Ślubu nie będzie!

13.07.09, 21:37
Mój N na początku planował, wymyślał, nakręcał mnie jaki to będzie cudowyny dzień, jakim fajnym będziemy małżeństwem.Nasze rodziny wniebowzięte...

Kiedy przyszła pora na załatwianie, udawał, że pomaga. Jak go przycisnęłam, powiedział, że on bardzo chce,ale przecież to ja mam więcej czasu i on mi ufa i pomoże (wspomoże)blablabla.

Stwierdziłam, że ok, pozałatwiam, ale w pewnym momencie zaczęłam mieć tego dosyć. Wszystko się posypało, bo chociaż wiedzieliśmy od początku czego chcemy - wystarczyło zadzwonić i zamówić - to nagle z właścicielem restauracji nie dało się dogadać, zespół zaczął stawiać jakieś dziwne rządania, zmieniać cenę, warunki(profesjonalny zespół,już po podpisaniu umowy!!!). Oczywiście, razem dalibyśmy radę wymyslić coś nowego, ale sama? NIE CHCE MI SIĘ, nie mam wsparcia i ochota poszła w siną dal.

Byłam w domu i przy okazji oświadczyłam rodzinie "Ślubu nie będzie", później powtórzyłam to głośno przy babci i odetchnęłam z ulgą.Nie tłumaczyłam się, orzekłam z szerokim uśmiechem "ślubu nie będzie"smile

Temat mamy z tyłu głowy jak mawiają u mnie w pracy, ale już na luzie z uśmiechem. To uczucie warte jest straconych zaliczeksmile

Teraz podśpiewuję sobie kawałek Maleńczuka i znowu czuję, że żyję:
www.youtube.com/watch?v=VdcTu-klVek

smile
    • zia86 Re: Ślubu nie będzie! 13.07.09, 22:01
      A co na to narzeczony?
    • habibi83 Re: Ślubu nie będzie! 13.07.09, 22:28
      Przeszkody zdarzają się zawsze i nawet jeśli odłozycie termin na za rok, za dwa
      lata, to na 99% nie obejdzie się bez stresuwink

      Myślę, że wiele z nas, które albo juz wyszły za mąż albo zrobią to w ciągu kilku
      następnych miesięcy, nei raz klęła pod nosemwink

      Ważne żebyście byli szczęśliwi, ale odkładanie ślubu na lepsze czasy niczego
      dobrego nie wróży. Chyba, że lepszego chłopawink
    • agatita82 Re: Ślubu nie będzie! 13.07.09, 22:39
      a ja Cię doskonale rozumiem! Może nastepnym razem Twój chłop się wysili
      i postara bardziej przy organizacji. Mój też się średnio angażował w
      przygotowania, ale mój po polsku to umie tylko zakupy na targu zrobic
      więc miał taryfe ulgową... Ale szlag mnie trafiał nie raz. Nie daj się!
      • zimny_ogien Re: Ślubu nie będzie! 13.07.09, 23:17
        agatita82 napisała:

        > a ja Cię doskonale rozumiem! Może nastepnym razem Twój chłop się wysili
        > i postara bardziej przy organizacji. Mój też się średnio angażował w
        > przygotowania, ale mój po polsku to umie tylko zakupy na targu zrobic
        > więc miał taryfe ulgową... Ale szlag mnie trafiał nie raz. Nie daj się!

        No, mój to doskonale po polsku potrafi, w internecie cuda wykopuje, nie ma problemu z rozmowami na najbardziej zawiłe tematy, więc wiesz, usprawiedliwienia zero. Mówi, że zajęty cały czas, ale to tylko dlatego, że jego hobby i jego praca to ta sama rzecz, więc on non stop pracuje (wg niego oczywiście).Ehhh...
    • zimny_ogien Re: Ślubu nie będzie! 13.07.09, 23:10
      Zia, narzeczony artysta przyłóż do ranysmileŚmiech przez łzy - zawsze tak jest, jak trzeba coś załatwić życiowego, to robię to ja, chociaż też nie lubię. Ktoś musi...Gdybym huknęła "znajdź salę, już!", to spuściłby uszy po sobie i by znalazł w jeden wieczór, w innych sprawach nie mam oporów sprowadzać go na ziemię, ale ślub...to takie delikatne dla mnie, sam by mógł wyjść z inicjatywą, ja nie mam ochoty go animować, bo samej z trudem przychodzi mi zebranie się do kupy...

