Świadkowie-musze się wyżalić

18.05.09, 15:01
Wiem,że sami sobie wybraliśmy takich świadków, ale pisze,bo czuję
się zawiedziona.
Ślub mamy w sierpniu. Świadkową została moja przyjaciółka jeszcze od
czasów podstawówki. Kiedyś sobie obiecałyśmy,że będziemy nawzajem u
siebie świadkować i musiałam sie wywiązać z danego słowa. Teraz
niestety żałuję. Świadkowa miała w zeszłym roku wychodzić za mąż i
ja miałam świadkować u niej. Niestety (a może jednak na szczęście)
narzeczony zostawił ją na miesiąc przed ślubem. Pomagałam jej jak
umiałam wyjść z dołka i wydawało mi się, ze już się z tym pogodziła,
ale im bliżej do mojego ślubu,tym bardziej mam wrazenie, ze mi
zazdrosci i zachowuje sie dziwnie. Miała mi zorganizować wieczór
panieński (jej pomysł- ja nie chciałam wieczoru w ogóle) a teraz
jakoś nie chce nawet o tym słyszeć. Dałam się namówić na ten
wieczór, a teraz ona mówi mi kogo mam nie zapraszać, co mamy robić
itp. Próbuję z nią rozmawiać, ale wszelkie próby kończa się tym,
że "co ze mnie za przyjaciółka, że się nią nie interesuję, a ona ma
przecież tyle problemów!"- problemy ma jak każdy- zmęczona,
zapracowana itp.

Świadek jest w ogóle inną sprawą- to brat mojego narzeczonego,
którego kiedyś bardzo lubiłam. Niestety odkąd ma dziewczynę zmienił
sie nie do poznania. Jego dziewczyna nie trawi ani mnie, ani mojego
N. Nie chce się z nami spotykać i świadkowi tez nie pozwala. Świadek
za to na każdym kroku próbuje pokazać jaki jest "fantastyczny" (nie
jest- nie ma pracy, siedzi na garnuszku rodziców, czeka aż babcia
odda mu swoje mieszkanie, studiów nie kończy bo mu sie nie chce,
siedzi i ogląda telewizję całymi dniami). Dogryza mi i nie mam
najmniejszej ochoty go oglądać. W dodatku mój N zgadza sie ze mną,
ale nie zrezygnuje z brata jako świadka, bo to zawsze jego brat.

Jednym słowem- nie jest miło i różowo, a im bliżej do ślubu tym
gorzej. Staram sie nie pzrejmowac, ale chciałabym, żeby wszystko co
związane z tym dniem było piękne i miłe. Nie będzie takie
przez "cudownych" świadków.

Przepraszam za długie wypociny,ale chciałam sie wyżalić. Moze ktoś
miał podobny problem i ma jakieś rady jak nie zwracać uwagi na
okropnego swiadka??
    • foczkaka Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 15:27
      Wiadomo że fajnie i miło jest kiedy swiadkami są osoby bliskie, życzliwe, kiedy
      razem z nami cieszą sie przygotowaniami do slubu itd.
      Ale tak naprawdę zadaniem swiadka jest jedynie stawic sie o odpowiedniej porze,
      w odpowiednim miejscu, z dowodem osobistym i na trzeźwo wink Jeśli to jesteście w
      stanie wyegzekwować to reszta sie nie przejmuj smile

