Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :))

22.05.09, 11:58
Siedze sobie juz czas jakis na forum, podczytuje różne wątki, wiele
moich watpliwości dot. fryzury, czy dodatków rozwiązałam dzieki
załozonym tu watkom, nawet nie musząc sie w nich wypowiadac.
Sa jednak kwestie ktore dla mnie są niezrozumiałe i zastanawiam się
czy nie są zwykłymi prawidłowościami, z ktorymi mlodzi organizujac
slub, wesele sie tak czy owak zetkną.
A oto pare z nich.

1) Oburzenie co poniektorych na wierszyk dotyczacy pieniedzy, miast
prezentow. Nie potrafie rozszyfrowac uporu z jakim niektorzy goscie
reaguja swietym oburzeniem, urazeniem, twierdzac ze chcę sobie
podreperowac budzet, ze to materialistyczne, ze licza sie goscie, ze
cos tam, a ja tu sobie zborke pieniezna organizuje. Ja juz dawno
kase wydana na kwestie slubne wlozylam w ogolne "koszty" nie licze
na zwrot tej kasy, nie chce drobynych prezentow do domu, bo te juz
mam, dlatego wole z drobnych kwot pienieznych uzbierac na cos
wiekszego: podroz poslubna, samochod.
Czy ten upor i oburzenie bierze sie z checi zaznaczenia swojej
bytnosci na slubie, i z pozostawienia po sobie pamiatki?

2) Obserwujac niektore wesela moich znajomych, rodziny, na których
miałam przyjemnosc się bawić zauwazylam, ze zawsze znajdzie sie
jakas kobieta (mloda, dojrzala - bez roznicy) ktora za swoj cel
obrała "przebicie" panny mlodej. I widze taka kobiete w bialej, badz
bardzo jasne sukience, strojnej balowej, ktora blyszczy na tle
innych. Nie zeby mnie to osobiscie dotknelo, ale jakas jest
niepisana zasada, ze w takich dniach bedac gosciem omija sie jasne
kolory, biale, ecru, ozdobki w postaci diademu. Moze i sie czepiam,
po prostu zastanawiałam się często w takich sytuacjach, czym kieruje
się owa kobieta dobierając taka kreacje.

3) Moze to zabrzmi kontrowersyjnie, ale po bytności na różnych
imprezach weselnych, nie moge oprzec się wrażeniu że duża wiekszość
mezczyzn zachowuje sie jakby chciało "przeleciec panne mloda". Byłam
niestety świadkiem różnych krepujacych sytuacji kiedy podpici
panowie startowali do mlodej, rzucali niewybrednymi,
szowinistycznymi tekstami, próbowali obmacywać w tańcu. I
niezaleznie od tego czy to był wujek ze strony męża czy kolega
mlodej, zawsze znajdzie sie paru którzy no muszą, muszą okazać
mlodej wrecz seksualne zainteresowanie.
uprzedzając komentarze wyjaśniam że byłam na róznych weselach i tych
wiejskich z pompą z hektolitrami wodki, i tych wysublimowanych
gdzie ".. bułkę przez bibułkę.. " smile i na każdej się to wydarzyło.
Zjawiska do tej pory nie rozszyfrowałam.

4) Zawsze spotykam się ze zgrzytami w kwesti, że tych się zaprosiło
z dorosłymi dziećmi(około 18-19 lat) a tamtych nie, a że nie wpisali
imiennie wieloletniego narzeczonego kuzynki na zaproszeniu, że nie
posadziło się przy stole mlodych kuzynki mlodej, tylko znajomego
mlodego albo że nie pomyslano o tym czy o tamtym. Obecnie
przygotowując się do ślubu i wesela ciągle spotykam się z takimi
zarzutami, ze nie pomyślałam o tym czy o tamtym, że żle chce ich
usadzić, ze alkohole kolorowe to w znikomej ilosci będą, a przeciej
wujek Kazio z wujkiem Stefanem to tylko łyski piją, ze DJ to pewnie
nei pomysli o tych starszych i wez ty zapomnij o sobie i checi
uslyszenia ulubionej piosenki w oryginale tylko bierz kapele bo
wtedy lepiej sie bawic beda, ze nie bedzie im wygodnie i czasami mam
ochote to pizgnąc i wrzasnąć, że w tym dniu też bym chciała mieć
komfort a nie tylko myśleć o gościach i ich wyobrażeniach o tym
dniu, zeby nie palnać o ich widzimisiach.

