jestem...nieszczęśliwą świadkową

25.07.09, 20:31
Za miesiąc ślub mojej siostry na którym będę świadkową,mój mąż nie
potrafi tego zaakceptować bo...
po1 nie lubi jej i całej rodziny
po2 twierdzi,że będę cały czas"biegała"za nią a on będzie sam

Chciałabym,aby ten dzień był udany,abyśmy wszyscy dobrze się bawili
ale boję się,że mąż nie będzie umiał się przełamać i mimo moich
najsczerszych chęci nie pogodzę roli bycia świadkową i patnerką na
ślubie przy weselu.

Proszę podpowiedzcie jak to jest,jestem po raz 1 w tej roli,chcę aby
mąż również dobrze się bawił i miło zapamiętał impreze.

a tak wogóle pytanie z innej beczki,jaką swiadkowa powinna mieć
sukienkę,czy musi mieć długą?w miniówce nie wybieram się,ale
słuuuugich nie lubię
    • moni.j188 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 25.07.09, 21:06
      szczerze mówiąc to ja przyznaję rację Twojemu mężowi, wiem jak to jest bo my z
      narzeczonym znaleźliśmy się w podobnej sytuacji: jego kolega chciał żeby został
      świadkiem na jego ślubie (ja nie zostałam zaproszona na ten ślub) i co mój
      narzeczony zrobił? nie zgodził się zostać świadkiem. to naprawdę trudna sytuacja
      bo będziesz musiała bawić się ze świadkiem a nie z mężem, no chyba, że świadek
      przyjdzie też z partnerką i sprawa załatwiona smile
      • agawa48 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 25.07.09, 21:35
        Nawet gdyby świadek przyszedł bez partnerki, nie musi się z nim bawić całą noc.
        Wystarczy 1-2 tańce i tyle.
        Dlaczego Ty jako narzeczona potencjalnego świadka nie zostałaś zaproszona na
        wesele kolegi? Dziwne obyczaje uncertain
      • kaamilka Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 14:08
        > bo będziesz musiała bawić się ze świadkiem a nie z mężem,

        pleciesz bzdury jak mało który... wink
    • moni.j188 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 25.07.09, 21:10
      a co do tej sukienki to ostatnio byłam na weselu gdzie świadkowa miała sukienkę
      sięgającą do kolan, wyglądała bardzo dobrze. To nie ma różnicy jaką masz długość
      sukienki, ważne ,że jest ona odpowiednia do okazji
      • monikapers Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 25.07.09, 22:03
        ja nie rozumiem czegos, to Ty masz sie nim opiekowac/zajmowac na slubie wlasnej
        siostry?
        to, ze on jej nie lubi jego problem, to, ze w dniu jej slubu masz za nia "latac"
        to raczej normalne-taki to obowiazek i przywilej.
        jakis malo dojrzaly ten Twoj partner, dziekuje za takie wsparcie, tzn za jego brak
        jesli nie moze przezyc bez Ciebie sekundy /to raczej malo normalne/ to niech w
        takim razie nie idzie
        a Ty skoncentruj sie na kiecce i wlasnej siostrze smile


    • emily_valentine Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 25.07.09, 23:17
      nikaooo napisała:

      mój mąż nie
      > potrafi tego zaakceptować bo...
      > po1 nie lubi jej i całej rodziny


      Całej rodzina Twojej siostry, czyli m.in. Ciebie? Lepiej zmień męża.

