Co o tym mysleć?;(

03.06.09, 22:29
Nie wiem czy to dobre forum na taki wątek ale co tam. W lipcu miał być nasz
ślub,od roku razem mieszkamy/ustalilismy to w styczniu 2008 bo mieszkaliśmy
setki kilometrów od siebie/ a razem jestesmy od 3 lat. Teraz dowiaduję sie w
zimnych komentarzach że on wcale nie jest we mnie zakochany że slubu ja chce i
mam czego chciałam wiec mam załatwiać sama że nie musi mieć wcale ze mna
dzieci i że mieszkanie razem wymusiłam co jest bzdura bo sam jęczał że
odległość nas rozdzieli i to ja się przeprowadziłam do jego miasteczka
poswięcając swoje życie w sporym mieście i tak dalej i tak dalej a im dalej
tym gorzejcrying!Zeby było zabawniej to jeszcze dzień wczesniej słyszałam jak to
sie cieszy że mnie widzi że jestem jego misiaczkiem,skarbusiem i inne
bzdury!Mówił ciągle o dziecko/ja też bardo tego pragnę/ i sam w sylwestra
poprosił i o dziecko i o ślub-"kochanie w tym roku zostaniemy małżeństwem
jeśli jeszcze chcesz" ale i to i to jak wyżej.Sama już nie wiem co robić to
znaczy wiem ale chyba brak mi siły.Kocham go mimo wszystko a najgorsze jest to
że on nie rozumie co robi ,nie widzi tego jak mnie traktuje i wciąz mówi o
ślubie.Zawsze z ironią traktowałam takie kobiety a teraz sama jestem w takiej
sytuacji.To naprawde nie troll.Nie wiem co robić ,skąd wziąc siłę żeby
zrozumieć lub się rozstac?
    • tomelanka Re: Co o tym mysleć?;( 03.06.09, 22:52
      Rozumiem, ze slub mial byc w lipcu tego roku? moze on sie boi odpowiedzialnosci,
      dlatego cala "wine" za slub i mieszkanie zwala na Ciebie? to od jakiegos czasu
      sie dopiero pojawilo? moze to stres przedslubny tak na niego dziala? Sytuacja
      troche kiepska, bo do slubu zostalo malo czasu. Jsli sie okresli, czy chce slubu
      czy nie, to bedziesz wiedziala na czym stoisz, i wtedy pewnie podejmiesz
      najlepsza dla siebie decyzje. Jesli pojdziesz na zywiol, to moze (ale nie musi)
      sie okazac, ze tego slubu w ogole nie powinno byc. Ciezko naprawde doradzic w
      takiej sytuacji, jak sie ma tylko szczatki informacji, nie zna sie dobrze
      sytuacji i nie wie nic wlasciwie obiektywnie o drugiej stronie.
      Z drugiej strony po komentarzach, ze nie jest w Tobie zakochany, sytuacja wydaje
      się jasna uncertain naprawde Ci wspolczuje, nie wiem co bym zrobila w takiej sytuacjiuncertain
    • wanioliowa Re: Co o tym mysleć?;( 03.06.09, 22:52
      Ale to w nerwach powiedział/ w kłótni spowodowanej wielkim przedślubnym stresem
      czy podczas jakiejś normalnej konstruktywnej rozmowy - bo nie wiem co znaczy
      "zimny komentarz"?

      Nie za bardzo rozumiem problem który was dotyka - bo nie wiem czym spowodowane
      było wypowiedzenie takich słów. I mam na dodatek wrażenie, że włączyło ci się
      myślenie - że jak się nie zgodzisz na slub to będzie koniec związku - a jak się
      zgodzisz do dożywotnio będziecie wspaniałą i szczęśliwą rodziną.

      Chyba zdajesz sobie sprawę, że miesiąc po ślubie możesz usłyszeć to samo w
      wersji - "wymusiłaś ślub, dziecka nie chcę i w ogóle przez ciebie jestem
      uwiązany jak pies do budy". Zastanów się czy aby takiego scenariusza nie szykuje
      ci los, dzięki mężczyźnie z którym jesteś.
    • szampanna Re: Co o tym mysleć?;( 03.06.09, 23:00
      Wiesz, ja jestem taka baba-prosto-z-mostu wink i najzwyczajniej
      porozmawiałabym z facetem, bez fochów i pretensji, bez wzbudzania
      poczucia winy w nim i w sobie, na temat: czego do diabła chcesz.
      Niech po prostu powie, co myśli, a Ty podejmiesz wtedy na zimno
      decyzję. Może uda się tak, że powie wprost - mnie to przerasta,
      potrzebuję więcej czasu - to najwyżej przełożycie, albo "nie kocham
      cię już" - i wtedy nie popełnisz grubego błędu, wychodząc za mąż.
      Ja jestem akurat ostatnią osobą, która wierzy w tego jedynego i
      romantyczne wzloty przez większość życia, ale w tej sytuacji nie
      wygląda to ani na małżeństwo z miłości, ani - tym bardziej - z
      rozsądku. Co najwyżej ze strachu...
      Dałabym chyba sobie spokój, przynajmniej na jakiś czas. Na pewno nie
      lipiec tego roku. Powodzenia.
    • b_ogna Re: Co o tym mysleć?;( 04.06.09, 09:15
      Przykre ale ja bym na twoim miejscu zastanowiła sie nad małżeństwem.
      Po co całe życie później słuchac, że przez Ciebie jest nieszczęśliwy.
      Być może dopadła was poprostu rutyna i facet sam nie wie o mysli.
      Byliscie ze soba 2 lata oddaleni od siebie i teraz po roku
      mieszkania razem moze facet dostrzega ze jest inaczej i czuje ze
      jest "uwiązany" do Ciebie??? może boi się odpowiedzialności??
      Ja bym na twoim miejscu porozmawiala z nim poważnie, może dajcie
      sobie troche czasu na przemyślenie tego?
    • just-for-fun Re: Co o tym mysleć?;( 04.06.09, 09:38
      Nie wiesz co robić? Porozmawiaj z nim, spokojnie i szczerze. Może
      tak tylko powiedział, bo stresuję się ślubem. Może boi się takich
      zmian, pełnej odpowiedzialności za Ciebie i ewentualna przyszłą
      rodzinę. Rozmowa powinna Ci wyjaśnić wszystko.
      Zrozumiesz jak porozmawiasz. Bo po tym co piszesz cięzko coś
      doradzić i snuć jakieś przypuszczenia, bo nie znamy sytuacji.
      A siły musisz szukać w sobie!
    • kol.3 Re: Co o tym mysleć?;( 04.06.09, 18:01
      Stres stresem, ale jak powiedział klasyk ,trzeba umieć się kłocić.
      Jeśli w czasie kłótni powie się o jedno słowo za dużo, to trzeba
      mieć świadomośc, że druga strona nigdy tego nie zapomni.Czy można
      wyjść za faceta, który mówi takie słowa jak Twój narzeczony tuż
      przed ślubem?
      Sama musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie.
    • adinkaaa Re: Co o tym mysleć?;( 05.06.09, 23:09
      eh czytajac to co napisalas to zupelnie tak jakbym opisywala swoja
      sytuacje tylko ze ja juz podjelam decyzje... podobnie jak Ty bylam
      ze swoim chlopakiem 3 lata z czego tak naprawde dopiero od niecalego
      roku mieszkalismy razem, bylam przekonana ze to milosc na cale
      zycie, byl cudowny, powodowal ze czulam sie kims wyjatkowym i bardzo
      kochanym, w tamtym roku oswiadczyl mi sie ze lazami w oczach ze
      wzruszenia i slub mial byc w lipcu...mial byc poniewaz juz mijaja
      dwa miesiace dokladnie kiedy go odwolalam, eh nie wiem co sie z nim
      stalo bo im blizej slubu zaczal sie zmieniac diametralnie, nagle nie
      pasowalo mu we mnie kilka rzeczy i po ktorejs z kolei klotni w
      ktorej uslyszalam ze jemu tak naprawde slub nie jest porzebny, ze
      jemu wystarcylby cywilny i ze ja go zmuszam do koscielnego slubu (a
      wszytsko zaplanowalismy razem, nic zupelnie na nim nie
      wymuszalam)...uslyszalam tez ze pewnie zaraz bede chciala dziecko bo
      moje wszytskie kolezanki zachodza teraz w ciaze (a sam zaczal temat
      dzieci,wymyslal imiona...) eh nie wytrzymalam wtedy, przestraszylam
      sie i zamiast odczkac az zle emocje opadna to jedno pociagnelo
      drugie, na drugi dzien sie wyprowadzilam czego w ogole sie nie
      spodziewal i odwolalam wszytsko zwiazane ze slubem....w glebi mialam
      ogromna nadzieje ze jakos temu zapobiegnie ale tak sie nie
      stalo....minely dwa miesiace i zostalam z zamowiona sukienka i tymi
      wszytskimi naszymi marzeniami i planami ktore pewnie juz sie nigdy
      nie spelnia...zaluje tej decyzji jak niczego w swoim zyciu, on jest
      strasznie urazony i praktcznie ze mna nie chce rozmawiac, ehh
      dlatego moge Ci tylko doradzic ze skoro juz mieliscie zaplanowany
      slub to znaczy ze sie kochacie a takie zachowanie to tylko pewnie
      nerwy dlatego nie dzialaj pochopnie bo mozesz tak jak ja zalowac
      tego pewnie do konca zycia....jezeli czujesz cala soba ze to ten
      wlasciwy partner na cale zycie to nie rezygnuj z tego....
      • orange_1 Re: Co o tym mysleć?;( 06.06.09, 10:35
        Zdecydowanie z Nim porozmawiaj!!! szczerze, bez nerwów, foch itp. Ja bym nie chciała wysłuchiwać do końca wspólnego życia , że to "moja winna". Małżeństwo to wspólna decyzja we wszystkim i zawsze a nie podział na Ona i On. Facet powinien być odpowiedzialny w każdym calu. A co będzie jak narodzi wam się dzieciątko? będzie słyszało bo to raczej nie uniknione że dziecko to twój wymysł, on go nie chciał? Ja wolałabym tego uniknąć. DZieci takie rzeczy pamietają... Małżeństwo to wspólna droga: w radości i smutku, wspólnie w problemach - musisz dążyć do tego aby być szczęśliwą bo o to Nam kobietą chodzi.
      • kaska1981aaa Re: Co o tym mysleć?;( 06.06.09, 10:45
        Adinkaaa skoro Ty podjęłaś decyzję o wyprowadzce a on nie zrobił nic aby Cie zatrzymać a wrecz jest obrażony to w moim odczuciu i z perspektywy tego co ja przezyłam dobrze się stało kochana....Pozdrawiam gorąco
      • kol.3 Re: Co o tym mysleć?;( 07.06.09, 07:47
        Sądząc z tego co Twój narzeczony powiedział i zrobił, Twoja decyzja
        była słuszna i nie ma czego żałować. Gdybyś Ty nie odwołała ślubu
        (on sam sprowokował to swoimi słowami), to on sam by go odwolał, bo
        chyba o to mu jednak chodziło.
        • adinkaaa Re: Co o tym mysleć?;( 07.06.09, 11:44
          eh nie ma osoby ktra by mi nie pwoiedziala ze dobrze zrobilam, ze
          skoro przed slubem on potrafil mi tak powiedziec to co dopiero
          byloby po slubie, ale mi z dnia na dzien jest tylko gozej...tak
          strasznie mi go brakuje, takiego naszego normalnego dnia, kontaktu,
          bliskosci, eh najbardziej boli i jest dla mnie niezrozumiale to jak
          czlowiek moze sie tak zmienic o 360 stopni, jednego dnia kocha nad
          zycie a na drugi dzien zachwouje sie jakbym byla kims kto dla niego
          w ogole nic nie znaczy i do tego dochodzi to ze w ogole ze mna nie
          chce teraz porozmawiac, z dnia na dzien stalam sie dla niego kims
          obcym? jak to jest w ogole mozliwe? eh po co to wszystko bylo w
          takim razie sad(
    • adinkaaa Re: Co o tym mysleć?;( 07.06.09, 11:48
      michalina_33 a Ty podjelas juz jakas decyzje??
      pozdrawiam i zycze wiecej szczescia niz ja mialam...
Pełna wersja