Skad w niektorych ludziach bedacych gośmi bierze sie takie
egoistyczne podejscie ze to oni maja byc na swieczniku i strzelają
fochy na wszystko co się da, ze zle siedza, ze nie podeszła w
pierwszej kolejnosci mloda sie przywitac, ze nie odpowiedziala na
machanie w kosciele, ze mlodzi siedza ze znajomymi przy stole a nie
kuzynostwem. Wymieniac mozna wiele. Wielokrotnie widzialam
przygaszone mlode ( bo to w wiekszosci dotyka kobiety) bo uslyszaly
jeden z powyzszych komentarzy.

5) i na koniec moj ulubiony: bez wodki ani rusz. Podejrzewam ze
gdybym pusciła plotke ze wesele jest bezalkoholowe, to przyszłaby
1/3 zaproszonych gosci smile Nie, nie mam nic przeciwko alkoholowi,
jesli potrafi sie pic z umiarem, albo potrafi sie usunac w cien jak
dostrzeze sie brak koordynacji ruchow. Najbardziej irytujacy sa
napici wujkowie, humor im sie wyostrza, wydaje im sie ze sa lwami
salonowymi, sypiac anegdotkami jak z rekawa, wtedy sa mistrzami
parkietu i oratorami pierwszej klasy. A sprobuj odmowic tanca
takiemu, albo nie smiac sie z jego szowinistycznych tekstow wowczas
obraza majestatu murowana. Przyznam sie ze to jest sprawa ktora
najbardziej mnie stresuje, powiedzialam tesciowi aby trzymal z
daleka ode mnie podpitych panow, bo ja nie potrafie sie przy tym
usmiechac i kiwac glowa, nie musze chyba pisac ze nie spotkalo sie
to z uznaniem, czy chociaz zrozumieniem a nawet chyba cos
uslyszalam, ze no chyba mozesz pare goscin zcierpiec, zamiast od
razu robic sceny...


Ehh, to sie rozpisałam. moj wielki dzien za dwa miesiace a ja coraz
czesciej mysle o takich sprawach. Owszem wiem ze nie da sie
wszystkich zadowolic, staram sie okazac nalezyte zainteresowanie,
szacunek i generalnie radosc na wiesc o przybyciu gosci. jednak sa
momenty kiedy mam ochote to rzucic i chajtnąc się w Las Vegas.


Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Mlode i trzymam kciuki za
powodzenie i cierpliwosc w przygotowaniach.
    • wanioliowa Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 12:29
      też mam za tyle ślub smile ale jakoś mam w poważaniu fochy i inne komentarze gości.
      Z wszystkim się zgadzam - poza kwestią wierszyka na zaproszeniu - które sugeruje
      bezczelnie - że zamiast prezentu gość ma przynieść pieniądze - podczas gdy to
      nie wybór daru jest bezczelny - a sam fakt sugerowania, ze gość w ogóle ma
      przyjść z prezentem. Umieszczanie takich treści na zaproszeniu - to złamanie
      wszelkich możliwych zasad sawłar wiwr tongue_out

      ubieranie ecru i bieli - jest nieeleganckie - a jak robi to świadkowa - to jest
      to już w ogóle przesada. Bywa jednak - sama widziałam - że Panna Mloda byla
      średnia - za to wśród gości była dziewczyna w zwykłej czerwonej sukience. laska
      była jednak tak olśniewająco piękna - że przyćmiła urok panny młodej na całej
      lini. Czasem to nie ciuchy sprawiają, że ktoś lśni bardziej - i tu się nic nie
      poradzi wink