      Nasze stosunki się nie pogorszyły od mojego stwierdzenia "ślubu nie będzie", po prostu ja odetchnęłam z ulgą, a on zrobił minę zbitego psa i zapytał "dlaczego?", ja odpowiedziałam, ten stwierdził, że będzie mi pomagał, ja na to, że wiem, że nie będzie i po co się mam wk....ć, to on, zapytał, czy dalej go chcę, ja, że spoko, że mi pasuje, ale nie mam siły sama się babrać w tej organizacji, to on, że znajdzie nową salę i zespół na nasz termin, to ja, że proszę bardzo, jak znajdziesz, to możesz mnie pobierać.
      Zapaliliśmy fajkę, minęło kilka dni i temat się rozpłyną. I dobrze, najwidoczniej, to jeszcze nie teraz. Jakoś tak mi lżej na duszysmile
    • wanioliowa Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 00:45
      Klasyczny przykład tego - jak bardzo łatwo można pomylić ślub z
      weselno-organizacyjną szopką.

      Jeśli wizja przyrzeczenia sobie miłości przed Bogiem i przyjęcie zmian, jakie są
      następstwem tych wydarzeń - można skreślić bo facet nie ma ochoty na dyskusje z
      orkiestrą - to chyba nie rozumiecie tego, co mieliście zamiar zrobić.

      Może to i lepiej, ze stało się tak jak się stało. Może za kilka lat zrozumiesz,
      że w tym wszystkim nie chodzi o gatunek wódki, repertuar orkiestry i o to czy
      będzie barszcz czy żurek na przystawkę.

      My też nie mieliśmy łatwo z organizacją. Pochlania to mnóstwo energii i czasu -
      ale dla nas obojga - ważne jest te kluczowe kilka minut pod ołtarzem - i fakt
      tego, co zajdzie. Gdyby nikt miał nie przyjść, gdyby wesela miało nie być - a
      moja kiecka byłaby czarna - nie przysłoniłoby to chęci zawarcia związku
      małżeńskiego z ukochanym człowiekiem. A tu tkwi magia ślubu - a nie w pierdołach
      organizacyjnych - które stanowią dla wielu osób 99% istoty tych wydarzeń.
      • zimny_ogien Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 01:18
        To nie tak Waniliowa.

        Wiem o czym piszesz, ale u nas to raczej mieszanka lenistwa z zamieszaniem w sensie sprecyzowania, określenia czego tak naprawdę chcemy. Moglibyśmy wziąć ślub w "cywilnych" ciuchach nawet w tym tygodniu jeśli wiecie o co mi chodzi, jesteśmy ze sobą wiele lat i nie zamieniłabym mojego kulfona na nikogo innego, ale zdecydowaliśmy się podświadomie, tak z ciekawości jak to jest, na UROCZYSTOŚĆ, święto takie, a to trzeba zorganiować, poświęcić dużo czasu na te pierdoły. Niektórzy to lubią, my się do tego nie nadajemy i już.

        W temacie chodzi o to, że jak dwoje dorosłych ludzi decyduje się razem na coś - w tym przypadku na zorganizowanie wszystkiego od A do Z, to powinni razem przez to przebrnąć (tak, przez pierdółki). Gdybyśmy zdecydowali się na cichy ślub w górach, z przypadkowymi świadkami itd., to pojechalibyśmy w góry i go wzięli (taki uproszczony przykład).Może ta "przygoda" z odwoływaniem itd. właśnie do takiego ślubu doprowadzi. Nie wiem jeszcze. Jestem szczęśliwa, że póki co nie musze o tym mysleć.

        • wanioliowa Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 09:34
          rozumiem cię, ale myślę że faceci na to inaczej reagują niż kobiety. Mój może
          nie jest dobrym przykładem bo faktycznie strasznie dużo myślał i załatwiał - ale
          zobacz na forum i uczestników - same kobiety. I to nie przez to że forum jest w
          dziale kobieta - bo w działach męskich takiego tematu nie ma. Wyobrażasz sobie
          facetów dyskutujących na forum o obszyciu krawata? Nie - oni idą, kupują i
          sprawa załawtiona. Znałam Pana Mlodego co w sobotę rano pojechal do sklepu,
          kupił garnitur, ubrał się i na 16 pojechal pod kościol. I kocha swoją żonę do
          szaleństwa.