      Szczerze mówiąc, do sierpnia jest jeszcze trochę czasu i ja bym chyba wolała
      zmienić świadków niz sie stresowac. Ale rozumiem że czujecie się zobowiązani
      wziac za swiadkow własnie te osoby.
      Na pocieszenie moge powiedzieć, ze tego dnia bedziecie w centrum uwagi, wszyscy
      beda wam nadskakiwac i robic wszystko by nastroje wasze były jak najlepsze, wiec
      jedna czy dwie osoby nie beda w stanie zepsuc Wam niczego. Ja sama miałam trochę
      obaw co do świadka, ale jak przyszło co do czego zachowywał sie jak przystało.
      Tak że jeśli zmiana świadkow nie wczodzi w gre, nie mysl o tym po prostu.
      Najwazniejsza jestes Ty i przyszły mąż.
      • emkaska Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 16:58
        A mnie to właśnie bardzo irytuje: "nie lubię go, nie szanuję, ale
        wezmę na świadka, bo to mój brat" albo "przyjaciółka jest wstrętna,
        psuje mi humor, ale obiecałam jej w podstawówce..." Nikt nikomu nie
        robi łaski, że bierze kogoś na świadka i z drugiej strony, że ktoś
        komuś świadkuje. To powinno być oparte na wzajemnym zaufaniu i
        życzliwości, bo nie jest tak do końca, że świadek to tylko sprawa
        formalna, jak napisała foczkaka "miło jest kiedy swiadkami są osoby
        bliskie, życzliwe, kiedy razem z nami cieszą sie przygotowaniami do
        slubu ". Nie psujcie sami sobie tej wspaniałej uroczystości!
    • grelcia81 Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 17:56
      Coż, masz jeszcz czas zmienić świadków. Nie patrz na to czy wypada
      czy nie, ważne żeby był to ktoś zaufany. Sama miałam niezłą akcję ze
      świadkową, nawet nie chce mi się o tym pisać, na szczęście teraz mam
      nową na której mogę polegać i której ufam. Niestety twoja koleżnaka
      może ci zazdrościć...więc nie będziesz miała wsparcia z jej strony..
      • nocarka Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 18:08
        Zmieniaj! Moja przyjaciółka zawsze mówiła mi, że będziemy sobie nawzajem
        świadkować, po czym przyszli z narzeczonym, zawołali mnie pod klatkę i
        powiedzieli, że jednak świadkować będzie siostra młodego. No ich wybór, ale było
        mi przykro. Może jednak dobrze - teraz nie muszę się odwdzięczać, zresztą z nimi
        mam teraz prawie zero kontaktu, a świadkować będzie mi nowa przyjaciółka (choć
        może już nie taka nowa, ale wiem, ze dobra smile). Nie wezmę siostry, mimo że
        wypada, mam taką sytuację w rodzinie, że siostry najchętniej bym nie zapraszała,
        zeby nie widzieć jej skwaszonej twarzy i nie słyszeć wioskowych mądrości
        (przepraszam wszystkich ze wsi), zresztą tak samo jak matki, ale to już inny temat.
        Chodzi mi o to, że nie musisz się przejmować tym, co powinnaś co wypada, a co
        nie. To TWÓJ dzień, a także Twojego narzeczonego. Świadkowie nie tylko są z
        tradycji, albo wymaganego podpisu. Mają wam pomóc, aby wszystko odbyło się tak
        jak trzeba, żebyście WY nie musieli się martwić wszystkim. Dlatego warto wybrać
        takie osoby, które zadaniu podołają. I to nie jest fanaberia, a jeśli nawet, to
        masz prawo, to tylko jeden dzien w zyciu i wolno Ci mieć fanaberie big_grin
        • stworzenje Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 18:27
          Zmieńcie świadków, zobowiązania zobowiązaniami,ale skoro się nie da dogadać to
          innego wyjścia nie ma. To Wasz dzień, więc po co go sobie psuć w sposób
          oczywisty czyli macie na to wpływ kim będą świadkowie.Nie jest to kwestia losowa
          która mogła by zagmatwać ślub tylko kwestia świadoma smile.
        • literka_m Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 22:25
          > Świadkowie nie tylko są z
          > tradycji, albo wymaganego podpisu. Mają wam pomóc, aby wszystko
          odbyło się tak
          > jak trzeba, żebyście WY nie musieli się martwić wszystkim.

          chyba sobie żartujesz. świadkowie nie są od żadnego pomagania.
          świadkowie wymagani są ze względu na to, że wymagają tego
          formalności. założeniem jest, że prosi się o to
          bliskich/znajomych/przyjaciól bo jest to zazwyczaj zaszczyt. taki
          ktos, kto jest tuż przy młodych i własnym podpisem potwierdza
          waznosc zawartego małżenstwa. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do
          glowy, zeby wymagac od swiadkow (ze wzgledu na pelniona funkcje)
          czegos wiecej. wesele to moj problem i moje zmartwienie a nie innych
          ludzi .

          oczywiscie w samej pomocy niesionej przez innych nie ma nic zlego,
          ale to ma byc pomoc bo to ktos bliski i chce ci pomoc (pomoglby ci
          bez wzgledu na to czy to slub czy sprzatanie mieszkania po remoncie)
          a na pewno nie dlatego ze to twoj swiadek.
          • nocarka Re: Świadkowie-musze się wyżalić 19.05.09, 09:09
            Nie są? No widzisz,a myślałam, że świadkowa pomaga z suknią w kościele, z
            welonem, przypina kokardki i robi różne inne rzeczy. Oczywiście, moje wesele,mój
            problem, są jeszcze rodzice, ale to raczej druhna idzie z Tobą do łazienki i
            pomaga poprawić makijaż.
            • literka_m Re: Świadkowie-musze się wyżalić 19.05.09, 11:10
              > Nie są? No widzisz,a myślałam, że świadkowa pomaga z suknią w
              kościele, z
              > welonem, przypina kokardki i robi różne inne rzeczy. Oczywiście,
              moje wesele,mó
              > j
              > problem, są jeszcze rodzice, ale to raczej druhna idzie z Tobą do
              łazienki i
              > pomaga poprawić makijaż.


              a kto idzie z młodą poprawiać makijaż jak ma dwóch świadków-
              mężczyzn ? nie myl funkcji świadka z bliską pomagającą Ci osobą.
              pomagająca Ci osoba może być również świadkiem, ale świadek wcale
              nie musi być pomagającą osobą.
              • nocarka Re: Świadkowie-musze się wyżalić 19.05.09, 15:19
                Ja mam takich facetów znajomych, że i makijaż by mi poprawili. Świadek ma się
                podpisać i być w kościele, owszem, ale oprócz tego jest to bliska osoba, na
                której polegamy organizując ślub. No cóż,jeśli wy macie takie świadkowe i takich
                świadków, którzy tylko idą bo jest papierek do podpisania,to chyba ja mam po
                prostu farta i życzę wszystkim takiej świadkowej jak moja smile O wszystko mogę się
                poradzić, we wszystkim doradzi smile
    • jantarowo Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 22:42
      nie no...swiadkowie to taka funkcja ,ze ho hotongue_out
      nie wiem czego oczekujesz od ludzi, ktorzy raptem "musza" podpisac
      papierek...kompletnie nie rozumiem tego szumu wokol swiadkow, bo nie
      Ty pierwsza poruszasz taki temat...
      • generalizacja Re: Świadkowie-musze się wyżalić 19.05.09, 08:47
        To w ogóle nie chodzi o to że mam jakieś extra oczekiwania od
        świadków! nie oczekuję od nich nic ponad to, żeby przyszli,
        podpisali się i zachowywali jak zwykli goście weselni. Problem
        jednak polega na tym,że świadkowa traktuje mój ślub jak swój,
        natomiast na świadka poprostu nie mogę patrzeć!!

        Wczoraj rozmawiałam szczerze ze swoją świadkową. Obiecała, że nie
        będzie mi narzucać swojego zdania i nie zrobi nic wbrew mojej woli.
        Wiem, ze to brzmi jakbym nie miała własnego zdania, ale wierzcie
        mi,że tak nie jest. Poprostu znam swoją świadkową i to cudowna
        dziewczyna, ale trzeba z nia delikatnie postępować niestety.

        Czeka mnie jeszcze długa rozmowa z Narzeczonym na temat świadka...
    • 3mila_m Re: Świadkowie-musze się wyżalić 18.05.09, 23:31
      Witam! Mam ślub w lipcu i sytuację miałam bardzo podobną. Zmieniliśmy świadków i
      jesteśmy szczęśliwi! Ja najpierw miałam mieć świadkową przyjaciółkę z
      podstawówki, ale jak się zastanowiłam to bardzo się zmieniłyśmy od tego
      czasu... A mojej siostrze na tym zależało baaardzo, więc poprosiłam ją.
      A mój narzeczony sytuacja kropka w kropkę jak Twoja-brat nie bardzo nam pasował
      ale w końcu brat.. Poprosiliśmy go na świadka chociaż wogle się nie widujemy i
      nie mamy ze sobą kontaktu, bo rodzice naciskali więc trudno. Na szczęście
      narzeczony odważył się na szczerą rozmowę z bratem i okazało się że on wcale nie
      chce być świadkiem! Bo jego dziewczyna jest niezadowolona że będzie siedzieć
      sama w kościele!!!! No i dobrze, teraz mamy za świadka kolegę który strasznie
      się cieszy i już organizuje wieczór kawalerskibig_grin

      Pozdrawiam i życzę żeby się wszystko udało!
      • travka1 Re: Świadkowie-musze się wyżalić 19.05.09, 10:29
        bo rodzice naciskali więc trudno
        nie wiadomo , smiac sie czy plakac...rodzice czasami to chyba nie
        wiedza kiedy przestac...
        • czarna_waw Re: Świadkowie-musze się wyżalić 19.05.09, 15:57
          zmień jak najszybciej.
          Swiadkowie to nie tylko 'słupy" w kościele, ale maja wpierac mloda
          parę, pomagać i zabawiać gości.
          Szkoda nerwów czy łez w dniu ślubu z powodu nieodpowiedzialnych
          osób. Dla swojego dobra zastanówcie się nad zmianą.
    • sylwiuchna83 Re: Świadkowie-musze się wyżalić 24.07.09, 22:21
      Rozumiem Cię doskonale, ja mam inny problem, moja świadkowa tzn:
      siostra mojego meża, wymarzyłam sobie aby być świadkiem na naszym
      ślubie, zgodziłam się, pomyślałam,dlaczego nie spełnić nie mam
      rodzeństwa, myślałam,ze bedzie miło. Nic bardziej mylnego, mimo
      moich i narzeczonego próśb, kupiła sobie wyzywającą czerwoną
      sukienke, z odkrytymi plecami. Jestem załamana, obok mnie w
      kościele, bedzie stała lafirynda. Zadzwoniłam powiedziałam,ze kupie
      jej sukienke, a tą niech ma na przebranie, niestety uslyszałam w
      słuchawce bardzo przykre i nie miłe słowa. Nie bardzo wiem co mam
      zrobić,kocham bardzo mojego narzeczonego, ale na jego siostre nie
      moge patrzec, tak bardzo mnie zawiodła, dlaczego wszyscy rozumieją,
      tylko nie ona. Oczywiscie tesciowa tylko głaszcze ją po głowie i
      chwali. Odechciało mi się wesela, tak dłogo planowanego w każdym
      drobnych szczególe. Żałuje, że nie wyjechaliśmy gdzieś daleko i nie
      wzieliśmy slubu sami, z dala od okrutnych i samolubnych ludzi. Może
      komuś sie wyda,że przesadzam ale to mój ślub, a ona bedzie stała za
      mną, na zdjęciach obok mnie. Jakoś do mnie nie może trafić,że bardzo
      prosiłam,a moja prośba nie została uszanowana. Przeciez trzeba się
      liczyć z uczuciami innych,prawda??
    • moni.j188 Re: Świadkowie-musze się wyżalić 25.07.09, 21:27
      jeżeli czujesz,że przez Twoich świadków może coś pójść nie tak to zmień ich.
      rola świadków jest dość duża zwłaszcza na przyjęciu weselnym (przypinanie
      bukiecików gościom, oczepiny) świadkowie muszą być naprawdę zaangażowani i mają
      wspierać Was. Na pewno nie bedziesz się dobrze czuła widząc skwaszoną twarz
      przyjaciółki czy przyszłego szwagra
Pełna wersja