladac, to tego sie trzymaj.
      kosmetyczka to nie mus


      a jak sobie pomysle - patrzac teraz na zdjecia, ze przez cale wesele nawet raz
      sobie makijazu nie poprawilam, nie bylo czasu na pierdoly, musialam sie bawic,
      tanczyc i wyglupiac, to sie ciesze ze az takiej wagi do tego nie przywiazywalam.

      a na slubei w kosciele i na poczatku, wszystko pieknie sie trzymalosmile
      • milajo Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 07.11.08, 19:08
        Ech.. toz to nie ujma - tylko liczyłam ze raz w zyciu ktoś mi zrobi fajny make -
        up, będę wyglądać jak gwiazda i w ogóle. A tu się okazuje ze sma lepiej to
        zrobię. Czy dużo lepiej - nie wiem, ale że lepiej, to wiem na pewno. Już nie raz
        ise w zyciu przekonałam, ze zeby miec cos dobrze zrobione trzeba zrobić samemu.
        Mój narzeczony własnie skończył robic centralnewink
        Najbardziej załamało mnie to, ze ona była dumna z wykonanej pracy - wzieła kase
        i myśli ze to jest to. A z profesjonalnym makijażem nie miało to naprawde nic
        wspólnego. Zaczynam trenować w kazdym razie - chyab nawet teraz pojde po jakies
        cienie wink
        • literka_m Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 08.11.08, 07:47
          > Najbardziej załamało mnie to, ze ona była dumna z wykonanej pracy - wzieła kase
          > i myśli ze to jest to. A z profesjonalnym makijażem nie miało to naprawde nic
          > wspólnego.


          Trzeba było jej to powiedzieć a nie tylko na forum. Skąd ta biedna kobieta ma
          wiedzieć, że partaczy, jak wszyscy zadowoleni wychodzą, kase płacą i dopiero w
          aucie chusteczką ścierają.
          Tak długo będą lipne usługi, jak długo będą na nie klienci.
          Niestety polskie "grzeczne" wychowanie zakazuje powiedzieć "spieprz... robote"
          bo komuś może być przykro .
          • szampanna Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 08.11.08, 13:07
            Ano tak. Mam identyczne doświadczenia. Również mam jasną cerę, na
            którą został nawalony w potwornej ilości pomarańczowy podkład, a
            oczy miałam perłowe jak wnętrze muszli wink Najgorsze jest to, że
            dopiero w domu w pełnym dziennym świetle ujrzałam, jak wyglądam - w
            sztucznym i słabym w salonie było znośnie. Starłam jakieś 80%. A
            kosmetyki były zupełnie zwyczajne - jakieś revlony itp. Bez
            utrwalenia, zostałam zapewniona, że się utrzyma. Poniewczasie
            doszłam do wniosku, że sama się lepiej potrafię umalować, no i
            przede wszystkim mam podkład w kolorze skóry własnej, a nie
            Winnetou. Ale nie wiem, czy zdobyłabym się na wyrąbanie wprost -
            proszę to usunąć i zacząć od nowa. Jakoś nie miałabym serca, ale
            oczywiście literka_m ma rację.
          • milajo Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 08.11.08, 15:26
            Literka_m - alez ja jej powiedziałam! Powiedziałam, ze źle się czuje w tym co
            zrobiła, że nie tak to sobie wyobrażałam. Niestety jedyne co mogła na to
            poradzić to coś mi tam znów pomaziało i było jeszcze gorzej - a ona jeszcze
            bardziej zadowolona. Takze nie było sensu się kłócić - bo według niej było ok.
            Powiedziałam ze pomaluje się sama i wyszłam. Dodam ze jest to kosmetyczka u
            której na codzien robię "normalne" rzeczy - jak chociażby regulacja brwi, znamy
            się już dośc długo więc obcesowa rozmowa nie miała sensu. Wie w kazdym razie że
            mi się nie podobało - i ze pomaluję się sama. Ona wywnioskowała z tego tylko
            tyle, że ja na codzień się nie maluję, wobec czego źle się czuję w makijażu. A
            ja się nie maluję jak idę do niej, jak idę na zakupy itd - bo uważam to za
            zbędne. Ale jak idę na imprezę to maluję sie oczywiście - no ale ona tego nie
            widzi.
        • kamisiunia [OT] Miałam podobnie :D 10.11.08, 12:25
          > Najbardziej załamało mnie to, ze ona była dumna z wykonanej pracy - wzieła kase
          > i myśli ze to jest to.