          Jak facet nie ma tendencji do organizowania wszystkiego w ogóle - ma prawo nie
          brać udziału w organizacji ślubu. Ich to przeraża - bo to jest kupa roboty - i
          za dużo niepotrzebnych rozmów o pierdołach.

          Pozdrawiam i życzę abyście ziścili marzenie o ślubie - byc moze w innej scenerii
          - bez tych wszystkich ceregieli co ulatwi temat.smile
          • foczkaka Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 10:36
            Ich to przeraża - bo to jest kupa roboty - i
            > za dużo niepotrzebnych rozmów o pierdołach.

            Ja się w tej kwestii zgadzam z Waniliową.
            Dla mojego siedzenie na forum, przeglądanie strojów, dekoracji, kwiatów to
            strata czasu i głupstwo. Dlatego na początku naszych przygotowań był bardzo
            rozdrażniony i zniecierpliwiony. Ja bardzo chciałam żeby zaangażował się w
            przygotowania, a jego to wszystko męczyło no i klasycznie na wszystko miał czas.
            W któryms momencie więc odpuściłam. Olałam forum, olałam szukanie sukni i w
            ogóle wszystko. Poinformowałam tylko że teraz musimy zrobić nauki w kościele,
            załatwić to, to i to, bo dobrze wiesz że np w styczniu nas nie ma, luty mamy
            zajęty itd. I powiedziałam że jak Ci na tym ślubie zależy to to załatw, a jak
            nie to nie. No i jak zobaczył że faktycznie trzeba juz to się zebrał i sam
            pozałatwiał. Potem w czasie nauk przedmałżenskich duzo sie miedzy nami zmieniło.
            Doszliśmy do tego co jest dla nas najwazniejsze. Podzieliliśmy się obowiązkami -
            ja zajmowałam się duperelami, a on tylko zatwierdzał, ewentualnie załatwiał
            konkrety w stylu odebrac obrączki itd.

            Jeśli ktoś chce wziąć ślub to po prostu go weźmie. W takim stylu i takiej
            otoczce jak mu odpowiada. Co do szczegółów można się dogadać. Pod warunkiem że
            właśnie przysięga jest dla nas najważniejsza a nie otoczka.
          • slonko_w_gazecie Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 11:10
            > Jak facet nie ma tendencji do organizowania wszystkiego w ogóle - ma prawo nie
            > brać udziału w organizacji ślubu. Ich to przeraża - bo to jest kupa roboty - i
            > za dużo niepotrzebnych rozmów o pierdołach.

