autumna
10.11.08, 11:22
Bo przy komponowaniu menu na skromy brunch poślubny restaurator się na mnie obraził, kiedy stanowczo odmówiłam podania "takiego wykwintnego dania, którym delektuje się cały świat" na pierwszą przystawkę. Bo niby gościom należy podać coś oryginalnego, czego na co dzień nie jedzą, a nie nudne codzienne potrawy. Moim zdaniem to nie jest moment odpowiedni na robienie eksperymentów na gościach. Szczególnie że jest to raptem kilka osób, które znam na tyle dobrze, by mieć 99% pewności, że tłusty pasztet z gęsiej wątróbki będzie dla nich nie do przełknięcia. I to właśnie jak na mój gust byłby potworny nietakt, a nie podanie prostej potrawy, którą wszyscy zjedzą z apetytem.