michalina_33
03.06.09, 22:29
Nie wiem czy to dobre forum na taki wątek ale co tam. W lipcu miał być nasz
ślub,od roku razem mieszkamy/ustalilismy to w styczniu 2008 bo mieszkaliśmy
setki kilometrów od siebie/ a razem jestesmy od 3 lat. Teraz dowiaduję sie w
zimnych komentarzach że on wcale nie jest we mnie zakochany że slubu ja chce i
mam czego chciałam wiec mam załatwiać sama że nie musi mieć wcale ze mna
dzieci i że mieszkanie razem wymusiłam co jest bzdura bo sam jęczał że
odległość nas rozdzieli i to ja się przeprowadziłam do jego miasteczka
poswięcając swoje życie w sporym mieście i tak dalej i tak dalej a im dalej
tym gorzej

!Zeby było zabawniej to jeszcze dzień wczesniej słyszałam jak to
sie cieszy że mnie widzi że jestem jego misiaczkiem,skarbusiem i inne
bzdury!Mówił ciągle o dziecko/ja też bardo tego pragnę/ i sam w sylwestra
poprosił i o dziecko i o ślub-"kochanie w tym roku zostaniemy małżeństwem
jeśli jeszcze chcesz" ale i to i to jak wyżej.Sama już nie wiem co robić to
znaczy wiem ale chyba brak mi siły.Kocham go mimo wszystko a najgorsze jest to
że on nie rozumie co robi ,nie widzi tego jak mnie traktuje i wciąz mówi o
ślubie.Zawsze z ironią traktowałam takie kobiety a teraz sama jestem w takiej
sytuacji.To naprawde nie troll.Nie wiem co robić ,skąd wziąc siłę żeby
zrozumieć lub się rozstac?