kacha_29
19.04.09, 15:31
Dziewczyny zdarzylo cos, co powoduje, ze sama nie wiem, co zrobic.
Slub mamy w sierpniu, swiadkiem jest moj brat, swiadkową siostra
mojego N. mialam z nia dotychczas dobre uklady, czasem nawet bardzo
dobre, zwierzala mi sie, byly wspolne wypady itd. niedawno miala
miejsce sytuacja, w ktorej moj N. jej sie sprzeciwil, i
prawdopodobnie byl to pierwszy sprzeciw kogokolwiek wobec jej osoby.
ona oczywiscie uwaza, ze sie jej sprzeciwil pod moim wplywem, co
jest bzdura, bo oboje sa dorosli a ja nigdy nie wtracalam sie w ich
sprawy. i wczoraj napisala smsa mojemu N., ze powinien sie powaznie
zastanowic nad naszym malzenstwem, bo marnie skonczy, ze ja nim
rzadze itp. bzdury i ze ma pomyslec poki nie jest za pozno. cala
sytuacja jest smieszna i tragiczna zarazem. smieszna bo dla mnie to
dziecinada i tak to traktowalam, ale tragiczna bo jak mozna psuc
nasze dobre uklady piszac cos takiego? wbila mi po prostu kose w
plecy. mogla sie ze mna spotkac i powiedziec mi to w twarz, a tu cos
takiego. jak mozna wtracac sie w nasz zwiazek, w dodatku na kilka
miesiecy przed slubem, bedac nasza swiadkowa?? co zrobic? ja nie
chce miec z nia nic wspolnego, nie chce zeby byla swiadkiem na
naszym slubie traktujac mnie w ten sposob!! boje sie ze nam go
zepsuje, bo jak widac wszystkiego mozna sie po niej spodziewac

nie
zamierzam sie do niej odzywac i podawac reke, bo ja nie jestem tu
nic winna, w dodatku nie mam sie z czego tlumaczyc. co dalej??
pomozcie...