      Siostrę ma się tylko jedną, a mężów można mieć kilku.
      • monikapers Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 25.07.09, 23:47
        Emily zawsze pisze to, co mysle JA wink
        • emily_valentine Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 00:14
          telepatia czy co? smile
      • michal_powolny12 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 00:38
        Potwierdzam. Coś jest z nim nie tak. Siostra to siostra. Siostra to
        siostra. Kto nie potrafi uszanować tak prostej rzeczy nie nadaje się
        na partnera.
        • monikapers Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 00:51
          dokladnie
          • marina111 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 04:09
            Popieram Was. Gdyby moj lubu nie lubił mojej rodziny to raczej bysmy
            razem nie byli. Rodzina to czesc Ciebie, a siostra wybrała Cie bo
            widocznie jestes jej bardzo bliska. Zawsze bedzie Twoja siostra a
            maz nie musi byc mezem jak mu się cos nie podoba. Nie musisz mu
            dogadzac zawsze, nic mu nie bedzie jak posiedzi sam
            • rose01 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 12:04
              gratuluję męża, nie uszczęśliwisz wszystkich i nie rób z siebie cierpientnicy,
              to tylko 1-2 dni zleci i tyle, powiedz mu, że czy mu sie to podoba czy nie to
              twoja rodzona siostra i na ślubie i weselu będziesz i albo się dopasuje, albo i
              nie, postaw na swoim jak będziesz go dopytywać, czy będzie zły itp i głaskać to
              zobaczysz jakie pokaże rogi, skoro jesteś z nim i żyjesz music cie szanować
              skoro cię kocha niech uszanuje, twoją decyzję o byciu świadkową
    • zia86 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 12:32
      Nie rozumiem problemu. Ten twój mąż to jakiś dzieciak a nie mąż. To
      jest twoja siostra która w ciebie wierzy i powierzyła ci tą zaszczytną
      role. A mąż powinien to uszanować, bo to twoja najbliższa rodzina. To
      nie jego ślub i to nie on musi grać pierwsze skrzypce. Nie potrafi
      troche czasu spędzić samemu? Ty jego niańką jesteś czy żoną? Naprawde
      nie rozumiem takich związków.
      • anka0127 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 12:41
        Mąż zachowuje się jakby miał mentalność nastolatka... Ja na Twoim miejscu
        postawiłabym sprawe, albo idziesz i zachowujesz sie jak trzeba albo zostajesz w
        domu i tyle. To jest jeden z najważniejszych dni w zyciu Twojej SIOSTRY, jesli
        mąż nie umie tego uszanować niech siedzi w domu i bo ja wiem, szydełkuje czy
        mecz oglada!!! A tak na poważnie, radzilabym powaznie porozmawiac bo takie
        zachowanie to niepokojący symptom na przyszłość...
        • monikapers Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 13:21
          zgadzam sie z ostatanim zdaniem, nie mialam odwagi stawiac mocnych osobistych
          diagnoz...anka 0127, dzieki
          • wilowka Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 26.07.09, 23:55
            Jeśli Twój mąż nie potrafi się przemóc i zachować choć poprawnie, to nie
            zazdroszczę.

            Miałam ślub miesiąc temu. świadkował mi mój dwudziestoletni brat - był ze swoją
            dziewczyną (ona chyba ma 18). O ile zachowania mojego brata byłam pewna, o tyle
            dziewczyna mnie zadziwiła - na plus na szczęście. Nie było żadnej osoby, którą
            by wcześniej znała, a mimo tego potrafiła się sobą zająć, uśmiechać, pomagać
            kiedy można było, a do tego bawić. Nie było dla niej problemem, żeby pomagać
            mojemu bratu, nie widziałam jej skwaszonej miny, kiedy w kościele siedziała
            wśród obcych jej osób. Zachowała się naprawdę z klasą i mnie było miło. Jeśli
            przeczuwasz, że Twój mąż będzie miał problem z przeżyciem tego jednego dnia,
            tak, żeby i inni mogli go przetrwać, to może lepiej zostaw go w domu.
            • wanioliowa Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 27.07.09, 10:31
              jak mój facet był świadkiem brata - to właściwie pomagaliśmy razem - ale też nie
              powiedziałabym że cały czas. Aż tylu rzeczy do roboty nie było - więc na serio
              mieliśmy tez duzo czasu na siebie.
              Twój mąż zachowuje się mega niedojrzale, nie wiem jak to inaczej skomentować.

              wilówka - jako miłośniczka kotów apeluję do ciebie - o zmianę tej kretyńskiej
              sygnaturki.
              • wilowka Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 27.07.09, 17:13
                Wystarczy pisać mądre posty tongue_out
                • wanioliowa Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 28.07.09, 07:54
                  to zrób jeszcze sygnaturkę "za kazdym razem kiedy piszesz głupiego posta pedofil
                  bestialsko gwałci niewinne dziecko"

                  nie rozumiesz idiotyzmu swojej sygnaturki, czy tylko udajesz? nie o posty chodzi
                  - a o posługiwanie się słowami, które obrażają uczucia użytkowników. Jak nie
                  potrafisz delikatniej i z taktem sugerować pewnych zachowań, to nie rób tego
                  wcale. Tego typu obrazki i zdania od razu przypominają mi łańcuszki na gg - mój
                  "ulubiony" brzmiał - jak nie wyślesz wiadomości do 15 osób zachoruje bliska ci
                  osoba". Twój się niewiele różni.

                  sorry za off topic - ale nie cierpię tak glupkowatych form manifestacji swoich
                  poglądów, mimo że mam podobne.
    • yoggi13 Re: jestem...nieszczęśliwą świadkową 28.07.09, 11:19
      Zartujesz z tym postem? Moi świadkowie na weselu mieli czas się bawic ze swoimi połowkami. Ja niedługo drugi raz będę zoną świadka i nie marudzę z tego powodu. Mężczyzna ma zresztą łatwiej, jak żona zajeta to może poprosić inną do tańca. Kobiecie trochę trudniej. Tówj mąż to dorosły facet. Chyba.
Pełna wersja