            Ja bym dodała: pod warunkiem, że kobieta lubi i chce się tym wszystkim zajmować.
            Jeśli dla niej to frajda, to faktycznie nie ma co na siłę angażować faceta. Ale
            mnie to na przykład specjalnie nie kręci, podobnie jak autorkę wątku, więc
            świetnie ją rozumiem. Wybieranie kokardek czy zawieszek jest dla mnie równie
            ekscytujące, co wyprawa do warzywniaka. Tak samo dla mojego M., ale ktoś to
            jednak zrobić musi, więc podzieliliśmy się obowiązkami. No, ja mam więcej do
            powiedzenia w kwestiach kolorystycznych, za to on wszędzie dzwoni i załatwia, bo
            ja dzwonić nienawidzę - wychodzi mniej więcej po równo. Gdyby zostawił mnie z
            tymi wszystkim pierdołami samą, uzasadniając, że mężczyzna jest stworzony do
            celów wyższych, to zapewne zrobiłabym to samo co zimny_ogien.
            • foczkaka Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 11:18
              No tak, ale jeśli obie strony tego nie lubią można przecież zrobić wszystko po
              swojemu. Nie skupiac się na kolorze zaproszeń, serwetek i kwiatów. Można wynająć
              doradce ktory wybierze te duperele za was, można tez wybrać najprostsza
              klasyczna opcje zaproszen i wszystkich innych drobiazgów, nie zagłębiając sie w
              szczegóły. Jesli nie ma sie głowy do organizacji duzych wesel, mozna nie robic
              duzego wesela, tylko zarezerwowac restauracje i zaprosic kilka osób. Naprawde da
              sie zrobic to wszystko w miare bezboleśnie. No ale jak ktos nie lubi, nie chce,
              ale robi to wszystko dla rodziny, dla otoczenia, to ma problem na własne zyczenie.
              Patrząc z perspektywy, myśle ze moim gościom nie zrobiłoby wiekszej różnicy to
              jaki miałabym bukiet, czy bizuteria byłaby dobrze dopasowana, czy wszystko
              pasowało kolorystycznie, czy auto było ozdobione. Zadbałam o to wszystko dla
              siebie, bo sprawiło mi to przyjemność. Ale naprawdę jeśli ktos nie lubi to po
              co. Nie można po prostu wziąć ślubu bez tego całego cyrku wokół?
              • slonko_w_gazecie Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 11:52
                No pewnie, my tak właśnie robimy. Goście - sami swoi, samochód - po prostu nasz,
                bez poprawin, bez kamerzysty, itp... bez wszystkiego co przyprawia nas o ból
                głowy. Można jeszcze prościej, w małym przydrożnym kościółku na wakacjach, w
                dżinsach itp. Tylko, że trzeba się dogadać. Tutaj facet prezentuje podejście "ja
                chcę mieć wesele, ale wszystko załatwiaj ty, bo tak" i jest to nie fair.
        • aga_ple Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 09:37
          gratuluję odwagi!! myślę, że sporo dziewczyn udzielających się na tym forum też
          boryka się z problemem pt. "wszystko na mojej głowie" tylko wolą jednak załatwić
          wszystko same, niż szczerze głośno powiedzieć, że po prostu i im się nie chce i
          uważają to za niesprawiedliwe, że one muszę robić więcej w temacie ślubu niż ich
          faceci.
    • inka323f Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 10:27
      Wiesz, tak naprawde facetom wesele nie jest do szczescia potrzebne i bym az
      takiej wagi nie przywiazywala, ze sie nie angazuje. Podejdz go po dobroci, a nie
      zloscia. Wiem, ze to i tak frustrujace, ale... Nie znam twojego faceta, ale moze
      na litosc go wez?
    • zia86 Re: Ślubu nie będzie! 14.07.09, 11:11
      Ja z moim facetem dużo rozmawiam ale i tak wszelkie organizacyjne
      sprawy załatwiam ja. smile Mam do tego talent i tyle, poza tym sprawia
      mi to przyjemność, więc nie jestem przytłoczona ciężarem całej
      organizacji tylko się w tym odnajduję. Tak po prostu jest, że to
      kobieta bardziej o tym myśli. smile Faceci są prości, jak przyjdzie czas
      to zrobią i tyle. U was jest problem, że tobie również się
      organizacja nie podoba. Ja bym w takim razie proponowała wynająć
      firmę która zajmuję się organizacją wesel, one są stworzone właśnie
      dla takich ludzi jak wy. smile Nie mielibyście żadnego załatwiania ani
      nic, tylko przychodzilibyście na spotkanie i "pokazywali palcem" co
      chcecie. smile
      Mimo wszystko przemyśl to jeszcze, z tego co piszesz twojemu
      narzeczonemu zależy na ślubie tylko nie potrafi odnaleźć się w tej
      całej machinie.
      • ga_lapagos Re: Ślubu nie będzie! 16.07.09, 21:12
        Zimny_ogien!

        Dzis gratulowalam kilku Pannom Mlodym, a Tobie gratuluje braku slubu smile. Jak dobrze, ze sa wsrod nas kobiety z zasadami. A Ty masz dobre zasady.

        Poza tym zawsze lubilam te piosenke!
        • zimny_ogien Re: Ślubu nie będzie! 17.07.09, 15:40
          smileDzięki Galapagosie, teraz normalnie jak dwa skowronki jesteśmysmileAż znajomi patrzą podstępnie jak sobie szczebioczemy po kątachtongue_out

          Wszystko się układa, nawet facet z restauracji odesłał zaliczkę, bo stwierdził, że i tak na listopad nikogo nie miał i mu głupio, że ustapić nie chciał- łotewer - będzie na browarkitongue_out w Amsterdamie (urlopik już za 2 tyg.)

          Mój N nadal twierdzi, że ślub się odbędzie i, że poczyni "już jutro" stosowne kroki w tym kierunku. Oczywiście, nic nie poczyni, ale jest taki kochany jak tak się odgraża. Najwidoczniej to jeszcze nie pora na nas.

          Się nie żegnam, będę zaglądała na forumsmile

          A to słyszałyście:

          calm.wrzuta.pl/audio/aMiMszKHLKg/

          ?


Pełna wersja