      co do reszty - proponuje mieć to gdzieś. Nigdy nie dogodzi się wszystkim - a
      goście uwielbiają porównywać wesela i komentować to i owo. Tego się nie uniknie
      - tak więc chyba w ogóle nie warto się tym przejmować. Ludzie mają hopla na
      puncie krytykowania - bo już sama krytyką udowadniają wszystkim - ze wiedzą lepiej.
      Sama nasłuchałam się wielu przykrych uwag - i aż mi po kilku łzy naplyneły do
      oczu - mimo że to nie był mój ślub... Ludzie potrafią być potworni i
      niesprawiedliwi - i sama wolałabym nie słyszeć tych komentarzy niż potem się
      nimi zamartwiać tak jak moja przyjaciółka - która usłyszala, że kazanie było jak
      na pogrzebie, wodka ciepła, mięso suche, dj wieśniak a jej włosy wygladały jak
      tłuste.

      Ludzie niestety patrzą na ślub nie jak na przeżycie duchowe i tym samym
      najwazniejszy dzień życia - moment który wszystko zmienia i łączy nas na zawsze
      z drugim czlowiekiem - ale jak na zestaw wydarzen - z których najważniejsze jest
      żeby goście się nażarli i napili na weselu pozostawiając po sobie odpowiednią
      ilość gotówki.
      Dywagacje o kolorze stroika, ilości ciepłych dań, kokardce po lewej czy po
      prawej - sprawiają że ludzie zapominają o tym, co najważniejsze. Jak to robią
      goście - to pół biedy - ale jak państwo młodzi - to znaczy że popadli w ślubną
      paranoję i zapomnieli, co jest na prawdę istotą tego dnia.

      dlatego najlepiej OLAĆ wszystkich - i niczym się nie martwić.smile)
      • michasia_mimi co z tymi sukienkami nie w bieli??? 27.05.09, 11:24
        > ubieranie ecru i bieli - jest nieeleganckie - a jak robi to świadkowa - to jest
        > to już w ogóle przesada.

        Dziewczyny, pierwszy raz na tym forum zetknełam sie z tym pogladem.
        Ja czesto bywam na slubach w jasnych kieckach. I nie tylko ja, bo jak jest sezon letni to trudno sie jasnym kolorom oprzeć.

        Poza tym sukienka panny mlodej jest czasami w innym niz bialym kolorze i co wtedy? Wszyscy maja byc w ciemniejszym od niej, czy jak?
        Moja przyjaciolka brala slub w jasnogranatowej sukni z wykonczeniem w ecrui nie umiem sobie wyobrazic, by sie wszystkie dziewczyny ubrały ciemniej od niej.
        Skad taka zasada i w jakich rejonach polski obowiazuje?
        Wole zapytac, niz kiedyz wyskoczyc z nietaktem gdzies smile
        Mi osobiscie to sie wydaje, ze Panswto Mlodzi nie musza sie specjalnie wyrozniac wygladem, bo przeciez wszyscy goscie ich znaja i wiedzą do kogo na slub przyszli, czy nie?
        • stworzenje Re: co z tymi sukienkami nie w bieli??? 27.05.09, 11:34
          michasia_mimi napisała:

          > > ubieranie ecru i bieli - jest nieeleganckie - a jak robi to świadkowa - t
          > o jest
          > > to już w ogóle przesada.

          to jest bardzo nieeleganckie, poczytaj w necie savoir vivre ubioru mnóstwo
          tekstów jest w tym temacie.

          >
          > Ja czesto bywam na slubach w jasnych kieckach. I nie tylko ja, bo jak jest sezo
          > n letni to trudno sie jasnym kolorom oprzeć.

          w porządku,ale nie na biało od stóp do głów czy inny jasny np. ecru. Można
          przecież połączyć z kolorowymi dodatkami.

          >
          > dy? Wszyscy maja byc w ciemniejszym od niej, czy jak?
          > Moja przyjaciolka brala slub w jasnogranatowej sukni z wykonczeniem
          > umiem sobie wyobrazic, by sie wszystkie dziewczyny ubrały ciemniej od niej.
          > Skad taka zasada i w jakich rejonach polski obowiazuje?
          > Wole zapytac, niz kiedyz wyskoczyc z nietaktem gdzies smile

          to wtedy jej kolor jest tym granatem i ecru,reszta ma do wyboru inne kolory i
          wcale nie że ciemniejsze od jej koloru.
          To jest bardzo podobny nietakt jak przyjść na pogrzeb na czerwono...
          j/w poczytaj naprawdę necie masa tych informacji pt. strój odpowiedni do okazji.
    • aga_ple Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 12:32
      zgadzam się w 100%, myślę, że gdyby nie było tych wszystkich sytuacji, o których
      napisałaś to organizowanie wesela byłoby naprawdę przyjemnesmile a jak człowiek
      słyszy teksty w stylu "nie podoba mi się, że młodzi:
      -nie zapraszają dzieci
      -chcą pieniądze
      -robią winietki
      -nie chcą orkiestry
      -zaprosili za dużo znajomych
      -nie zamówili piwa a przecież będzie gorąco
      -wybrali nie taką salę jak potrzeba
      i itp. to się wszystkiego odechciewa....
      • inka323f Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 14:19
        Może trzeba po prostu wybrać spośród gości komitet organizacyjny i powiedzieć
        im, że maja z własnych pieniedzy sfinansować wesle - z ewentualną refundacją,
        jeśli się młodym sposodoba, albo w zamian za zestaw talerzy, kieliszków czy też
        obrus z serwetkami.
        big_grin
        • nocarka Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 21:49
          Boskie. Jesteś moim prywatnym Bogiem szydery w tym tygodniu big_grin
      • nocarka Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 21:51
        Ech, no ja teraz też wiem o tym, że mam mieć w nosie wszystkich tych, co będą
        narzekać że nie jest po ich myśli, tylko po mojej.

        Z tym, że jak przychodzi do konkretnych przygotowań to jednak by się chciało,
        żeby wszystko było jak najlepiej, żeby każdy bawił się cudnie i wspominał z
        łezką w oku. A tu ciotki, wujki, kuzyni i inni mendzą nad uchem i wywołują łzy,
        ale nie radości. Straszne to jest i wiem, że sama też będę płakać przez to i się
        denerwować, ale cóż... Tak to już jest. Potem najwyżej się nie będzie do ciotki
        odzywać częściej niż raz na dziesięć lat. tongue_out
        • jogny Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 22:00
          oj tez cos wiem na ten temat, sama w moich przygotowaniach do slubu
          sie sporo denerwuje bo oczywiscie to jest nasze wesele ale tez
          zalezy mi zeby sie wszyscy dobrze bawili a tutaj tylko jakis glupie
          docinki slysze: bo jestem pierwsza w rodzinie co slub cywilny bierze
          zamiast koscielnego, bo mam dj a nie orkiestre, bo slub zaczyna sie
          pozniej niz normalnie itd az sie plakac czasami chce!!!
    • paskud_agg Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 22.05.09, 17:49
      small_cloud, popieram Cię w stu procentach! Sama nienawidzę zachowania pijanych
      wujków, ciotek itp., a co gorsza, nawet jak bym chciała, to nie potrafię udawać,
      że jest OK i po prostu widać po mnie, że miałabym ochotę mordować ;D
    • fajny.seba11 co Wy z tą kasą? 22.05.09, 17:55
      rozumiem, że w gości też zawsze wpadacie z pustą ręką?

      moim zdaniem,to bardzo zdrowe i normalne, że ślubujący sugerują jako
      podarunek pieniądze!!!
      • maybeasia Re: co Wy z tą kasą? 22.05.09, 18:17
        "Sugerowanie" pieniedzy jako podarunke jest rzeczywoscie bardzo nieuprzejme.
        Goscie nie musza nic przynosic, ani prezentu, ani pieniedzy. Zaprasza sie ich
        dla towarzystwa.

        Trzeba miec tylko nadzieje, ze skoro w Polsce rzadkie jest robienie list
        prezentow w sklepach, to ci, ktorzy chca cos dac sa na tyle rozsadni, ze dadza
        pieniadze a nie zegary, posciele czy inne tam...

        Ale wprost sie tego nie mowi (pisze)!
        • fajny.seba11 Re: co Wy z tą kasą? 22.05.09, 18:28
          nikt nic nikomu nie każe przynosić........
          prośba o pieniądze to po prostu jasny komunikat-co sprawi mlodym
          największą radość.
          • inka323f Re: co Wy z tą kasą? 24.05.09, 11:02
            Myśmy mieli nic nie pisać w zaproszeniach, nie zakładać żadnych list prezentów,
            ponieważ i tak już goście będą narażeni na koszty podróżując do PL na nasz ślub.
            Jednakowoż, kilka par, które niedawno się pobierały powiedziało nam, że jeśli
            nie chcemy, kilku mikserów i temu podobnych, to powinniśmy zrobić listę,
            pownieważ ludzi idąc na wesele czują się w obowiązku przyjść z prezentem i jak
            powiesz, że nic nie chcesz to i tak coś przyniosą. O kasę się tutaj nie prosi (a
            nwet jakby, to raczej byśmy tego nie robili, ponieważ nie jesteśmy małżeństwm na
            dorobku).
            W końcu mamy w karteczce infomacyjnej dołączonej do zaproszeń - informację, że
            zrobiliśmy listę prezentów, ale prosimy żeby nie czuli się w żaden sposób
            zobowiązani do kupowania czegokolwiek, ponieważ jesteśmy nad wyraz świadomi
            kosztów, jakie ponoszą w związku z przyjazdem. Informacja jest na samym końcu
            listy innych 'okoloslubnych' informacji.
        • nocarka Re: co Wy z tą kasą? 22.05.09, 21:48
          Bez przesady. Po co mam każdemu z osobna tłumaczyć, że tak, ciociu, wolimy
          raczej pieniądze, a tak, z dowcipnym wierszykiem jest łatwiej.
          Uprzejme czy nie sto lat temu - teraz się przyjmuje, Nie iem jaka jest różnica
          między listą prezentów z 30 punktami a listą z 1 punktem - pieniążkami.

          • lampamponi Re: co Wy z tą kasą? 22.05.09, 22:44
            Ile kobit tyle zdań! Jak dadzą kasę to dadzą. Kurde, my jesteśmy ze sobą 5 lat
            (mieszkamy 4) więc ludzie będą wiedzieć, że w zasadzie żelazko to już mamy smile
            • paskud_agg Re: co Wy z tą kasą? 22.05.09, 23:24
              lampamponi napisała:

              > Ile kobit tyle zdań! Jak dadzą kasę to dadzą. Kurde, my jesteśmy ze sobą 5
              lat(mieszkamy 4) więc ludzie będą wiedzieć, że w zasadzie żelazko to już mamy smile

              Hm... Niby tak, ale możesz się zdziwić.

              A co do wierszyków o pieniądzach/prezentach, to jestem za. I tak goście zwykle
              czują się zobligowani coś podarować, więc nie widzę nic złego w zasugerowaniu
              prezentu. Lepsze to, niż dostać coś, z czego się nie będziemy cieszyć, ani nigdy
              się nie przyda.

              Poza tym, zawsze można w wierszyku dopisać coś w rodzaju "jeżeli chcielibyście
              nas obdarować, to ucieszą nas pieniążki", zamiast czegoś w stylu "przynieście
              kasę" bez zostawienia domysłu, że to prośba, a nie nakaz.
              • msdylan Re: co Wy z tą kasą? 23.05.09, 12:05
                Uwazam ze nie ma nic zlego w prosbie o pieniadze, tzn. sugestii a nie obowiazku
                przyjscia z kasa oczywiscie. osobiscie nie jestem fanka smiesznych 'wierszykow'
                wiec sama napisalam tekst prosby.
                a na rozsadek wszystkich gosci w kwestiach typu 'oni juz przeciez maja
                zelazko..' nie liczylabym za bardzo.. zawsze znajdzie sie ktos chcacy pozbyc sie
                kompletu poscieli z kory lub krysztalowego wazonu ktory dostali rok temu na
                imieniny..wink
                oczywiscie prosba powinna byc grzeczna i subtelna. my od 7 lat mieszkamy w
                Irlandii, moj N jest z Portugalii gdzie bedziemy sie przeprowadzac za jakis rok,
                a i tak na zaproszeniu zamiescilismy prosbe o pieniadze gdyz jestem pewna ze
                niektorzy goscie,jakkolwiek rozsadni na codzien, tego dnia pojawili by sie z
                'pudlami'smile
                a to moj tekst:
                Drodzy Goście,
                Będziemy zaszczyceni jeśli znajdziecie czas i chęci by towarzyszyć nam w tym
                wyjatkowym dniu. Wasza obecność i wsparcie tego dnia bedzie dla nas
                najcenniejszym upominkiem.
                Jeśli jednak macie ochotę rowniez coś nam podarować to podpowiadamy ze
                najwygodniejszym w transporcie i najbardziej przydatnym nam obecnie prezentem
                bedzie pomoc finansowa.

                podpisany naszymi imionami
                co myslicie?
                • kaamilka Re: co Wy z tą kasą? 23.05.09, 12:19
                  > najwygodniejszym w transporcie i najbardziej przydatnym nam obecnie prezentem
                  > bedzie pomoc finansowa.[/i]

                  skoro pytasz, co o tym sądzę to odpowiem...
                  brzmi to IMHO beznadziejnie... uncertain jakbyście zbierali na rehabilitacje któregoś z
                  Was, albo na operacje ciężko chorego dziecka... Pomoc finansowa... Fuj...
                  • msdylan Re: co Wy z tą kasą? 23.05.09, 13:04
                    ok, szanuje Twoja opinie ale uwazam ze nie ma nic zlego w nazywaniu rzeczy po
                    imieniu.
                    czyli lepiej pretensjonalne 'pieniazki' (brrr..) lub 'nakarmcie swinke' lub
                    'bilecik ze znakiem wodnym'?? come on..
                    • wikea Re: co Wy z tą kasą? 23.05.09, 13:35
                      NA początku powiem tylko, że jak najbardziej popieram tego typu podpowiedzi w
                      sprawie prezentu. Jednak Twój opis brzmi dla mnie jak coś w stylu
                      "przepraszam,że żyję"-takie jest MOJE odczucie. Wierszyki, swą infantylnością,
                      nadają bardziej błahy, żartobliwy charakter. Prozę traktuję się jednak zwykle
                      dosadniej.
                      I jeszcze inna sprawa, pomyślałaś już gdzie na zaproszeniu wpisać tak dłuuuugi
                      tekst. Nie wiem, czy to dobrze będzie wyglądać (mówię tu o grafice a nie o bon
                      ton) jak tekst o prezenty będzie dłuższy od samej treści zaproszenia.
                      • msdylan Re: co Wy z tą kasą? 23.05.09, 13:42
                        wikea napisała:

                        > NA początku powiem tylko, że jak najbardziej popieram tego typu podpowiedzi w
                        > sprawie prezentu. Jednak Twój opis brzmi dla mnie jak coś w stylu
                        > "przepraszam,że żyję"-takie jest MOJE odczucie. Wierszyki, swą infantylnością,
                        > nadają bardziej błahy, żartobliwy charakter. Prozę traktuję się jednak zwykle
                        > dosadniej.
                        > I jeszcze inna sprawa, pomyślałaś już gdzie na zaproszeniu wpisać tak dłuuuugi
                        > tekst. Nie wiem, czy to dobrze będzie wyglądać (mówię tu o grafice a nie o bon
                        > ton) jak tekst o prezenty będzie dłuższy od samej treści zaproszenia.

                        niestety, zaden z wierszykow ktore czytalam do mnie nie przemowil, a sama nie
                        chcialam sie porywac na poezjesmile zdecydowlam sie na tekst po tym jak kilka osob
                        zapytalo co chcemy dostac. tekst jest na osobnym bileciku dodanym do zaproszenia
                        wiec moze zostac usuniety jesli zmienie zdanie. to sie nazywa zapobiegawczosc!
                        • wikea Re: co Wy z tą kasą? 23.05.09, 22:07
                          My akurat mamy wierszyk napisany przez mojego męża. Może nie jest zbyt
                          górnolotny, ale w tego typu kwestiach chyba nie da się napisać nic wytwornego.

                          NAtomiast pomysł z oddzielną karteczką rzeczywiście nada temu lżejszy
                          charakter-pomysł uważam za bardzo dobry
                • inka323f Re: co Wy z tą kasą? 24.05.09, 11:07
                  Zamiast pomoc finansowa, napisałabym coś w stylu walory płatnicze NBP albo noty
                  płatnicze NBP, żeby odrobinę mniej poważnie brzmiało. Pomoc finansowa brzmi, jak
                  coś z opieki społecznej albo fundacji ochrony zwierząt.
                  • szampanna Re: co Wy z tą kasą? 25.05.09, 19:58
                    no, jakkolwiek nie lubię w ogóle napomykania o pieniądzach w
                    zaproszeniu (w żadnej formie, wierszem lub prozą), wolałabym bilety
                    płatnicze niż pomoc finansową. Brzmi jak wniosek o zasiłek do MOPS-
                    u wink
                • michasia_mimi Re: co Wy z tą kasą? 27.05.09, 11:18
                  Tekst bardzo taktowny i z klasą.

                  My sie spotykalismy z pytaniami wprost przy okazji wreczenia zaproszenia: Wolicie jakis prezent (jelsi tak to prosimy liste, co juz macie lub czego nie chcecie), czy pieniadze.
                  I my wprost odpowiadalismy, ze pieniadze.
              • inka323f Re: co Wy z tą kasą? 24.05.09, 11:04
                Błagam tylko nie 'pieniążki'. Przecież na ślubik ich nie zapraszasz...
    • caysee Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 23.05.09, 22:40
      small cloud,

      Jestem juz 2,5 roku po slubie, ale czasem sobie tu zagladam. Twoj watek
      odzwierciedla mniej-wiecej moje podejscie do wesela tuz przed nim - te same
      obawy, te same stresy. Ta presja ze strony rodziny, stres czy ludzie nie walna
      focha albo jakis wujek nie upije sie do nieprzytomnosci i nie zniewazy jakiejs
      kolezanki czy kogos z rodziny meza... itp.

      Ale powiem ci, ze bylo jednak lepiej niz myslalam. Daj sobie spokoj z dumaniem
      jak bedzie, denerwowaniem sie ze kazdy by chcial costam od twojego wesela...
      niech sobie chca. To twoje wesele i o ile na pare kompromisow na strone gosci
      mozna pojsc to jednak najwazniejsze jest nie zwariowac i nie stracic nerwow. Daj
      sobie na luz, jakos bedzie smile)

      (jak ja sie ciesze, ze mam to za soba... smile)
      • small_cloud Re: Garść prawidłowości okołoweselnych (długie :) 25.05.09, 14:39
        a ja zazdroszcze ze masz to juz za soba wink

        Niestety juz takim typem jestem ze sie na zapas przejmuje, rozwazam
        kazda mozliwa sytuacje nad ktora trzeba bedzie zapanowac.
        Ale ostatnio pijam melise i pomaga mi podejsc do tego.. jakos to
        bedzie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja