small_cloud
22.05.09, 11:58
Siedze sobie juz czas jakis na forum, podczytuje różne wątki, wiele
moich watpliwości dot. fryzury, czy dodatków rozwiązałam dzieki
załozonym tu watkom, nawet nie musząc sie w nich wypowiadac.
Sa jednak kwestie ktore dla mnie są niezrozumiałe i zastanawiam się
czy nie są zwykłymi prawidłowościami, z ktorymi mlodzi organizujac
slub, wesele sie tak czy owak zetkną.
A oto pare z nich.
1) Oburzenie co poniektorych na wierszyk dotyczacy pieniedzy, miast
prezentow. Nie potrafie rozszyfrowac uporu z jakim niektorzy goscie
reaguja swietym oburzeniem, urazeniem, twierdzac ze chcę sobie
podreperowac budzet, ze to materialistyczne, ze licza sie goscie, ze
cos tam, a ja tu sobie zborke pieniezna organizuje. Ja juz dawno
kase wydana na kwestie slubne wlozylam w ogolne "koszty" nie licze
na zwrot tej kasy, nie chce drobynych prezentow do domu, bo te juz
mam, dlatego wole z drobnych kwot pienieznych uzbierac na cos
wiekszego: podroz poslubna, samochod.
Czy ten upor i oburzenie bierze sie z checi zaznaczenia swojej
bytnosci na slubie, i z pozostawienia po sobie pamiatki?
2) Obserwujac niektore wesela moich znajomych, rodziny, na których
miałam przyjemnosc się bawić zauwazylam, ze zawsze znajdzie sie
jakas kobieta (mloda, dojrzala - bez roznicy) ktora za swoj cel
obrała "przebicie" panny mlodej. I widze taka kobiete w bialej, badz
bardzo jasne sukience, strojnej balowej, ktora blyszczy na tle
innych. Nie zeby mnie to osobiscie dotknelo, ale jakas jest
niepisana zasada, ze w takich dniach bedac gosciem omija sie jasne
kolory, biale, ecru, ozdobki w postaci diademu. Moze i sie czepiam,
po prostu zastanawiałam się często w takich sytuacjach, czym kieruje
się owa kobieta dobierając taka kreacje.
3) Moze to zabrzmi kontrowersyjnie, ale po bytności na różnych
imprezach weselnych, nie moge oprzec się wrażeniu że duża wiekszość
mezczyzn zachowuje sie jakby chciało "przeleciec panne mloda". Byłam
niestety świadkiem różnych krepujacych sytuacji kiedy podpici
panowie startowali do mlodej, rzucali niewybrednymi,
szowinistycznymi tekstami, próbowali obmacywać w tańcu. I
niezaleznie od tego czy to był wujek ze strony męża czy kolega
mlodej, zawsze znajdzie sie paru którzy no muszą, muszą okazać
mlodej wrecz seksualne zainteresowanie.
uprzedzając komentarze wyjaśniam że byłam na róznych weselach i tych
wiejskich z pompą z hektolitrami wodki, i tych wysublimowanych
gdzie ".. bułkę przez bibułkę.. "

i na każdej się to wydarzyło.
Zjawiska do tej pory nie rozszyfrowałam.
4) Zawsze spotykam się ze zgrzytami w kwesti, że tych się zaprosiło
z dorosłymi dziećmi(około 18-19 lat) a tamtych nie, a że nie wpisali
imiennie wieloletniego narzeczonego kuzynki na zaproszeniu, że nie
posadziło się przy stole mlodych kuzynki mlodej, tylko znajomego
mlodego albo że nie pomyslano o tym czy o tamtym. Obecnie
przygotowując się do ślubu i wesela ciągle spotykam się z takimi
zarzutami, ze nie pomyślałam o tym czy o tamtym, że żle chce ich
usadzić, ze alkohole kolorowe to w znikomej ilosci będą, a przeciej
wujek Kazio z wujkiem Stefanem to tylko łyski piją, ze DJ to pewnie
nei pomysli o tych starszych i wez ty zapomnij o sobie i checi
uslyszenia ulubionej piosenki w oryginale tylko bierz kapele bo
wtedy lepiej sie bawic beda, ze nie bedzie im wygodnie i czasami mam
ochote to pizgnąc i wrzasnąć, że w tym dniu też bym chciała mieć
komfort a nie tylko myśleć o gościach i ich wyobrażeniach o tym
dniu, zeby nie palnać o ich widzimisiach.
Skad w niektorych ludziach bedacych gośmi bierze sie takie
egoistyczne podejscie ze to oni maja byc na swieczniku i strzelają
fochy na wszystko co się da, ze zle siedza, ze nie podeszła w
pierwszej kolejnosci mloda sie przywitac, ze nie odpowiedziala na
machanie w kosciele, ze mlodzi siedza ze znajomymi przy stole a nie
kuzynostwem. Wymieniac mozna wiele. Wielokrotnie widzialam
przygaszone mlode ( bo to w wiekszosci dotyka kobiety) bo uslyszaly
jeden z powyzszych komentarzy.
5) i na koniec moj ulubiony: bez wodki ani rusz. Podejrzewam ze
gdybym pusciła plotke ze wesele jest bezalkoholowe, to przyszłaby
1/3 zaproszonych gosci

Nie, nie mam nic przeciwko alkoholowi,
jesli potrafi sie pic z umiarem, albo potrafi sie usunac w cien jak
dostrzeze sie brak koordynacji ruchow. Najbardziej irytujacy sa
napici wujkowie, humor im sie wyostrza, wydaje im sie ze sa lwami
salonowymi, sypiac anegdotkami jak z rekawa, wtedy sa mistrzami
parkietu i oratorami pierwszej klasy. A sprobuj odmowic tanca
takiemu, albo nie smiac sie z jego szowinistycznych tekstow wowczas
obraza majestatu murowana. Przyznam sie ze to jest sprawa ktora
najbardziej mnie stresuje, powiedzialam tesciowi aby trzymal z
daleka ode mnie podpitych panow, bo ja nie potrafie sie przy tym
usmiechac i kiwac glowa, nie musze chyba pisac ze nie spotkalo sie
to z uznaniem, czy chociaz zrozumieniem a nawet chyba cos
uslyszalam, ze no chyba mozesz pare goscin zcierpiec, zamiast od
razu robic sceny...
Ehh, to sie rozpisałam. moj wielki dzien za dwa miesiace a ja coraz
czesciej mysle o takich sprawach. Owszem wiem ze nie da sie
wszystkich zadowolic, staram sie okazac nalezyte zainteresowanie,
szacunek i generalnie radosc na wiesc o przybyciu gosci. jednak sa
momenty kiedy mam ochote to rzucic i chajtnąc się w Las Vegas.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Mlode i trzymam kciuki za
powodzenie i cierpliwosc w przygotowaniach.