Nie lubię świadka...

31.03.09, 20:52
Na początku nie było problemu z wyborem świadków: moja serdeczna
przyjaciółka i dobry kolega mojego M. którego bardzo lubię. I teraz
kiedy wydaję mi się, że najwyższy czas i pora aby go o tym
poinformować, mój M. stwierdził, że on jednak woli swojego
serdecznego przyjaciela. Kiedy ustalaliśmy wcześniej, ten przyjaciel
nie został wybrany z tego względu, że ja go nie lubię, a oboje
dodatkowo nie lubimy jego żony. No ale teraz znów wrócił temat
przyjaciela. No bo mój M. był świadkiem u niego, bo będzie
chrzestnym, bo to najlepszy kumpel itp. Jak oni się spotykają
zachowują się jak 15latkowie. Ja go po prostu nie lubię i tyle. I to
ja będę obok niego siedzieć całe wesele, i obok jego żony.
Ale może powinnam ustąpić? Może świadek nie wpłynie znacząco na moje
samopoczucie w tym dniu? Dziewczyny, jak to było u Was? Mam ustąpić,
czy upierać się na świadka, którego oboje bardzo lubimy?
    • marina111 Re: Nie lubię świadka... 01.04.09, 00:29
      Wydaje mi się ze to nie ma ogromnego znaczenia kto bedzie swiadkiem. Ale skoro
      tak bardzo go nie cierpisz to mysle ze twoj luby mogł by ci ustąpić
    • nati.82 Re: Nie lubię świadka... 01.04.09, 09:10
      To będzie świadek twojego męża, nie twój, więc nic ci do tego, zwłaszcza, że,
      jak piszesz, to jego serdeczny kolega. Ja też nie lubię świadka mojego męża,
      czyli jego brata, ale co to ma do rzeczy.
    • kot.polarny Miałam indentyczną sytuację 02.04.09, 10:21
      Miałam identyczną sytuację (świadkowa - moja siostra, świadek - przyjaciel męża, którego nie lubię i ktory mnie nigdy nie zauważał). Sugerowałam bardzo dobrego kolegę męża, którego oboje bardzo lubimy i który jest "przyjacielem domu". Mąż jednak chciał przyjaciela. Nie upierałam się w ogóle - ja wybieram świadkową, a on świadka.

      Na ślubie i weselu świadek zachowywał się super serdecznie, bardzo dobrze wywiązał się też z tak zwanych obowiązków świadka.

      Wydaje mi się, że nikt nie będzie Cię wkurzał w dniu ślubu smile Wszyscy będą mili, a moje doświadczenie jest takie że przy stole spędza się bardzo mało czasu (a potem jest: "był jakiś barszczyk?" smile)

      Powodzenia
    • szampanna Re: Nie lubię świadka... 02.04.09, 12:32
      nie ma o co drzeć kotów. My wybraliśmy osoby dla nas najbliższe, ale
      niekoniecznie na krzyż, czyli nie dyskutowaliśmy tego, czy lubimy
      świadka drugiej strony. To tylko jeden dzień, nikt świństw nie robi,
      nawet nielubiany, a małżeństwo jest sztuką ustępowania sobie wink
    • jayin Re: Nie lubię świadka... 02.04.09, 13:25
      A niech sobie wybiera świadka jakiego chce smile
      Ty wybierasz świadkową i ok. Jedno co zgrzyta to to, że twój M. zmienia ustalenia samodzielnie. W końcu to nie tylko jego wesele.
      Chociaż jego świadek. Ale też twój gość - bo wesele WASZE. Masz prawo marudzić, że mają być jacyś goście, których nie lubisz (my takich nie zapraszalibyśmy, nawet jeśli jedno z nas kogoś lubi, ale drugie nie - ale PODSTAWNIE smile - no to trudno, nie ma zaproszenia).

      Rozwiązanie proste, chociaż mniej tradycyjne. Przesiądź się z "już mężem" przy stole. On niech siedzi przy świadku i jego żonie. Ty przy świadkowej. Jeśli ma ci to poprawić nastrój na weselu.
    • foczkaka Re: Nie lubię świadka... 02.04.09, 13:40
      Ja ze świadkiem przyszłego meza tez nie mam super relacji. Nie to ze go nie
      lubie ale sa rozne niedomowienia miedzy nami. Juz zapowiedział ze ubierze sie na
      czarno bo to dla niego pogrzeb wink Niby w żartach, ale wiem ze troche tak mysli.
      Ale co tam, przez lata był najlepszym kumplem mojego N, wiec niech bedzie tym
      swiadkiem. Ja tez biore swoja najlepsza kumpele ze studiow, straszna wariatke i
      mojemu N moze sie ona niewydawac najlepsza osoba.
      Ale nie przejmowałabym sie. To wasz wielki dzien, bedziecie w centrum uwagi
      wszystkich i na pewno nikt nie bedzie chciał Cie denerwowac. Zawsze mozes
      usadzic was odwrotnie przy stole, tak by każde miało obok siebie swojego
      swiadka. Moze Ci to poprawi nastawienie wink
      • asienka13 Re: Nie lubię świadka... 02.04.09, 13:50
        Pocieszyłyście mnie smile
        Rozchodziło mi się o to, czy nielubiany świadek może jakoś wpłynąć
        na moje samopoczucie. Ale wygląda na to, że nie smileI też pomyśleliśmy
        z M. że po pewnym czasie po prostu zamienimy się miejscami.
        No dobra, ustępuję... smile
        • foczkaka Re: Nie lubię świadka... 02.04.09, 13:54
          Jeśli chodzi o samopoczucie to też się bałam, że świadek coś palnie, no nie
          wiem, ogólnie bedzie mnie wnerwiał wink Ale myślę ze bede miała wsparcie w
          swiadkowej, ktora juz stwierdziła ze bedzie neutralizowac ewentualne spięcia.
          Damy rade smile
    • en3 Re: Nie lubię świadka... 02.04.09, 17:27
      Doskonale rozumiem co czujesz, ale wydaje mnie się,że ja mam jeszcze
      gorszą sytuację, bo nam świdkować będzie siostra N, a tak jej nie lubię,
      że patrzeć na nią nie mogę. Ale cóż zrobić, mnie bedzie świadkował mój
      brat a N siostra.
Pełna wersja