          Haha! To tak jak u mnie z remonetm - koleś spartolił mi łazienkę doszczętnie,
          stanął w progu po skończonej "robocie" i stwierdził: "Fajnie wyszło, nie?" Żal
          takich ludzi.
    • costabryka Makijaż na prowincji- 08.11.08, 21:24
      Ja też poszukuję kogoś profesjonalnego, kto mógłby mi zrobić fajny makijaż w
      dzień ślubu... też na podkarpaciu
    • gioseppe Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 08.11.08, 22:04
      a gdzie dokładnie szukasz makijazystki i na jaki termin?
      • costabryka Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 11.11.08, 11:28
        Rzeszów na 19.09.2009
        • kate.kate Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 11.11.08, 12:12
          Hej,
          Mialam podobne doswiadczenia. Ja jestem z Mazowsza a maz ze
          Slaskiego. Zdecydowalismy sie na slub na Jurze krakowsko-
          czestochowskiej, niedaleko Zawiercia. Na stale mieszkamy w
          Dublinie , wiec wszystko musialam zalatwic telefonicznie lub przez
          Internet. Przylecielismy we wtorek przed slubem i myslalam, ze te 4
          dni wystarczy na wszelkie probne makijaze, fryzury i inne pierdoly.
          Makijazystke znalazlam przez Net. Reklamowala sie jako wyksztalcona,
          po kursach Bog raczy wiedziec jakich...no cudowna dziewczyna,
          kosmetyki.tylko profesjonalne..cuda wianki.
          Pojechalysmy razem z moja mama…
          Pierwsze zaskoczenie bylo kiedy dojechalysmy na miejsce…pod
          wskazanym adresem jakas rozsypujaca sie rudera, zablocone podworko…
          cale buty mialam zabrudzone. Moja mama tylko rzuciala: “No dzis to
          na pewno sie wieczorem napije zeby odreagowac…”. Weszlysmy do srodka
          i sie zaczelo.
          Zawodowe kosmetyki ktorymi tak chwalila sie ta pan byly to dwa
          podklady, reszta to zwykle kosmetyki przecietnych firm. Podklad
          polecono mi rozsmarowac samej. Na twarz nalozyla mi okropna maske,
          buzia byla przesuszona a makijaz az sie walkowal. Dodam, ze mam
          swietna cere I nie potrzebuje nakladac maski…
          Ale najgorsze mialo dopiero nadejsc…makijaz oka. Nalozyla mi jakis
          obrzydliwy cien w kolorze fioletowym…mialo byc zadymione oko...wiec
          Pani do polowy powieki naniosla czarna kredke. Podczas nakladania
          cienia pedzelkiem tak mi podraznila galke oczna, ze wygladalam
          jakbym mila popekane naczynka na bialku…oczy czerwone. Jedynie
          kropelki Visine mnie uratowaly. Pani byla bardzo dumna z efektow I
          zainkasowala 80zl! Probny + slubny 130, ale powiedziala, ze jesli
          sie nie zdecyduje na slubny to ona nie moze byc stratna I dlatego
          bierze z gory wiecej.
          Bylam wsciekla, ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.
          Kupilam kilka dobrych kosmetykow w Sephorze I pomalowalam sie sama
          Pani Sabina Stepien, bo tak nazywa sie to “kosmetyczka”… byla
          najgorszym mym doswiadczeniem w zakresie uslug I nie polecam. Nie
          dajcie sie nabrac na piekne slowa.
          A moj makijaz kazdemu sie podobal i nie bojcie sie wlasnorecznego
          malowania. Przynajmniej jest naturalnie. Zreszta ocencie same.
          picasaweb.google.pl/krochcie/25PaDzinika2008#
          • kasiulkkaa Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 11.11.08, 13:13
            > A moj makijaz kazdemu sie podobal
            Literka_m miała rację, że w narodzie pokutuje dobre wychowanie.

            >Przynajmniej jest naturalnie.
            ROTFL.
          • stworzenje kolejny plus :-) 11.11.08, 19:20

            > A moj makijaz kazdemu sie podobal i nie bojcie sie wlasnorecznego
            > malowania. Przynajmniej jest naturalnie. Zreszta ocencie same.

            bardzo ładnie, ogólnie jestem zwolenniczką malowania się samemu. Ja też sama się
            malowałam do ślubu.

        • gioseppe Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 11.11.08, 14:17
          to troche daleko wiec chyba nie moge pomoc sad
    • atrament.owa Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 11.11.08, 13:40
      Współczuję uncertain
      Ja też z prowincji i u mnie to chyba nie ma nikogo takiego jak kosmetyczka
      chociaż z nazwy tongue_out
      Ale tak jak piszesz jakość usług fotografów czy kamerzystów też woła o pomstę do
      nieba.Dlatego z tutejszych usług zrezygnowałam.Smutne to sad
    • quasi.modo Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 11.11.08, 19:54
      Tez mnie to przeraza.
      Ja na co dzień nie maluję się wcale, a jak coś mi odbije i rozmażę coś po
      twarzy, to mój narzeczony najchętniej siłą by mnie pod prysznic zaciągnął (on
      nie cierpi make-upu).
      Siłą rzeczy nie mam doświadczenia ani jakichś dobrych kosmetyków.
      Na ślub bez makijażu to jednak nie wypada, ale boję się, że nie dojdę do
      porozumienia z prowincjonalnymi makijazystkami. Bo jeśli już się mam malować, to
      jak najdelikatniej. Chyba nie pozostaje nic innego jak zacząć ćwiczyć...
      Pierwszy sukces na drodze do przeobrażenia się z babochłopa w piękną pannę młodą
      już mam - w wakacje udało mi si zapuścić długie paznokcie smile Znaczy da się smile
      • zulka81 Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 12.11.08, 12:08
        ja mam dobrze, bo siostra jest wizazystką, w profesjonalnej szkole,
        nie mylić z kursemwink, a dotego całkiem utalentowana, pamietam
        jednak "profesjonalny" make up, napackany jakby farbkami
        plakatowymi. Za grube pieniądzewink Nigdy nie wie sie na ogo trafimy
    • freddie83 Re: Makijaż na prowincji - wrrrrrrrr 12.11.08, 14:08
      Hmmm a może spróbuj poszukać kogoś z trochę dalszej odległości, popytać
      znajomych albo "zatrudnić" koleżankę czy przyjaciółkę, o której wiesz, że się
      fajnie maluje?

      Ja mam wizażystkę z innej miejscowości. Te znajome ode mnie malują całkiem ok,
      ale nie jest to makijaż, który jest się w stanie utrzymać przez całą imprezę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja