fifitrixibell
09.06.09, 14:56
Koleżanka poprosiła mnie o zostanie świadkiem na jej ślubie. Przede wszsytkim zdziwiła mnie samą propozycją, bo byłyśmy sobie dosyć bliskie lata temu, jednak z czasem kontakt uległ rozluźnieniu. Mieszkamy daleko od siebie (różne państwa), kompletnie się rozminęłyśmy jeśli chodzi o poglądy, nasze relacje są poprawne, ale bez zażyłości. Wiem, że ona kiedyś mnie traktowała jak przyjciółkę, ja raczej nie, a już na pewno nie w ostatnich latach. Uznałam, że nasza znajomość sprowadza się do regularnej korespondencji na tematy mało istotne i tyle. Tymczasem dostałam tę propozycję...
Nie chcę jej sprawić przykrości, ale nie mam ochoty na to świadkowanie.
Mieszkam daleko, nie mogłabym więc w pełni uczestniczyć w przygotowaniach. Kompeletnie się nie nadaję do organizowania wieczoru panieńskiego, czy udziału w jakichś grach na weselu. Owszem mogłabym jej pomagać w dniu ślubu, biegać, trzymać bukiet, itd., ale funkcje zabawowe to już nie ja (wesele ma być duże i tradycyjne). Z drugiej strony jeśli już miałabym zostać świadkiem, to byłoby mi głupio nie uczestniczyć we wszystkich tych obowiązkach. Na dodatek nie jestem katoliczką (to ponoć nie problem), a ślub jest ślub kościelnym.
Czuję, że nie jestem osobą odpowiednią, nie zasługuję na taki - jakby nie było - zaszczyt.
Czy uważacie, że mam prawo odmówić?